Forum Ateista.pl    
   
Reklama

Wróć   Forum Ateista.pl > Tematy społeczne > Społeczeństwo

Społeczeństwo Społeczeństwo i występujące w nim zależności

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 22.10.2009, 20:56   #1
czo
Na emeryturze
 
Zarejestrowany: 04.2009
Skąd: Wrocław
Płeć: ona
Posty: 1 023
czo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie Stary człowiek i zdrowie

Żyjemy w czasach szybkiego rozwoju medycyny, która i tak stoi już na dość wysokim poziomie. Mimo to daje się zauważyć pewna społeczna tendencja, zwłaszcza u ludzi starszego pokolenia. W swoim otoczeniu obserwuję, że bliscy mi ludzie mają skłonność doprowadzania swego zdrowia do ruiny. Nie robią profilaktycznych badań, ale i złe samopoczucie nie kieruje ich kroków do przychodni. Wydaje się to powierzchownie błahe, ale rzeczywiście rodzi większe komplikacje, dlatego postanowiłam zwrócić na to uwagę. Mam kilka przykładów obok siebie, ale również wśród znajomych.
Ojciec kolegi – zaniedbana cukrzyca, ostatnio zasłabł i zaliczył szpital. Mój dziadek zaniedbał sprawy prostaty, zmarł w zeszłym roku na raka, pół roku po drugim ślubie – uznawał, że wszystko da się wyleczyć za pomocą czosnku. Mój drugi dziadek właśnie ma jakieś problemy ze zdrowiem, nie wiadomo, czy to nie nawrót nowotworu, czuje się i wygląda coraz gorzej, ale nijak nie można go zmotywować do odwiedzenia lekarza. Argument? „Bo będzie tak, jak z Jankiem” (czyt. nieżyjącym dziadkiem) oraz „Babka będzie gderać” (na co? Nie sposób się dowiedzieć). Nie będę się rozwodzić nad logiką takiego myślenia, ponieważ jej właśnie nie rozumiem. To przykłady szkodzenia samemu sobie, ale często bywa też, że czyjaś „wyproszona” choroba odbija się na rodzinie.

Taką osobą jest moja babka, wyżej już wspomniana. Od długiego czasu narzeka na ból w kolanach – spowodowany nadmierną tuszą. Nie ukrywam, że seniorka żre na potęgę, a jedyną jej aktywnością jest oglądanie tv i robienie jedzenia. Do lekarza chodzi rzadko, bo boi się usłyszeć po raz kolejny polecenie odchudzania. W domu często z tego żartujemy, ale obawiam się, że stracimy na to ochotę, gdy trzeba będzie dźwigać 100-kilową kobietę do toalety, myć ją, karmić itd. Groźba to tym straszniejsza, że już raz to przerabialiśmy.

Nie chcę nawiązywać tu do pochodnych typu drugiego, jak np. osoby chore na Alzheimera, bo to niezależne od nich. Poza tym nie chodzi mi o kolejną dyskusję o eutanazji, tylko o moralnych powodach świadomego szkodzenia sobie i najbliższym.

Zainspirował mnie ten post, z tematu o powodach picia alkoholu:
Cytat:
Napisał lumberjack Zobacz post
Od dłuższego czasu dosyć mocno ograniczyłem alkohol (w ogóle zacząłem zdrowiej żyć). Teraz tylko raz na ok. dwa tygodnie jedno-dwa piwka w żulerni ze znajomymi. Wódeczki zaniechałem prawie całkowicie.

Co mnie nakłoniło do tak radykalnej, ascetycznej niemalże wstrzemięźliwości? Uświadomienie sobie bycia odpowiedzialnym za zdrowie innych, bliskich mi osób. Nie szanując własnego zdrowia, można wywołać u siebie chorobę, która spędzi najbliższym sen z powiek. Troska wpędzi ich w depresję itd. Postawcie sobie pytanie - co jest ważniejsze: chwila zabawy czy zdrowie psychiczne rodziców/partnera/dziecka? Jak bardzo głupim chujem trzeba być, żeby nie rozumieć iż niszczenie własnego zdrowia może zniszczyć albo przynajmniej solidnie napsuć życie innych osób...

Ktoś kto systematycznie pali i chla to dla mnie nieodpowiedzialna i lekkomyślna osoba. Jeśli nie ma bliskich - nic mi do jej zachowania. Jeśli ma ich, to jest głupim chujem i niczym więcej. Jakby co - tak, sam byłem głupim chujem przez wiele lat.
Z tego, co napisałam wyżej widać, że nie tylko stosujący używki pretendują do tytułu „Głupiego chuja”. Ciężko mi tak mówić o bliskich, ale tak na logikę – po co doprowadzać do tak tragicznych sytuacji?
Jak napisał Lumberjack, można być życiowym egoistą, ale wiążąc kogoś przy swoim boku emocjonalnie, bierze się za niego odpowiedzialność. Czy niszczenie siebie z chwilowej wygody i przyjemności „opłaca się” dla nas na dłuższą metę? Co z szacunkiem do samego siebie w chwili utraty sprawności na własne życzenie? Czy kolejny kawałek kiełbasy jest wart cierpienia rodziny? Ostatnie pytanie brzmi groteskowo, ale spróbujcie postawić się w niechcianej roli opiekuna zniedołężniałego człowieka.


Chciałabym wiedzieć, jak Wy to widzicie od strony moralnej i nie tylko. Nie proszę o uwywnętrznianie swoich prywatnych spraw, jak ja to nieco uczyniłam na potrzeby tematu, choć jestem ciekawa, czy też obserwujecie takie tendencje wokół siebie.

Tytuł wątku dobrałam do omawianej akurat przeze mnie grupy, ale niekoniecznie musi dotyczyć akurat starszyzny.

Powyższe wypociny popełniłam trochę w afekcie, więc nieścisłości i szczegóły będę wyjaśniać w trakcie dyskusji.
czo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:06   #2
The Phillrond
Żyjący
 
The Phillrond's Avatar
 
Zarejestrowany: 07.2007
Skąd: Aktualne współrzędne geograficzne
Płeć: on
Posty: 5 903
The Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rockaThe Phillrond jest jak gwiazda rocka
Domyślnie

Ludzie niekiedy boją się werdyktu lekarza, bo często wiedzą, że "coś jest nie tak" i nie idą do medyka, żeby nie wypłoszyć wilka z lasu. To zamknięte koło, paranoja. Choroba rozwija się tak czy siak, więc nic tu nie pomogą czcze życzenia, a mimo to brnie się dalej w las.

Inna sprawa, że dbałość o zdrowie nie jest cechą pokolenia z lat 50-70 według mnie. Kiedyś panowała inna kultura zdrowia, szczególnie na wsi i w mniejszych miastach. Opieka medyczna była gorsza niż dzisiaj a przy chorobach nowotworowych dawała niewiele szans, właściwie tylko wpędzała chorego w ciąg wizyt/pobytów w szpitalu.
Czasy były też bez wątpienia cięższe, a że ogół społeczeństwa jest zawsze jako tako zdrowy, choroby były zapewne nieco marginalizowane, ponieważ "były inne rzeczy do zrobienia" i tak naprawdę brak troski o zdrowie był poniekąd przejawem troski o rodzinę- aby zapewnić im jak najlepszy byt nie przejmując się sobą w tych cięższych czasach
Myślę że tutaj trzeba się doszukiwać nietrafnego podejścia do własnego zdrowia
__________________
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
The Phillrond jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:07   #3
Mojwa
zua baba
 
Mojwa's Avatar
 
Zarejestrowany: 10.2007
Skąd: Poznań - miasto know-how
Wiek: 21
Płeć: ona
Posty: 4 614
Mojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważany
Domyślnie

To co piszesz brzmi mądrze. Aczkolwiek nie uważam coby życie miało polegać na umartwianiu się [Czy kolejny kawałek kiełbasy jest wart cierpienia rodziny?]. Powinniśmy o siebie dbać, ale nie do przesady, nie korzystając z życia. Wszystko z umiarem.

Co mnie jednak zastanawia w zachowaniu ludzi - niechęć do odwiedzania lekarzy. Sama ostatnio olałam jedne badania [nadrobię je w końcu jak czas znajdę... ], jednak generalnie gdy coś jest nie tak - wolę iść do lekarza i dowiedzieć się, że to przeziębienie niż doprowadzić się (jak swego czasu) do zapalenia oskrzeli i przesiedzieć 3 tygodnie w domu. Widzę jednak po ludziach, że lekarz jest dla nich ostatecznością. Idealnym przykładem jest moja matka - przestała chodzić do pracy i skonsultowała się z lekarzem dopiero wtedy, gdy nie byla w stanie funkcjonować z bólu [półpasiec]. To nie jest choroba śmiertelna, jednak lekceważenie objawów choroby [a przecież były wcześniej] może się kiedyś skończyć tragicznie.

Pomijam już absolutnie takie rzeczy jak odwiedzanie ginekologa przez kobiety. Smutne jest to, że wciąż pokutuje coś takiego, że do ginekologa idzie się przy pierwszej ciąży. Bo trzeba, inaczej najchętniej w ogóle by się nie szło. Bo wstyd, bo po co, bo mam czas etc. A potem może być za późno...
__________________


Cytat:
Napisał Hastur
[...] są to tak samo wirtualne "straty" jak pieniądze, które skarb państwa "traci" na niezapłaconych podatkach; [...] Dodatkowym absurdem w tym przypadku jest fakt, że rzekomo "ukradzione" pieniądze zostają w kieszeni... ich pierwotnego posiadacza Co nieuchronnie prowadzi do konkluzji, iż człowiek może okraść państwo z własnych pieniędzy
Mojwa jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:09   #4
Bloo
leaves no stone unturned
 
Bloo's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 24
Płeć: on
Posty: 4 171
Bloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Wszystko (a szczególnie to, co napisał lumberjack) sprowadza się do poglądu, wg którego należy żyć tak, by nie szkodzić innym, co definiuje naszą wolność.

Przedstawione wyżej wyszczególnienia uważam za niepotrzebne. Chciałbym poznać powody tych dociekań.

Wg mnie rozszerzenie swoich zmartwień poprzez komplikowanie i poszerzanie wrażeń o skutkach własnych czynów może co najwyżej prowadzić do nerwicy.
Bloo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:12   #5
czo
Na emeryturze
 
Zarejestrowany: 04.2009
Skąd: Wrocław
Płeć: ona
Posty: 1 023
czo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mojwa Zobacz post
To co piszesz brzmi mądrze. Aczkolwiek nie uważam coby życie miało polegać na umartwianiu się [Czy kolejny kawałek kiełbasy jest wart cierpienia rodziny?]. Powinniśmy o siebie dbać, ale nie do przesady, nie korzystając z życia. Wszystko z umiarem.
Ależ ja nie optuję za nadmiernym dbaniem o siebie, bo i to może zaszkodzić. Rozumiem, że to mogło zabrzmieć nieco dramatycznie, ale odnosiłam się pośrednio do sytuacji mojej babki. Nie wymagam od niej, by nie jadła nic. Chciałabym, by nie jadła tak dużo. To tylko przenośnia taka... No, to tyle gwoli sprostowania - i nie zarzucać mi tu przesady!
czo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:13   #6
OneManRevolution
My vision is augmented
 
OneManRevolution's Avatar
 
Zarejestrowany: 06.2008
Skąd: D.G.
Wiek: 25
Płeć: on
Posty: 953
OneManRevolution to nieoszlifowany diamentOneManRevolution to nieoszlifowany diamentOneManRevolution to nieoszlifowany diamentOneManRevolution to nieoszlifowany diament
Domyślnie

Też widzę to wokół siebie i jest to dla mnie działanie kompletnie niezrozumiałe. W zasadzie jedyną znaną mi osobą w wieku emerytalnym nie pasującą do przedstawionego przez czostnek modelu jest jeden z moich dziadków, który podporządkował się rygorowi jaki niesie ze sobą walka z cukrzycą i dbanie o serce (jest po dwóch zawałach). Naprawdę podziwiam tego człowieka - ćwiczy codziennie rano (ma 79 lat), posiłki zjada o określonych porach (uzależnionych od zastrzyków insuliny) i o odpowiednim składzie (w przeciwieństwie do babci, która ma cukrzycę a ciasta szamie na potęgę), regularnie odwiedza lekarza i dba także o swoją kondycję umysłową - rozwiązuje krzyżówki i sudoku, książki czyta zamiast prać sobie mózg telewizyjną papką. Naprawdę wyróżnia się spośród reszty znanych mi osób w jego wieku (i nie tylko - ojciec mój jest dużo młodszy, a też nie dba o siebie), które lekarza i jego zalecenia olewają (albo się ich boją) i absolutnie nie wiem co (poza lenistwem) może być powodem takiego ich zachowania.
__________________
OneManRevolution jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:15   #7
Sagittarius
Ecce Homo
 
Sagittarius's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 25
Płeć: on
Posty: 4 265
Sagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Ludzie niekiedy boją się werdyktu lekarza, bo często wiedzą, że "coś jest nie tak" i nie idą do medyka, żeby nie wypłoszyć wilka z lasu. To zamknięte koło, paranoja. Choroba rozwija się tak czy siak, więc nic tu nie pomogą czcze życzenia, a mimo to brnie się dalej w las.
To dotyczy w szczególności nowotworów - przekonanie, że jak się nie będzie badać, to sie rak nie rozwinie, jest dosyć powszechne i równocześnie tak kuriozalne, że głowa mała. Chociaż ostatnio jest chyba jakaś poprawa w tym względzie - wysyłanie zaproszeń na cytologię i mammografię przełamało trochę ten mit. Przynajmniej wśród kobiet.

Przypadek sekcyjny - gościu zmarł z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej. Historia choroby - brak. Nie był u żadnego lekarza. Efekt - zaawansowana miażdżyca, odma płucna, guz nowotworowy wielkości piłki do siatkówki w jamie brzusznej.

Może kiedyś do ludzi dotrze, że zmarli nie mogą sobie posiedzieć w kolejce w przychodni i ponarzekać na tych konowałów w fartuchach.
__________________
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Sagittarius jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:19   #8
Bloo
leaves no stone unturned
 
Bloo's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 24
Płeć: on
Posty: 4 171
Bloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sagittarius Zobacz post
przekonanie, że jak się nie będzie badać, to sie rak nie rozwinie, jest dosyć powszechne
Wg mnie takie przekonanie absolutnie nie jest powszechne. Powiedziałbym nawet, że prawie nie występuje.
Bloo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:19   #9
czo
Na emeryturze
 
Zarejestrowany: 04.2009
Skąd: Wrocław
Płeć: ona
Posty: 1 023
czo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sagittarius Zobacz post
To dotyczy w szczególności nowotworów - przekonanie, że jak się nie będzie badać, to sie rak nie rozwinie, jest dosyć powszechne i równocześnie tak kuriozalne, że głowa mała.
O, to, to! Zaskoczyło mnie, od ilu osób usłyszałam po śmierci dziadka "otworzyli go, rak dostał powietrza i szybko skończył". Co lepsze, nawet od tych, którym dzięki "konowałom" udało się wybronić.
Inna sprawa, że też często wrzucam na lekarzy, ale głównie tych z lokalnej przychodni NFZ, którzy bóle nerek kwitowali "paluszek i główka...".
czo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:21   #10
Sagittarius
Ecce Homo
 
Sagittarius's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 25
Płeć: on
Posty: 4 265
Sagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Bloo Zobacz post
Wg mnie takie przekonanie absolutnie nie jest powszechne. Powiedziałbym nawet, że prawie nie występuje.
Może troche przesadziłem. Ale znam pare przypadków, kiedy na pytanie 'dlaczego nie przebadasz piersi?' padała odpowiedź 'wolę nie wiedzieć co tam siedzi, zresztą pewnie i tak jest wszystko w porządku, tylko bym się denerwowała niepotrzebnie'.
__________________
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Sagittarius jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:22   #11
Mojwa
zua baba
 
Mojwa's Avatar
 
Zarejestrowany: 10.2007
Skąd: Poznań - miasto know-how
Wiek: 21
Płeć: ona
Posty: 4 614
Mojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważanyMojwa jest powszechnie poważany
Domyślnie

Cytat:
W zasadzie jedyną znaną mi osobą w wieku emerytalnym nie pasującą do przedstawionego przez czostnek modelu jest jeden z moich dziadków, który podporządkował się rygorowi jaki niesie ze sobą walka z cukrzycą i dbanie o serce (jest po dwóch zawałach). Naprawdę podziwiam tego człowieka - ćwiczy codziennie rano (ma 79 lat), posiłki zjada o określonych porach (uzależnionych od zastrzyków insuliny) i o odpowiednim składzie (w przeciwieństwie do babci, która ma cukrzycę a ciasta szamie na potęgę), regularnie odwiedza lekarza i dba także o swoją kondycję umysłową - rozwiązuje krzyżówki i sudoku, książki czyta zamiast prać sobie mózg telewizyjną papką.
świetny przykład czyli można.

u mnie przykładem, nieco odmiennym, jest mój ojciec. Od kilkunastu lat nie pije, nie pali. Odżywia się niby nie za dobrze (lubi dobrze zjeść i lubi dużo zjeść), aczkolwiek owoce i warzywa goszczą w dużych ilościach w jego diecie. Efekt? Ma 60 lat, jest zdrów jak ryba praktycznie, ostatnio był na badaniach ogólnych - wszystko w normie, cholesterol przy górnej granicy normy [jak na kogoś kto potrafi wszamać 5 kiełbasek na kolację to chyba nieźle].
Bo nie zależy to tylko od tego, że regularnie odwiedziamy lekarza, ale od stylu życia. Mój ojciec rusza się, teraz mniej (wiek), jednak w wakacje regularnie jeździł nad jezioro i gral w siatkowkę z młodymi chłopakami, wcale nie odstając od nich pod względem kondycyjnym specjalnie. Bo cale życie o to dbał, żeby się ruszać, żeby wyjść na spacer, żeby jeść "zielone".
Da się? Da
__________________


Cytat:
Napisał Hastur
[...] są to tak samo wirtualne "straty" jak pieniądze, które skarb państwa "traci" na niezapłaconych podatkach; [...] Dodatkowym absurdem w tym przypadku jest fakt, że rzekomo "ukradzione" pieniądze zostają w kieszeni... ich pierwotnego posiadacza Co nieuchronnie prowadzi do konkluzji, iż człowiek może okraść państwo z własnych pieniędzy
Mojwa jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:26   #12
czo
Na emeryturze
 
Zarejestrowany: 04.2009
Skąd: Wrocław
Płeć: ona
Posty: 1 023
czo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Bloo Zobacz post
Wg mnie rozszerzenie swoich zmartwień poprzez komplikowanie i poszerzanie wrażeń o skutkach własnych czynów może co najwyżej prowadzić do nerwicy.
W nerwicę paranoidalną popaść nie jest tak łatwo, jeśli nie narzucasz sobie zbyt wiele. Zbytnia dbałości o skutki swych czynów faktycznie doprowadza do zajoba, ale krótki rachunek zysków i strat raczej nikogo nie zabije. Mam nadzieję przynajmniej.
czo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:26   #13
Bloo
leaves no stone unturned
 
Bloo's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 24
Płeć: on
Posty: 4 171
Bloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sagittarius Zobacz post
Może troche przesadziłem. Ale znam pare przypadków, kiedy na pytanie 'dlaczego nie przebadasz piersi?' padała odpowiedź 'wolę nie wiedzieć co tam siedzi, zresztą pewnie i tak jest wszystko w porządku, tylko bym się denerwowała niepotrzebnie'.
To jest powszechne. Tylko to nie jest to samo, co: jak się nie będzie badać, to sie rak nie rozwinie.


Cytat:
Napisał czostnek Zobacz post
W nerwicę paranoidalną popaść nie jest tak łatwo, jeśli nie narzucasz sobie zbyt wiele. Zbytnia dbałości o skutki swych czynów faktycznie doprowadza do zajoba, ale krótki rachunek zysków i strat raczej nikogo nie zabije. Mam nadzieję przynajmniej.
Ale co innego miałem napisać? Oczywiście, można wszystko skwitować "zdrowym rozsądkiem", ale wtedy sprawy nie ma. Dlatego wcześniej pytałem o motywacje.
Bloo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:31   #14
Sagittarius
Ecce Homo
 
Sagittarius's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 25
Płeć: on
Posty: 4 265
Sagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłośćSagittarius ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
To jest powszechne. Tylko to nie jest to samo, co: jak się nie będzie badać, to sie rak nie rozwinie.
Można to według mnie jednak porównać. Nie badasz się - wszystko jest ok, objawów nie ma, czujesz się świetnie, żyć nie umierać. Idziesz na badania - wszystko jest ok, objawów nie ma, czujesz się świetnie, żyć nie umierać - a na zdjęciu syf, który zaraz cię zażre. I teraz chemia, wypadające włosy, wymioty itp. A niby wszystko było dobrze.
__________________
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Sagittarius jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:31   #15
czo
Na emeryturze
 
Zarejestrowany: 04.2009
Skąd: Wrocław
Płeć: ona
Posty: 1 023
czo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mojwa Zobacz post
Bo nie zależy to tylko od tego, że regularnie odwiedziamy lekarza, ale od stylu życia.
Racja, ale bywają momenty, kiedy jesteśmy postawieni przed faktem dokonanym. Choćby przykład raka - możesz prowadzić zdrowy tryb życia, a i tak Cię trafi. Złe samopoczucie jest pierwszą oznaką, a badania powinny być odruchem. A ucieczka przed prawdą raczej przybliża do ziemi.
czo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:33   #16
mx1
Prałat
 
mx1's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2009
Skąd: Warsaw, Poland
Płeć: on
Posty: 1 459
mx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciemmx1 jest niebanalnym osiągnięciem
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mojwa Zobacz post
Co mnie jednak zastanawia w zachowaniu ludzi - niechęć do odwiedzania lekarzy.
Ja to rozumiem, sam tak robię. Przeciętny lekarz jest albo niedouczony i ma wszystko w d...., albo jest fachowcem starej daty, który ma zalecenia o tyle trafne, co odstające od aktualnego stanu wiedzy medycznej. Poza tym w większości lekarze mają bardzo wysokie mniemanie o sobie przez co albo są chamscy albo protekcjonalni. Trafienie na dobrego lekarza jest trudne. Pomijam już fakt, że jeżeli ktoś korzysta ze świadczeń NFZ, to w przypadku bardziej złożonych chorób trzeba mieć sporo zdrowia, żeby wychodzić konieczne konsultacje i badania. Oczywiście to samo co o lekarzach można powiedzieć też o innych fachowcach (moi "ulubieni" to notariusze, którzy są jeszcze większymi darmozjadami niż księża). Jednak w przypadku lekarzy problem jest o tyle poważniejszy, że oczekujemy od lekarza nie tylko fachowej porady ale także wsparcia psychicznego i "ludzkiego" podejścia. Dlatego też osobiście wolę samodzielnie stawiać sobie diagnozy, a do lekarza chodzić tylko w razie konieczności, czyli gdy nie jestem w stanie zdiagnozować się samodzielnie, konieczne są badania diagnostyczne lub gdy lekarstwa są na receptę. Choroby takie jak wspomniany półpasiec nie są ani trudne w diagnozie ani w leczeniu, więc przy odrobinie własnego zaangażowania można zminimalizować liczbę wizyt.

Poza tym chodzenie do lekarzy po diagnozę i profilaktykę najbardziej powszechnych chorób cywilizacyjnych mija się z celem. Aby zdiagnozować i zapobiegać chorobom serca czy cukrzycy, wystarczy stosować się do zasad opisanych w pierwszym lepszym poradniku zdrowego życia. Lekarz w niczym nie pomoże, bo najważniejsza jest nasza wola zmiany nawyków żywieniowych czy relaksacyjnych. I tu tkwi sedno problemu, bo pomimo dobrych chęci i poczucia odpowiedzialności za bliskich nie jest to łatwe, szczególnie w starszym wieku (po 30-ce


Cytat:
Pomijam już absolutnie takie rzeczy jak odwiedzanie ginekologa przez kobiety. Smutne jest to, że wciąż pokutuje coś takiego, że do ginekologa idzie się przy pierwszej ciąży. Bo trzeba, inaczej najchętniej w ogóle by się nie szło. Bo wstyd, bo po co, bo mam czas etc. A potem może być za późno...
Regularnie należy odwiedzać:
- stomatologa
- ginekologa (w przypadku kobiet oczywiście)
- urologa (w przypadku mężczyzn po 40 roku życia)

W tych przypadkach naprawdę opłaca się profilaktyka lekarska.
__________________
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
mx1 jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:35   #17
czo
Na emeryturze
 
Zarejestrowany: 04.2009
Skąd: Wrocław
Płeć: ona
Posty: 1 023
czo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłośćczo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Bloo Zobacz post
Ale co innego miałem napisać? Oczywiście, można wszystko skwitować "zdrowym rozsądkiem", ale wtedy sprawy nie ma. Dlatego wcześniej pytałem o motywacje.
Motywuje mnie właśnie obserwacja braku rozsądku u najbliższych mi ludzi. Wiadomo, uczucia, te sprawy, chce się drążyć temat, by pomóc później samej sobie.
czo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 21:40   #18
Bloo
leaves no stone unturned
 
Bloo's Avatar
 
Zarejestrowany: 01.2008
Wiek: 24
Płeć: on
Posty: 4 171
Bloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłośćBloo ma przed sobą świetlaną przyszłość
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sagittarius Zobacz post
Można to według mnie jednak porównać. Nie badasz się - wszystko jest ok, objawów nie ma, czujesz się świetnie, żyć nie umierać. Idziesz na badania - wszystko jest ok, objawów nie ma, czujesz się świetnie, żyć nie umierać - a na zdjęciu syf, który zaraz cię zażre. I teraz chemia, wypadające włosy, wymioty itp. A niby wszystko było dobrze.
To tylko semantyczne nieporozumienie. Jeżeli bralibyśmy dosłowną wartość tych dwu wypowiedzi, to nie są one równoznaczne.
Jeżeli zapytasz osoby, która podejrzewa u siebie raka: "Uważasz, że jak pójdziesz do lekarza, to rak się rozwinie?", nie uzyskasz (w większości przypadków) odpowiedzi: "Tak".

No. Nieważne. To tylko tak dla jasności.
Bloo jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 22:05   #19
lumberjack
______
 
lumberjack's Avatar
 
Zarejestrowany: 08.2005
Skąd: Radom
Wiek: 29
Płeć: on
Posty: 10 401
lumberjack ma ukryty poziom reputacji
Domyślnie

Cytat:
Napisał Czostnek
Ciężko mi tak mówić o bliskich
Można ich nazwać nierozsądnymi. Wychodzi na to samo. Ale to, wiadomo, truizm.

Mój ojciec doprowadził się do takiego stanu, że ledwo uszedł z życiem. Ale ile zdrowia napsuł matce... w każdym razie opanował się dopiero po operacji (skończył z papierosami, solidnie ograniczył spożycie alkoholu). Niektórzy potrafią się opanować dopiero gdy widmo śmierci stanie im przed oczami.

Sam nie żyję jakoś super-ekstra zdrowo, ale wszystko co najgorsze albo odrzuciłem albo minimalizuję przy jednoczesnym konsekwentnym uprawianiu sportu. Nie chcę być kiedyś komuś ciężarem, przyczyną zmartwień, depresji etc. z powodu własnej lekkomyślności.

Cytat:
Napisał Bloo
Wszystko (a szczególnie to, co napisał lumberjack) sprowadza się do poglądu, wg którego należy żyć tak, by nie szkodzić innym, co definiuje naszą wolność.
Tu mnie zaskoczyłeś, bo bardzo mało ludzi rozumie wolność w ten sposób. Ludzie rozumieją wolność jako wolność do najebania się, palenia, ćpania etc.
__________________
Błogosławieni, którzy nie oczekują niczego, albowiem nigdy się nie rozczarują. A. Pope
lumberjack jest offline   Cytuj
Stary 22.10.2009, 22:29   #20
zielony
umarłem
 
zielony's Avatar
 
Zarejestrowany: 09.2009
Skąd: obok kościoła
Posty: 437
zielony to imię znane wszystkimzielony to imię znane wszystkimzielony to imię znane wszystkimzielony to imię znane wszystkimzielony to imię znane wszystkim
Domyślnie

Stary człowiek i zdrowie - to właściwie coś o mnie...
Odpowiedź jest prosta. Każdemu z nas starych zależy na jak najrychlejszym dostąpieniu progów Pana. Choćby po trupach. I to własnych

Są co prawda niesprawdzone teorie mówiące, że człowiek im starszy, tym trudniej jest rozstać mu z nawykami, nie mówiąc już o nałogach. Teorie te głoszą też, że wieloletnie doświadczenia w obserwacji niespodziewanych zgonów młodych, zdrowych, pięknych ludzi doprowadzają do wniosku, że co ma być, to będzie, niezależnie od naszych starań. Stając przed wyborem - męczarnia do końca życia w narzuconym sobie reżimie zdrowotnym z nieuchronną "niespodziewaną" śmiercią na końcu, lub rozkoszowanie się życiem z jednoczesnym skróceniem ostatniej, najgorszej fazy - wybierają to drugie. Ale to są tylko niesprawdzone teorie.
__________________
O istnieniu Boga dowiedziałem się z ostatnich "Faktów TVN"
zielony jest offline   Cytuj
Odpowiedz

Wróć   Forum Ateista.pl > Tematy społeczne > Społeczeństwo

Zakładki

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w tym wątku.
Nie możesz dodawać załączników.
Nie możesz edytować swoich postów

BB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:45.


Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBulletin.net.pl

 

Notujemy niemal 4 tys. odsłon reklamy dziennie! Całodobowa reklama u nas kosztuje tylko 1,49 PLN (brutto!).