DziadBorowy napisał(a):Spoko. To takie urocze jak z powodu rzekomego czy też nawet faktycznego szamba jakie wylewa druga strona samemu nurkuje się w nie po szyję.
Forum ateista zmieniło mnie w tym względzie i to bardzo mocno. Każdy mój post tutaj to jest czynność, którą Ty tak obrazowo opisałeś powyżej i tylko mam nadzieję, żeś się w tym opisie pomylił.
DziadBorowy napisał(a):I teraz pojawia mi się taki kontrast, że w tej samej bańce ja takich wypowiedzi pochodzących od nieuśmiechających się, nie widziałem, gdy Matecki - znany orędownik pojednania i wzajemnego szacunku - nadający ton dyskursu dla części strony, która się nigdy nie uśmiecha, swoimi działaniami pośrednio przyczynił się do samobójstwa innego dzieciaka.
Nie kojarzę nawet takiego nazwiska, facet dla mnie literalnie nie istnieje. Możesz mi go przypomnieć.
Sprawę samobójstwa syna posłanki Filiks kojarzę. Hejt na tamtego dzieciaka - zresztą na każdego, jeszcze na tle seksualnym, czy chorobowym - to wstrętna, obrzydliwa, haniebna podłość, nie dająca się usprawiedliwić w żaden sposób. Mam nadzieję, że przebijam się do Twojej bańki.
Osiris napisał(a):Jest znamienne, że jednym z głównych powodów do głosowania na danego kandydata może być tak emocjonalna, żeby nie powiedzieć niechlubna kwestia jak czerpanie satysfakcji z cierpienia innych. Domyślam się, że takie sprawy jak poglądy kandydata, kwalifikacje, wizja polityczna czy też jego własny kręgosłup moralny schodzą raczej na dalszy plan. Chociaż być może to ostatnie jest istotne w tym sensie, że postawy reprezentowane przez Nawrockiego (sutenerstwo, kibolstwo czy kontakty z naziolami) są elementem niekoniecznie negatywnym dla Ergo, Gladiatora, Hansa i ludzi tego pokroju. Trochę przypomina to Trumpa i jego problemy z prawem czy wypowiedzi, które dla dużej (większej?) grupy społeczeństwa nie są dyskwalifikujące.
I twój post mnie satysfakcjonuje, Osirisie. Szczególnie że jesteś typem raczej śliskim i niemiło woniejącym. Bo pochylmy się:
Osiris napisał(a):Domyślam się, że takie sprawy jak poglądy kandydata, kwalifikacje, wizja polityczna czy też jego własny kręgosłup moralny schodzą raczej na dalszy plan.
Nie czarujmy się może. "Kto ma wizje, niech uda się do lekarza" - tak odnośnie wizji politycznej łaskaw był się wypowiedzieć lider uśmiechniętej Polski, Donald Tusk. Sam uśmiechnięty że hoho, z kręgosłupem z adamantu.
Wszyscy tutaj jesteśmy dorośli (?), więc wszyscy rozumiemy (?), że polityka w Polsce, prawie-że niezależnie od ugrupowania, to jest cyrk medialno-pijarowy; takie opakowywanie ptasiego gówna w ekskluzywne papierki, żeby się lepiej sprzedało. O tym sobie z kmatem właśnie dyskutujecie, bo
na tym wg was polega nowoczesna polityka. I to was obu dyskwalifikuje, jeśli chodzi o traktowanie serio waszych wypowiedzi o poglądach, kwalifikacjach, wizjach czy kręgosłupach. Was interesuje tylko pozłotka i żeby elektorat dał się nią oszukać w możliwie wielkiej ilości. Bo w waszym, elitarnym pojęciu (ciekawość, na ile uświadomionym?) elektorat to są debile (?), niedorozwoje (?), którym polityka okleja się słodką masą i oni go wtedy łykają jak, nomen-omen, małe dzieci. Tak postrzega i tak traktuje obywateli Platforma rzekomo Obywatelska.
I na tym korzysta Konfederacja, której rzeczywiście, ideowo, chodzi o coś konkretnego. Przebijają się chłopaki przez wszystkie warstwy pijarowo-słupkowego gnoju, który wy żeście oblepili demokrację. I przebiją się oczywiście, bo dojrzały wyborca, jeżeli chce (a w większej części chce!) rzetelnie decydować o własnym państwie, to potrzebuje czegoś realnego oprócz samej tylko matriksowej ułudy - a ta jest wszystkim, co wy macie na handel na wolnym rynku idei.