Forum Ateista.pl

Pełna wersja: Wybory Prezydenckie w Polsce 2025
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22
(07.10.2025, 06:43)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Reasumując - tak uważam, że ta akcja z kebabem to obciach.

Dziwne.

(07.10.2025, 06:43)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Zwłaszcza, że kebaby to jest nowotwór na polskiej kulturze kulinarnej. Jak już to mógł iść do baru mlecznego czy coś.

Kebaby są spoko. Tak jak i bary mleczne. Ale to kebaby podbiły Polskę jak kiedyś schabowe.

(07.10.2025, 06:43)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Swoją drogą w opozycji do tego kebaba widziałem wrzucane w sieci zdjęcia jak Trzaskowski jedzie sobie pociągiem z żocną wagonem bezprzedziałowym ze zwykłymi ludźmi i jedzą nie żadnego tam tureckiego kebaba - obcą naleciałość z państw islamskich, ale staropolskie kanapki z polskiego chleba.

Jak coś jest dobre, to i ze świata islamskiego może być. Ale tak btw - Grecy od dawien dawna kłócą się z Turkami o to kto wymyślił kebaba. Grecy od dawien dawna żrą gyrosa i nikt tego nie komentuje jako kuchni gorszej, nowotworu etc.

(07.10.2025, 08:22)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]No to akurat jest jedyny plus tej wizyty.

Myślę że to bardzo ważny plus w dobie szczucia na "ciapatych".

I dalej twierdzę że to nie jedyny plus. Co by nie sądzić o obecnym prezydencie, miejscowa ludność uznała jego wizytę za nobilitację. Poprawę własnej samooceny i samopoczucia uznaję za plus. Wzbudzenie dumy z własnej tożsamości i pochodzenia również.

Mój starszy syn już usłyszał od innego dziecka, że mieszka w czarnej dupie. A teraz widzi że przyjeżdża tu prezydent i ma nawet z nim zdjęcie. Wiadomo, że spotkanie w kebabie przy udziale dziennikarzy to ustawka, ale dla ludzi pożyteczna. A samo zaproszenie na kebaba przez uczniów było spontaniczne.

(07.10.2025, 12:39)fciu napisał(a): [ -> ]Ale to nie są realia "polityczne", tylko realia społeczne. Żarcie kebsów to jest dla wielu osób nie jakiś wybór, albo dowód bycia na nizinach społecznych, tylko konieczność wynikająca z miejskiego trybu życia

Nie no. Duże kebaby są w Wolanowie po 3 dychy. Wyjście na kebaba to bardziej jakaś okazja niż proza życia codziennego. Ja np. kupuję żonie kebaba kilka razy do roku zamiast kwiatków.

Btw nasze dziecioki chodzą do tej samej szkoły no i żona tego Egipcjanina powiedziała że klienteli teraz jest dużo więcej. Ludzie specjalnie przyjeżdżają na kebsa. Czyli kolejny plus - normalni, pracowici ludzie sobie lepiej zarobią.

Wydaje mi się, że paradoksalnie im więcej hejtu od postempowców tym więcej zacofanych zaściankowców będzie bronić i wspierać kebaba od "ciapatego", co w sumie wszystkim wyjdzie na dobre.
(08.10.2025, 22:20)lumberjack napisał(a): [ -> ]Mój starszy syn już usłyszał od innego dziecka, że mieszka w czarnej dupie. A teraz widzi że przyjeżdża tu prezydent i ma nawet z nim zdjęcie. Wiadomo, że spotkanie w kebabie przy udziale dziennikarzy to ustawka, ale dla ludzi pożyteczna. A samo zaproszenie na kebaba przez uczniów było spontaniczne.
Właśnie doczytałam, że chodziło o obietnicę złożoną uczniom i że kebab to był ich pomysł. Czyli nawet nie chodziło o sam kebab, tylko o dotrzymanie słowa i dowartościowanie ludzi.

Za to Mentzen zdobył gdzieś tego hotdoga z dodatkami.
https://scontent.fpoz3-1.fna.fbcdn.net/v...e=68ECC567


(08.10.2025, 22:20)lumberjack napisał(a): [ -> ]Nie no. Duże kebaby są w Wolanowie po 3 dychy. Wyjście na kebaba to bardziej jakaś okazja niż proza życia codziennego. Ja np. kupuję żonie kebaba kilka razy do roku zamiast kwiatków.
A masz przywilej pracy w domu?
(08.10.2025, 16:53)fciu napisał(a): [ -> ]
(08.10.2025, 15:20)Bart napisał(a): [ -> ]Ale Ty nie masz i nie miałaś żadnego "przywileju pracy w domu". Coś takiego nie istnieje.
Istnieje. Pewne osoby żyją z takim zestawem umiejętności, doświadczenia i możliwości, że mogą pracować z domu. Inne nie. W dużej mierze nie wynika to z ich zasług, tylko spraw niezależnych od nich. Dlatego nazywa się to przywilejem. Tak się we współczesnym dyskursie przyjęło używać tego terminu.


Zatem popełniasz ekwiwokację albo manipulację mówiąc o "przywileju" w kontekście przymiotów intelektualnych. 

BTW, nie będę już odpisywał Duży uśmiech Widzę, jak bardzo już się nie nadaję do podobnych dyskusji.

Ale forum będę pilnował Oczko
Jak 20 lat temu studiowałem w Krakowie, to kebab to był tradycyjny posiłek studenta, jak wracał najebany z knajpy do akademika. Waliło się tę bułę z mięchem i rano zamiast rzygać żółcią człowiek robił kackupę i było po sprawie. Większość ruchu w kebabowniach to było właśnie to. To jest też powód sukcesu kebaba - nadawał się do tego znacznie lepiej niż inne streetfoody. W żadnym razie nie było to jedzenie ludowe, za drogie.
Co do elitaryzmu PO - Tusk popełnił błąd wpuszczając byłych udeków, którzy zdominowali mu partię. A potem Sikorski przegrał prawybory z tłumokiem Komorowskim i Trzaskowskim, który karierę zrobił nosząc teczkę za Geremkiem. No ale oni byli swoi. Klub ludzi pięknych i mądrych.
Co do Razem - oni są jeszcze bardziej elitarni od PO. Zandberg to esencja problemu a nie antidotum.
(08.10.2025, 22:59)Iselin napisał(a): [ -> ]A masz przywilej pracy w domu?

Pofilozofujmy trochę Uśmiech

Mam przywilej zapierdolu na wyjeździe, w zimnie i pyle, z dużymi ciężarami i najczęściej na kolanach. Ze stresem i bezsennością. Za pieniądze niewspółmierne do włożonego wysiłku.

Może to brzmieć ironicznie, ale jak pomyślę o ludziach chorych, inwalidach czy tych co jebią w fabryce na taśmie za 3.5k miesięcznie, to jednak to co umiem, co zgromadziłem, to na co pozwala mi ciało mogę szczerze uznać za przywilej. Lub szczęście, szczęśliwy zbieg okoliczności.

Lub efekt pomocy rodziców i przyjaciół + własnych zasług, uporu i charakteru.

Wszystko zależy czy przyjmiemy determinizm czy wolną wolę.

Idąc we współczesny dyskurs, można na upartego w ogóle usunąć pojęcie zasług. Przecież to jakie cechy charakteru i jaką wolę do działania mam, zawdzięczam genom, wychowaniu przez rodziców, edukacji, ludziom, z którymi relacje ukształtowały mnie. Żadna w tym przecież moja zasługa, że działam tak jak ukształtowały mnie koleje losu. Z tej perspektywy każdy kto sobie chociaż w miarę radzi, ma tylko przywilej i żadnych zasług. Zefciu, jak odróżniasz własne zasługi od przywileju? To jest ważne aby wiedzieć komu pomagać, z czyją niedolą walczyć. Kto zasługuje na równanie szans, a kto zasłużył sobie na niedolę poprzez własne "zasługi"(np. lenistwo)?

A może niedola też w ogóle nie zależy od ludzi tylko od splotu losu, niefarta. No, wtedy to chyba wszystkim w niedoli należy ciągnąć w górę w kierunku uprzywilejowania.

Tylko wtedy jeszcze jedno pytanie - czy aby na pewno przywilej to przywilej, a nie przekleństwo? Może lepiej mieć mniej, gorzej sobie radzić, żyć raczej bardziej w niedoli, ale nie stresować się i nie mieć takich zmartwień jak niektórzy "uprzywilejowani". Nie chciałbym być lekarzem i odpowiadać za życie i śmierć pacjenta. Wolę przywilej-przekleństwo trudów budowlanych.

(08.10.2025, 17:06)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Od dłuższego czasu obserwuję jak ktoś próbuje zrobić jakieś inne żarcie niż kebab - i zawsze wygląda to tak, że nawet jak jest smaczne to lokal działa kilka miesięcy a potem się zamyka. A w jego miejsce powstaje kolejny kebab - ostatnio jest wysyp tych "kraftowych" cokolwiek to znaczy.

Kebab kraftowy to taki ze świeżymi warzywami - sałatą, pomidorami koktajlowymi, ogórkami etc.

U mnie na wiosce jest zwykły kebs z kapustą kiszoną. Zwykły ale bardzo smaczny. Mimo swej niekraftowości.
Bart napisał(a):Zatem popełniasz ekwiwokację albo manipulację mówiąc o "przywileju" w kontekście przymiotów intelektualnych.
No nie. Użyłem tego terminu w jednym tylko znaczeniu, więc to nie ekwiwokacja.

(09.10.2025, 01:06)lumberjack napisał(a): [ -> ]Wszystko zależy czy przyjmiemy determinizm czy wolną wolę.
Faktem jest, że los człowieka w dużym stopniu jest zdeterminowany rzeczami od niego niezależnymi. Od tego, jak kto rozkłada ważność jednych i drugich zależy, jak ktoś się politycznie orientuje.

Cytat:Zefciu, jak odróżniasz własne zasługi od przywileju?
Jeśli pytasz o moje osobiste podejście, to za zasługi przyjmuję raczej rzeczy doraźne, konkretne. Nie myślę jednak, że całość mojego życia, pozycji społecznej itp. jakoś wynika w dużej mierze z "zasług".

Cytat:To jest ważne aby wiedzieć komu pomagać, z czyją niedolą walczyć. Kto zasługuje na równanie szans, a kto zasłużył sobie na niedolę poprzez własne "zasługi"(np. lenistwo)?
To byłoby ważne, gdyby społeczeństwo było w miarę sprawiedliwe i problemem było tylko kilku cwaniaków wykorzystujących sprawiedliwość innych. Tymczasem niesprawiedliwość w rozkładzie dóbr jest silnie skrzywiona na korzyść grupy najbardziej uprzywilejowanej. Więc niemal każde działanie na rzecz wyrównania jest godne pochwały.
(09.10.2025, 01:06)lumberjack napisał(a): [ -> ]Kebab kraftowy to taki ze świeżymi warzywami - sałatą, pomidorami koktajlowymi, ogórkami etc.

LOL. To ja mam pomysł na kawiarnię kraftową. Będę tam podawał kawę w czystych filiżankach Duży uśmiech
(08.10.2025, 17:42)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]I ja się tak zastanawiam. U nas branża gastronomiczna tłumaczy, że rachunki, koszty zatowarowania, czynsz, pensja pracowników, podatki więc taniej się nie da. Najwidoczniej we Włoszech nikt rachunków, czynszu, pensji i podatków nie płaci skoro im się opłaca a u nas nie.
Dla Włochów jedzenie to świętość. Oczywiście, wśród nich też znajdzie się niejeden giovannex, ale oni jako nacja są ze swej kuchni po prostu dumni i nie traktują jej jako maszynki do pieniędzy. Do tego dochodzą kwestie, o których wspomnieliście z Iselin - a więc i dostęp do lokalnych składników, kwestie czynszów itd. Natknąłem się też na opinię, że tam sporo pracowników gastronomii pracuje na czarno, co również obniżałoby koszty.
I wówczas można by odnieść pozornie słuszne wrażenie, że dlatego w Polsce gastronomia jest tak droga. Dlaczego pozornie? Bo jak jeszcze zrozumiem, że na cenę dania kuchni włoskiej w Polsce wpływają składniki (jeśli właściciel knajpy rzeczywiście sprowadza oryginalne produkty, a nie taniochę z Macro), to za cholerę nie klei się to w przypadku dań, które opierają się na składnikach u nas dostępnych. Nie jest tu więc żadną tajemnicą, że polska gastronomia pięknie poszybowała na zyskflacji, tj. wzroście ceny produktów wyższym niż wzrost kosztów wynikający z inflacji. Bo u nas jedzenie jest drogie nie tylko w lokalu mieszczącym się w kamienicy w centrum miasta, gdzie jest wysoki czynsz, marna termoizolacja, a jednocześnie spory personel, któremu trzeba zapłacić całkiem wysokie najniższe wynagrodzenie. U nas równie, a nawet bardziej wygórowane ceny będzie miał właściciel budy czy lokal oferujący jedzenie tylko na dowóz - ot, całkiem niedawno internety podbiła carbonara z takiego miejsca w cenie... 80 zł za porcję.
Jest też jeszcze jedna teoria, z którą nie do końca się zgadzam, bo przynajmniej ja i moje otoczenie tego nie prezentuje, ale wedle niej, wielu Polakom podczas wyjścia do restauracji włącza się wąsaty sarmata, który zapłaci każdą cenę, a szczególnie gdy jest to danie "egzotyczne" (czyli spoza kuchni polskiej). A skoro da, to czemu z niego nie zedrzeć? Tak jak wspomniałem, to jest ciekawostka, nie moja opinia, ale kto wie, może coś w tym prawdy jest? Na pewno różnimy się w tym zakresie od Włochów, dla których wyjście do osterii ma na celu zjeść i pogadać ze znajomymi, bez tej całej otoczki "wyjścia na miasto".

(08.10.2025, 17:26)Baptiste napisał(a): [ -> ]Masz jakieś cechy psycho-fizyczne, odziedziczone lub/i wykształcone w procesie socjalizacji, które sprawiły, że jesteś w tym miejscu, w którym się znajdujesz. I one umożliwiły Ci być pracowitą, staranną, itd.
Myślę, że przecenia się tu genetykę. To jak z nowotworami, przy których znaczenie genów nie jest tak istotne, jak niegdyś uważano i za kluczowe uznaje się czynniki środowiskowe. Przykład anegdotyczny, ale doskonale widzę to na przykładzie swojej córki, która teraz chodzi do 6 klasy. Tam gorsi uczniowie nie są gorsi dlatego, że są głupsi, tylko dlatego, że ich rodzice mają na nich wywalone. A najlepiej uczą się ci, których rodzice pilnują i ciągle pchają do przodu. Owszem, wspomniane przez Ciebie czynniki będą miały znaczenie w tej grupie zmotywowanych, bo bardziej zdolna uczennica dostanie piątkę, a druga czwórkę, ale obie uznamy za te, które najprawdopodobniej lepiej się wykształcą i znajdą lepsze zatrudnienie (oczywiście upraszczam). Dlaczego więc jako przywilej uznaje się to, że rodzic robi po prostu to, co powinien robić dla swojego dziecka, czyli dba o jego dobre wychowanie i edukację?
(09.10.2025, 09:36)Sebrian napisał(a): [ -> ]Dlaczego więc jako przywilej uznaje się to, że rodzic robi po prostu to, co powinien robić dla swojego dziecka, czyli dba o jego dobre wychowanie i edukację?
Dlatego, że jedni to w swoim dzieciństwie mają, a drudzy nie mają. I nie jest to ani zasługą tych pierwszych, ani winą tych drugich.
(09.10.2025, 09:36)Sebrian napisał(a): [ -> ]Jest też jeszcze jedna teoria, z którą nie do końca się zgadzam, bo przynajmniej ja i moje otoczenie tego nie prezentuje, ale wedle niej, wielu Polakom podczas wyjścia do restauracji włącza się wąsaty sarmata, który zapłaci każdą cenę, a szczególnie gdy jest to danie "egzotyczne" (czyli spoza kuchni polskiej). A skoro da, to czemu z niego nie zedrzeć? Tak jak wspomniałem, to jest ciekawostka, nie moja opinia, ale kto wie, może coś w tym prawdy jest? Na pewno różnimy się w tym zakresie od Włochów, dla których wyjście do osterii ma na celu zjeść i pogadać ze znajomymi, bez tej całej otoczki "wyjścia na miasto".
Ja też nie widziałam takiego podejścia w natężeniu "wąsaty sarmata", ale być może takie grupy są. Natomiast rzeczywiście wyjście do knajpy to w moim otoczeniu to coś, co się robi od święta i mam wrażenie, że dla wielu osób tak jest. Jeśli coś robię rzadko, to jestem w stanie wydać trochę więcej za to, że dostanę dobre jedzenie, którego nie muszę sama robić, a mogę zjeść w ładnym otoczeniu. Jeśli Włosi wychodzą na miasto często, to może nie mieliby ochoty płacić za takie wyjścia więcej niż wynosi koszt przygotowania obiadu w domu.
(09.10.2025, 09:46)fciu napisał(a): [ -> ]Dlatego, że jedni to w swoim dzieciństwie mają, a drudzy nie mają. I nie jest to ani zasługą tych pierwszych, ani winą tych drugich.
Jam człek prosty - dla mnie przywilejem jest urodzenie się w bogatym domu czy arystokratycznej rodzinie, a nie to, że moim rodzicom zależało bym miał lepsze życie niż oni, czemu niejednokrotnie musieli się poświęcać. Zaraz dojdziemy do tego, że przywilejem jest coś, co jest na wyciągnięcie ręki każdego człowieka, ale jakiejś grupie nie chce się po to sięgać.
(09.10.2025, 09:36)Sebrian napisał(a): [ -> ]Przykład anegdotyczny, ale doskonale widzę to na przykładzie swojej córki, która teraz chodzi do 6 klasy. Tam gorsi uczniowie nie są gorsi dlatego, że są głupsi, tylko dlatego, że ich rodzice mają na nich wywalone.
Tak, ale w takim razie może się pojawić pytanie czemu jedni rodzice mają wywaone a inni nie mają. I czy ta skłonność do wywalenia jest dziedziczna w jakimś stopniu biologicznie czy może bardziej środowiskowo.
Jaki jest stosunek jednego do drugiego tego obaj nie wiemy, ale to już na potrzeby tej dyskusji nie jest tak bardzo istotne, bo dzieci nie mają wpływu zarówno na swoje geny jak i na środowisko, w którym się wychowują.

Cytat: Dlaczego więc jako przywilej uznaje się to, że rodzic robi po prostu to, co powinien robić dla swojego dziecka, czyli dba o jego dobre wychowanie i edukację?
No właśnie całe szczęście, że się nie uznaje. Tzn. w mowie potocznej czasami można usłyszeć coś w stylu: „mam te szczęście, że nie urodziłem się w ciemnej dupie”, „mam ten przywilej obcowania ze wspaniałymi ludźmi” lub „Bóg obdażył mnie licznymi łaskami”, ale to co innego niż socjologiczne wywody o uprzywilejowaniu jakiejś kategorii ludzi. Kiedy zwykle mówi się o czyimś uprzywilejowaniu? Zwykle ma to miejsce wtedy gdy chce się coś komuś odebrać lub coś podważyć. Stąd trzeba zwracać uwagę komu i gdzie może zależeć na tym aby budować taki obraz sytuacji, tzn. kto i w jaki sposób chce kogoś zgnębić lub ograbić. Przyjmowanie takiej narracji może mieć przecież poważne konsekwencje odnoszące się do realnych praw obywatelskich takich jak prawo do dziedziczenia i korzystania z owoców pracy swoich przodków.
(09.10.2025, 11:48)Sebrian napisał(a): [ -> ]Jam człek prosty - dla mnie przywilejem jest urodzenie się w bogatym domu czy arystokratycznej rodzinie
No jest. Ale to w najbardziej klasycznym rozumieniu, jakie mamy w społeczeństwie ściśle stanowym.

Cytat:Zaraz dojdziemy do tego, że przywilejem jest coś, co jest na wyciągnięcie ręki każdego człowieka, ale jakiejś grupie nie chce się po to sięgać.
Ale co to znaczy "grupie się nie chce"? No bo jeśli mamy dwóch ludzi, którzy mają równe możliwości, to można jeszcze wierzyć, że jednemu "się chciało", a drugiemu "się nie chciało" coś zrobić. Ale jak przechodzimy do grup, gdzie mamy statystycznie lepszą pozycję jednej od drugiej grupy, to już musimy to jakoś wyjaśnić. Oczywiście możemy po faszolsku - że jedna grupa jest z natury lepsza od drugiej. Ale możemy też próbować się doszukiwać czynników zewnętrznych. I zwykle jakoś tak się okazuje, że te czynniki są.
(09.10.2025, 12:00)fciu napisał(a): [ -> ]Oczywiście możemy po faszolsku - że jedna grupa jest z natury lepsza od drugiej. Ale możemy też próbować się doszukiwać czynników zewnętrznych. I zwykle jakoś tak się okazuje, że te czynniki są.

Ale przecież to jest truizm, bo biorąc pod uwagę determinizm zawsze mamy do czynienia z jakimś czynnikiem zewnętrznym czy ich kombinacją i to jest właśnie to „z natury lepsza”.
W moim codziennym życiu, dla moich codziennych zachowań takowa wiedza nie ma żadnego praktycznego zastosowania i nie wpływa na moje postawy. Postawy dotyczące np. tego gdzie nie bywać, kogo unikać i jak budować własne poczucie wartości lub wspierać takową budowę u moich dzieci.
Będę pamiętał do końca życia sytuację jeszcze za rządów PiS, kiedy Trzaskowski musiał popisać się wiarą w Boga Spinozy. Ten człowiek po prostu nie mógł się powstrzymać, żeby nie zademonstrować swojego elitaryzmu intelektualnego. W reakcji na to TVP wzięła jakiegoś filozofa z kręgu katolskiego, który mądralował, jaki to system Spinozy jest absurdalny. Chyba to drugie było bardziej żenujące.

(08.10.2025, 17:35)Hans Żydenstein napisał(a): [ -> ]No właśnie chodzi o to, że lepszy. Wystarczy pooglądać TVN świeżo po wyborach albo poczytać wyborczą, wszystko jedno.

To naprawdę nie jest tak, że zły PiS stworzył wizerunek KO Oczko

Dla równowagi trzeba dodać, że w mediach PiS-owskich też przedstawia się elektorat tej partii, jako patriotów, zatroskanych dobrem ojczyzny itd.

Sam proceder zaczęła "Wyborcza" i UD w latach 90-tych dzieląc Polskę na nowoczesną i zaściankowy ciemnogród. Gdyby wówczas istniały silne media prawicowe, to obstawiam, że robiłyby to samo.
(09.10.2025, 11:56)Baptiste napisał(a): [ -> ]Zwykle ma to miejsce wtedy gdy chce się coś komuś odebrać lub coś podważyć. Stąd trzeba zwracać uwagę komu i gdzie może zależeć na tym aby budować taki obraz sytuacji, tzn. kto i w jaki sposób chce kogoś zgnębić lub ograbić. Przyjmowanie takiej narracji może mieć przecież poważne konsekwencje odnoszące się do realnych praw obywatelskich takich jak prawo do dziedziczenia i korzystania z owoców pracy swoich przodków.
To się nazywa komunizm.
(09.10.2025, 14:19)Iselin napisał(a): [ -> ]To się nazywa komunizm.

No właśnie dlatego to jest ważne, żeby wiedzieć kto i po co próbuje narzucić taki dyskurs. Tego rodzaju dyskurs nie był potrzebny do tego aby w wielu miejscach na świecie wprowadzić np. bezpłatną edukację dla dzieci w celu wyrównywania szans, ale może być potrzebny do tego aby budować grunt pod znacznie mniej ciekawe pomysły. Wisienką na torcie jest oczywiście komusze rozkułaczanie uprzywilejowanych kułaków i średniaków.
(09.10.2025, 14:43)Baptiste napisał(a): [ -> ]Wisienką na torcie jest oczywiście komusze rozkułaczanie uprzywilejowanych kułaków i śtedniaków.
W sumie środowiska incelskie mają takie komusze podejście do kobiet.
No tak, seks prawem nie towarem czy jakąś tam kobiecą łaską… Oczko
Wy tak poważnie? Bo czytam to co wyżej piszecie i mam wrażenie, że mam do czynienia z lewacką satyrą.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22