(03.06.2025, 10:02)Iselin napisał(a): [ -> ]Ja tylko nieśmiało zaznaczę, że sporo ludzie jak najbardziej wykształceni mają korzenie na wsi, także w Polsce B i czyta różne miłe rzeczy o swoich rodzicach i dziadkach.
To dokładnie moja sytuacja. Kiedy wracam na wieś i rozmawiam z bratem, jego znajomymi czy z rodziną, potrafię z dość dużej grupy wyłuskać pewne obserwacje.
Zauważyłem, że:
Wiele osób wcale nie jest szczególnie prokościelnych. Często wręcz przeciwnie — mają nastawienie antyklerykalne. PiS wcale nie grał zbyt mocno na nucie religijnej. Wystarczy spojrzeć, że Rydzyk praktycznie zniknął ze sceny. Ale dla tych ludzi kandydat otwarcie pro-LGBT to już przekroczenie granicy. Możemy się z tym nie zgadzać, ale często trzeba brać pod uwagę rzeczywistość taką, jaka jest. A ta wygląda tak, że Polska to kraj umiarkowanie konserwatywny.
Jeśli PO chce wygrywać, musi — choć mnie to boli — przesunąć się bardziej na prawo i wyciągać wyborców prawicy. "Lewaków" należy zostawić lewicy, bo przejmowanie ich elektoratu niewiele daje.
Kolejna sprawa — bardzo bolesna, bo wiązałaby się z realizacją obietnic, które uważam za szkodliwe — to ogromne niezadowolenie z niespełniania deklaracji. Dlatego hasło „co szkodzi obiecać” tak mocno rezonowało. Trafiało w coś, co ludzie naprawdę czują — poczucie, że obecna władza ich oszukała.
Istnieje spora grupa ludzi, którzy uważają, że PiS dał wiele różnym grupom, ale nie im. Dla nich wprowadził Polski Ład, który Tusk i Hołownia mieli przynajmniej częściowo odwrócić — np. w kwestii składki zdrowotnej.
Ci wyborcy w dużej mierze przeszli do Konfederacji. Nawrocki, oddając swoisty hołd toruński Mentzenowi, wystarczająco odciął się od Polskiego Ładu, by przekonać tych ludzi, że warto dać mu szansę.
A więc jeśli PO chce wygrywać, musi:
Przesunąć się na prawo,
Zacząć spełniać obietnice.