04.03.2020, 10:34
https://www.wprost.pl/prime-time/1030391...metoo.html
Z jednej strony 50 twarzy Greya, gdzie samczą dominacją aż kipi, a wszystko co związane z tą francczyzą sprzedało się w miriadach egzemplarzy. Z drugiej majstrowanie przy bajkach, aby w ogóle usunąć pomysł na romans w pracy. Czekam, aż delete dotknie Książąt z baśni i bajek, którzy uwodzili biedne, niewykształcone lasencje z prowincji. Bajki z reguły były tymi elementami, które pozwalały na obejście Tabu, na sensowne zaszczepienie marzeń, na wykazanie, że dla miłości nie jest ważny wiek, pozycja społeczna ani żadna wymyślona czy nie, przeszkoda.
Dzisiaj jednak, następuje nieco kuriozalny ideologiczny podział na kasty, które mogą się w ogóle ze sobą wiązać i cieszyć wzajemną miłością i szacunkiem. Ja rozumiem, że molestowanie to realny problem, ale czemu do cholery wymazywane jest uczucie między podwładną a szefem, kiedy w większości dorosłe kobiety, domagają się twórczości w stylu Blanki Lipińskiej i ww. 50 oblicz multimilionera sadysty? Światowa kultura zaczyna cierpieć na schizoidalną "trendowatość". Z jednej AntyKopciuszek, z drugiej HardcorKopciuszek. Wygląda to jak wykształcanie nowego '"shamingu": "wstydź się, że podkochujesz w szefie, Ty zdrajczynio kobiet!". Podejrzewam, że ten trend będzie mutował. Im większa będzie presja, im większe nakłady na cnotliwe izolowanie uczuć ludzi o pozycjach niesymetrycznych, tym lepiej różne Lipińskie będą zarabiać. Na zasadzie zakazanego owocu wykwitnie coś jeszcze ciekawszego niż #MeToo. Więcej nawet. Nastąpi zmiksowanie molestowania, zemsty byłych kochanków i intensyfikacji smaczku zakazanego owocu. Nastąpi istna schizofrenia w realu, bo w całej puli znajdzie się x osób rozgrywających za pomocą tabu swoje prywatne urazy i z tego x iluś tam przykładom z pewnością uda się dowieść interesowność i kłamstwo, co będzie służyło za bicz, na każdą osobę molestowaną.
Ja rozumiem różne funkcje sztuki, tą kreatorską też, ale po kij się za pomocą sztuki bawić w inżynierię społeczną?
Cytat:Li Shang, generał chińskiej armii i ukochany Mulan, nie pojawi się w nowej wersji hitu Disneya. Dlaczego zdecydowano się na taki krok?
Aktorska wersja bajki o Mulan jest wzorowana na animacji Disneya z 1998 roku. „Mulan” przedstawia historię kobiety, która przebiera się za mężczyznę, żeby w miejsce swojego schorowanego ojca walczyć w chińskiej armii. W oryginalnej wersji „Mulan” generał Li Shang nawiązał wieź z Pingiem, czyli męskim alter ego Mulan. Dlaczego w nowej wersji „Mulan” nie pojawi się postać generała, tłumaczył Jason Reed, a jego słowa cytuje portal Collider. Jak się okazuje ma to związek ze zmianami, które zostały zapoczątkowane przez ruch #MeToo.
„Uznaliśmy, że to niewłaściwe”
– Myślę, że w czasach #MeToo postać, która jest dowódcą i jednocześnie obiektem miłosnego zainteresowania jest nieco niezręczna – uznaliśmy, że to niewłaściwe – powiedział Jason Reed, dodając, że „pomyślano, że na wiele sposobów to usprawiedliwianie zachowania, które za wszelką cenę powinny zostać wykluczone z przemysłu filmowego".
Z jednej strony 50 twarzy Greya, gdzie samczą dominacją aż kipi, a wszystko co związane z tą francczyzą sprzedało się w miriadach egzemplarzy. Z drugiej majstrowanie przy bajkach, aby w ogóle usunąć pomysł na romans w pracy. Czekam, aż delete dotknie Książąt z baśni i bajek, którzy uwodzili biedne, niewykształcone lasencje z prowincji. Bajki z reguły były tymi elementami, które pozwalały na obejście Tabu, na sensowne zaszczepienie marzeń, na wykazanie, że dla miłości nie jest ważny wiek, pozycja społeczna ani żadna wymyślona czy nie, przeszkoda.
Dzisiaj jednak, następuje nieco kuriozalny ideologiczny podział na kasty, które mogą się w ogóle ze sobą wiązać i cieszyć wzajemną miłością i szacunkiem. Ja rozumiem, że molestowanie to realny problem, ale czemu do cholery wymazywane jest uczucie między podwładną a szefem, kiedy w większości dorosłe kobiety, domagają się twórczości w stylu Blanki Lipińskiej i ww. 50 oblicz multimilionera sadysty? Światowa kultura zaczyna cierpieć na schizoidalną "trendowatość". Z jednej AntyKopciuszek, z drugiej HardcorKopciuszek. Wygląda to jak wykształcanie nowego '"shamingu": "wstydź się, że podkochujesz w szefie, Ty zdrajczynio kobiet!". Podejrzewam, że ten trend będzie mutował. Im większa będzie presja, im większe nakłady na cnotliwe izolowanie uczuć ludzi o pozycjach niesymetrycznych, tym lepiej różne Lipińskie będą zarabiać. Na zasadzie zakazanego owocu wykwitnie coś jeszcze ciekawszego niż #MeToo. Więcej nawet. Nastąpi zmiksowanie molestowania, zemsty byłych kochanków i intensyfikacji smaczku zakazanego owocu. Nastąpi istna schizofrenia w realu, bo w całej puli znajdzie się x osób rozgrywających za pomocą tabu swoje prywatne urazy i z tego x iluś tam przykładom z pewnością uda się dowieść interesowność i kłamstwo, co będzie służyło za bicz, na każdą osobę molestowaną.
Ja rozumiem różne funkcje sztuki, tą kreatorską też, ale po kij się za pomocą sztuki bawić w inżynierię społeczną?
![[Obrazek: 398?cb=20190524201045]](https://vignette.wikia.nocookie.net/disneyprincess/images/a/ae/12MoanaPrincess.png/revision/latest/scale-to-width-down/398?cb=20190524201045)

No rozgrzany i rozbrykany konik musiał się napić z pewnego źródełka, aby się uspokoić i zrelaksować. Z reguły taka rozmowa była prowadzona między jakimś Bjoernem a blond Bryndis. A później przez rumaka Bjoerna, szli spać po takiej rozmowie i doczekiwali się syna - Haralda, który walczył dzielnie i dużo konia poił.