Przekopiowane z sąsiedniego tematu:
(13.05.2024, 09:26)bert04 napisał(a): [ -> ](...) Rytuały społeczne mają też zakorzenienie społeczne. Pierwsza Komunia to przeżycie grupowe, stroje, modlitwy, być może jakieś wspólne wypady rekolekcyjne. I na końcu wypasione jedzenie rodzinne i na końcu wypasione prezenty. Sekularyzacja tego jest oczywiście możliwa, ale to co opisane wyżej, redukcja do samych prezentów, to jednak nie to samo. To tak jakby zredukować wigilię do prezentów ale wyrzucić choinkę, wieczerzę, ewentualną pasterkę. To jakby zredukować ślub i wesele do podpisania dokumentu w urzędie stanu cywilnego w gabinecie urzędnika. Tego typu sekularyzacja po prostu nie spełnia społecznego aspektu tych rytuałów inicjacji czy kamieni milowych życia, które w dużym stopniu były regalmentowane i organizowane przez religie właśnie.
Dodajmy do tego, że rytuał Pierwszej Komunii to - w kościele o 2000 letniej tradycji - stosunkowo świeża sprawa, zgodnie z wiki:
Praktykę jednoczesnej komunii św. wielu dzieci wprowadzili w XVII wieku Księża Misjonarze. Uroczystość pierwszokomunijna była organizowana na zakończenie misji[11]. Zwyczaj ten rozpowszechniał się poszczególnych diecezjach świata, a na ziemie polskie dotarł w I połowie XIX wieku.
Mój tata wspominał, że u nich takich rzeczy nie było i po prostu jak miał ileśtam lat, mama zaprowadziła go do komunii i tyle. A to było w XX wieku, jakby się ktoś pytał, w połowie, a nawet w drugiej połowie.
(12.05.2024, 11:14)E.T. napisał(a): [ -> ]Przy czym wiek dziecka, o jakim pisano już w wątku, też temu sprzyja, bezrefleksyjny konformizm dziecka tylko pomaga (a rodzic się akurat nie musi specjalnie angażować religijnie przy tej okazji).
Kiedyś w rozmowie z pewnym protestantem wyraził on pewną zazdrość wobec katolików, że Pierwsza Komunia odbywa się w "magicznym wieku" dzieci. Podejrzewam, że chodziło mu o to, że wprawdzie świadomość już jest wykształcona, ale krytyczne myślenie jeszcze w powijakach i że przyjmują wszystko, no, prawie wszystko, na wiarę. U protestantów konfirmacja jest tak 2-3 lata później, gdzieś w połowie między naszą PK a bierzmowaniem, i katechezy do tego są już nieco trudniejsze.
Cytat:Skąd zresztą morał taki, że pierwszokomuniści nie są mentalnie gotowi na ten sakrament. Podobnie zresztą chrzest odgrywać może taką rolę konwencjonalnej okazji do wprowadzenia nowego członka w relacje rodzinne.
Gotowi na co niby? Jedynym elementem, który może być nieadekwatny do wieku komunijnego jest element towarzyszący. Czyli pierwsza spowiedź. Tutaj dzieciaki jeszcze w wieku niewinności muszą uczyć się tych wszystkich pierdół o szóstym przykazaniu, w połączeniu z dziewiątym. Konserwatyści katoliccy wszczynają święte wojny o rzekome uczenie masturbacji w łołkowych przedszkolach, a pokolenia dzieciaków 7-9 letnich musiało starszemu gościowi w klatce odpowiadać na pytania, czy nie dotykało siebie, jak często, czy nie miało nieczystych myśli, nieczystych słów. Cała koncepcja nieczystości katolickiej bazuje na traumach spowiedzi, IMHO.
Cytat:Inaczej mówiąc, warunki przystępowania do I komunii sprawiły, że mutacja sposobu jej obchodzenia (ważna rodzinna impreza z prezentami) zyskała przewagę nad innymi, a to już sprzyjało zeświecczeniu i utrwaleniu zwyczaju podtrzymywanego przez konformizm oparty na motywacjach społeczno-statusowych.
To możesz powiedzieć o każdym rytuale religijnym, na czele z wigilią. Nie uważam, żeby zależało to od wieku, choć może właśnie w rodzinach z małymi dziećmi ta transformacja jest najwyraźniejsza. "Magia świąt" i "magiczny wiek pierwszokomunijny", chyba tylko śluby przebijają te oba razem wzięte.