(09.05.2025, 23:00)Baptiste napisał(a): [ -> ]Lumber, ale to jest uproszczone myślenie. Jeśli mamy trzech kandydatów i na pytanie: „jakie macie państwo pomysły na rynek mieszkaniowy” dwóch zacznie się spierać o to co zrobili lub nie zrobili ich poprzednicy, a trzeci wywali godzinny elaborat komunistyczny, to ten rzeczowy kandydat nr 3 wcale może nie być tym właściwym wyborem.
(09.05.2025, 23:43)Iselin napisał(a): [ -> ]To jest akurat dla mnie problem, jeśli chodzi o naszą młodą lewicę. Obyczajowo takie coś by się przydało, ale czasami strasznie wieje od nich komunizmem.
W poprzednim wpisie nie miałem akurat na myśli jakiś konkretnych ugrupowań czy nawiązań do sytuacji krajowej. Po prostu szukając synonimu dla złej i szkodliwej polityki posłużyłem się przykładem polityki komunistycznej bo taka pasuje tutaj jak ulał.
Oczywiście faktycznie uważam, że w polityce Razem widać te komunistyczne wykwity, ale jednak są tam ludzie, którzy komuchami rzeczywiście są (poseł Maciej Koneczny) oraz tacy, którzy komunizmem tylko zalatują przez wzgląd na silnie lewicowe poglądy i bliskość takiego środowiska.
Skoro jednak temat tego ugrupowania został poruszony w kontekście polityki mieszkaniowej to poniżej pozwolę sobie na pewną krytykę. W końcu najważniejszy polityk tej partii - założyciel i współprzewodniczący jest kandydatem na prezydenta.
(10.05.2025, 06:25)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]"Teksańscy ranczerzy przeciw zakazowi posiadania broni automatycznej i przeciwpancernej przez dzieci i młodzież" 
Taka grupa to mogłaby służyć wręcz do krytykowania pozycji okupowanych przez Konfederację. Do tego aby krytykować Razem wystarczą już pozycje centrolewicowe.
Cytat:Nie do końca rozumiem dlaczego postulaty państwowych interwencji na rynku mieszkaniowym, budowy mieszkań komunalnych i pod wynajem przez państwo czy też sprawiedliwego opodatkowania zysku z najmu budzą skojarzenia z PRL.
To tylko ogólniki, diabeł tkwi w szczegółach. Pewne państwowe interwencje na rynku mieszkaniowym to akurat u zwolenników Razem rodzą wprost przeciwne skojarzenia - dopłaty do kredytów to też państwowa interwencja, więc nie o państwo tutaj chodzi.
Btw. Oprócz prywatnych funduszy inwestycyjnych polskie mieszkania wykupuje także publiczny fundusz norweski, który w ten sposób buduje własne, socjalne państwo dobrobytu. Ciekawe czy ichniejsze razemki krytykują ten swoisty kolonializm. ;-)
Cytat: Trochę mi się śmiać chciało, jak znajoma z Berlina żaliła się, że jej trzecia 10 letnia umowa najmu na mieszkanie jest nieco mniej korzystna bo przez kolejne 10 lat będzie płaciła ileś tam % drożej niż dotychczas. U nas każdy wynajmujący 10 letnią umowę z gwarancją ceny wziąłby z pocałowaniem ręki.
Dotychczasowe, medialne doniesienia przedstawiają sytuację z Berlina w zupełnie innym świetle:
https://www.money.pl/gospodarka/placa-fo...3968a.html
https://urbnews.pl/berlin-mieszkancy-prz...a-wynajem/
Czyli:
- niedobory mieszkań
- rosnące, nieakceptowalne ceny czynszu
- duży udział wielkich funduszy inwestycyjnych zamiast podmiotów publicznych
Cytat:Przecież wiadomo, że kwestia podatku katastralnego czy jak go tam zwał dotyczy lokali mieszkalnych. Być może ktoś tam kiedyś zamiast mieszkanie użył słowa nieruchomość ale przecież to oczywiste, że tu nie chodzi o jakiś płachetek pola z malinami, jeszcze po babci co tam ktoś ma sobie pod lasem tylko o kwestie mieszkaniowe.
Płachetki pola z malinami to przecież najczęściej nieruchomości w formie tzw. działek siedliskowych z zabudowaniami mieszkalnymi, od których płaci się podatek. Babcia w szałasie raczej nie mieszkała, tylko w jakiejś nieruchomości mieszkalnej, która mieszkaniem co prawda nie jest, ale gruntem też nie. W chwili obecnej wciąż większość Polaków mieszka w domach jednorodzinnych, a nie w blokach.
Cytat: Jeżeli chodzi o Razem to tam ktoś od nich tłumaczył, że podatek od drugiego mieszkania to po prostu proste hasło wyborcze a czy to będzie drugie, trzecie, czy nawet czwarte mieszkanie to już rzecz drugorzędna, bo chodzi o tych co po prostu masowo skupują mieszkania w celach biznesowych.

No zajebisty żart. Widać jak poważnie traktują wyborców. Nie, to nie jest absolutnie rzecz drugorzędna, bo jeśli taki ktoś dorwie się do władzy i jednak będzie to drugie lub trzecie mieszkanie to on mi potem pokaże deklarację programową i "widziały gały co brały" a nie jakieś tam pitolenie działacza, który tłumaczył, że deklaracja programowa to tylko taki krzykliwy nagłówek.
Gdyby chcieli prostego hasła wyborczego to zamiast liczby 2 użyliby 10. Wciąż byłoby to proste hasło a jednocześnie uderzające w rzeczywiste podmioty zajmujące się obrotem i spekulacją mieszkaniową (gdzie ilości mieszkań idą w dziesiątkach, setkach, itd.), a nie w ludzi, którzy odziedziczyli drugie mieszkanie po zmarłych rodzicach.
Cytat:Ja bym to osobiście widział tak, że wprowadzamy jakąś zwiększoną formę opodatkowania od trzeciego lub czwartego mieszkania a dodatkowo na każde posiadane dziecko limit "darmowych" mieszkań zwiększa się o jeden. Z jednej strony rozwiązuje to problem przysłowiowego mieszkania po babci, które nam wpada w spadku, z drugiej strony zabezpieczenie startu w życie swoich dzieci przez zakup mieszkania dla nich, jeżeli kogoś stać jest naturalną potrzebą więc nie ma co utrudniać.
Ty byś tak może i widział, ale nie masz wpływu na program polityczny omawianego ugrupowania. Sympatyzujesz więc zakładasz dobrą wolę, ale w mojej ocenie to bardzo naiwne. Z jakiegoś pierdyliarda możliwych rozwiązań, które od tak ad hoc na poczekaniu można wrzucić w deklarację programową wybrali akurat to najbardziej restrykcyjne i kontrowersyjne.
Cytat:Kolejna sprawa jest taka, że w kraju który posiada jedną z najgorszych demografii w Europie najpopularniejszą formą inwestycji jest ta w rynek nieruchomości. Co może pójść nie tak?
A czym jak nie ogromną inwestycją w nieruchomości jest wielki program państwowego budownictwa mieszkań na wynajem? Czyli co, mamy w podatkach wybulić ogromną kasę na mieszkania w państwie o najgorszej demografii? Ten argument to miecz obosieczny.
Ci, którzy rzeczywiście kupują mieszkania w celach inwestycyjnych dobrze wiedzą co robią. Kupują w wielkich aglomeracjach, w których jeszcze przez długi czas będą mogli zarabiać pomimo takiej a nie innej sytuacji demograficznej. Polak mający 2, 3 czy 4 nieruchomości do żaden tam inwestor, ale jeśli rzeczywiście nabył mieszkanie w celach zarobkowych i robi to samo co wielki fundusz inwestycyjny, nad którego interesem czuwa rzesza analityków, to tak - może się spodziewać profitów, oczywiście na znacznie mniejszą skalę.
Myślę, że zbyt często szafuje się słowem "inwestowanie" w kontekście osób nabywających nieruchomości. Nieruchomość w przeciwieństwie do akcji czy obligacji nie jest papierkiem. Jest materialnym obiektem posiadającym oprócz spekulacyjnej wartości finansowej także wartość typowo użytkową, z której można korzystać. Jeśli dzisiaj kupię mieszkanie i zacznę je wynajmować (żeby nie stało, czego przecież Razem rzekomo nie chce, choć do tego dąży) to w późniejszym czasie zamieszka w nim moje dziecko i to będzie stanowić naczelny cel zakupu. Jeśli zakupię działkę z domem na urokliwej wsi nad jeziorem to po to aby mieć fajne miejsce do odpoczynku w wolnym czasie, nie po to aby zarabiać. Jeśli odziedziczę mieszkanie po rodzicach mając już jedno własne (przecież to sytuacja, która w pewnym momencie życia spotka bardzo wielu Polaków) to nie staję się w tym momencie jakimś spekulantem czy flipperem. Dlatego liczby mają znaczenia i to czy ktoś sobie wpisze w programie wyborczym 2, 3 czy 10 nieruchomości jest cholernie ważne.
Cytat:No i wreszcie demografia. Ja tu nie wierzę w proste rozwiązania, ale jeżeli coś tu może chociaż trochę zmienić to jest to dostępność mieszkań dla młodych osób. Gdzieś widziałem analizy, że fakt posiadania mieszkania przed 30 rokiem życia zwiększa średnią liczbę posiadanych dzieci mniej więcej o 1/3. W naszej sytuacji rzecz nie do pogardzenia.
Tak i np. ja jestem skłonny poprzeć państwowy program budowy mieszkań na wynajem. Podobnie z poparciem dla zaprzestania wykupywania mieszkań komunalnych co obniża zasoby gmin. Mimo, że mnie takie mieszkanie nie interesuje, a swoje dzieci zamierzam ubezpieczyć własnościowo, to dostrzegam społeczny cel takiego rozwiązania. I samo to nie jest komunistyczne. Komunistyczne nie są również takie czy inne preferencje danego społeczeństwa, nawet jeśli są skrajnie odmienne od moich. I teraz warto pochylić się nad deklaracją programową Razem w części dotyczącej mieszkalnictwa:
https://partiarazem.pl/deklaracja-progra...mieszkania
Cytat:Zakażemy eksmisji na bruk i do pomieszczeń nienadających się do zamieszkania. Zwiększymy dostępność dodatków mieszkaniowych.
Cytat:Uporządkujemy rynek najmu i uregulujemy ceny najmu. Skończymy ze sztucznym zawyżaniem cen przez najem krótkoterminowy. Wprowadzimy większą kontrolę państwa nad rynkiem wynajmu nieruchomości, tak, by każdego było stać na wynajęcie mieszkania na uczciwych warunkach na tak długo, jak potrzebuje.
Na podstawie powyższych fragmentów widać, że Razem nie dostrzega, że już teraz mamy do czynienia z dysproporcją na linii najemca - najmujący. Nie dostrzegają, że ten popularny w ostatnim czasie najem krótkoterminowy nie powstał w celu zawyżania cen tylko rozwinął się jako reakcja właścicieli mieszkań na patologię związaną z długotrwałym życiem nieuczciwych najemców na koszt najmujących. Takie historie można sobie było pooglądać w różnych programach interwencyjnych typu "państwo w państwie".
A jeśli tak bardzo chcą walczyć z lokalami na dni czy tygodnie to mają ciężkie zadanie, bo będą musieli zacząć walczyć z najstarszym zawodem świata.
Cytat:Wprowadzimy nowe zasady ochrony przestrzeni publicznej, terenów zieleni oraz ładu przestrzennego. W rozwoju miast i terenów wiejskich na pierwszym miejscu będzie stało dobro wspólnoty, ład przestrzenny oraz tereny zieleni. Dość samowoli deweloperów, grodzenia osiedli, szpecenia miast reklamami wielkoformatowymi i betonowania parków i skwerów.
Ten fragment z grodzeniem osiedli szczególnie śmierdzi typowo komuszym myśleniem, o którym jakiś czas temu pisałem w kontekście falowców i mrówkowców, ale po kolei. Wśród osób o takich przekonaniach generalnie istnieje pewien sielankowy obraz idealnego społeczeństwa, w którym wszyscy żyją szczęśliwie razem na grzędzie i mają mnóstwo wolnego czasu na wspólne działania edukacyjno-artystyczne stanowiące podstawę ich rozwoju osobistego. Taka idea przejawiała się także w budownictwie - koncepcje wielu wspólnych otwartych korytarzy, klatek i innych przestrzeni miały umożliwiać wzajemną integrację mieszkańców. W myśl ideałów Stanisława Anioła. ;-)
Rzecz jednak w tym, że ludzie mają tendencję do tego aby samemu wybierać z kim, kiedy i na jakich zasadach chcą się spotykać. Mają też silne tendencje do dbania o własną prywatność co szczególnie mocno widać właśnie w budownictwie wielorodzinnym, gdzie tuż po wybudowaniu bloku na jego balkonach szybciutko pojawiają się rattanowe przesłony, stałe zabudowy, a na parterze szpalery z iglaków.
Krytyka grodzenia osiedli pojawiła się w Polsce mniej więcej w tym samym czasie co rozwój internetu. W środowiskach lewicowych te grodzone osiedla pełnią niemal taką samą funkcję jak w środowiskach prawicowych "młodzi, wykształceni z wielkich ośrodków". Pojedynczy, samozwańczy planiści uważają, że wiedzą lepiej co jest dobre dla wspólnoty. Pomimo tego gadania grodzone osiedla powstawały i dalej powstają, ponieważ zwyczajnie w świecie realizują cele wspólnoty - potrzeby prywatności i bezpieczeństwa. Nie znam ani jednej osoby, która mieszka na takim osiedlu i nie ceni sobie tego rozwiązania, które przecież dla dewelopera wiąże się z dodatkowym kosztem inwestycyjnym.
W polskim prawie budowlanym wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia na rzecz deregulacji, bo chwili obecnej wygląda to tak, że gminni, samozwańczy planiści w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego zajmują się takimi detalami jak kolor elewacji, kąt nachylenia dachu, kierunek nachylenia, wysokość ogrodzenia i jego forma. Jeśli więc Polaku za twoim płotem ktoś rozpoczął działalność uciążliwą i władza nic z tym nie robi, to nie możesz postawić sobie 2 metrowego, pełnego ogrodzenia jeśli w MPZP zapisano, że ma być ażurowe i maks 180 cm. Bo takie ładniej wygląda i basta. :-)
Cytat:Zobowiążemy deweloperów sektora mieszkaniowego do budowy w całości lub części obiektów infrastruktury społecznej (szkół, przedszkoli, parków, bibliotek i świetlic).
Tu też bardzo ciekawy punkt. Przerzucanie odpowiedzialności państwa na podmioty prywatne. Czyli wygląda to tak:
Zgadzam się na to aby moje podatki szły na program budowy mieszkań pod tani wynajem bo widzę w tym jakiś większy, dalekosiężny cel. Osobiście jednak wolę własność prywatną. Czy razemki dadzą mi spokój? A gdzieżby tam. Mam jeszcze bardziej dostać po dupie ceną zakupu nieruchomości bo deweloper przerzuci na mnie koszt budowy powyższych obiektów, mimo, że przecież płacę już podatki na takie cele. To nic innego jak kolejne, ukryte opodatkowanie. Nie dewelopera, tylko jego klientów.
Swoją drogą czy widział ktoś jak buduje się parki w szczerym polu? Ciekawa inwencja autorów, biorąc pod uwagę, że parki raczej się wydziela aniżeli buduje... Warto też wspomnieć, że w myśl pozostałych elementów programu Razem, miałyby to być nie byle jakie szkoły i przedszkola, tylko takie dość wypasione, tzn. wyposażone we własne zaplecze gastronomiczne.
Nie tylko ten pomysł ma na celu dowalenie osobom preferującym zakup mieszkania na własność. Kolejny poniżej:
Cytat:Zobowiążemy deweloperów do przekazywania do publicznego zasobu mieszkań na wynajem części wybudowanych przez siebie mieszkań.
A to tutaj to już nie przykład komuszego myślenia tylko zwyczajnej ignorancji i niewiedzy:
Cytat:Powstające budynki muszą mieć minimalny ślad środowiskowy – być pasywne energetycznie i powstawać w oparciu o przyjazne dla środowiska materiały budowlane. Zapewnimy kompleksową termomodernizację istniejących budynków, przystosowując je również do zmieniających się warunków klimatycznych. Będziemy wspierać rozwój technologii niskoemisyjnych materiałów budowlanych.
Widać, że ci ludzie nie mają pojęcia co oznacza termin budynku pasywnego i, że w budownictwie wielorodzinnym takich obiektów zwyczajnie nie ma. Jeśli jednak wspieliby się na wyżyny inżynierskich możliwości to można im tylko życzyć powodzenia z finansowaniem takiego programu.
(10.05.2025, 10:36)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Rozwiązuje też problem, że jakaś tam dodatkowa chałupka-rudera po dziadku za zadupiu jest opodatkowana wyżej niż apartament w centrum Warszawy.
Z własnej autopcji to ja takiego problemu nie widzę. Posiadam dwie nieruchomości, jedną położoną w powiecie przylegającym do stolicy, a drugą znacznie dalej na typowym, wyludnionym, wiejskim wypizdowie. Obie bardzo zbliżone metrażowo, natomiast podatek od tej pierwszej jest aż ośmiokrotnie większy niż od drugiej. Najwidoczniej gminni włodarze czują gdzie mogą wycisnąć na zgodnego z ustawą maksa, a gdzie niekoniecznie ma to sens.
Tak czy owak takie podejście powoduje generowanie kolejnych problemów, ponieważ wartość nieruchomości w dużym stopniu zależy od lokalizacji. Wtedy od gównianej, starej kawalerki w dobrej dzielnicy miasta można zapłacić większy podatek niż od większego obiektu o lepszym standardzie, ale położonego w małym miasteczku z dala od dużej aglomeracji.
Inna sprawa, że jeśli takie rozwiązanie proponuje partia, która głosi szeroko zakrojone publiczne inwestycje w termomodernizację domów tych Polaków, których na to nie stać, to wraz z takim prezentem podrzuca im wyższy podatek, który przecież nie odzwierciedla zamożności tych ludzi. Wartość ich nieruchomości wzrosła w wyniku wsparcia publicznego, a jak biedę klepali tak dalej mogą klepać. Z pominięciem mniejszych rachunków za ogrzewanie.