@ZaKotem
Przeczytałem o IQ. To, co wiemy z tego artykułu, to to, że mieszkańcy Indii i Nepalu mają przeciętny [a nawet trochę niżej niż przeciętny] poziom inteligencji na tle świata. Wypadają gorzej od Europy czy Dalekiego Wschodu i osiągają podobne wyniki co bliski Bliski Wschód i północna Afryka. Nie wiemy jednak co z pozostałymi typami inteligencji ani co jest przyczyną takich wyników. Warto wziąć pod uwagę chociażby dostęp do edukacji, industrializację, fakt, że Indie to tygiel kulturowy [a co jeśli jest jeszcze gorzej, tylko mieszkający tam chrześcijanie i ateiści zawyżają średnią?

], nie wiemy jaki procent badanych regularnie medytuje. Badania na temat medytacji przytaczam poniżej, w odpowiedzi dla Zefcia.
(17.07.2019, 09:41)zefciu napisał(a): [ -> ]Ale przecież system praktyk dharmicznych też początkowo nie analizowały naukowo anatomii, tylko opierały się na tradycji.
Ale rozwinął się w kompletny system, który jest uznawany za wartościowy także w czasach współczesnych, w dobie nauki.
Cytat:Ale mamy jakieś obiektywne, naukowe dane, które wskazują, że np. joga jest skuteczniejsza, niż np. pilates? Bo jeśli nie, to popularność wynika z PR, a nie z rzeczywistej skuteczności. Nikt nigdy nie miał chyba ambicji, aby zrobić z chrześcijaństwa modny system duchowości dla mas.
Akurat pilates pochodzi od jogi. Zastanawiam się nawet czy nie zrobić sobie na to kursu instruktora. Poruszasz tutaj ważną kwestię, bo w świecie nauki panują bardzo silne trendy. Podam coś ze swojego podwórka: przez dłuższy czas w biologii był popyt na badania behawioru, ale teraz coraz mocniej wchodzi biologia molekularna, a wcześniejszy trend powoli odchodzi do lamusa. Nawet jeśli dokonasz znacznego odkrycia dotyczącego zachowań, jest coraz większa szansa, że badania nie zyskają uznania. Niewykluczone, że joga jest dobrze przebadana, ponieważ jest moda na robienie takich badań. Sam miałem przyjemność wypełniania ankiet robionych przez studentów, którzy badają różne zagadnienia związane z asanami.
A tutaj garść publikacji o pozytywnym wpływie jogi i medytacji [z czego dwie nie są do końca publikacjami naukowymi a bardziej artykułami]:
https://www.sciencedaily.com/releases/20...213301.htm
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1916300404
https://www.health.harvard.edu/staying-h...nd-the-mat
https://www.praktycznafizjoterapia.pl/ar...a-miednicy
http://pjst.awf-bp.edu.pl/download/Pol_J...p65-78.pdf
https://www.researchgate.net/publication...ALTH_STATE
Cytat:Co to znaczy „nie porządkują psychiki”? I co to znaczy „brak nacisku na techniki medytacyjne” (biorąc pod uwagę, że pojęcie „medytacja” znaczy coś innego w duchowości wschodniej i duchowości chrześcijańskiej). W zasadzie tylko ten „brak kompletnego systemu ćwiczenia ciała” broni się jako argument.
Medytacja, czyli trening uwagi, którego efektem jest zwiększenia możliwości skupienia się na konkretnym aspekcie, co wpływa pozytywnie na samopoczucie, samokontrolę i koncentrację. Co do kompletnego systemu ćwiczenia ciała, teraz pytanie, czy jest tu w ogóle potrzebne bycie hindusem, czy też można czerpać równie wymierne korzyści bez religii. Przykładowo, Europa czerpie garściami z rzymskiego systemu prawnego, ale nie musi w związku z tym czcić Jowisza.
Cytat:Cytat:Pan Andy z forum wiara
No tak. Zapomniałem, o panu Andy'm z forum wiara, wybitnym, świętym teologu chrześcijańskim, którego wszystkie denominacje uważają za nieomylnego w sprawach wiary, moralności i wyższości plendzy nad naleśnikami.
Rozwaliłeś mnie tym. Przez ponad dziesięć minut chodziłem w robocie z bananem na twarzy, a pacjenci patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Przyznaję, to był nieprzemyślany argument anegdotyczny. To, u pana A chrześcijaństwo jest przyczyną marazmu i zniechęcenia do życia nie znaczy, że nie możemy znaleźć kogoś innego, komu daje motor do rozwoju i czerpania z życia garściami.
(17.07.2019, 10:06)kmat napisał(a): [ -> ]Ja bym dodatkowo podszedł od jeszcze innej strony. Czy religie dharmiczne dały społeczeństwom, które je wyznawały jakiś impuls cywilizacyjny? Bo jak tacy Sungowie nawrócili się na taoizm to o mało nie wywołali rewolucji przemysłowej kilka wieków przed zachodnią Europą. Tak patrząc na Indie i Indochiny to wygląda to cokolwiek kiepsko. Ot, radzą sobie lepiej niż świat islamu i Afryka, co żadnym wybitnym osiągnięciem nie jest. Najbogatsza w tym gronie Tajlandia to poziom biedniejszej Europy i epidemia HIVa. Okej, dżinici wyrwali Żydom handel diamentami - to budzi podziw. Ale tak coś więcej?
Bardzo ciekawe pytanie, ale odpowiedź jest cholernie trudna. Przede wszystkim dlatego, że widzimy szereg korelacji, które wcale nie muszą mieć związku z przyczynowością.
Po pierwsze, dzisiejsza mentalność Indii różni się od tej starożytnej, okupacja Brytyjska i Islamska zrobiły swoje. I już abstrahując, że hindusi po prostu lubią zwalać na muzułmanów i Anglików na zasadzie "kiedyś to było". Czytając starożytne teksty widać, że ta mentalność była inna, a obecna jest jednak w sporej mierze bliskowschodnia. Wystarczy przypomnieć sytuację z Mahabharaty, gdzie księżniczka Draupadi została wydana za pięciu mężów. Dość ciekawie wygląda też kwestia ojcostwa, w przypadku pięciu braci Pandawów ,ojców było trzech a matka jedna - królowa Kunti. Przy czym Pandu, król i mąż Kunti, nie miał z nią żadnego dziecka. Pomimo tego dzieci Kunti zwane były Pandawami, czyli "Synami Pandu" oraz były oficjalnie uznawane za potomków królewskich. Mało tego, pochodzenie synów było dla ojca wielkim zaszczytem. Także podejście do nagości było inne, pierwotnie kojarzono akt z boskością, obecne podejście nie odstaje od tego w świecie islamu. Staerożytni myśliciele indyjski mieli też o wiele bardziej ścisłe umysły, co widać chociażby w sanskryckich systemach klasyfikacyjnych, bardzo logicznych i szczegółowych. Obecne podejście to bardziej arabskie "bakra", czyli sporo bałaganu z domieszką prokrastynacji.
W czasach starożytnych Indie wywarły spory wpływ na tamtejszy rejon świata. Architektura południowej Azji zawdzięcza swą formę indyjskim misjom, najokazalszy przykład to Tajlandia. W kwestii budowli chińskich sprawa nie jest prosta, ponieważ pomimo powierzchownego podobieństwa do Indii [Kerala] czy Tajlandii, czytałem artykuł, w którym wyprowadzano formę chińskiej pagody z... wierz strażniczych z czasów Trzech Królestw. Ogólnie wpływ Indii na Chiny to trudne zagadnienie. Z jednej strony z pewnością buddyzm stymulował taoizm i konfucjanizm do rozwoju, a te przejęły od niego sporo, jednak czy na tyle sporo, by nadać im miano religii dharmicznej? Bo np. taki tybetański Bon, wywodzący się ze stepowego animizmu, został oficjalnie szkołą buddyzmu lamaickiego. Niemniej nawet jeśli uznamy taoizm i konfucjonizm za produkt Państwa Środka, nie możemy odmówić buddyzmowi wpływu na kulturę i tożsamość Chin, a te swego czasu były największym mocarstwem świata [a potem uznali, że zatopią flotę i zamkną się przed światem... co złego może się stać?]. Nawet żydów Esseńczyków łączy się czasem z buddyzmem i misjami Aśoki, które docierały także na Bliski Wschód.
Druga kwestia to faktyczny wpływ religii. Indonezja radzi sobie lepiej niż wiele państw islamskich, ale czy na pewno dlatego, że ma sporą domieszkę kultury Indii i wyznawcy religii religii dharmicznych stanowią tam sporą ilość. Także Indie lepiej radzą sobie niż Pakistan i można sobie zakładać, że radziłyby sobie jeszcze lepiej bez muzułmanów, ale przyczyną może być równie dobrze chociażby dostęp do surowców. Szczególnie protestanci lubują się upatrywania hinduizmu jako przyczyny biedy, jednak idąc tym tropem można też oskarżyć chrześcijan o biedę w Wenezueli,. przy czym oba osądy są równie powierzchowne.
Profesor Rafał Krawczyk upatruje brak rozwoju gospodarczego Indii w ichniej koncepcji kolistości, cykliczności. Hindusi, wierzący w cykliczność mieliby nie mieć powodów do starania się, rozwijania państwa, ponieważ świat jest cykliczny a każde działanie jest ostatecznie nic nie warte. Tyle, że tę argumentację można zastosować także u chrześcijan, którzy także mogliby nie mieć ochoty na rozwój państwa, skoro królestwo Boże czeka dopiero po śmierci. Z drugiej strony Indie są krajem wciąż rozwijającym się, mającym spory potencjał. Niektórzy upatrują w nich, u boku Chin, przyszłych światowych liderów gospodarczych. Ale znów, nawet jeśli faktycznie tak będzie, wcale nie musi to oznaczać, że przyczyną sukcesu jest religia a nie np. rozważna polityka monetarna czy zarządzanie.