Forum Ateista.pl

Pełna wersja: Wybory Prezydenta 2025
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
(03.06.2025, 13:16)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Ja tego całego obrazu mas uciskanych przez zadufaną w siebie inteligencję po prostu nie kupuję.
To tu się różnimy. Z tym że moim zdaniem wcale nie chodzi o jakieś "uciskane masy ludowe". Emocja niechęci i buntu wobec zadufania części inteligencji istnieje także wśród innych przedstawicieli te samej inteligencji.

(03.06.2025, 10:29)bert04 napisał(a): [ -> ]Mieliśmy prezydenta elektryka, który może był wybitnym spryciarzem, ale do do intelektu, no nie wiem. Mieliśmy prezydenta pijaka. Co do Lecha, coż, mimo odmienionej oceny po latach w tamtych czasach też nie najlepszą renomę miał. W olimpiadzie żenuy pozycja prezydencka już niejedno widziała. A patrząc za ocean, niejedno jeszcze wytrzyma.
Żaden ewenement. Prezydenci innych państw, na przykład Wielkiej Brytanii, Francji czy USA też nie tacy święci.
(03.06.2025, 13:23)Iselin napisał(a): [ -> ]Jest jeszcze inna sytuacja. Nie osoby ze świecznika, nie randomy z neta, tylko osoby znajome. Naprawdę można się zastanowić, zanim się opublikuje albo wygłosi jakiś przemądry tekst o wyborcach kogokolwiek i zreflektować się właśnie mówi o koleżance, rodzicach kolegi, sąsiadce, swoich studentach lub ich bliskich. A ludzi ze świecznika nie zawsze należy bezkrytycznie cytować i udostępniać.

Ale to wcale nie jest jakaś cecha zwolenników tej czy innej partii politycznej a także nie dotyczy wyłącznie polityki. Ludzie ogólnie piszą zupełnie bezrefleksyjnie różne rzeczy w internecie.

Cytat:To tu się różnimy. Z tym że moim zdaniem wcale nie chodzi o jakieś "uciskane masy ludowe". Emocja niechęci i buntu wobec zadufania części inteligencji istnieje także wśród innych przedstawicieli te samej inteligencji.

Ujmę może to tak. Nie uważam aby inteligencja była bardziej zadufana w przekonaniu o posiadaniu monopolu na prawdę niż masy ludowe są zadufane odnośnie słuszności swoich przekonań.
(03.06.2025, 14:08)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Ale to wcale nie jest jakaś cecha zwolenników tej czy innej partii politycznej a także nie dotyczy wyłącznie polityki. Ludzie ogólnie piszą zupełnie bezrefleksyjnie różne rzeczy w internecie.
Oczywiście, że tak.

(03.06.2025, 14:08)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Ujmę może to tak. Nie uważam aby inteligencja była bardziej zadufana w przekonaniu o posiadaniu monopolu na prawdę niż masy ludowe są zadufane odnośnie słuszności swoich przekonań.
To też prawda, ale teraz akurat piszę o tym konkretnym zjawisku. Nie odczuwam potrzeby robienia przypisu na ten temat w każdym poście Uśmiech

Inteligencja w moim otoczeniu ma też jedną irytującą cechę - zacięcie edukatorskie. Może to ma związek z nadwyżką osób mających jakiś związek z edukacją oraz innymi środowiskami, które czują misję niesienia kaganka oświaty. Jednym z bardziej irytujących typów człowieka jest wykładowca, który wynosi maniery wykładowcy poza salę wykładową. Przy czym te wszystkie analizy są komiczno-żałosne i mam wrażenie, że największym problemem dla takich osób jest autentyczny wyborca prawicy, który chciałby poważnie porozmawiać, a nie tylko być nauczanym.
Oczywiście jest to tylko część ludzi. Inni normalnie ze sobą rozmawiają w poprzek poglądów politycznych, różnica jest chyba głównie w braku fanatyzmu i zadęcia.

Podejrzewam, że nasze "analizy" na forum też mogą postronnym wydawać się głupawe, bo jednak każdy zna własną bańkę, a nawet wyborcy tego samego ugrupowania nie wiedzą często, dlaczego inni popierają dokładnie to samo ugrupowanie.
OBWE skrytykowała NASK i telewizje publiczną za stronniczość, brak przejrzystości niewłaściwe działania.

No ale co się dziwić jak szefem NASK jest Radosław Nielek kolega Napieralskiego, a szefem TVP kolega Trzaskowskiego Sygut.
@Iselin

No dobra - eksperyment myślowy. Zasiadam przy piwku - ja zerówka, mój rozmówca, o którego rozchodzi się cała dyskusja - jakie tam chce. Po krótkiej pogawędce wchodzi "polityka" - ot, np. rozmówca utyskuje na UE i jej wymysły związane z oczywistą bzdurą, jaką w jego mniemaniu jest globalne ocieplenie czy ochrona powietrza. Powiedzmy, że ja mam na ten temat pewną wiedzę, a do tego masę cierpliwości i dobrej woli. Jednocześnie, rozmówca oczekuje bym się do tej sprawy odniósł.

Jeżeli powiem, że się z tym nie zgadzam, to on zapyta dlaczego. A chcąc odpowiedzieć dlaczego, będę musiał posiłkować się swoją wiedzą. Kiedy "moja wiedza" okaże się dla niego warta funta kłaków, to będę chciał dowieść, że to nie jest moje widzimisię czy powtarzanie jakiegoś Tuska, tylko owoc badań wielu ludzi, którzy zajmują się tym od lat. No i ów rozmówca może poczuć się edukowany, co podważa jego godność. A ja w tej rozmowie nawet nie chciałbym go zmuszać do zmiany zdania, wręcz powiedziałbym: "Stary, rozumiem, że obawiasz się problemów finansowych gdy będziesz musiał zmienić swój stary piec. I że zostaniesz z tym później sam. Ale to naprawdę nie jest tak, że ktoś chce ci to zrobić na złość, a ten problem jest wymyślony".

Jak myślisz, ile z tych "nieoświeconych" będzie w stanie mnie wysłuchać, choćby spróbować na to spojrzeć z innej strony nie czując się jednocześnie pouczanym? Ja doskonale rozumiem, że wielu z nas po prostu nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością, która to przekształca się najszybciej w historii, z pokolenia na pokolenie. Ale jeśli ci ludzie się okopią i na każdą, nawet najbardziej subtelną próbę pomocy w zrozumieniu czy akceptacji takiego stanu rzeczy będą reagować "ty wiesz swoje, ja wiem swoje", to jako społeczeństwo zderzymy się ze ścianą.

Dlatego ja w tym wszystkim winię przede wszystkim social media, a nie liberalne elyty. Nic tak nie rozleniwiło ludzkich umysłów, jak tiktokizacja społeczeństwa. Dostęp do sociali przez smartfona ma dzisiaj praktycznie każdy człowiek, nawet biedny i kiepsko wykształcony. Algorytmy zamkną go w bańce, do której się nie przebijesz - bo skoro 1000 użytkowników z grupy twierdzi to samo, to po co słuchać jakiegoś mądryjała? A teraz jeszcze można dorzucić, że każdy dowód w postaci filmu/zdjęcia/wykresu/whatever wygeneruje Ci AI. Jedyne co jest w stanie temu zapobiec, nawet w części, jest krytyczne podejście do informacji i tego, co mówią/piszą inni. A przecież krytyczne myślenie to również umiejętność, której trzeba się NAUCZYĆ i jeszcze ją wytrenować.

Mój ojciec skończył szkołę zawodową, dopiero później zrobił technikum. Zawsze zachwycał mnie swoją wiedzą o świecie, zrozumieniem jego prawideł. Ale to były czasy, kiedy nawet chłopa po zawodówce - czyli w domyśle tej dyskusji: niewyedukowanego ciemniaka - nie męczyło przeczytanie książki czy chodzenie do biblioteki w domu kultury. Więc tak, ludzie niewykształceni mogą być mądrzy - i na odwrót. Sęk w tym, że społeczeństwo nam i nie tylko nam generalnie idiocieje i jeśli do tego jeszcze dorzuci się edukacjo-fobię, no to polecę klasykiem: dobranoc, do widzenia, cześć, giniemy.
(03.06.2025, 15:13)Sebrian napisał(a): [ -> ]Jak myślisz, ile z tych "nieoświeconych" będzie w stanie mnie wysłuchać, choćby spróbować na to spojrzeć z innej strony nie czując się jednocześnie pouczanym? Ja doskonale rozumiem, że wielu z nas po prostu nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością, która to przekształca się najszybciej w historii, z pokolenia na pokolenie. Ale jeśli ci ludzie się okopią i na każdą, nawet najbardziej subtelną próbę pomocy w zrozumieniu czy akceptacji takiego stanu rzeczy będą reagować "ty wiesz swoje, ja wiem swoje", to jako społeczeństwo zderzymy się ze ścianą.
To jest kwestia komunikacji, której uczymy się komunikując się z ludźmi. I jest to sprawa trudna, tym trudniejsza, im bardziej żyjemy w bańkach. Jeśli rozmawiamy tylko z osobami ze swojego środowiska, to przejmujemy panujące tam wzorce i nie wiemy, które z wypowiedzi dla nas niewinnych, drażnią gdzie indziej. Jeśli się czasami rozmawia z kimś spoza swojej bańki, to zwyczajnie można zaobserwować reakcje. Poza tym nie uważam nie trzeba ustawicznie prowadzić działalności misyjnej. Jeśli z ludźmi po prostu normalnie gada, to poznaje się nawzajem swoją perspektywę i można się po prostu się lepiej zrozumieć. Nigdy nie będzie tak, że ludzie zaczną zmieniać masowo poglądy, bo ktoś przyszedł i im coś powiedział. A samozwańczy edukatorzy najczęściej wyobrażają sobie, że ktoś ma inne poglądy, bo nie przeczytał tych wszystkich książek co oni, a nawet jeśli przeczytał, to nie zrozumiał i powinien przeczytać jeszcze raz. Kompletnie nie są ciekawi tej drugiej osoby i jej perspektywy. A jeśli nie utrzymuje się z kimś na co dzień kontaktu i nagle się chce kogoś oświecać, to można sobie darować. Zresztą podejrzewam, że dużo tych edukatorskich zapędów to raczej wzajemne utwierdzanie się osób myślących tak samo, że są zajebiste.

(03.06.2025, 15:13)Sebrian napisał(a): [ -> ]"Stary, rozumiem, że obawiasz się problemów finansowych gdy będziesz musiał zmienić swój stary piec. I że zostaniesz z tym później sam. Ale to naprawdę nie jest tak, że ktoś chce ci to zrobić na złość, a ten problem jest wymyślony".
Ja bym w ogóle starała się unikać odnoszenia się do kogoś, tylko raczej bym powiedziała, jakie ja mam obawy związane ze zmianą klimatu, a także opowiedziała o swoich wątpliwościach co do polityki klimatycznej. Zależy to też od relacji z daną osobą, bo nie uważam, żeby wdawanie się w dyskusje z każdą osobą zaczepiającą innych w komunikacji miejskiej miało sens.
(03.06.2025, 15:13)Sebrian napisał(a): [ -> ]@Iselin

No dobra - eksperyment myślowy. Zasiadam przy piwku - ja zerówka, mój rozmówca, o którego rozchodzi się cała dyskusja - jakie tam chce. Po krótkiej pogawędce wchodzi "polityka" - ot, np. rozmówca utyskuje na UE i jej wymysły związane z oczywistą bzdurą, jaką w jego mniemaniu jest globalne ocieplenie czy ochrona powietrza. Powiedzmy, że ja mam na ten temat pewną wiedzę, a do tego masę cierpliwości i dobrej woli. Jednocześnie, rozmówca oczekuje bym się do tej sprawy odniósł.

Jeżeli powiem, że się z tym nie zgadzam, to on zapyta dlaczego. A chcąc odpowiedzieć dlaczego, będę musiał posiłkować się swoją wiedzą. Kiedy "moja wiedza" okaże się dla niego warta funta kłaków, to będę chciał dowieść, że to nie jest moje widzimisię czy powtarzanie jakiegoś Tuska, tylko owoc badań wielu ludzi, którzy zajmują się tym od lat. No i ów rozmówca może poczuć się edukowany, co podważa jego godność. A ja w tej rozmowie nawet nie chciałbym go zmuszać do zmiany zdania, wręcz powiedziałbym: "Stary, rozumiem, że obawiasz się problemów finansowych gdy będziesz musiał zmienić swój stary piec. I że zostaniesz z tym później sam. Ale to naprawdę nie jest tak, że ktoś chce ci to zrobić na złość, a ten problem jest wymyślony".

Jak myślisz, ile z tych "nieoświeconych" będzie w stanie mnie wysłuchać, choćby spróbować na to spojrzeć z innej strony nie czując się jednocześnie pouczanym? Ja doskonale rozumiem, że wielu z nas po prostu nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością, która to przekształca się najszybciej w historii, z pokolenia na pokolenie. Ale jeśli ci ludzie się okopią i na każdą, nawet najbardziej subtelną próbę pomocy w zrozumieniu czy akceptacji takiego stanu rzeczy będą reagować "ty wiesz swoje, ja wiem swoje", to jako społeczeństwo zderzymy się ze ścianą.

Dlatego ja w tym wszystkim winię przede wszystkim social media, a nie liberalne elyty. Nic tak nie rozleniwiło ludzkich umysłów, jak tiktokizacja społeczeństwa. Dostęp do sociali przez smartfona ma dzisiaj praktycznie każdy człowiek, nawet biedny i kiepsko wykształcony. Algorytmy zamkną go w bańce, do której się nie przebijesz - bo skoro 1000 użytkowników z grupy twierdzi to samo, to po co słuchać jakiegoś mądryjała? A teraz jeszcze można dorzucić, że każdy dowód w postaci filmu/zdjęcia/wykresu/whatever wygeneruje Ci AI. Jedyne co jest w stanie temu zapobiec, nawet w części, jest krytyczne podejście do informacji i tego, co mówią/piszą inni. A przecież krytyczne myślenie to również umiejętność, której trzeba się NAUCZYĆ i jeszcze ją wytrenować.

Mój ojciec skończył szkołę zawodową, dopiero później zrobił technikum. Zawsze zachwycał mnie swoją wiedzą o świecie, zrozumieniem jego prawideł. Ale to były czasy, kiedy nawet chłopa po zawodówce - czyli w domyśle tej dyskusji: niewyedukowanego ciemniaka - nie męczyło przeczytanie książki czy chodzenie do biblioteki w domu kultury. Więc tak, ludzie niewykształceni mogą być mądrzy - i na odwrót. Sęk w tym, że społeczeństwo nam i nie tylko nam generalnie idiocieje i jeśli do tego jeszcze dorzuci się edukacjo-fobię, no to polecę klasykiem: dobranoc, do widzenia, cześć, giniemy.


Ale o czym tutaj chcesz dyskutować?

Zielony Ład został narzucony z góry, bez poważnej debaty, bez realnego udziału obywateli. Miałeś go przyjąć, a jak nie to jesteś ciemnogrodem.
(03.06.2025, 11:53)Gladiator napisał(a): [ -> ]Wiele podaje się przyczyn zwycięstwa Nawrockiego, zapewne słusznych. Trudno jedynie orzec, która miała największy wpływ.
Jest jednak pewna praprzyczyna przebijająca się tu i tam. Polecam artykuł jeszcze sprzed drugiej tury, najlepiej ujmujący sedno tematu.

Cytat:Mantrą „wykształconego inteligenta z wielkich ośrodków” pozostaje utyskiwanie na populizm, który rzekomo trawi polską politykę. Jedną z podstawowych cech populizmu — w jego najczęściej przytaczanej definicji — jest przeciwstawianie ludu złowrogim elitom, co uznawane bywa za tanią, demagogiczną i dzielącą naród retorykę. Cóż jednak począć, gdy to same „elity” okazują otwartą wrogość wobec społeczeństwa, sugerując (a nierzadko wprost deklarując), że lud trzeba „wziąć za mordę”? (...)

Jego historia pokazuje, że „elitki” gotowe są stosować stygmatyzację i stereotypy – których rzekomo nie znoszą – wobec warstw uboższych. Działa tu mentalność kastowa: „pospólstwo”, które – przez sam fakt życia w niepewnych warunkach i w otoczeniu, którego się nie wybiera – zostaje zrównane z półświatkiem. Wyobraźmy sobie, że te same kryteria stosowano by wobec środowisk LGBT – osoba, która by się na to odważyła, zostałaby natychmiast wyklęta przez demoliberalny mainstream. Tymczasem wobec kandydatów z ludu – wszystko uchodzi na sucho. Nawrocki staje się więc figurą tego, czego establishment najbardziej się obawia: brutalnego, nieokrzesanego motłochu, który – co gorsza – może wygrać liczebnością i zburzyć monopol liberałów. Łatwość, z jaką „elita” dehumanizuje i pomawia ludzi jego pokroju, pokazuje, jak głęboko zakorzenione są jej uprzedzenia. Bo dla niej lud to siedlisko złodziejstwa, chuliganerii, moralnej degeneracji. I dlatego nie ma większego wroga niż człowiek wywodzący się z ludu, który zyskuje realną władzę. Im bardziej taki ktoś jest atakowany, tym większy strach zdradza atakujący. (...)

Całość.

Jak traktował premier Tusk prezydenta Dudę? Z jawną pogardą, z wyższością w stylu "co on tam wie" lub komentarzami "zostało jeszcze 120 dni", jakby odganiał się od natrętnej muchy. Nawet Trzaskowski miał czasem taki uśmieszek znudzenia słuchają kontrkandydatów, myślę, że on zrobił więcej niż ta cała w większości bez sensowna gadanina kandydatów.
Był kandydat elit, świetnie przygotowany, wykształcony w różnych ośrodkach i był kandydat "motłochu", co miał w życiu pod górkę i rożnych rzeczy się imał.
Trzaskowski nie musiał się imać, miał pogodę życiową. Jak by się zachowywał, gdyby inaczej mu się życie ułożyło?

Może i pogarda miała jakiś wpływ na mobilizację betonowego elektoratu Nawrockiego, ale Trzaskowski wybory przegrał jednak z innych przyczyn:
- kłamanie i indolencja KO w zakresie obietnic po wyborach w 2023 roku,
- koalicja rozłażąca się w szwach i blokująca wewnętrznie pomysły, przez co nie miały szans dostać się nawet do podpisu prezydenta,
- napoczęte rozliczenia PiSu, które nie zostały dokończone,
- głupie pomysły w stylu dopłat do mieszkań albo obniżania składki zdrowotnej dla przedsiębiorców,

to przed samymi wyborami, tymczasem już podczas wyborów:
- zły dobór kandydata,
- kandydat do drugiej tury zachowywał się, jakby nie był zdecydowany, jaki ma program wyborczy,
- fatalna kampania wyborcza z jednym tylko dobrym weekendem,
- pojawiające się w Europie i na świecie tendencje prawicowe, bardzo dobrze zaopiekowane przez PiS i ich "kandydata obywatelskiego", przy wsparciu konfy i tym podobnych,
- dużo bardziej zdyscyplinowany betonowy elektorat Nawrockiego przy jednoczesnym dopływie nowego, młodego.
Nowy, młody elektorat to ciekawostka, bo jeszcze niedawno wydawało się, że młody elektorat kompletnie się Nawrockim nie interesuje.
(03.06.2025, 16:24)Iselin napisał(a): [ -> ]Nowy, młody elektorat to ciekawostka, bo jeszcze niedawno wydawało się, że młody elektorat kompletnie się Nawrockim nie interesuje.

Na pewno sporo przepływów od Mentzena i Brauna miało tu niebagatelną rolę. Ale generalnie wśród młodych (18-29; 30-39) Nawrocki wygrał, co pokazują statystyki.
(03.06.2025, 15:13)Sebrian napisał(a): [ -> ]Jak myślisz, ile z tych "nieoświeconych" będzie w stanie mnie wysłuchać, choćby spróbować na to spojrzeć z innej strony nie czując się jednocześnie pouczanym? Ja doskonale rozumiem, że wielu z nas po prostu nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością, która to przekształca się najszybciej w historii, z pokolenia na pokolenie. Ale jeśli ci ludzie się okopią i na każdą, nawet najbardziej subtelną próbę pomocy w zrozumieniu czy akceptacji takiego stanu rzeczy będą reagować "ty wiesz swoje, ja wiem swoje", to jako społeczeństwo zderzymy się ze ścianą.
To zależy od relacji i od tego czy dany człowiek daży cię jakąkolwiek dozą zaufania. Jeśli będzie to ktoś zupełnie obcy to może się skończyć tak jak piszesz, ale nie musi. Miałem już wiele tego typu rozmów i wcale nie wszystkie kończyły się w powyższy sposób. Oczywiście żadna z nich nie była zakończona zupełnym wycofaniem się ze swojego stanowiska, ale przecież nie o to w tym chodzi. Wszelkie tego typu lody najłatwiej jest przełamywać ludziom stojącym gdzieś na granicy różnych światów, bo w każdej z grup są w stanie zdobyć jakąś dozę zaufania, która sprawia, że nikt z marszu nie zarzuci ci wciskania propagandy dla zasady.

Cytat:Dlatego ja w tym wszystkim winię przede wszystkim social media, a nie liberalne elyty. Nic tak nie rozleniwiło ludzkich umysłów, jak tiktokizacja społeczeństwa. Dostęp do sociali przez smartfona ma dzisiaj praktycznie każdy człowiek, nawet biedny i kiepsko wykształcony. Algorytmy zamkną go w bańce, do której się nie przebijesz - bo skoro 1000 użytkowników z grupy twierdzi to samo, to po co słuchać jakiegoś mądryjała? A teraz jeszcze można dorzucić, że każdy dowód w postaci filmu/zdjęcia/wykresu/whatever wygeneruje Ci AI. Jedyne co jest w stanie temu zapobiec, nawet w części, jest krytyczne podejście do informacji i tego, co mówią/piszą inni. A przecież krytyczne myślenie to również umiejętność, której trzeba się NAUCZYĆ i jeszcze ją wytrenować.

A tu masz zupełną rację, a ja ani grama pomysłu na to jak możnaby to było odkręcić bez uciekania się do manifestów w stylu Unabombera. Dlatego też gdy przy okazji każdych wyborów słyszę od demokratów, że liczą na rekord frekwencyjny i to, że każdy obywatel "weźmie swoją część odpowiedzialności" to mam przed oczyma człowieka, który właśnie próbuje wejść na grabie. Grupa ludzi, która do tej pory unikała wyborów to właśnie ta sama grupa, której social media wręcz na siłę wcisnęły zainteresowanie polityką, często serwując treści w stylu antyszczepionkowym, itp. Gdzieś tam nagle ludzie z podwórka czy szkoły podstawowej, którzy nigdy wcześniej nie interesowali się polityką poczuli, że i oni mogą mieć jakąś misję i swoim profilem w social mediach głosić jakieś treści (udostępniać memy), które w ich mniemaniu dodają im powagi, gdy tymczasem jest zupełnie na odwrót. Kropką nad "i" jest zaś wizyta przy urnie wyborczej.
(03.06.2025, 16:19)Brainless napisał(a): [ -> ]Może i pogarda miała jakiś wpływ na mobilizację betonowego elektoratu Nawrockiego, ale Trzaskowski wybory przegrał jednak z innych przyczyn:
- kłamanie i indolencja KO w zakresie obietnic po wyborach w 2023 roku,
- koalicja rozłażąca się w szwach i blokująca wewnętrznie pomysły, przez co nie miały szans dostać się nawet do podpisu prezydenta,
- napoczęte rozliczenia PiSu, które nie zostały dokończone,
- głupie pomysły w stylu dopłat do mieszkań albo obniżania składki zdrowotnej dla przedsiębiorców,

No akurat ostatni punkt dotyczy wprost pierwszego. Dopłaty do kredytów to jest właśnie ten jeden ze 100 konkretów KO:

"91. Wprowadzimy kredyt z oprocentowaniem 0% na zakup pierwszego mieszkania.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii przekazało wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów projektu ustawy o „kredycie mieszkaniowym #naStart”."


Jeśli ktoś oczekuje spełniania obietnic wyborczych KO to także i tego powyżej.
(03.06.2025, 13:59)Iselin napisał(a): [ -> ]Żaden ewenement. Prezydenci innych państw, na przykład Wielkiej Brytanii, Francji czy USA też nie tacy święci.

Pomijając detal, że Brytania prezydenta jednak nie ma, wiem o co chodzi, i wspiera to tylko tezę, że pokładanie nadziei w tym, że nasz prezydent będzie żenuą niewiele pomoże. Przy czym w innych krajach między prezydentami żenującymi bywali jeszcze prezydenci, którzy jednak żenuy unikali. Niemniej globalna tendencja jest do prezydentów coraz bardziej reprezentujących to, z czym wyborca się identyfikuje. A nie, z czym "powinien" (?) się identyfikować.

(03.06.2025, 13:16)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Czy to, że wielokrotnie widziałem teksty o żonie Trzaskowskiego w stylu "zasuszona raszpla" świadczyć ma o tym, że przeciętny wyborca polskiej prawicy jest pospolitym bucem?

Zapominasz, że konserwa i progres są oceniane według różnych standardów. Jest taki tekst, "Kto się tłumaczy, przyznaje się do winy / Kto przeprasza jest winny". Jeżeli więc jakiś progresowy progres przeprasza konserwę a jakieś randomowe teksty internetowych łosi, to jest winny i już. Konserwa nie przeprasza, więc nie ma co się przejmować tą raszplą.

(03.06.2025, 11:43)Baptiste napisał(a): [ -> ]
(03.06.2025, 10:33)bert04 napisał(a): [ -> ]No i dziwne, że Baptiste twierdzi, jakoby migranci i dżendery nie były ważnymi tematami w wyborach. Chyba że coś nie łapię, może kolega twierdzi, że stawianie na migrację i dżenderów było błędem progresu?

No ja już nie wiem jak mam napisać, że imigracja była bardzo ważnym tematem, żebyś potem nie napisał tego co powyżej. Chyba muszę ci jakiś wielgaśny bilboard przed oknem postawić. Nie wiem coś ty sobie umanił.

Przepraszam, przy tej masie postów do skomentowanie przeoczyłem tamten wpis. Obiecuję poprawę, przynajmniej spróbuję.
(03.06.2025, 17:18)bert04 napisał(a): [ -> ]Pomijając detal, że Brytania prezydenta jednak nie ma
Mój błąd Duży uśmiech Chodziło mi o premiera.
Baptiste napisał(a):No akurat ostatni punkt dotyczy wprost pierwszego. Dopłaty do kredytów to jest właśnie ten jeden ze 100 konkretów KO:

"91. Wprowadzimy kredyt z oprocentowaniem 0% na zakup pierwszego mieszkania.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii przekazało wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów projektu ustawy o „kredycie mieszkaniowym #naStart”."


Jeśli ktoś oczekuje spełniania obietnic wyborczych KO to także i tego powyżej.

Słusznie, to był głupi pomysł już na etapie obietnicy, ale ten wyjątek nie neguje istnienia ogólnego zjawiska, czyli bezsensownego festiwalu obietnic nie do spełnienia.

EDIT: Patrząc na reakcję społeczną i ile osób ten pomysł "wkurzył", to tutaj lepszym rezultatem było akurat niedowiezienie obietnicy, ale sam pomysł kwalifikuje się do mojego 4 podpunktu.
Wrócę na chwilę do tego internetowego hejtu, który spadł na córkę Nawrockiego. Wiele osób grzmi teraz jaki charakter ukazały wykształcone elity. Moim zdaniem jest tu pewne przekłamanie w przekazie. Owszem wśród tych profili, niektórzy już rzeczywiście wypatrzyli osoby, które należą do takiej grupy. Np. ponoć jakaś Pani doktor medycyny, która co prawda Katarzyny Nawrockiej nie atakowała ale życzyła wyborcom Nawrockiego chorych dzieci i przemocowych mężów dla ich córek.
Mimo wszystko ten podział na wykształconych wyborców KO i niewykształconych wyborców PiS jest tylko częściowo prawdziwy. To, że większość osób z wykształceniem min. licencjackim głosowało na Trzaskowskiego nie oznacza, że wśród jego wyborców nie znalazło się miliony takich, którzy do tej grupy nie należą. I wśród tej grupy zakochanej w profilach typu „sok z buraka” w istocie buraków nie brakuje, a pomimo tego niesłusznie nobilituje się ich domniemanym statusem i tytułami, których nie posiadają. To, że większość osób należących do tzw. elity głosuje na KO, nie oznacza, że każdy wyborca KO mieści się w tym zbiorze. O tym chyba wielu zapomina, a to może rodzić pewne nieporozumienia.
Nie no to chyba przecież oczywiste, że wśród wyborców Nawrockiego są też osoby z wykształceniem wyższym a wśród Trzaskowskiego są też takie z podstawowym. Natomiast co do tego hejtu na to dziecko to ja się ponownie pytam kto właściwie to hejtował. Bo ja ktoś z osób rozpoznawalnych, opiniotwórczych itp to jest to inna bajka niż po prostu zwykli ludzie z neta. To zadziwiające, ale ludzie w mediach społecznościowych potrafią hejtować na prawdę wszystko, byłem kiedyś w grupie dotyczącej Beskidu Niskiego i tam ludzie potrafili się obrażać z powodu, że ktoś poszedł gdzieś innym szlakiem niż dana osoba uważała za jedyny słuszny. A jak nie jesteś normikiem i w jakikolwiek sposób odstajesz od średniej to już w ogóle przerąbane. Żona śledzi profil jakiegoś geja bo czasem fajne przepisy na żarcie wrzuca i on pokazał jakie komentarze i wiadomości dostał po tym jak wygrał Nawrocki. Ogólnie klimat, że teraz wreszcie zrobi się porządek z "takimi jak on". I to nie była jedna czy dwie wiadomości. Co najlepsze gość w swoich postach nawet niespecjalnie angażował się w sprawy polityczne, czy aktywizm LGTB. A komuś i tak chciało się wejść na jego profil i napisać jakiś ściek go atakujący, bo ten ktoś nie mógł najwyraźniej poradzić sobie ze swoimi emocjami, że jego opcja wygrała wybory oraz fantazjami co niby z tego wyniknie.
Z tego, co widziałam, to były jakieś randomy z internetu. Z tym wykształceniem to chyba bardziej przekąs. Skoro pojawiają się opinie, że wyborcy Trzaskowskiego, w przeciwieństwie do wyborców Nawrockiego, to ludzie wykształceni i obyci, więc niektórzy pisali sarkastycznie, że to właśnie ci światli i wykształceni się odezwali. Słyszałam niedawno, że kryterium elitarności stały się poglądy. Masz właściwe, to jesteś elitą, nie masz, jesteś ciemnym ludem. Zresztą Trzaskowski zachwalany był między innymi ze względu na wykształcenie, chociaż połowa jego kontrkandydatów miała takie lub wyższe.
(03.06.2025, 22:28)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Nie no to chyba przecież oczywiste, że wśród wyborców Nawrockiego są też osoby z wykształceniem wyższym a wśród Trzaskowskiego są też takie z podstawowym.

No niby jest ale jak się czyta komentarze powyborcze to tak jakby kreuje się jakiś dychotomiczny obraz sytuacji. A to może powodować, że tymże elitom będzie się przypisywać wszystko co złe (nawet jeśli coś jest sprawką innej grupy), a ta inna grupa może niesłusznie łechtać swoje ego jak ta żaba co nogę podstawia gdy konia kują.
(03.06.2025, 22:41)Baptiste napisał(a): [ -> ]No niby jest ale jak się czyta komentarze powyborcze to tak jakby kreuje się jakiś dychotomiczny obraz sytuacji.
Po wyborach dziesięć lat temu znajoma osoba opowiadała o pewnej pani, która w towarzystwie kilku innych osób radośnie stwierdziła "wszyscy tu jesteśmy wykształceni, więc na pewno nikt nie głosował na PiS". I okazało się, że tylko ona nie głosowała.
(03.06.2025, 22:43)Iselin napisał(a): [ -> ]Po wyborach dziesięć lat temu znajoma osoba opowiadała o pewnej pani, która w towarzystwie kilku innych osób radośnie stwierdziła "wszyscy tu jesteśmy wykształceni, więc na pewno nikt nie głosował na PiS". I okazało się, że tylko ona nie głosowała.
Ło Pani, ile razy w pracy takie numery żeśmy przerabiali to głowa mała. ;-) Zawsze fajnie jest widzieć tę konsternację gdy ktoś uświadamia sobie, że jednak środowisko nie jest aż takie homogeniczne.
Pamiętam jak na jakiejś integracji wszyscy piją wódkę, każdy podnosi kieliszek jak na hejnał i nagle ktoś wznosi toast za przegraną PiS. A tu nagle kilka rąk nie podnosi kieliszka i zza stołu słychać kogoś z gromkim „pierdolęęęęę, nie piję” Duży uśmiech