Forum Ateista.pl

Pełna wersja: Warszawa bezkrzyżna się staje - Trzaskowski nie ulega katabasom
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Do założenia wątku zainspirował mnie Trzaskowski, który chyba jako jeden z niewielu polityków w tym kraju ma jaja, by się przeciwstawić skatabasieniu, skatoliczeniu naszego jakże moralnego i rozmodlonego narodu; nakazał zdjąć krzyże - i słusznie, w końcu państwo ma być świeckie na podobieństwo Francji, a nie takie, które wiesza facia na krzyżu na ścianach, i żeby jeszcze coś z tego wynikało. Facio ten jakoś tak dziwnie sprawia, że gdy się go odrzuci, państwo się bogaci, a gdy nie odrzuci, nie można przez trzydzieści lat prześcignąć w bogactwie Hiszpanii, która przypomnę - tego facia odrzuciła. 

Niech inne miasta biorą przykład! A jak to u was wygląda? Są w szkołach facie na krzyżu, czy wisi flaga i godło? A może jedno i drugie?
Są w urzędach facie na krzyżach czy godła państwowe? A może i facie, i godła?
I żadnej radości z tego powodu, że normalniejemy? Pomału, ale jednak...
Zadziało się coś, co powinno być podstawą podstaw. Dobry ruch, ale jeszcze długa droga przed Polską.
Trzeba zamienić krzyże na menory i będzie dobrze.
(26.05.2024, 20:07)Ayla Mustafa napisał(a): [ -> ]Zadziało się coś, co powinno być podstawą podstaw. Dobry ruch, ale jeszcze długa droga przed Polską.

I to mnie smuci, że to się tak ślimaczy. Nie doczekam już chyba bezkrzyżnej Polski, a szkoda. Smutny
Inni się nie odnieśli, co samo w sobie jest znaczące - jakby nie przeszkadzała innym ateistom niemoralność chrześcijaństwa.
@Nonkonformista

Sprawa trafi do sądu, to będzie można się nad nią pochylić. Jak na razie zakaz krzyży w urzędach ma taką samą wagę, jak zakaz biedy, głodu i wojen. Prawo w Polsce nadal określa nadrzędność wolności DO religii nad wolnością OD religii, a zarządzenie prezydenta nie może stać nad wyższymi aktami prawnymi. Zakaz obejmuje nie tylko ściany budynków, ale też i biurka pracowników. Łaskawie oszczędza medaliki i inne "gadżety" noszone na ciele. Na razie, przynajmniej. I chociaż wiem, że Sejmu (raczej) nie obejmuje, to ciekawe, jak długo ten krzyżyk nad tymi drzwiami tam jeszcze ostanie.



PS: Odwracając słowa posła Goryszewskiego, nie jest ważne, czy w Polsce będą krzyże czy ich nie będzie, ważne żeby była wolność, dobrobyt i szeroko pojęta społeczna gospodarka rynkowa. Od wojenek na symbole jeszcze nikt się nie najadł.
(27.05.2024, 17:29)bert04 napisał(a): [ -> ]@Nonkonformista

Sprawa trafi do sądu, to będzie można się nad nią pochylić. Jak na razie zakaz krzyży w urzędach ma taką samą wagę, jak zakaz biedy, głodu i wojen. Prawo w Polsce nadal określa nadrzędność wolności DO religii nad wolnością OD religii, a zarządzenie prezydenta nie może stać nad wyższymi aktami prawnymi. Zakaz obejmuje nie tylko ściany budynków, ale też i biurka pracowników. Łaskawie oszczędza medaliki i inne "gadżety" noszone na ciele. Na razie, przynajmniej. I chociaż wiem, że Sejmu (raczej) nie obejmuje, to ciekawe, jak długo ten krzyżyk nad tymi drzwiami tam jeszcze ostanie.



PS: Odwracając słowa posła Goryszewskiego, nie jest ważne, czy w Polsce będą krzyże czy ich nie będzie, ważne żeby była wolność, dobrobyt i szeroko pojęta społeczna gospodarka rynkowa. Od wojenek na symbole jeszcze nikt się nie najadł.
Tylko wolność i dobrobyt jest wtedy, gdzie nie ma dominacji religii. Ot, zobacz sobie wszystkie te kraje, gdzie religia jest na marginesie.
(27.05.2024, 18:32)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Tylko wolność i dobrobyt jest wtedy, gdzie nie ma dominacji religii. Ot, zobacz sobie wszystkie te kraje, gdzie religia jest na marginesie.

Chiny, Kuba, KRLD. Wiem, niski chwyt, ale nie ja zaczynałem.
(27.05.2024, 19:06)bert04 napisał(a): [ -> ]
(27.05.2024, 18:32)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Tylko wolność i dobrobyt jest wtedy, gdzie nie ma dominacji religii. Ot, zobacz sobie wszystkie te kraje, gdzie religia jest na marginesie.

Chiny, Kuba, KRLD. Wiem, niski chwyt, ale nie ja zaczynałem.

Wszystkie te państwa mają quasi religię - komunizm jest quasi religią, więc pudło.
(27.05.2024, 19:17)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Wszystkie te państwa mają quasi religię - komunizm jest quasi religią, więc pudło.
Kwazi szmazi, natura próżni nie znosi. Albo religię wypiera się siłą (patrz wyżej), albo na jej miejsce przychodzi coś innego. W Ameryce w jednych regionach jakby już religii nie było a w innych bible belt, kreacjonizm i płaskoziemstwo się szerzy. Historia dobrobytu na Zachodzie to już wiele wiele dekad a punkt przewagi ateizacji w niektórych pojedynczych to może ostatnie parę latek. Nawet jeżeli założyć, że ten trend pozostanie stabilny, to zawsze będzie on pochodną dobrobytu, nie przyczyną.



A jak trwoga, to będzie znowu, do Boga.
(27.05.2024, 20:47)bert04 napisał(a): [ -> ]
(27.05.2024, 19:17)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Wszystkie te państwa mają quasi religię - komunizm jest quasi religią, więc pudło.
Kwazi szmazi, natura próżni nie znosi. Albo religię wypiera się siłą (patrz wyżej), albo na jej miejsce przychodzi coś innego. W Ameryce w jednych regionach jakby już religii nie było a w innych bible belt, kreacjonizm i płaskoziemstwo się szerzy. Historia dobrobytu na Zachodzie to już wiele wiele dekad a punkt przewagi ateizacji w niektórych pojedynczych to może ostatnie parę latek. Nawet jeżeli założyć, że ten trend pozostanie stabilny, to zawsze będzie on pochodną dobrobytu, nie przyczyną.



A jak trwoga, to będzie znowu, do Boga.

Wiesz... Tylko te duractwa, o jakich piszesz, czy one nie wynikają z religii właśnie? Człowiek, który odrzuca religię, wie, że Ziemia nie jest płaska, bo uznaje, że to, co mu powiedziano w szkole to prawda. Gorzej, że gdy uważa, że to, czego go w szkole nauczono, to bujdy, a jak księga jakiejś religii głosi, że pi=3, to to jest prawda... Język

Te bible belty to właśnie takie... Biblia mówi, że Ziemia ma 6 tys. lat, to to jest prawda. itd. Kreacjonizm też ma podłoże religijne; jest nienaukowy itd. Ale jednak ludzie opierając się na jakiejś książce, wierzą, że to prawda.

zefciu

(27.05.2024, 22:34)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Człowiek, który odrzuca religię, wie, że Ziemia nie jest płaska, bo uznaje, że to, co mu powiedziano w szkole to prawda.
Naprawdę uważasz, że to jest właściwy powód? Bo ja już wolę płaskoziemcę, którego ostatecznie można przekonać, niż kogoś, kto uznaje bezkrytycznie wszystko, co mu w szkole powiedzieli.
^^ Ale to właśnie płaskoziemcy zachowują się jak członkowie sekty, odrzucając wszystkie, nawet najtwardsze i bezdyskusyjne dowody o sile rażenia "2+2=4". I to właśnie oni przyjmują bezkrytycznie brednie swoich guru i moim zdaniem według mnie, są jednak cięższymi przypadkami niż nawet najbardziej zakute, szkolne łby.

Inna sprawa, że można odrzucać religię i jednocześnie być geoidosceptykiem, why not? Oczko

zefciu

(28.05.2024, 08:12)Sebrian napisał(a): [ -> ]Ale to właśnie płaskoziemcy zachowują się jak członkowie sekty, odrzucając wszystkie, nawet najtwardsze i bezdyskusyjne dowody o sile rażenia "2+2=4". I to właśnie oni przyjmują bezkrytycznie brednie swoich guru i moim zdaniem według mnie, są jednak cięższymi przypadkami niż nawet najbardziej zakute, szkolne łby.
Tak. Jeśli ktoś już poznał wszystkie argumenty i nadal jest płaskoziemcą, to oczywiście mamy do czynienia z przypadkiem prawie beznadziejnym. Jeśli jednak mamy dzieciaka, który dotychczas wiedział o tym, że ziemia jest geoidą „bo mu w szkole powiedzieli” i nagle zaczyna to kwestionować, bo ktoś mu przedstawił argumenty? Ja w tej sytuacji nie będę takiego dzieciaka przekreślał, dlatego, że nie wierzy ślepo w szkołę.


Pytanie, czy nonkon wyraził tutaj swoje własne przekonanie i czy nonkon potrafi wyjaśnić, dlaczego uważa Ziemię za zbliżoną do kuli jakoś inaczej, niż „bo tak mu powiedzieli w instytucji która ma autorytet”.
Cytat:Inna sprawa, że można odrzucać religię i jednocześnie być geoidosceptykiem
Można. Choć najczęściej jednak płaskoziemstwo i religijny fundamentalizm idą w parze. Ciężko sobie wyobrazić Wszechświat płaskoziemski, którego nikt nie stworzył celowo.
(27.05.2024, 22:34)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Wiesz... Tylko te duractwa, o jakich piszesz, czy one nie wynikają z religii właśnie?

To zależy, jakiej definicji słowa "religia" używasz, jeżeli powyżej określiłeś komunizm jako quazi religię. Uważaj, żebyś nie wylądował w sofizmacie błędnego koła, w którym jak coś nie pasuje do teorii o wyższości ateizmu, to widocznie jakaś quazi-religia za tym będzie stać.

Cytat:Człowiek, który odrzuca religię, wie, że Ziemia nie jest płaska, bo uznaje, że to, co mu powiedziano w szkole to prawda.

Płaskoziemstwo jak i antyszczepionkostwo to IMHO efekty innego trendu, a mianowicie antynaukowości. Może on być skorelowany z ciężkim religianctwem, ale nie musi.

Cytat:Gorzej, że gdy uważa, że to, czego go w szkole nauczono, to bujdy, a jak księga jakiejś religii głosi, że pi=3, to to jest prawda... Język

Umysł sceptyczny nie będzie zamieniał jednego autorytetu na drugi. "Wiara w szkołę" to w systemach autorytarnych bokiem wychodzi.

Cytat:Te bible belty to właśnie takie... Biblia mówi, że Ziemia ma 6 tys. lat, to to jest prawda. itd. Kreacjonizm też ma podłoże religijne; jest nienaukowy itd. Ale jednak ludzie opierając się na jakiejś książce, wierzą, że to prawda.

W sumie to dosyć prosta sprawa. Wszystko, co wykracza poza zasięg naszych pięciu zmysłów, przyjmujemy na wiarę. Różne są rodzaje tej wiary, jeden wierzy religii, drugi plotkom, trzeci tiktokom i tak dalej. Dlatego tak ważne w szkołach jest badanie eksperymentalne, niech dzieci używają mikroskopu do oglądania mikrobów czy potencjometru do mierzenia prądu, niech "widzą niewidzialne". Pamiętam czasy PRL-u, kiedy nawet fizyki, chemiii i biologii uczyliśmy się z książek tylko. Owszem, biedne czasy. A dziś zamiast tego też bywają jutubki. Potem ludzie oglądają filmy SF i porównują z filmami o lądowaniu na księżycu i zaczynają porównywać. I wymyślać bzdurne teorie, że to wszystko fake. I tak się rodzą antynaukowości.
(27.05.2024, 22:34)Nonkonformista napisał(a): [ -> ]Te bible belty to właśnie takie... Biblia mówi, że Ziemia ma 6 tys. lat, to to jest prawda. itd. Kreacjonizm też ma podłoże religijne; jest nienaukowy itd. Ale jednak ludzie opierając się na jakiejś książce, wierzą, że to prawda.
To znaczy, że są ewidentnie niedouczeni w zakresie własnej religii. O tym, że tylko niektóre księgi Biblii są historyczne, a stworzenie świata w sześć dni to przenośnia, uczyłam się na religii już w podstawówce.

zefciu

(28.05.2024, 09:52)Iselin napisał(a): [ -> ]To znaczy, że są ewidentnie niedouczeni w zakresie własnej religii. O tym, że tylko niektóre księgi Biblii są historyczne, a stworzenie świata w sześć dni to przenośnia, uczyłam się na religii już w podstawówce.
No niekoniecznie. Bo przecież to co uważamy za historyczne, a to co tylko za przenośnię też zależy od tego, jaką konkretnie denominację chrześcijaństwa wyznajemy. O ile katolicy potrafią się pogodzić z niehistorycznością tekstów do pewnego czasu; bible-beltowi baptyści zwykle wierzą że historyczność Biblii jest kluczowa dla ich wiary.
(28.05.2024, 09:52)Iselin napisał(a): [ -> ]O tym, że tylko niektóre księgi Biblii są historyczne, a stworzenie świata w sześć dni to przenośnia, uczyłam się na religii już w podstawówce.

To jest akurat pogląd katolicki (i nawet nie wszystkich katolików...), a w Stanach, zdaje się, różne formy protestantyzmu dominują.
(28.05.2024, 09:58)zefciu napisał(a): [ -> ]No niekoniecznie. Bo przecież to co uważamy za historyczne, a to co tylko za przenośnię też zależy od tego, jaką konkretnie denominację chrześcijaństwa wyznajemy. O ile katolicy potrafią się pogodzić z niehistorycznością tekstów do pewnego czasu; bible-beltowi baptyści zwykle wierzą że historyczność Biblii jest kluczowa dla ich wiary.
Masz rację. Bible belty to chyba głównie, jeśli nie wyłącznie, różne dość skrajne odłamy protestantyzmu.
(28.05.2024, 10:01)Iselin napisał(a): [ -> ]
(28.05.2024, 09:58)zefciu napisał(a): [ -> ]No niekoniecznie. Bo przecież to co uważamy za historyczne, a to co tylko za przenośnię też zależy od tego, jaką konkretnie denominację chrześcijaństwa wyznajemy. O ile katolicy potrafią się pogodzić z niehistorycznością tekstów do pewnego czasu; bible-beltowi baptyści zwykle wierzą że historyczność Biblii jest kluczowa dla ich wiary.
Masz rację. Bible belty to chyba głównie, jeśli nie wyłącznie, różne dość skrajne odłamy protestantyzmu.

Owszem, ale to wciąż okropne chrześcijaństwo, które ofiarę z człowieka przenosi do przestrzeni publicznej.
zefciu napisał(a):Pytanie, czy nonkon wyraził tutaj swoje własne przekonanie i czy nonkon potrafi wyjaśnić, dlaczego uważa Ziemię za zbliżoną do kuli jakoś inaczej, niż „bo tak mu powiedzieli w instytucji która ma autorytet”.
Owszem, potrafi.

Krzywizna ziemi i jej obrót powoduje chociażby wschody i zachody słońca. Na płaskiej Ziemi, coś takiego nie zachodzi.
Statek który widzisz płynący po oceanie, w końcu znika z pola widzenia, bo po prostu dotarł do zakrzywienia planety i jest już jakby za nim.
Stron: 1 2 3