(06.10.2023, 00:16)Iselin napisał(a): [ -> ]Natomiast w tych wszystkich wywodach chodzi mi nie o to, żebyśmy rozmawiali z każdym chamem i dawali sobie włazić na głowę albo lubili Bąkiewicza, tylko o wyrażaną publicznie pogardę wobec całych grup ludzi lub Polaków w ogóle, O coś takiego.![[Obrazek: 106922219_3226645674083480_5785383984829...e=6546B710]](https://scontent.fpoz2-1.fna.fbcdn.net/v/t1.6435-9/106922219_3226645674083480_5785383984829307023_n.jpg?stp=dst-jpg_s640x640&_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=Syk0lMuxRZcAX_j_c_E&_nc_ht=scontent.fpoz2-1.fna&oh=00_AfDFkhneu1zQKUWBlYWxn2TKkzAOrGKaXllyUHaD8E6zrQ&oe=6546B710)
Ok ja to rozumiem. Ale jak chamstwo zdaża się również wśród ludzi "na poziomie" to jednak osobiście częściej spotykam się z nim po tej drugiej stronie.
Cytat:Znalazłam to kiedyś u profesorki z naszego uniwersytetu.
Dużo ludzi ma coraz bardziej dość powtarzania, że wiecznie mają się czegoś wstydzić, nawet takich rzeczy jak sposobu ubierania i jedzenia. Elity z jednej strony głoszą, że każdy może być sobą i ubierać się, jak chce, ale w praktyce oznacza to, że zachwycą się, jak ktoś nie założy stanika albo Brad Pitt wyskoczy w skórzanej spódnicy, ale skarpetki do sandałów są be. Do tego dochodzi to, czego mnóstwo ludzi ma serdecznie dość, czyli powtarzanie, że Polska to ciemnogród i powinna naśladować we wszystkim "Europę".
Ale naprawdę ktoś tak mówi? Czy walczymy tu z jakimś chochołem. Z tą Europą to może było tak jakieś 10-15 lat temu ale od jakiegoś czasu nie zauważam postaw, że jak coś zachodnie to z automatu lepsze.
O! Przypomniał mi się lament, że dzięki 500+ chamstwo zjechało się na plaże.
Faktycznie były takie głosy. Z tym, że kilkukrotnie spotkałem się z opiniami właścicieli pensjonatów, że oni ludzi z bonu turystycznego po prostu nie przyjmują bo jest to typ klienta delikatnie mówiąc problematyczny. Ze swojej strony dodam, że przed tym jak "klasę ludową" zaczęło być stać na wyjazdy wakacyjne nie spotkałem się z przypadkiem aby ktoś na szlaku w Bieszczadach umilał sobie wędrówkę puszczonym na fulla głośnikiem przenośnym. A od kilku lat niestety się zdaża.
Wiem, że zapewne mniejszość jak zwykle psuje opinię większości. Ale nie ma dymu bez ognia.
Cytat:Komentatorzy prawicowi i z tzw. altleftu przy wyjaśnianiu fenomenu partii tzw. populistycznych w ostatnim czasie, podkreślają akcent socjalny, ale i godnościowy. Ktoś wreszcie dostrzegł duże grupy ludzi, którzy czuli się pomijani i powiedział im że są fajni, a ich problemy i potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby elit.
Ale z drugiej strony nie stawiajmy na piedestale tej klasy ludowej. I nie chodzi mi o to aby nimi gardzić czy wyśmiewać, ale jednak to, że pozycja społeczna profesora uniwersytetu jest wyższa niż pozycja społeczna pracownika niewykwalifikowanego a Zenek Martyniuk jest uważany za kulturę poślednią wobec koncertu w filharmonii jest moim zdaniem zdrowe.
Do tego zaczynam dostrzegać pewien fałsz w tej "ludomani". Dość trafnie ujął to jeden z aktywistów z granicy w odpowiedzi do Twardocha:
Cytat:""Można je streścić w ten sposób: Twardoch - wielkomiejski inteligent i maczo ciągający sanki na ultradrogich wycieczkach po Spitsbergenie w ultradrogiej odzieży termicznej - pochylił się nad uchodźcami z granicy polsko-białoruskiej, którym nie pomagał, i nad 'klasą niższą' / 'klasą ludową', którą ogląda zza szyb luksusowego mercedesa" – pisze Syller."
Cytat:I jeszcze w temacie: moim "idolem" jest ostatnio Hartman, który stwierdził, że dzieciom chłopów i robotników nie ma po co dawać książek do czytania, bo dopiero w trzecim pokoleniu zrozumieją Żeromskiego i Masłowską. A jest to niedoszły kandydat Lewicy, czyli ugrupowania, które powinno wspierać powszechną edukację, równe szanse itp.
Hartman to "jakość" sama w sobie

Nie dziwię się, że lewica szybko go wykopała ze swoich list.
Jego diagnoza jest oczywiście błędna bo dzieci klasy ludowej nie są konsumentami kultury nie dlatego, że sa głupie i ograniczone tylko dlatego, że ich rodzice nie byli konsumentami tej kultury.
Tutaj jest pewna rola państwa. Niestety gdy śledzę różne powiatowe imprezy w moim regionie, finansowane przez gminy to niezmiennie króluje tam jednak Martyniuk. Nie twierdzę, że gmina powinna serwować tam opery Dvoraka, ale jednak koncert finansowany z podatków mógłby mieć nieco wyższą wartość kulturalno-artystyczną i poszerzającą horyzonty
Tu dochodzimy do problemu, którą nazwę roboczą mentalnością powiatową. Charakteryzuje ona osoby, czasem nawet teoretycznie nieźle wykształcone, których horyzont poznawczy kończy się gdzieś w okolicy starostwa powiatowego w najbliższym miasteczku. Niby spoko ale w szybko zmieniającym się świecie powoduje to różne tarcia, a widok osoby ciemnoskórej, kogoś ze środowisk LGTB i w ogóle jakiejś innej "anolmalii" która w powiecie nie występuje powoduje głęboki dysonans poznawczy. A stąd krótka droga do wszelkich zachowań ksenofobicznych, rasistowskich i tego całego maskowania własnego niepokoju agresją, na szczęście zazwyczaj werbalną i kierowaną raczej do innego "współplemieńca" niż do osoby będącej przyczyną zamieszania.
Pocieszeniem jest to, że powoli dostrzegam tu zmiany na lepsze. Z dużym jednak akcentem na powoli.
Cytat:Nawiasem mówiąc, mój tata odebrał wczoraj egzemplarz autorski napisanej wspólnie ze współpracownikami książki o obliczeniach w przemyśle chemicznym. Podejrzewam, że Hartman by jej nie zrozumiał.
Z pewnością nie.