lumberjack napisał(a):Zgadzam się z tym wszystkim co napisałeś, ale czy to uprawnia do twierdzenia, że ten film nie był ekranizacją? Wg mnie był. Nieudolną i żałosną, ale jednak ekranizacją.
Sapkowski przeklął to "dzieło", z resztą podobno miał załamanie nerwowe jak to zobaczył i do dziś zabrania wspominać o "tym czymś" podczas wywiadów, także myślę, że to nie była ekranizacja, a raczej luźne nawiązanie scenarzysty/reżysera do wydarzeń z książek Sapkowskiego.
Powiedzmy sobie szczerze, film był chujnią, serial to była chujnia z grzybnią do kwadratu i nie ma żadnej opcji żeby to było ekranizacją.
Wg filmwebu w tym roku ma też wyjść 2 część Constantine. Wie ktoś coś więcej, bo patrząc na ilość informacji na stronie to pewnie marne szanse, że w tym roku będzie.
Neuromanta napisał(a):A wracając do tematu to szykuje się ekranizacja Diuny :-D Czekam z niecierpliwością.
O, kolejna? Wiadomo mi o istnieniu już dwóch, z czego jedną oglądałem (tę nowszą) i całkiem mi się podobała - aczkolwiek nie wiem, jak się ma do książki, bo czytałem tylko "Mesjasza Diuny" i "Dzieci Diuny" (akurat te były w domu :p), a i to już po obejrzeniu ekranizacji :p Całkiem podobał mi się też trzyczęściowy miniserial - ekranizacja właśnie tych dwóch książek z tą samą obsadą, co ekranizacja Diuny (z drobnymi zmianami) - to już oglądałem po czytaniu
z wymienianych tu filmów póki co są same rozczarowania: nowy Frankenstain i "her", a właśnie dołączyły do nich "kamienie na szaniec". okazuje się, że realizacja nie była kiepska tylko na poziomie technicznym (co widać w trailerze), ale również fabularnym
jeahwe napisał(a):z wymienianych tu filmów póki co są same rozczarowania: nowy Frankenstain i "her", a właśnie dołączyły do nich "kamienie na szaniec". okazuje się, że realizacja nie była kiepska tylko na poziomie technicznym (co widać w trailerze), ale również fabularnym
ps
jeden film, o którym nie było tu mowy, okazał się całkiem niezły: "Jack Strong", czyli opowieść o Kuklińskim. poza paroma szczegółami i jednym większym elementem pod koniec (pościg) jest bardzo wierny historii. no i scena otwierająca rodem z książek Suworowa!
Fizyk napisał(a):O, kolejna? Wiadomo mi o istnieniu już dwóch, z czego jedną oglądałem (tę nowszą) i całkiem mi się podobała - aczkolwiek nie wiem, jak się ma do książki,
Tej nowszej nie widziałem, za to ta starsza mimo że wywalono z niej wiele scen była w zamiarze wierną ekranizacją książki. Ogólnie rzecz biorąc ta stara była znośna, chociaż to wywalenie scen dało się wyraźnie odczuć. Dobra by była wersja reżyserska pewnie co najmniej pięciogodzinna ale na taką się nie natknąłem.
Cytat: bo czytałem tylko "Mesjasza Diuny" i "Dzieci Diuny" (akurat te były w domu :p), a i to już po obejrzeniu ekranizacji :p Całkiem podobał mi się też trzyczęściowy miniserial - ekranizacja właśnie tych dwóch książek z tą samą obsadą, co ekranizacja Diuny (z drobnymi zmianami) - to już oglądałem po czytaniu
Miniserial był fajny, dało się już w nim odczuć postęp w dziedzinie efektów specjalnych Stara Diuna była strasznie kwadratowa pod tym względem. Efekty były gorsze niż te z Pana Samochodzika. Szczęściem nie było ich zbyt wiele.
Neuromanta napisał(a):Dobra by była wersja reżyserska pewnie co najmniej pięciogodzinna ale na taką się nie natknąłem.
Nie chcę Cię martwić, ale: "Reżyserska wersja filmu miała 27 godzin. W internecie można podpisać petycję proszącą Davida Lyncha o podjęcie się ponownego montażu filmu." Tak przynajmniej na FilmWebie napisali.
Mi się stara Diuna naprawdę podobała. Wielu na nią narzeka ale to raczej nie przez to, że jest złym filmem, raczej przez to, że nie spełniła tego czego po niej oczekiwano (a oczekiwano naprawdę wiele, między innymi z powodu nazwiska reżysera).
Zapowiada się ciekawie! Wszystkie 12 prac Herkulesa wyczarowane za pomocą najnowszych technologii. Przejrzałem obsadę i żadnych mujinków w rolach greckich bogów, no coś nieprawdopodobnego! Czyżby Zeus zagroził użyciem swego pioruna?
Również bardzo zachęcające recenzje. Co prawda stylowe romanse niezbyt mnie rajcują, ale ciekawi mnie wątek wymierzenia po latach sprawiedliwości japońskiemu zbrodniarzowi wojennemu. No bo, zdaniem politpoprawnego lewactwa, biali żołnierze dostali to, na co zasłużyli...
ps
jeden film, o którym nie było tu mowy, okazał się całkiem niezły: "Jack Strong", czyli opowieść o Kuklińskim. poza paroma szczegółami i jednym większym elementem pod koniec (pościg) jest bardzo wierny historii. no i scena otwierająca rodem z książek Suworowa!
Byłam. oczywiście oceniamy tu filmy a nie fakty.
Więc film dal się oglądać.
Zastanawiało mnie dlaczego mieli taką małą kuchnię w tym domku