(12.04.2025, 06:49)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Tam było 500 tysięcy rocznie. To jest sprzed 5 lat, uwzględniając wzrost płac byłoby to jakieś 800 tysięcy rocznie. Zatem nie rozumiem w jaki sposób opodatkowanie nadwyżki dochodów powyżej 65 tysięcy złotych miesięcznie podatkiem 75% miało by utrudnić gonienie nam czegokolwiek. Przypominam, że w latach 50 i 60 najwyższa stawka podatku w USA oscylowała w przedziale 90-70%. I były to złote czasy Ameryki. No fakt najbogatsi nie mogli realizować swoich kluczowych potrzeb takich jak posiadanie jachtu za miliard dolarów, ale państwo budowało drogi, szkoły infrastrukturę. Od lat 70 zaczęto obniżać podatki co prowadziło do coraz większej akumulacji kapitału w rękach coraz mniejszej grupy bogatych a w efekcie do upadku klasy średniej.
To co mi nie pasuje to progresja tych progów - tam niżej są upakowane za gęsto. Ale ogólnie system w Polsce w rzeczywistość jest regresywny i uważam, że to jest problem, a Razem chyba jako jedyni go poruszają. Więc też mogę to poprzeć poprzez efekt agendy.
W USA w latach 50 i 60. stawki podatkowe dla najbogatszych sięgały nawet 91%, ale... Realne efektywne opodatkowanie, po wszystkich ulgach i odliczeniach, wynosiło tam około 40–50%, więc w praktyce bogaci płacili znacznie mniej niż na papierze. A jachty przy odrobinie kombinowania mogli sobie odliczać od podatku
Europa leżała w gruzach, Azja dopiero raczkowała, a kapitał nie miał dokąd uciec. Dziś żyjemy w globalnej gospodarce, gdzie przy tak wysokich stawkach firmy, inwestorzy i specjaliści po prostu przenoszą się tam, gdzie podatki są rozsądniejsze. Widać to było choćby po Francji, która próbowała 75% podatku i szybko się z tego wycofała.
W Polsce próg 800 tys. zł rocznie to dalej nie są miliarderzy, tylko przedsiębiorcy, specjaliści, ludzie, którzy zakładają firmy i zatrudniają innych. To oni są motorem naszego rozwoju. 75% podatku to dla nich de facto sygnał: "zwijaj interes albo uciekaj za granicę".
Problem z Zandbergiem nie kończy się na podatkach. On chce więcej państwa w państwie, centralnego sterowania i rozbudowanej biurokracji, która już teraz dławi przedsiębiorców. Polska to nie Dania, u nas przy takich stawkach i przy tej skali biurokratycznego chaosu ludzie natychmiast zaczną kombinować, szukać luk, uciekać z kapitałem albo przechodzić do szarej strefy. Z takimi pomysłami nie dogonimy Zachodu, bo zamiast uwolnić przedsiębiorczość, państwo będzie ją coraz bardziej dusić
(12.04.2025, 06:49)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Stanowski niechcący uratował Trzaskowskiego pytając go o żenujący sposób organizacji tej debaty. Trzaskowski tu jakimś cudem się wybronił.
Absolutnie się nie wybronił. I jak ktoś kto nie potrafi zorganizować prostej debaty prezydenckiej ma zostać prezydentem kraju?
Sposób organizacji debaty był żałosny i nie dziwię się Zandbergowi i Mentzenowi, że na nią nie pojechali.
Cytat:Hołownia i Biejat wcale nie grali na Trzaskowskiego tylko na siebie. Natomiast przeciw Trzaskowskiemu ewidentnie wspierali Nawrockiego Jakubiak oraz Stanowski.
Hołownia i Biejat grali wręcz przeciw Trzaskowskiemu. Biejat np. przyatakowala go z tym, że deweloperzy wplacali mu kasę i zadała czy podpisałby ustawę z dopłatami do kredytów, na co w długim wywodzie z laniem wody, na koniec odpowiedział twierdząco.
(12.04.2025, 11:49)Hans Żydenstein napisał(a): [ -> ]Problem z Zandbergiem nie kończy się na podatkach. On chce więcej państwa w państwie, centralnego sterowania i rozbudowanej biurokracji, która już teraz dławi przedsiębiorców. Polska to nie Dania, u nas przy takich stawkach i przy tej skali biurokratycznego chaosu ludzie natychmiast zaczną kombinować, szukać luk, uciekać z kapitałem albo przechodzić do szarej strefy. Z takimi pomysłami nie dogonimy Zachodu, bo zamiast uwolnić przedsiębiorczość, państwo będzie ją coraz bardziej dusić
Tu właśnie tkwi problem, że to, co proponują Zandberg i Razem, to nie do końca Dania. Akurat Duńczycy prowadzący w Polsce interesy dziwią się naszą biurokracją. Poza tym tamtejszy system ma na celu rzeczywiście pomoc pewnym grupom, a nie dosranie innym. Na przykład pracownik, który straci pracę, otrzymuje duże wsparcie ze strony państwa, ale jednocześnie zwolnienie pracownika nie jest dla pracodawcy szczególnie trudne.
Razem ma też dość nisko postawioną poprzeczkę, jeśli chodzi o to, kto jest tą zamożną osobą. Kiedy wystartowali po raz pierwszy w wyborach, mieli naprawdę odjechany program z tymi dwunastoma progami. Nawet sprawdzaliśmy ze znajomymi, jak to się ma do podatków w innych krajach Europy i wyszło, że rzeczywiście podatki w tej wysokości są, ale dla autentycznej klasy średniej, a nie dla ludzi, którzy zarabiają trochę powyżej średniej krajowej. Na przestrzeni lat trochę się ogarnęli, ale wciąż mam wrażenie, że osoby z tych kręgów nie do końca kojarzą, z czym się wiąże na przykład prowadzenie działalności gospodarczej lub zatrudnianie ludzi.
(12.04.2025, 11:49)Hans Żydenstein napisał(a): [ -> ]W USA w latach 50 i 60. stawki podatkowe dla najbogatszych sięgały nawet 91%, ale... Realne efektywne opodatkowanie, po wszystkich ulgach i odliczeniach, wynosiło tam około 40–50%, więc w praktyce bogaci płacili znacznie mniej niż na papierze. A jachty przy odrobinie kombinowania mogli sobie odliczać od podatku 
A obecnie w USA realnie najbogatsi płacą jakieś 26-30%. Więc i tak w tamtym czasie byli opodatkowani bardziej.
Cytat:Europa leżała w gruzach, Azja dopiero raczkowała, a kapitał nie miał dokąd uciec. Dziś żyjemy w globalnej gospodarce, gdzie przy tak wysokich stawkach firmy, inwestorzy i specjaliści po prostu przenoszą się tam, gdzie podatki są rozsądniejsze. Widać to było choćby po Francji, która próbowała 75% podatku i szybko się z tego wycofała.
Trump właśnie próbuje tą globalną gospodarkę rozmontować
Ja się nie upieram przy tych 75%. Realnie mamy system regresywny i należy coś z tym zrobić. A Zandberg jest jedynym który nie wyznaje fetyszu niskich podatków. Nie wiem czy zauważyłeś wczoraj pytanie:
"Czy w przypadku znaczącego wzrostu zagrożenia ze strony Rosji rozważyłbyś podwyższenie podatków na zbrojenia"
Oczywista odpowiedzią powinno być "Oczywiście, jeżeli wojna wydawałaby się nieunikniona wszystkie zasoby państwa powinny być nakierowane na obronę"
Tymczasem wszyscy kandydaci dwoili się i troili aby tylko nie powiedzieć, że podatki w tej sytuacji by podwyższyli. Żałośnie się na to patrzyło.
Cytat:W Polsce próg 800 tys. zł rocznie to dalej nie są miliarderzy, tylko przedsiębiorcy, specjaliści, ludzie, którzy zakładają firmy i zatrudniają innych.
To oni są motorem naszego rozwoju. 75% podatku to dla nich de facto sygnał: "zwijaj interes albo uciekaj za granicę".
Jeżeli chodzi o dochody z pracy to są to wyłącznie prezesi i dyrektorzy w tym spółek skarbu państwa. Mało który specjalista zbliży się do tej kwoty. Więc są to raczej ludzie, którzy mają koneksje i znajomości a nie żaden tam motor rozwoju.
Cytat:Problem z Zandbergiem nie kończy się na podatkach. On chce więcej państwa w państwie, centralnego sterowania i rozbudowanej biurokracji, która już teraz dławi przedsiębiorców. Polska to nie Dania, u nas przy takich stawkach i przy tej skali biurokratycznego chaosu ludzie natychmiast zaczną kombinować, szukać luk, uciekać z kapitałem albo przechodzić do szarej strefy. Z takimi pomysłami nie dogonimy Zachodu, bo zamiast uwolnić przedsiębiorczość, państwo będzie ją coraz bardziej dusić
Ja tego tak nie postrzegam. Owszem uważa, że więcej obszarów powinno być uregulowane. W niektórych przypadkach ma racje. Z tym, że więcej obszarów uregulowanych nie musi oznaczać większej biurokracji. Problemem obecnie jest to, że prawo jest nieprzejrzyste, regulacje niejasne i to, że jeden urząd rozumie je tak a drugi siak. Tu nie chodzi o to, że państwo obecnie za dużo reguluje, tylko, że reguluje byle jak i niekonsekwentnie.
A model gonienia zachodu oparty o "załóż sobie firmę i bądź przedsiębiorczy" się już kończy. Z wielu powodów. Bez zwiększenia nakładów na naukę (znaczy nie szkolnictwo ale badania) nikogo niedługo już nie będziemy gonić. Ktoś ma w programie minimum 2% PKB na naukę?
Cytat:Absolutnie się nie wybronił. I jak ktoś kto nie potrafi zorganizować prostej debaty prezydenckiej ma zostać prezydentem kraju? 
Sposób organizacji debaty był żałosny i nie dziwię się Zandbergowi i Mentzenowi, że na nią nie pojechali.
Był żałosny. Żałosne było zaproszenie kandydatów na 90 minut przed debatą. Niemniej jak Trzaskowski wytłumaczył , że na debatę ze wszystkimi umawiał się na 12 maja. Że różni kandydaci zapraszali go do debaty bezpośredniej. Więc jako pierwszego wybrał swojego głównego przeciwnika. Oczywiście ani trochę mu tu nie wierzę, ale po tym wytłumaczeniu nie było już to tak bardzo żałosne jak na początku.
(12.04.2025, 18:03)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Oczywista odpowiedzią powinno być "Oczywiście, jeżeli wojna wydawałaby się nieunikniona wszystkie zasoby państwa powinny być nakierowane na obronę"
Tymczasem wszyscy kandydaci dwoili się i troili aby tylko nie powiedzieć, że podatki w tej sytuacji by podwyższyli. Żałośnie się na to patrzyło.
Dwoili się i troili, bo to bardzo niepopularne, a w takich debatach mówi się to, co chce usłyszeć elektorat. Tak samo odpowiadali na pytanie o zasadniczą służbę wojskową, z wyjątkiem Jakubiaka.
No to jest oczywiste. Ja jednak chciałbym kandydata, który potrafi czasem społeczeństwu powiedzieć nieprzyjemne, ale konieczne rzeczy prosto w oczy zamiast ściemniać aby tylko było miło. I jak nie znoszę wszystkiego co reprezentuje sobie Jakubiak to za tą odpowiedź ma u mnie plusa.
(12.04.2025, 18:48)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]I jak nie znoszę wszystkiego co reprezentuje sobie Jakubiak to za tą odpowiedź ma u mnie plusa.
U mnie też. Rozbawiła mnie za to jego troska, że alkohol jest za tani.
Nie wiem jak zagłosuję i czy w ogóle, bo do tej pory jedynie Mentzen i Nawrocki nie budzili, aż takich salw śmiechu. I to mimo hulajnogi i 21 aspektów wyborczego zodiaku. Trzaskowski jest dla mnie kompletnie niestrawny, już choćby z tego faktu, że jedna partia z większością i prezydentem o wlaściwościach długopisu to gotowy przepis na patologię. Mentzen jest niepoważny i ma autyzm, ale byłby se chyba niekontrowersyjny, coś jak Kwaśniewski bez choroby filipińskiej. Nawrocki to z jednej strony duopol, z drugiej strony to tama dla monopartyjności i dalej istniałaby poważna tama dla dziwnych ustaw jakie powstają gdy partia ma swojego Pana Kleksa. Reszta sie nie liczy w sondażach, to nie ma co wspominać. No może Stanowski jako ciekawostka jest wart wspomnienia, bo też jako prezydent byłby zupełnie nie kontrowersyjny...
Nawrocki pomijając wszystkie jego deficyty to z jednej strony maksymalnie wasalny stosunek do USA a z drugiej strony istotne ryzyko kontynuacji polityki europejskiej jego zaplecza politycznego czyli awantura z każdym czort wie o co, w dodatku awantura ukierunkowana w 100% wyłącznie na kwestie wewnętrzne. Mamy niespokojne czasy i to nie byłby dobry prognostyk na przyszłość.
Więc chociażby dlatego w drugiej turze przełknę Trzaskowskiego i zagłosuję przeciw Nawrockiemu. Trzaskowski gorszy niż Duda raczej nie będzie, a że Nawrocki wydaje się być takim gorszym i mniej lotnym modelem Dudy w dodatku o bardziej radykalnych poglądach to tym łatwiej będzie mi przełknąć Bonżura. Dodatkowo liczę na to, że wreszcie Koalicja dowiezie te ustawy, których obecnie nie dowozi bo tłumaczy się, że i tak prezydent by zawetował. Teraz już nie będą mieli głupich wymówek odnośnie aborcji czy związków partnerskich więc zobaczymy czy faktycznie blokuje ich Duda czy też blokują sami siebie nawzajem.
Co do Metzena to problemem nie jest to, że jest niepoważny, ale to, że jestem głęboko przekonany, że te jego wszystkie "żarty" i "wyrwania z kontekstu" jak najbardziej były poważne, tylko na pewnym etapie poparcia zaczęły bardziej szkodzić niż pomagać więc jakoś trzeba było się wycofać. Absolutnie nie wyobrażam sobie tego człowieka na stanowisku prezydenta - to nie będzie żaden Kwaśniewski na trzeźwo tylko czysty chaos. Gdybym miał do wyboru wyłącznie Metzena i Nawrockiego to wybrałbym tego drugiego chociaż z pewną dozą obrzydzenia odnośnie wyboru jaki musze podjąć.
Myślę, że Nawrocki by pozował na męża stanu stąd to pozorowanie niezależności i chyba próba dowiezienia idei "prezydenta wszystkich Polaków". Ja się boję, że Trzaskowski będzie drugim Dudą właśnie i w pakietach ok zmian umieszczą drobnym drukiem masy gówna, z którego się nie wygrzebiemy. REITy chociażby. Niby instrument inwestycyjny, ale uszyty pod potrzeby tych wszystkich deweloperów i dziwnych agend i urzędów od budowania za podatki a prywatyzujących zyski. W dodatku pomysły pseudoekologiczne uderzające w biednych, inwestycje w sektory obsadzone przez krewnych i znajomych królika, pisanie ustaw pod zamówienia... Przyklepanie tego gówna tylko ten bajzel uwieczni. W dodatku może zachodzić podejrzenie, że będą przyklepywane masowo i dokładane prawa i interpretacje do prawa UE. Zielony Ład czy Mercosur z turbodoładowaniem włazidupów, bo jest perspektywa na unijną posadkę? Taka władza w jednych rękach? Podziękuję mimo wszystko.
REITy akurat klepnie zarówno Trzaskowski jak i Nawrocki. Przecież to jest to sama koalicja deweloperska, z tym, że na ten moment to PIS a nie PO dosypał dopłaty deweloperom. Jak się tego boisz to tylko lewica się tu wyraźnie wyłamuje.
Zielony Ład powstawał w okresie rządów PIS, był ratyfikowany w okresie rządów PIS, za część rolniczą odpowiadał człowiek oddelegowany do EU przez PIS a sam PIS puszczał w TV takie reklamy:
Kurde, jak można mieć tak krótką pamięć

Skąd pomysł, że Nawrocki coś tu zrobi? Zwłaszcza, że jako prezydent nic nie będzie miał do gadania. Podobnie jak w kwestii Mercusor. Prezydent nawet tu do podpisania nic nie będzie miał podłożone. A co do pozowania na męża stanu. Weź tak oglądnij ale dokładnie kilka jego wystąpień i wsłuchaj się w to co gość mówi i jak on mówi. Z równym skutkiem ja mogę pozować na supermodelkę.
Natomiast jedyną przyczyną pozorowania niezależności, jest to że Kaczyński miał bardzo poważne obawy, że tych wyborów nie da rady wygrać. A skoro tak to lepiej aby przegrał je kandydat obywatelski a nie kandydat PIS.
Cytat:inwestycje w sektory obsadzone przez krewnych i znajomych królika, pisanie ustaw pod zamówienia...
A mi się wydaje, że w tym przypadku jedynym warunkiem przed podpisaniem byłoby to aby odpowiedni kawałek tortu trafił do jakiegoś Wielkiego Bu czy innego tam zasłużonego

Prezes IPN jeżdżący za publiczną kasę na wyjazdy służbowe na Hawaje jako prezydent-strażnik pilnujący poprawnego wydawania publicznej kasy to jest żart, tylko taki mało śmieszny. Zwłaszcza, że wywodzi się ze środowiska, które od czasów SLD chyba pobiło absolutny rekord jeżeli chodzi o różne programy "kolesie na swoim".
Oglądam debatę w TV Republika i muszę powiedzieć, że jest to całkiem niezła zabawa. Hołownia i Senyszyn naprawdę mają okazję rozwinąć skrzydła :v
(12.04.2025, 20:15)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]REITy akurat klepnie zarówno Trzaskowski jak i Nawrocki. Przecież to jest to sama koalicja deweloperska, z tym, że na ten moment to PIS a nie PO dosypał dopłaty deweloperom. Jak się tego boisz to tylko lewica się tu wyraźnie wyłamuje.
Zielony Ład powstawał w okresie rządów PIS, był ratyfikowany w okresie rządów PIS, za część rolniczą odpowiadał człowiek oddelegowany do EU przez PIS a sam PIS puszczał w TV takie reklamy:
Kurde, jak można mieć tak krótką pamięć 
Przecież piszę, że chodzi mi o brak powtórki z rozrywki a nie, że nie pamiętam jak to było. PiS dokonał tego tylko dlatego, że miał prostą drogę do uchwalania czego chciał. PO ma nieco inny wychył, ale spodziewam się po nich wszystkiego tego samego co robił PiS.
Cytat:Skąd pomysł, że Nawrocki coś tu zrobi? Zwłaszcza, że jako prezydent nic nie będzie miał do gadania.
Wystarczy, że nie będzie podpisywał wszystkiego jak leci. Bo jestem przekonany, że PiS za dwa lata nie wygra wyborów a Kaczyński do tego czasu będzie na Elbie czy innej św. Helenie, bo strach przed marginalizacją i wewnętrzne podziały narobią zamieszania w elektoracie. A przecież Lewica ich nie przechwyci, co najwyżej kolejna liberalno-konserwatywna efemeryda. REITy to tylko przykład. ogólny trend w spychanie ludzi do roli abonentów podstawowych potrzeb to masakra.
Cytat:Podobnie jak w kwestii Mercusor. Prezydent nawet tu do podpisania nic nie będzie miał podłożone.
Ale sprzeciw wyrażać może. Macron regularnie wykazuje sprzeciw i jakoś UE liczy się z głosem Francji. I jak wyżej, rząd plus prezydent to jeden front negocjacyjny. Jako, że Mercosur jest hiszpańsko-niemieckim kondominium to nasz kochany rząd będzie pewnie ciżył ku Niemcom. W dłuższej perspektywie, wprowadzanych planach ogólnych i ograniczeniu zabudowy i perspektywie uwolnienia obrotu ziemią za dwa lata, sytuacji UA i przebudowie szlaków handlowych to będziemy szlakiem przerzutowym dla importerów żarcia i innych dóbr spoza UE a ziemia stanie się zajebistym, deflacyjnym dobrem spekulacyjnym dla współczesnej, nowobogackiej szlachty. A reszcie człon w oczy.
Cytat: A co do pozowania na męża stanu. Weź tak oglądnij ale dokładnie kilka jego wystąpień i wsłuchaj się w to co gość mówi i jak on mówi. Z równym skutkiem ja mogę pozować na supermodelkę.
Duda też oratorem nie jest a pozuje. Komiczne to, ale jednak ktoś go na drugą kadencję wybrał. Widać sensu w tym nie musi być. Zadęcie wystarczy.
Cytat:Natomiast jedyną przyczyną pozorowania niezależności, jest to że Kaczyński miał bardzo poważne obawy, że tych wyborów nie da rady wygrać. A skoro tak to lepiej aby przegrał je kandydat obywatelski a nie kandydat PIS.
A lepsze, bo?
Cytat:A mi się wydaje, że w tym przypadku jedynym warunkiem przed podpisaniem byłoby to aby odpowiedni kawałek tortu trafił do jakiegoś Wielkiego Bu czy innego tam zasłużonego
Prezes IPN jeżdżący za publiczną kasę na wyjazdy służbowe na Hawaje jako prezydent-strażnik pilnujący poprawnego wydawania publicznej kasy to jest żart, tylko taki mało śmieszny. Zwłaszcza, że wywodzi się ze środowiska, które od czasów SLD chyba pobiło absolutny rekord jeżeli chodzi o różne programy "kolesie na swoim".
No właśnie swoich kolesi nie podciągnie za bardzo, bo to możliwości dla ministra np. a nie prezydenta, który ma ograniczone możliwości lawirowania kiedy mu opozycja patrzy na ręce. Natomiast rządzący też nie nagrzebią, bo zaraz wybory 2027 i byłyby to prezenty dla opozycji... także gdzie dwóch się bije to suweren ma spokój.
Inna sprawa, że spychasz mnie w stronę Memcena XD
(12.04.2025, 21:58)Fanuel napisał(a): [ -> ]Przecież piszę, że chodzi mi o brak powtórki z rozrywki a nie, że nie pamiętam jak to było. PiS dokonał tego tylko dlatego, że miał prostą drogę do uchwalania czego chciał. PO ma nieco inny wychył, ale spodziewam się po nich wszystkiego tego samego co robił PiS.
Nie bardzo. Tam są trzy partie o różnych poglądach na wiele spraw. PIS rządził jednak samodzielnie. Oni nawet ze swoim prezydentem nie będą mieli możliwości takich jak miał PIS.
Cytat:Wystarczy, że nie będzie podpisywał wszystkiego jak leci. Bo jestem przekonany, że PiS za dwa lata nie wygra wyborów a Kaczyński do tego czasu będzie na Elbie czy innej św. Helenie, bo strach przed marginalizacją i wewnętrzne podziały narobią zamieszania w elektoracie.
A ja jestem niemal pewien, że za dwa lata będzie rządził PIS z Konfą. Już obecnie w sondażach mają większość. A zazwyczaj rządy wyglądają tak, że im dłużej tym gorzej. Na mobilizację społeczeństwa taką jak w 2023 raczej nie ma co liczyć
Cytat:REITy to tylko przykład. ogólny trend w spychanie ludzi do roli abonentów podstawowych potrzeb to masakra.
Jak na razie to upadają firmy zajmujące się udostępnianiem samochodów na tych zasadach. Chwilowa moda a nie jakiś tam trend.
Cytat:Ale sprzeciw wyrażać może. Macron regularnie wykazuje sprzeciw i jakoś UE liczy się z głosem Francji. I jak wyżej, rząd plus prezydent to jeden front negocjacyjny. Jako, że Mercosur jest hiszpańsko-niemieckim kondominium to nasz kochany rząd będzie pewnie ciżył ku Niemcom. W dłuższej perspektywie, wprowadzanych planach ogólnych i ograniczeniu zabudowy i perspektywie uwolnienia obrotu ziemią za dwa lata, sytuacji UA i przebudowie szlaków handlowych to będziemy szlakiem przerzutowym dla importerów żarcia i innych dóbr spoza UE a ziemia stanie się zajebistym, deflacyjnym dobrem spekulacyjnym dla współczesnej, nowobogackiej szlachty. A reszcie człon w oczy.
Po pierwsze wcale nie uważam, że Merocosur to jakaś ogromna katastrofa zwłaszcza w dobie szaleństw Trumpa z cłami. Po drugie w rozumowaniu, że skoro słuchają Marcona to będą też słuchać Nawrockiego widzę pewne braki logiczne. Ogólnie ktokolwiek z PIS to gwarancja zawalenia jakiekolwiek polityki Europejskiej. Chyba, że większość w EU zajmie ta cała międzynarodówka miłośników Putina. Ale tu też PIS będzie miał ciężko bo miłośnikiem Putina nie jest. A co do naszego obecnego rządu to nie wiem czy nie zauważyłeś, ale właśnie próbuje wraz z Marconem Mercosur zablokować.
https://www.euractiv.com/section/politic...rade-deal/
Cytat:A lepsze, bo?
Bo nie przegrywa wówczas kandydat z PIS?
Cytat:Inna sprawa, że spychasz mnie w stronę Memcena XD
Weź idź na spacer i się nad sobą zastanów.

Dajcie spokój, Memcen to polski Trump. Jakby doszedł kiedyś do władzy to będzie powtórka z amerykańskiej rozrywki i wysyp memów w stylu partii lampartów zjadających ludziom twarze czy "to nie jest brexit na jaki głosowałem".
Zandberg - to nie jest żadna druga Szwecja tylko druga Grecja. A kto wie, czy nie druga Argentyna. Całe to Razem to tylko banda zblazowanych dzieci bogatych rodziców, które bawią się w politykę. Lustrzane odbicie Korwina, w sumie równie zjebane i niepoważne.
Biejat - trochę lepszy Zandberg.
Trzaskowski - kandydat kiepski ale lepszego chyba nie ma. Niestety zapowiada się powtórka z Bronka.
Nawrocki - jak ktoś miał wątpliwości czy prezes ma demencję to ta kandydatura powinna rozwiać wszystkie wątpliwości.
Hołownia - jeden z lepszych przykładów zakiwania się na śmierć. 5 rok w polityce i ja ciągle nie wiem czy on jest prawicowy czy lewicowy, konserwatywny czy progresywny, liberalny czy socjalny.
(13.04.2025, 16:59)kmat napisał(a): [ -> ]Hołownia - jeden z lepszych przykładów zakiwania się na śmierć. 5 rok w polityce i ja ciągle nie wiem czy on jest prawicowy czy lewicowy, konserwatywny czy progresywny, liberalny czy socjalny.
A ja nie wiem czy on sam wie. Jak on nawet przed karierą w polityce był taki ni w pizdę ni w oko. Prowadził tvn-owski kanał religijny ze stanowiska postempowego katolicyzmu co już dużo o nim mówi, no bo niby katolik, ale zrozumienie dla aborcji czy tam kompromisu aborcyjnego wykazywał. Jest nijaki ale przynajmniej nie popada w żadne pojebane skrajności.
(13.04.2025, 21:30)lumberjack napisał(a): [ -> ] (13.04.2025, 16:59)kmat napisał(a): [ -> ]Hołownia - jeden z lepszych przykładów zakiwania się na śmierć. 5 rok w polityce i ja ciągle nie wiem czy on jest prawicowy czy lewicowy, konserwatywny czy progresywny, liberalny czy socjalny.
A ja nie wiem czy on sam wie. Jak on nawet przed karierą w polityce był taki ni w pizdę ni w oko. Prowadził tvn-owski kanał religijny ze stanowiska postempowego katolicyzmu co już dużo o nim mówi, no bo niby katolik, ale zrozumienie dla aborcji czy tam kompromisu aborcyjnego wykazywał. Jest nijaki ale przynajmniej nie popada w żadne pojebane skrajności.
A to też prawda. W poprzednich wyborach sam na niego strategicznie głosowałem w pierwszej turze bo uważałem że ma większe szanse pokonać Dupę niż Trzasku. Teraz też nie wiem czy nie byłby lepszym prezydentem od RT. Choćby przez większą niezależność od Tuska.
(13.04.2025, 21:30)lumberjack napisał(a): [ -> ]A ja nie wiem czy on sam wie. Jak on nawet przed karierą w polityce był taki ni w pizdę ni w oko. Prowadził tvn-owski kanał religijny ze stanowiska postempowego katolicyzmu co już dużo o nim mówi, no bo niby katolik, ale zrozumienie dla aborcji czy tam kompromisu aborcyjnego wykazywał. Jest nijaki ale przynajmniej nie popada w żadne pojebane skrajności.
Akurat to, że nie popada w skrajności, to zaleta.
Co do Zandberga, to choć nie jest z mojej bajki bardzo szanuje go za rzeczowość, kulturę wypowiedzi i jasne postrzeganie problemów. Nie zgadzanie się z wieloma jego propozycjami rozwiązań w niczym nie zmienia mojego stosunku do niego. Gość jest ciekawy, jedyna prawdziwa osobowość na lewicy, która się w tamtym towarzystwie marnuje.
Hołownia jak na szołmena przystało potrafi opowiadać bajki, wyrzucać tysiące słów słowotoku z którymi trudno się nie zgodzić, ponieważ są okrągłe i pasują do wszystkiego. Plusik mały za urwanie się z paska Tuska, pewnie zostanie za to przeczołgany publicznie, kiedy już nie będzie "rotacyjny". Tusk - zamordysta nie zapomina takiego nieposłuszeństwa. Słowa Hołowni to jest cyrk, nie demokracja są na miejscu, tyle tylko, że sam ten cyrk biedaczysko buduje.
A pytania typu, kto jest przewodniczącym parlamentu w Singapurze i na Wyspach Hula Gula, są całkowicie bezsensowne. Wystarczy, że prezydenta poinformuje się o tym przed spotkaniem, po co się uczyć na pamięć takich rzeczy? Wychodzi tu jego szołmeństwo, jako polityk jest cokolwiek niepoważny.
W pierwszej rundzie na Mentzena, a drugiej okaże się kto będzie...
(14.04.2025, 12:40)Gladiator napisał(a): [ -> ]A pytania typu, kto jest przewodniczącym parlamentu w Singapurze i na Wyspach Hula Gula, są całkowicie bezsensowne. Wystarczy, że prezydenta poinformuje się o tym przed spotkaniem, po co się uczyć na pamięć takich rzeczy? Wychodzi tu jego szołmeństwo, jako polityk jest cokolwiek niepoważny.
Z Hołowni wychodzi czasami drażniący nauczyciel. Nie da mu się jednak odmówić sprytu. Wyuczył się nazwisk kilku prezydentów i pewnych kwestii dotyczących obronności i bryluje, zadając kontrkandydatom pytania jak pani w szkole. Nadal jednak nie wiemy, jak poradziłby sobie sam Hołownia, gdyby to jemu ktoś rzucał na twarz analogiczne pytania. Zresztą chyba sam się zaplątał przy nazwisku prezydenta Estonii.
Ale to było pytanie o prezydentów Litwy i Węgier do kandydata, który swego czasu chwalił się swoimi dyplomatycznymi osiągnięciami związanymi z dalekimi podróżami służbowymi. To nie jest żaden tam Singapur tylko najbliższe sąsiedztwo. Natomiast jeszcze gorzej niż to, że kandydat nie wiedział wypadło to jak nerwowo chciał ten fakt ukryć. Czy to nie w tym pytaniu Nawrocki mówił do Hołowni, że on tu nie jest od zadawania mu pytań chociaż był to właśnie czas na zadawanie pytań?
Ja tam chętnie w jakiejś debacie widziałbym w ogóle rundę pytań ogólnych do kandydatów. Co to jest chlorofil? Kto był drugim królem Polski? Itp Myślę, że byłoby bardzo zabawnie
