No ale tak to mniej więcej wygląda. I ja ten fragment w którym tłumaczył, że zarządzanie miastem to nie jest centralne planowanie za pomocą telefonu częściowo kupuję. Dodatkowo w moim mieście wcale nie jest tak, za każde stanowisko jakie się da jest obsadzone przez ludzi związanych z opcją prezydenta więc zakładam, że podobnie jest w Warszawie. Ludzie popełniają błedy a jakby ich zwalniać za wszystko co się komuś nie spodoba to szybko się okaże że nie ma kto pracować.
(09.05.2025, 12:27)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Odpowiedź, że tacy już są twardzi zwolennicy PIS urobieni przez partyjną wyjątkowo debilną propagandę a Ty po prostu żyjesz w bańce gdzie jest ponadnormatywna reprezentacja Silnych Razem jak mniemam Cię nie zadowoli ?
Trudno powiedzieć. Myślę, że odpowiedź jest bardziej złożona. Na pewno coś jest z Silnymi Razem, bo u nich jest najwięcej hejtu, a jakoś dziwnie to właśnie wśród zwolenników PO widzę go więcej w porównaniu do zwolenników PiS, Lewicy, Konfederacji, Hołowni, chyba każdego. Chociaż wśród osób "postępowych" ogólnie zauważam jakąś większą skłonność do demonstracyjnego odcinania się od ludzi o "niewłaściwych" poglądach. Znam wprawdzie ludzi o poglądach antyPO czy antylewica, którzy działają tak, jak opisywał kiedyś Baptiste w stosunku do niego - czyli ogólne plucie w internecie i życzliwy stosunek w realu, ale w moim otoczeniu tylko w antypisie spotkałam się z autentycznym wywaleniem kogoś z towarzystwa z powodu poglądów albo celowym postawieniem w niezręcznej sytuacji w obliczu większej grupy ludzi. Mam też wrażenie, że to bardziej żeńska strategia.
(09.05.2025, 13:01)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]No ale tak to mniej więcej wygląda. I ja ten fragment w którym tłumaczył, że zarządzanie miastem to nie jest centralne planowanie za pomocą telefonu częściowo kupuję.
To łyknąłeś największą ściemę.
On nie będzie dzwonił do kolegi z TVP, bo on ręcznie nie steruje telewizją. No tylko, że ręcznie wymienili wszystkich na swoich.
(09.05.2025, 13:01)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Natomiast nie rozumiem o co chodzi z tą księgarnią. Jeżeli wygrała jakąś która jest prawicowa to co Trzaskowski ma do tego?
Wygrała prawicowa i okazało się, że trzeba zmienić formułę konkursu :
https://dorzeczy.pl/opinie/344497/multib...rmule.html
Teraz Trzaskowski powołuje komisje, która robi wstępną selekcję kandydatów

Przecież to nie oznacza że partia rządząca nie ma wpływu na przykład na TVP. Tylko wizja w której dowolny polityk jeżeli tylko jest znany z mediów może zadzwonić sobie do dowolnej instytucji i wydawać polecenia jest niesamowicie naiwna. TVP ma określoną linię po której zmierza ale jestem nawet skłonny uwierzyć że oni nie konsultują tego co pokazują z politykami.
(09.05.2025, 13:11)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Tylko wizja w której dowolny polityk jeżeli tylko jest znany z mediów może zadzwonić sobie do dowolnej instytucji i wydawać polecenia jest niesamowicie naiwna.
To akurat głupota Stanowskiego, że położył na to jakikolwiek nacisk i nie umiał tego skontrować.
Telefon, e-mail, teams, zoom, decyzja na spotkaniu partyjnym. Co za różnica? Liczą się skutki.
Cytat:TVP ma określoną linię po której zmierza ale jestem nawet skłonny uwierzyć że oni nie konsultują tego co pokazują z politykami.
A myślisz, że Kaczyński dyktował paski grozy ?

Ale przecież tu nie ma znaczenia czy telefon czy e-mail. W tej wizji politycy ciągle musieliby siedzieć na jakiś komunikatorach i nadzorować i bezpośrednio pouczać wszystkich z podległych im instytucji. To jest absurdalne. Raczej bliższy jestem wizji, że takie rzeczy dzieją się relatywnie rzadko w sytuacjach skrajnych.
Co do księgarni. Jeżeli faktycznie była ona skierowana do skrajnie prawicowego odbiorcy to mało prawdopodobne aby ten wybór był autentycznym wyborem przeciętnego warszawiaka. Więc kwestia zmiany formuły konkursu nasuwa się tutaj sama. Nie wiem jednak na jakie ostatecznie rozwiązanie się tu zdecydowano więc tu się nie wypowiem czy wybrano optymalną opcję.
Co do pasków to Kaczyński miał od tego Kurskiego. Nitrasa w nowym zarządzie TVP nie widzę.
(09.05.2025, 13:18)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Ale przecież tu nie ma znaczenia czy telefon czy e-mail. W tej wizji politycy ciągle musieliby siedzieć na jakiś komunikatorach i nadzorować i bezpośrednio pouczać wszystkich z podległych im instytucji. To jest absurdalne. Raczej bliższy jestem wizji, że takie rzeczy dzieją się relatywnie rzadko w sytuacjach skrajnych.
Bo oni wyznaczają ogólny kierunek i rozdają stołki. Reszta dzieje się sama. Z PiS wcale nie było inaczej.
Powołali odpowiednią osobę do TVP, a pracowników reszta już wie, co ta osoba oczekuje. Trzaskowski nie musi dzwonić, bo jest tak jak ma być.
Jeszcze inna rzecz mi się przypomniała. Trzaskowski narzekający na polaryzację w polityce, która jest jego chlebem powszednim. To było zabawne.
(09.05.2025, 13:18)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Co do księgarni. Jeżeli faktycznie była ona skierowana do skrajnie prawicowego odbiorcy to mało prawdopodobne aby ten wybór był autentycznym wyborem przeciętnego warszawiaka. Więc kwestia zmiany formuły konkursu nasuwa się tutaj sama. Nie wiem jednak na jakie ostatecznie rozwiązanie się tu zdecydowano więc tu się nie wypowiem czy wybrano optymalną opcję.
Jakby wygrała księgarnia LGBT+, to byłaby wtedy "autentycznym wyborem przeciętnego warszawiaka" i formuły nie trzeba byłoby zmieniać.
Rozwiązanie takie jak pisałem. Trzaskowski teraz powołuje komisje, a komisja wybiera księgarnie, na które można głosować ;
https://edziennik.mazowieckie.pl/WDU_W/2...43/akt.pdf
(09.05.2025, 13:18)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Co do pasków to Kaczyński miał od tego Kurskiego. Nitrasa w nowym zarządzie TVP nie widzę.
To kto teraz rządzi TVP?
Ja sądzę że z PIS jednak było nieco inaczej. Są dwa podejścia:pierwsze to musimy mieć procedury drugie to musimy mieć odpowiednich ludzi. I PIS zdecydowanie prezentuje to drugie. Przecież ich wiara w to, że jak coś nie działa to wystarczy wymienić kogoś kto tym zarządza była wręcz ikoniczna. Najlepszy przykład to spektakularna klęska reformy sądownictwa w ich wykonaniu.
(09.05.2025, 11:40)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]W kwestii CPK pojawił się pomysł aby częściowo sfinansować to w ramach akcjonariatu obywatelskiego. Czyli spółka emituje akcje a jak kupisz to masz później dywidendę z zysków z jej działalności. Ciekawe ilu fanatycznych fanów tego projektu, krzyczących jaki to będzie świetny i dochodowy interes zaryzykuje w ten sposób własne pieniądze. 
A podoba Ci się taka koncepcja? Bo to akurat jest w stylu poprzedniego rządu PO - tzn. usługi publiczne muszą się opłacać. Rozbudowa komponentu kolejowego to chyba przecież główny konik programu transportowego środowiska Biejat/Zandberg z naciskiem, że usługi publiczne nie powinny być traktowane tak jak przeciętna inwestycja biznesowa w sektorze prywatnym.
(09.05.2025, 13:38)Hans Żydenstein napisał(a): [ -> ]Zandberg ma chyba zdanie odmienne :
Zandberg jest ostatnio jakiś podpadnięty, silnikowe środowiska jadą po nim jak kiedyś po Hołowni. Mam wrażenie, że Biejat jest traktowana łagodniej.
@Hans
Akurat księgarnia lgtb wygrywająca w Warszawie jest bardziej prawdopodobna niż taka z książkami dla nazioli.
@baptiste.
Ale opłacalność CPK i wizje ile na tym zarobimy to koronny argument jego zwolenników. Co do reszty to uważam, że autobus czy pociąg niekoniecznie muszą się opłacać lotnisko już owszem.
(09.05.2025, 14:15)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Ale opłacalność CPK i wizje ile na tym zarobimy to koronny argument jego zwolenników. Co do reszty to uważam, że autobus czy pociąg niekoniecznie muszą się opłacać lotnisko już owszem.
Trzaskowski wczoraj pośrednio przyznał, że tak się nabijał z CPK ze względu na polaryzację i dlatego, bo to się dobrze klika, a jak przyjdzie co do czego to różnice są w szczegółach projektu.
Czytając Wasze wypowiedzi myślę, że należałoby zacząć od podstaw, to jest od określenia kim jest polityk i jak widzimy polityka. Bo czytając te posty - chyba w największym stopniu Iselin, ale też Lumbera - mam wrażenie, że chcecie widzieć w politykach kogoś, kim oni nie są i nigdy nie będą. Już tłumaczę o co mi chodzi.
Polityka wydaje się taką dziedziną życia, w której pewne cechy się nie przebiją i nie rozwiną. Każdy, nawet najlepszy polityk, niezależnie od długości i szerokości geograficznej będzie przejawiał tendencje do pewnych zachowań: omijania tematów niewygodnych, podbijania swojej wartości przy jednoczesnym jej ujmowaniu oponentom, wykręcania kota ogonem. Politycy są manipulatorami, erystami, mają gadane, potrafią czarować, sofizmaty i kazuistyka nie są im obce.
Czy podobają mi się te cechy? Nie, często mnie wręcz drażnią, ale jestem świadom ich istnienia, bo podobne przejawiają np. przedstawiciele handlowi. Podobnie jak policjanci kryminalni (wiem z autopsji) mają sznyt bad boyów, lekarze i prawnicy zadzierają nosa, a pracownicy budowlani (sorry Lumber, znów autopsja...) mają słabość do piwka i papieroska. Środowisko w jakim się obracasz niejako determinuje cię jako człowieka, a polityka, jakby nie patrzeć, to poletko, na którym wiele różnych grup chce ugrać dla siebie jak najlepszy (ze swojej perspektywy) obraz rzeczywistości. Trzaskowski dokładnie o tym wspomniał w kontekście pełnienia funkcji włodarza dwumilionowej, europejskiej aglomeracji.
Ja zatem nie wymagam od polityków by byli kryształowi, bo kryształowi ludzie nigdy w polityce się nie odnajdą. Już niejeden ideowiec, wełwszy w te tryby albo się potłukł i rozsypał, albo zacząć grać tak jak nakazują reguły tej, bądź co bądź, brudnej gry. Gry, gdzie zawsze będzie pokusa, z której będzie ochota skorzystać, gdzie będą afery, niejasności i nadużycia. Nie wyglądam więc za ugrupowaniem, które żadnych z tych bezeceństw nie popełni, ale za takim, które popełni ich jak najmniej i przynajmniej moralnie dopuści polityczną zań odpowiedzialność - czytaj: jak wyborcy dadzą im czerwoną kartkę, to ci zatną usta i odejdą, a nie zaczną podpalać kraj szepcząc o spiskach i oszustwach. Podkreślam: mówię o naturze polityki, bo same pomysły na kształtowanie rzeczywistości poprzez realizację pewnych zmian w prawie, decyzji i inwestycji, również są dla mnie istotne.
Jednocześnie to właśnie ci upaćkani kuglarstwem politycy kształtują świat, w jakim żyję. Bardzo bym chciał aby rzeczywistość wokół mnie budowali ludzie szlachetni, nie kierujący się osobistymi pobudkami, w stu procentach obiektywni i bezinteresowni, ale to nigdy nie nastąpi. Pozostaje mi więc albo wybierać w tym co mam, albo nie wybierać w ogóle, ale jak to powiedziała w ostatnim wywiadzie Jolanta Kwaśniewska: "jeśli ty nie interesujesz się polityką, to polityka zainteresuje się tobą".
Pierwsza tura ma tę zaletę, że mamy pewną paletę szarości i możemy wybrać coś choć odrobinę bliższe temu, co uważamy za ideał i dobrze, że taką paletę opcji w tych wyborach mamy. W drugiej zaś oddam głos na dalekiego od ideału Trzaskowskiego, który jest jednak bliższy mojej wizji świata niż pan Mentzen czy Stanowski, ale także dlatego, że po pierwsze jego kontrkandydat będzie pod każdym względem gorszym wyborem, a po drugie mój ewentualny brak wyboru niczego nie zmieni. Gierwant z Rivii mawiał, że jak ma wybierać między większym a mniejszym złem, to woli nie wybierać wcale - ja natomiast uważam, że jak mam wybierać między ~ 1/29 000 000 wpływu, a jego brakiem, to wolę tę swoją akcyjkę o wartości 1/29 000 000 trzymać w ręce do samego końca.
Sebrian, ale ja to wszystko wiem i nie wymagam od polityków, żeby byli jak większość ludzi. Co więcej, nie zagłosowałabym na większość moich znajomych, których cenię, bo uważam, że nie odnaleźliby się w polityce. Natomiast kiedy politycy kręcą, rolą dziennikarzy jest to wyjaśniać. I niezależnie od tego, czy na tych ludzi głosujemy, czy nie głosujemy, nie musimy się do nich modlić, a nawet jest to niewskazane. Są też sprawy różnej wagi. Podejrzane wyprowadzanie ludzi z mieszkań komunalnych na przykład to nie są jakieś fistaszki, a z tego Trzaskowski tłumaczył się bardzo mętnie.
(09.05.2025, 13:38)Hans Żydenstein napisał(a): [ -> ]Zandberg ma chyba zdanie odmienne : https://www.youtube.com/shorts/C3d84v6E2P4
Nie o to mi chodzi. Wiadomo, że zarówno PIS jak i PO traktują państwowe posadki jak koryto dla swoich. O tym którzy są bardziej pazerni a którzy mniej można dyskutować, ale jest to podobne.
Różnica leży w czymś innym. Jak PIS przejmował władzę w 2015 to szokiem dla wielu było to, że w różnych instytucjach państwowych zwalniany był nie tylko zarząd, bo to jest standardem ale również kierownicy średniego szczebla czy też nawet zwyczajni pracownicy. Pazerność PIS na posady tłumaczy to tylko częściowo. Oni na prawdę zdają się wierzyć w coś co ktoś prześmiewczo skwitował słowami "jak można być dobrym inżynierem bez podstawowej wiedzy o kardynale Wyszyńskim". Weź np sądy. Tam szła przecież na serio narracja, że za ich złe działanie, opieszałość, ciągnące się procesy itp odpowiadają jakieś niedobitki sędziów z okresu PRL a cała reforma sprowadzała się do tego aby wymienić ich na sędziów, którzy mają odpowiedni kręgosłup moralny. Który dziwnym trafem występuje wyłącznie w środowiskach PIS. Nawet jeżeli zmieniali procedury, to głównie takie, które dotyczyły spraw kadrowych. Efekt oczywiście taki, że sądy w 2025 działają jeszcze gorzej niż w 2015.
(09.05.2025, 15:01)Iselin napisał(a): [ -> ]Podejrzane wyprowadzanie ludzi z mieszkań komunalnych na przykład to nie są jakieś fistaszki, a z tego Trzaskowski tłumaczył się bardzo mętnie.
Tu akurat czytałem o tym wcześniej. I tam faktycznie na tej kamienicy o której mowa siedzi konserwator i są niepodzielne lokale o powierzchni ponad 100m2
Więc faktycznie może się okazać, że remont tej kamienicy wyjdzie drożej niż wybudowanie nowej. Wymagania takiego konserwatora często są po prostu z kosmosu i windują cenę remontu do absurdalnych wartości. Natomiast w to, że osoby, które są z tych mieszkań wyprowadzane trafiają do innych komunalnych muszę mu wierzyć na słowo. Ale zgodnie z prawem chyba inaczej się nie da.
Trzeba też uwzględnić to, że po tym co z tym lokalem komunalnym nawywijał Nowogrodzki to teraz cała prawica będzie intensywnie pracowała, aby komuś z PO a najlepiej Trzaskowskiemu coś w tym zakresie coś przylepić.
(09.05.2025, 15:42)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Natomiast w to, że osoby, które są z tych mieszkań wyprowadzane trafiają do innych komunalnych muszę mu wierzyć na słowo.
Tu trochę szkoda, że Stanowski bardziej nie pocisnął, co z tymi ludźmi w lokalach tymczasowych. Część mieszkańców Warszawy zarzuca Trzaskowskiemu właśnie to, że zajmuje się tym słynnym jeżdżeniem i nawiązywaniem znajomości kosztem spraw takich jak brak lokali komunalnych, brak kanalizacji w niektórych częściach Warszawy czy przestępczość na Pradze Północ. Jako zaletę tego, że zostanie prezydentem Polski podają to, że przestanie być prezydentem Warszawy. Podobno HGW, co by o niej nie mówić, na zarządzaniu miastem znała się lepiej.
Część mieszkańców Warszawy z pewnością tak mówi. Trzaskowski rządzi drugą kadencję i o ile pamiętam dostał coś koło 58% już w pierwszej turze (przy 12% na Biejat, które w 2 turze by się przeniosły na Trzaska) . Jak mi znajdziesz polityka, z którego zadowoleni są wszyscy i nikt go za nic nie krytykuje daj znać.
PS. Kim Dzong Un się nie liczy.
(09.05.2025, 16:21)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Część mieszkańców Warszawy z pewnością tak mówi. Trzaskowski rządzi drugą kadencję i o ile pamiętam dostał coś koło 58% już w pierwszej turze. Jak mi znajdziesz polityka, z którego zadowoleni są wszyscy i nikt go za nic nie krytykuje daj znać.
Nie ma takiego polityka. To jest kwestia tego, co i kto jest dla nas ważniejsze. A jednak miasto nie jest tylko dla osób, które stać na mieszkanie w nowym budownictwie na lewym brzegu Wisły, a nie wątpię, że takie osoby problem małej dostępności lokali komunalnych, szambiarki jeżdżącej po Wawrze czy przestępczości na Pradze Północ interesuje mniej niż to, że Warszawa jest ładna i zielona, a na Chmielnej są fajne knajpki.
A ja sądzę, że sprowadzenie wyborców Trzaskowskiego do tych lepiej sytuowanych to nadmierne uproszczenie* Wydaje mi się, że jego przeciwnicy to głównie elektorat PIS a tu często głównym powodem krytyki była głównie przynależność partyjna, natomiast liczba zwolenników wskazuje na to, że musiał wyjść znacznie ponad elektorat PO. Co oczywiście nie oznacza, że wszystko w Warszawie działa jak należy bo takiego idealnego miasta nie znajdziesz podobnie jak idealnego polityka. Z tym, że akurat budownictwo komunalne kuleje w całej Polsce nie dlatego, że w całej Polsce w samorządach siedzą ludzie gnuśni i leniwi ale dlatego, że państwo w dużej mierze przerzuciło to zadanie na samorządy nie dając im wystarczających środków na jego realizację. Trzaskowski jako czynniki ograniczające ten aspekt za jego rządów wymieniał pandemię i wojnę (zapewne chodziło mu o prawie 20% inflację, która na rynku budowlanym była jeszcze wyższa) a ja tu jeszcze dorzucę reformy podatkowe poprzedniego rządu, który w istotny sposób uderzyły w samorządowe finanse. Dodam tylko, że jeżeli brakuje kasy to każdy zarządzający miastem prędzej przytnie kwestie socjalne niż wydatki na opiekę zdrowotną, szkolnictwo czy też utrzymanie dróg.
*Co do wyborów w 2024 to wyglądało to tak
Cytat:Z danych sondażu exit poll Ipsos dla Warszawy wynika, że Rafał Trzaskowski zwyciężył we wszystkich grupach wiekowych. Najchętniej głosowali na niego wyborcy w wieku 40-49 lat - 64,2 procent. Głos na aktualnego prezydenta stolicy oddało też: 63,3 procent osób w wieku 50-59 lat, 62,6 procent osób w wieku 60 lat i więcej, 54,2 procent osób w wieku 30-39 lat oraz 49,3 procent osób w wieku 18-29 lat.
(...)
Jeżeli chodzi o wykształcenie wyborców, z sondażu wynika, że im wyższe wykształcenie wyborcy, tym większe poparcie dla Rafała Trzaskowskiego. Na polityka Koalicji Obywatelskiej kolejno głos oddało: 31,4 procent wyborców z wykształceniem podstawowym, 41 procent z wykształceniem zasadnicznym zawodowym, 57,5 procent z średnim i pomaturalnym oraz 62,1 procent z licencjatem i wyższym.
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/srodmiescie...-st7858028
Z tym, że znowu niższe poparcie wśród osób mniej wykształconych o niczym nie świadczy bo w Warszawie pracownica marketu może zarabiać więcej niż początkujący nauczyciel a spawacz to pewnie przebije bez problemów niejednego korposzczura po kilku fakultetach.
Wyniki poparcia wg wykształcenia korelują tu z tymi jakie uzyskują w poszczególnych grupach PO i PIS. Z tym, że mam wrażenie, że większe poparcie dla PIS wśród osób słabiej wykształconych to w znacznej mierze kwestia zgodności ideologii a nie sytuacji materialnej. Już od dawna słabo wykształcony to nie to samo co biedny.