Forum Ateista.pl

Pełna wersja: Rozważania na Nowy Rok 2021
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Boże Narodzenie 2020 jest już za nami, a przed nami Nowy Rok 2021.  W tym roku skupieni byliśmy na tym, że trwa pandemia, ale dobre wieści! właśnie dziś do kraju zwieziono pierwsze szczepionki. Tak jak można było przewidywać, tragedia która dotknęła wielu, nie sprowokowała żadnych istot boskich do uwidocznienia się ani na firnamencie nieba ani w żaden naturalnie powtarzalny sposób umożliwiający rzeczową ich obserwację. Ale naukowcy donieśli, że nowy sygnał wow! Z okolicy Alfa Proximy odnotowano, co zostanie szczegółowiej opisane po Nowym Roku w prasie naukowej. Taka wieść daje potencjał do rozmyślań, bo choć układ Alfa Proximy podobno jest niestabilny, to jest to dobra wiadomość w okresie świąteczno-noworocznym, gdyż można dać upust fantazji. No bo gdyby to byłaby prawda, to jesteśmy w domu. Można nawiązać efektywną współpracę z pobliską cywilizacją i nawet jeśli nie od razu wzajemnie się odwiedzimy, to już wspólnie skoordynowane badania nad otaczającą nas rzeczywistością można by przedsięwziąć. A zresztą jeszcze nie tak dawno była rozważana podróż małych nanobotów do tego właśnie układu, które po rozwinięciu zawrotnych prędkości na żaglach słonecznych, osiągnęłyby cel po kilkudziesięciu latach.
Może to i dobrze, że układy planetarne dzieli tak duża odległość. To jednak wymaga czasu, aby realną i szczerą zacząć współpracę międzyplanetarną. Nigdy nie wiadomo, która opcja polityczna akurat nasłuchuje. Zadajesz pytanie jak widzą wszechświat, a tu po drugiej stronie odpowiednik Trumpa, pytasz o sprawiedliwość a tam babeczka z polskiego Sądu Najwyższego. Takie tematy wymagają jakiejś analizy porównawczej jakie odpowiedzi przychodzą z tej obcej planety w ciągu powiedzmy trzech pokoleń. Ale już wspólne badania można pewnie skoordynować, a wtedy i koszt tych badań globalnie (czy też międzyplanetarnie) staje się niższy.  Póki co jednak trapi nas pandemia oraz to, że jakoś znikąd pomocy od zaświatów – i sami musimy te szczepionki robić.
W ogóle nikt przez cały rok 2020 w mediach masowych nie poruszył tematu, że w Nazarecie jednak uzdrawiano od zarazy i to nie tylko sam Nauczyciel to czynił, ale i jego uczniowie. W roku 2020 jego uczniowie byli narażeni w mediach masowych o różne rzeczy, zarzuca się im sprośne rzeczy, ale nikt oczywistej jednak kwestii uzdrowień od zarazy nie poruszył, a to jednak powinno być dostępne choć w minimalnym stopniu chociaż w środowiskach charyzmatycznych. No ale nie widu ni słychu. A byłby to potężny argument dlaczego kościoły otwarte być powinny. Nikt też nie zauważa aspektu siły wiary, która jeśli duża, powinna góry przenosić.
Może na Ziemi po prostu nie ma nikogo obecnie, kto ma ten potencjał. W międzyczasie padła wieść w jakimś artykule, że czarna materia ma historię dłuższą niż nasz wszechświat i pochodzi z okresu sprzed Wielkiego Wybuchu i być może rozprzestrzenia się tam, gdy przestrzeni nie ma i wypełnia obszar, który nie wymaga przestrzeni pomiędzy wszechświatami. Kiedyś jeszcze w starożytnych czasach nieliczni rozważali, jaki to jest w rzeczywistości ten ruch planet, co je na niebie widzimy. Przeważnie się mylono, ale jednak sam fakt, że można te punkty na niebie było zaosbserwować osobiście, dawał przewagę – można się było mylić osobiście.
Cóż można zrobić z taką rzeczywistością jaką jest niedostępna dla nas materia, z której się składa większość rzeczywistości.  Na pewno oznacza to, że sama nauka mierzy się ze sprawami, których zaobserwować się nie da, a więc dopuszcza się otwarcie możliwość istnienia rzeczy, których nie obserwujemy. No bo jeśli jest materia, choćby czarna, to może podlegać zależnościom, których być może jeszcze nie znamy, a jeśli podlega jakimkolwiek zależnościom to jest pewnie możliwe stworzyć jakieś struktury w ramach tej materii, zaś ze struktur do życia potrzeba jak wiemy już tylko przypadku. To jakbym był istotą zbudowaną z ciemnej materii, unikałbym wchodzenia w interakcję z materią jasną obawiając się anihilacji. Tydzień temu zaś padła wieść, że naukowcom udało się teleportować kubit na odległość 27 mil. Kubit to jakieś pojęcie, które jest odpowiednikiem bajta w komputerach kwantowych, zaś teleportacja była możliwa dzięki efektom stanów splątanych. Nic tylko zapakować taki stan kwantowy do sondy zbudowanej z nanobotów i pchnąć to coś na żaglu słonecznym w kierunku Alfa Proximy, oczywiście po wcześniejszym dogadaniu się z tamtejszymi mieszkańcami, że ktoś ją odbierze. To by mogło zoptymalizować wspólną pracę nad tymi badaniami rzeczywistości, o których pisałem.
Jeszcze zostaje kwestia, żeby rozwikłać w tym tekście, gdzie się podziały istoty boskie, które chodziły po Ziemi i odleciały. To, że chodziły wiemy, bo różne ludy różne podania o nich pozostawiły. To że odleciały wiemy z tego samego pewnego źródła.  Biorąc pod uwagę, że nasz świat cały jest relatywny, to jeśli odleciały, to mogą po prostu wciąż lecieć (z naszej perspektywy), chociaż dla nich już dawno są na miejscu i tylko czekają tam na nas (to z ich perspektywy). To nie jest takie trywialne wcale przemierzyć czas  i przestrzeń i się znaleźć w nowym miejscu. Tam na pewno przy okazji takiej podróży pojawiają się jakieś efekty związane z relatywistyką czasu i przestrzeni, więc może nie do końca słusznie oczekujemy, że w trakcie tej podróży będą zajmować się tym co trwa na Ziemi. Chociaż w sumie nie do końca wiadomo jaką drogą i co miałoby się przemieścić. No bo niektóre z tych istot z ciałem i duszą, a niektóre w chwili śmierci, zaś ludzie przeważnie w chwili śmierci. Poza tym jaki mechanizm miałby to coś wypchnąć tak skutecznie w podróż kosmiczną. Może ewentualnie tu nie chodzi o jakąś jaźń zapakowaną w mały statek kosmiczny podróżujący do nowego świata. Może wszystkie informacje o tym co tu zachodzi, zapisują się gdzieś na krawędzi zdarzeń i w ten sposób nie ma wcale potrzeby żadnych kilku gramów teleportować w inne miejsce. Pojęcia nie mam. Ale faktem jest, że o sygnale wow!, teleportacji, czarnej materii oraz o tym, że w kościołach, w których się święci Pana, którego płaszcz uzdrawiał z zarazy, należy zachować odstępy – czytałem w tym roku.
Przeraża i rozśmiesza mnie to, że wszystko to - cała nauka, inteligencja etc. - tylko po to, żeby ludzkość mogła gdzieś na innej planecie pobudować makdonaldy i lizać się po siusiakach i cipkach. Warto sobie zadać pytanie czy warto w ogóle czy może jest to wszystko niewarte funta kłaków.

Nie umiemy ogarnąć sami siebie tu na Ziemi, a będziemy pchać się gdzie indziej...
Spośród wielu różnych opcji, poruszyłeś ważny dla mnie temat. Na prawdę nie widzę tu żadnego kłopotu z tym, że ludzkość będzie się lizała po siusiakach i cipkach na innej planecie. Na dobrą sprawę nowe planety z innym ciążeniem i zupełnie nowymi pejzażami mogą dawać niezbadany tu dotąd potencjał. Kiedyś już dawno temu Epikur uczył, że celem człowieka jest odczuwać szczęście. Nauczał tego w świecie, w którym doszukiwano się innych uzasadnień celów życia człowieka. Ale współcześnie jest to pogląd powszechny. W przyszłości zaś, gdy już dojdzie do takich podróży cel człowieka może się ponownie zmienić, bo tak to już bywa, że poglądy się zmieniają wraz z epokami. Ale niezależnie od poglądów ludzie się liżą po cipkach i siusiakach z tą tylko różnicą, że czasami jest to celem samym w sobie, a czasami przy okazji. Słuchaj, podróże międzygwiezdne to perspektywa 1000 lat, zaś już za 200 lat będziemy w stanie regenerować własne organy, żeby stać się aśmiertelnymi. Za 1000 lat będziemy więc już po wojnach określających nowy ład społeczny określający, komu wolno być aśmiertelnym a komu nie wolno. Trudno więc powiedzieć, czy na taką wyprawę poleci cywilizacja mającą współczesny światopogląd, nasze epikurejskie poglądy i generalnie obecną perspektywę. Może poleci kilka istot aśmiertelnych, które przeniosą życie na nową planetę i osadzą tam grupę ludzi śmiertelnych, żeby mogły się lizać, aby ewolucja mogła trwać.
(27.12.2020, 14:01)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]Kiedyś już dawno temu Epikur uczył, że celem człowieka jest odczuwać szczęście. Nauczał tego w świecie, w którym doszukiwano się innych uzasadnień celów życia człowieka. Ale współcześnie jest to pogląd powszechny.

1) Chyba nie czytałeś Epikura.
2) Współcześnie ludzie nie dążą do ideałów epikureizmu tylko konsumpcjonizmu. Rodziny patchworkowe, ludzie się puszczają każdy z każdym, potem rozwody i nieszczęśliwe dzieci ze zniszczoną psychiką, no i do tego obżarstwo w makach, po którym spaślaki mają zrujnowane zdrowie.

U Epikura szczęście jest tożsame z posiadaniem mądrości i prawdziwych przyjaciół. We współczesnych nam czasach na pewno byłby wrogiem konsumpcjonizmu, gdyż uważał, że kierowanie się zaspokajaniem cielesnej przyjemności jest nierozłącznie powiązane z cierpieniem wynikającym ze skutków ubocznych tychże przyjemności oraz z odczuwaniem nieszczęścia z powodu braku zaspokojenia owych żądz (a nie da się ich zaspokajać permanentnie).

(27.12.2020, 14:01)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]Słuchaj, podróże międzygwiezdne to perspektywa 1000 lat, zaś już za 200 lat będziemy w stanie regenerować własne organy, żeby stać się aśmiertelnymi. Za 1000 lat będziemy więc już po wojnach określających nowy ład społeczny określający, komu wolno być aśmiertelnym a komu nie wolno. Trudno więc powiedzieć, czy na taką wyprawę poleci cywilizacja mającą współczesny światopogląd, nasze epikurejskie poglądy i generalnie obecną perspektywę.

Może w międzyczasie naszą cywilizację odwiedzi Generał Syfilis i się skończy babce sranie:



Cytat:Wy jebane ziemskie śmiecie, na homo sapiens mam alergię
To generał Syfilis, BDF para siempre
Cały ludzki gatunek dziś się znalazł na zakręcie
Czuję więcej wstrętu do was niż ma mafia siana z przestępstw
Przybyłem na tą skurwiałą planetę jako pielgrzym
Jednym ognistym podmuchem mogę całe miasto zwęglić
To emisariusz śmierci, wykładam chuj na klimat
Pierdolę Matkę Ziemię, niech ta stara kurwa zdycha
Kosmiczny Hun Attyla, mam skrzydła jak pterodaktyl
Scenka z Terminatora, pod stopami trzeszczą czaszki
Cała broń waszej armii nie jest w stanie mnie, ziom, zranić
Strącam z nieba myśliwce jakbym odganiał komary
Stoję wyprostowany, sięgam dwunastego piętra
Rodyjski kolos z mentalnością jak wściekły doberman
To najeźdźca z gwiazd, czołgi stopą wgniatam w glebę
To architekt zniszczenia dzisiaj odrobacza Ziemię

Chcecie kolonizować kosmos? To mordo niezła beka
Zanim zbudujecie flotę, tu na Ziemi śmierć was czeka
Więc na kolana ścierwa, to mój dzień, przybył półbóg
Rozrywam budynki dłońmi jakby były z pluszu
Spod butów radiowozy uciekają jak hot wheelsy
Żadna armia nie była gotowa do takiej potyczki
Wasze pociski niestety nie dadzą wam za wiele
Za to ja mam cztery fiuty i każdy strzela laserem
Wdeptuję w glebę miasta, układam z trupów wieżę
W przerwie odpalam tutoriale z grą na ukulele
Wbijam ci na osiedle, synku, pod blok, w którym mieszkasz
I zrywam dach po to, żeby się do środka zeszczać
Krew na pancerzach mojej armii lśni niczym barszcz
Używamy niewolników jako żywych tarcz
Przybył kat, by wytrzebić cały ludzki świat
Wolałbym urodzić jeża cewką niż być którymś z was

Wyrwałem wieżę Eiffla żeby wbić ją w Luwr
Ludzie jak karaluchy uciekają mi spod nóg
Wpierdoliłem stado krów, mam całą brodę we krwi
Jestem miły niczym rak odbytu i rzeżączka w jednym
Moi podopieczni urodzili się do walki
Wasze czołgi przy naszych wyglądają jak gokarty
Daję rozkaz, żeby wrogów ukrzyżować i podpalić
By słupy czarnego dymu były widoczne z oddali
Uwielbiam te poranki, gdy codziennie są Zaduszki
Cysterny z piwem wlewam sobie do ryja jak puszki
Świat ludzki umiera, spychamy dziś go w otchłań
Jebać was wszystkich naraz i każdego z osobna
To kontratak Imperium, przybyliśmy się zabawić
Chewbacca z R2-D2 rżną ci ojca na dwa baty
A ja śpiewam jak karabin, ośmiornica mózgi zjada
BDF rozprzestrzenia się jak dżuma Justyniana
(27.12.2020, 17:53)lumberjack napisał(a): [ -> ]2) Współcześnie ludzie nie dążą do ideałów epikureizmu tylko konsumpcjonizmu.
Czyli bardziej Arystyp. Ale ten nauczał, że konsumować też trzeba umieć, jak ktoś to robi bez rozumu, to go to zabija. Hedonizm wymaga inteligencji, a to oznacza że hedonizm jako norma społeczna wywołuje nacisk selekcyjny na jej zwiększanie.
Cytat: Rodziny patchworkowe, ludzie się puszczają każdy z każdym, potem rozwody i nieszczęśliwe dzieci ze zniszczoną psychiką
Widziałem dzieci ze zniszczoną psychiką że względu na to, że rodzice się nie rozwiedli, tylko "dla dobra dzieci" trwali że sobą we wspólnej nienawiści póki ich śmierć nie złączyła. Natomiast ci moi znajomi, których rodzice się rozwiedli, jakoś wcale zryci nie są.
Cytat: no i do tego obżarstwo w makach, po którym spaślaki mają zrujnowane zdrowie.
To właśnie przykład tej selekcji faworyzującej inteligencję.
(28.12.2020, 11:32)ZaKotem napisał(a): [ -> ]
(27.12.2020, 17:53)lumberjack napisał(a): [ -> ]2) Współcześnie ludzie nie dążą do ideałów epikureizmu tylko konsumpcjonizmu.
Czyli bardziej Arystyp. Ale ten nauczał, że konsumować też trzeba umieć, jak ktoś to robi bez rozumu, to go to zabija. Hedonizm wymaga inteligencji, a to oznacza że hedonizm jako norma społeczna wywołuje nacisk selekcyjny na jej zwiększanie.
...
To właśnie przykład tej selekcji faworyzującej inteligencję.

A wraz ze zwiększeniem inteligencji wzmacniane są zabezpieczenia uniemożliwiające selekcję dzięki wzrastającej inteligencji znaczącego odsetka. Mamy zatem szybko i po króliczemu mnożących się idiotów, których nie ma co odławiać, więc liczba ich przyrasta szybciej niż powolne efekty szkodliwego stylu życia. Znaczy się im większy dobrobyt wynikający z inteligencji tym więcej idiotów. Paradoks.
(28.12.2020, 13:26)Gawain napisał(a): [ -> ][Mamy zatem szybko i po króliczemu mnożących się idiotów, których nie ma co odławiać, więc liczba ich przyrasta szybciej niż powolne efekty szkodliwego stylu życia.
Żadne dane na taki efekt nie wskazują. Są to bezbożne życzenia eugeników, którzy takimi hipotezami próbują uzasadnić konieczność w naturalny proces selekcji, który według nich promuje niższe rasy, a te wyższe muszą się bronić, najlepiej sterylizując te niższe.

Oczywiście, łatwo znaleźć idiotę, któremu się tak jakoś narobiło dziesięcioro dzieci i nie bardzo, biedak, wie skąd. Ale na każdego takiego przypada dziewięciu, którym nie udało się narobić ani jednego.
No właśnie nie.

https://www.elitedaily.com/women/women-w...iq/1052300

Im wyższa inteligencja kobiety tym bardziej prawdopodobne, że nie będzie chciała mieć dzieci. Ergo, im więcej mądrych tym mniej mądrych.
lumberjack, no tak, Epikur nie uczył konsumpcjonizmu, ale i tak był samotną wyspą uczącą o szczęściu pośród myślicieli poszukujących sensu w zaświatach.

Cytat:Może w międzyczasie naszą cywilizację odwiedzi Generał Syfilis i się skończy babce sranie
Takich ziemskich generałów syfilisów było już sporo, i wszystkich pokonaliśmy. Z przybyciem odpowiednika z kosmosu kłopot jest taki, że:
a) wszechświat nie jest przeludniony cywilizacjami, więc nikt z zewnątrz nie będzie miał ciśnienia aby właśnie o Ziemię walczyć
b) jest sporo lokalizacji, z których można czerpać surowce i gdzie nie występują agresywne naczelne gatunku, więc można założyć kolonię w bezpieczniejszych miejscach
kosmos to nie Ziemia z ograniczoną dostępnością surowcow, żeby komuś się opłacało walczyć.
(28.12.2020, 17:18)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]lumberjack, no tak, Epikur nie uczył konsumpcjonizmu, ale i tak był samotną wyspą uczącą o szczęściu pośród myślicieli poszukujących sensu w zaświatach

Z tym już się mogę zgodzić.

(28.12.2020, 17:18)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]Takich ziemskich generałów syfilisów było już sporo, i wszystkich pokonaliśmy. Z przybyciem odpowiednika z kosmosu kłopot jest taki, że:
a) wszechświat nie jest przeludniony cywilizacjami, więc nikt z zewnątrz nie będzie miał ciśnienia aby właśnie o Ziemię walczyć
b) jest sporo lokalizacji, z których można czerpać surowce i gdzie nie występują agresywne naczelne gatunku, więc można założyć kolonię w bezpieczniejszych miejscach
kosmos to nie Ziemia z ograniczoną dostępnością surowcow, żeby komuś się opłacało walczyć.

Z twoim myśleniem jest taki kłopot, że zakładasz, że cywilizacja Generała Syfilisa pochodząca prosto z kosmosu będzie taką, która kieruje się prostym rachunkiem opłacalności odnośnie surowców.

Na przykładzie ludzkości - praktycznie każdy człowiek ma jakieś hobby. Hobby to coś na co marnuje się* swój czas i zasoby. Kobity oglądają M jak Klan - marnują swój czas i pieniądze na TV, kablówkę i prąd. Z mojej perspektywy nielogiczne. Z perspektywy takiej kobity równie bezsensowne jest nasze siedzenie na forum i kłócenie się z Matsukami o płaskość Ziemi. A niektórzy lubią sobie pójść na ryby, a jeszcze inni poszczelać do dzików.

*w pewnym sensie się nie marnuje, bo hobby sprawia, że mamy dobre samopoczucie

Dla Generała Syfilisa podbój planety i wyplewienie rodzaju ludzkiego może być zwykłym hobby. On zmarnuje swój czas i surowce, żeby sobie poszczelać do ludziodzików.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Predator_(..._fikcyjna) - o tu masz takiego co po prostu lubi sobie co jakiś czas ubić jakąś ludziznę.
(26.12.2020, 15:41)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]Boże Narodzenie 2020 jest już za nami, a przed nami Nowy Rok 2021.  W tym roku skupieni byliśmy na tym, że trwa pandemia, ale dobre wieści! właśnie dziś do kraju zwieziono pierwsze szczepionki. Tak jak można było przewidywać, tragedia która dotknęła wielu, nie sprowokowała żadnych istot boskich do uwidocznienia się ani na firnamencie nieba ani w żaden naturalnie powtarzalny sposób umożliwiający rzeczową ich obserwację. Ale naukowcy donieśli, że nowy sygnał wow! Z okolicy Alfa Proximy odnotowano, co zostanie szczegółowiej opisane po Nowym Roku w prasie naukowej.

Co to jest Alfa Proxima? Ten sygnał to po prostu przesunięcie linii widmowych Proximy Centauri. I świadczy to tylko o istnieniu planety w jej pobliżu.

(26.12.2020, 15:41)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]Przeważnie się mylono, ale jednak sam fakt, że można te punkty na niebie było zaosbserwować osobiście, dawał przewagę – można się było mylić osobiście.
Cóż można zrobić z taką rzeczywistością jaką jest niedostępna dla nas materia, z której się składa większość rzeczywistości.  Na pewno oznacza to, że sama nauka mierzy się ze sprawami, których zaobserwować się nie da, a więc dopuszcza się otwarcie możliwość istnienia rzeczy, których nie obserwujemy.

W starożytności jak najbardziej zajmowano się "rzeczami niewidzialnymi". Chociażby teoria atomistycznej budowy świata Demokryta z Abdery czy generalnie metafizyka grecka i indyjska.

(26.12.2020, 15:41)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]No bo jeśli jest materia, choćby czarna, to może podlegać zależnościom, których być może jeszcze nie znamy, a jeśli podlega jakimkolwiek zależnościom to jest pewnie możliwe stworzyć jakieś struktury w ramach tej materii, zaś ze struktur do życia potrzeba jak wiemy już tylko przypadku.

Jest to w zasadzie niemożliwe gdyż natura hipotetycznej ciemnej materii musiała by być kompletnie inna niż barionowej. Obecność ciemnej materii da się zaobserwować pośrednio badając oddziaływanie skupisk galaktyk. W mniejszej skali (mniejszej niż galaktyka) jest ona dla nas póki co nieuchwytna.

(26.12.2020, 15:41)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]To jakbym był istotą zbudowaną z ciemnej materii, unikałbym wchodzenia w interakcję z materią jasną obawiając się anihilacji.

Pomyliłeś ciemną materię z antymaterią. Ciemna materia normalnie wchodzi w oddziaływania grawitacyjne z barionową. Gdyby anihilowały się z materią widzialną nie byłoby nas tutaj.
(28.12.2020, 11:32)ZaKotem napisał(a): [ -> ]Czyli bardziej Arystyp. Ale ten nauczał, że konsumować też trzeba umieć, jak ktoś to robi bez rozumu, to go to zabija.

No właśnie - dlatego też nawet nie Arystyp. Zalecał mądrzejszą postawę niż ta amerykańska, którą się kopiuje wszędzie indziej.

(28.12.2020, 11:32)ZaKotem napisał(a): [ -> ]Hedonizm wymaga inteligencji, a to oznacza że hedonizm jako norma społeczna wywołuje nacisk selekcyjny na jej zwiększanie.

Moim zdaniem nawet cyrenaizmu jest mało w zachodnim świecie. Wygrało lenistwo, brak ruchu, obżarstwo i pijaństwo.
I my Polacy też nie jesteśmy od tego wolni, bo chociaż coraz więcej ludzi opycha się w makach to oprócz tego obżarstwo i pijaństwo dopiero co mieliśmy wszyscy w domach w ramach świąt. A przecież sport lub nawet praca wymagająca wysiłku fizycznego daje przyjemność; zjedzenie czegoś lekkiego i zdrowego daje dobre samopoczucie, brak kaca to też czysta przyjemność i jakże wielka ulga.

(28.12.2020, 11:32)ZaKotem napisał(a): [ -> ]Widziałem dzieci ze zniszczoną psychiką że względu na to, że rodzice się nie rozwiedli, tylko "dla dobra dzieci" trwali że sobą we wspólnej nienawiści póki ich śmierć nie złączyła. Natomiast ci moi znajomi, których rodzice się rozwiedli, jakoś wcale zryci nie są.

Masz rację. Dużo zależy od samego zachowania rodziców niezależnie od tego czy są ze sobą czy się rozwodzą. Aczkolwiek uważam, że seryjna monogamia nie jest czymś dobrze wpływającym na wychowanie dzieci. Tutej jestem konserwatystą - jak się jest młodym to można sobie poszaleć, można sobie mieć iluś tam partnerów/partnerek, żeby mieć porównanie z kim jak się żyje, z kim i jak może wyglądać seks, ale jak już się ma dziecko to trza być z jedną kobitą aż po grób i w dobrych relacjach. Na dobre i złe i chuj.
(26.12.2020, 15:41)PTRqwerty napisał(a): [ -> ]Ale naukowcy donieśli, że nowy sygnał wow! Z okolicy Alfa Proximy odnotowano, co zostanie szczegółowiej opisane po Nowym Roku w prasie naukowej. Taka wieść daje potencjał do rozmyślań, bo choć układ Alfa Proximy podobno jest niestabilny, to jest to dobra wiadomość w okresie świąteczno-noworocznym, gdyż można dać upust fantazji. No bo gdyby to byłaby prawda, to jesteśmy w domu.

Zwracam honor. Pomyliłem się:
Cytat: Ten sygnał to po prostu przesunięcie linii widmowych Proximy Centauri. I świadczy to tylko o istnieniu planety w jej pobliżu.

Więcej o tym sygnale:
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/taj...slynne-wow

zefciu

(28.12.2020, 14:56)Gawain napisał(a): [ -> ]Im wyższa inteligencja kobiety tym bardziej prawdopodobne, że nie będzie chciała mieć dzieci. Ergo, im więcej mądrych tym mniej mądrych.
Ale to jest tylko jeden z efektów. To że kobieta nie chce mieć dzieci nie oznacza, że nie zachce (jak np. trafi na mężczyznę, który chce uczestniczyć w wychowaniu i pozwoli jej się rozwijać intelektualnie). To że chce, nie oznacza, że będzie miała, że wychowa, że odniosą sukces reprodukcyjny.

Żadnego „głupienia populacji” nigdy nie zaobserwowano. Wręcz przeciwnie – obserwuje się czasem zjawiska przeciwne.
(05.01.2021, 08:56)zefciu napisał(a): [ -> ]Żadnego „głupienia populacji” nigdy nie zaobserwowano. Wręcz przeciwnie – obserwuje się czasem zjawiska przeciwne.
Tylko jak to sensownie zmierzyć?
Obecnie mamy sytuację, w której coraz mniejsza garstka wysokowyspecjalizowanych geeków kreuje technologie z pogranicza lemowskiej magii rzucane między wieprze.
Przeciętny zjadacz chleba nie jest dziś w stanie pojąć zawiłości czterowymiarowej czasoprzestrzeni, nanotechnologii czy algorytmiki.

zefciu

(05.01.2021, 13:21)Sofeicz napisał(a): [ -> ]Tylko jak to sensownie zmierzyć?
A to jest problem postulującego, że takie zjawisko zachodzi. Ponieważ IQ to jest zdolność rozwiązywania testów na inteligencję, nie będę utrzymywał też, że mamy dowód na zjawisko odwrotne.
Cytat:Obecnie mamy sytuację, w której coraz mniejsza garstka wysokowyspecjalizowanych geeków kreuje technologie z pogranicza lemowskiej magii rzucane między wieprze.
W odróżnieniu od „starych dobrych czasów”, kiedy każdy chłop pańszczyźniany samodzielnie na swoim polu eksperymentował i wprowadzał nowe rozwiązania technologiczne.
Cytat:Przeciętny zjadacz chleba nie jest dziś w stanie pojąć zawiłości czterowymiarowej czasoprzestrzeni, nanotechnologii czy algorytmiki.
A kiedyś był?
(05.01.2021, 08:56)zefciu napisał(a): [ -> ]
(28.12.2020, 14:56)Gawain napisał(a): [ -> ]Im wyższa inteligencja kobiety tym bardziej prawdopodobne, że nie będzie chciała mieć dzieci. Ergo, im więcej mądrych tym mniej mądrych.
Ale to jest tylko jeden z efektów. To że kobieta nie chce mieć dzieci nie oznacza, że nie zachce (jak np. trafi na mężczyznę, który chce uczestniczyć w wychowaniu i pozwoli jej się rozwijać intelektualnie). To że chce, nie oznacza, że będzie miała, że wychowa, że odniosą sukces reprodukcyjny.

Mierzalne dane temu przeczą:

https://innpoland.pl/144285,to-dlatego-l...niki-badan

Cytat:Częściowo mogą mieć rację, ponieważ opublikowane kilka lat temu badania Gerharda Meisenberga wykazały, że osoby o wyższej inteligencji charakteryzują się mniejszą gotowością do rozmnażania. Korelacja ta była szczególnie wyraźna u kobiet. Analiza ukazała, że panie o najwyższej inteligencji mają średnio mniej niż dwoje dzieci w ciągu życia. Większą liczbę dzieci (około 2,5 dziecka na głowę), mają zaś panie o najniższym IQ.

Cytat:Żadnego „głupienia populacji” nigdy nie zaobserwowano. Wręcz przeciwnie – obserwuje się czasem zjawiska przeciwne.

To też wykazały analizy:

https://kopalniawiedzy.pl/inteligencja-test-IQ,28331

Cytat:Naukowcy z norweskiego Centrum Badań Ekonomicznych Ragnara Frischa zauważyli, że od kilku dekad zmniejsza się średni poziom inteligencji. Wyniki badań przeprowadzonych przez Brenta Bratsberga i Ole Rogeberga zostały opublikowane w PNAS.

Wcześniej badania wykazywały, że w pierwszej połowie ubiegłego stulecia ludzie stawali się coraz bardziej inteligentni. Zjawisko to określono mianem efektu Flynna. Coraz lepsze wyniki uzyskiwane w testach IQ tłumaczono wieloma przyczynami, takimi jak lepsze odżywianie się, lepsza opieka zdrowotna, lepsza edukacja i inne. Wszystkie one powodowały, że kolejne pokolenia uzyskiwały w testach IQ lepsze wyniki, niż ich rodzice. Teraz, zdaniem norweskich badaczy, zjawisko to nie tylko zanikło, ale ludzie stają się coraz mniej inteligentni.

Bratsberg i Rogeberg przeanalizowali wyniki testów na inteligencję, jakim poddawani byli w latach 1970–2009 mężczyźni powoływani do wojska. W sumie mieli do dyspozycji 730 000 testów. Analiza wykazała, że średnia inteligencja pomiędzy pokoleniami zmniejsza się obecnie w tempie 7 punktów na pokolenie.

Zauważono też różnice w spadkach wskazujące, że część spadu może mieć związek z otoczeniem, w jakim się człowiek wychowywał. Zdaniem naukowców za spadki inteligencji odpowiada też zmiana stylu życia, zmiany w systemie edukacji oraz fakt, że dzieci coraz mniej czytają, a coraz więcej czasu grają w gry komputerowe.

Wyniki norweskich badań potwierdzają to, o czym wcześniej donosili brytyjscy naukowcy. Ci zauważyli, że mniej więcej od końca II wojny światowej średni poziom inteligencji spada o 2,5–4,3 punktu na dekadę. Z kolei przed kilkoma miesiącami przeprowadzono w USA badania, z których dowiadujemy się, że dzieci spożywające więcej ryb osiągają więcej punktów w testach IQ i lepiej śpią, co również ma znaczenie dla poziomu inteligencji w dorosłym życiu. Współczesne dzieci w wielu krajach niemal nie jadają ryb.



(05.01.2021, 13:21)Sofeicz napisał(a): [ -> ]Tylko jak to sensownie zmierzyć?

Chyba jak wszystko na świecie, zestandaryzowanymi testami.

Cytat:Obecnie mamy sytuację, w której coraz mniejsza garstka wysokowyspecjalizowanych geeków kreuje technologie z pogranicza lemowskiej magii rzucane między wieprze.

Co więcej interfejs do obsługi narzędzi staje się coraz bardziej idiotenfriendly. W dzisiejszych czasach nie trzeba już nawet umieć pisać i czytać, żeby korzystać ze znaczącego odsetka treści generowanych przez ludzkość.

Cytat:Przeciętny zjadacz chleba nie jest dziś w stanie pojąć zawiłości czterowymiarowej czasoprzestrzeni, nanotechnologii czy algorytmiki.

A kiedykolwiek był? Różnica między kiedyś i dzisiaj jest taka, że siła autorytetu kiedyś była znacząco większa a autorytetów było mniej, bo nie istniał skuteczny sposób autopromocji na skalę społeczeństwa. Jak pojawiał się salonowy szarlatan, to miał mniejszą siłę rażenia niż dowolny szur w czasach dzisiejszych.
(05.01.2021, 13:31)zefciu napisał(a): [ -> ]
Cytat:Obecnie mamy sytuację, w której coraz mniejsza garstka wysokowyspecjalizowanych geeków kreuje technologie z pogranicza lemowskiej magii rzucane między wieprze.
W odróżnieniu od „starych dobrych czasów”, kiedy każdy chłop pańszczyźniany samodzielnie na swoim polu eksperymentował i wprowadzał nowe rozwiązania technologiczne.
Ale potrafił sobie zrobić pług, sierp, siodło etc. - topowe wynalazki tamtych czasów, a przynajmniej rozumiał, jak działają.

Cytat:
Cytat:Przeciętny zjadacz chleba nie jest dziś w stanie pojąć zawiłości czterowymiarowej czasoprzestrzeni, nanotechnologii czy algorytmiki.
A kiedyś był?
Nie porównujmy jabłek z gruszkami.
Newtonowską mechanikę był w stanie pojąć średnio rozgarnięty człowiek tamtych czasów.
A dzisiaj prof. Meissner pisze o tym, że przynajmniej 10.000 godzin spędził na analizowaniu równań Einsteina, i ... czasami mu się wydaje, że coś z tego rozumie Uśmiech
Nie mówiąc o Interpretacji Kopenhaskiej czy MS.

PS. Wydaje mni się, że za sporą część tego oszołomstwa i płaskoziewmstwa, które się tak pleni odpowiada właśnie ten 'magiczny' i nieosiągalny dla Kowalskiego wymiar zaawansowanej nauki.
(05.01.2021, 14:57)Sofeicz napisał(a): [ -> ]Ale potrafił sobie zrobić pług, sierp, siodło etc.

Oj, nie. Praktyka wytwórstwa narzędzi była domeną magiczną albo cechową i to aż do Napoleona. Mam całą knigę z wydawnictwa BOSZ pt. Magiczne zawody.

http://www.bosz.com.pl/books/608/Magiczn...ld-Vargas/

I umiejętności robienia czegoś poza sochą czy kiepskim cepem to były umiejętności wysoce wyspecjalizowanych sztukmistrzów. I były pieruńsko drogie. W Grecji dwupolówka była stosowana miejscami do... XX wieku. U nas krążą legendy, że było tak z trójpolówką, ale to różnice klimatyczne przesądzały o "tradycji". O braku innowacyjności przesądzały regionalne drożyzny. Taki Cegielski i jemu podobni mieli zbyt dzięki... tworzeniu się kas brackich i kupowaniu na spółkę przez kilku gospodarzy nowoczesnych narzędzi i materiałów, jakby nie oddolne ruchy to by ich Niemcy czapkami przykryli.


Cytat: - topowe wynalazki tamtych czasów, a przynajmniej rozumiał, jak działają.

No rozumieli, tak jak dzisiaj masz na wsi tysiące domorosłych mechaników, którzy naprawiają swoje stare ciągniki i co więcej są w obiegu... samoróbki z silnikami od Maluchów, Żuków czy innych Tarpanów i Ład. A nieraz mają i wałki i podnośniki i da się do nich osprzęt podłączyć. Tylko to świadczy o tym, że lokalsi potrafią powielić coś z części ogólnodostępnych, tak aby ułatwić sobie pracę. Zauważ, że nie ma małych wytwórni traktorów a te dzisiejsze bestie są zdawane na warsztaty wyspecjalizowanych serwisów.

Cytat:PS. Wydaje mni się, że za sporą część tego oszołomstwa i płaskoziewmstwa, które się tak pleni odpowiada właśnie ten 'magiczny' i nieosiągalny dla Kowalskiego wymiar zaawansowanej nauki.

Ale to jest wynik ciągłości kulturowej i standardowego postrzegania świata.

http://mitologiawspolczesna.pl/obalajcie...ie-wlasne/

Cytat:W szkole uczono nas o micie jako gatunku literackim pokrewnym baśni czy legendzie. Z kolei telewizyjni spece od obalania mitów i dziennikarze naukowi chętnie używają tego słowa na określenie czegoś, co jest po prostu nieprawdą – zmyśleniem, bzdurą, czy, jak to się dziś modnie mówi, fake newsem. Z punktu widzenia dyscypliny, którą się zajmuję – semiotyki, czyli nauki o znakach i znaczeniach – mit jest znacznie szerszym zjawiskiem.

Przede wszystkim mity to nie tylko coś, co się opowiada, lecz raczej, co się robi, czy wręcz – ujmując rzecz w kategoriach bardziej filozoficznych – pewien „sposób bycia”. Przywykliśmy do tego by, tak jak uczono nas w szkole, rozumieć mit jako tekst opowiadający o losach bogów, herosów, czasach stworzenia świata i tak dalej. Oczywiście możemy przyjąć taką optykę. Wówczas jednak nigdy nie będziemy mogli zajmować się mitami współczesnymi, bo takich mitów już dziś po prostu nie ma (a przynajmniej wydają się zepchnięte na margines życia społecznego).

3.
Ale świat bez mitów byłby światem bez sensu! Nikt z nas nie chciałby żyć w rzeczywistości, która jest ich pozbawiona. Dlatego, choć często tropił będę miejskie legendy i fałszywe newsy, nie jest to kolejna książka o obalaniu mitów.

Mit, w rozumieniu, jakie tu proponuję, wymyka się prostym przeciwstawieniom prawdy i fałszu. Fakt, że w niniejszej książce nazwano coś mitem, nie ma nic wspólnego z prawdziwością czy nieprawdziwością opisywanych zjawisk. Mitu nie definiujemy bowiem, jak w języku potocznym, jako „historii zmyślonej”, lecz jako wierzenie bądź praktykę, które – niezależnie od związku z rzeczywistością – cechują się określoną strukturą. Byłoby wszak absurdalnym pomysłem by mity, które opowiadają się wyraźnie po stronie sensów, rozliczać nieustannie z ich pokrewieństwa z faktami.

Dlatego w przeciwieństwie do działań większości pogromców mitów (zarówno tych
z telewizyjnego show, jak i np. tropicieli pseudonauki), odkrycie fałszu nie jest tutaj końcem, lecz dopiero początkiem zadania. Dopiero tu pojawia się bowiem interesujące pytanie: dlaczego spośród nieskończonej gamy możliwości funkcjonują akurat takie fałszywe historie? Co skłania ludzi do ich powtarzania?

Miałem okazję czytać książkę o... lalkach i ich recepcji w kulturze oraz jakieś arty o opętaniach. I wniosek jest taki, że dzisiejsza draka ze szczepionkami to wynik tego, że ludzie boją się stać marionetkami, bo Zły za pomocą sług zrobi z nich bezwolne marionetki. Wszczepi nasienie Zła, które niczym kwiat paproci pozmienia ich od środka. To jest myślenie identyczne jak wśród ludów pierwotnych. Powyższy art był też w książce Napiórkowskiego o tym samym tytule i gorąco polecam. Facet dekonstruuje postrzeganie współczesnego świata, albowiem "własnych mitów się nie widzi, we własne mity się wierzy." I dlatego dzisiaj współczesny Polak zbierający korki od butelek ma więcej wspólnego z Papuasem niż gotów jest przyznać Duży uśmiech
(05.01.2021, 17:56)Gawain napisał(a): [ -> ]No rozumieli, tak jak dzisiaj masz na wsi tysiące domorosłych mechaników, którzy naprawiają swoje stare ciągniki i co więcej są w obiegu... samoróbki z silnikami od Maluchów, Żuków czy innych Tarpanów i Ład. A nieraz mają i wałki i podnośniki i da się do nich osprzęt podłączyć. Tylko to świadczy o tym, że lokalsi potrafią powielić coś z części ogólnodostępnych, tak aby ułatwić sobie pracę. Zauważ, że nie ma małych wytwórni traktorów a te dzisiejsze bestie są zdawane na warsztaty wyspecjalizowanych serwisów.

Ojciec mojej nieślubnej zbudował sam traktor, którym do tej pory szwagier ogarnia pole i masę innych prac. Szwagier jest właśnie takim domorosłym mechanikiem, który utrzymuje przy życiu okoliczne stare traktory, bizony etc.

(05.01.2021, 14:18)Gawain napisał(a): [ -> ]óżnica między kiedyś i dzisiaj jest taka, że siła autorytetu kiedyś była znacząco większa a autorytetów było mniej, bo nie istniał skuteczny sposób autopromocji na skalę społeczeństwa. Jak pojawiał się salonowy szarlatan, to miał mniejszą siłę rażenia niż dowolny szur w czasach dzisiejszych.

Właśnie że siła autorytetów jest cały czas ogromna, tylko że tymi autorytetami stali się głupi celebryci, youtuberzy, raperzy... Smutny

(05.01.2021, 13:21)Sofeicz napisał(a): [ -> ]Przeciętny zjadacz chleba nie jest dziś w stanie pojąć zawiłości czterowymiarowej czasoprzestrzeni, nanotechnologii czy algorytmiki.

Sporo ludzi nie potrafi zrozumieć prostego dokumentu. I wiele innych prostych rzeczy to dla nich czarna magia.

Jeżdżę do ludzi, którzy kompletnie nie rozumieją najprostszych podstaw elektryki; jeżdżę żeby komuś dokręcić śrubkę w gniazdku albo podnieść bezpiecznik. Jeżdżę na "awarie" hydrauliczne do domów gdzie jest np. trzech dorosłych chłopów i żaden nie umie dokręcić jednej jebanej śrubki (co zajęło mi kilkanaście sekund) od części baterii znajdującej się pod zlewem.

Co wy tu piszecie o nanotechnologiach jak zwykły kran w kiblu jest magicznym problemem...

Jak tak dalej pójdzie to będę jeździł ludziom sznurówki wiązać.
Stron: 1 2