PDA

View Full Version : Szkoła Summerhill.


Peter Pan and Wendy
16.05.2008, 09:51
chyba każdy z nas w młodości chodząc do szkoły :> zadawał sobie pytane, po co ta historia, po co ta religia, po co ta fizyka, na co mi to , musze poświęcać swój czas na nauke nad jakimiś wzoramim które do niczego mi się nie przydzadzą, uczyć się dat, itp po co, ja kocham malować,kocham pisać wiersze, kocham kopać piłkę, kocham się bawić, dlaczego nie moge tego robić. musze spedzac w szkole godziny które są dla mnie tylko padołem płaczu, niezadowolenia, skrępowania

w szkole jak w wojskowych koszarch, oceny, punktacje,strach uczniów przed ocenami -idiotycznymi ocenami które nia mają zadnego znaczenia rywalizacja i brak szczęscia a co skutkuje nieprawidłowym rozwojem emocjonalnym

zastanawiam się czy chce posyłać moje dziecko do takich szkół, które nie dają szansy dziecku na zabawe, fizyczną aktynwość - tego co dziecko naprawde potrzebuje

wychowanie powinno wzbudzać poczucie własnej wartości, uczucia prospołeczne,
a czego dzisiejsze szkoly nie robia wrecz porzeciwnie w szkole posluszenstwo jest cnotą, a w poxniejszym życiu tylko nieliczni potrafią sie czemuś przeciwstawić, wychowanie nie oznacza przecierz ujarznmianie i dyscypline

i czy są jakieś w polsce alternatywy? jeżeli ktś ma jakiś namiar to bardzo bym prosił.

w wielkiej brytani jest szkoła w której obowiązuje niezależnośći i samorządność uczniów i nauczycieli, swoboda w uczestniczeniu lub nieuczestniczeniu w zajęciach, wolność pozwolająca na zabawę przez całe dni, tygodnie , lata, wolnośc od jakiejkolwiek indoktrynacji, religijnej, moralnej, czy politycznej, wolność od urabiania charakteru

szkoła wolna od strachu przed nauczycielami, ponizania i leku przed zyciem nie ma bariery uczen nauczyciel,

ta szkoła nazywa sie własnie Summerrhill http://www.summerhillschool.co.uk/

Czy waszym zdaniem obecny system szkolnictwa jest dobrym rozwiązaniem?

bo moim jak najbabaardziej nie, nie, nie 3razy nie

The Phillrond
16.05.2008, 10:42
Być może takie rozwiązanie jest dobrym wyjściem jako zastępstwo dla przedszkola.
Nie dla szkoły.
Dziecko nie zna słowa "umiar"
Ponadto taka szkoła wyjątkowo dobrze przygotowuje dziecko do pracy- szczególnie na odpowiedzialnych stanowiskach......
Zastanawiam się, ile razy ludzie wymyślą coś, od czego opadną mi ręce

Peter Pan and Wendy
16.05.2008, 10:58
Być może takie rozwiązanie jest dobrym wyjściem jako zastępstwo dla przedszkola.
jako że nie podalem uważam ze taka szkola do wieku pogimnzajalnego do hm 17 -19 lat a głowne zaady powiny być jakoś wprowadzane do szkól - średnich

Nie dla szkoły.
Dziecko nie zna słowa "umiar"nie zna, ale poznaje, swoim normalnym trybem, nie zdominowanym przez checi doroslego, a udowodnione jest to właśnie na przykładzie tej szkoły, dziecko samo dochodzi do tego kiedy sie uczyć, kiedy poznaje po co

Ponadto taka szkoła wyjątkowo dobrze przygotowuje dziecko do pracy- szczególnie na odpowiedzialnych stanowiskach......która podtsawowa, średnia, studia?

Zastanawiam się, ile razy ludzie wymyślą coś, od czego opadną mi ręcepodpowiedź :> tyle razy ile razy nie bedziesz wstanie ich zrozumieć, a to nie koniecznie tkwi po ich stronie :>

pawulon
14.08.2008, 12:48
W Polsce ale nie istnieje szkoła z programem takim jak Summerhill. Istnieje na świecie wiele szkół szanujących dzieci [Gribble David - Edukacja w wolności. W poszukiwaniu idealnego systemu kształcenia; http://wysylkowa.pl/ks524100.html ]. Co ciekawe, 1 proc. izraelskich szkół to wprowadzające w czyn "edukację demokratyczną".

W Polsce panuje przekonanie o niezdolności dzieci do samodzielnego myślenia, wiara we wpajanie od dziecka Boga Honoru i Ojczyzny. Istnieje tu kilka szkół społecznych, czyli takich, które wprowadzają dość spore udogodnienia dla uczniów. Dominują tu oczywiście licea.
Oto przykłady dwóch:
http://www.bednarska.edu.pl
http://www.ala.art.pl/adres.php

W Wyższej Szkole Pedagogicznej odbywa się co roku konferencja poświęcona alternatywom w edukacji http://edukacjademokratyczna.blogspot.com . Byłem w tym roku, miałek kotnakt z uczniami i nauczycielem z Summerhill i z ALA i z wieloma innymi, także z tymi preferującymi edukację domową i demokratyczne przedszkola i szkoły podstawowe. Jesteś z Wadowic, caute, to możemy nawet razem pojechać w tym roku.

martwy_biskup
20.08.2008, 09:38
chyba każdy z nas w młodości chodząc do szkoły :> zadawał sobie pytane, po co ta historia, po co ta religia, po co ta fizyka, na co mi to , musze poświęcać swój czas na nauke nad jakimiś wzoramim które do niczego mi się nie przydzadzą, uczyć się dat, itp po co, ja kocham malować,kocham pisać wiersze, kocham kopać piłkę, kocham się bawić, dlaczego nie moge tego robić. musze spedzac w szkole godziny które są dla mnie tylko padołem płaczu, niezadowolenia, skrępowania


Oczywiscie, że marzyłam o takiej szkole ale przeszło mi w liceum kiedy dostalam pędu do nauki i to do przedmiotow ktorych nie lubilam wcześniej. A taka zabawa z uczniami zrobi z nas tępaków na miarę ameryki....

W Polsce panuje przekonanie o niezdolności dzieci do samodzielnego myślenia, wiara we wpajanie od dziecka Boga Honoru i Ojczyzny.

Przesadzone, przesadzone i jeszcze raz przesadzone! Nigdy w szkole mi czegoś takiego nie wpajano i dwa przyklady to za mało jak na całą polskę...

OneManRevolution
20.08.2008, 10:11
Największymi problemami w polskich szkołach jest zdominowanie ich przez katolicyzm i to, że przesadzają z encyklopedyczną wiedzą. Po prostu zakuwanie, nie przygotowują do życia tylko wtłaczają wiadomości. Choć z drugiej strony może to właśnie powinny robić...

martwy_biskup
20.08.2008, 10:26
Największymi problemami w polskich szkołach jest zdominowanie ich przez katolicyzm

Szczerze? Nigdy tego ne odczulam. Co to znaczy dla ciebie? Te dwie godziny religii to jeszcze nie dominacja. Krzyż na ścianie też nie.

Mr R.I.P.
20.08.2008, 10:51
Szczerze? Nigdy tego ne odczulam. Co to znaczy dla ciebie? Te dwie godziny religii to jeszcze nie dominacja. Krzyż na ścianie też nie.

Uuu to źle się dzieje w państwie polskim skoro nawet ateiści przestaja widzieć kraty i kajdany katolickiego więzienia. Źle to wróży na przyszłość. Cała nadzieja w powracających emigrantch. Skoro Holandia nieco ucywilizowała Vacariusa to może i z resztą się uda.:-D

OneManRevolution
20.08.2008, 11:08
Te dwie godziny religii to jeszcze nie dominacja. Krzyż na ścianie też nie.
A dla mnie tak, nie powinno być ani religii (ew. jakieś religioznawstwo czy cuś), ani krzyży.

martwy_biskup
20.08.2008, 11:13
Ale czy uniemozliwia to, bądź przeszkadza w zdobywaniu wiedzy z innych przedmiotow?

Drednot
20.08.2008, 11:23
Hymm, nie wiem jakim w ogóle cudem mowa o jakimś wychowaniu w szkole. Szkoła nie wychowuje, tylko wpaja nawyk pędu za jakimś głupim stopniem, który niby ma odzwierciedlać umiejętności człowieka. To nie jest wychowanie, to bardziej wypaczanie ludzi. Nie obchodzi samych uczniów nawet co potrafią, tylko jaki mają stopień,a nie o to chyba chodzi (chociaż, jeżeli kogoś szczytowym osiągnięciem i spełnieniem się jest dorwanie świstka z cyferkami, żeby przyjęli go do roboty...). Szkoła nigdy nie wychowywała i nie będzie wychowywać bo, według mnie, instytucja nie jest w stanie tego zrobić. Może podporządkować kogoś sobie, ale nie ukształtować wartościowego człowieka. Tyle, że najwyraźniej większości, nawet samym zainteresowanym, to nie przeszkadza. A powinno.

OneManRevolution
20.08.2008, 11:48
Ale czy uniemozliwia to, bądź przeszkadza w zdobywaniu wiedzy z innych przedmiotow?
Też, cholernie mnie dekoncentrowały i denerwowały na matematyce wiszące na ścianach mądrości Wojtyły. Poza tym nie powinno być w szkole państwowej indoktrynacji religijnej.

martwy_biskup
20.08.2008, 11:59
Uuu to źle się dzieje w państwie polskim skoro nawet ateiści przestaja widzieć kraty i kajdany katolickiego więzienia. Źle to wróży na przyszłość. Cała nadzieja w powracających emigrantch. Skoro Holandia nieco ucywilizowała Vacariusa to może i z resztą się uda.:-D

Katolickie więzienie <lol2> Mnie sie za to wydaje, że ateisci zaczynaja przesadzać i wszędzie widzą kraty. W każdej rozmowie, na jakikolwiek temat zaczyna się gadka, że wszystko przez katolicyzm... Sami sobie stworzyliście więzienie!

dGrey: Niektorzy gonią za stopniem inny nie. Zazwyczaj lepiej wychodzą na tym ci drudzy. Ale czy jest wg Ciebie lepszy sposob na ocenianie uczniow? Słoneczko z uśmieszkiem?

Drednot
20.08.2008, 12:12
dGrey: Niektorzy gonią za stopniem inny nie. Zazwyczaj lepiej wychodzą na tym ci drudzy. Ale czy jest wg Ciebie lepszy sposob na ocenianie uczniow? Słoneczko z uśmieszkiem?

No cóż,wydaje mi się, że tylko jakiś większy egzamin, bez odpowiedzi zamkniętych sprawdza i ocenia tak na prawdę co uczeń potrafi. Bo te wszystkie stopnie w wielkiej części gówno obrazują, jeżeli chodzi o umiejętności i wiedzę. Sami uczniowie zamiast przyswajać wiedzę, martwią się tylko o ten głupi numerek w dzienniku i o opinie na ich temat.

martwy_biskup
20.08.2008, 12:22
Takim większym egzaminem jest matura i rzeczywiscie większość osob wie, że jest ona ważniejsza od ocen ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie takiej nagłej mobilizacji u dzieci i sumienne przygotowywanie sie do jednego egzaminu bez sprawdzania i mobilizowania ich do nauki w ciągu roku....

Drednot
20.08.2008, 12:28
No niby liceum to już nie powinny być dzieci, bo w końcu na tym etapie wchodzi się w dorosłość. Jeżeli pełnoletni człowiek nie potrafi pojąć, co jest ważne i sam się zmobilizować dla własnego dobra, to może nie dorósł jeszcze do tego, aby wejść na kolejny etap edukacji.

martwy_biskup
20.08.2008, 12:30
No niby liceum to już nie powinny być dzieci, bo w końcu na tym etapie wchodzi się w dorosłość. Jeżeli pełnoletni człowiek nie potrafi pojąć, co jest ważne i sam się zmobilizować dla własnego dobra, to może nie dorósł jeszcze do tego, aby wejść na kolejny etap edukacji.


Ok liceum tak. Ale miałam na myśli bardziej podstawówke i gimnazjum

Marcinlet
20.08.2008, 14:55
w wielkiej brytani jest szkoła w której obowiązuje niezależnośći i samorządność uczniów i nauczycieli, swoboda w uczestniczeniu lub nieuczestniczeniu w zajęciach, wolność pozwolająca na zabawę przez całe dni, tygodnie , lata, wolnośc od jakiejkolwiek indoktrynacji, religijnej, moralnej, czy politycznej, wolność od urabiania charakteru

szkoła wolna od strachu przed nauczycielami, ponizania i leku przed zyciem nie ma bariery uczen nauczyciel,


Czyli taka szkoła bez szkoły, bez sensu. Po co ją w ogóle zakładać?
Zadaniem każdej szkoły jest uczenie i wychowywanie uczniów (socjalizacja). Szkoła to takie jakby uzupełnienie domu rodzinnego. To zawsze opiera się na jakimś przymusie i przemocy symbolicznej. Niestety, ale jakieś urabianie charakteru zawsze będzie, nawet w tej szkole, o której piszesz.
Od zabawy to jest podwórko i grupa rówieśnicza. A co do strachu przed nauczycielami to bez przesadyzmu, każdy jakiegoś tam się bał.

Peter Pan and Wendy
22.08.2008, 18:04
Jesteś z Wadowic, caute, to możemy nawet razem pojechać w tym roku.

dziekuje za adresy, i może i bym się wybrał na taką konferecję tylko gdzie ona jest i kiedy

A taka zabawa z uczniami zrobi z nas tępaków na miarę ameryki....
.

wolę szczęsliwego tępaka niz nieszczęśliwego :>


Zadaniem każdej szkoły jest uczenie i wychowywanie uczniów (socjalizacja). Szkoła to takie jakby uzupełnienie domu rodzinnego. To zawsze opiera się na jakimś przymusie i przemocy symbolicznej. Niestety, ale jakieś urabianie charakteru zawsze będzie, nawet w tej szkole, o której piszesz.
A co do strachu przed nauczycielami to bez przesadyzmu, każdy jakiegoś tam się bał.

jest alternatywa szkoła sumer, szkoła bez przemocy, przymusy, bez urabiania charakteru, strachu itd dzieciaki wychodzą z niej szczęsliwi, do nauki sami dorastają, o to chodzi,

martwy_biskup
22.08.2008, 18:32
Jako, że moj post zniknął napiszę jeszcze raz

wolę szczęsliwego tępaka niz nieszczęśliwego :>


I kim zostanie w przyszłości taki szczęśliwy tępak? Co mu da taka szkoła, jaki start?

Peter Pan and Wendy
22.08.2008, 18:53
I kim zostanie w przyszłości taki szczęśliwy tępak?
kim będzie chciał

Co mu da taka szkoła, jaki start?ideą szkoły jest dziecko szczęśliwe nie wiedza na siłe, gdy dziecko dojrzeje samo w swoim rytmie do tego by posiadać wiedze zdobędzie ją w tej szkole potem w wyższej i to o wiele szybciej i lepiej łatwiej i mądrzej, jeżeli nie to nie, tylko trzeba dać dziecku możliwośc do tego aby do tego dojrzAŁO, a siłą tylko zniecheca się dziecko do nauki, przez co staje sie tepsze a nie mądrzejsze, i nieszczęsliwe

martwy_biskup
22.08.2008, 19:05
Dzieci są na tyle sprytne, że wykorzystaja ten brak przymusu i nie bedą robić nic. Presja musi być jak trzeba sie czegos nauczyc bo inczaej wszyscy by to zlali.

kim będzie chciał

No szczerze wątpie.

Peter Pan and Wendy
22.08.2008, 19:26
Dzieci są na tyle sprytne, że wykorzystaja ten brak przymusu i nie bedą robić nic. Presja musi być jak trzeba sie czegos nauczyc bo inczaej wszyscy by to zlali.


własnie nie!, doświadczenia tej szkoły przeczą temu całkowicie,

The Phillrond
23.08.2008, 10:53
Popieram Barbarę :D
Dzieciaki szybko "kumają", że skoro nad głową nie wisi bat, to można sobie poharcować. Tymczasem dorośli zgodnie z zaleceniami programowymi muszą na to spokojnie kłaść laskę i mamrotać "wyzwól siebie, pokaż kim jesteś. O tak, bardzo dobrze- tłukąc te szyby ukazujesz swoją uczuciowość i rozwijasz kreatywność"
:)

Peter Pan and Wendy
25.08.2008, 16:41
Popieram Barbarę :grin:
Dzieciaki szybko "kumają", że skoro nad głową nie wisi bat, to można sobie poharcować. Tymczasem dorośli zgodnie z zaleceniami programowymi muszą na to spokojnie kłaść laskę i mamrotać "wyzwól siebie, pokaż kim jesteś. O tak, bardzo dobrze- tłukąc te szyby ukazujesz swoją uczuciowość i rozwijasz kreatywność"
:smile:

dziecko jest takie bo nigdy nieodczuło braku bata nad sobą, to nie dziecko jest takie, ale my go robimy takim przez bat, gdy zdejmiesz bat od początku, bedzie dobrze. :>

The Phillrond
25.08.2008, 19:58
masz dzieci?
Odpowiedz na to zasadnicze pytanie.

Druga sprawa- uważasz że dziecko któremu wolno wszystko będzie potrafiło zachować normy społeczne obowiązujące w świecie dorosłych bez ukierunkowania na nie?

Peter Pan and Wendy
28.08.2008, 10:03
Druga sprawa- uważasz że dziecko któremu wolno wszystko będzie potrafiło zachować normy społeczne obowiązujące w świecie dorosłych bez ukierunkowania na nie?

Nie chodzi o to by dzieci samopas się wychowywały, ale o to aby sposób wychowywania w szkolnictwie był inny niż obecnie, hm

The Phillrond
28.08.2008, 10:06
Zaprzeczasz sobie- najpierw samodzielność i poznawanie świata wg własnego widzimisię (samopas) a teraz inne wychowanie.

Peter Pan and Wendy
28.08.2008, 10:37
rozumiesz to jak chcesz, jaki jesteś,tylko nie to co pisze,

Bio_o
28.08.2008, 13:53
łuuf...

Myślę, że bat i zero bata to dwa bieguny przeciwieństw. Istnieje jeszcze "kierowanie". Tutaj nie mogę mówić autorytarnie, bo nie wychowywałam setek dzieci, ale na własnym przykładzie powiem, że wyznaczenie granic, które są w logiczny sposób wyjaśnione dziecku, tłumaczenie przyczyn ustalenia tych granic, oraz modyfikowanie tych granic zgodnie z rozwojem dziecka daje możliwość ułożenia łagodnymi metodami kontaktów rodziców z dzieckiem.

Bat w sensie "obawa przed karą" to niezbyt dobre dla dziecka. Ważniejsze jest czuć bat w sensie "zdawać sobie sprawę z konsekwencji postępowania". A to akurat można "wdrożyć" bez stosowania kontrowersyjnych metod, typu bicie. Zresztą, do częstego bicia dziecko się szybko przyzwyczaja i przestaje to stanowić bat.

Drugi biegun czyli "zdjęcie bata" co niektórzy opacznie rozumieją jako zezwalanie na wszystko co dziecko wymyśli, ale niestety dodają do tego nieświadomie ochronę dziecka przed konsekwencjami ich postępowania, to coś, czego nie można nazwać wychowaniem.

martwy_biskup
29.08.2008, 14:06
Bat w sensie "obawa przed karą" to niezbyt dobre dla dziecka. Ważniejsze jest czuć bat w sensie "zdawać sobie sprawę z konsekwencji postępowania". A to akurat można "wdrożyć" bez stosowania kontrowersyjnych metod, typu bicie. Zresztą, do częstego bicia dziecko się szybko przyzwyczaja i przestaje to stanowić bat.

A skąd Ci się to bicie wzięło? Nikt nie mowi o przywroceniu kar cielesnych w szkolach.

Bio_o
29.08.2008, 19:17
Jak czytam o określeniu "bat nad sobą" to mam takie nieprzeparte skojarzenia.

A co do szkoły - to obawiam się że autorytet szkoły zależy w dużej mierze od podejścia rodziców do tematu. Bez edukowania rodziców i ich współpracy ze szkołą trudno jest samym nauczycielom cokolwiek zdziałać. Dlatego wychowanie kojarzę głównie z rodzicami.

pawulon
15.09.2008, 15:35
Jak na razie Łódzka WSP nie informuje o żadnej konferencji, ale znalazłem inną:
http://czymmozebycszkola.pl/

aktyn
17.09.2008, 23:51
chyba każdy z nas w młodości chodząc do szkoły :> zadawał sobie pytane, po co ta historia, po co ta religia, po co ta fizyka, na co mi to , musze poświęcać swój czas na nauke nad jakimiś wzoramim które do niczego mi się nie przydzadzą, uczyć się dat, itp po co, ja kocham malować,kocham pisać wiersze, kocham kopać piłkę, kocham się bawić, dlaczego nie moge tego robić. musze spedzac w szkole godziny które są dla mnie tylko padołem płaczu, niezadowolenia, skrępowania
Ze szkołą jest jeden problem, jest mało elastyczna, i zamiast uczyć często oducza.

Ja osobiście 80% czasu uważam za zmarnowany, (mam na myśli podstawowa) w sensie źle wykorzystany.
Nie pasuje mi absolutnie pamięciowe (czyt zakówające) nauczanie.

Na co mi nazwy rzek itp, skoro za miesiąc i tak kupa z tego. Przez ten czas mógłbym nauczyć się czegoś ciekawego. Czegoś z czego jestem słabszy a byłoby to dla mnie pomocne. To samo dotyczy nauki języków.

Uczyć to sie zacząłem tak naprawde jak skończyłem szkołe. I jakbym sam się uczył bez szkoły, pewnie lepiej bym na tym wyszedł, ewentulanie z dobrymi prowadzącymi, bo to też jest bardzo ważne.

W szkole wałkuje się na siłe, można zakuć zdać, i huja z tego mieć pożytku.
To po pierona tracicz czas. Tak przecież przechodzi się studia, a potem ludzie mgr inż nie potrafią zaprojektować prostej przetwornicy.

Owszem ktoś z dobrą pamięcią nie będzie tak biadolił jak ja, pewna wiedza teoretyczna, oczywiście się przydaje i jest ważna, jednak tylko taka która została przyswojona i coś z tego się kuma.

Szkoła jednak jest potrzebna, to jest gimnastyka umysłu, i warto ćwiczyć. Nawet jak podobno pokazują badania, warto mieszać przedmioty typowo nie związane ze sobą.
.

martwy_biskup
19.09.2008, 11:52
Na co mi nazwy rzek itp, skoro za miesiąc i tak kupa z tego. Przez ten czas mógłbym nauczyć się czegoś ciekawego. Czegoś z czego jestem słabszy a byłoby to dla mnie pomocne. To samo dotyczy nauki języków.

Te rzeki dobry przykład. Niby zapominasz jakie były dopływy rzek itp. Ale jednak jak Ci ktoś poda nazwę np. Loara to w Twojej glowie odrazu otwiera sie szufladka o nazwie "rzeka". A amerykanie ktorzy wlasnie zamiast uczyc sie bawią - wychodzą na idiotow gdy ktos ich zapyta bo im sie to z niczym nie kojarzy, nigdy tego nie slyszeli.

Avx
19.09.2008, 13:12
A potrzebna przeciętnemu osobnikowi ta wiedza ? Nie. 90 % ludzi jest z natury nieciekawa świata, nie ma sensu na siłę starać się, żeby na pierwszy rzut oka (bo głębiej i tak wychodzi prostactwo) wyglądali na nie-idiotów.

Ale jednak jak Ci ktoś poda nazwę np. Loara to w Twojej glowie odrazu otwiera sie szufladka o nazwie "rzeka".

No u mnie akurat pierwsze skojarzenie to "Francja"; "rzeka" drugie :razz:

Acz chyba więcej się geografii nauczyłem z komputerowych gier strategicznych, niż z lekcji (jeśli godzinę przed kompem się zastanawiasz, jak pokonać Argentynę i wmaszerować wojskami do Buenos Aires - jednocześnie nie dając sobie przeciąć linii zaopatrzeniowych - to geografia Argentyny w pamięć zapada; mimo, że to tylko gra, zabawa)... :-]

martwy_biskup
19.09.2008, 14:17
A potrzebna przeciętnemu osobnikowi ta wiedza ? Nie. 90 % ludzi jest z natury nieciekawa świata, nie ma sensu na siłę starać się, żeby na pierwszy rzut oka (bo głębiej i tak wychodzi prostactwo) wyglądali na nie-idiotów.

Idąc tym tokiem myślenia w ogole nie powinnismy chodzic do szkoły. Przecież nie zginiemy przez to, że nie wiemy gdzie leży Francja, jaki jest pierwiastek z 64, W ktorym roku była bitwa pod Grunwaldem. Ale czy musimy być półgłówkami na własne życzenie?

No u mnie akurat pierwsze skojarzenie to "Francja"; "rzeka" drugie


No to jeszcze lepiej.

Avx
19.09.2008, 14:45
Idąc tym tokiem myślenia w ogole nie powinnismy chodzic do szkoły.

Ja jestem za pełną prywatyzacją szkół, więc wiesz, rynek by ustalił, który program nauczania jest najbardziej efektywny. Podejrzewam, że byłby właśnie bardziej praktyczny od obecnego. W rzeczy samej, szkoła w obecnej sytuacji przydaje się prawie jedynie jako dostarczyciel ładnego papierka informującego o tym, że ten a ten ma takie a takie wykształcenie.

Ale czy musimy być półgłówkami na własne życzenie?

To już rzecz gustu, ludzie są różni. Ja nie chcę być, ale jeśli jakiś hydraulik czy mechanik chce, to przecież nie będę się nad nim znęcał i biedaka do nauki zmuszał :-D Wykonywać swojej pracy gorzej przez ten brak wiedzy nie będzie.

pawulon
20.09.2008, 10:01
Zaczęliście tutaj dyskusje, która cąłkowicie odbiegła od tematu szkoły Summerhill.

Uważam, że prawo do swobodnej edukacji to prawo człowieka. Tak jak kiedyś wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy, że przysługuje im np. wolność sumienia tak dzisiaj codziennie na całym świecie szarga się wolnością jednostki zmuszając ją do wpajania określonej wiedzy.

Szkoły demokratyczne pozwalają zachować sporą swobodę uczniom, w różnym stopniu, zazwyczaj są to szkoły autorskie i realizują swój własny program.

Summerhill nie została założona dla zysku ani dla runku, tylko dla ludzi, postępu i wolności.

aktyn
21.09.2008, 11:58
Te rzeki dobry przykład. Niby zapominasz jakie były dopływy rzek itp. Ale jednak jak Ci ktoś poda nazwę np. Loara to w Twojej glowie odrazu otwiera sie szufladka o nazwie "rzeka"
Akurat jakoś mi się nie otwiera, jeżeli już, to kojarze to na zasadzie:
1 filmu, oglądałem coś, np na tematy raju i kojarze tam ze dwie rzeki plus, jakąs z jedna kraine
2. na zasadzie słownictwa, pewne słowa są charakterystyczne, dla rzek i krajów.

Uważam, że prawo do swobodnej edukacji to prawo człowieka. Tak jak kiedyś wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy, że przysługuje im np. wolność sumienia tak dzisiaj codziennie na całym świecie szarga się wolnością jednostki zmuszając ją do wpajania określonej wiedzy.

Szkoły demokratyczne pozwalają zachować sporą swobodę uczniom, w różnym stopniu, zazwyczaj są to szkoły autorskie i realizują swój własny program.
Zgodze sie, swoboda wyboru powinna być większa, a najlepiej podyktowana indywidualnoscią jednostki.

I nie chodzi tylko o program czasem, ale nawet o sposób nauczania.

W sumie myślałem też że tematem jest sama szkoła. Bo wolność wyboru jest dla mnie tak naturalna, że nawet nie ma o czym gadać. W końcu żydzi (albo wielu żydów) w anglii chodzi do własnych szkół.

Chociaż odstawowe umiejętności powinny być uczone w każdej szkole.
Było nie było, pisać, czytać i liczyć. Nawet przydatne.

.

martwy_biskup
21.09.2008, 18:27
2. na zasadzie słownictwa, pewne słowa są charakterystyczne, dla rzek i krajów.

O tak, to też bardzo pasuje do mojej teorii. Ucząc się tych wszystkich "niepotrzebnych" nazw wyłapałeś regułę.

aktyn
21.09.2008, 19:22
Żeby wyłapać regułę nie trzeba zakuwać, wystarczy przeglądnąć coś o danej specyfice,
posłuchąć czegoś w TV.

Mózg, a szczególnie mój mózg lubi dane hurtowe, ale różnorodne. Np. w postaci opowiadania. A nie zakuwania, poszczegónych nazw. Więcej jestem w stanie się nuczyć. No bo niby dlaczego znam stolice Francji, a stolicy Austrii juz nie? Skro zakuwałem keidyś równo wszystkie? A pamietam że z kilku wymienionych miałem problem rozpoznać.

Co mi z tego że wykułem kiedyś jak wygląda cały sygnał TV NTSC i PAL, łącznie z częstotliwosćiami oraz sposobem kodowania, jak tego po miesiącu nie pamietam. Wystarczy że wiem jak działa, i o co tam chodzi, a po szczegóły sięgne do podręcznika, albo specyfikacji formatu.

Adam
21.09.2008, 20:56
Dziwne,że po tej szkole jeszcze nie pojechał pilaster... :-/ (a przy okazji po humanistach a może nawet terrorystach...)

Avx
21.09.2008, 21:47
Mózg, a szczególnie mój mózg lubi dane hurtowe, ale różnorodne. Np. w postaci opowiadania.

Tak, zgadza się.

No bo niby dlaczego znam stolice Francji, a stolicy Austrii juz nie?

Serio nie ?:shock: Rozumiem nie pamiętać stolicy Rumunii, ale Austrii ? Przecież Wiedeń tyle razy zapisał się w historii... Choć złoty wiek ma już za sobą, to nie to samo miasto, co za Cesarstwa Austro-Węgierskiego; wtedy to było centrum kulturowe na ogromną skalę.

Co do tematu: nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek jakichkolwiek miast czy stolic się uczył (to znaczy w sensie tępego zakuwania). Pamiętam z książek (czytam już od końca podstawówki w ilościach wybitnie hurtowych), gier i tym podobnych źródeł.

aktyn
23.09.2008, 00:40
No właśnie historia kuleje równolegle. Akurat Paryż ma wieżę, a Wiedeń nie wiem co ma.

Inne swoje wady pomine na razie ;) Chyba mam niedobór neuronów. Stąd np. ortografia, klapła mi kompletnie, po około 5-7 latach nie czytania niczego po polsku.
Ale już troche skorygowałem. Przez to pisanie m. in. na tym forum.

No myśmy czasem się uczyli np. jakie rzeki w danym regionie miały być. Poza tym inne przypadki.

Gladiator
25.09.2008, 08:44
Nie wiem dlczego Pilaster nie przejechał sie po tej szkole. Sądząc po sobie niełatwo to ugryżć. Przebija tu pewien fałsz , co wyczuła Martwy Biskup i chyba cokolwiek Phillrond. Znalezłem w necie opinie, same pozytywne, jedna odbiegająca od chóru , warto więc przytoczyć. (http://cywilizacja.ien.pl/?id=504)
Nasuwają sie tu pytania, pierwsze o efekty. Przez te blisko 90 lat szkołe opuścioło wielu uczniów. Kim zostali , czy radzili sobie łatwiej w życiu, częściej dostawali się na studia ? Nie znalazłem takich odniesień. Natomiast znalazłem w necie informacje , że są tam dzieci od 5 do 18 roku życia, zresztą na zdjęciach widać maluchy.
Jak może wyrosnąć normalny człowiek z kogoś pozbawinego rodziców ? Kto będzie go kochał , przytuli ? Później w życiu skąd będzie miał dobry przykład jak być mężem, ojcem , jak zachowywać się. Bez przykładu rodzinnego następuje olbrzymia luka, kołchoźnictwo tego nie nauczy.
Jest taki kraj w którym szkolnictwo jest bardzo podobne w rozwiąaniach do Summerhill. Do dziesiątej klasy nie wystawia sie ocen , aby biedaczków nie stresować, to Szwecja. Przytaczam dwie opinie o szwedzkich szkołach (http://www.naukaszwedzkiego.pl/szkola/) zwracających uwagę na efekty uboczne. (http://www.perbylund.com/the_library_terribleeffectsofpublicschooling_polis h.htm)
System szkoły w Summerhill pasuje idealnie do takiego społeczeństwa, bez wymagań, z to wesołe hedonistyczne życie, taki raj na ziemii, kolejna utopia.

Dalej podobne systemy odrywające od dzieci od rodziców znajdziemy w kibucach

(...)" Jednym z najważniejszych współczesnych eksperymentów dotyczących egalitaryzmu płci jest ruch kibucowy w Izrealu. W swej wczesnej fazie, oparł się na ideologii, która wychodziła z założenia, że równość między płciami, to identyczność płci w sensie społecznym. Dzieci miały wychowywać się poza rodziną, we wspólnotach, dziewczynki i chłopcy mieli być wychowywani tam w sposób, któryby z nich wykorzeniał przesądy płciowych podziałów i ról. „Od czasu najbujniejszego rozwoju ruchu kibucowego w latach czterdziestych i pięćdziesiątych jego przywódcy prowadzili politykę pełnego zrównania płci i zachęcali kobiety do odgrywania ról zastrzeżonych uprzednio dla mężczyzn. W pierwszych latach niemal się to udało. Kobiety z pierwszego pokolenia były przejęte tą ideologią i znaczna ich liczba zaczęła pracować, obejmować kierownicze stanowiska oraz działać na polu polityki. Jednakże zarówno one same, jak i ich córki, powróciły w pewnej mierze do tradycyjnych ról, pomimo to, że od urodzenia wychowywane były w duchu nowej kultury. Co więcej, powrót ten zaznaczył się wyraźniej u córek niż u matek. Obecnie domagają się i uzyskują więcej czasu na codzienne przebywanie z dziećmi, który to czas nosi znamienną nazwę 'godzina miłości'."(...)
E. O. Wilson, O naturze ludzkiej, Poznań 1998 (za Racjonalista )
Dzisiaj ten system propaguje radykalne feministki.

Szkoła w Summerhill wpisuje się jako jeden z wielu eksperymentów światowych których początki tkwią w utopijnych komunach, marksiźmie, komuniźmie radzieckim, a mających na celu stworzenie nowego człowieka, wbrew naturze bez ograniczeń. Stan duchowy obecnych społeczeństw , to owoc inżynierii społecznej, odejścia od normalnych zachowań i potrzeb. Dlatego mimo wieku istnienia szkoły pozostaje tylko eksperymentem , ponieważ skutków na większą skalę wszyscy odpowidzialni se obawiają. Rozwija sie islam ze swoimi niby-przstarzałymi rozwiązaniami, wzrastaja potęgi Chin , Indii, o zupełnie innym podejściu do życia. Co można im przecistawić, słabiutkie społeczeństwa wychowane w stylu Summerhill ? Nikt mimo poprawnie politycznych poglądów nie zaryzykuje rozszerzenia takiego eksperymentu.

FlauFly
20.10.2008, 21:16
Nasuwają sie tu pytania, pierwsze o efekty. Przez te blisko 90 lat szkołe opuścioło wielu uczniów. Kim zostali , czy radzili sobie łatwiej w życiu, częściej dostawali się na studia ?

To mnie z wypowiedzi Gladiatora szczególnie interesuje.
Czy ktoś potrafi na to pytanie odpowiedzieć?

Gladiator
21.10.2008, 23:30
To mnie z wypowiedzi Gladiatora szczególnie interesuje.
Czy ktoś potrafi na to pytanie odpowiedzieć?
Czuję się ciut, ciut zaszczycony, skoro tylko tyle .... coż nie
można mieć w życiu wszystkiego.... .

FlauFly
22.10.2008, 13:49
Większość wygląda na wypowiedź dosyć zideologizowaną, więc wybrałem pytanie, o konkretne dane, bo inaczej dalej większość użytkowników mogłaby bajać jakie to Summerhill cudowne/okropne.

julievna
22.10.2008, 22:25
Zachęcam w kontekście tego wątku do zainteresowania się filozofią pedagogiki waldorfskiej http://pl.wikipedia.org/wiki/Pedagogika_waldorfska - a stąd linki do konkretnych szkół.

Rok temu pisałam też o tym na blogu u siebie http://breathing.pl/?p=489

W Polsce są już podstawy myślenia w edukacji o budowaniu indywidualności i kreatywności ucznia, niepokorności myślowej, która owocuje budową silnej osobowości. Z drugiej strony - jak absolwent takiej szkoły jak wyżej ma potem znaleźć się w polskiej codzienności?

Nie jesteśmy kulturą opartą na etyce protestanckiej, ani krajem o ugruntowanym kapitalizmie, które podkreślają rolę indywidualności i pracy jednostki w osiąganiu sukcesu życiowego.

Taki indywidualizm i samodzielność się u nas skutecznie tłamsi na etapie szkoły, po czym się go wymaga w pracy zawodowej! I dlatego tak cholernie dobrze się sprzedają poradniki samoulepszania się jako człowieka i pracownika.

Gladiator
23.10.2008, 09:56
ad julievna

Obok linku z wikipedii podanego prze Ciebie jest też tam taki. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Rudolf_Steiner) Chcesz sprzedać wiedzę tajemną, magię, doświadczanie boskości , reinkarnacje ? Przecież to czysto religijne podejście ,tu gnoza. Dzieci mają wierzyć w istnienie "Podstawy wiedzy duchowej dla powodzenia w rolnictwie" ? Harry Potter przechodzi do realu ?

ad temat

Szkoła w Summerhill , czy waldorfoska wykazują podobieństwa w chęci kształtowania jako jednostki indywidualnej, kreatywnej , wolnej od tzw stereotypów. Powstanie takich wolnych jednostek ma dać inne społeczeństwo. Niestety proces będzie raczej odwrotny.

Współczesne społeczeństwo, to społeczeństwo robotów ludzkich. Ze wszystkich stron ograniczają nas przepisy prawne , nakazy, zakazy, obowiązki wobec fiskusa, urzędów i gigantyczny zestaw kar za wszystko. Wystarczy porównać ile tego było z dwieście lat temu.... . Do tego żyjemy w społeczeństwie systemowym, gdzie bez kart kredytowych nipów, regonów, peselów, nie istniejmy w systemie, bez tego nie możemy mieć świadczeń i nas po prostu NIE MA dla systemu. Natomiast bardzo dużo mówi się o wolności ludzkiej, im mniej jej, tym bardziej wmawia się nam, że jesteśmy wolni. Tępi się jakikolwiek indywidualizm mogący zagrozić systemowi. Nie łączyłbym tego specjalnie z Polską, ani protestantyzmem. W sumie to nic nowego. Kiedyś była walka o byt z przyrodą, teraz przeniosła się w sferę biurokracji.
Jak więc można wychować człowieka wolnego, w sytuacji uczenia jedynie schematów do życia w zautomatyzowanym społeczeństwie urzędników decydujących co dobre, co złe i jak postępować właściwie zgodnie z procedurą ?
Dokłada się do tego armia psychoterapeutów, zwłaszcza w USA. Freud zmałpował na swoje potrzeby Kościół. Z konfesjonału zrobił kozetkę ,z kościoła gabinet, a spowiednika psychoterapeutę przy okazji mordując duszę i przenosząc ją w wymiar psychiczny. Sporo zwłaszcza amerykanów ze klas wyższej i średniej, czyli wpływowych uczęszcza regularnie na psychoterapie. Teraz wystarczy jedynie odpowiednio poprzez studia ustawić psychologów,a oni w dobrej wierze będą kształtować społeczeństwo według tego czego zostali nauczeni. Tak w praktyce, autentycznie cwani ustawili program budowy nowego społeczeństwa. Kontrolując (poprzez ułożenie ) psychoterapeutów, psychologów, kontroluje się umysły społeczeństw. Nie ma tam miejsca na indywidualizm, tj , on ma być ,lecz jedynie w ściśle określonych kierunkach. Np kreatywność pt " Wyścig szczurów" lub zwiększanie sprzedaży po którym ludzie głowy bolą od oglądania reklam. Ile można wymyślać nowego i po co, kogo to w końcu interesuje ?
Zauważcie , ŻADEN psychoterapeuta (pomijam katolickich) nie będzie zalecał swojemu pacjentowi przeciwstawiania się normom społecznym , które naruszyłby cokolwiek z etyki szeroko pojętej poprawności politycznej. Będzie dążył do wmówienia akceptacji norm, pogodzenia się, a nie przeciwstawienia się.

Skuteczność Summerhill , czy waldorfyzmu uzależniona byłaby od determinacji absolwentów w zmianie panującego systemu. A to kosztuje ofiary, ostracyzm społeczny, bycie po za systemem itp. Nie sądzę , aby byli przygotowani na danie ofiary za społeczeństwo. (mylę się ?) Do walki o zmianę potrzeba ścisłego kręgosłupa , jednego punktu odniesienia , twardości i determinacji w chęci zmiany, tak jest ten świat urządzony.
Czy Summerhill je posiada ? Wątpię, byłoby to chyba sprzeczne z intencjami twórców.Oderwani od rodzin , raczej nie będą ich tworzyć, a najwięcej przekazuje się w rodzinach, ślepa odnoga ewolucji.

Julievna bardzo schematycznie widzi rozwój i wolność człowieka. Jedynie poprzez pracę i ulepszanie się w kreatywności zawodowej. Kto powiedział ,że praca jest najważniejsza ?
Dla niewolnika tak , ma pracować coraz lepiej i coraz wydajnie dla swojego pana-właściciela (obecnie korporacji). Różnice są ogromne w wynagrodzeniu (miska i łachman, teraz spora pensja), lecz nie ma ich w mentalności, podejściu do roboty.

Czy szkoła waldorfoska kształci ludzi niezależnych, mogących się przeciwstawić np obecnemu podejściu do pracy ?

Gladiator
23.10.2008, 10:12
O tak, to też bardzo pasuje do mojej teorii. Ucząc się tych wszystkich "niepotrzebnych" nazw wyłapałeś regułę.
Ucząc się wielu nazw wzbogaca się słownictwo i poszerza horyzonty myślowe. Dlatego polska szkoła ucząca pamięciowo wzbogacająca język, a tym samym możliwości myślnia i horyzonty, jest w ogniu krytyki. Półgłówkami łatwiej się rządzi - taki ma być czowiek przyszłości. Nic to nowego.... .

Georg Orwell - Rok 1884.

(...)Nie widzi Pan prawdziwy cel nowomowy, to zwężenie granic mysli ? (...0 Każdgo roku coraz mniej słów i przestrzeń myślowa coraz bardziej sie kurczy(...) Rewolucja zostanie zakończona , kiedy język stanie sie doskonały. Nowomowa jest angosocem(angielskim socjalizmem), a angosoc jest nowomową, dodał z pewnym rodzajem mistycznej satyfakcji. (...)

Bart
23.10.2008, 11:39
ad julievna

Obok linku z wikipedii podanego prze Ciebie jest też tam taki. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Rudolf_Steiner) Chcesz sprzedać wiedzę tajemną, magię, doświadczanie boskości , reinkarnacje ? Przecież to czysto religijne podejście ,tu gnoza. Dzieci mają wierzyć w istnienie "Podstawy wiedzy duchowej dla powodzenia w rolnictwie" ? Harry Potter przechodzi do realu ?


Notka o szkole waldorfskiej jest w Wiki raczej zajawką, niż pełną informacją. Z tego co czytałem, nie ma związku pomiędzy ezoterycznymi jazdami Steinera a filozofią szkoły. Filozofia ta nie dotyczy programu, lecz sposobu nauczania.

Gladiator
24.10.2008, 08:29
Notka o szkole waldorfskiej jest w Wiki raczej zajawką, niż pełną informacją. Z tego co czytałem, nie ma związku pomiędzy ezoterycznymi jazdami Steinera a filozofią szkoły. Filozofia ta nie dotyczy programu, lecz sposobu nauczania.
Zapewne tak jest , choć w Poznaniu coś 8-9 lat temu było przedszkole steinerowskie, które chyba zamknięto. Zrobiono na TV2 reprtaż o tej sprawie. Dzieci zaczynały wykazywać dziwne zachowania w domach, zaniepokojeni rodzice się zbuntowali wobec "wychowania " przedszkolnego. Reportaż był w stylu, jak ciemna głupota nie pozwala mądrości sie się rowinąć. Zadzwoniem po programie do autorów (był wówczas półgodzinny czas na a to ) i udało mi porozmawiać się z jedną z autorek. Była zdziwiona faktem ezoteryczności Steinera lub udawała idiotkę, tego nie wiem.

Szkoła nie może wprowadzać wprost ezoteryczności , taki numer by nie przeszedł, wątpie też by nauczyciele się na to zgodzili. Filozofia nauczania szkoły steinerowskiej wynika wprost z ezoteryczności Steinera, nawet jeśli nie ma w tym nauczaniu niczego z magii.

Czy może być coś dobrego z czegoś co wynika z ezoteryki, tym bardziej , że zasłania się korzenie tej filozofii ?

waran3
27.11.2010, 23:14
Summerhill to najlepsza szkoła na świecie ! Nie mam żadnych wątpliwości!
Przeczytałem dwie wersje książki : "Summerhill " i "Nowa Summerhill" kilka razy.
Tak logicznego i prostego podejścia do tematu nauki nie spotkałem nigdzie indziej.
To co robi z ludźmi obecny system szkolnictwa to choroba!

"A to kosztuje ofiary, ostracyzm społeczny, bycie po za systemem itp. "
Czy bycie poza systemem to ofiara? Kto ci to powiedzial ? Odrzucenie społeczne to ofiara?

"Szkoła w Summerhill , czy waldorfoska wykazują podobieństwa w chęci kształtowania jako jednostki indywidualnej, kreatywnej , wolnej od tzw stereotypów. Powstanie takich wolnych jednostek ma dać inne społeczeństwo. Niestety proces będzie raczej odwrotny. "

Czemu odwrotny? To co dało nam obecne szkolnictwo możemy sobie pooglądać na ulicy.
Wszyscy poruszają się zgodnie ze społecznymi schematami!
Większość ludzi żyje w nieświadomości rzeczywistości . Nawet nie wiedzą co się tak naprawdę w kolo dzieje.
Jesteśmy tak urobieni że aż mnie to fizycznie boli.
A ostracyzm społeczny, bycie poza systemem to największe szczęście którego pragnę! Tak smakuje właśnie wolność!

Tacy ludzie jak Neill są na wagę złota!

"Dziecko nie zna słowa "umiar" "
To niezrozumienie. Nie chodzi o to że dziecko może robić wszystko...chyba nie czytałeś "Summerhill".
Chodzi o takie podejście do dziecka w którym poczuło by się ważne. Takie w którym by zrozumiało że jego zdanie tez się liczy.
My dorośli nauczyliśmy się postawy że to ja jestem mądry a dziecko głupie. Patrzymy na nie z góry ! A ja twierdze że jest dokładnie odwrotnie! To my dorośli możemy uczyć się od dzieci tylko że jesteśmy tak ślepi że nie potrafimy tego zobaczyć a już na pewno przyznać się do tego.
Popatrzcie na siebie ile macie ze sobą problemów. Dajcie dziecku rozwinąć się po swojemu i zapewnijcie mu ku temu warunki. Tylko tyle możecie tak naprawdę! Wychowywanie dzieci to stereotyp wpojony nam przez społeczeństwo. Zastanówcie się czego uczycie dzieci.

Szkoła tez powinna stwarzać możliwości a nie narzucać schematy!

"I kim zostanie w przyszłości taki szczęśliwy tępak? Co mu da taka szkoła, jaki start?"
Znam wielu profesorów którzy są tępakami i kilka sprzątaczek z którymi mogę rozmawiać z przyjemnością.
Kolejny stereotyp wykształcenie = szczęście
I co to znaczy start? Nie potrafimy oderwać się od schematów.
Znam wielu ludzi bez wykształcenia którzy świetnie prosperuja w biznesie oraz świetnie wykształconych którzy czas spędzają głównie przed TV narzekając ze im nikt nic nie dał!
To nieprawda że wykształcenie = dobra praca !

ideat
21.09.2012, 21:36
Szkoła w Summerhill wpisuje się jako jeden z wielu eksperymentów światowych których początki tkwią w utopijnych komunach, marksiźmie, komuniźmie radzieckim, a mających na celu stworzenie nowego człowieka, wbrew naturze bez ograniczeń. Stan duchowy obecnych społeczeństw , to owoc inżynierii społecznej, odejścia od normalnych zachowań i potrzeb. Dlatego mimo wieku istnienia szkoły pozostaje tylko eksperymentem , ponieważ skutków na większą skalę wszyscy odpowidzialni se obawiają.



pewnie jeszcze wymyślił ją sam diabeł? bez przesady.
szkoła ta to nie żadne zło. jej priorytetem, jak tradycyjnych szkół jest również nauczanie, różnica tkwi w tym, że w tej szkolę uczą się tylko ludzie, którzy dojrzeli do wiedzy.
Rozwija sie islam ze swoimi niby-przstarzałymi rozwiązaniami, wzrastaja potęgi Chin , Indii, o zupełnie innym podejściu do życia. Co można im przecistawić, słabiutkie społeczeństwa wychowane w stylu Summerhill ? Nikt mimo poprawnie politycznych poglądów nie zaryzykuje rozszerzenia takiego eksperymentu.


Co może im przeciwstawić? poniższa anegdota jest w pewnym sensie odpowiedzią na twoje pytanie.

W tym miejscu przychodzi mi na myśl Jack, który opuścił szkołę w wieku siedemnastu lat, aby rozpocząć pracę w fabryce budowy maszyn. Pewnego dnia wezwał go do siebie dyrektor.
- Jesteś chłopakiem z Summerhill – powiedział. – Ciekaw jestem, jakie teraz masz zdanie o tego rodzaju wykształceniu, gdy znalazłeś się wśród chłopaków z tradycyjnych szkół. Załóżmy, że miałbyś ponownie wybierać, poszedłbyś wówczas do Eton czy do Summerhill?
- Oczywiście, że do Summerhill – odparł Jack.
- Ale co ona takiego daje, czego nie dają inne szkoły?
Jack podrapał się po głowie.
- Czy ja wiem – powiedział wolno – Myślę, że daje poczucie całkowitej wiary w siebie.
- Tak – powiedział poważnie dyrektor. – Zauważyłem to, gdy wszedłeś do pokoju.
- O rety! – roześmiał się Jack. – Przepraszam, jeśli zrobiłem na panu takie wrażenie.
- Podoba mi się to – powiedział dyrektor. – Zwykle ludzie, których do siebie wzywam, denerwują się i wyglądają nieswojo. Ty wszedłeś tu, jakbyś był mi równy.

..Jack oblał egzaminy na uniwersytet, ponieważ nienawidził uczenia się z książek. Ale brak jego wiedzy z esejów Lamba czy języka francuskiego nie upośledził go życiowo. Obecnie jest odnoszącym sukcesy inżynierem.

Avx
21.09.2012, 22:17
Szkołą powinna uczyć szukania informacji, myślenia i umiejętności praktycznych.
Nie muszę dodawać, że współczesne szkoły niczego takiego nie uczą.

Mam też takie kryterium. Jeżeli weźmiemy "wykształconego" 35-latka pracującego w odpowiedzialnym zawodzie, i zadamy mu pytanie wchodzące w zakres materiału szkolnego; a on nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie (zapomniał, bo w dorosłym życiu nie było mu to potrzebne) - uczenie tego jest najwyraźniej zbędne.
(w wykształceniu ogólnym - specjalistyczne to inna bajka !)


W ogóle, co myślicie o weryfikowaniu wykształcenia co jakiś czas ? :> Większość 40-latków jest teoretycznie wykształcona, ale w praktyce pamięta niewiele sprzed 20 lat :> Mam sadystyczną ideę: weryfikowanie wykształcenia egzaminami co 10 lat, czy nadal je ma, czy zapomniał :> Hahaha :D
Dobra - to niepraktyczna idea ze względu na koszty. Ale dobrze oddaje moją filozofię.
Wykształcenie to jest to, co ZOSTAJE NA STAŁE.

idiota
21.09.2012, 22:24
Zadałeś Avał jeden z NAJGŁUPSZYCH wpisów jakie widziałem ostatnio na forum...

Avx
21.09.2012, 22:31
Rozwiń temat.

Notabene: czy osoba, która nie wie, co jest stolicą Hiszpanii (kiedyś wiedziała, i na podstawie tej nieistniejącej już wiedzy dostała dyplom, ale JUŻ nie wie) jest wykształcona ?
Czy może ta osoba była wykształcona ?
Czas przeszły ?

Mam wrażenie, że większość wykształcenia oferowanego przez współczesne szkoły, to wyształcenie zdać-zakuć-zapomnieć; wykształcenie 3-miesięczne; no maksymalnie kilkuletnie. Później się rozpływa w odmętach niepamięci.
I moje pytanie brzmi: jaki to ma sens ?

Rozwiń temat: skoro napisałem coś tak głupiego, na pewno masz genialne słowa do wypowiedzenia.

idiota
21.09.2012, 22:37
Nawet nie mam sił...
Ale była kiedyś taka komedia "Zagniewani młodociani" i tam była scena, jak wszedł nauczyciel do klasy i mówi:
- To jest książka.
Klasa:
BUUUUUUUUUU!!!!
Nauczyciel:
- Tak się ją otwiera.
Klasa:
ŁOOOOOOOOOO!!!!

To co napisałeś jako żywo mi się z tym kojarzy.
Jakbyś chciał uczyć ludzi z gugla korzystać.

Avx
21.09.2012, 22:41
Wydaje mi się, że większość ludzi nie umie rozsądnie korzystać z Google.
Szerzej: większość nie umie szukać, czy to w Internecie czy literaturze specjalistycznej; przydatnej w danym momencie wiedzy...

Palmer
21.09.2012, 22:42
Notabene: czy osoba, która nie wie, co jest stolicą Hiszpanii (kiedyś wiedziała, i na podstawie tej nieistniejącej już wiedzy dostała dyplom, ale JUŻ nie wie) jest wykształcona ?
Czy może ta osoba była wykształcona ?
Czas przeszły ?


Edukacja ma jeden podstawowy cel: ociosać nieregularne kamienie, tak by nabrały kształtu cegieł.
I nic poza tym.

Skutki uboczne są wypadkową wad i zalet ciała pedagogicznego.

idiota
21.09.2012, 22:51
No to jak ich ie nauczyli czym jest Madryt, to i z korzystania z gugla nie naucza.

Avx
21.09.2012, 22:53
Michael Strong promuje Dialogi Sokratejskie, to ciekawa metoda nauczania (Michael jest też prezesem Grupy MGK, tej od budowania miast w Hondurasie). Skupia się nie na natłoku danych do wkucia, tylko na zrozumieniu tematu, przedstawieniu go w rozmowie, etc.

Google: "michael strong" socratic practice
http://www.youtube.com/watch?v=6KZvxm0OAkQ