Forum Ateista.pl

Pełna wersja: Rozmowy ze Świadkami Jehowy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Hej!

Jestem 32 letnim facetem, który wychowywał się w domu Świadków Jehowy (ŚJ). Kiedy dojrzewałem, w sposób naturalny stało się dla mnie oczywiste, że to czego mnie nauczano to bezsensowne bzdury. Obecnie kiedy przytrafia mi się okazja do rozmowy ze ŚJ, skwapliwie ją wykorzystujęUśmiech Wprawianie ich w zakłopotanie i sprawianie, że zaczynają mieszać się, i gubić w swojej argumentacji, sprawia mi niesłychaną frajdęUśmiech Przy okazji mam cichą nadzieję, że być może w głowie któregoś z nich coś zaświta, i a nóż, ten czy ów, pokusi się kiedyś o rewizję swoich przekonań. Tymczasem pomyślałem sobie, że fajnie byłoby podzielić się swoimi ewentualnymi wspomnieniami z rozmów ze ŚJ, jako że są oni ugrupowaniem religijnym, z którego przedstawicielami chyba najczęściej większość z nas ma okazję rozmawiać. Na początek zwięzła relacja z mojej dzisiejszej, krótkiej, acz owocnej pogadanki.

No więc...:

Siedzę sobie dzisiejszego, pięknego popołudnia w domu i myślę jakby tutaj sobie pogrzeszyć przeciwko bogu (a przy okazji zastanawiam się, przeciwko któremu konkretnie), aż tu nagle "stuk, stuk". Z racji, że rzadko ktoś znienacka puka w moje drzwi, od razu pomyślałem, że to mogą być ŚJ. I ku mojej uciesze - nie myliłem się! Założyłem więc prędko okrycie wierzchnie, włączyłem dyktafon w telefonie i pośpieszyłem do drzwi. Moim oczom ukazały się dwie młode, dość atrakcyjne kobiety. Jak przystało na porządnego ateistę, zanim zacząłem rozmowę, zgrzeszyłem prędko w myślach z jedną z nich, po czym już zrelaksowany i rozluźniony przystąpiłem do konwersacji, która tak oto przebiegała:

ŚJ 1: Dzień dobry. Miło mi pana zastać. Odwiedzamy mieszkańców i proponujemy kurs Pisma Świętego na podstawie broszury "Bóg ma dla nas dobrą nowinę". Czy miał pan okazję kiedyś czytać pismo święte? 

JA: Miałem okazję.

ŚJ 1: I jak (nieśmiały śmiech).

JA: Moje wrażenia są mieszane, że tak powiem... Są rzeczy które mi się nie podobają i są takie, które mi się bardzo nie podobają.

ŚJ 1: Aha... (wyraz lekkiego zaskoczenia). A co dokładnie na przykład?

JA: Nie podobają mi się np. wszystkie początkowe księgi ST od 1 Mojżeszowej poczynając do 2 Królewskiej. Jest w nich opisanych tyle straszliwych rzeczy, że aż mrożą krew w żyłach.

ŚJ 1: Mhm... no jest tam opis wojen...

JA: Jest opis wojen, jest opis tego, jak bóg wysyłał ludzi, żeby mordowali innych ludzi i zdobywali ich ziemie, więc szczerze mówiąc nie za bardzo mi się to podoba.

ŚJ 1: Mhm (z nerwowym usmiechem)... choć już nowy testament mówi troszeczkę inne rzeczy

JA: No i własnie to mi się strasznie kłóci, bo wychodząc z założenia, że to jest ten sam bóg, to jakoś mi to do siebie zupełnie nie pasuje. Dla mnie biblia jest po prostu książką pełną sprzeczności.

ŚJ 1: Mhm... czyli po prostu nie jest spójną księgą... tak?

JA: No nie jest, dlatego, że z jednej strony jest napisane, żeby "czynić innym to, co byśmy chcieli, żeby i nam czyniono", a z drugiej są opisane historie, jak izraelici na rozkaz boga zabijali nawet dzieci.

ŚJ 1: No właśnie... no tak... to trudno powiedzieć... hm.. 

SJ 2: (Od tego momentu pałeczkę przejmuje starsza, jak się domyślam bardziej doświadczona koleżanka) No ale gdyby pan tak od początku zaczął studiować słowo boże, to dowiedziałby się pan dlaczego tak było a nie inaczej. Bóg jest miłością, szóste przykazanie mówi wyraźnie: "nie zabijaj" (i coś tam dalej, ale nieczytelnie to słychać na nagraniu).

JA: No to dlaczego takie rzeczy są opisane?

ŚJ: No to trzeba troszkę więcej czasu i wgłębić się w to, bo Izrael był narodem wybranym a dookoła było dużo narodów ościennych, które oddawały cześć innym bogom i dlatego bóg nakazał, żeby tamci ludzie zostali unicestwieni, żeby Izraelici nie skazili się pogaństwem. To tak ogólnie, ale...

JA: No ok, zakładając, że nawet że jest to jakieś uzasadnienie, to jak wytłumaczyć to, że ginęły zupełnie niewinne dzieci? Zabijanie dzieci to bestialstwo, które nie mieści się w głowie a w biblii jest to opisane w wielu miejscach - chociażby sam potop. Bóg zabił wszystkich ludzi, ponieważ byli niegodziwi. Ale zabił też dzieci. Przecież one nie mogą być niegodziwe. Dzieci są NIEWINNE. Roczne dziecko nie może być czegokolwiek winne!

ŚJ 2: Owszem, zgadza się. Tyle, że bóg potrafi wejrzeć w serce takiego dziecka i już od małego wie jakie to dziecko będzie w przyszłości.

JA: Ok. Więc skoro bóg jest wszechmogący i wszechwiedzący, i wiedział od początku stworzenia, że ludzie staną się niegodziwi, i że będzie musiał zesłać potop, to czemu nie wymyślił tego inaczej?

ŚJ 2: Na początku stworzył Adama i Ewę i oni byli doskonali, i zamierzenie było takie, żeby napełnili całą ziemię i żyli wiecznie. No ale niestety...

JA: No ale bóg to wiedział przecież... że tak się stanie.

ŚJ 2: Możemy tak przypuszczać... czy tak było to tego do końca nie wiemy.

JA: No jest wszechwiedzący przecież...

ŚJ 2: Tak, ale biblia tego nie precyzuje. Bóg dał ludziom wolną wolę...

JA: (Widzę, że Pani nadal ma problem z wyjściem poza swoje ograniczone, narzucone z góry, dogmatyczne myślenie, więc ponawiam argument podając przykład). Bóg tworząc świat wiedział, że panie przyjdą do mnie dzisiaj i będziemy rozmawiać. Jest wszechwiedzący więc wie dokładnie co się wydaży za tysiąc, dwa tysiące, za milion lat, prawda?

ŚJ 1: Mhm.

JA: No więc jeśli znał każdy szczegół przyszłych zdarzeń, to wiedział również, że ludzie staną się niegodziwi, że będzie musiał zniszczyć świat i zabić przy okazji wszystkie dzieci na ziemi.

ŚJ 2: No tak, ale bóg zakładał, że ci ludzie nie będą tak źli, że będą dobrze postępować.

JA: Wiedział, jak będzie, ale zakładał, że będzie inaczej niż wie?

ŚJ 2: Tak jest czasami, że liczymy, że ktoś będzie dobrze postępować, dajemy mu kolejne szanse, a mimo to on jej nie wykorzystuje. (Nagle bóg stał się jakby bardziej ludzki i mniej wszechwiedzącyOczko

JA: Jak dla mnie to nic tu się nie zgadza.

ŚJ 1: No rozumiemy... Dużo pan ma fajnych pytań w sumie... Mamy taką książkę "Czego naprawdę uczy biblia" i tutaj jest taki artykuł właśnie "Jest spójna i dokładna". Jakby pan miał chwilkę następnym razem... W jakich porach można pana zastać?

JA: W różnych porach jestem w zasadzie... (A dlaczego nie teraz UśmiechUśmiechUśmiech ?)

ŚJ 1: Czyli trzeba próbować...

JA: Tak. Zapraszam serdecznie. Zawsze chętnie porozmawiamUśmiech

ŚJ 1: To spróbujemy sobie tak konkretnie omówić jeden temat, bo za dużo ich na raz...

ŚJ 2: Ja mam na imię Wiola, to jest Marta (to ta z którą zgrzeszyłem na początku rozmowyOczko. Możemy prosić pana imię?

JA: Łukasz

Wiola: Panie Łukaszu, no to jak będziemy kiedyś przechodziły to zapukamy.

JA: Dobrze. Zapraszam. Do widzenia!


Rozmowę pozostawię bez komentarzaUśmiech Jeśli macie jakieś doświadczenia to piszcie. To może być taki wątek na deszczowe dni i poprawę humoruUśmiech A ja tymczasem czekam niecierpliwie na zapowiedzianą wizytę i nie omieszkam się z Wami podzielić kolejną porcją "duchowego pokarmu" Uśmiech RAMEN.
Trafiłeś na słabych zawodników - w końcu z doświadczenia nie spodziewają się raczej nikogo, kto potrafi zliczyć do czterech.
Następnym razem delegują jakieś bardziej kumate combo.
(21.01.2016, 00:44)Sofeicz napisał(a): [ -> ]Następnym razem delegują jakieś bardziej kumate combo.

No właśnie to była już druga wizyta. Pierwsza skończyła się równie szybko i obiecali mi wtedy, że przyślą do mnie kogoś, kto będzie w stanie odpowiedzieć na moje pytania. Jak na razie się nie doczekałem, ale liczę na toUśmiechUśmiech
(20.01.2016, 23:59)lukardo84 napisał(a): [ -> ]Jestem 32 letnim facetem, który wychowywał się w domu Świadków Jehowy (ŚJ).
Mógłbyś o tym coś więcej powiedzieć? Jak wyglądało owo wychowanie? Jeśli nie chcesz to oczywiście zrozumiem.
Mieszkając w Poznaniu pełnym zarówno świadków Jehowy jak i stacjonujących co jakiś czas Mormonów również zdarza mi się co jakiś czas z kimś porozmawiać. Chociaż szczerze nudzą mnie już rozmowy na temat teologii i staram się raczej dowiedzieć kim właściwie są ci ludzie którzy do mnie przybywają. I gdy w pewnego razu zaczepił mnie młody, atrakcyjny chłopak pytając czy słyszałem o Mormonach szybko odpowiedziałem "To są ci ludzie, którzy wierzą, iż pewien mężczyzna wszedł do lasu, zobaczył ducha i od tego momentu postanowił zostać prorokiem"? Zastanowił się chwilę, przytaknął, spytał czy bym nie był zainteresowany by wstąpić do kościoła. Odmówiłem, ale zwrócił moją uwagę używany język. Tak, był łamany, ale w sumie całkiem niezły. Pochwaliłem go za niego i spytałem jak się tu czuje. To w końcu trudne zadanie. Przyleciał z Stanów Zjednoczonych do kraju którego nie zna i który jest wyznaniowym betonem. Zaczął się zwierzać. Nie zacytuje go dosłownie, bo było to już jakiś czas temu, jednak przyznał, że dla niego jest to bardzo trudne. Miał bardzo intensywne trzymiesięczne szkolenie z języka, bardzo dużo pracował, a właściwie nic mu z tego nie przychodzi. Nie ma żadnej wdzięczności. No bo i za co?

Czasem mnie tylko męczy gdy ktoś z takich osób, nie ważne jakiego wyznania, robi z siebie mądrale i zaczyna wchodzić w tematy o których nie ma pojęcia. Pewnym razem jeden z członków Jehowy chciał zasugerować, że każdy z nas umrze w wyznaczonym przez boga momencie. Chcąc mnie do tego przekonać spytał się jak to jest, że każda komórka w organiźmie może się cały czas dzielić, tworząc jej nowe kopie, a mimo to się starzejemy i umieramy? Spytałem się więc czy słyszał o czymś takim jak "telomery"? Oczywiście nie, więc zrobiłem mu o nich krótki wykład. Oczywiście w uprzejmym tonie, jednak by zrozumiał, że komórki nie mogą się dzielić w nieskończoność a ten czas jest zależny od różnych czynników: genetycznych, biologicznych, psychicznych czy społecznych i sami mamy nad tym większą kontrolę niż jakikolwiek bóg. Nie byłem zgryźliwy, więc pochwalił mnie za otwartość umysłu, spytał czy może zostawić gazetkę i poszedł xd
Jakby sie komuś z Łodzi nudziło to jest ich trochę na naszych chodnikach. Można ich spotkać np:
skrzyżowanie Piotrkowska/Piłsudskiego, Manu od strony ul Zachodniej, Zachodnia/Legionów, przed Galeria Łódzką,
Liczę że niebawem wątek zostanie uzupełniony o kolejne wpisy. Ja nie pogadam bo nie czuje się na tyle kompetentny.
Sofeicz?
i plus dla autora.
Ponieważ jestem człowiekiem, który lubi czerpać informację z różnych źródeł, któregoś pięknego słonecznego dnia sam podszedłem do "stoiska" ŚJ i wziąłem parę dostępnych książeczek oraz broszurek. Broszurki już przeczytałem, ale książeczki nadal czekają na przeczytanie  Oczko

W niedzielę (2016.03.13) spotkałem ŚJ na klatce mojego bloku. Wręczyli mi zaproszenie na spotkanie. Oczywiście przyjąłem je i podziękowałem. Ja zawsze traktuje ich grzecznie i uprzejmie. Trzeba im to w pewnym sensie oddać, że zawsze starają się być elegancko ubrani oraz elokwentni (akurat ja miałem takie doświadczenia).

Odnośnie Mormonów, to spotkała mnie podobna sytuacja, co Gaido. Na ulicy zostałem zaczepiony przez młodą dziewczynę, która mówiła z amerykańskim akcentem Duży uśmiech Była bardzo miła. Pogawędziliśmy trochę i dała mi, choć było widać, że z lekkim oporem, egzemplarz ich pisma. Muszę przyznać, że działa z wielkim zaangażowaniem oraz poświęceniem.

Pozdrawiam,
Bartłomiej Bławacki
(16.03.2016, 02:47)GPR napisał(a): [ -> ]Jakby sie komuś z Łodzi nudziło to jest ich trochę na naszych chodnikach. Można ich spotkać np:
skrzyżowanie Piotrkowska/Piłsudskiego, Manu od strony ul Zachodniej, Zachodnia/Legionów, przed Galeria Łódzką,
Liczę że niebawem wątek zostanie uzupełniony o kolejne wpisy. Ja nie pogadam bo nie czuje się na tyle kompetentny.
Sofeicz?
i plus dla autora.

Dodam jeszcze, że stacjonują też na Zielonym Rynku.
Ogólnie mam wrażenie, że się ostatnio uaktywnili. Nie ma tygodnia, żeby jakaś 'dwójca' mnie nie odwiedzała.
Zawsze grzecznie ich spławiam ale mój pies jest mniej uprzejmy i strasznie ujada. Dziwne, bo listonosza i inkasenta z elektrowni uwielbia.
Cytat:możesz zapytać gdzie ich zdaniem był Jezus od momentu kiedy skończył 15 lat aż do dorosłości (około 30 roku życia). Polecam też zapytać, skoro są jedyną słuszną religią i następcami apostołów, gdzie byli od 100 r. do 1914 r. i dlaczego dopiero wtedy sobie przypomnieli o kontynuowaniu słów Jezusa.

Możesz też zapytać dlaczego Charles Russell, twórca tej "religii" ma grób w kształcie piramidy z symbolami masońskimi, o taki jak poniżej.

[Obrazek: comment_yffLuNh5e01LNf4SDuy89KSELAPABJyr,w400.jpg]

Tylko odpowiedzi się nie spodziewaj. Mnie za takie pytania odsunięto od tej "organizacji", chociaż i tak już ją opuszczałem.


Cytat:zapytaj ich o to dlaczego w 1975 nie przyszedł Armagedon, chociaż to przez lata zapowiadali. A wcześniej podobnie w roku 1925. A jeszcze wcześniej podobnie w 1914. A do całkiem niedawna twierdzili, że pokolenie roku 1914 nie przeminie zanim przyjdzie Armagedon (teraz tę naukę zmienili tak że nawet sami nie potrafią jej często wyjaśnić). I na koniec zapytaj jak to wszystko się ma do fragmentu Biblii z Powtórzonego Prawa 18:20-22, cytuję z ich własnego przekładu:

20 „‚Jednakże prorok ośmielający się mówić w moim imieniu słowo, którego mu nie nakazałem mówić, lub mówiący w imieniu innych bogów, ów prorok umrze. 21 A jeśli powiesz w swym sercu: „Skąd będziemy wiedzieć, którego słowa nie mówił Jehowa?”, 22 to gdy prorok mówi w imieniu Jehowy i słowo to się nie sprawdzi ani nie spełni, jest to słowo, którego nie mówił Jehowa. Prorok mówił je z zuchwalstwa. Nie wolno ci się go ulęknąć’.
Skoro mówili, że coś się stanie i że jest to "obietnica Jehowy", to znaczy, że okazali się fałszywymi prorokami. A Biblia każe takich nie słuchać ( ͡° ͜ʖ ͡°).

PS. Co do ich interpretacji biblijnych, to możesz mnie zapytać o cokolwiek. Oni nie mają (nie mogą mieć) własnych interpretacji, wszystkie pochodzą z ich publikacji i wszyscy muszą wierzyć w to samo. Podważanie aktualnie obowiązującej interpretacji Biblii narzuconej przez ich Ciało Kierownicze z reguły kończy się wywaleniem ze społeczności.



ze znaleziska: http://www.wykop.pl/link/3544935/sledztw...ow-jehowy/