PDA

View Full Version : Cuda natury.


Strony : [1] 2

avidal
13.06.2008, 13:44
Zawsze będę przekonywał, że cuda świata przyrody sa nieporównywalnie bardziej ekscytujące i zadziwiające od cudów religijnej, czy mistycznej natury. O kilku z nich juz wspominałem. Maty sinicowe są całunem dla wendobiontów, przy ktorym na widok tego turyńskiego ciśnie się na usta: ale tandeta; figa to nie owoc, ale wywrocony do wewnątrz rajski ogród kwiatowy; geny odpowiedzialne za chorobe Hutchinsona wskazują już przy narodzinach datę śmierci z dokładnością, której nigdy nie posiądzie żadna wróżka. Teraz natomiast chcialbym przybliżyć kolejny cud - metamorfozy, w wyniku której nielubiana i zwalczana larwa staje się skrzydlatym klejnocikiem, synonimem lekkości, wdzięku i piękna, kiedy gąsienica staje sie motylem. To Leon Mamon mnie sprowokował:
Mnie ostatnio doskwiera problem larwa-poczwarka-imago. Chciałbym mieć choćby zgrubną orientację jak do tego ewolucyjnie doszło. A mam tylko bardzo mętne przeczucia...
Więc spróbuję.

Przeważająca większość zwierząt przechodzi przez stadium larwalne. To dlatego, że droga od jaja (każde zwierzę było kiedyś jajem) do dorosłego osobnika nie jest łatwa i prosta. Więc larwy są wszechobecne. Na lądzie i w powietrzu to przede wszystkim larwy owadów, w każdej chwili jest ich jakieś 5 trylionów. Największe skupisko larw nie jest jednak zaslugą owadow, ale przede wszystkim skorupiakow, ktorych larwy tworzą zooplankton. Sa małe, zazwyczaj mniejsze niż milimetr, ale potrafią wykarmić zastępy wielorybów, rekinów i diabłów morskich. Nawet kręgowce także bywaja larwami; żaby, salamandry, traszki. Płazy. Ryby.

Ale skupmy sie na gąsienicy i motylu. Czy był czas, gdy istniały tylko gąsienice, albo tylko motyle? Nie. Powstały mniej więcej w tym samym czasie, równocześnie, choć wtedy nie różniły sie tak bardzo. Dopiero z czasem gąsienica stała się bardziej larwokształtna, a motyl bardziej elfowaty. Motyl nie jest lepszą wersją gąsienicy, ani ona nie jest pogorszonym motylem. To za każdym razem ten sam zestaw genów. Larwa "służy" do przetrwania niebezpieczeństw na drodze do doroslości i do magazynowania zapasow, motyl do miłości. Siłą ewolucji stadia rozwojowe zaczęły sie coraz bardziej od siebie różnić, gdyż mialy spelniać odmienne zadania. Ale aby z gąsienicy zrobić motyla, trzeba mieć skrzydła i ryjek w postaci zwijanej ssawki. Zbędne staja sie dodatkowe kończyny i maszyneria do permanentnego żarcia.Tak więc stadia zaczeły się różnić tak bardzo, że w końcu przekroczenie tych różnic stalo sie mozliwe jedynie na drodze przeobrażenia. Poczwarka to sposób gąsienicy na stanie sie motylem. Jej zadaniem jest dokonanie metamorfozy. A efekt jest oszałamiający. Jak ni sladu skrzydła na gąsienicy, tak motyl wydaje się skladać tylko z nich. Jak to mozliwe?

Gąsienica nosi w sobie komórki przeznaczone na skrzydła, właściwie są one obecne już w jaju. U wszystkich owadow z przeobrażeniem zupelnym zawiązki skrzydel zapadaja się w ciele gąsienicy. Dopiero w poczwarce wywracają sie na wlaściwą stronę i wyrastaja na prawdziwe skrzydła, które jeszcze tylko musza zostać napompowane.
Owad pod postacia poczwarki nie porusza sie i nie szuka pozywienia. Pożywieniem jest on sam. Mozna powiedziec, że "poczwarka zjada larwę , która była, aby z niej zbudować motyla, ktorym ma sie stać, a z gąsienicy nie zostaje ani okruszek, zaś motylowi nie brak żadnnego segmentu; gąsienica ma do dyspozycji wszystko, czego jej potrzeba, żeby zrobic motyla". (Midas Dekker)

Bo larwa motyla składa się w rzeczywistości z dwóch istot. W stadium embrionalnym komorki dzielą sie na dwie grupy. Jedna z nich tworzy gąsienicę, druga, ta mniejsza, zestaw doroslych komórek stanowiących zapowiedź imago. W gąsienicy od samego początku tkwi motyl! A przynajmniej jego preludium. W stadium poczwarki komórki imago przestaja siedziec cicho i zaczynaja sie dzielić i rozrastac, a wnetrze poczwarki, które kiedys było gąsienica, rozpływa sie tworząc pożywną papkę. Nie w całości, na przykład niektore mięśnie moga zostać ponownie uzyte. Inne trzeba skonstruowac od podstaw, a budulcem jest pożywna zupka; gąsienica nie miala przecież mięśni służących do latania. Odnóża piersiowe stają się szczupłymi motylimi nóżkami.
Papka w poczwarce jest bardzo często ostatnim posiłkiem dla motyla. Wiele z nich juz nigdy nie będzie jadło, traca nawet zbędne jelita. Niektore będą się dozywiać nektarem kwiatowym.

Skąd gąsienica wie, kiedy zacząć metamorfozę? To zasługa hormonow. Lecz nie ich wzmożonej aktywności, lecz jej braku. Motyl pozostaje gąsienicą, dopóki organy znajdujące się za mozgiem , zwane corpora allata napełniaja ciało hormonami. Ich obecnośc trzyma zalążki imago w ryzach. Ma to znaczenie dla czlowieka. Wystarczy podawać larwie hormony młodości, aby ta nigdy nie stała sie motylem, aby nigdy nie zaczeła pomnażać swojego gatunku. Wiele pestycydów to takie właśnie hormony, które nie dopuszczaja do dojrzalości płciowej.

Cud przeobrażenia ma swoje racjonalne wytłumaczenie. Czy przez to staje się mniej spektakularny, mniej zachwycajacy, mnie cudowny? Chyba nie. Na pewno nie. Jest nawet odwrotnie, wiedza o przebiegu tej matemorfozy jeszce zwieksza zachwyt nad mądrościa bezrozumnej przecież matki natury. Nauka nie ujmuje rzeczom piekna, tylko tego piekna im przysparza.


Przy okazji po raz kolejny mam okazje zareklamować książkę Midasa Dekkera "Poczwarka", bez której nie moglbym ująć tematu w powyższy sposób.

LeonMamon
13.06.2008, 14:28
Dzięki!
Jestem pewien, że i dżdżownica np. - na pozór prosta jak kaszka z mleczkiem - też po bliższym przyjrzeniu się pokazałaby różne trudne do pojęcia cudeńka. Tu wolę pozostać w słodkiej nieświadomości. W poczwarkę będę się wgryzał powolutku - już trochę nawet pojąłem :)

avidal
23.09.2008, 21:58
Co jakis czas będę umieszczał w tym temacie ciekawostki, które uznam za tego warte. Innych również zachęcam. Tym razem skupię się na świecie roslin. A w nim nic nie zasługuje na miano cudu w równym stopniu, co kwiaty.

Oto najwiekszy z nich. Raflezja Arnolda. STRONA O RAFLEZJI (http://www.parasiticplants.siu.edu/Rafflesiaceae/Raff.arn.page.html) Roślina nie posiada liści, łodygi ani korzenia. Występuje na Borneo i na Sumatrze. Kwiat może osiągać metr średnicy i ważyć 10 kilogramów. "Kwiat jest 79 razy większy, niż był 46 mln lat temu, co oznacza iż roślina ta odznacza się najbardziej intensywnym wzrostem swych rozmiarów w trakcie ewolucji, spośród poznanych dotąd organizmów." Doczekała się swojego pomnika. W hallu Natural History Museum umieszczono woskową kopię naturalnej wielkości.

A teraz coś jeszcze dziwaczniejszego. Dziwidło olbrzymie.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c0/Titan-arum1web.jpg

Rośnie na Sumatrze. Dorasta do 4,5 metra wysokości i posiada dwumetrowy kwiatostan. Jest on ukryty częściowo w pochwie o metrowej szerokości. Znajdują się w niej liczne męskie i żeńskie kwiaty, a nad nią wznosi sie wierzchołek stanowiący bezpłodną część kwiatostanu. Podobnie jak raflezja kwiat wydziela intensywną odrażającą woń padliny. Z powodu mogących sie pojawiać skojarzeń rosliny tej nie mogly niegdyś oglądać kobiety.

Na pustyni Namib mozna spotkać jedną z najsłynniejszych roślin swiata, walwiczję przedziwną.

http://www.mobot.org/gradstudents/olson/welwitschia5.jpg

kwiat żeński (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ec/Welwitschia_mirabilis_(female).jpg)

Jest drzewem o zaledwie 50-centymetrowym pniu. Z niego wyrastają dwie długie, wstegowate twarde jak deska liście rosnące przez całe życie rosliny, a więc nawet 2000 lat. Welwiczja jest na terenie,swego wystepowania jedyna rosliną trwałą i korzysta niemal wyłącznie z wilgoci zawartej we mgle morskiej.
Kiedy jej austriacki odkrywca ujrzał ją po raz pierwszy, sądził że ulegl fatamorganie, tak rzeczywiście przedziwna jest to roślina.

Cereus wielkokwiatowy, zwany królową nocy, jeden z najpiekniejszych kwaitów świata, osiągający do 30 cm. średnicy .Pąk kwiatowy rozchyla się tylko w nocy, jasniejąć w jej mrokach niczym gwiazda. Rankiem zamyka się na zawsze. Jeśli spotkasz go kiedyś w środku nocy na meksykańskiej pustyni, rozmawiaj szeptem. Jest tak delikatny, że szkodzą mu nawet drgania powietrza wywołane ludzkim głosem. Wydaje zapach wanilii.

http://heavenly-products.com/cart/images/Selenicereus%20grandiflorus.jpg

Inna wspaniałą rośliną jest puja raimondiego.

http://es.geocities.com/carazdulzura2000/pulladeraimondi.jpg

Wystepuje na zboczach Andów , w Peru i Boliwii. Prawdziwy olbrzym wśrod roslin zielnych, osiąga wysokość 9 metrów w okresie kwitnienia. Ze szczytu rozetki liści wyratsa wtedy 6-metrowy kwaitostan, na ktorym bez problemu może się utrzymać dorosły człowiek. Kwitnie tylko raz w życiu, dopiero po 150 latach. Jest to zjawisko wyjątkowe. Trafić na kwitnącą puję jest dużą sztuką.

Istnieją rośliny, których kwiaty wyrastają wprost z liści. Jak u phyllobotryon soyauxianum

http://www.plantsystematics.org/users/mha8/5_1_05/alford_PSO30apr2005/phyllobotryon_thomas1.jpg

A także takie, które wydają kwiaty i owoce wprost z pnia.

omphalocarpum ahia (http://mapage.noos.fr/s_pauwels/OmphMort.jpg)

Zjawisko wyrastania kwiatów i owoców bezpośrednio z pnia nosi nazwę kauliflorii i kaulikarpii.

Na koniec nie moge nie wspomnieć o storczykach. To najdroższe kwiaty swiata (orchidee). Rodzina liczy ponad 20000 gatunków. W XIX-wiecznej Anglii płacono za niektore z nich małe fortuny.Jak za cattleya dowiana

http://www.orchidspecies.com/orphotdir/cattdowiana.jpg

Mnie najbardziej podoba się stanhopea wielkooka, której kwiat ofiarowuję wirtualnie bio_o.

http://orchidee95.free.fr/galerie/mvallee/stanhopea%20grandiflora%202%20(Medium).jpg

avidal
06.10.2008, 13:47
Znamienne, że wiele z najbardziej imponujących przepychem kolorów i kształtów kwiatów wydziela nieprzyjemną woń padliny albo łajna. Oprócz raflezji i dziwidła znalazłem wiele takich śmierdziuchów. Ot, chocby Hydnora africana.

http://www.parasiticplants.siu.edu/Hydnoraceae/images/HydnoraAfricana3.jpg

Albo Dracunculus_vulgaris

http://listverse.com/wp-content/uploads/2007/11/dracunculus-vulgaris.jpg

Lub najprzeróżniejsze gatunki stapelii. Choć w tym przypadku najwspanialsza z nich, Stapelia flavopurpurea pachnie przyjemnie, trochę jak wanilia.

http://www.cactus-art.biz/schede/STAPELIA/Stapelia_flavopurpurea/Stapelia_flavopurpurea/Stapelia_flavopurpurea_pink_810.jpg

Może jeszcze najmniejszy kwiat świata. Wolffia angusta, który nawet stając się owocem waży ledwie 0.00007 g.

http://articles.mercola.com/ImageServer/public/2007/11--november/11.29wolffia.jpg

I kwiatostan o wyjątkowym podobno turkusowym kolorze.
Strongylodon macrobotrys

http://farm1.static.flickr.com/214/483857587_48ac726d55.jpg?v=0


Moją uwage zwróciły też dwa drzewa.
Rawenala madagasarska.

http://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/biol/biologia2/dzial01/foto01/sr03.jpg

Oraz wollemia szlachetna. Drzewo niezwykle rzadkie - aktualnie znane są jedynie trzy stanowiska, liczące w sumie 43 egzemplarze dorosłe. Stanowiska te są ściśle strzezone a ich lokalizację zna jedynie garstka wtajemniczonych. Takie środki zabezpiezcające są wskazane tym bardziej, że wollemia jest reliktem, żywą skamieniałością pamiętającą czasy świetności dinozaurów.
Sadzonkę wolemii miałem okazję oglądać w łódzkiej palmiarnii.
Do niedawna znano ją jedynie ze skamieniałości.

http://iglaki.agrosan.pl/Wo_fossil2.jpg

avidal
06.10.2008, 17:06
A skoro już zahaczyłem o skamieniałości...

Eoceńskie cmentarzysko

Messel leży koło Frankfurtu nad Menem i słynie z tysięcy unikatowcyh skamieniałości wydobywanych z tamtejszej kopalni odkrywkowej. Na tyle unikalnych, że UNESCO ogłosiło Messel częścią Światowego Dziedzictwa Ludzkości, a niemiecka poczta wydała serię filatelistyczną z wyjątkowo pięknymi okazami. Wszystkie ono pochodzą sprzed 49 milionów lat, kiedy Europa była wyspą,

http://www.scotese.com/images/050.jpg

a gorący i wilgotny klimat sprzyjał rokwitowi lasów, które dziś znajdują się w strefie subtropikalnej. Takie właśnie lasy otaczały pradawne jezioro Messel,stanowiące śmiertelną pułąpkę dla śmialków, którzy się do niego zbliżyli ,choć zagrożenie było okresowe. Wczesnym latem jeziorem udawało sie zawładnąć toksycznym glonom; łyk wody z jeziora kończył się szybką śmiercią. A że jezioro charakteryzowało się znaczącą anoksją, ofiary barzdo często zostały zachowane w doskonałym stanie.W Messel nie tylko kości, ale tak delikatne twory, jak narządy wewnętrzne, gałki oczne, czy błony lotne nietoperzy zachowały się w doskonałym stanie.
Niechaj potwierdzeniem tych słów będzie skamieniałość ptaka z rzędu kraskowych.
Messelirrisor

http://www.fosil.cl/aves1c.jpg

Oraz nietoperz Palaeochiropteryx tupaiodon

http://www.messelmuseum.de/pix/galerie/fossil/pic_fossil_04.jpg


Jak widać, zachowały się nawet odciski uszu.
Było to mozliwe dzięki bakteriom beztlenowym, które rozkładając tkanki zwierząt opadłych na dno, uległy mineralizacji.

Znaleziono także setki gatunków owadów, z czego niektóre nadal mienią się metalicznymi zieleniami i błękitami. Messel pozwoliło sobie nawet na zachowanie kolorów!

Chrząszcz bogatkowaty.

http://www.messelmuseum.de/pix/galerie/fossil/pic_fossil_07.jpg

Korzystając z Wiki:
Skamieniałości znalezione w Messel:

* Ponad 10.000 rozmaitych gatunków ryb
* Tysiące insektów, niektóre z dobrze zachowanym ubarwieniem
* Wiele małych ssaków: myszy, małp, oposów, pancerników, mrówników, nietoperzy
* Dużo ptaków, szczególnie drapieżników
* Gady i płazy: krokodyle, żaby, żółwie, salamandry
* Szczątki roślinne: liście palmowe, owoce, pyłki, orzechy i winogrono

Dzięki skamieniałym treściom żołądkowym stało sie realne precyzyjne odtworzenie ówczesnych łańcuchów pokarmowych.

Stanowisko Messel jest tak bogate w niezwykłe skamieniałości, ze to wręcz niewiarygodne. Tworzą one wspólnie obraz dawno minionego, w pewien sposob surrealistycznego świata; świata bez ludzi.

xeno
06.10.2008, 20:50
dla mnie ewidentnym cudem natury jest dzbanecznik

http://www.geocities.com/kkozbial/images/malezja/dzbanecznik.jpg

Maat
06.10.2008, 20:58
dla mnie ewidentnym cudem natury jest dzbanecznik

Dzbaneczniki są świetne. Najbardziej mi się podoba Nepenthes sanguine.

Avidal - pokazujesz niektóre całkiem nieznane mi gatunki roślin. Niektóre w rzeczy samej szokujące. Niesamowite.

Scully
06.10.2008, 21:55
Nie będę śmiecić, powiem tylko, że temat jest FANTASTYCZNY.
Oby więcej takich postów!

Dzięki ateiście wiem czasem rzeczy, które mi pozwalają na studiach błysnąć :)

avidal
07.10.2008, 13:34
Cieszą mnie te reakcje. Juz się obawiałem, że uprawiam sztukę dla sztuki. Albo że zanudzam.
dla mnie ewidentnym cudem natury jest dzbanecznik
Sa przepiękne. A przy tym takie ...mroczne. Krwiożercza roślinka.
Ale, ale. Mamy na forum prawdziwego miłośnika owadożernych roślinek. Athei, jak tam Twoje podopieczne?
temat jest FANTASTYCZNY.
Cała przyjemność po mojej stronie. To juz (a może dopiero?) drugi raz, kiedy tak określono temat mojego pomysłu. Pierwszym były "Amazonki" - tam równiez podziwialiśmy piękno natury.

Bio_o
07.10.2008, 14:43
Dziękuję za storczyka - to jest storczyk, dobrze mi się wydaje?

xeno
07.10.2008, 16:20
kontynuacja dzbanecznika :)

http://republika.pl/blog_iz_3597074/4339274/tr/dzbanecznik.jpg

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a7/Nepenthes_villosa.jpg/250px-Nepenthes_villosa.jpg


Ciekawostką są takze kamuflujące się zwierzęta np. ten pławikonik

http://laaquariumvolunteers.org/staticfiles/_idpics/leafyseadragon.jpg

avidal
07.10.2008, 17:32
Dziękuję za storczyka
Cała przyjemność po mojej stronie.
I tak, to storczyk.

avidal
08.10.2008, 17:16
Może nie wszyscy jeszcze słyszeli o tym, że filmowy ridleyowski Obcy ma swój pierwowzór na Ziemi, w morskich głębinach.
Murena, jak i Alien, jest zaopatrzona w dodatkowe, wewnętrzne szczęki służące do chwytania ofiary, które w razie potrzeby wysuwa z wnętrza gardzieli.

http://scienceblogs.com/pharyngula/2007/09/06/moray_xray.jpg
http://scienceblogs.com/pharyngula/2007/09/06/moray_jaws.gif

Co ciekawe, za efekty specjalne w "Obcym" odpowiadał niejaki Dennis Muren.

Fry
08.10.2008, 18:43
Wow, niezłe o.O

__________
Ta rosiczka jest kozak roślinka =] Fajnie się zawija. Znaczy dla mnie. Dla muchy chyba nie za bardzo ;p
http://www.dfv.pl/gallery/d/6935-2/drapie__na+rosiczka.jpg

Maat
08.10.2008, 20:58
Znalazłam stronkę w sieci
10 Most Amazing Extinct Animals (http://www.oddee.com/item_88742.aspx)
Po angielsku. To tak na początek.

Maat
08.10.2008, 21:06
A ponieważ jestem mikrobiologiem, przedstawiam cud natury w skali mikroskopowej:

SZCZEP 121

przedstawiciel Archaea, jest hipertermofilem, co oznacza, że wymaga wysokich temteratur do życia i wzrostu. Nazwa pochodzi od tego, że mikrob ROŚNIE w temperaturze 121 stopni C, a jest to temperatura stosowana w sterylizacji, nie tylko sprzętu medycznego. Wzrost tego mikroorganizmu hamowany jest przez temp. 130 stopni C, lecz nie jest to temp. dla niego zabójcza (!)
Odkryty w 2003 roku mikroorganizm "odżywia" się regukując tlenek żelaza.

http://oceanexplorer.noaa.gov/explorations/04fire/background/chemistry/microbes_left_220.jpg
Dolny pasek na zdjęciu ma długość mikrona.

xeno
09.10.2008, 12:21
tłustosz pospolity

http://i33.tinypic.com/2d934aw.jpg

avidal
09.10.2008, 12:50
Maat, ciekawa lista, choć ja zdecydowałbym się na zgoła odmienny zestaw.

maynard
09.10.2008, 14:44
Ale skupmy sie na gąsienicy i motylu. Czy był czas, gdy istniały tylko gąsienice, albo tylko motyle? Nie. Powstały mniej więcej w tym samym czasie, równocześnie, choć wtedy nie różniły sie tak bardzo. Dopiero z czasem gąsienica stała się bardziej larwokształtna, a motyl bardziej elfowaty. Motyl nie jest lepszą wersją gąsienicy, ani ona nie jest pogorszonym motylem. To za każdym razem ten sam zestaw genów. Larwa "służy" do przetrwania niebezpieczeństw na drodze do doroslości i do magazynowania zapasow, motyl do miłości. Siłą ewolucji stadia rozwojowe zaczęły sie coraz bardziej od siebie różnić, gdyż mialy spelniać odmienne zadania. Ale aby z gąsienicy zrobić motyla, trzeba mieć skrzydła i ryjek w postaci zwijanej ssawki. Zbędne staja sie dodatkowe kończyny i maszyneria do permanentnego żarcia.Tak więc stadia zaczeły się różnić tak bardzo, że w końcu przekroczenie tych różnic stalo sie mozliwe jedynie na drodze przeobrażenia. Poczwarka to sposób gąsienicy na stanie sie motylem. Jej zadaniem jest dokonanie metamorfozy. A efekt jest oszałamiający. Jak ni sladu skrzydła na gąsienicy, tak motyl wydaje się skladać tylko z nich. Jak to mozliwe?......


No właśnie; jak to możliwe. Na początku jestem zmuszony Ci wytknąć, że wprawdzie w przepięknie obrazowy sposób opisałeś przebieg holometabolii, z procesami histolizy, jak i histogenezy, dzięki czemu każdy laik z łatwością pojmie działanie tego procesu. Nic to jednak nikomu nie mówi o ewolucji tego procesu. Z tego co zrozumiałem Twój dyskutant zastanawia się nad możliwością istnienia funkcjonalnych form przejściowych w ewolucji procesu holometabolii,a rodzajów zupełnego przobrażenia jest wiele rodzajów. Niektóre z nich są zadziwiające. Np. u niektórych owadów z przeobrażeniem zupełnym degradacji (histolizie) ulega niemal cały organizm tworzący wcześniej larwę. Zachowuje się tylko układ nerwowy. Degradacji (nie modyfikacji, ponieważ w przebiegu niektórych rodzajów procesu holometabolii zachodzi modyfikacja larwalnych narządów w narządy imago) podlegają wszelkie narządy--gębowe-ruchu itd. Oczywiście poza układem nerwowym (lub jego częścią) zachowują się również dyski imaginalne, które-jak to opisałeś-już larwa nosi w swoim ciele. Z tych dysków rozwijają się narządy imago, w tym nowe narządy gębowe (np. u niektórych muchówek).
Muszą więc istnieć dodatkowe zestawy genów kodujących te nowe narządy u imago lub czynniki modyfikujące stare zestawy genów. Takie geny mogły powstać w wyniku duplikacji i pózniej mogły zostać zmodyfikowane przez pojedyncze mutacje, które spowodowały powstanie nowego rodzaju narządów gębowych niż u larwy,a ich ekspresja odbyła zaczęła mieć miejsce w dyskach imaginalnych. Początkowo przodek organizmów z przeobrażeniem zupełnym pewnikiem przypominał dzisiejsze owady z przeobrażeniem niezupełnym, a więc larwa rosła przechodziła przez szereg wylinek i pózniej z dysków imaginalnych zaczęły wyrastać nowe narządy. Np. nowy typ odnóży mógł początkowo współistnieć ze starym typem i mieć inne funkcje (np. takie "ćwierć odnóża" mogły służyć larwie do przyczepiania się do gałęzi-takie dodatkowe zabezpieczenie). Skrzydła początkowo łagodziły upadek i zaczęła się selekcja pod kątem takich uskrzydlonych organizmów, które zdobywając większe powierzchnie nośne szybowały na nowe obszary. Następnie jakaś insercja mogła zablokować gen na rozwój skrzydeł i pózniej, kiedy larwa ewoluowała w poczwarkę mogła nastąpić delecja wstawionej sekwencji i odblokowanie ekspresji genów na rozwój skrzydeł, które teraz będą się rozwijać u poczwarki,aż do imago. Początkowo poczwarka mogła być ruchliwa ,a nawet pobierać pożywienie (istnieją takie poczwarki i dzisiaj!). A więc mamy możliwy do przyjęcia następny funkcjonalny etap takiej ewolucji. Narządy gębowe mogły być początkowo modyfikowane, na takie, jakie ma imago poprzez współdziałanie genów kodujących narządy larwalne i ich duplikatów ,które pózniej będą kodować nowy typ narządów i tutaj mamy wyjaśnienie w jaki sposób było możliwe,aby dobór mógł widzieć te zduplikowane geny i dostosować je do pełnienia nowej funkcji. Następnie jak w przypadku genów na rozwój skrzydełek mogła nastąpić insercja w te zduplikowane geny,a następnie delecja, która umożliwiła ich ekspresję już w stadium ruchliwej poczwarki. Taka ruchliwa poczwarka mogła być poddawana presji selekcyjnej pod kątem gromadzenia substancji odżywczych (po prostu "obrastała sobie w tłuszczyk"). To na chude dni,a co pózniej zaprocentowało wówczas, kiedy poczwarka straciła możliwość ruchu. Często spotykam się z zarzutem kreacjonistów: "w jaki sposób takie prymitywne ewolucyjnie imago mogło kopulować,kiedy jeszcze narządy płciowe nie były w pełni wykształcone?" . Czy to jest jakiś problem dla ewolucji? Nie, ponieważ wiele organizmów do kopulacji nie potrzebuje narządów płciowych i nie tylko bezkręgowców. Nawet niektóre ptaki "stykają się" samymi kloakami i w ten spoisób samiec przekazuje nasienie samicy. Narządy płciowe mogły być pózniejszym wynalazkiem. Byłbym jednak nieuczciwy nie przypominając,iż biologowie ewolucyjni zastanawiają się nad tym ,czy chodzi tu o utratę narządów ,czy formy bez narządów są bardziej pierwotne. Większość naukowców optuje na rzecz pierwszej wersji. Dla nas najistotniejsze jest jednakto,iż różne organizmy potrafią dawać sobie radę mimo,że są pozbawione narządów płciowych. Oczywiście mój "model" można traktować jako opis fantastyczno naukowy, ponieważ procesy biorące udział podczas przebiegu przeobrażenia zupełnego są tak zawiłe, że naprawdę nie sposób-przy obecnym stanie wiedzy-stworzyć satysfakcjonującego, szczegółowego, naukowego modelu tej ewolucji. Np. nie wyjaśniam ,w jaki sposób po histolizie tkanek ,u wspomnianych muchówek, stopniowa ewolucja (a taka ewolucja musiała przecie trwać setki tysięcy lat) doprowadział, iż zaczęła się tworzyć zupełnie nowa puszka mózgowa, która zamyka w sobie mózg i pózniej dopiero nowy typ narządów gębowych. Doprawdy nie sposób sobie tutaj wyobrazić szczegółowego przebiegu tego procesu. Nie ma też dowodów, że jedne typy holometabolii, np. z tymi ruchomymi poczwarkami, są prekursorami tych bardziej tajemniczych i skomplikowanych, jakby pochodzących nie z tej planety typów holometabolii.
Ten temat nie jest nowy. Kreacjoniści już dawno używają tego wątku przeciwko Teorii Ewolucji http://groups.google.com/group/pl.sci.biologia/browse_thread/thread/d278235c56b94027/74ca446ede8cc425?lnk=gst&q=holometamorfoza#74ca446ede8cc425 . I trzeba przyznać,że jest to dla fachowców od rozwoju bezkręgowców z przeobrażeniem zupełnym nielada wyzwanie! Odpowiedzią na te ataki na TE jest artykuł w Serwisie ewolucyjnym na ten temat (oczywiście nie jest to szczegółowy model tej ewolucji i nie wyczerpuje problemu, niemniej serwuje ciekawe spojrzenie na ten problem) http://www.ewolucja.org/d3/d310-4.pdf

pozdro.

Darayavahus
10.10.2008, 10:00
Kontynuując temat roślin owadożernych:
kapturnica Sarracenia sp.
(U mnie w domu)
7675

avidal
10.10.2008, 10:50
Trochę egzotyki pod wlasnym dachem. Może kiedyś i ja się zdecyduję...
Nic to jednak nikomu nie mówi o ewolucji tego procesu
Pozwolisz, że się nie zgodzę. Nasze wyjaśnienia mówią o tym samym ewolucyjnym procesie zróznicowania się osobnika na dwie, lub więcej odmienne fazy rozwojowe. Tyle, że Ty zanalizowałeś proces odnosnie genotypu, ja skupilem się na fenotypie. Moim zdaniem, obie próby wypadły pomyślnie. Analogicznie, można by omówić ewolucję waleni zarówno opierając się na ekspresji genu pitx1, jak i efekcie tej ekspresji, jej widocznych efektach w postaci atrofii kończyn.

A skoro temat znów dotyczy larw i imago, prościutka myslę zagadka. Co wyrośnie z tego żarłoka?

http://img254.imageshack.us/img254/1773/larwa3dq6.jpg

avidal
11.10.2008, 12:27
Nie wiem, czy pytanie było za trudne, czy też na tyle łatwe, że udzielanie odpowiedzi mijało sie z celem. To larwa biedronki. I pomysleć tylko, że postac dorosla zasłużyla sobie na piękna nazwę ladybird. Przemiana z Kopciuszka w księżniczkę to w świecie owadów norma.

agnostos
11.10.2008, 12:30
biedronka...? dobrze wiedzieć.. ;)

avidal
11.10.2008, 12:43
Maszynowy pożeracz mszyc, jak i postac dojrzała. Co jest pewnego rodzaju ewenementem. Zazwyczaj larwa i imago tego samego gatunku wykazują odmienne zapotrzebowania żywieniowe i w związku z tym zasiedlają różne ekosystemy. Ma to swój sens, gdyż w ten sposób nie wchodzą sobie w paradę i nie konkurują o te same zasoby. Vide komar, którego drapieżna larwa egzystuje w środowisku wodnym; czym się żywi dojrzały krwiopijca, wszyscy wiemy aż nadto dobrze.

Widzieliście kiedyś cuś takiego?

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ng/dd/adca/wSVm9V356cvR9igbGX.jpg

Piórolotek śniezynka, zwany tez piórolotkiem pięciopiórem. Jakiś czas temu synek spytał mnie, co to jest, a ja nie znałem odpowiedzi.


Larwy potrafią wszakże byc piękne, jak np. większosć gąsienic. Ktoś ma wątpliwości?

Paź królowej

http://img180.imageshack.us/img180/9605/dsc2412nefei2.jpg

Zawisak tawulec (podobno bardzo smaczny)

http://fotogalerie.pl/fotki/28/32/65/b/1202228306s2.jpg

avidal
11.10.2008, 12:57
Tej pani fotke zrobiłem w zeszłym roku i do tej pory nie udało mi sie dojść, jak jej na imię.

http://img381.imageshack.us/img381/24/slubeliidarka004sw2.jpg

Maat
11.10.2008, 13:11
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ng/dd/adca/wSVm9V356cvR9igbGX.jpg


Piękne...
W jakich warunkach przyrody można zaobserwować?

avidal
11.10.2008, 13:16
Ja widuję je na łąkach podłódzkich, są w miarę pospolite, ale nikłych rozmiarów.
Wiesz, nieco cierpliwości, szczęścia , wytrwałości - jak to bywa przy bezkrwawych polowaniach.

"Piórolotek śnieżynka zamieszkuje pola, łąki, ogrody i zarośla na terenie całej Europy na południe od kręgu polarnego (z wyjątkiem Półwyspu Pirenejskiego). Jest motylem pospolitym, choć ze względu na małe rozmiary i delikatną budowę ciała często niezauważanym."

edit;
No i już wiem, dzięki 14-letniemu pasjonatowi, co sfotografowałem.
To gąsienica szczotecznicy szarawki.
Po metamorfozie:

http://www.nuzban.scholaris.pl/zwierz/s/szczosza/szs_04.jpg

Zwróćcie uwagę, że i tym razem larwa i imago nie wchodzą sobie w drogę. Ta pierwsza aktywna za dnia, druga po zmroku.

pilaster
13.10.2008, 18:40
Podczas wycieczki z dziećmi latem zauważyliśmy takie zwierzątko:

http://img371.imageshack.us/img371/6488/pajk1ch7.jpg

Z daleka wyglądalo jak poczwarka w kokonie, lub gasienica. jednak po poszturchaniu patykiem okazało się że to

http://img221.imageshack.us/img221/9244/pajk2eu3.jpg (http://imageshack.us)

niestety nie wiem co to za gatunek. może avidal coś poradzi?

I druga zagadka. Dlaczego pajęczyca udawała poczwarkę? Na czym polegała owa strategia ewolucyjna? Bo przecież chyba nie zależało jej genom na przyciągniecie uwagi jakiegoś ptaka?

Na czym polega korzyśc ewolucyjna dla pajęczycy z takiej mimikry?

pilaster
13.10.2008, 18:54
I jeszcze jedno zdjęcie z tamtej wycieczki. Równiez nie wiem co to za wołek zbożowy. Licze na avidala

http://img221.imageshack.us/img221/2069/buszujcywzbouym9.jpg"

Pilaster, linki albo miniatury. Proszę.

(http://imageshack.us)

FlauFly
13.10.2008, 19:10
http://www.nuzban.scholaris.pl/zwierz/s/szczosza/szs_04.jpg

Ło! Wygląda jak jakaś bestia z tandetnych horrorów!

avidal
14.10.2008, 00:08
Pilaster, moim zdaniem owad na kłosie to nie wołek, ale jakiś pluskwiak różnoskrzydły, najprawdopodobniej wtyk straszyk.
A pająk to bez wątpienia krzyżak. Czemu przybrał pozycję "embrionalną"? Być może wyczuł zagrożenie, pająki zwijają się w kulkę, jeśli są zaniepokojone.
Ło! Wygląda jak jakaś bestia z tandetnych horrorów!
Zwłaszcza "uszy" robią wrazenie. Prawie wszystko w w motylach nocnych wyewoluowalo w obronie przed nietoperzami. To dlatego tak różnią się od dziennych.

avidal
14.10.2008, 00:22
Poznajcie prawdziwego asa survivalu. Nizniszczalny jak terminator, tylko odrobinę ładniejszy od Barbry Streisand.
Niesporczak (http://www.antoranz.net/CURIOSA/ZBIOR4/C0405/06-QZD00095_Tardigrada.HTM)

NoBody
14.10.2008, 09:04
Czemu przybrał pozycję "embrionalną"? Być może wyczuł zagrożenie, pająki zwijają się w kulkę, jeśli są zaniepokojone.

a może właśnie spał* ? a Pilaster go obudził ... :p

*nie wiem czy pająki śpią ...

avidal
14.10.2008, 10:15
Czy stawonogi śpią? I tak i nie. Zależy, co rozumiemy przez to słowo. Z pewnością nie mają marzeń sennych. Wchodzą w stan odrętwienia, spowolnienia metabolizmu, podczas którego są nieco mniej wrażliwe na bodźce zewnętrzne. Jest to namiastka snu, ktory nam się przydarza; bo i mózg stawonogów jest namiastką naszego.
Coś na temat (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10607056)

Gdyby krzyżak pilastra właśnie "spał", wybrałby raczej bardziej zaciszne miejsce. Tak mi się wydaje. Niektórzy uważają, że krzyżaki i inne pajaki mogą mieć kłopoty z wyodrębnieniem fazy dnia i nocy, ponieważ są aktywne całą dobę. Nie zgadzam się z tą opinią, ponieważ zarówno u pajęczaków jaki i u owadów zlokalizowano aktywny gen period, który także i u ludzi odpowiada za poczucie upływu czasu i rozróżnienie fazy dnia.

maynard
14.10.2008, 11:29
Trochę egzotyki pod wlasnym dachem. Może kiedyś i ja się zdecyduję...

Pozwolisz, że się nie zgodzę. Nasze wyjaśnienia mówią o tym samym ewolucyjnym procesie zróznicowania się osobnika na dwie, lub więcej odmienne fazy rozwojowe. Tyle, że Ty zanalizowałeś proces odnosnie genotypu, ja skupilem się na fenotypie. Moim zdaniem, obie próby wypadły pomyślnie. Analogicznie, można by omówić ewolucję waleni zarówno opierając się na ekspresji genu pitx1, jak i efekcie tej ekspresji, jej widocznych efektach w postaci atrofii kończyn.


To prawda, nasze wpisy wzajemnie się uzupełniaja. Mnie jednak chodziło o możliwość istnienia funkcjonalnych form przejściowych podczas ewolucji holometabolii..Dodam jeszcze-odnośnie wcześniejszego wpisu-że np. ostatnia wylinka, która utorzyła kutykulę mogła początkowo pełnić inną funkcję,choć spokrewnioną z dzisiejszą. Kutykula mogła początkowo stanowić swoisty pancerzyk ochronny przed drapieżnikami, co dało przodkom owadów z holometabolią przewagę selekcyjną. Odkładanie pokarmu na potem (na wzór bulwy ziemniaka) mogło nastapić pózniej. Najpierw komórki mogły się specjalizować w magazynowaniu pokarmu, pózniej niektóre stać się pokarmem w wyniku histolizy. To taki mały dodatek,jeśli ktoś ma jakieś nowe pomysły, to niech pisze. Chętnie poczytam.

pozdro.

pilaster
14.10.2008, 13:35
Pilaster, moim zdaniem owad na kłosie to nie wołek, ale jakiś pluskwiak różnoskrzydły, najprawdopodobniej wtyk straszyk.

Faktycznie. Wtyk straszyk. Sprawdziłem w googlu. Jak już sie zna nazwę to reszta jest prosta. Dzięki. Mam jeszcze kilka pytań, kórę tu umieszczę


A pająk to bez wątpienia krzyżak. Czemu przybrał pozycję "embrionalną"? Być może wyczuł zagrożenie, pająki zwijają się w kulkę, jeśli są zaniepokojone.


To nie jest pozycja "embrionalna". Kiedy zobaczyliśmy ją z kilku metrów, byłem pewien, że to jakaś poczwarka w kokonie, czy gąsienica. Dopiero z bliska widac że to pajęczyca. Z resztą dopiero szturchnięta patykiem ustawiła się tak jak na drugim zdjęciu, czyli wcześniej niepokojona nie była. najwidoczniej udawanie poczwarki to jakiś sposób polowania. Tylko na co? Bo przecież to wielkie dla pajęczycy ryzyko, wystawianie się w ten sposób na uwagę ptaków.

pilaster
14.10.2008, 19:00
Zgodnie z zapowiedzią mam jeszcze dwie prośby do avidala o identyfikację;

Tego włochatego chrząszcza:

http://img530.imageshack.us/img530/3804/buszujcywzbou04cp1.jpg
I tej dwubarwnej larwy:

http://img406.imageshack.us/img406/1920/dzieckoug5.jpg
Bo mi wstyd było przed dziećmi, że nie wiem :(

pilaster
14.10.2008, 19:04
Przerózne mechanizmy swiata ozywionego, które zadziwiają nas swoimi właściwościami, odsłaniają nam swoje oblicze przy nawet niewielkich powiększeniach. Oto to, co tak ładnie fruwa na wietrze i było inspiracją dla wielu utworów poetyckich.

http://img530.imageshack.us/img530/590/dmuch1atc9.jpg

Dmuchawiec

Oraz to, co jest synonimem czepliwości i upierdliwości:

http://img357.imageshack.us/img357/8135/osetti9.jpg

Oset

FlauFly
14.10.2008, 19:16
To drugie zdjęcie z przedostatniego posta pilastra fajne.
Normalnie kosmiczna istota z dwukolorowymi wypustkami do komunikacji transgwiezdnej...

PS Muszę chyba odstawić czasem to sf...

Maat
14.10.2008, 21:45
No, pojawiają się zdjęcia własne :)
Jak znajdę czas to coś fajnego wrzucę... (problem jest, bo to na innym kompie leży).

BTW - co to za substancja widoczna na powierzchni ostu - cos jak niby rodzaj kleju-pajęczyny? Może ktoś wie?

Fry
14.10.2008, 21:47
Oset w przybliżeniu też niczego sobie. Z jakąś dziwną mroczną planetą mi się kojarzy, co to lądujesz na niej(ostrożnie manewrując, aby nie wpaść w tą dziwną białą plazmę. huk wie co to jest) i nagle zdajesz sobie sprawę, że ziemia zaczyna Cię zjadać. I drzewa(drzewa? niedoczekanie ;] ) też chcą coś dostać.
__
Co do tematu:
Islandia. Islandia jest prawdziwym cudem natury, zajebisty kraj. Leciał dzisiaj film na mgm, (czy jak się zwie ten program). Tak to chyba jakiś durny był, (coś tam jakiś potwór był, ale jedna bohaterka się miała z nim zaprzyjaźnić, czyli potwór też ma uczucia, nie oceniaj ludzi po wyglądzie) ale sobie nawet obejrzałem kawałek bo rzecz się działa w Islandii. Tamtejsze krajobrazy są piękne, no co tu dużo mówić.

FlauFly
14.10.2008, 21:49
Oset w przybliżeniu też niczego sobie. Z jakąś dziwną mroczną planetą mi się kojarzy, co to lądujesz na niej(ostrożnie manewrując, aby nie wpaść w tą dziwną białą plazmę. huk wie co to jest) i nagle zdajesz sobie sprawę, że ziemia zaczyna Cię zjadać. I drzewa(drzewa? niedoczekanie ;] ) też chcą coś dostać.

Widzę, że Ty też czujesz te klimaty co ja jak patrzysz na te wszystkie zdjęcia :].

Maat
14.10.2008, 21:52
Islandia. Islandia jest prawdziwym cudem natury, zajebisty kraj. Leciał dzisiaj film na mgm, (czy jak się zwie ten program). Tak to chyba jakiś durny był, (coś tam jakiś potwór był, ale jedna bohaterka się miała z nim zaprzyjaźnić, czyli potwór też ma uczucia, nie oceniaj ludzi po wyglądzie) ale sobie nawet obejrzałem kawałek bo rzecz się działa w Islandii. Tamtejsze krajobrazy są piękne, no co tu dużo mówić.

Islandia - absolutnie.
Kiedyś tam pojadę. To jedno z moich marzeń. Ląd zieleni, wody i skał...

avidal
14.10.2008, 23:59
Pilaster, chrząszcz należy na pewno do rodziny poświętnikowatych, o czym świadczą charakterystyczne, krótkie czułki, zakończone grzebykowatą buławką, wlochatość, nogi posiadające na goleniach liczne kolce i szczecinki. No i podobieństwo do chrabąszcza majowego. Poprosiłem o identyfikację, więc wkrótce pewnie będę mógł odpowiedzieć konkretniej.
Natomiast gąsienica została już rozpoznana. Wychodzi na to, że podejrzałeś chruścika, bagiennika nieparka, gatunek bardzo rzadki. Jeśli w pobliżu znajdowały się jakieś torfowiska, potwierdziłoby to identyfikację.

pilaster
15.10.2008, 18:11
Natomiast gąsienica została już rozpoznana. Wychodzi na to, że podejrzałeś chruścika, bagiennika nieparka, gatunek bardzo rzadki. Jeśli w pobliżu znajdowały się jakieś torfowiska, potwierdziłoby to identyfikację.

Owszem. Zdjęcie zostało zrobione na łąkach koło miasteczka Kowal na wschodnich Kujawach (przy drodze nr 1) w lipcu tego roku. Teren faktycznie jest bagienny i podmokły.

Niemniej mam wątpliwości. Larwy chruścików zyją przecież w wodzie, a te sobie chodziły po drzewie :confused: Może to coś innego?

A jak z tym Krzyżakiem udającym gąsienicę?

Jedyne wyjaśnienie jakie mi przyszło do głowy, to polowanie przez pajęczycę na osy składające jaja w zywych gąsienicach. ALe to takie trochę naciągane :???:

pilaster
15.10.2008, 18:33
Obserwując pajaki tkające swoje sieci przypomniałem sobie "Wspinaczkę na szczyt nieprawdopodobieństwa" Dawkinsa, gdzie sporo miejsca jest poświęcone włąsnie pajęczym sieciom. Dzięki temu, chociaz nie wiedziałem co to za pajaki, doskonale mogłem omówić co robią i dlaczego:

http://img91.imageshack.us/img91/8529/pluszak7fw6.jpg

http://img91.imageshack.us/img91/4905/pluszak8hj8.jpg

http://img355.imageshack.us/img355/6784/pluszak14ke5.jpg

--------

Pilaster, zmiń te obrazki na mniejsze albo daj miniatury bo sie szpalty rozłażą na forum

mod
------------

pilaster
15.10.2008, 18:47
I jeszcze więcej pajączków:


http://img360.imageshack.us/img360/4365/pluszak18su1.jpg

Oraz prawdziwe porno, dama w negliżu :mrgreen:

http://img355.imageshack.us/img355/778/pluszak13is6.jpg

--------

Pilaster, zmiń te obrazki na mniejsze albo daj miniatury bo sie szpalty rozłażą na forum

mod
------------

avidal
15.10.2008, 23:34
Niemniej mam wątpliwości. Larwy chruścików zyją przecież w wodzie, a te sobie chodziły po drzewie Może to coś innego?
Poprawka. To larwa brudnicy nieparki. Znajomy wędkarz stanowczo się zarzekał, że larwy chruścikow wyglądają calkiem inaczej, więc poszperałem raz jeszcze.
Chrząszcz natomiast to nałanek, Chaetopteroplia segetum.
A jak z tym Krzyżakiem udającym gąsienicę?
Nie wiem. Może wcale nie udawal gąsienicy, ani poczwarki, tylko Ty to tak oceniłeś...

Porównalem niesporczaka do Terminatora, ale nawet on ginie po rozczłonkowaniu. Są zaś organizmy, które można pociąć na drobne kawałeczki, ba - przetrzeć przez sito, a one na powrót się połączą. To poczciwe gąbki.

maynard
16.10.2008, 14:23
To prawda, nasze wpisy wzajemnie się uzupełniaja. Mnie jednak chodziło o możliwość istnienia funkcjonalnych form przejściowych podczas ewolucji holometabolii..Dodam jeszcze-odnośnie wcześniejszego wpisu-że np. ostatnia wylinka, która utorzyła kutykulę mogła początkowo pełnić inną funkcję,choć spokrewnioną z dzisiejszą. Kutykula mogła początkowo stanowić swoisty pancerzyk ochronny przed drapieżnikami, co dało przodkom owadów z holometabolią przewagę selekcyjną. Odkładanie pokarmu na potem (na wzór bulwy ziemniaka) mogło nastapić pózniej. Najpierw komórki mogły się specjalizować w magazynowaniu pokarmu, pózniej niektóre stać się pokarmem w wyniku histolizy. To taki mały dodatek,jeśli ktoś ma jakieś nowe pomysły, to niech pisze. Chętnie poczytam.

edit:
Jeśli chodzi o proces histolizy, to mógł się on rozwinąć na bazie procesu pierwotnej apoptozy. Apoptoza to z resztą główny mechanizm całego procesu histolizy, podczas przeobrażenia zupełnego (to zaczyna się już u nicieni!). Wytwarzanie enzymów, które powodują dalsze trawienie komórek,które uległy apoptozie podczas histolizy, może być efektem zduplikowania genów i preadaptacji procesów,jakimi posługują się komórki układu odpornościowego, które "potrafią" wstrzykiwać enzymy trawienne do uszkodzonych komórek. Proces pobierania przez komórki utworzone z dysków imaginalnych ,tych strawionych części komórek strawionych w wyniku histolizy, może być pierwotny i stanowić adaptację mechanizmów pobierania białek i cukrów jeszcze przez bakterie (które były przodkami eukariontów). Takie właściwości mogły występować jeszcze u dawnych przodków dzisiejszych organizmów z holometabolią.
A wszystkim (procesami histolizy i histogenezy) kierują dzisiaj hormony juwenilne i w genach regulujących ich ekspresję oraz w genach, które ulegają ekspresji pod ich wpływem należy się doszukiwać, dodatkowo i zasadniczo, przyczyn wyewoluowania holometabolii (oczywiście nalkeży brać pod uwagę czynniki selekcyjne i korzyści związane z taką strategią ewolucyjną--a te nietródno wskazać).

pzdr.

pilaster
16.10.2008, 19:26
Postaram się poprawić ze zdjęciami

Jeszcze jedna pani z jedwabiem, tym razem chyba nie krzyżak:

http://img82.imageshack.us/img82/4025/pluszak1am3.jpg (http://imageshack.us)

A teraz zagadka (nagród niestety nie przewiduje się). Co przedstawia to zdjęcie?

http://img386.imageshack.us/img386/4733/dsc02852bq6.jpg (http://imageshack.us)

pilaster
16.10.2008, 19:32
Poprawka. To larwa brudnicy nieparki.

Czyli ćmy :)


Chrząszcz natomiast to nałanek, Chaetopteroplia segetum

A o nim piszą z kolei że to straszny szkodnik buszujący w zbożu :(

Nie wiem. Może wcale nie udawal gąsienicy, ani poczwarki, tylko Ty to tak oceniłeś...

No podobieństwo było uderzajace. jezeli ja się nabrałem, to wiele ptaków tez by się pewnie nabrało. A chyba pajęczycy nie zależało na tym, zeby być zjedzoną?

Cleo
16.10.2008, 22:30
A teraz zagadka (nagród niestety nie przewiduje się). Co przedstawia to zdjęcie?



Otwarte dzióbki ptaszków w jakiejś rurze:-D

avidal
16.10.2008, 23:27
Też tak to widzę.
Lubię takie zagadki.

xeno
18.10.2008, 12:02
http://alternative4p2.blox.pl/resource/pasikonik.jpg

Boskie. Czy ma ktoś jakieś ciekawe zdjęcia koników polnych ? Zbieram i kolekcjonuję :)

pzdr

agnostos
18.10.2008, 12:03
Buahaha :D Wygląda jakby chciał powiedzieć: "Die motherfucker!" :D

FlauFly
18.10.2008, 12:07
One naprawdę mają takie oczy? :shock:
Normalnie wygląda niczym z kreskówki jakiejś :D.

xeno
18.10.2008, 12:28
http://images4.fotosik.pl/278/de4222231d4773a6med.jpg

http://www.dfv.pl/gallery/d/12148-2/1_Konik.jpg

http://lh4.ggpht.com/lightnir/Rnb02gDLr5I/AAAAAAAAAxQ/Qr_Af621poo/s400/img_17_06_2007-005.jpg


CUDO NATURY :)

Nieco większy konik polny tzw. szarańcza.

http://farm4.static.flickr.com/3034/2544366785_2c4dc84d64.jpg?v=1212415829
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1d/Locusta_migratoria.jpg



Ten poprzedni mówi do nas, cytując Johna McLane'a :

''yupikayey motherfucker'' :D

xeno
18.10.2008, 12:38
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a3/Brachinus_spPCCA20060328-2821B.jpg/300px-Brachinus_spPCCA20060328-2821B.jpg

A to chrząszcz bombardier (kanonier) [Brachinus explodens] ulubiony przez kreacjonistów przykład na rzecz projektu :) Mechanizm obronny tego chrząszcza jest niesamowity. Rzuconą przez kreacjonistów rękawicę podnosi Richard Dawkins, bezbłędnie, w prosty i przejrzysty sposób w ''ślepym zegarmistrzu'' wyjaśnia to zagadnienie. Chrząszcz ten ma około 40 mm, jego mechanizm obronny polega na wystrzeliwaniu we wroga wrzącego roztworu. Oblany taką miksturą napastnik zazwyczaj traci apetyt :D

pzdr

avidal
18.10.2008, 18:09
Xeno, piękne okazy. Skoro jednak kolekcjonujesz zdjęcia koników, to może powinieneś wiedzieć, że duży zielony osobnik na piewszej fotografii nie jest konikiem , ale pasikonikiem. Łatwo je odrożnić po dłuższych niż u koników czułkach. Są też na ogół sporo większe i prowadzą drapieżniczy tryb życia.

xeno
18.10.2008, 18:14
Xeno, piękne okazy. Skoro jednak kolekcjonujesz zdjęcia koników, to może powinieneś wiedzieć, że duży zielony osobnik na piewszej fotografii nie jest konikiem , ale pasikonikiem. Łatwo je odrożnić po dłuższych niż u koników czułkach. Są też na ogół sporo większe i prowadzą drapieżniczy tryb życia.

Ten o którym mówisz to Tettigonia ? Dałbym sobie rękę uciąć że to konik polny. Nie ze względu na czułki ale odnóża.

pzdr

avidal
18.10.2008, 18:16
Właśnie. Sam robiłeś zdjęcie?

xeno
18.10.2008, 18:27
Właśnie. Sam robiłeś zdjęcie?

To akurat jest z sieci, zatytułowane nawet pasikonik, sądziłem jednak że to konik polny.

Wspólnie z mężem kuzynki, który kupił profesjonalny aparat, zaczynamy robić zdjęcia. Wkrótce wrzucę próbkę naszych umiejętności. To niesamowicie wciąga.


Abstrahując od tematu, zastanawiam się kto umieszcze tego typu filmiki w sieci (?)

Chociaż widowiskowe [sprawny atak] to jak dla mnie zbyt ekstremalne :D

http://pl.youtube.com/watch?v=KVFWd48Ff_I&feature=related

avidal
18.10.2008, 18:40
Pasikoniki niekiedy wskakują mi wieczorem do domu. A że potrafią być naprawdę duże, sprawiają piorunujące wrażenie, zwłaszcza na wrażliwej płci pięknej; częste są krzyki i piski.
Przeczytałem, że w tym roku wiele owadów wydaje na świat dodatkowe pokolenie, inne sa niezwyczajnie aktywne jak na tę pore roku, a pędraki będą zimować płytko pod ziemią. W związku z tym zima tego roku będzie łagodna.
Nie bardzo wierzę, aby owady były w stanie przewidywać pogodę, zwłaszcza tę długoterminową. Może ktos ma na ten temat jakieś informacje?

avidal
19.10.2008, 09:51
Messel znajduje godnego rywala do miana najbardziej zadziwiającego stanowiska paleontologicznego w australijskim Riversleigh, w pólnocnym Queensland. R.Fortey:
Przypadek Riversleigh jest najbardziej niezykłym przykładem niedawnych odkryć nieoczekiwanej fauny, jaki znam.
Rzeczywiście, tamtejszy zapis paleontologiczny odsłania nagle zaginiony świat
z okresu oligocenu i miocenu bogato zróżnicowanych torbaczy, wśród których znalazły się takie gatunki, jak 3-metrowy Diprotodon optatum, największy z nich, o gabarytach nosorożca, czy przedziwne kangury. Czaszka Ekaltadeta wyraźnie wskazuje na jego drapieżniczy tryb życia. Miał długie, ostre kły, które były mocno osadzone w czaszce. Mógł nimi kruszyć kości i odrywać od niej mięso.

http://img84.imageshack.us/img84/1614/ekaltadetaaf8.jpg

Był też długonogi kangur , który wprawdzie nie potrafił skakać, ale biegał niczym gepard.
Odkryto także jednego z największych nielotow, nazwanego demonicznym ptakiem przeznaczenia.
Miał ponad 2,5 metra i masywny dziób, przypominał wyglądem i trybem życia fororaki.
http://www.amonline.net.au/birds/images/skull.jpg

Oraz ponad 3,2 - metrowego Dromornis stirtoni

http://www.gondwanastudios.com/img/img0054.jpg

Galerię niesamowitości uzupełnia krokodyl, który wspinał się na drzewa, aby stamtąd rzucać się na przechodzące poniżej ofiary, niczym lampart. Nazwano go Trilophosuchus rackhami

Allex
19.10.2008, 11:30
Najstarsza żyjąca roślina (organizm?) - świerk pospolity Picea abies, znaleziony w 2004 roku w Szwecji rośnie nieprzerwanie od 9550 lat. Przypuszczalnie drzewko to widziało ustępujący ze Skandynawii lodowiec i należało do pierwszej fali pionierskich roślin zasiedlających ten obszar. Na prawie 10000 lat datuje się korzenie, cienki pień jest o wiele młodszy (ma 600 lat). W wyniku tego odkrycia amerykańscy kreacjoniści masowo popełniają samobójstwa.

http://news.nationalgeographic.com/news/bigphotos/images/080414-oldest-tree_big.jpg

avidal
19.10.2008, 12:54
Sprawia nieco mizerne wrażenie.
Sosna sędziwa jest wprawdzie o połowe młodsza, ale też wygląda o niebo lepiej.

http://iglaki.agrosan.pl/pinus_longaeva37.jpg

avidal
20.10.2008, 12:20
Zmuszony jestem wnieść poprawkę. Bullockornis planei zwykło nazywać się demonicznym ptakiem zagłądy, tudzież demoniczną kaczką zagłady, nie przeznaczenia.
Co innego mam na myśli, a co innnego wyłania sie zpod klawiatury.

W oceanach żyje zwierzę osiągające do 20 metrów długości i 40 ton masy ciała. Wiedza o nim jest w zancznym stopniu niekompletna. Ma największą czaszkę ze wszystkich zwierząt, żyjących obecnie i wymarłych, a także największy w dziejach mózg o masie 9 kg. Prawdopodobnie jest także najgłębiej nurkującym zwierzęciem potrafiącym zejść na godzinę na kilometr w głąb. Sama jego głowa ma wielkość dwóch samochodów i wysokość typowego pokoju mieszkalnego. Jest śmiertelnym wrogiem rekinow, barakud, płąszczek i właściwie wszystkich innych ryb, lecz słynie jako pożeracz pewnych głębinowych potworów, większych od niego samego, dwukrotnie od niego szybszych i znacznie lepiej uzbrojonych. On sam posiada wąskie szczęki z rzadko rozmieszczonymi, bezużytecznymi w walce zębami Mimo tych niedogodnień jeden egzemplarz mojego bohatera potrafi w ciągu życia schwytać i pożreć tysiące swoich głębinowych ofiar, skądinąd także groźnych potworów.

O kim mowa?

Darayavahus
20.10.2008, 13:27
Przypuszczam, że chodzi o kaszalota (potwal, Physeter catodon), a te "głębinowe potwory" na które poluje, to kałamarnice olbrzymie (Architeuthis ).

avidal
20.10.2008, 17:50
A teraz wyobraźcie sobie takiego kaszalota, jak nurkuje w zielonych wodach Atlantyku i wkrótce dociera do świata jak z innej planety, do świata głębin. Porusza się tam z prędkością 3-5 km/h i tylko w momencie ataku przyspiesza na krótko do 22 km/h. Obiad, na który się właśnie zdecydował, to 35-metrowa (a szacuje sie , ze mogą istnieć osobniki 60-metrowe) Mesonychoteuthis hamiltoni, kałamarnica kolosalna , która jest zdolna do gwałtownych przyspieszeń korzystając z napędu odrzutowego i osiąga wtedy nieosiągalne dla swego agresora 50 km/h (co najmniej). Do tego potrafi w razie potrzeby zrobic użytek ze swego potężnego, ostrego dzioba oraz ramion zakończonych zespołem ostrych jak brzytwa haków przystosowanych do obracania się o 360 stopni. Lecz cały ten piekielny arseanal na nic sie zdaje - wkrótce kończy żywot w paszczy kaszalota. Żołądek rekordzisty mieścił w sobie 18 tysięcy dziobów, w większości należących do kałamarnicy olbrzymiej, też nie ułomka.
Kaszalot jest najniebezpieczniejszym morskim drapieznikiem, przy którym rekin ludojad to wcale nie taka gruba ryba.

Fry
20.10.2008, 19:52
A Ty, avidal, to masz jakiś zawód związany z biologią, czy tak hobbystycznie wszystko ogarniasz, jeżeli wolno zapytać? ;p

avidal
20.10.2008, 21:39
Dawno temu obrałem inny kierunek kształcenia. Gdybym mógł jeszce raz wybierać, zdecydowałbym się na nauki przyrodnicze. Kiedy dotarlo do mnie, co najbardziej chciałbym robić, było już za późno na zmianę kursu, zaczynanie od nowa. Tak więc szeroko pojęta biologia to moje hobby.


Liczyłem, że ktoś zapyta, jakim cudem kaszalotowi udaje się bez większego uszczerbku upolować kałamarnicę, biorąc pod uwagę mizerne uzębienie, skromniejsze rozmiary i o połowę mniej efektywną dynamikę...

NoBody
20.10.2008, 21:41
... czy to nie jest oczywiste ? umawiają się na obiad :)
tak serio, to nie wiem i jestem ciekaw :)

EDIT: poszukałem na google ...
w polskim google niczego konkretnego nie znalazłem na ten temat ( poza tym, że potrafią spędzić 90min pod wodą na głębokości 3km :p )
natomiast w angielskim google ... znalazłem "odrazu": "Scientists suspect sperm whales hunt by using sound as a weapon." :p

avidal
20.10.2008, 22:01
Rozwiązanie znajduje się w wielkiej głowie kaszalota, zajmującej 1/3 dlugości ciała. Jej przednią część wypełnia struktura zwana spermacetem oraz płynny tłuszcz - olbrot. Ich funkcją jest wytwarzanie dźwięków, to sonar; kaszaloty orientują się w ciemnych głębinach dzięki zdolnosci do echolokacji. Dzięki pewnym przystosowaniom anatomicznym mogą ten sonar wykorzystać w jeszcze jednym celu, jako bombę dźwiękową. Ogłuszają ofiarę, a przy okazji wszystkie organizmy w pobliżu. To dlatego mają tak bogatą dietę - zjadają wszystko, co zostalo porażone dźwiękiem, od stosunkowo niewielkich ryb po rekiny i kałamarnice. Koncert rockowy to okolo 120 dB, silnik odrzutowca hałasuje z natężeniem 160 dB. Kaszalot ogłusza siłą 265 decybeli.

Prawda, ze zasługuje na miano cudu natury?

NoBody
20.10.2008, 22:02
zdecydowanie tak :) ...

Maat
21.10.2008, 20:23
Kaszalot ogłusza siłą 265 decybeli.

Prawda, ze zasługuje na miano cudu natury?

Wow :shock: Nieźle daje...
Czy to jest największe zwierzę na ziemi obecnie żyjące?

FlauFly
21.10.2008, 20:40
Nie, przytoczona kałamarnica kolosalna jest większa.
Na pewno większy jest płetwal błękitny i on jest uznawany za największe, współcześnie istniejące stworzenie.
Czyli płetwal też pasuje do tematu ;).

Maat
21.10.2008, 20:57
Wiki twierdzi, że płetwal błękitny ma długość do 33m, więc z tego co pisze Avidal, kałamarnica może być większa/dłuższa.
Obiad, na który się właśnie zdecydował, to 35-metrowa (a szacuje sie , ze mogą istnieć osobniki 60-metrowe) Mesonychoteuthis hamiltoni, kałamarnica kolosalna , która jest zdolna do gwałtownych przyspieszeń korzystając z napędu odrzutowego i osiąga wtedy nieosiągalne dla swego agresora 50 km/h (co najmniej).
Kaszalot jest najniebezpieczniejszym morskim drapieznikiem, przy którym rekin ludojad to wcale nie taka gruba ryba.
Płetwal to pikuś, żywi się planktonem i takimi drobiazgami... Ileż on tego musi spożyć!!! Taki kolos.

FlauFly
21.10.2008, 21:04
Fakt, fakt...
Od dzieciństwa praktycznie wszystkie książki mi tak mówiły, więc tak odruchowo powiedziałem.
Czyli kałamarnica kolosalna byłaby tym największym stworzeniem?
Avidal, wiesz może?

maynard
22.10.2008, 12:12
Liczyłem, że ktoś zapyta, jakim cudem kaszalotowi udaje się bez większego uszczerbku upolować kałamarnicę..


Bez większego uszczerbku? Kaszaloty nierzadko giną podczas polowań (zwłaszcza młode osobniki) utopione przez swoje niedoszłe ofiary. Ciała kaszalotów pokryte są licznymi bliznami, które są śladami zaciętych walk z kałamarnicami.

pozdro9.

avidal
22.10.2008, 12:15
O rozmiarach kałamarnicy kolosalnej można wnioskować z trzech rodzajów przesłanek: relacji samozwańczych naocznych świadków, badaniu treści żołądkowej kaszalotów oraz ewentualnych sladów walki na ich ciele oraz pomiarach schwytanych egzemplarzy. I tak, jeden ze świadków, brytyjski marynarz, zaręczal, że obok okrętu na którym służył przepływał okaz równie wielki, jak ów okręt. Jednostka liczyła 55 metrów długości. Gdyby jednak polegac na zeznaniach naocznych świadków, musielibyśmy uznać istnienie Nessie i humanoidalnych kosmitów. O wiele bardziej wiarygodne są oszacowania w oparciu o fragmenty ramion znalezionych w żołądkach kaszalotów. Odnotowano 5 takich przypadków i wynika z nich, ze ramiona miały długość od 15 do 30 metrów. Natomiast analiza blizn na skórze kaszalotów zadanych przez ramiona kałamarnicy zakończone ostrymi haczykami wykazała, że mogą one osiągać również do 30 metrów. Jedyny schwytany okaz natomiast by okazem młodocianym i miał coś koło 15 metrów. Mimo młodego wieku jego plaszcz już przekraczał rozmiarami wielkość płaszcza największej ze znanych kałamarnic olbrzymich. Na tej podstawie znaleźli się tacy, którzy ocenili, że dorosłe okazy mogą dorastać do 60 metrów. Jednak zdaniem większości badaczy to gruba przesada. Ale 35 metrów wydaje się być wielkościa jak najbardziej osiagalną. Dopóki jednak nie zostanie schwytany okaz o tych gabarytach, oficjalnie nadal najwiekszym zwierzęciem w historii życia na Ziemi pozostaje płetwal błękitny.
Zastanawiałem się, czy mozliwe byłoby umieszczenie minikamery na ciele kaszalota. Pewnie jednak względy techniczne (ciśnienie?) taką ewentualność odrzucają.
O ile możemy byc prawie pewni, że w dziejach Ziemi nie istniał kręgowiec większy, niż płetwal błekitny, choćby dlatego, ze nisza ekologiczna dla planktonożernych olbrzymów pojawila się stosunkowo późno w ekohistorii, o tyle występowanie gigantycznych mięczaków pozostanie chyba na zawsze nierozstrzygniete. Ich budowa praktycznie uniemożliwia fosylizację. Kiedyś mogły żyć prawdziwe krakeny a my nigdy się o tym nie dowiemy.
Bez większego uszczerbku? Kaszaloty nierzadko giną podczas polowań (zwłaszcza młode osobniki) utopione przez swoje niedoszłe ofiary. Ciała kaszalotów pokryte są licznymi bliznami, które są śladami zaciętych walk z kałamarnicami.
Oczywiście walki się zdarzają. Co nie dowodzi tego, ze znaczna część konfrontacji przebiega bezboleśnie dla kaszalota.

avidal
25.10.2008, 20:38
We wspólczesnych oceanach kaszalot przebija krwiożerczością największe rekiny, choćby dlatego, ze jest stałocieplny i w związku z tym musi jeść od nich dużo więcej. Jeszcze 1,5 miliona lat temu znalazłby jednak godnego siebie zimnokrwistego rywala. Na pewno wielu z Was słyszało o tym postrachu kenozoicznych mórz. Carcharodon(?) megalodon. Trudno precyzyjnie wyliczyć jego wymiary z powodu niedostatecznego zapisu sedymentacyjnego; jako ryby chrzęstnoszkieletowe rekiny pozostawiają prawie wyłącznie skamienialości własnych zębów. Kilkunastocentymetrowy ząb megalodona:

http://www.tellmewhereonearth.com/Web%20Pages/Latest%20Travels/Latest%20Travels%20Photos/gigantic_megalodon.jpg

Zaś kompletny megalodon liczył 15 - 30 metrów, w zaleznosci od źródła informacji.
Artystyczna rekonstrukcja:

http://archeowiesci.files.wordpress.com/2008/08/meg1.jpg?w=489&h=489

I coś dla zaspokojenia wyobraźni:

http://www.dimmak.com/images/megalodon.gif
http://toppayingideas.com/blog/wp-content/uploads/2008/03/megalodon.jpg


Większego rekina nigdy nie było, ale były dziwniejsze.
Heliocoprion

http://prehistoricsillustrated.com/images_tm/helicoprion.jpg

Miał ponad 3 metry i żył przez 100 milionów lat, aby wyginąć w triasie. Długo zastanawiano się , jakie przystosowanie przypisać charakterystycznej dolnej szczęce. Najprawdopodobniej byla ona wyspecjalizowanym narządem służącym chwytaniu i miażdżeniu amonitów.

Stethacanthus był mniejszy i starszy, wyginął w karbonie, ponad 300 milionów lat temu, jednak w dziwactwie nie ustępował poprzednikowi.

http://www.karencarr.com/auto_image/Field_Museum_stethacanthus.jpg

Do czego służyły struktury zakończone rodzajem kolców na głowie i swoistym kowadle, a także kolce wystające z okolicy płetw - -nie wiadomo.
Był jeszcze permiański Xenacanthus

http://www.toyen.uio.no/palmus/galleri/montre/x508.jpg

Oraz karboński Damocles

http://www.amnh.org/learn/courses/images/sharks4.jpg

Do dziś, jak sie okazuje, w oceanach żyja rekiny, których występowania nikt by sie nie spodziewał. Żyjące skamieniałości, jak odkryte przez Japończyków dwa gatunki.
Rekin goblin

http://news.nationalgeographic.com/news/2007/02/images/070209-goblin-shark_big.jpg

I rekin żabotowy

http://news.nationalgeographic.com/news/2007/01/photogalleries/frilled-shark/images/primary/frillshark-big-1.jpg


Mam nadzieję, ze taka ilośc zdjęć nie wpływa jakoś wyjątkwoo negatywnie na efektywność transferu?

Maat
25.10.2008, 20:45
Genialne.
Takiego stwora jak Heliocoprion jeszcze nie widziałam. Jak kształt dolnej szczęki miał ułatwić chwytanie amonitów? Fakt, że kształt jest podobny jakoś do mnie nie przemawia... Intrygujące. Czy dolna część ulegała prostowaniu i zwijaniu do wewnątrz gardzieli?

Scully
25.10.2008, 21:02
Lirogon

australijski ptak, który ma praktycznie nieograniczoną zdolność dźwiękonaśladowczą :) odtwarza inne ptaki, dźwięki mechaniczne, eksplozje, syreny alarmowe, instrumenty, wystrzały, psy a nawet odgłos migawki aparatu
a do tego jest fascynująco piękny

http://i33.tinypic.com/241v992.jpg

http://i34.tinypic.com/jl18b6.jpg

http://i38.tinypic.com/19wmlt.jpg

a co potrafi, można obejrzeć na tym filmiku

http://www.youtube.com/watch?v=WuFyqzerHS8

avidal
25.10.2008, 21:15
Piękny.

Czy dolna część ulegała prostowaniu i zwijaniu do wewnątrz gardzieli?
Tez chciałbym wiedzieć.

Maat
25.10.2008, 22:32
Uwielbiam oglądać rajskie ptaki. Fragment filmu "The Planet Earth"
Birds of Paradise (http://www.maniacworld.com/Strange-Bird-of-Paradise.html)

http://www.maniacworld.com/Strange-Bird-of-Paradise.jpg

avidal
26.10.2008, 13:36
Jakbym oglądał siebie sprzed lat.

Jeszcze jeden przykład prehistorycznych rybich potworów, ale już nie rekin, ale ryba pancerna z dewonu; dewon jest nazywany epoka ryb.
2-tonowy, 9-metrowy Dunkleosteus o rekordowej 5-tonowej sile zacisku szczęk.

http://www.uta.edu/paleomap/homepage/Schieberweb/images/general/dunkleosteus.jpg

Pogromca rekinów.

xeno
26.10.2008, 19:33
Pogromca rekinów.

Wystarczy spojrzeć na to kto przetrwał by wyciągnąc wnioski. :)

pzdr

avidal
29.10.2008, 11:11
A pilaster wciąż nie podał rozwiązania zagadki...

Kiedyś musiała wreszcie nadejść ta chwila, w której na celowniku znajdą się dinozaury.
Najnowsze odkrycie chińskich paleontologów (właściwie odkrycie jest dziełem rolników) potwierdza to, co podejrzewano od jakiegos czasu i na co wskazywały juz wcześniejsze znaleziska. Dromeozaury (w tym i spielbergowskie velociraptory) były upierzone. Nie po to, by latać, ale w celach termoregulacyjnych. I, jak wiele ptaków, wabiły upierzeniem samice. Oznacza to, ze dinozaury te mogły byc przybrane w najbarwniejsze piórka i urzadzac odpowiedniki ptasich tokowisk. Mezozoiczny świat b ył dużo bardziej kolorowy, niz niegdyś sądzono.

Epidexipteryx hui żył ponad 150 mln. lat temu i posiadał ogon, którzy Chińczycy przyrównali do pawiego. Był nie większy od koguta, choć los koguta , który znalazłby się na jego drodze byłby marny.

http://archeowiesci.files.wordpress.com/2008/10/dinosaur-feathers_big.jpg?w=369&h=500

maynard
29.10.2008, 13:03
[img]Rzuconą przez kreacjonistów rękawicę podnosi Richard Dawkins, bezbłędnie, w prosty i przejrzysty sposób w ''ślepym zegarmistrzu'' wyjaśnia to zagadnienie.
pzdr


Kreacjoniści też podnieśli rękawicę,a przynajmniej jeden z nich, bardziej światlejszy i napisał coś na temat "przejrzystości Dawkinsa" w tym przypadku (nie ujmując Dawkinsowi w całości):)


http://creationism.org.pl/artykuly/KJodkowski2
"Trzeba jednak przyznać, że Dawkins wypowiedział pogląd, jak powstała u chrząszcza kanoniera omawiana struktura:

Przodkowie chrząszcza kanoniera po prostu zmusili związki chemiczne, które i tak już w ich ciele występowały, do pełnienia nowej funkcji. (s. 145)

Po prostu zmusili! A Szarski pisał, że Dawkins "Nie oszczędza miejsca, lecz wyjaśnia każde zagadnienie szeroko i przystępnie, bez skoków myślowych". "


pozdro.

pilaster
29.10.2008, 18:51
Otwarte dzióbki ptaszków w jakiejś rurze:-D

Tak jest. Jest to gniazdo jakiegoś ptaka (niestety nie wiem jakiego) z pisklętami umieszczone na dnie zabetonowanej w gruncie rury będacej częscią stelażu ławki w parku (Skierniewice) Rura ma średnicę jakieś 3-4 cm i długośc ok metra. Trzeba przyznać, że miejsce dla piskląt dobrane idealnie. Z cała pewnoscia żaden drapieznik (lis, kot, etc) się do młodych nie dostanie :)

xeno
30.10.2008, 06:40
Kreacjoniści też podnieśli rękawicę,a przynajmniej jeden z nich, bardziej światlejszy i napisał coś na temat "przejrzystości Dawkinsa" w tym przypadku (nie ujmując Dawkinsowi w całości):)


To niestety domena kreacjonistów- zawsze wyłapują pojedyncze zdania czy zasłyszane frazesy. Tak jak słowa Jerry'ego Coyne'a na temat marności dowodów ewolucyjnych.
Co do powyższej sprawy, proponuję nie wyrywać konkretnie wybranych słów z kontekstu i trzymać się całości wypowiedzi. Dawkins wyjaśnia:

''Przyjaciel biochemik dostarczył mi łaskawie buteleczkę nadtlenku wodoru i tyle hydrochinonu, ile potrzeba dla 50 chrząszczy kanonierów. Zaraz to zmieszam ze sobą. Zgodnie z powyższym [Hitchinga] rozumowaniem, mieszanina powinna eksplodować mi w twarz. i oto... No cóż, nic się nie stało. Wlałem nadtlenek wodoru do hydrochinonu i absolutnie nic się nie wydarzyło. Mieszanina nawet się nie ogrzała. [...] Zdanie ''mieszanina tych dwóch związków chemicznych dosłownie wybucha''- jest po prostu fałszywe, choć powszechnie występuje w literaturze kreacjonistycznej. A swoją drogą oto co naprawdę dzieje się z chrząszczami kanonierami. To prawda że taki chrząszcz strzela do wrogów wrzacą mieszaniną hydrochinonu i nadtlenku wodoru. Ale te dwa związki reagują wybuchowo dopiero w momencie gdy doda sie do nich katalizatora. I to właśnie robi chrząszcz. A co do ewolucyjnych poprzedników tego układu, to zarówno nadtlenek wodoru, jak i rozmaite rodzaje chinonówstosowane są w organizmie w innych celach. Przodkowie chrząszcza kanoniera po prostu zmusili związki chemiczne które i tak już w ich ciele występowały, do pełnienia nowej funkcji. Ewolucja często działa w taki sposób'' ślepy zegarmistrz str. 144-145

Bez wątpienia Dawkins wygrywa słowną potyczkę w sprawie kanoniera, miażdżąc Francisa Hitchinga.


Co do portalu creationism.org i artykułu tam zamieszczonego.
Nie widzę tam żadnych konkretnych zarzutów przeciwko Dawkinsowi, to o czym pisze autor artykułu ''ślepy Dawkins'' to stek bzdur. Żadnych konkretów, żadnych argumentów. Dawkins jest po prostu dla nich niewygodny. Autor pisze że Dawkins uprawia antyreligijną propagandę, i co dalej ? ? ? NIC. Żenujący poziom, kilka cytatów z książek Dawkinsa i nic ponad to. Proponuję nie czytać bzdur, a w razie wątpliwości przeanalizować sprawę w Dover. U nas pan Jodkowski skończyłby przed sądem podobnie jak Michael Behe.

pzdr

avidal
02.11.2008, 15:27
Okazuje się, że istnieje zwierzę dłuższe od płetwala, a nawet od największych kałamarnic. Według Animal Planet jest nim wstężnica. Występowanie okazów 60 - metrowych jest praktycznie przesądzone, byc może żyją nawet 80 - metrowe. Co zadziwiające, wstężnica przy tak niebotycznej długości ciała liczy zaledwie do 10 mm średnicy (ma kształt wstęgowaty, jak sama nazwa wskazuje).

http://www.seawater.no/fauna/slimormer/images/DSC00130.jpg

Adam
02.11.2008, 15:51
Hej avidal, jeden z twoich cudów, notorycznie wklejany: Zamieniłem na link (http://www.fetch-bakery.com/pp01276%20Egg%20Babies%20platypus.jpg)

Adam
02.11.2008, 15:53
A przy okazji, o rozmiarach ciała świadczy masa a nie kształt tej masy, o którym mówi długość.

avidal
02.11.2008, 16:54
Kolejna rewelacja pana dziobaka. Jeśli ktoś ma zamiar kupić sobie nowe ciuchy, powinien się ważyć, nie mierzyć!

Adam
02.11.2008, 17:33
No tak, bo pan monotematyczny wielbiciel dziobaków 1)nie mierzy szerokości i obwodu kupując ubrania kupując buty podaje swój wzrost 2)uważa, że kupowanie ubrań doskonale oddaje takie wielkości jak gęstość.

O wielkości świadczy masa, czy ci się to podoba czy nie, dla tej samej masy dłuższe zwierze straci w dwóch innych wymiarach przestrzennych albo na objętości, tak trudno pojąć cokolwiek, co choć odrobinę ociera się o matmę...?!?

avidal
02.11.2008, 17:35
Adamie, matematyczny omnibusie, prześledź etymologię słowa rozmiar, zanim zaczniesz brnąć dalej.

Adam
02.11.2008, 17:49
Prześledź znaczenie słowa omnibus. A potem różnicę między słowem wielkość a rozmiar.

avidal
02.11.2008, 17:51
A co to? Koncert życzeń? Poczekaj łaskawie do 24 grudnia.

Adam
02.11.2008, 18:08
Adamie, matematyczny omnibusie, prześledź etymologię słowa rozmiar, zanim zaczniesz brnąć dalej.A co to? Koncert życzeń? Poczekaj łaskawie do 24 grudnia.Spójny jak zawszeeee......

avidal
02.11.2008, 18:09
Nudny jak zwykleee..

Adam
02.11.2008, 18:15
Nie bądź taki surowy dla swojego wątku, inni się w nim dobrze bawią, tylko ty smęcisz... :-(

avidal
02.11.2008, 18:18
Mam nadzieję że się dobrze bawili do czasu, kiedy Ty się w nim pojawiłeś.
I nie wypowiadaj się za innych.

Adam
02.11.2008, 18:21
Inni wypowiedzieli się za siebie, a to jak ty teraz i wcześniej oceniasz wątek, to już twoja sprawa.

Darayavahus
02.11.2008, 23:38
Większość ludzi wzdragało by się nazwać to zwierze nie tylko "cudem natury", ale nawet czymś interesującym. "Paskudztwo", "szkodnik"- to najczęstsze epitety, jakimi się go określa.

W rzeczywistości to jeden z najinteligentniejszych gryzoni. Nazwałbym go również zwierzęcym mistrzem survivalu!

Ich atutem jest wszechstronność. Niezwykle wyostrzone zmysły, zwłaszcza węch oraz słuch (słyszy w paśmie ultradźwięków), za pomocą włosków czuciowych bez problemu zachowują orientację w absolutnej ciemności.
Bez najmniejszego uszczerbku wykonują skoki na kamienną podłogę z wysokości 5-6 metrów, a na miękką ziemię obserwowano skoki z 10 metrów (wysokość 3 pięter!). Mają wspaniałe wyczucie równowagi, w czym bardzo pomocny jest ogon, który w zależności od potrzeby służy do podpierania lub, podobnie jak tyczka w rękach linoskoczka, do łagodnego przenoszenia środka ciężkości. Dzięki temu potrafią przechodzić po cienkich listwach czy linach.
Potrafią się wspinać po pozornie gładkich ścianach, wykorzystując minimalne nierówności lub na zasadzie zapierania się o blisko położone ściany. Potrafią też przeciskać się przez bardzo małe otwory. Warunkiem jest przepchnięcie głowy, jeśli się uda, to poradzi sobie z resztą ciała.
Poza tym, zbyt mały otwór nie stanowi na ogół dla nich problemu, gdyż są w stanie przegryźć niemal wszystko. Jeśli jest punkt zaczepienia, przegryzają bez trudu drewno, gips, suszoną glinę, niezbyt grube warstwy betonu, a także blachę ołowianą i cynkową.
Bardzo dobrze, choć niezbyt szybko pływają i nurkują, co umożliwia dostawanie się do pomieszczeń zamkniętych syfonami kanalizacyjnymi.

Zdarzają się sytuacje, w których, odcięty od bezpiecznego schronienia, odwraca się frontem do napastnika i z dość głośnym, charakterystycznym piskiem atakuje wroga (nie zwracając uwagi na jego wielkość) - prosto na oczy! Nie jest łatwym kąskiem dla swoich prześladowców . W bezpośrednim starciu, walczy zajadle, co w połączeniu z dużą zwinnością, tworzy z niego groźnego przeciwnika.

Ludzie tępią go od wieków, z mizernym jak widać skutkiem :lol2: : żyją na wszystkich kontynentach oprócz Antarktydy (chyba?), a ich liczebność znacznie przewyższa liczebność ludzi.
Oto jego portret:

http://portalwiedzy.onet.pl/_i/szczur.jpg

maynard
03.11.2008, 12:21
To niestety domena kreacjonistów- zawsze wyłapują pojedyncze zdania czy zasłyszane frazesy. Tak jak słowa Jerry'ego Coyne'a na temat marności dowodów ewolucyjnych.
Co do powyższej sprawy, proponuję nie wyrywać konkretnie wybranych słów z kontekstu i trzymać się całości wypowiedzi. Dawkins wyjaśnia:

''Przyjaciel biochemik dostarczył mi łaskawie buteleczkę nadtlenku wodoru i tyle hydrochinonu, ile potrzeba dla 50 chrząszczy kanonierów. Zaraz to zmieszam ze sobą. Zgodnie z powyższym [Hitchinga] rozumowaniem, mieszanina powinna eksplodować mi w twarz. i oto... No cóż, nic się nie stało. Wlałem nadtlenek wodoru do hydrochinonu i absolutnie nic się nie wydarzyło. Mieszanina nawet się nie ogrzała. [...] Zdanie ''mieszanina tych dwóch związków chemicznych dosłownie wybucha''- jest po prostu fałszywe, choć powszechnie występuje w literaturze kreacjonistycznej. A swoją drogą oto co naprawdę dzieje się z chrząszczami kanonierami. To prawda że taki chrząszcz strzela do wrogów wrzacą mieszaniną hydrochinonu i nadtlenku wodoru. Ale te dwa związki reagują wybuchowo dopiero w momencie gdy doda sie do nich katalizatora. I to właśnie robi chrząszcz. A co do ewolucyjnych poprzedników tego układu, to zarówno nadtlenek wodoru, jak i rozmaite rodzaje chinonówstosowane są w organizmie w innych celach. Przodkowie chrząszcza kanoniera po prostu zmusili związki chemiczne które i tak już w ich ciele występowały, do pełnienia nowej funkcji. Ewolucja często działa w taki sposób'' ślepy zegarmistrz str. 144-145

Bez wątpienia Dawkins wygrywa słowną potyczkę w sprawie kanoniera, miażdżąc Francisa Hitchinga.



pzdr

Potyczkę słowną z Hitchingiem wygrał, niemniej modelu ewolucji kanoniera nie zaprezentował, ponieważ ta słowna potyczka, to tylko gra słów, która pozornie niesie jakieś rzeczywiście poznawcze treści. Dawkins pokazał (z resztą małoistotny dla całego zagadnienia) błąd Hitchinga i tyle.. Niedawno czytałem książkę Behego"Czarna skrzynka Darwina" (pisałem o niej na forum) i Behe zaprezentował swój model ewolucji tego owada. Jest bardzo przekonujący,ale jak zwykle opis ma miejsce na poziomie fenotypu. Behe w przebiegu pózniejszej argumentacji napisał,że tak naprawdę ani Hitching ani Dawkins ani nawet on nie podali wyjaśnienia, ponieważ należałoby udowodnić, zdaniem Behego, czy taka ewolucja mogła zajść na poziomie molekularnym. Piszę o tym ,bo jest to dobry przykład w jaki sposób kreacjoniści i inni IDeowcy w sprytny sposób przesuwają granice. Kiedy im się wyjaśni jedno zaczynają szukać potwierdzenia własnych tez na polu, na które nauka jeszcze nie dotarła. Co do samego Hitchinga, to żaden to przeciwnik i nie ma się co dziwić,że Dawkins się z nim z łatwością rozprawił (też sobie dobrał przeciwnika)

"Faktem zaś jest, że Hitching nie ma nawet wyższego wykształcenia. Jest on pisarzem bardzo polegającym na twórczości kreacjonistów. Co gorsza, pisze książki o energii piramid, ziemskiej magi, różdżkarstwie, metapsychice, cudownych uzdrowieniach, astrologii, zjawiskach paranormalnych itd. W Szyi żyrafy atakuje Darwina aby otworzyć drogę do własnej teorii o jakichś magicznych siłach powodujących ewolucję.
Hitching świadomie otarł się nawet o oszustwo w swej książce, sugerując, że Szyja żyrafy została napisana z pomocą Stephena Jay Goulda (znanego antykreacjonisty). Zapytany o to Gould nic o tym nie wiedział. Książka miała być również poparta przez Richarda Dawkinsa, najwybitniejszego popularyzatora teorii ewolucji i darwinizmu (tak zaciekle przez Hitchinga zwalczanego). Zapytany o to Dawkins powiedział:

W ogóle nic nie wiem o Francisie Hitchingu. Jeśli odkryliście fakt, że jest szarlatanem, dobrze zrobiliście. Jego książka, Szyja żyrafy, jest jedną z najgłupszych i najbardziej ignoranckich jaką czytałem od lat."


Więc jak widzisz, nawet z wypowiedzi samego Dawkinsa wynika,że Hitching to leszcz i żadna chwała w zrobieniu z niego idioty. Uważam ,że taki popularnonaukowy mózg ,jak Richard Dawkins powinien sobie dobrać bardziej godnych i merytorycznie przygotowanych przeciwników, kogoś z przyrodniczej branży...jest jednak faktem,że praktycznie przytłaczająca część biologów, to ewolucjoniści lub w najgorszym przypadku ewolucjoniści teistyczni tzw. "kreacjoniści neodarwinowscy" , więc Dawkinsowi ciężko było znalezć godnego przeciwnika, więc poużywał sobie na szarlatanie i pastorze (którzy nawet kreacjonistani nie są).


A co do słabych i mocnych stron TE, tokażdy przyrodnik zdaje sobie sprawę,że to tylko teoria,która jedne zagadnienia wyjaśniała inne właśnie wyjaśnia,inne dopiero zacznie wyjaśniać,a niektórych nigdy być może nie wyjaśni. Być może też tak ,że nikt nigdy nie udowodni (i vice versa),że teoria ewolucji wyjaśnia wszystkie "cuda natury", więc pisanie o marnych faktach, które popierają ewolucjonizm mija się z sensem, ponieważ jakby istniały ostateczne dowody potwierdzające którąś tam teorię, to nie byłaby już teorią tylko ostatecznie dowiedzionym faktem i nie byłoby już takiej gałęzi, jak nauka sprawdzająca słuszność założęń jakiejś tam teorii.

Czy to jednak znaczy ,iż w obliczy tylu tajemnic środowisko biologów powinno wątpić w słuszność ewolucjonizmu darwinowskiego? Z jednej strony tak, ponieważ obowiązkiem każdego naukowca jest wątpić nieustannie!
Jednak z drugiej strony, z punktu widzenia metodologii naukowej, która jest poparta logiką i zdrowym rozsądkiem czas wątpliwości w słunszność ewolucjonizmu dawno minął, ponieważ dał on naukowcom do ręku ogromnie silne narzędzie badawcze, które pozwala opisywać świat i zjawiska przyrodnicze w sposób przyswajalny dla ludzkich zmysłów, testowalny i co najważniejsze naukowy.
Kreacjoniści powinni być wdzięczni rewolucji jaką wywołała przełomowa teoria Karola Darwina, ponieważ zanim się ona pojawiła hipotezy kreacjonisty Paleya nic nie znaczyły, bo to tylko była metafizyczna próba opisu świata, która tak naprawdę nie niosła w sobie żadnej treści, była intelektualnie pusta (może dlatego teoria Darwina została tak entuzjastycznie przyjęta?).

W dzisiejszych czasach pojawili się krytycy darwinizmu bardziej wyuczeni,a czasami nawet z tytułami w dziedzinach nauk przyrodniczych. Jednak poza dopisaniem swojego nazwiska na np. tą listę http://creationism.org.pl/artykuly/apel i stekiem pustych frazesów ,jakie wyprodukowali w swoich ogólnikowych wystąpieniach tak naprawdę niczego dla kreacjonizmu (IP) nie uczynili. Jedyny biolog (biochemik), który jasno i na kanwie nauki przyrodniczej wyłożył i broni od lat swoich tez to Michael Behe, który naraził się na zaciekłe ataki profesorów od ewolucji, a szkoda, ponieważ można się było dogadać i potraktować jego tezy, jako stymulatory do kreowania nowych programów badawczych, bo każdy ma prawo wątpić i zadawać pytania (ja to sobie myślę,że najbaredziej jednak winny jest tutaj sam Behe, ponieważ jego tezy zostały przedstawione jako oznajmienia i w dodatku domagał się rewolucji naukowej w postaci obwieszczenia światu, że nastąpiło wykrycie inteligentnego projektu w przyrodzie,a wszyscy biologowie ewolucyjni mogą porzucić własną dziedzinę i przesiąść się na ciężarówki:), co spowodowało w świecie przyrodników słuszny protest, postawienie tamy pseudonauce ispowodowało cały ten zgiełk woków "nieredukowalnej złożoności" .No tak Behe mimo,że prawdziwy biochemik, to jednak marny naukowiec, bo powinien wątpić we własne tezy,aż do chwili ich bezpornego dowiedzenia.)
Piszę ci to wszystko kolego z bardzo ważnego powodu.
Każdy człowiek musi zrozumieć podstawową sprawę obowiązującą w nauce; W NAUCE NIE MA PRAWD OSTATECZNYCH I TAK DŁUGO, JAK BĘDZIE ISTNIAŁA NAUKA NIGDY ICH NIE BĘDZIE!

Ateizm to chore ,nieracjonalne,wyimaginowane pojęcie,do którego ŻADEN rodzaj nauki nie daje podstaw. Ja w całym swoim życiu nigdy nie spotkałem prawdziwego ateisty, któryby swój ateizm jakoś racjonalnie uzasadnił (pominę tu Dawkinsa i podobnych jemu kretynoidów, którzy usiłują zaprzęgać naukę do walki z religią i tym sami czynią się quasi-religijnymi kapłanami,a przy okazji błaznami niegodnymi miana naukowca).
Oczywiście argumentacje można też odwrócić i wykazać mętność poglądów teistycznych,a wręcz ich komiczność!

Jedno jest tylko pewne,żadna nauka nie daje podstaw do ateizmu czy teizmu, wiara albo niewiara to kwestia wyboru. Teorie naukowe, to tylko próby opisu i interpretacji badanych zjawisk i nigdzie nie jest powiedziane,że kiedyś się nie będzie myślało inaczej.

W moim opisie jest przytoczone ,może butne, oświadczenie Simpsona,ze przed Darwinem istniały same bezużyteczne opisy pochodzenia człowieka . I to jest prawda, ponieważ tacy przeddarwinowscy filozofowie nauki jak Paley posługiwali się metafizyką, która tak naprawdę niczego do naszej wiedzy nie wnosi, co nie znaczy,że nie było w niej cząstki prawdy ,tylko jak to udowodnić na gruncie nauki, jakimi narzędziami to sprawdzić....



pozdro

pilaster
03.11.2008, 19:25
wiek gadów, to coś, co w powszechnej świadomości istnialo dawno temu. Tymczasem gady ciągle żyją, nawet w tak mało im sprzyjającym klimacie jak polski. Najpospolitszym przedstawicielem tej gromady w Polsce jest wąż zaskroniec:


http://img87.imageshack.us/img87/8792/dsc02320lj9.jpg (http://imageshack.us)

Znacznie rzadziej, ale tez stosunkowo łatwo można spotkac jaszczurkę żyworodną:


http://img362.imageshack.us/img362/6247/jaszczur2hd5.jpg (http://imageshack.us)



Najrzadziej występującym polskim gadem jest wąż Eskulapa. Widziałem go raz w ukraińskich Gorganach i niestety nie udało mi sie go wtedy sfotografować

http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C4%85%C5%BC_Eskulapa

avidal
03.11.2008, 19:40
Wspaniałe uczucie spotkać takie okazy na wolności.
Węże wyewoluowały w czasach dinozaurów i je przeżyy. Te jadowite to stosunkowo nowy wynalazek. Prawdopodobnie największym wężem, jaki kiedykolwiek żył na naszej planecie był Gigantophis garstini

http://www.dasplet-monsters.com/fr/navig/image/gigantophis_gastornis_p.jpg

Ateizm to chore ,nieracjonalne,wyimaginowane pojęcie,do którego ŻADEN rodzaj nauki nie daje podstaw. Ja w całym swoim życiu nigdy nie spotkałem prawdziwego ateisty, któryby swój ateizm jakoś racjonalnie uzasadnił (pominę tu Dawkinsa i podobnych jemu kretynoidów, którzy usiłują zaprzęgać naukę do walki z religią i tym sami czynią się quasi-religijnymi kapłanami,a przy okazji błaznami niegodnymi miana naukowca).
Nie mam ochoty po raz kolejny wdawać się w potyczki w tej kwestii, zresztą tu nie miejsce ku temu. Wiedz więc tylko, że ja również zaliczam się do tych, jak ich nazywasz, kretynoidów.

Scully
04.11.2008, 13:47
''Przyjaciel biochemik dostarczył mi łaskawie buteleczkę nadtlenku wodoru i tyle hydrochinonu, ile potrzeba dla 50 chrząszczy kanonierów. Zaraz to zmieszam ze sobą. Zgodnie z powyższym [Hitchinga] rozumowaniem, mieszanina powinna eksplodować mi w twarz. i oto... No cóż, nic się nie stało. Wlałem nadtlenek wodoru do hydrochinonu i absolutnie nic się nie wydarzyło. Mieszanina nawet się nie ogrzała. [...] Zdanie ''mieszanina tych dwóch związków chemicznych dosłownie wybucha''- jest po prostu fałszywe, choć powszechnie występuje w literaturze kreacjonistycznej. A swoją drogą oto co naprawdę dzieje się z chrząszczami kanonierami. To prawda że taki chrząszcz strzela do wrogów wrzacą mieszaniną hydrochinonu i nadtlenku wodoru. Ale te dwa związki reagują wybuchowo dopiero w momencie gdy doda sie do nich katalizatora. I to właśnie robi chrząszcz. A co do ewolucyjnych poprzedników tego układu, to zarówno nadtlenek wodoru, jak i rozmaite rodzaje chinonówstosowane są w organizmie w innych celach. Przodkowie chrząszcza kanoniera po prostu zmusili związki chemiczne które i tak już w ich ciele występowały, do pełnienia nowej funkcji. Ewolucja często działa w taki sposób'' ślepy zegarmistrz str. 144-145
Nie wiedziałam. Niezłe. Dla zainteresowanych - podstawą reakcji wybuchowej jest utlenienie p-hydrochinonu do p-chinonu tlenem atomowym in statu nascendi który z kolei jest uwalniany z nadtlenku wodoru. W warunkach normalnych stała równowagi tej drugiej reakcji jest stosunkowo niewielka, dlatego wybuchu nie obserwujemy. Wystarczy jednak dodać katalizatora, takiego jak np. naturalny enzym katalaza czy choćby MnO2, żeby zaobserwować wybuch.

Jeśli takie mechanizmy naprawdę wykorzystują chrząszcze, to jestem pod ogromnym wrażeniem.

avidal
05.11.2008, 12:52
Jednym z najbardziej imponujących i największych osiagnięć ewolucji jest zdolność do aktywnego lotu. Osiągneły ją cztery grupy zwierząt. Owady, ptaki, nietoperze i pterozaury. I to chyba te ostatnie wzbudzają we mnie najwięcej emocji. Zachwycają i wywołują uczucie nostalgicznego romantyzmu. Bardzo lubię pterozaury. Nie mógłbym o nich nie wspomnieć w tym temacie. Zwłaszcza, ze jedna z zagadek z nimi związanych doczekała sie prawdopodobnego wyjasnienia. Ale o tym potem.
Wsród niektórych ludzi panuje przekonanie, że pterozaury były nieudanym eksperymentem ewolucji i dopiero ptaki stały się godnymi miana władców przestworzy. Wyobrażają sobie, ze latały bardziej dzięki sile wiatru, niz własnych mięsni. Posiadły zdolność szybowania, ale nie powietrznych akrobacji. Tymczasem pterozaury zawojowały tak wiele nisz ekologicznych, że samo szybowanie w większosci z nich byłoby zdatne psu na budę. Najmniejsze pterozaury nie były większe od dzięcioła i doskonale sobie radziły wśród gęstwiny drzew i zarośli. O ich umiejętnościach świadczy najlepiej fakt, że w okresie jury wyodrębniła sie linia rozwojowa, która pozbyła się długiego ogona jako statecznika. Jej przedstawiciele nazwano pterodaktylami, w odróżnieniu od długoogonowych ramforchynusów, choć i wśród nich dopatrzec sie można wyjątku w postaci małego, owadożernego anurognata. Przy okazji wyjaśnieniu uległo częste nieporozumienie polegające na wymiennym operowaniu pojęciami pterozaur i pterodaktyl. Pterodaktyle to podrząd pterozaurów wyrózniający się krótkim ogonem i w wielu przypadkach utratą zębów. Jesli patrzycie na bezzębnego pterozaura, to znaczy że patrzycie na pterodaktyla. To, że pterozaurom nie udało się zasiedlić równie wiele nisz ekologicznych, jak ptakom wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, bogactwo środowiskowe było mniejsze w mezozoiku, niż w kenozoiku. Po drugie, obie pary ich kończyn były spięte błona lotną, jak u nietoperzy. Miały po częsci spętane nogi. Obie pary kończyn musiały więc ewoluować zależnie, w przeciwieństwie do ptaków, u których przednie służą do latania, a tylne do pływania, wspinania sie, chwytania zdobyczy, itd. Nie znaczy to, że pterozaury były na lądzie wyjątkowo nieporadne. Jesli ktoś widział na filmie przyrodniczym nietoperze wampiry skradające się do ofiary, zrozumie, ze błona lotna nie skazuje na niezdarność. I w ten sposób nawiązałem do owej zagadki, o ktorej wspomniałem na początku. Przez długie lata spierano się, w jaki sposób odżywiały się największe bezzębne pterodaktyle, azdarchy, z quetzalcoatlem (rozpietość skrzydeł 12 metrów!, choć były gatunki dorównujące mu rozpiętością) na czele. Wykluczono rybożerność. Sugerowano, ze są padlinożerne, jednak ich anatomia wyklucza taki tryb życia (charakterystyka kostnego grzebienia grzbietowego, kości karku, otwory w czaszce, itp.). Posiadały za to niezwykle długie szyje poruszające się z dużo wiekszą swoboda w zakresie góra-dół niż na boki, równie długie, niewyspecjalizowane na krawędziach dzioby i kości karku zwiększające jego giętkość. To wszystko skłoniło badaczy do wysnucia wniosku, że azdarchy prowadziły tryb życia podobny do tego, jaki prezentuje dzis bocian. Wyobraźcie sobie 5-metrowej wysokości Quetzalcoatlusa northropi, jak przechadza się po jurajskich równinach i mokradłach, chwytając wszystko, co znajdzie na swej drodze, na tyle niewielkie, że moze je przełknąć.

http://farm1.static.flickr.com/104/316516907_978e5147eb.jpg?v=0

W powyższej inscenizacji przekąską stanie sie młody tyranozaur.


Przynajmniej niektóre gatunki pterozaurów były stałocieplne, a samce często kolorowo ubarwione, lub zaopatrzone w imponujących rozmiarów grzebienie kostne na głowie, służące jako wabik seksualny, jak u tego pteranodona:

http://www.nationalgeographic.com/seamonsters/images/gallery/pteranodon-ga.jpg

Panowały przez 150 milionów lat. Oglądaly świat, którego nigdy nie ujrzymy. Jak nie ujrzymy i pterozaurów na tle błekitnego nieba.

Skywalker
05.11.2008, 16:44
Tak propo pterozaurów. Oto Nyctosaurus z kredy:

http://www.azhdarcho.com/Art/Paleoart/nyctosaurus.jpg

I teraz pytanie: czy to coś na jego łbie w ogóle umożliwiało latanie??

Dwa Litry Wody
05.11.2008, 20:49
Pilaster & Avidal
Tajemniczy pająk ze zdjęcia Pilastra to nie krzyżak ogrodowy ( Araneus diadematus), a kołosz wielobarwny (Aculepeira ceropegia). Trzeba jednak przyznać, że Avidal wiele się nie pomylił, gdyż kołosz faktycznie należy do rodziny krzyżakowatych.

ps.
Świetne zdjęcia Pilastrze.

avidal
05.11.2008, 20:57
Więc jak to jest według Ciebie, pająk pilastra jest krzyżakiem, czy nim nie jest?

Dwa Litry Wody
05.11.2008, 21:35
Avidal
Wygląda na to, że błędnie przyjąłem, że terminu „krzyżak” użyłeś w znaczeniu potocznym. Przepraszam.

avidal
05.11.2008, 21:52
I teraz pytanie: czy to coś na jego łbie w ogóle umożliwiało latanie??
Nie słyszałem o tym gatunku. Znam za to inne o równie okazałych grzebieniach. Tupuxuary latały z grzebieniem liczącym od podstawy czaszki 125 cmdługości, a więc połowę długości całego ciała. U wszystkich pterozaurw szkielet szkielet był lekki, puste wewnątrz kości miały cienkie ścianki, a przy tym wytrzymały; u większych gatunkówkości skrzydeł wzmocnione były poprzecznymi beleczkami nie obciążającymi znaczaco gada. Tupuxuara miała skrzydłą o rozpiętości 6 metrów, a więc szerokie jak stodoła, a nie ważyła więcej od kilkuletniego dziecka.
Niemniej jest oczywiste, że grzebienie nie pomagały w lokomocji, nawet jeśli miały aerodynamiczne ksztalty. Nieprzydatność adaptacyjna jest cechą wskaźnikow sprawności, które czynią samców atrakcyjnymi dla samic, rzadziej odwrotnie. Grzebienie byly efektem dzialania doboru płcowego. Najwidoczniej samice preferowały jak największe ozdoby, co jest normą i dziś. Pozwala to przypuszczać, że przynajmniej niektore gatunki szczyciły się grzebieniami jaskrawo kolorowymi. Skamieniałości dostarczają dowodu, że to wlaśnie samce były nimi obdarzone. Znalezione szkielety można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza miała wielkie czaszki i grzebienie oraz wąskie miednice, druga akurat odwrotnie. Szerokie miednice ułatwiają skłądanie jaj. Sugestie, że grzebienie służyły jako stery, albo hamulce podczas lądowania należy uznać za błędne albo w najlepszym wypadku niesatysfakcjonujące.

Tupuxuara

http://www.avph.com.br/jpg/tupuxuara.jpg

Tapejara imperator

http://www.geocities.jp/araki_dinoshop/image/im/tape3.jpg


Fajny obrazek ilustrujący gamę wielkości pterozaurów znajduje się na tej stronie:

http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://exeldim.bravehost.com/exelixi/erpeta/pterosavroi/eikones/megethos.JPG&imgrefurl=http://exeldim.bravehost.com/exelixi/erpeta/pterosavroi/genika_a.htm&h=373&w=553&sz=32&hl=pl&start=41&um=1&usg=__ppRDhl5gzIbZ4hFBK_jWmDEx7zw=&tbnid=5McoYABCK8bmIM:&tbnh=90&tbnw=133&prev=/images%3Fq%3Dpterodactylus%2Belegans%26start%3D40% 26ndsp%3D20%26um%3D1%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DN

1.i 2. Quezalcoatly
3.Rhamphorhynchus longiceps
4.Preondactylus buffarinii
5.Cearadactylus atrox
6.Pterodactylus elegans
7.Dsungaripterus weii

Czaszka numeru 5 miała zaledwie 33 mm długości, a jego rozpiętosć skrzydeł to 25 cm.

pilaster
06.11.2008, 13:37
Świetne zdjęcia Pilastrze.

Dzięk za uznanie. Ale powtórzę to co już raz pisałem. Dzisiejsze aparaty potrafią same robić świetne zdjęcia, trzeba im tylko nie przeszkadzać :)

Skywalker
07.11.2008, 12:48
Przykłady ciekawych i dziwnych zwierząt żyjących na przestrzeni milionów lat:

Ryby:

http://kawa3104.hp.infoseek.co.jp/doriasupisu.JPG

Doryaspis - wczesny dewon

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e7/F_John_Series_1_Pterichthys_card_30.jpg

Pterichthys - dewon

http://njfossils.net/Scapanorhynchus.jpg

Scapanorhynchus - wczesna, późna kreda

Płazy:

http://www.animalpicturesarchive.com/ArchOLD-6/1187267802.jpg

Diplocaulus - perm

http://www.nancarrow-webdesk.com/warehouse/storage2/2008-w07/img.120920_t.jpg

Beelzebufo ("Devil Frog") o wilkości ponad 40 cm - późna kreda

Gady

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a9/Paradapeton1DB.jpg/250px-Paradapeton1DB.jpg

Paradapeton - poźny trias

http://www.gypsymoth.ento.vt.edu/~sharov/reptiles/podopter.jpg

Sharovipteryx - wczesny trias

http://www.dinooption.com/psd/file/050604143903_Therizinosaurus4.jpg

Therizinosaurus - późna kreda

http://geography.berkeley.edu/ProgramCourses/CoursePagesFA2002/geog148/Lectures/Lecture%20Images/Genyornis%20and%20Megalania.jpeg

Megalania (długość: 8 m) - późny plejstocen

Ssaki:

http://www.fossilien.de/seiten/saeugetiere/ursaeugetier.jpg

Hadrocodium - wczesna jura

http://i291.photobucket.com/albums/ll314/mjsjobs/whale-evolution/JPG_LENS_we_rodhocetus.jpg

Rodhocetus - eocen

http://www.damisela.com/zoo/photo/cq3/platybelodon.jpg

Platybelodon - miocen

http://www.dkimages.com/discover/previews/966/45000867.JPG

Thylacosmilus - pliocen, wczesny plejstocen

http://fc04.deviantart.com/fs20/i/2007/269/9/4/Camazotz_Scale_2_by_Kawekaweau.jpg

Desmodus draculae - plejstocen

avidal
07.11.2008, 13:38
Bardzo fajne przykłady. Choć wampir nie był większy niz dzisiejsze rudawki, tak więc skala wprowadza w znaczny błąd.
Warto chyba zaznaczyć, ze Thylacosmilus był torbaczem i w zestawieniu ze smilodonem np. staje się elegancką ilustracją konwergencji. Rodhocetus to wczesny przodek waleni, a 70-centymetrowe kosowate pazury Therizinosaurus stanowią rekordowe osiągnięcie ewolucji w tym zakresie. Służyły do obrony, naginania gałęzi, lub rozkopywania termitier, a może do wszystkiego po trochu.

Skywalker
09.11.2008, 11:34
Choć wampir nie był większy niz dzisiejsze rudawki, tak więc skala wprowadza w znaczny błąd.

Chyyba masz rację bo rysunek pochodzi ze strony o wątpliwej rzetelności naukowej ;)...

Kilgore Trout
10.11.2008, 12:37
not amused

http://lh6.ggpht.com/_hVOW2U7K4-M/SRPYXJ96VPI/AAAAAAAAkIg/igAN1dshKOc/s640/36eytfgjghkjhk.jpg

whazaa zią?

http://lh6.ggpht.com/_hVOW2U7K4-M/SRPYWgAgfSI/AAAAAAAAkIU/BWu0zFagOZg/s640/3457e5ytfjghjmbhmbmn.jpg

jestem znacznie fajniejszy od ciebie

http://lh3.ggpht.com/_hVOW2U7K4-M/SRPYWI7XZ3I/AAAAAAAAkII/8X5NURaDbEk/s640/3456456e5ytfjghjgh.jpg

tak, synu, z jakim problemem przychodzisz do mnie?

http://lh6.ggpht.com/_hVOW2U7K4-M/SRPYVTAVytI/AAAAAAAAkH8/BomMEnp6r3g/s640/4567u6ujjghmbg.jpg

ook..

http://lh5.ggpht.com/_hVOW2U7K4-M/SRPqpjNj7-I/AAAAAAAAkJ0/h08ffZxi1ow/s640/345y6e5tuytfjghkmbjn%2C.jpg

RAVE!

http://lh5.ggpht.com/_hVOW2U7K4-M/SRPqm6EuBxI/AAAAAAAAkJc/oYEZ0EQ_ugg/s640/456uryjghkhjk%2Chj%2C.jpg

Dwa Litry Wody
10.11.2008, 19:23
Mamy cholerne szczęście, że w świecie skakunów jesteśmy niczym Guliwer wśród liliputów...

Skywalker
11.11.2008, 00:26
Co można znaleźć na brzegu (globstery, niezydentyfikowane zwierzęta)

http://www.cryptozoology.com/forum/images/ataka_5189.jpg

http://www.plesiosauria.com/monsters/globster1.jpg

RPA - 1922 rok

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/55/St_augustine_carcass.jpg

St. Augustine, Floryda - 1896 rok

http://img145.imageshack.us/img145/2200/carcass3da5.jpg (http://img145.imageshack.us/my.php?image=carcass3da5.jpg)

http://img366.imageshack.us/img366/1161/carcasskanadaii9.jpg (http://img366.imageshack.us/my.php?image=carcasskanadaii9.jpg)

Globster z Kanady

http://img366.imageshack.us/img366/635/carcasskaikoura2bb1.jpg (http://img366.imageshack.us/my.php?image=carcasskaikoura2bb1.jpg)

Globster z Kaikoury

http://img255.imageshack.us/img255/737/seamonsterzt9.jpg (http://img255.imageshack.us/my.php?image=seamonsterzt9.jpg)

Globster z zachodniej Kumbrii (Anglia)

http://img525.imageshack.us/img525/4213/zuiyomarucreature3je0.jpg (http://img525.imageshack.us/my.php?image=zuiyomarucreature3je0.jpg)

Globster z Zuiyo-maru (25 kwiecień, 1977)

http://img366.imageshack.us/img366/4612/zwybrzeaoregonhr0.jpg (http://img366.imageshack.us/my.php?image=zwybrzeaoregonhr0.jpg)

Globster z Oregonu

http://www.cryptomundo.com/wp-content/uploads/nome81507.jpg

Globster z Alaski - 2008 rok

http://neonpolls.com/poll_imgs/montauk-monster.jpg

Globster z Montauk, Nowy Jork - 2008 rok

I na deser:

http://img262.imageshack.us/img262/5259/stworzeniezbosni2001wt7.jpg (http://img262.imageshack.us/my.php?image=stworzeniezbosni2001wt7.jpg)

Zwłoki znalezione w Bośni w 2001 roku

xeno
11.11.2008, 10:50
Trochę powiało ufologią i teoriami spiskowymi :)
Zdjęcia ciekawe, większość tych żyjątek to pogryzione Orki które z prądem zostają wyrzucone na brzeg bądź też zwierzęta które leżą tam na tyle długo by podczas procesu rozkładu zmienić dostatecznie wygląd.

pzdr

avidal
11.11.2008, 11:28
Zdjęcie czwarte z kolei przedstawia zapewne samogłowa, który sam w sobie także zasługuje na miano cuda natury.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2b/Mola_mola_ocean_sunfish_Monterey_Bay_Aquarium_2.jp g/800px-Mola_mola_ocean_sunfish_Monterey_Bay_Aquarium_2.jp g

Jest to najcięższa ryba kostnoszkieletowa o masie przekraczającej 2 tony. Przy wielkich rozmiarach "szczyci się" jednocześnie maluteńkim 4-gramowym mózgiem. Nie ma łusek, płetw brzusznych, ani linii bocznej, tak charakterystycznej dla ryb, a z ogona została tylko płetwa. Jest także najbardziej płodną z wszystkich ryb, samica składa do 300 milionów jajeczek, z których narybek rozrasta się z czasem tak efektywnie, ze masa małego samogłowa wzrasta 60 milionów razy! Samogłowy sa bardzo trujące i lubia się opalać!

xeno
11.11.2008, 11:50
Podczas badania skamieniałości hominidów w Chinach naukowcy, którzy reprezentują nieco odmienną wizję ewolucji człowieka, stwierdzili że współistnienie ludzi i małp człekokształtnych mogło mieć miejsceprzez cały okres plejstoceński. Zatem jeśli takowa hipoteza jest prawdą, sławny Yeti nie jest newa age'ową bzdurą. Sławny Yeti może okazać się homo erectusem|australopitekiem, który przemierzał przez jakiś czas niezaludnione tereny kontynentu północno azjatyckiego. Trochę niedorzeczna idea wielkiej stopy, za którą avidal pewnie mnie skarci, wcale nie jest taką bzdurą jak się zdaje.

Bernard Heuvelmans zajmujący się całą problematyką, ukuł nawet definicję swojej dziedziny- kryptozoologia. Wszyscy znamy opowieści o Yeti, Sasquatchu czy wielkiej stopie. Nawet jeśli historia podtrzymywana jest przez new age'owców, proponuję bliżej się z nią zapoznać.

Często jednak myli się orangutany z tymi ''brakującymi ogniwami''. Przez niektóre dzikie ludy, orangutany nazywane są ludźmi z lasu, ze względu na bardzo zbliżoną wyglądem twarz do ludzkiej.

http://www.worldproutassembly.org/orangutan-pictures.jpg

Jeśli ktoś jest zainteresowany hipotezą dziwnych człekokształtnych stworzeń, odsyłam do naukowych książek Robina McKie i Michaela Cremo.

http://www.mcremo.com/ - portal naukowca :)

pzdr

avidal
15.11.2008, 11:48
Trochę niedorzeczna idea wielkiej stopy, za którą avidal pewnie mnie skarci,
Od jakiegoś czasu ewolucja hominidów intersuje mnie dużo mniej niż innych grup zwierząt. Nie mam więc ochoty zagłębiać się w ten temat, daruję Ci. Z tego samego powodu nie reagowalem na równie rewolucyjną i nieprawdziwą hipotezę wodnej małpy, przedstawionej przez Rotheina.


Kilka ciekawostek ze świata owadów.

Najszybciej biegający owad - jeden z gatunków karalucha może pedzić w tempie 5,4 km/h, przy czym porusza się wtedy w pozycji wyprostowanej. Karaluchy są owadami dbającymi o higienę.
Najwięcej odnóży - dwuparce, do 750.
Wiele owadów, w tym muchy i motyle, posiada kubki smakowe na odnóżach, tak więc potrafią ocenić, czy coś jest warte zjedzenia już w momencie, gdy na tym staną.
Każda larwa pszczoły miodnej otrzymuje około 1,3 tysiaca posiłkow dziennie.
Niektore gatunki ciem piją łzy zwierząt kopytnych, bydła, koni, słoni, tapirów i innych.
Najszybszy motyl - zmierzchnica trupia główka, 54 km/h
Najdłuższa migracja - motyl monarcha, 3430 km. Najwytrzymalszy na zimno - chrząszcz Pterostichus brevicornis, znosi temperaturę do -60 stopni Celsjusza. Pewien gatunek motyla wytrwa przy -50 stopniach.
Pojedyńcza mucha magazynuje do 33 mln. organizmów chorobotworczych w swoim ciele i dalsze 500 mln na jego powierzchnii.
Najliczniejsze roje szarańczy liczą do 50 mld. osobników i zajmują 1 tysiąc km. kwadratowych powierzchnii. W ciągu jednego dnia są w stanie pożreć taką ilość roślin, która wyżywiłaby pół miliona ludzi przez rok.
Królowa termitow składa do 36 tysięcy jaj dziennie i osiaga taką wielkość, ze nie moze się poruszać.
Najwiekszym kiedykolwie żyjącym owadem była tzw. ważka z Bolsover, Meganeura monyi, rozpiętość skrzydeł do 75 cm, a moze i więcej.
http://blog.evolutionibus.info/imagenes/meganeura.jpg

Prędkości poruszania skrzydłami:
Mucha domowa 19800 razy na minutę
Komar znany z naszych lasów 35460 / minutę
Muchówka Forcypomyia 60000/minutę (rekord)
Paź królowej 300/ minutę
Bielinek kapustnik 540/ minutę/
Dla porównania, koliber porusza skrzydłami 1200-4800 razy na minutę, inne ptaki 100-500 razy na minutę.
Podczas lotu temperatura ciała owadow zwiększa sie nawet o 8-9 stopni.
Owady odbierają 10 razy więcej bodźców wzrokowych na sekundę, niż człowiek. Mucha w kinie widzi film jako kolejne nieruchome obrazy zmieniające się 24 razy na sekundę. Nie wywołują u niej wrazenia płynności ani ruchu. Normalnie matrix.
Owady w większosci są ślepe na barwę czerwoną, której nie odróżniają od czarnej. Widzą za to nadfiolet. Wiele kwiatów, dla nas białych, posiada wzory, których nie dostrzegamy. Potrafią również odróżniać światło spolaryzowane, dzięki czemu "widzą" słońce nawet jeśli niebo jest zachmurzone.
Mucha domowa ma bardzo dobry węch. Rozpoznaje 30000 zapachów, w tym rozróżnia zapachy metali.
Pasikoniki zdolne sa do odbierania wibracji o amplitudzie równej połowie srednicy atomu wodoru, mogą odbierać drgania skorupy ziemskiej w odległości tysięcy km. od epicentrum. Nie sposób podejść pasikonika niezauwożonym, chyba że on sam nas zignoruje.
Mechanizm wydawania dźwięków u pasikonikow i koników polnych jest inny (wiadomość dla Xenomorpha). Pierwsze pocierają pokrywę o pokrywę, drugie zewnętrzną stroną uda o pokrywę. Narządy słuchu znajdują się na odwłoku(pasikoniki) lub na goleniach (koniki)
Wiele owadów jest gluchych jak pień..
Ogólna liczba owadów zamyka sie liczbą miliona miliarda osobników. Dziesięc do potęgi osiemnastej. Na każdego z nas przypada więc jakieś 150-200 milionów sztuk owadów. A przecież oprócz owadow są jeszce pajęczaki, czy wije.


Kilka przykładów na to, ze nie wszystko jest tym, czym się być wydaje.
To nie jest pająk. To kosarz. Widzieliście go chyba wszyscy wiele razy.
http://soilbugs.massey.ac.nz/images/IMGP5471.jpg

To rowniez nie pająk, ale solfuga. Uwielbia pająki.
http://www.probna1.republika.pl/Podroze_relacje_pliki/kirgizja_konie/Pajeczak_solfugi_Solifugae.JPG

To nie osa, ani pszczoła, ale mucha, przeziernik osowiec.
http://www.muenster.org/hornissenschutz/weitere/apiformis1.jpg

To za to osa, a nie mrówka. Żronka.
http://www.naturamediterraneo.com/Public/data5/uloin/casa1.jpg_20071923415_casa1.jpg

Kto by się domyślił, że to nie modliszka, ale ważka?
http://farm1.static.flickr.com/98/260734199_f76ea40193_o.jpg

Fruczak gołąbek. Wygląda jak koliber, lata jak koliber i prowadzi rtyb życia taki jak koliber. Jest motylem zawisakiem.
http://gallery.photo.net/photo/5839070-md.jpg

Bloo
15.11.2008, 11:55
http://blog.onet.pl/_d/sz/5288158/naglowek.jpg

Szczęśliwa rodzina - to jest cud natury!

avidal
15.11.2008, 11:57
Bez wątpienia.

xeno
15.11.2008, 14:31
Z tego samego powodu nie reagowalem na równie rewolucyjną i nieprawdziwą hipotezę wodnej małpy, przedstawionej przez Rothein

Dlaczego nieprawdziwą ? Może jednak warto przeanalizować pewne fakty. O ile wiem przedstawicielami tej hipotezy są Alister Hardy ( guru i mentor Rysia Dawkinsa ) oraz Desmond Morris ( przyjaciel Dawkinsa )

Hipoteza wodnej małpy to nic innego jak koncepcja mówiąca o pewnej wodnej fazie w ewolucji człowieka. Dowodem na tego typu przypuszczenia jest nasza anatomia - kręgosłup ( tak charakterystyczny dla zwierząt wodnych ) i kilka mniejszych nieścisłości takich jak płacz łzami, odruch nurkowania czy pozostałość błon między palcami.


pzdr

avidal
15.11.2008, 18:40
To nie dowody tylko poszlaki, a i poszlakami można je nazwać jedynie od biedy. Jak mnie najdzie ochota, napisze kilka zdań od siebie na ten temat, a na razie wyręczę się linkiem.
Krytyka hipotezy (http://www.aquaticape.org/aahbook.html)
Szczegółowa analiza koncepcji Elaine Morgan na podstawie jej książki, rozdział po rozdziale.
Xeno, zaufaj mi, hipoteza wodnej małpy być może sprawia wrażenie koncepcji ewolucjonistycznej, ale z głównym nurtem bioogii ewolucyjnej ma tyle wspólnego, co Królik Bugs z prawdziwym królikiem (opinia Roberta Foleya).

xeno
16.11.2008, 12:39
To nie dowody tylko poszlaki, a i poszlakami można je nazwać jedynie od biedy. Jak mnie najdzie ochota, napisze kilka zdań od siebie na ten temat, a na razie wyręczę się linkiem.
Krytyka hipotezy (http://www.aquaticape.org/aahbook.html)
Szczegółowa analiza koncepcji Elaine Morgan na podstawie jej książki, rozdział po rozdziale.
Xeno, zaufaj mi, hipoteza wodnej małpy być może sprawia wrażenie koncepcji ewolucjonistycznej, ale z głównym nurtem bioogii ewolucyjnej ma tyle wspólnego, co Królik Bugs z prawdziwym królikiem (opinia Roberta Foleya).


Ciekawy link, faktycznie hipoteza wodnej małpy jest być może i błędna, co nie zmienia jednak faktu że stanowi ciekawostkę.

Podobnie jak eolity, hipotetyczny pojedynek kromaniończyków z neandertalczykami, figurka z Nampa czy niedarwinowska ewolucja memów itd. które psują ułożony już nieco schemat ewolucji jako takiej jak i ewolucji samego człowieka.


Avidal, apropos: przeziernik osowiec.

Ciekawostką są mszycówki - bzyg pospolity, o mylących barwach wojennych :)

http://www.palindromy.pl/pliki/bzyg1.jpg

I najbardziej przerażająca postać osowatych - szerszeń a ściślej mówiąc Vespa crabro. Koń trojanski dla pszczelich gniazd.

http://www.latoxan.com/VENOM/ARTHROPOD/IMG/Vespa-crabro.jpg

http://www.gallery.insect.cz/data/media/108/jd300049.jpg
pzdr

avidal
17.11.2008, 13:39
Szerszenie to zabójcze maszyny, które mają zwyczaj gonić intruza do upadłego, dlatego są tak niebezpieczne. Zwłaszcza szerszeń japoński ma na koncie sporo smiertelnych użądleń.

Bart
17.11.2008, 20:31
Niezmiernie ciekawy art w listopadowym numerze WiŻ:

http://img373.imageshack.us/img373/3140/img001fy8.th.jpg (http://img373.imageshack.us/my.php?image=img001fy8.jpg)http://img373.imageshack.us/images/thpix.gif (http://g.imageshack.us/thpix.php) http://img58.imageshack.us/img58/4062/img002de7.th.jpg (http://img58.imageshack.us/my.php?image=img002de7.jpg)http://img58.imageshack.us/images/thpix.gif (http://g.imageshack.us/thpix.php) http://img403.imageshack.us/img403/4559/img003yo3.th.jpg (http://img403.imageshack.us/my.php?image=img003yo3.jpg)http://img403.imageshack.us/images/thpix.gif (http://g.imageshack.us/thpix.php) http://img395.imageshack.us/img395/8386/img004dx4.th.jpg (http://img395.imageshack.us/my.php?image=img004dx4.jpg)http://img395.imageshack.us/images/thpix.gif (http://g.imageshack.us/thpix.php) http://img359.imageshack.us/img359/9482/img005kq0.th.jpg (http://img359.imageshack.us/my.php?image=img005kq0.jpg)http://img359.imageshack.us/images/thpix.gif (http://g.imageshack.us/thpix.php)

Obala pewne popularne mity, np. właśnie o szerszeniach :)

Skywalker
18.11.2008, 20:35
Oto taki mały quiz. Są tu ilustracje kredowych zwierząt, a zadaniem jest określić czy dane zwierzę jest dinozaurem czy ptakiem. Odpowiedzi wyślę za kilka dni.

1)

http://www.bertsgeschiedenissite.nl/geschiedenis%20aarde/caudipteryx.jpg

2)

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/38/Unenlagia_BW.jpg

3)

http://rocek.gli.cas.cz/Rekonstrukce/Enantiornis%20small.jpg

4)

http://www.azhdarcho.com/Art/Paleoart/saurornitholestes.jpg

5)

http://notexactlyrocketscience.files.wordpress.com/2006/09/amnh30.jpg

6)

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/75/Jeholornis_BW.jpg

7)

http://www.amonline.net.au/chinese_dinosaurs/images/feathered_dinosaurs/7_sinornis.jpg

8)

http://www.azhdarcho.com/Art/Paleoart/jinfengopteryx_wiki.jpg

9)

http://www.nhm.ac.uk/resources/nature-online/life/dinosaurs/dino-directory/drawing/Confuciusornis.jpg

10)

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5f/Hongshanornis.jpg

11)

http://paleozone.homestead.com/files/scansleeping.jpg

Allex
18.11.2008, 23:19
zadaniem jest określić czy dane zwierzę jest dinozaurem czy ptakiem.
Ptaki są dinozaurami...

NoBody
18.11.2008, 23:43
też tak myślałem, ale:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dinozaury
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ptaki
Po prawej na obu tych stronach masz systematykę :)
Dinozaury - nazwa nadrzędu
Ptaki - nazwa gromady
przyczym do podtypu systematyka jest taka sama :)

tym samym, można uogólnić pytanie:
które ilustracje przedstawiają ptaki, a które zauropsydy ? :)

tylko nie wiem czy ufać wikipedii, biologiem nie jestem, i nie wiem czy systematyka została ustawiona od najszerszej do najwęższej ( zakładam, że tak ) :)

Allex
18.11.2008, 23:52
Po prawej na obu tych stronach masz systematykę :)
Dinozaury - nazwa nadrzędu
Ptaki - nazwa gromady
Z tego co mi wiadomo grupę systematyczną Dinosauria zlikwidowano już parę lat temu. Tak to jest jak się wymarłe organizmy o często trudnej do określenia przynależności, wsadza w systematykę skonstruowaną na potrzeby współczesnej biologii i taksonomii.

NoBody
19.11.2008, 09:18
aha, tego nie wiedziałem :)

avidal
19.11.2008, 11:38
No dobra wszystkie ptaki to dinozaury, ale nie odwrotnie. Nikt się nie chce bawić, to ja spróbuję. Nie jest to łatwe.
1. Według mnie utharaptor, w każdym razie dromeozaur, dinosaur.
2 i 3. Ptaki
4.Któryś z velociraptorow.
5. Tu bym się nabrał, gdyby nie to, że znam tę fotografię. Przedstawia microraptora, który potrafił pokonywać krótkie odległości drogą powietrzną.
6.Stawiam na jakiegoś dinusia.
7.Ptak
8.Dinozaur
9. Ptaszysko
10.Również
11. Strzelam. Dinozaur.

Skywalker
19.11.2008, 14:19
Ptaki są dinozaurami...

Ale jednak występują różnice w budowie wewnętrznej. Więcej tutaj:

http://www.dinozaury.com/index.php?Itemid=132&id=132&option=com_content&task=view

avidal masz dwa błędy :].

avidal
19.11.2008, 14:54
No to zanotowałem całkiem przyzwoity wynik.

Dawid Mazurek
19.11.2008, 16:20
Do wyjaśnienie kilka spraw. Po pierwsze, w kladystycznym ujęciu wszystkie ptaki są oczywiście dinozaurami i tym samym zauropsydami ("gadami"). Dinozaury jak grupa mają się dobrze, nikt jej nie zlikwidował. Polska Wikipedia, szczególnie w kwestiach taksonomii, nie jest w żadnej mierze wiarygodnym źródłem informacji. Przyjmijmy w każdym razie, że w poniższym zadaniu chodzi o odróżnienie ptaków od nieptasich dinozaurów. Problem w tym, że wciąż nie ma zgody co do faktycznego przebiegu filogenezy na tym etapie i takie taksony jak deinonychozaury, czy owiraptorozaury bywają przez pewnych badaczy traktowane za wtórnie nielotne ptaki, z kolei inne, jak archeopterygidy (praptaki), za konwergentne do ptaków "zwykłe" latające dinozaury. Koniec czepialastwa, przyjmując zwyczajowe klasyfikacje:
NIEPTASIE DINOZAURY - 1 (kaudipteryks), 2 (unenlagia), 4 (zaurornitolest), 5 (mikroraptor), 11 (skansoriopteryks)
PTAKI - 3 (ptak enancjornitowy), 6 (jeholornis), 7 (sinornis), 8 (dżinfengopteryks), 9 (konfuciusornis), 10 (hongszanornis)

Skywalker
19.11.2008, 19:11
Bezbłędnie

Pytanie tylko czy naprawdę znałeś odpowiedź czy po prostu zajrzałeś na nazwę obrazów...? :]

Dawid Mazurek
19.11.2008, 20:01
Jest jeszcze opcja, że trafiłem przypadkiem :-] A tak poważnie - nie oszukiwałem. Trochę w tym siedzę (jestem moderatorem serwisu Dinozaury.com), a ostatnio jestem szczególnie na bierząco - dziś wysłałem do wydawnictwa ostatnią część mojej książki o dinozaurach.

avidal
19.11.2008, 20:07
Komu innemu bym nie uwierzył. W tym wypadku nie mam podejrzeń.

Skywalker
19.11.2008, 20:56
Jest jeszcze opcja, że trafiłem przypadkiem :-] A tak poważnie - nie oszukiwałem. Trochę w tym siedzę (jestem moderatorem serwisu Dinozaury.com), a ostatnio jestem szczególnie na bierząco - dziś wysłałem do wydawnictwa ostatnią część mojej książki o dinozaurach.

A to nie wiedziałem. Pozdrawiam :).

Adam
21.11.2008, 00:57
Chwilowo zawieszone. :D

Dawid Mazurek
22.11.2008, 16:33
To ja sobie pozwolę przekopiować tu mój dzisiejszy post z innego forum.

We wrześniu 2008. roku na łamach periodyku Palaeontology opublikowano opis skamieniałości najstarszej znanej pewnej ośmiornicy (Octopoda sensu stricte) - przeczytaj abstrakt (http://www3.interscience.wiley.com/journal/121422211/abstract). Nowy takson, pochodzący z turońskich osadów Meksyku, nazwano Palaeoctopus pelagicus. Filogeneza i taksonomia ośmiornic (Octopoda) jest ciekawym zagadnieniem. W obrębie Octopodiformes (=Vampyropoda) wyróżniamy dwie grupy: Vampyromorpha i Octopoda (=Octobrachia). Octopoda sensu lato (=Octobrachia) dzielimy na: Cirrata (=Cirropoda) i Incirrata (Octopoda sensu stricte).

Jedynym dziś żyjącym przedstawicielem wampirzyc (Vampyromorpha) jest Vampyroteuthis infernalis - zobaczcie jaki z niego dziwny stwór (filmik (http://pl.youtube.com/watch?v=l3PvvT_Ktx8)).

Ośmiornice są bardzo inteligentne (filmik (http://www.youtube.com/watch?v=T8cf7tPoN5o&feature=related)) i potrafią sobie radzić w życiu (filmik (http://video.nationalgeographic.com/video/player/animals/invertebrates-animals/octopus-and-squid/octopus_giant_kills_shark.html)).

avidal
22.11.2008, 19:28
Rzeczywiście, ośmiornica to Houdini świata zwierząt. Niesamowite. Być moze opiszę jakiś ciekawy eksperyment z ośmiornicami ukazujący jak inteligentne jest to zwierzę w watku, który założyłem niedawno. A na razie, korzystając z obecności Dawida Mazurka na forum, poprosze go o rozwianie pewnej wątpliwości. Czy rekin żabotowy, którego fotke umieściłem na stronie 5, i którego sfilmowanie przez Japończyków uznano za sensacyjne, jest rekinem Chlamydoselachus anguineus, nazywanym chlamidą, czy też to zupełnie nowy gatunek?
Chlamida:
http://idoubtit.files.wordpress.com/2007/01/f_shrk.jpg

Dawid Mazurek
22.11.2008, 21:26
Chodzi o chlamidę, choć nie znałem określenia "rekin żabotowy". Więcej informacji o sprawie: http://paleontologia.pl.ewolucja.org/forum/viewtopic.php?t=987 Link do filmiku w tamtym wątku nieaktualny, tu aktualny: http://pl.youtube.com/watch?v=mneDhOtVEQw&feature=related

avidal
22.11.2008, 21:37
I jeszcze jedno pytanie, ktore pewnie wyda Ci sie naiwne, ale spotkałem się z diametralnie odmiennymi wersjamii, w związku z czym sam nie wiem, co myśleć. Co było pierwsze: rośliny, czy zwierzęta?

Dawid Mazurek
22.11.2008, 23:10
Odpowiedź na to pytanie jest uzależniona od definicji tego co nazywamy rośliną i tego co nazywamy zwierzęciem, a koncepcje na to, szczególnie jeżeli chodzi o rośliny, bardzo się zmieniały. W obecnym rozumieniu najczęściej rośliny to zielenice (w tym rośliny naczyniowe) i grupa to pojawiła się gdzieś między kriogenem (prekambr) a karadokiem (ordowik). W szerszym tego słowa znaczeniu - rośliny jako jedno z 6 superkrólestw - powstały w mezoproterozoiku (np. krasnorost Bangiomorpha pubescens z osadów formacji Hunting sprzed 1,2 Ga). Zwierzęta wyewoluowały dopiero w ediakarze.

Allex
22.11.2008, 23:12
Co było pierwsze: rośliny, czy zwierzęta?
Jedno- czy wielokomórkowe? Wielokomórkowe glony (lub coś co je przypominało) istniały już dobre 2,1-1,88 mld lat temu (Grypania spiralis). Z tego okresu nie ma chyba szczątków wielokomórkowych organizmów zwierzęcych, więc pewnie rośliny były pierwsze. Pytanie powinno jednak brzmieć co było pierwsze: autotrofia czy heterotrofia?

avidal
22.11.2008, 23:42
A więc ustalone - najpierw wyewoluowały rośliny. Chociaż Skywalker pisał kiedyś, ze jeden z jego profesorów uczył czegoś wręcz przeciwnego, a jak spotkałem się z opinią, że powstały mniej wiecej w tym samym czasie; jeśli się doszukam, zacytuję i podam autora. Natomiast początek roślin pozostaje niesprecyzowany. Podaliście rożne przedziały czasowe, a i tak są one zaniżone w porównaniu do tych, które na początek roślin wyznaczają okres 3,3 mld lat temu.
Pytanie powinno jednak brzmieć co było pierwsze: autotrofia czy heterotrofia?
Wbrew pozorom cudzożywnosć wyprzedziła samożywność.

avidal
23.11.2008, 21:18
Przed chwilą na Animal Planet zakończyl się pierwszy odcinek przepięknego filmu o świecie bezkręgowców. Między innymi, można bylo podejrzeć seks ślimaków (urzekający spektakl), wielkiego parecznika (chyba skolopendrę) polującego na nietoperze i gigantyczną, prawie dwumetrową dżdżownicę australijską. Zobaczyć, w jaki sposób pazurnica obezwładnia śluzem świerszcza, aby potem go pożreć.
Wiedziałem, ze skolopendry wykradają pisklęta z gniazd, ale żeby zdołaly schwytać nietoperza? Nowina.

Serial zawsze w niedzielę, o 21-ej.
Pierwszy odcinek (http://torrenty.org/torrent/211342)

Dawid Mazurek
23.11.2008, 21:24
Dziś był też w telewizji super program o mrówkach. Między innymi pokazane było jak naukowcy wlali do mrowiska 10 t betonu, by następnie przeprowadzić wykopaliska i odpreparować trójwymiarową strukturę gniazda.

Allex
23.11.2008, 21:24
Podaliście rożne przedziały czasowe, a i tak są one zaniżone w porównaniu do tych, które na początek roślin wyznaczają okres 3,3 mld lat temu.
No ba. Sinice fotosyntetyzowały sobie już 3,5 mld lat temu, ale roślinami raczej trudno je nazwać.

avidal
23.11.2008, 21:36
Dawid, oglądałem. Inna ciekawostka z tego filmu: istnieją mrówki, które żyją sobie w łodydze dzbanecznikow i chronią je przed roslinożercami, a w zamian korzystają ze zdobyczy rośliny. Wewnętrzna krawędź dzbanecznika jest najbardziej śliską naturalną powierzchnią, ale te mrówki potrafią się po niej wspinać, co dla ofiar jest nieosiągalne. Są przy tym odporne na enzymy trawienne znajdujące się w zbiorniczku, do ktorego wpadają owady, więc mogą sobie w nim pływać i próbować z tego swoistego szwedzkiego stołu wszystkiego, na co przyjdzie im ochota.
Wiedzieliście, ze mrówki mają dwa żołądki? (tego akurat nie było w filmie)
Sinice fotosyntetyzowały sobie już 3,5 mld lat temu, ale roślinami raczej trudno je nazwać.
Przebieg pierwotnych szlaków metabolicznych jest bardzo ciekawy. To również postaram się opisać w oddzielnym temacie, bo warto.

avidal
25.11.2008, 12:58
Dawid musi mieć sporo racji, kiedy pisze, że wszystko zależy od definicji, czym jest roślina, a czym jest zwierzę. Typowe drzewo filogenetyczne, Andrew Knolla, wygląda tak:
http://img381.imageshack.us/img381/588/800pxphylogenetictreesvvn2.png

Jak łatwo zauważyć, zwierzęta i rośliny wyodrębniły się w tym samym czasie.

W ramach relaksu proponuje popodziwiać okazy jednego z nabardziej kolorowych zwierząt. Ślimaki nagoskrzelne.
http://www.nurkomania.pl/fot/b0268.jpg
http://www.dhadm.com/wp-content/uploads/2008/03/sea-slug.jpg
http://linein.org/blog/wp-content/uploads/2008/02/sea_slug_03.jpg
http://a.abcnews.com/images/Technology/nm_seaslug6_080519_ssh.jpg

Dawid Mazurek
25.11.2008, 17:58
Dawid, oglądałem.

Znalazłem ten fragment z betonowaniem mrowiska: http://pl.youtube.com/watch?v=xQERRbU23bU

Allex
25.11.2008, 21:49
Jak łatwo zauważyć, zwierzęta i rośliny wyodrębniły się w tym samym czasie.
A grzyby? Czemu każdy pomija grzyby... :(

avidal
01.12.2008, 15:54
A więc niech będzie coś i o grzybach. Oto dwa z nich, szczególnie niezwykłe. Kubecznik pospolity zadziwia formą owocników, które przypominają ptasie gniazdo zapełnione wygladającymi jak jaja komorami zarodnikowymi, perydiolami..
http://farm3.static.flickr.com/2183/2152805779_e994d66445.jpg?v=0

Maczużnik jest grzybem drapieznym. Zarodnik ląduje na owadzie, np. mrowce, znajduje szczeliny między płytkami pancerza i kiełkuje. Grzybnia rozrasta się, odżywiając się ciałem mrówki, ktora wkrótce po zakiełkowaniu ginie.
http://www.utexas.edu/courses/zoo384l/sirena/species/fungi/cordyceps_campanotus%20.jpg


Ciekawostek o bezkręgowcach ciąg dalszy.
Stanowią 97% wszystkich znanych gatunków zwierząt.Wśrd nich są np. stawonogi. Największe z nich pochodzą z karbonu, kiedy to podwyższony poziom tlenu pozwolił im osiągać niespotykane później rozmiary.Lądowa arthropleura dorastała do 1,8-3 metrów, w zalezności od źródła. Była prawdopodobnie największym stawonogiem w paleohistorii, roślinożernym.
http://www.geology.cz/aplikace/fotoarchiv/sobr.php?r=700&id=14570

W oceanach królowal zaś drapieżny, 2,5-metrowy skorpion morski, /Pterygotus
http://critters.pixel-shack.com/WebImages/crittersgallery/Pterygotus.jpg

W czwartej części przygód Indiany Jonesa pojawia się zdanie, że im większy skorpion, tym mniej jadowity. To część prawdy. Zasada jest nieco inna: im mniejsze szczypce, tym mocniejszy jad. Skorpiony z małymi szczypcami nie potrafia się nimi skutecznie bronić, ani atakować, więc potrzebuja skutecznego substytutu w postaci silnej trucizny.

Bezkręgowce to także wszelkie meduzy. Ta forma ciała zawsze była w środowisku wodnym bardzo efektywna, pierwsze meduzy pochodzą sprzed 600 milionów lat. Meduzy nie należą do jednej zwartej kategorii systematycznej, ten plan budowy pojawia sie w przynajmniej 5 różnych typach, choc większość galaretek to jamochłony. Jeśli tak wiele zwirząt przybrało formę meduzy, musi to sie im opłacać. Materiał budulcowy jest latwo osiągalny:trochę białka, nieco więcej wielocukrów o właściwościach chłonących i juz . Aha, no i woda. Meduza zawiera jej aż 95%, dzięki czemu potrafi bez trudu regulować swoja pływalność. Przezroczyste ciało łatwiej ukryć w morskiej toni, a zalety sztywności, tak znaczące na lądzie, w wodzie przestają miec znaczenie. Nie ma się o co rozbic, a siłami grawitacji nie trzeba sie przejmować.
Meduzy to drapiezniki, a jedna z nich, żebropław, posiada przy otworze gębowym zmodyfikowane rzęski pełniace funkcje zębów, co czyni go jedynym jamochłonem zdolnym naprawdę ugryźć. Wszystkie meduzy parzą, a prym w tym względzie wioda kostkomeduzy z Australii, osa morska, której każdy z 60 czułków zawiera ilość trucizny zdolnej zabić sześć osób, oraz jej kuzynka, malutka Irukandji. W przeciwieństwie do innych meduz nie tylko parzydełka, ale i kielich Irakundji zawiera niebezpieczny jad. Wstrzykiwany jest on nie na całej długości ale samym końcem "żądła", dlatego na początku ukłucie nie jest nawet takie bolesne. Trucizna wywołuje tzw. syndrom irukandji, dreszcze, wymioty, bóle nerek, osłabienie, przyspieszony puls i cisnienie. . Właściwie nie ma jeszcze odtrutki.
Irakundji jest maluteńka, o średnicy kilku centymetrów i czułkach co najwyżej metrowych. Rekordzistki szczycą sie czułkami dłuższymi od całego płetwala błękitnego.

Kilka galaretek w swoim żywiole.
Meduza oceaniczna.
http://www.nowa-ama.pl/img_artyk/migawki_ginacy_swiat8.jpg
periphylla periphylla
http://www.sdnhm.org/kids/lightsalive/images/Periphyl.jpg
olindias formosa
http://www.nationalgeographic.cz/assets/ke-stazeni/tapety/more-a-ocean/meduza_foto.jpg
Aequorea
http://www.conncoll.edu/ccacad/zimmer/GFP-ww/images/Aequorea.jpg
benthocodon hyalinus
http://jellieszone.com/images/benthocodon.jpg

avidal
02.12.2008, 17:54
Dziś fotki albinosów, które zdarzają się u wielu różnych gatunkow zwierząt, nawet u takich, które byśmy o to nie podejrzewali.
http://img229.imageshack.us/img229/917/jezbh1.jpg
http://img91.imageshack.us/img91/8537/pawbx5.jpg
http://img397.imageshack.us/img397/3622/wiewirkarz6.jpg
http://img254.imageshack.us/img254/3760/alids9.jpg
http://img55.imageshack.us/img55/3973/sumrn2.jpg

I trzy piękne kotki
http://img55.imageshack.us/img55/3800/lewnr7.jpg

Tę odmianę nazywa się królową śniegu
http://img87.imageshack.us/img87/1872/krlowaiegulb7.jpg

Oraz niebieski tygrys.
http://img87.imageshack.us/img87/92/tygrysbl9.jpg

pilaster
02.12.2008, 18:43
Ten kokodryl to jak makieta z gipsu wygląda :)

avidal
02.12.2008, 20:43
A paw-albinos ma marne szanse na uwiedzenie samicy. Oka niewidoczne.

heninsyn
03.12.2008, 20:48
Wśród polskich ptaków albinotyczne kosy i sroki / zdjęcia np. A. Kruszewicz " Ptaki Polski " /, acz albinosa bociana czarnego jeszcze nie widziałem ... ;)

Znaleziono na " Mówią wieki " - rybie dłonie ?
http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=2609

avidal
03.12.2008, 20:54
Zagadka z cyklu: zgadnij kto to?
Choć zyje na drzewach, zawsze schodzi na ziemię za potrzebą. I prawie zawsze robi to w tym smaym miejscu, które można by nazwać jego własnym wc. Do defekacji dochodzi na tyle powoli i opornie, ze żyjące w odbycie roztocza na ten czas bezproblemowo oddalają się z zagrożonego miejsca, aby powrócić do odbytu, kiedy jest wreszcie po wszystkim. W jego siersci za to wegetują sobie bez przeszkód glony, nadając mu zielonkawy odcień. Potrafi dość dobrze pływać, ale już chodzenie po ziemi przychodzi mu z wielkim wysiłkiem i jest w tej sztuce wyjątkowo niezgrabny. Bez trudu obraca głowę o 180 stopni, a temperaturę ciała reguluje w znacznej mierze poprzez wygrzewanie się na słońcu, co upodabnia go do zwierząt zmiennocieplnych, choć on sam zmiennocieoplny nie jest. Praktycznie całe życie spędza nogami do góry i nawet kiedy umiera ze starosci, co nie jest jednak zbyt częste, bo częściej pada ofiarą drapieżników, jego szkielet jeszcze tygodniami zwisa w tej pozycji.
No i nie jest to tym razem kaszalot.

łagaczigi
03.12.2008, 21:23
Leniwiec?

avidal
03.12.2008, 21:27
To było zbyt proste.

heninsyn
04.12.2008, 10:58
Jestem w stanie znieść dużo ..., ale to com zobaczył !!!

" ... Zarówno w warunkach naturalnych, jak hodowli stwierdzono że krzyżówka daje mieszańce międzygatunkowe z ponad 20 gatunkami kaczek ... "*
i dalej
"... Ma to niewątpliwie związek z zachowaniem KACZORÓW krzyżówek wiosną, które nie tylko intensywnie kopulują z własnym partnerkami, ale także gwałcą kaczki z sąsiedztwa, przy czym nie zawsze muszą to być przedstawicielki ich własnego gatunku ... "*
Co na to Liga Ohrany Polskiej Przyrody ?
i wędrujmy w inne rejony
"... Krzyżówki zasiedlają tereny podmokłe, przy czym akceptuja nawet sąsiedztwo ludzi ... / w to akurat wątpię i należy pogłębić badania na temat akceptacji kaczek dla ludzi i odwrotnie /... Miasto jest dla nich raczej miejscem bezpiecznego odpoczynku, niż żerowania ... na noc odlatują ... jest to gatunek w eksansji, stale zwieksza swą liczebność ... "*

I hit wg. mnie
"... Paradoksalnie więc zanieczyszczenie wód sprzyja krzyżówkom. W niektórych miastach KACZKI te stają się wręcz kłopotliwe, na przykład w Warszawie ... " *

Zwyrodniałym samcom / w ekspansji / mówię gromkie NIE ! ;)
__________________________________________________ __________
*A.G. Kruszewicz " Ptaki Polski " str. 78-82 ISBN 83-7073-360-3

Skywalker
05.12.2008, 12:01
http://wp.tv/i,ENIGMA,catid,39053,klip.html?ticaid=57165

Dawid Mazurek kontra kryptozoolog Tadeusz Oszubski który uważa że że dinozaury dożyły czasów historycznych. Dowód: malowidła naścienne i przekazy ludowe :]. Szanuję kryptozoologię ale tylko wtedy gdy zajmuje się ona namacalnymi dowodami.

Allex
05.12.2008, 14:10
Szanuję kryptozoologię ale tylko wtedy gdy zajmuje się ona namacalnymi dowodami.
To chyba zbyt często nie szanujesz...?

heninsyn
06.12.2008, 10:02
... kolejna mistrzyni kostki Rubika !;)
Luiza
http://cjg.gazeta.pl/cjg_trojmiasto/1,94649,5994845,Inteligentna_Luiza_w_Gdyni.html

avidal
08.12.2008, 12:18
A'propos kryptozoologii. Moi kandydaci na Nessie:

Elasmozaur
http://nobrefreitas.com.sapo.pt/di_elasmosaurus.jpg

Notozaur.
http://www.copyrightexpired.com/earlyimage/nothosaurus_wrotpap_1914_fraas_1915.gif


Dla tych, którzy lubia zagadki, następna, tym razem nieco trudniejsza.
Żywi się rosliną, ktorego dzienna potrzbna mu do życia porcja zawiera dawkę trucizny, która byłaby zdolna zabić w przeciągu minuty kilkadziesiąt osób. Mimi to jest to jedyne pozywienie, jakie toleruje. Jest tak przesiąknięty pochodzącymi z tej rośliny olejkami eterycznymi, że już z daleka można wyczuć jego obecność. Z powodu obecności trucizny w organiźmie nie ma żadnych wrogów naturalnych, ani nawet jakichkolwiek pasożytów zewnętrznych. Żadnych pcheł, wszy czy kleszczy - wszystkie padają trupem, gdy próbuja się zagnieździć w jego skórze. Instynkt ucieczki w obliczu zagrożenia jest mu więc całkowicie obcy.
Nidgy nie pije wody. Pobiera ją z pokarmu, który jest niskokaloryczny, więc mój bohater zmuszony jest żerować w dzień i w nocy, z małą przerwą na sen. Kiedy nadchodzi okres suszy, ilość białka w jego pożywieniu sie obniża, więc musi jeść jeszcze więcej. Kiedy susza się przedłuża, ilość pokarmu jaki powinien pochłonąć, aby przeżyć, przekracza pojemność jego żołądka. Wtedy ginie z głodu, mimo pełnego od jedzenia brzucha.
Kim jest?

pilaster
08.12.2008, 12:42
Koala ?

avidal
08.12.2008, 13:27
Jesteście za dobrzy. Albo moje zagadki są tak przejrzyste.

Allex
08.12.2008, 15:50
A'propos kryptozoologii. Moi kandydaci na Nessie
A to mój kandydat na tego mitycznego stwora.

http://www.dennisflood.com/photos/gallery/blue_mountain_winter_walk/photos/log-in-water-4626.jpg

Sorry za offtop.

heninsyn
08.12.2008, 15:55
... Allex - nawet podobny ! ;)
Z tym, że jak się rozmnaża wg. Ciebie ?

Allex
08.12.2008, 16:52
Jak każde drzewo - przez nasionka.

łagaczigi
09.12.2008, 12:41
Zagadka:
Ma dwie pary kończyn, skrzela, nie ma powiek ale za to duże zdolności do regeneracji utraconych części ciała. Żyje 15-25 lat, rośnie do 30 centymetrów, drapieżnik. Na wolności występuje tylko w dwóch jeziorach w pobliżu Mexico City. Urzekło mnie swoją jakby uśmiechniętą przyjaźnie mordką.

pilaster
09.12.2008, 13:02
Aksolotl

avidal
10.12.2008, 18:03
Pewien mysliwy uciął sobie wiosenną drzemke na leśnej polanie. Kiedy się obudzi, naprzeciwko niego coś, co wczesniej wziął za kretowisko zaczęło się porusać. Był to zając leniwie wyciagający się na mchu. Leżąc na brzuchu wyginał sie tak mocno, że wydawał się byc dwukrotnie dłuższy niż w rzeczywistości. Wyprężał grzbiet jak kot i ziewał szeroko. Mysliwy widział jego zęby., gardło i wysunięty język.
Innym razem, na początku kwietnia, natknął się na śpiącego borsuka, który spał tak mocno, że nie reagował na dochodzące z trzech metrów gwizdanie i dopiero głośne "wstać!" zbudziło śpiocha.
Są to przypadki tym bardziej niezwykłe, że na ogół łatwiej podejść zwierzę które się pasie, niz to, które śpi. Zdjęcia śpiących saren czy dzików są właściwie niespotykane. Życie w ciąglym zagrożeniu powoduje, że zwierzęta mają bardzo czujny sen. Budzą się na najlżejszy szmer, czy najdelikatniejszy podejrzany zapach i natychmiast sa gotowe do działania. Ta czujność nie opuszcza ich nawet w zoo, gdzie przez lata nie przeżywały realnych zagrożeń ze strony drapieżników. Nawet ulubiony opiekun nie jest w stanie zajrzeć do swoich podopiecznych bez ich zbudzenia. Brzmi to niewiarygodnie, ale nikt jeszcze nigdy nie widział w ogrodzie śpiącego słonia, chyba że dzięki ukrytej kamerze. Tymczasem wiosną zdarza się zwierzakom zasypiać rzeczywiście kamiennym snem, jak borsukowi i zającowi. Zwierzeta dotyka syndrom wiosennego przesilenia! I dotyczy to wielu gatunków, nawet wielorybów i delfinów. Kaszaloty i orki dryfują wtedy jak tratwy, nawet nie próbując ustępować najbardziej hałaśliwym kutrom rybackim. Poza wiosennym okresem ssaki te sypiają dużo rzadziej i bardziej czujnie. Wystarcza im półtorej godziny snu na dobę i to z przerwami. Na przykłąd w czasie burzy zasypiaja na 30 sekund, budzą się, chwytają nieco powietrza - i znów 30 sekund snu. Na lądzie sen także jest luksusem, na który nie moga sobie pozwalać zwłaszcza te zwierzęta, które są notorycznie narażone na ataki drapieżców. Żyrafa sypia średnio 7 minut na dobę. I to najczęściej na stojąco - zerwanie się w razie zagrożenia z pozycji leżącej zwierzęcia jej postury trwałoby zbyt długo. Za to zółwie spać mogą prawie non stop - w swojej skorupie czują się tak bezpiecznie, że pozwalają sobie na głośne chrapanie. Istnieja takze i takie zwierzęta, które sypiają w locie - jerzyki i albatrosy. Mrówki i ryjówki nie sypiaja w ogóle przez sześć letnich miesięcy. Nietooperze i galago na czas snu zamykają nie tylko oczy, ale i uszy.
Wiele zwierząt miewa marzenia senne. A dzięki eskperymentom wykazano, ze są one konieczne dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Kiedy sztucznie pozbawiano zwierzęta fazy REM, były one zmęczone, niewypoczete i osowiałe, a po kilku tygodniach zapadały na zdrowiu, a nawet umierały. Myslę, ze z człowiekiem może byc podobnie.

avidal
13.12.2008, 12:13
Zjawisko marzeń sennych udowodniono jak dotychczas u psa, kota, myszy, oposa, szczura, owcy, kozy, osła, rezusa, szympansa i wielu ptaków - przynajmniej o tych gatunkach słyszałem. Wiadomo też, że gady i płazy, choć zapadają w glęboki sen, nigdy nie snią.

Kilka rekordów sportowych:
Skok w dal: złoto - jeleń wirginijski, 14,3 metra, srebro - kangur olbrzymi, 12,8 m, brąz - puma 12,1 metra.
Skok wzwyż bez rozbiegu : złoto - koziołek skalny 8 metrów, srebro - puma (znowu) - 7m, brąz - delfin 6,1 metra i to z wody; człowiek nie potrafi wyskoczyć z wody choćby o milimetr.
Dla żartu sprawdzono szybkość zwierząt, którym założono worki na nogi. Kangur olbrzymi został bezapelacyjnym zwyciezcą -92,5 km/h. Prędkości innych sprinterów , już bez worka spowolniającego ruchy" gazela Granta - 95 km/h, zając 85 km/h, struś 80 km/h, gnu 78, lis 77, żyrafa . która biega niepowtarzalną techniką najpierw dwie lewe nogi, potem dwie prawe, czyli "stronami", sadząc przy tym siedmiometrowe susy - 65 km/h. Zebra 50, dromader 48. lew i niedźwiedź brunatny po 45, chart 60. Znanemu z szybkości gepardowi zmierzono prędkość 112, 7 km/h, choć wiele źródeł podaje niższe wartosci, nie wiem czemu. Najszybszy człowiek świata, Usain Bolt, porusza się z prędkością około 37 km/h, jeśli dobrze wyliczyłem.
Rekordzistą w podnoszeniu ciężarów zostałby goryl górski - 980 kg. Bokserskim mistrzem olimpijskim za to samiec wapiti. W zcasie, gdy traci poroże, jego jedyną formą obrony jest stawanie na tylnych nogach i rozdzielanie ciosów zadawanych przednimi nogami. Oczywiście kangur też zmieściłby się na pudle.
W maratonie zwyciężyłby perski onager - dystans 40 km z hakiem pokonałby w trzy kwadranse, nie zaś w dwie godziny, 3 minuty i 59 sekund, jak Haile Gebrselassie.

Eremit
13.12.2008, 19:54
http://img244.imageshack.us/img244/4571/zdjcie0403cr2.jpg

Nowy gatunek cebuli, he he.
Daje szczypiorek z obu stron :ogorek: dziwoląg z mojej kuchni :>

aztec
13.12.2008, 22:14
Bawię się w wysiewanie tego w tym roku:
http://www.plantoftheweek.org/image/welwitschia.jpg

http://images.google.pl/images?hl=pl&lr=&resnum=0&q=welwitschia%20mirabilis&um=1&ie=UTF-8&sa=N&tab=wi

TouchDown
14.12.2008, 00:43
Znanemu z szybkości gepardowi zmierzono prędkość 112, 7 km/h, choć wiele źródeł podaje niższe wartosci, nie wiem czemu. Najszybszy człowiek świata, Usain Bolt, porusza się z prędkością około 37 km/h, jeśli dobrze wyliczyłem.


Człowiek potrafi przebiec maraton czyli te 42 kilometry, a żaden kociak tak nie potrafi. Z resztą jak wynika z artykułu to i psy nie nadają się do takich biegów.

http://cosmiclog.msnbc.msn.com/archive/2008/12/05/1700140.aspx

avidal
17.12.2008, 11:11
Wydawałoby się, że wysiadywanie jaj jest najprostszą, najmniej skomplikowaną z ptasich umiejętności. Ot, wystarczy siąść na jajach i leniwie ogrzewać je wlasnym ciałem. Czy rzeczywiście to takie łatwe? Proponuję przypatrzeć się konkretnemu gatunkowi, np. mewie srebrzystej.

Nie jest obojętne, jak trzy jaja ułożone są w gnieździe. W nieodpowiedniej pozycji zarodek przyklei się do skorupy i umrze. Musi on leżeć jak najwyżej na kuli żółtka obracającej się swobodnie w białku. Tylko w tym położeniu otrzymuje niezbędną ilość ciepła. Pomiędzy górną skorupką jaja a trzema plamami lęgowymi, czyli miejscami na ciele rodzica pozbawionymi piór, panuje pozątkowo temperatura39,5 stopnia. Pomiędzy dolna skorupką a dnem gniazda to tylko 12 stopni. Jeżeli jajo jest źle ułożone, zarodek zamarznie. Skąd mama mewa wie, czy jej dziecko jest ułożone jak należy, czy też leży krzywo i cierpi? Otrzymuje tę informację poprzez komórki zmysłowe wrażliwe na ciepło ulokowane na plamach lęgowych. Matka wyczuwa zarodek po cieple, jakie ten zaczyna wydzielać. Obraca jajo nogami do chwili, gdy najcieplejszy biegun będzie zwrócony ku górze.
Z czasem zarodek wnosi coraz więcej ciepła do procesu wylegania. Na krótko przed opuszczeniem ajja pisklę dostarcza już 3/4 energii cieplnej. Róznica temperatur między górną a dolną częścią jaja zmniejsza się teraz z 27,5 stopnia do zaledwie 4 stopni.Mewa już nie rozpoznaje w jakiej pozycji leży pisklę. Pojawia się problem? Skąd. Dwa dni przed wykluciem lokator jaja zaczyna się porozumiewać z rodzicami. Jeśli jest mu niewygodnie, protestuje piskiem. Swego czasu było to wielkie odkrycie ptasiej embriologii. Wystarczy przyłożyc ucho do jaja, aby usłyszeć piski. Pisklęta zamkniete w skorupce mogą rozmawiać z rodzicami i z braćmi, również zamkniętymi w skorupkach. A tematem tych ostatnich pogaduszek jest zsynchronizowanie wylęgu. U wszystkich zagniazdowników to sprawa życia i śmierci. Pisklęta zaczynają biegać w ciągu 3,5-6 godzin po wykluciu i od razu instynkt nakazuje im wyruszyć, wędrują więc. Matka im towarzyszy, zostawiając gniazdo samemu sobie. Przepiórka skłąda 14 jaj ciągu 15-18 dni. Okres wylęgania liczy również nieco ponad dwa tygodnie. Pisklęta z wcześniej złożonych jaj są więc w momencie wyjścia na świat dwa tygodnie starsze od rodzeństwa z jaj złożonych jako ostatnie. Mimo to wszystkie ptaszki wylęgają się w tej samej godzinie, bez względu na wiek jaja. Aby osiągnąć ten efekt, pisklęta porozumiewają się z wnetrz jajowych za pomoca cichych trzasków. Dwa dni przed wylegiem, kiedy pisklę zaczyna oddychać płucami, dochodzi do "zmawiania się". Koncert najbardziej zaawansowanych rozwojowo jaj przyspiesza oddychanie i przemianę materii młodszego rodzeństwa, tempo dojrzewania rośnie. I odwrotnie, maruderzy trzaskają w zwolnionym tempie, opóźniając proces dojrzewania starszaków. Dopiero kiedy wszyscy stukaja w tym samym rytmie, zaczyna się zbiorowe wykliuwanie. Równocześnie jest to sygnał dla matki: nadchodzimy. Popęd macierzyński u ptakó jest zasadniczo różny od popędu wysiadywania jaj. Pojawia się dopiero pod wpływem komunikatu z wnętrza jaj. A jeśli go zabraknie, matka opuści, albo i zadziobie własne dzieci, kiedy te pojawią się na świecie.

Fenomen "mówiących" jaj nie jest ograniczony do ptaków. Ma miejsce u płazów i gadó, a nawet niektórych owadów.

Bart
19.12.2008, 11:28
Wykopałem ten wątek, mam nadzieję że mu to nie zaszkodzi ;)

avidal
20.12.2008, 10:57
Można wywnioskować, że u mew miłość macierzyńska pobudzona dwa dni przed wylęgiem zmniejsza się zaraz po wykluciu. Ptaki dzienne w nocy widzą bardzo słabo. Podczas bezksiężycowej nocy jeden jedyny lis może urządzić wśród siedzących na jajach mew istną noc św. Bartłomieja. Orientując się za pomocą węchu bezblędnie znajduje gniazda i zabija więcej ptakó, niż jest w stanie zjeść. Dlatego niektóre gatunki mew, np. śmieszki, opuszczają na noc gniazda. Jeśli jednak ciemna noc zdarzy się w okresie krytycznym, jakim są dwa ostatnie dni przed wykluciem, śmieszki pozostają. Lis zagryza je w tempie do 35 sztuk na godzinę. Takie krwawe żniwa obserwował Nico Tinbergen; 8 lisów zadusiło 235 mew. Ranek ukazał pobojowisko. Ale wtedy stało się coś cudownego. Ojcowie zastąpili uduszone żony. Ofiara matek nie poszła na marne.
Większość mew jednak przeżywa. Jeśli bezksiężycowa noc nadejdzie po wykluciu, wszystkie mewy bez wyjątku porzucają pisklęta. Czyżby bardziej kochały jaja przed wylęgiem, niz narodzone już piskleta? Jest to zachowanie instynktowne, z jakichś powodów wskazane i opłacalne.
A i tak największe niebezpieczeństwo grozi ze strony człowieka. Mewy uznawane są za szkodniki i wtedy zaczyna się je likwidować. Taki los spotkał wielotysięczną kolonię lęgową na wyspie Norderhoog. Plaża przedstawiała groteskowy widok. Wokół pełno było kalekich piskląt. Zdeformowane upiornie ciała, osobniki z jednym skrzydłem, bez nóg, z nienaturalnie zwisającymi główkami. Ludzie przekłuwali jaja iglą, aby zabić pisklęta. Nie do końca to się jednak udało, kilka tysięcy młodych uszło z życiem, choć przyszły na świat kalekie.
Im bardziej były kalekie, tym ofiarniej pielęgnowali je rodzice. Były karmione i ogrzewane długo po tym, jak te zdrowe opuścily gniazda. Miłość macierzyńska przekracza granice zdrowego rozsądku.
W 1958 roku pewne zdjęcie obiegło świat. Przedstawiało kardynałą stojącego z owadami w dziobie na skraju stawu. 10 cm. przed nim gromadka karpii rozwierałą szeroko pyski, a ptaszek karmił je zawzięcie. Kardynał stracił własne dzieci, ale rozbudzony instynktnakazywał mu wtykać pożywienie w szeroko rozwarte otwory. Tym też tłumaczyć należy to, co spotkało zoologa von Frischa, właściciela oswojonej kawki. Usiłowałą ona wsadzać grube gąsienice i dżdżownice w uszy profesora. Małe kawki otwierają dzioby rekordowo szeroko, nawet kukułka, która tą profesje opanowała do niemal perfekcji, dzięki czemu jej przybrane rodzeństwo nie ma większych szans na otrzymanie pożywienia od rodziców, w gnieździe kawki zdycha z głodu. Ogromna gardziel wyrośniętego pisklęcia kukułki jest ponadnormalnym wyzwalaczem popędu karmienia - ale kawki są jeszcze lepsze.


A teraz kolejna zagadka.
Nie jest blisko spokrewniona z żadnym żyjącym zwierzęciem. Choć nie olśniewa ani rozmiarami, ani efektownym wyglądem, jest wraz z pandą wieką bodaj najbardziej chronionym gatunkeim na Ziemi. Szeroka grupa strażników stale dba o to, aby nic nie zakłóciło jej spokoju. A zamieszkuje w jednej norze z nawałnikami, którym nigdy nie robi krzywdy, choć jest drapieżnikiem. Jej organizm działa najsprawniej w temperaturze 11 stopni, dlatego prowadzi nocny tryb życia. W temperaturze pokojowej nie przeżyląby zbyt długo. Ma bardzo powolną przemianę materii. Oddycha średnio 9 razy na minutę, ale czasami upływa godzina między dwoma ruchami oddechowymi. Zapada w sen który trwa od kwietnia do sierpnia.
Mlode osobniki posiadają oko ciemieniowe zlożone z przezroczystej soczewki, siatkówki oraz nerwu wzrokowego polączonego z mózgiem, które znajduje się, jak sama nazwa wskazuje, w okolicy ciemieniowej. U doroslych jest ukryte pod skórą.
Jedyny żywy okaz w Europie znajdował sięw latach 60-tych w Krakowie.

Allex
20.12.2008, 11:49
A teraz kolejna zagadka.
Sphenodon?

avidal
20.12.2008, 12:00
Tuatara, hatteria. Dobrze. Nie trzeba Wam wiele czasu, ani wskazówek.

Powróce jeszcze do trzeciego oka, bo jest to coś niezwykłego. Niektore pradawne ryby i wiele opancerzonych gadó permskich oraz triasowych miało między oczodołami trzeci otwór w czaszcze. Mieścił on zupełnie sprawne oko ciemieniowe, ktorym mogły spoglądać w górę ukryte w trawie,bagnie, lub na dnie morskim. Potem uległo degeneracji, ale nie zaniklo ostatecznie. U płazów i gadów, ukryte pod skórą, ostzrega przed wahaniami temperatury. U ptakó i ssaków natomiast, po serii skomplikowanych przeksztalceń, przeniknęło w głąb mózgu, stając się szyszynką. Szyszynkę, która niegdyś była trzecim okiem, Kartezjusz uznał za siedlisko duszy. Jak wiadomo, oczy są zwieciadłem duszy. Był więc blisko.

Allex
20.12.2008, 15:11
W mitologii hinduskiej i buddyjskiej często szyszynkę utożsamia się z 3 okiem.

avidal
22.12.2008, 19:16
Gniazda zwabiają wielu drapieżców, toteż różne gatunki stosują różne metody, aby zminimalizować niebezpieczeństwo. Jedne upodabniaja je do otoczenia, inne umieszczają w niedostepnych miejscach. Rybitwa nadobna w ogóle nie buduje gniazda. Znosi jedyne jajo w rozwidleniu gałęzi i wysiaduje je na stojąco. Długoszpon chowa jaja pod skrzydła, po dwa na stronę i przyciska mocno jak termometr. Czasem da się zaobserwować cztery pary zwisających małych nóżek. Jeżeli zbliży się drapiezny ptak, miauczy jak kot i odstrasza napastnika. Sikory bogatki robią cos jeszcze dziwniejszego.
Sikora-matka zrobiłą się cienka jak wąż. Oczy wyszły jej na wierzch. Powoli cofnęła głowę i otworzyłą dziób, potem nagle wyrzuciła głowę do przodu, jak na sprężynie, syknęła głośno, zamknęła dziób i uderzyłą skrzydłami o ściany gniazda. Zaraz potem przysiadłą i powtarzała całe przedstawienie stereotypowo, co dwie lub trzy sekundy - do stu razy z rzędu.
Sikora jak aktorka odgrywa przed łasicą rolę syczącego, atakującego węża. Udaje przed nieprzyjacielem jego śmiertelnego wroga - i odnosi zdecydowany sukces.


Największe zadaszone gniazdo: waruga - 2m szerokości, tyleż głębokości.
Największe gniazdo w ogóle: bielik amerykański. Pewna para zbudowała gniazdo o średnicy 2,9 metra i głębokie na 3 metry, o wadze 3 ton.
Najmniejsze gniazdo: koliberek hawański, wielkości naparstka.

Thor
22.12.2008, 21:46
A propos trzeciego oka, flądra ma na "górze" dwoje oczu, a od spodu "zalepiony" oczodół.

Skywalker
23.12.2008, 00:31
Zagadka: Co to jest??

http://www.teara.govt.nz/NR/rdonlyres/07936BE5-3C06-406A-9392-17A3A9711EBC/159876/p5268norf.jpg

prrrszalony
23.12.2008, 01:15
Melanocetus johnsonii

Skywalker
23.12.2008, 21:57
Dokładnie! To rybka głębinowa.

Po cichu miałem nadzieje że ktoś powie że Chestburster z serii "Alien".

Fry
23.12.2008, 22:30
sflaczała jakaś taka. w wodzie się lepiej prezentuje

avidal
23.12.2008, 23:19
Czasami używa się w odniesieniu do tego gatunku polskiej nazwy diabeł morski. Samiec, wielokrotnie mniejszy, dosłownie wrasta w bok samicy i pasożytuje na niej do końca życia, pobierając składniki odżywcze z jej krwi.
Jest wampirem. Ale czy i my ssaki, nie jesteśmy nimi w pewnym sensie? Mleko to przecież, przynajmniej częściowo, przekształcona krew.

Następna zagadka:
Jest najcięższą i największą przedstawicielką swojej rodziny, liczącej około 350 gatunków. Jako jedyna w tej rodzinie spędza cale życie na ziemi i jako jedyna prowadzi nocny tryb życia. Jest takze najbardziej długowieczna (cały czas w obrębie swojej rodziny). Ma tak "nierozsądne" zwyczaje, że grozi jej wyginięcie, obecnie żyje około stu osobników. W czasie godów samce pohukują głośno, zdradzając swoje miejsce pobytu, a nie potrafią szybko uciekać, ani się bronić przed atakami. Do tego gatunek ten wydziela na tyle silną, charakterystyczną woń, że łatwo go wyczuć z odległości kilkunastu kroków, więc ukrycie na niewiele się zda.

Przeczuwam kłopoty...

Allex
26.12.2008, 00:53
Przeczuwam kłopoty...
Co do odpowiedzi na pytanie? Nigga please...:) Strigops habroptila

W sumie szkoda ptaszków, mało ich zostało.

avidal
29.12.2008, 18:29
Super, to kakapo.

Kobieta ma bodaj najcięższy poród w calym królestwie zwierząt. Doprowadzila do tego postawa wyprostowana. Ale śmierć matki przy porodzie zdarza się u wielu gatunków. Ból także jest nieobcy innym samicom niż ludzkie. Kangur olbrzymi wydaje na świat dziecko o wadze poniżej grama, ktore trzeba szukać w torbie za pomocą lupy, ale kangurzyca podczas porodu wije się i tarza po ziemi z bólu, jakby ją rozrywano, kiedy dochodzi do rozwiązania. Za to pewien gatunek scynka, do którego nalezy chyba rekord w wielkości wydawanego na świat potomstwa, nie odczuwa bólu prawie wcale, choc matka wyglada po porodzie jak pół porcji. 36-centymetrowa żyworodna jaszczurka jest matką 18-centymetrowego dziecka. W dodatku na śwait przychodzą najczęściej dwa, lub trzy egzemplarze tych wyrostków.
Mamy wieloryby skaczą w górę nieraz do 6 metrów nad powierzchnię morza, aby złagodzić bóle porodowe. Słonie morskie ryczą tak głośno, ze zagłuszają huk przybrzeżnych fal. Gatunki, które posiadają rogi, kolce lub kopytka, stoją przed ryzykiem zranienia dróg rodnych. Płody koni i antylop są więc w ciele matki pieczolowicie owiniete miękka osłonką zwaną eponychium, która odpada zaraz po porodzie. W podobnym opakowaniu tkwia kolce malutkich jeży. Już w ciele mamy sa one twarde, spiczaste i kłujące. Wystają na 3 mm z czegoś w rodzaju gąbczastej poduszki, a w czasie porodu całkowicie wnikają w tę galaretowatą warstwę ochronną. Jedynymi zwierzętami na świecie, które rodzą się już mając rogi, są żyrafy. W kulminacyjnym momencie zginają się ku tyłowi, nie raniąc delikatnej tkanki dróg rodnych matki, po czym małe żyrafki spadają na ziemię z wysokości do 2 metrow.
Zwierzęta mają niebywałą zdolność opóźniania porodu wedle własnej woli, do 12 godzin. Stoją często przed wyborem: śmierć matki i dziecka, albo odwleczenie porodu. Ryzyko jest na wolności chlebem powsszednim. Stąd też zwierzęta aktywne w nocy rodzą najczęściej w dzień; i na odwrót. Podczas fazy spoczynkowej rytmu dobowego matce i dziecku łatwiej się uporac z porodem. Wciąż jest to jednak bardzo niebezpieczny moment, toteż nic dziwnego, ze pojawiły się różne środki i chwyty zapobiegawcze, któych zadaniem jest zażegnanie niebezpieczeństwa. Antylopa gnu zachowuje jakiś czas łożysko. Jesli zostanie zaatakowana, gdy jej dziecko nie potrafi jeszcze szybko biegać (potrzebuje jakieś trzy godziny an dojście do pełnej wydajnośći ucieczkowej) błyskawicznie wyrzuca z siebie łożysko, a napastnik rzuca się na poczęstunek. Okazuje się zresztą, ze łożysko rzadko jest porzucane natychmiast po porodzie; pępowina doprowadza tlen do mózgu i jej nagłe przecięcie nie jest korzystne. Większość mysich dzieci jeszcze do 8 minut po porodzie jest związana z matką pępowiną. Potem matka zjada ją. Przestaje, kiedy napotyka opór; przegryza pępowinę. Wiekszosć samic ssaków zwleka z przegryzieniem pępowiny., w tym wszytskie małpy. Szympansy prawie zawsze "zapominają" o tej powinności. Łożysko wisi jeszcze przez kilka dni, wleczone przez małą małpkę; niekiedy pępowina zaplątuje się w krzakach, powodując małe zamieszanie, bo dziecko wypada z ramion matki. Właściwie tylko u żyraf i antylop, które rodzą na stojąco, pępowina pęka w momencie porodu, kiedy dziecko spada na ziemię.

avidal
30.12.2008, 15:35
Kolejna zagadka.
Wykorzystuje do własnych celów energię geotermalną. Prawie jak Rydzyk. Korzysta z gorących źródeł, lub ciepła przenikającego z czynnych wulkanów, aby w ich pobliżu złożyć jedno jedyne jajo. Wykopuje jamę w ziemi, na tyle głęboką i na tyle płytką, aby temperatura tej specyficznej wylęgarki osiągała dokładnie 33 stopnie Celsjusza. Nie jest to dla niego trudne, jako że ma "termometr" w języku; na jego koniuszku odpowiednie komórki termoczułe nie dopuszczą do pomyłki. Ponieważ składowanie jaj odbywa się równocześnie, okolica wygląda jak sito, podziurawiona tysiącem otworów. Niektóe osobniki przebywają w tym celu pieszo do 450 km.
Jeśli zaś dotarcie do naturalnej wylęgarni jest niemożliwe, wtedy czeka go praca wielokrotnie większa, niż pobratymców, ktorzy wybrali bardziej tradycyjny sposób zapewnienia jajom odpowiednich warunków termalnych.

FlauFly
30.12.2008, 16:38
Myślę, że jakiś żółw lądowy, ale nie wiem jaki...

avidal
30.12.2008, 16:50
To nie żółw.

Eremit
30.12.2008, 21:25
jakiś wąż

Eremit
30.12.2008, 21:29
Super, to kakapo.



http://www.forum.ateista.pl/member.php?u=1427 :confused:

Allex
30.12.2008, 23:07
Czy to coś z rodziny Megapodiidae?

avidal
31.12.2008, 14:00
Ta odpowiedź jest wystarczająca. Powyższe zwyczaje lęgowe wykazuje kilka gatunków nogali. Jeśli w okolicy nie ma naturalnych wylęgarni, wtedy ptak zmuszony jest budować kopce kompostowe. Samica wielkości kuropatwy wznosi prawdziwą piramidę, ktorej szerokość podstawy może dochodzić do 12, a wysokość do 5 metrów. Są to najpotężniejsze budowle w ptasim świecie i wymagają kolosalnej pracy, która bynajmniej nie kończy się wraz z wzniesieniem kopca. Ptak wciąż czuwa nad tym, aby temperatura wewnątrz utrzymywała sie na stałym poziomie, co jest pracochłonnym wyzwaniem.

avidal
02.01.2009, 14:44
Na miano najofiarniejszych rodziców zasługują chyba pingwiny cesarskie. Oboje rodzice harują bez przerwy przez 252 dni w roku, wszystko dla swojego jedynego dziecka. Ojciec pości przez 115 dni i traci połowę masy ciała do chwili, gdy z jaja trzymanego między nogami wylęgnie się młode. Ale to, co go dopiero czeka, jest równie uciążliwe. Wielokrotny marsz po lodzie na odległość 20-30 km. aż do najbliższej przerębli, gdzie często czatuje lampart morski. Potem nurkowanie pod lodem, aby dotrzeć do pełnego morza, lowienie ryb i ponowny forsowny marsz, tym razem powrotny, do glodnych żony i pisklęcia. I tak siedem, osiem razy dziennie.
Dopiero w połowie grudnia, 130-140 dni po wykluciu, rodzicom dane jest 15 dni wolnego. Odpoczynek szybko się kończy. Wkrotce dochodzi do pierzenia, podczas którego pingwiny nie mogą pływać, a więc i jeść. Ten okres trwa 45 dni. Zaraz potem pokonują do 2000 km., aby znów znaleźć się w kolonii lęgowej. Rok udręki, marznięcia i głodu z małym dwutygodniowym względnym okresem wakacji.
Inne ptaki sa niewiele gorsze. Przeciętni rodzice sikorki w czasie trzytygodniowego okresu gniazdowania przynosza 7743 razy pożywienie , aby nakarmić swoje oseski, których najczęsciej jest dziewięcioro. Od wschodu do zachodu Słońca, każdy rodzic przylatuje z pełnym dziobem co dwie minuty, bez przerwy!
Jerzyki łowią dla swoich pociech 40 000 owadów dziennie. przy czym każdy owad jest przecież osobno łapany.
Muchówka żałobna nie ma nawet czasu , aby samemu porządnie się najeść. Zjada tylko tyle, aby przeżyć. W pierwszym tygodniu karmienia traci 1/3 ciężaru ciała - choć dotyczy to tylko samicy. Tatuś traci w tym samym czasie 5% masy, co wskazuje na rozmiar jego zaangażowania.
Małe ptaszki rosną więc szybko, ale gdzież im do maluch płetwala błękitnego. Matka dostarcza mu każdego dnia 430 litrow mleka, tyle ile daje kilkadziesiąt wysokomlecznych krów. A młode rośnie w oczach. 4,2 cm. i 200 kg. dziennie (dane uśrednione). Matka w tym czasie chudnie niemiłosiernie, a w poszukiwaniu kryla przebywa trasy liczące do 3000 km. Tam, gdzie jest go najwięcej, w wodach arktycznych, nie może się stołować, póki mały nie osiągnie warstwy tłuszczu grubej na 14 cm.

aktyn
04.01.2009, 12:44
I jeszcze jeden ptaszek, manakin pipra mentalis, przoduje przede wszytkim w szybkości samego zalotu:

manakin 2 (http://www.youtube.com/watch?v=kkSxRRxvQ8E)
.

heninsyn
07.01.2009, 20:08
... jedzące drzewa !
http://www.slightlywarped.com/crapfactory/curiosities/eatingtrees.htm
Mniam ;)

http://64.233.183.104/search?q=cache:PM4ugKVk_EYJ:mynthon.net/zdjecia/view/Szczawnica/sokolica_sosna_tatry_jpg+sosna+z+sokolicy&hl=pl&ct=clnk&cd=8&gl=pl&client=firefox-a

Nasz Polski relikt ! ;)

heninsyn
08.01.2009, 22:20
7 CUDÓW NATURY
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,6131566,Wybierz_Siedem_Cudow_Natury.html

Mój numer jeden w Polsce to jednak / ex aequo / Biebrza i Pisa oglądane od środka... tj. w dół obu rzek, środkiem nurtu, kajakiem !;)

Erynia79
13.01.2009, 18:09
Cuda natury są dla mnie nie do przecenienia.
Szczególną estymą darzę świat owadów, z którym jestem od dawna silnie związana, parając się badaniami w stopniu amatorskim, zarówno w terenie jak i śledzeniu literatury.
Nie oznaczona ślicznotka ze zdjęcia to gąsienica Calliteara podibunda- nierzadkiego gatunku z rodziny brudnicowatych. Nie dość, ze jest pięknie ubarwiona, ma niesamowita "fryzurę " z róznej długosci włosków.
Z resztą- piekno gąsienic motyli- jest często niedoceniane. Gros zachwyca sie imagines- a i owszem, zjawiskowe, ale dla mnie to larwy stanowia piekno. Moze takze dlatego, że hodowałam wiele z nich i poczynione przy tym obserwacje, dają mi inne informacje niż tylko skale przyrostów dziennych :) czy zachowania.

Drugą fascynujacą mnie grupa owadów to chrząszcze z rodziny Curculionidae (ryjkowcowate) i Attelabidae (tutkarzowate), gdzie nie umiem po prostu nie zachwycić się ich różnorodnymi "ryjami".
Owady to nie dość, zę niezmiernie zróżnicowana morfologicznie i ekologicznie grupa zwierząt, do tego nie brak ciekawych przypadków- intrygujących nas- ludzi- zachowań.

Z innego świata są z kolei konie arabskie- co prawda praca hodowlana, ale... jednak zwierzę...I to jakie!

heninsyn
16.01.2009, 17:30
http://archeowiesci.blox.pl/2009/01/Pterozaury-wzbijaly-sie-do-lotu-z-czterech-konczyn.html

Czy gdzieś jeszcze opisywano czteronożne pterozaury ?

Allex
16.01.2009, 18:35
Czy gdzieś jeszcze opisywano czteronożne pterozaury ?
W tym wątku o ile dobrze pamiętam. Pytanie brzmi czy rzeczywiście wzbijały się do lotu, bo sprawiają wrażenie zwierząt przystosowanych do naziemnego trybu życia. Pterozaury, które utraciły zdolność latania? Czemu nie?

avidal
01.02.2009, 18:08
Dziś, dla odmiany, spróbuję odczarować z cudowności pewną zdolność wykazywaną przez zwierzęta, która wcale nie jest tak niewiarygodna i niesamowita, jak przyjęło sie uważać.
Kazdy chyba słyszał opowieści o tym, jak odporne muszą być stworzenia głębinowe, aby wytrzymać oddziałujące na nie ciśnienie. W pozycjach pop-naukowych pojawiają sie opisy organizmów głębinowych, które po wydobyciu na powierzchnię nie tylko zdychają ale też stają sie rozdęte, z trzewiami wypchnietymi przez otwór gębowy, lub odbyt. Sugeruje to, ze przystosowania do życia w środowisku gdzie słup wody generuje wielkie ciśnienie, przystosowania są tak daleko posunięte i wyspecjalizowane, że w normalnych warunkach powodują śmierć. Tymczasem istnieje całe mrowie gatunków, które bytują zarówno w płytkich wodach szelfowych, jak i w głębinach oceanicznych. Małże Arca glacialis i Modiolaria discors żyją u wybrzeży Grenlandii oraz na dnie Atlantyku, na głębokości 2000-4000 m. I tu i tam poluje na nie ślimak naszyjka. Towarzyszy im wężowidło Ophiacantha bidentata.Strzykwy z rodzaju Elpidia czują się rónie komfortowo na kilkudziesięciu metrach, jak i na 6000-9000 m. Tego typu przykłady najczęściej dostarczają szkarłupnie (wężowidła, liliowce, strzykwy, rozgwiazdy, jeżowce), ale i skorupiaki, i głowonogi i ryby także wykazują tego typu tendencje.
O co tu chodzi?
Na głębokości 5000 m ciśnienie wynosi około 500 atmosfer, na dnie rowów oceanicznych dochodzi do 1000 at. i więcej. Na tej ostatniej głębokości nacisk na ciało człowieka wynosiłby 20.000 ton, bo 1 at. odpowiada ciśnieniu około 1kg./cm kwadratowy, a ciało człwoieka ma powierzchnię jakichś 2 metrów kwadratowych. Puszka ze stalowej blachy o grubości 4 mm. zostanie zgnieciona już na 2km. głębokości. Widac z tego, ze żaden organizm nie posiada szkieletu zdolnego wytrzymać ogromny nacisk słupa wody w głębinach.
Co się stanie, jeśli zamiast stalwoej puszki zanurzymy zwykły balonik napełniony wodą? Choćbyśmy robili to wielokrotnie, na najwieksze nawet głębokości, nie stanie sie właściwie nic.Balonik nie zmieni średnicy, nie skurczy się przy zanurzeniu, ani nie rozedmie przy wynurzeniu. Minimlane zmainy objętości będą miały miejsce, ale do ich wykrycia konieczne byłyby precyzyjne urządzenia pomiarowe. Zwierzęta są niczym takie baloniki. Twory wypełnione wodą i roztworami. Nie są wiec azgrożone zgnieceniem w wodzie. Jeśli umierają po wyciągnięciu z głębin, to z innych powodów, np. różnicy temperatur. Natomaist te, które rzeczywiście puchną po wyciagnięciu z toni, posiadają pęcherz pląwny wypełniony gazem. Gazy są ściśliwe, ciecze ściśliwe nie są. Ciała morskich stworzeń bywają jeszcze mniej ściśliwe, niz woda która je otacza. Kryle o 15%, równonogi nawet o 40%. Ryby głębinowe często nie posiadają pęcherza pławnego, co w tych okolicznościach jest zrozumiałe. Te, które go zachowały, a praktykują pionowe migracje, narażone są na zmiażdżenie, kiedy nurkują lub rozdęcie, kiedy przemieszczają się ku górze. Istnieją ku temu środki zaradcze. Część ryb ma pęcherz pławny połączony z przełykiem, dzięki czemu mogą usuwać nadmiar rozprężającego się gazu. Inne wypełniły go tłuszczem. Każda ryba potrafi w mniejszym lub większym stopniu wydzielać gaz do pęcherza oraz wchłaniać jego nadmiar do krwi. Umożliwiaja to takie narządy jak gruczoł gazowy, czy tzw. narząd owalny. Jednak zdecydowana większosć ryb abisopelagicznych (choć nie tylko - makrelowate nie mają pęcherza, a żyją w epipelagialu) utraciła pęcherz pławny, redukując jednocześnie ciężar ciała poprzez uwstecznienie szkieletów,co nieco tę stratę rekompensuje. Co zresztą było o tyle łatwiejsze, że w glębinach i tak trudno o odpowiedni budulec. A im głębiej, tym trudniej. Wysokie stężenie CO2 (w strefie dysfotycznej brak roślin fotosyntetyzujących) wraz z wysokim ciśnieniem powodują, ze węglan wapnia ulega szybkiemu rozkłądowi. Dlatego też w najgłębszych osadach ciężko znaleźć fragmenty szkieletów, poza zębami rekinów i cetolitami (kości z czaszek wielorybów i delfinów) , które są wyjątkwoo trwałe. Głębinowe ryby mają więc niewielkie miękkie szkielety. A hadalne (http://pl.wikipedia.org/wiki/Hadal_(geografia)) jeżowce są delikatne jak strzykwy. Gąbki szklane obrały inna strategię; tworzą szkielety krzemionkowe.

Cisnienie ma znaczenie, ale jest ono złożone i subtelne. Zmienia lepkość plynów ustrojowych, stopień dysocjajcji związkó chemicznych, wpływa na transport jonó i równowagę gazową. Oddziałuje na cytoplazmę. Wysokie ciśnienie prowadzi do rozpadu szkieletu komórkowego (włókienek białkowych, mikrotubul ) na rzecz płynności cytoplazmy. Także łańcuchy peptydowe niektórych białek mogą ulegać odkształceniom a enzymy inaktywacji.


I jeszcze zagadka zwizana z życiem głębin.
Z dlugością ciałą do 10 metró jest największym przedstawicielem swojej nagromady. Pływa w pozycji pionowej, głową skierowana ku górze. Dawniej rybacy, którzy go spotkali, uważali go za smoka z powodu rozmiarów, wydłużonego kształtu ciała oraz jaskrawo czerwonej pletwy grzbietowej rozciągającej się na całą długość ciała. Ponieważ nie posiada pęcherza pławnego, moze wypływac tuż pod powierzchnię i czasem to robi.
To naprawdę trudna zagadka. Powodzenia.

Allex
02.02.2009, 00:53
Z dlugością ciałą do 10 metró jest największym przedstawicielem swojej nagromady. Pływa w pozycji pionowej, głową skierowana ku górze. Dawniej rybacy, którzy go spotkali, uważali go za smoka z powodu rozmiarów, wydłużonego kształtu ciała oraz jaskrawo czerwonej pletwy grzbietowej rozciągającej się na całą długość ciała. Ponieważ nie posiada pęcherza pławnego, moze wypływac tuż pod powierzchnię i czasem to robi.
To naprawdę trudna zagadka. Powodzenia.
Regalecus glesne lub coś z tego rodzaju?

http://castlezzt.net/Slideshow/oarfish.jpg

avidal
02.02.2009, 09:52
No bardzo dobrze. Wstęgor królewski, którego maksymalną wielkość niektórzy szacują na 17 metrów. Największa ryba kostnoszkieletowa.

Z ciekawostek z życia głębin można dodac i to, ze kojarzona z nimi luminescencja jest najbardziej rozpowszechniona w strefie dysfotycznej. Zwierzęta powierzchniowe świecą rzadko, co nikogo nie zdziwi.Im głębiej tym odsetek świecących stworzeń rośnie - ale tylko do jakiegoś kilometra. Potem zaczyna spadać, co juz może być dla niektórych niespodzianką. Poniżej 2 km. luminescencja jest zjawiskiem rzadkim, choć nie tak rzadkim jak na powierzchnii. Po prostu swiatło wytwarzają, lub go używają tylko te gatunki, którym jest ono w ogóle znane. Co zdumiewające, fotofory, czyli narządy świetlne, odznaczają się niezwykłą wydajnością. Co najmniej 98% energii przekształca się w światło, ilości ciepła są zaniedbywalnie niewielkie. Odwrotnie, niż ma to miejsce w przypadku żarówki. W tej dziedzinie człowiek ma jeszcze wiele do poprawienia.

avidal
02.02.2009, 12:21
No dobra, Allex. Jak i to odgadniesz, to jesteś mistrzem. Niczego trudniejszego już nie wymyślę.

Samica jest zielona, wielkości średniego ogórka, a na jednym z końców swego ciała ma metrowej długości ryjek o wyglądzie pary lisci rabarbarowych. Żyje w dnie morskim, na przykład Morza Śródziemnego. Pigment, który nadaje jej barwę jest zabójczo toksyczny dla innych organizmów i wiąże sie z nim pewne nadzieje na substytut obecnie używanych antybiotyków.
Larwa jest drobniutka. Pływa tu i tam, niesiona prądami wody morskiej. Jesli tylko dotknie przypadkiem ryjka stosunkowo wielkiej samicy, osadza się na nim i przeobraża w malutkiego milimetrowego samczyka. I tylko wtedy, w przeciwnym wypadku wyrasta na wielką samicę. Samczyk często wnika do jelita swej małżonki, a później do jajowodu. Tam zrasta się ze swoją wybranką i pasożytuje na niej (co na to ci, którzy twierdzą, że pasożytnictwo dotyczy tylko relacji międzygatunkowych? ha?). Jego jedynym zadaniem staje się taśmowe zapładnianie komórek jajowych przesuwających się obok niego.
W ciele samicy znajdywano nawet do 85 lilipucich samców. Rzadki w przyrodzie przykład poliandrii, przy tym wyjątkwo specyficznej, opartej na pasożytnictwie.

Co to jest?

Bart
02.02.2009, 12:33
Metaforycznie powiedziałbym: człowiek ;) W pewnych przypadkach...

avidal
02.02.2009, 12:37
Nieprzypadkowo mówi się, że można zzielenieć ze złości.

Allex
02.02.2009, 16:10
Czy to jest jakiś przedstawiciel rodzaju Osedax? Kiedyś pisałem papier na temat głębokomorskiej fauny i coś mi się obiło o uszy o tych robalach.

avidal
02.02.2009, 16:34
No nie. Ponieważ to bardzo ciężkie zadanie, podam juz rozwiązanie. To bonelia zielona (http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=120988&kid=19) której łacińska nazwa to Bonellia viridis (http://en.wikipedia.org/wiki/Bonellia_viridis)

Allex
02.02.2009, 23:24
Może następnym razem. Szykuj nowy zestaw pytań. :)

avidal
03.02.2009, 19:52
Wkrótce. Sam też poglówkował był nad jakąś łamigłówka, z niemałą przyjemnością.

avidal
05.02.2009, 14:56
A ja ponownie o larwach. Te morskie bywaja równie niepodobne do imago, co lądowe. Przeciętny człowiek rzadko ma okazje je oglądać, więc przygotowalem zestawienie, które pozwoli odrobine wgłębić się w temat.


Najpierw najdłuższe zwierzę świata, o którym już wspominałem, wstężnica i jej larwa o nazwie pilidium.

http://www.ucmp.berkeley.edu/nemertini/baseodiscus.jpg
http://scaa.usask.ca/gallery/lacalli/images/nemer3.jpg


Wieloszczet wędrujący i trochofora

http://www.nurkomania.pl/gal/p587.jpg
http://www.microscopy-uk.org.uk/mag/imgmar99/trocho.jpg

Mszywioł Hyalinella punctata i cyfonauta.

http://www.mikrofauna-videos.de/img/cont_scenes/scene_bryozoa01.jpg
http://www.zoology.unimelb.edu.au/keolab/Images/Photo%20Gallery/Mick%27s%20Photos/Original/Larval/watersipora%20larva2.jpg

Pluteus i jeżowiec

http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/d004_jpg.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/54/Woda-5_ubt.jpeg/240px-Woda-5_ubt.jpeg

Zwierzę jelitodyszne i tornaria.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/23/Hemichordata.jpg/240px-Hemichordata.jpg
http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/d001_jpg.jpg

A to weliger ślimaka morskiego

http://oceanlink.island.net/Conservation/abalone/BHCAP/images/veliger!.jpg

Pamiętacie żabnicę Melanocetus johnsonii?
http://www.imagequest3d.com/catalogue/deepsea/images/l006_jpg.jpg

To jej larwa:

http://www.imagequest3d.com/catalogue/deepsea/images/l009_jpg.jpg


Najczęściej można wyróżnić kilka stadiow larawalnych, ja podałem jedno z nich. Teraz będę bardziej drobiazgowy.

Brachilaria, bipinaria i rozgwiazda.

http://www.snv.jussieu.fr/bmedia/oursinMDC/coursours3/brachiolaria1.gif
http://ucf.tekkom.net/bsc2011/images/cards/4/bipinnaria_larva.jpg
http://www.akwarysci.com/img/rozgwiazda_s.jpg

Doliolaria i auricularia strzykwy o dźwięcznej nazwie sea cucumber, ogórek morski.

http://www.fao.org/docrep/007/y5501e/y5501e3m.jpg
http://www.fao.org/docrep/007/y5501e/y5501e3l.jpg
http://www.starfish.ch/Fotos/echinoderms-Stachelhauter/seacucumbers-Seewalzen/Bohadschia-argus1.jpg


Spróbujcie odgadnąć, którego zwierzęcia to larwa:

http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/a005_jpg.jpg


Oraz co wyrośnie z tych stworzonek:

http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/d008_jpg.jpg
http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/d056_jpg.jpg

rose
05.02.2009, 15:36
najpierw wydawało mi się że to pierwsze to moze byc homar albo jakiś skorupiak ale skonsultowałam sie z google i juz mi sie tak nie wydaje:)

Scully
05.02.2009, 17:25
Spróbujcie odgadnąć, którego zwierzęcia to larwa:

http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/a005_jpg.jpg
Ja wiem, ja wiem :) Rawka wieszcza (Squilla mantis) - albo mi się wydaje, albo napotkałam ją w którejś z książek 'czarnej serii' :)

Eremit
05.02.2009, 18:36
Wkrótce. Sam też poglówkował był nad jakąś łamigłówka, z niemałą przyjemnością.

To nie moja działka co prawda, ale miałbym zagadkę. Ogladałem program przyrodniczy w TV i była tam pewna ciekawostka pustynna, stąd łamigłówka.

Dlaczego niektóre pająki pustynne budują gniazda (norki) na stokach wydm :?:

avidal
05.02.2009, 18:59
Ze względów praktycznych. Na stokach łatwiej o obiad, który zwłaszcza przy podmuchach wiatru stacza sie na łeb na szyję wprost w zastawioną pułapkę. O to chodzi?
Ja wiem, ja wiem :smile: Rawka wieszcza (Squilla mantis)
Czyli po prostu krewetka.

Scully
05.02.2009, 19:01
A ja tak chciałam zabrzmieć inteligentnie :)

Co do naszej krewetki, posiada całkiem zaskakującą 'inteligencję' - opiszę ją, jak pan asystent zwróci mi książkę, którą mu pożyczyłam. Jest tam opis kilku eksperymentów z larwami :)

A tak lubię je zjadać...

Allex
05.02.2009, 22:44
Oraz co wyrośnie z tych stworzonek:

http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/d008_jpg.jpg
http://www.imagequest3d.com/catalogue/larvalforms/images/d056_jpg.jpg
Mątwa lub inny kalmar? W każdym razie cefalopod.

I takie małe pytanie - czy w przypadku ryb, zwierząt kręgowych, które nie przechodzą metamorfozy można mówić o stadium larwalnym?

avidal
06.02.2009, 14:53
Celne spostrzeżenie. Wiekszosć ryb przechodzi rozwój prosty, bez stadium larwalnego. Są i takie, które wyłamują się z tej zasady. Najsłynniejszym przykładem, który pewnie Cię przekona, ze czasem ryby jednak miewają larwy, jest ten oto osesek:

http://bp1.blogger.com/_SO_JYKtl9A8/R_FB-iOcUBI/AAAAAAAACOM/4pXJnzu6cyQ/s400/Leptocephalus-1.jpg

Leptocefal, larwa węgorza.
Nie miałem pewnosci, czy żabnice przechodzą stadium larwalne, więc to sprawdziłem. Okazało się, ze tak.
Jak zauważyłeś, w stosunku do młodocianej ośmiorniczki i kałamarnicy nie użyłem terminu larwa, głowonogi go nie mają. O czym często się zapomina, nawet na stronie z której zaczerpnąłem obrazki .
Plankton, superstronka (http://www.imagequest3d.com/stock/plankton.htm)

avidal
07.02.2009, 14:06
Dlaczego niektóre pająki pustynne budują gniazda (norki) na stokach wydm
Przyszło mi do głowy drugie mozliwe wyjasnienie. Pustynna drobnica czasami zwija się w kłębek i stacza z wydmy, co zwiększa motorykę i na przykład pozwala uciec przed gekonem. Byloby ciekawe przeprowadzic doświadczenie, czy pająki wyruszaja na łowy znacząco częściej w kierunku do góry od swojej norki, czy też obierają teren łowiecki przypadkowo.


Zagadka dla koneserów, bardzo trudna.
Do niektorych z nich należy rekord długości życia wśród zwierząt bezkręgowych, do 250 lat. Są tak niepodobne do niczego, ze jeszcze stosunkowo niedawno nadawano im rangę odrębnego typu. Dlugie, cienkie i kruche żyją pionowo w mule, gdzie nie grozi im uszkodzenie przez prąd, lub fale. Dodatkowo obudowują wątłę ciało wydzielonymi przez siebie rurkami. Pokarm łowią wydłuzonymi czułkami. Ponieważ nie mają zazwyczaj przewodu pokarmowego, trawią zdobycz również tymi czułkami. Jeden z gatunków cechuje się najwyższą wśród wielokomórkowców odpornością na wysoką temperaturę.

Allex
07.02.2009, 17:07
Ej no, daj coś trudniejszego. :) Chodzi o głębokomorskie, chemotroficzne wieloszczety (rurkoczułkowce) żyjące w pobliżu hydrotermalnych wentów lub zimnych metanowych wysięków. Te wentowe żyją względnie krótko, ale te z wysięków mogą spokojnie dożyć 250 lat.

http://www.noc.soton.ac.uk/chess/education/Images/Riftia_Lutz.jpg
Ciepłolubna Riftia pachyptila

avidal
07.02.2009, 18:43
No dobra, ale że nic mi chwilowo nie przychodzi na myśl, to będzie bardzo bardzo trudne.
Wspominałem już,ze ryby wcale nie sa nieme, tylko że wydają dźwięki dla nas niesłyszalne. Istnieją jednak i takie, które uslyszeć jak najbardziej mozna. I tak, dorsze chrząkają, a płastugi zdają się klaskać. Papugoryby "śpiewają" podczas zajadania korali, kurek warczy niczym psiak. Kalifornijski orłoryby, reprezentowane są przez co najmniej cztery gatunki wydające odglosy.

Pytanie brzmi, która ryba, dobrze znana zresztą, wydaje dźwięki do złudzenia przypominające gwizd?

heninsyn
07.02.2009, 19:48
... węgor - piskorzem zwany piszczy, ale czy gwiżdże ?

Drzewiej łapaliśmy je u dziadków koszem wiklinowym - nigdy nie jadłem wszystkie wypuszczaliśmy, a nie dawno dowiedziałem się , że gatunek zagrożony ! ;)

Allex
07.02.2009, 20:00
Nawet akwariowe ryby wydają dźwięki. Bocje chrumkają, a skrzeczyki są czasami tak głośne, że mogą obudzić człowieka. Ponieważ nie posiadają strun głosowych wydają dźwięk pocierając mięśnie o swój pęcherz pławny, który jednocześnie działa jak rezonator.

avidal
07.02.2009, 20:02
To ryba morska

avidal
08.02.2009, 10:27
Poczciwy śledź.

Arkady Fiedler pisał coś o "rybach śpiewajacych w Ukajali", ale czytalem tę książkę jakieś 20 lat temu i nic nie pamiętam.

Eremit
08.02.2009, 22:19
To po co czytałeś :lol2:

Eremit
09.02.2009, 22:32
Przyszło mi do głowy drugie mozliwe wyjasnienie. Pustynna drobnica czasami zwija się w kłębek i stacza z wydmy, co zwiększa motorykę i na przykład pozwala uciec przed gekonem. Byloby ciekawe przeprowadzic doświadczenie, czy pająki wyruszaja na łowy znacząco częściej w kierunku do góry od swojej norki, czy też obierają teren łowiecki przypadkowo.


:ogorek: Brawo!
Chodziło o ucieczkę przed wrogami, na filmie była to jakaś osa (cała czarna paskuda). Pajaka na płaskim załatwiła, a ten na stoku wydmy zwinął się w kłębek i spierdolił. Fajnie to wyglądało :)

avidal
15.02.2009, 21:02
Skywalker niechcący sprowokował mnie na privie do zwrócenia uwagi na liczebność osobnikow jednego gatunku skupiających się w stada, zbiorowiska. Wszyscy słyszeliśmy o wielomiliardowych (50 mld) okresowych stadach szarańczy niszczacej wszystko, co zielone. Prawdopodobnie jeszcze liczniejsze są skupiska arktycznej dojrzałej formy jętki jednodniówki. Ale są to bezkręgowce, zwierzęca drobnica. Co z wiekszymi gatunkami? Zanim biali odkryli Nowy Swiat, w tamtejszych oceanach żyło tyle żółwi zielonych, że zdarzalo się statkom iberyjskich odkrywców grzęznąc w nich jak na mieliźnie, a dorszów było tyle, że łowiło sie je zanurzając po prostu wiadro - i już było pełne. Co najmniej setki milionów osobnikow, najpewniej miliardy. Znamy też dramat bizonów. Dziś najweksze wrażenie wywołują chyba molosy meksykańskie, które zamieszkują jaskinie w liczbie do 10, a niegdyś do 30 milionó sztuk. Wylot z jaskini trwa kilka godzin, mimo że w ciągu sekundy opuszcza ją 5 tysięcy molosów. Z tego powodu zmuszone są wylatywać za dnia, tak, aby wszystkie zdążyły się najeść (ileż to owadów pożeraja każdej nocy!).
Znam jednak gatunek, którego historia wywołuje we mnie większe i szczególne emocje, jako przykłąd tego, do czego zdolny jest człowiek. Był najliczniej występującym gatunkiem w swojej gromadzie. Tworzył stada liczące 2 miliardy osobnikow i dlugie na kilkaset km - największe z udokumentowanych rozciągało się na 480 km. Ich tępienie zaczęło się okolo roku 1850. Miały smaczne mięso, lecz głównie zabijano je dla przyjemności. Kazdego dnia przez wiele lat do Bostonu i Nowego Yorku dowożono je całymi wagonami. A kiedy stało sie jasne, że znalazły się na skraju wymarcia, zabijano je tym zacieklej, jakby obawiając się, ze wkrotce zabraknie tej rozrywki. W 1900 roku było wlaściwie po wszystkim. Ostały się resztki w ogrodach zoologicznych, aby w 1914 roku ostatecznie przypieczetować ekstyncję gatunku.
Co za zwierzę udalo nam się wybić tak skutecznie, szybko i nie bez radości?

FlauFly
15.02.2009, 21:44
Gołąb wędrowny.

avidal
17.02.2009, 09:54
Oczywiście prawidłowa odpowiedź. Nie mam w tym tygodniu czasu an dłuższe wywody, więc na razie ograniczę sie tylko do kolejnej zagadki, wierząc ze jeszcze nie przynudzam, Jeśli tak, dajcie znać.

Jest reliktem plejstocenu. Posiada orzechową sierść , któa jest najcieplejszym znanym włóknem organicznym, izolującym osiem razy lepiej niż wełna owcza. Siersć ta jest tak nieprzenikliwa, ze mój bohater jest niewidzialny dla pracujących w podczerwieni satelitow stosowanych do śledzenia stad karibu. Sierść jest nazywana przez Eskimosów qiviut i obecnie jedynym sposobem jej zdobycia od dzikich zwierząt jest mozolne zbieranie pęczków uczepionych do roslinności. Sweter z tej arcymiekkiej wełny jest więc bardzo drogi, kosztuje nawet i tysiąc dolarów.

pilaster
17.02.2009, 12:27
Wół piżmowy

avidal
20.02.2009, 10:44
Jak nie, jak tak.

avidal
22.02.2009, 17:57
Jeśli nie nudzą Was zagadki, mam następną.
Jej łechtaczka jest ogromna, choć nie tylko dlatego nie przypomina typowej łechtaczki. Jest to w istocie łechtaczko=pochwa, przypominająca samczego penisa. Zarówno pochwa jak i łechtaczka mieszczą się w jednej podłużnej częśći ciała. Za pośrednictwem tej fallicznej wypuklości samice odbywają stosunki i przez nią rodzą młode. Przez długi czas sadzono, ze gatunek ten składa się wyłącznie z samców, tak łudząco podobna do penisa jest ta łechtaczko=pochwa.

Jeśli dodam, ze zwierzę to wydziela odchody głównie w postaci drobnoziarnistego pyłu, choć pożera najtwardsze kości, zadanie nie będzie chyba zbyt trudne.

Dreilinden
22.02.2009, 18:49
To jakaś ryba z rodziny skarusowatych?

Allex
22.02.2009, 20:34
Jej łechtaczka jest ogromna, choć nie tylko dlatego nie przypomina typowej łechtaczki.
Już po tym zdaniu można poznać, że chodzi o hienę cętkowaną. :)