(16.06.2025, 19:26)kmat napisał(a): [ -> ] (13.06.2025, 09:42)Slup napisał(a): [ -> ]Zamiast parad miłości będzie się panoszyła czarna zaraza. Tego ostatniego ze względów osobistych nie mogę się już doczekać.
Żarty żartami, ale tak różowo to nie ma. Kaczyński kiedyś powiedział, że ZChN to najszybsza droga do ateizacji Polski. Po czym stworzył partię, która była drogą jeszcze szybszą. Cokolwiek zwiastuje Nawrocki, pewnie okaże się jeszcze szybsze od PiSu.
Druga rzecz - to nie są lata 90-te, kiedy te wszystkie Chrześcijańskie Unie Jedności do biskupa chodziły na kolanach. PiS poza marchewką miał też solidny kij i nie wahał się go użyć (choćby sprawa Wielgusa). Kolejna odsłona prawicy będzie miała jeszcze mniejszą marchewkę i jeszcze większy kij.
Z punktu widzenia polskiego kościoła wcale to dobrze nie wygląda.
Ciekawy punkt widzenia, kmacie.
PiS jako partia niesprzyjająca KK - może faktycznie mój antyklerykalizm przesłania mi prawdziwy widok na sprawę. Dobrze, że jesteś!
PiS przede wszystkim traktuje KK bardzo instrumentalnie. I to jednak episkopat bardziej chodzi po uniżonej prośbie na Nowogrodzką niż na odwrót.
I bardzo dobrze, i oby tak zostało. Bo gdyby KK w Polsce padł, zaczęłoby się to samo, co w nominalnie ateistycznych Czechach - wysyp astrologów i wróżek wszelkiego rodzaju. Pierwszy szaman Rzeczpospolitej, Wojciech Jóźwiak, popełnił był kiedyś komentarz: "kulturowo Polska należy do Wschodu!" - i jakkolwiek westernizacja w naszym kraju jest odwieczna i daleko posunięta, obyśmy się nie obudzili w swądzie ruskiego miru wybijającego z głębokich pokładów ludowej nieświadomości.
ProxyOne ma pracę niedaleko Czorsztyna, w takiej firmie prywatnej. Właściciele firmy katolikami jako żywo nie są. W co oni wierzą:
- w Nikolę Teslę - że odkrył darmową energię z powietrza i tylko bliżej niesprecyzowani ONI blokują ludziom dostęp do niej;
- w chemtrailsy - dlatego hodują pomidory pod daszkiem, żeby je chronić przed opadem "substancji";
- w jednoczenie się z przyrodą - zdaje się, że chodzi o chodzenie po trawie na bosaka;
- w gwiezdne dzieci - oczywiście wnuczka tych ludzi miała być takim dzieckiem;
- w kwantowość - bliżej niesprecyzowaną;
- w Projekt Cheops - to była heca sprzed kilkunastu lat, żeby zbierać pieniądze na wykopki pod piramidami, gdzie czekać miały wywracające ludzką świadomość znaleziska;
- (hit stulecia) w to, że samochód właściciela ma duszę i jest to dusza kobiety.
Co by nie mówić o sukienkowych, stanowią oni jednak niezłą, w miarę racjonalną czapę nad wszystkim, co prostym ludziom w duszach gra i buzuje. Ja Was bardzo uprzejmie proszę, jeżeli jesteście ateistami z duszy, serca: pójdźcie Wy na kompromis. Inaczej ksiądz Natanek może okazać się w końcu miłym wspomnieniem srebrnego wieku racjonalizmu.
No tak, uroniłeś trochę łez nad tą biedną klasą ludową nad którą znęcają się mentalnie wstrętni liberałowie a teraz sam wracasz do narracji, że ciemny lud tak na prawdę jest ciemny i bez cotygodniowego przypominania z ambony zacznie leczyć dzieci przez wsadzanie na trzy zdrowaśki do piekarnika.
Irracjonalizm tak czy siak ma się w Polsce dobrze, chodzenie do kościoła nie impregnuje przed wiarą w chemitrialsy a z tego co obserwuję na co dzień wydaje się być nawet z tym chodzeniem lekko skorelowane. Niesie to oczywiście pewne zagrożenia, ale jednak sądzę, że jak ktoś sobie pójdzie do wróżki czy też o zgrozo, będzie chodził na bosaka po trawie to też nic złego się nie stanie. Różnica między tymi 20% Czechów chodzących do wróżbitów a 50% Polaków chodzących do kościoła jest na ten moment taka, że 20% Czechów nie próbuje konstruować prawa na podstawie tego co im powie wróżbita.
Nie przeceniałbym też tego racjonalizującego wpływu KRK na ludzi. Owszem kościół racjonalny istnieje ale to jest zdecydowana mniejszość. Większość to albo kościół "bo tradycja nakazuje" albo kościół "mistyczno-polityczny".
A wracając do "afery" taśmowej
Roman Giertych napisał(a):Będę zmuszony pozwać TV Republikę, która użyła mojego publicznie dostępnego programu na YouTube przedstawiając go jako tajną taśmę zdobytą przez informatora. Moje programy na YouTube są objęte prawami autorskimi i wykorzystywanie ich w programie TV Republika to zwykła kradzież.
Z tego co rozumiem oni dalej chyba grzeją temat tych taśm, tylko aby odbiorca się nie nudził wmiksowali w to jakieś publicznie dostępne wypowiedzi, pocięli to i przedstawiają jako "taśmy prawdy"

No to Arcyprzewszechmocny Roman Giertych wyciągnął dywan spod bóg wszystkim reactorom na YouTube, którzy tak sobie reagowali, reagowali, a teraz dowiedzieli się, że są zwykłymi złodziejami. Prawo cytatu oczywiście obowiązuje tylko w wypadku, kiedy klasa elitarna jest zagrożona przez klasę średnią, wyższą, ludową, jeden pies. Elicie wolno - ponieważ jest elitą. A dlaczego jest elitą? Ponieważ jej wolno. Całej reszcie - nie.
O Ile kojarzę prawo cytatu nie pozwala na łganie odnośnie tego skąd cytat pochodzi. A z całe to towarzystwo z TV Republika ma tyle wspólnego z klasą ludową co Mateusz Morawiecki. Na wyższą też się nie łapią bo za dużo słomy z butów wystaje.
Arrogance napisał(a):I bardzo dobrze, i oby tak zostało. Bo gdyby KK w Polsce padł, zaczęłoby się to samo, co w nominalnie ateistycznych Czechach - wysyp astrologów i wróżek wszelkiego rodzaju. Pierwszy szaman Rzeczpospolitej, Wojciech Jóźwiak, popełnił był kiedyś komentarz: "kulturowo Polska należy do Wschodu!" - i jakkolwiek westernizacja w naszym kraju jest odwieczna i daleko posunięta, obyśmy się nie obudzili w swądzie ruskiego miru wybijającego z głębokich pokładów ludowej nieświadomości.
Tak jak już Dziad Borowy napisał, to, co powie wróżka nie wpływa na prawo danego kraju, a u nas masz najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne w Europie.
Warto by jednak zrobić ten podział Kościoła i państwa /realny/, a nie tylko zapisany w konstytucji. Podam przykład Uzbekistanu:
- to kraj islamski, ale z prawem państwowym nie szariatem, więc Koran zezwala na 4 żony, ale w prawie państwowym jest to zabronione,
- w przestrzeni publicznej nie znajdziesz na uniwersytecie /na ulicach/ żadnych symboli muzułmańskich (poza flagą Uzbekistanu i godłem),
- Koran zabrania picia alkoholu, ale w Taszkencie znaleźć można sklepy z alkoholem (więcej Uzbekistan jest nawet producentem wina i to nawiasem pisząc całkiem niezłego), więc znowu nie ma tu szariatu (na plus należy zaliczyć to, że nie ma tych sklepów z alkoholem tyle, co w Polsce a i pijaka się słaniającego widziałem do tej pory jednego (słownie: jednego)
- delikatnym wpływem Koranu /szariatu/ może być to, że w sklepach nie ma żadnego mięsa wieprzowego, a i na foliach jest informacja 'halal', a i psów nie widziałem za dużo -> mało jest psów w Taszkencie.
Arrogance - nie zapominaj również o tym, że katolicyzm jest hamulcowym rozwoju gospodarczego: zobacz -> te katolickie kraje, gdzie ten wpływ jest mały lub żaden rozwinęły się gospodarczo - Irlandia, Hiszpania. Tak, zaraz ktoś napisze, że komunizm i dlatego jesteśmy biedniejsi. Tak, ale nie do końca. W Czechach też był komunizm, a oni już wyprzedzili Włochy - można? Można. A my się kulamy i nie możemy Hiszpanii prześcignąć.
Irlandia była swego czasu jednym z biedniejszych krajów Europy. A teraz? Zauważ, że to Polacy wyjeżdżali do Irlandii do pracy - nie odwrotnie.
Oni porzucili Kościół z dnia na dzień po aferach pedofilskich, nie podpisali konkordatu itd.
Fajnie by było, jakbyśmy też umieli tak zrobić.
Wątek poboczny się zrobił - przepraszam bardzo - alem się musiał odnieść do tej kwestii.
A ten lud trzeba kształcić, uświadamiać, wyciągać z ciemnoty.
Myślę, że PIS nie może KK bardzo zaszkodzić. Tzn. może ograniczyć przywileje instytucjonalne KK, ale to będzie w ostateczności korzystne.
W Polsce erozja autorytetu Kościoła już się dokonała. Ujawnienie kolejnej afery seksualnej lub finansowej nie budzi już takiej sensacji i oburzenia. Ludzie się do tego przyzwyczaili. Kościół został odczarowany i społeczeństwo wreszcie rozumie, że duchowni są ulepieni z tej samej gliny. W szczególności oznacza to, że jeśli uzyskają przywileje i wpływy, to będą ich nadużywać. Ta zmiana w percepcji Kościoła przez Polaków jest bardzo pozytywnym zjawiskiem.
Ludzie, których wiara opierała się na nawyku wyniesionym z domu, będą od Kościoła odchodzili. Ten proces będzie jeszcze trwał przez dekadę, chociaż w większości już się dokonał. Niemniej jest sporo rodzin z dziećmi, w których wiara jest pogłębiona i traktowana poważnie – nawet jeśli zdarzają się okresy zwątpienia. Kościół zawsze miał najwięcej do zaoferowania takim właśnie typowym rodzinom. Katolickie wartości sprzyjają ich stabilności oraz trwałości, a wiara i nakazy kościelne mogą tylko te wartości umacniać. Jest też na odwrót. Czynniki takie jak stabilność życia rodzinnego, konieczność podejmowania trudów związanych z wychowaniem dzieci oraz rezygnacja z części przyjemności na rzecz obowiązków sprzyjają wierze.
Kościół nie ma oferty dla osób samotnych, homoseksualnych itd. Poza tym nie docieramy też w wystarczającym stopniu do lepiej wykształconych warstw społeczeństwa, których światopogląd jest ukształtowany przez paradygmat kartezjański (w wersji la Mettriego). Dużą szansą jest pewien zwrot w kierunku pogłębionej duchowości, który dokonuje się w wyniku alienacji związanej z postępem technologicznym. Z podobnych zresztą względów coraz więcej osób zaczyna dostrzegać zalety tradycyjnego porządku, który został "zdekonstruowany" w erze nowożytnej, bo ograniczał pewne indywidualne wolności i preferencje (głównie te dotyczące obyczaju, seksualności i konsumpcji). To też będzie sprzyjało KK.
PIS lub jakaś inna władza może mieć tutaj jakiś wpływ, ale w ostateczności KK w Polsce (i na świecie) stoi przed poważniejszym i bardziej długoterminowymi wyzwaniami.
(17.06.2025, 09:29)Slup napisał(a): [ -> ]Myślę, że PIS nie może KK bardzo zaszkodzić. Tzn. może ograniczyć przywileje instytucjonalne KK, ale to będzie w ostateczności korzystne.
Akurat PIS KK dość mocno zaszkodził. Raz przez tą ich religijność "na pokaz", te wszystkie akcje w stylu "trzymamy się za ręce i bujamy w rytm religijnej pieśni" ale jeszcze bardziej przez nieformalny sojusz kościoła i polityki - z tym, że tu nie wiem czy większa wina jest po stronie hierarchów czy też polityków.
Ale widzę to na przykładzie mojej mamy, która jest osobą dość religijną i jak jeszcze 10 lat temu nie wyobrażała sobie aby do kościoła w niedzielę nie iść, to obecnie chodzi sporadycznie oraz w największe święta, zamiast tego słuchając jakiejś mszy w radio. Sama przyznaje, że agitacja polityczna w kościołach, zarówno ta dość prymitywna podawana wprost, jak i ta bardziej subtelna ale wciąż zauważalna, oraz niejako zawłaszczenie religijności przez jedną z partii politycznych sprawiły, że po prostu w kościele przestała czuć się na miejscu.
To prawda. Natomiast ten proces już w dużej mierze nastąpił i (jak widać na przykładzie Twojej mamy) takie osoby odeszły lub przestały aktywnie praktykować. Poza tym PIS uregulował kwestię aborcji eugenicznej zgodnie z linią katolicką, a to dla osób poważnie wierzących kwestia naprawdę fundamentalna. Trzeba też zauważyć, że ta sprawa w znacznym stopniu przyczyniła się do tego, że PIS przegrał ostatnie wybory parlamentarne. Zatem to nie jest tak, że strona katolicka została z niczym i PIS tylko Kościół wykorzystał. Uważam, że bilans był pozytywny.
(17.06.2025, 11:44)Slup napisał(a): [ -> ]Poza tym PIS uregulował kwestię aborcji eugenicznej zgodnie z linią katolicką, a to dla osób poważnie wierzących kwestia naprawdę fundamentalna.
Lepszym określeniem było by to dla wierzących w sposób ortodoksyjny. Natomiast świat nie jest taki czarno-biały i wiele osób autentycznie wierzących w tej kwestii dotyczących aborcji nie do końca zgadzało się ze stanowiskiem KRK lub nawet jeżeli się zgadzali to niekoniecznie chcieli aby zakaz religijny przekuwać w zakaz prawny. Więc tutaj również podejrzewam, że Kościół poniósł pewne straty, nie zyskując nic, bo przecież ortodoksi tak czy siak by przy nim trwali.
Swoją drogą z tą aborcją to było dość ciekawe, bo nie kojarzę aby hierarchia kościelna jakoś paliła się do zmian w kwestii aborcji i ten kompromis aborcyjny był dla nich niejako wygodny (mieli na co narzekać w kazaniach

). Więc to wygląda trochę tak, jakby prawica z tym wyrokiem TK wyskoczyła przed szereg i zrobiła zarówno sobie jak i KRK niedźwiedzią przysługę.
(17.06.2025, 11:48)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Lepszym określeniem było by to dla wierzących w sposób ortodoksyjny. Natomiast świat nie jest taki czarno-biały i wiele osób autentycznie wierzących w tej kwestii dotyczących aborcji nie do końca zgadzało się ze stanowiskiem KRK. Więc tutaj również podejrzewam, że Kościół poniósł pewne straty, nie zyskując nic bo przecież ortodoksi tak czy siak by przy nim trwali.
To już kwestia rozumienia "autentycznie wierzących". Liczba wiernych nie jest priorytetem, chociaż jest ważna. Na pewno ważne nie powinno być (niestety zbyt często jest), żeby Kościół posiadał wpływy i władzę lub cieszył się sympatią liberalnych członków społeczeństwa (nawet jeśli stanowią przeważającą większość).
Znaczy wiesz, jeżeli przez autentycznie wierzących uznasz tych, którzy w 100% zgadzają się z tym co naucza KRK to zważywszy nawet na tak banalną sprawę jak powstrzymanie się od zjadania zwierząt w piątek, czy stosowanie antykoncepcji populacja katolików w Polsce gwałtownie się kurczy - być może nawet do kilkunastu procent społeczeństwa. Rozumiem tutaj dylemat ile można odrzucić z doktryny aby wciąż móc się nazwać katolikiem, ale ciężko mi tu uznać wyrok TK za sukces Kościoła. Bo co to niby za sukces - za pomocą paragrafów wymuszono pewne przepisy wynikające z wiary na ogóle obywateli. Przez co ostatecznie ogólna akceptacja dla aborcji w różnych postaciach w społeczeństwie wzrosła.
Sukcesem KRK byłoby gdyby udało im się przekonać jakiś odsetek społeczeństwa, który do tej pory myślał inaczej, do tego, że aborcja ciężko upośledzonego płodu jest czynem bezwzględnie złym i w każdym przypadku całkowicie niedopuszczalnym. Tymczasem skutek tych zmian był dokładnie odwrotny.
(17.06.2025, 11:48)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Swoją drogą z tą aborcją to było dość ciekawe, bo nie kojarzę aby hierarchia kościelna jakoś paliła się do zmian w kwestii aborcji i ten kompromis aborcyjny był dla nich niejako wygodny (mieli na co narzekać w kazaniach
).
Trochę to niespójne. Z jednej strony nie kojarzysz, żeby hierarchia paliła się do zmian, a z drugiej strony zauważasz, że "narzekaliśmy" na legalną aborcję w kazaniach.
(17.06.2025, 12:03)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Znaczy wiesz, jeżeli przez autentycznie wierzących uznasz tych, którzy w 100% zgadzają się z tym co naucza KRK to zważywszy nawet na tak banalną sprawę jak powstrzymanie się od żarcia mięsa w piątek, czy stosowanie antykoncepcji populacja katolików w Polsce gwałtownie się kurczy - być może nawet do kilkunastu procent społeczeństwa.
Pomińmy to jedzenie mięsa, bo to nie jest ważne. Natomiast etyka seksualna, stosunek do aborcji i eutanazji itd. to są sprawy kluczowe, bo one wynikają z istoty katolickiego nauczania. Jeśli dana osoba ich nie przyjmuje, to znaczy, że nie zna tego nauczania lub je zna i odrzuca. W każdym przypadku nie jest de facto katolikiem.
(17.06.2025, 12:03)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Sukcesem KRK byłoby gdyby udało im się przekonać jakiś odsetek społeczeństwa, który do tej pory myślał inaczej, do tego, że aborcja ciężko upośledzonego płodu jest czynem bezwzględnie złym i w każdym przypadku całkowicie niedopuszczalnym. Tymczasem skutek tych zmian był dokładnie odwrotny.
Zacznę od tego, ze tutaj ważne jest, jak interpretuje się pojęcie "ciężko upośledzonego płodu". Uznawano np. zespół Downa za podpadający pod to pojęcie i około 30% aborcji z przesłanki eugenicznej dotyczyło takich sytuacji.
Odnośnie reszty to muszę przyznać, że też tak kiedyś uważałem. Myślałem też, że zawsze stan prawny organicznie wyrasta z norm przyjętych przez daną społeczność. Teraz uważam, że jest też oddziaływanie w drugą stronę. Tj. stan prawny
może w dłuższej perspektywie zmienić światopogląd danej społeczności. Pewnie w sprawie aborcji i w obecnych warunkach polskich nie jest w stanie doprowadzić do tego efektu samodzielnie, ale myślę, że jest krokiem w dobrym kierunku.
(17.06.2025, 12:31)Slup napisał(a): [ -> ]Trochę to niespójne. Z jednej strony nie kojarzysz, żeby hierarchia paliła się do zmian, a z drugiej strony zauważasz, że "narzekaliśmy" na legalną aborcję w kazaniach.
Chodziło mi o to, że raczej nie było w tym czasie jakiś nacisków ze strony hierarchii na polityków w tym względzie. Przynajmniej nie dało się ich zauważyć. A narzekanie na coś a postulowanie zakazu prawnego tego czegoś to jednak dwie różne kwestie są.
Cytat:Pomińmy to jedzenie mięsa, bo to nie jest ważne. Natomiast etyka seksualna, stosunek do aborcji i eutanazji itd. to są sprawy kluczowe, bo one wynikają z istoty katolickiego nauczania. Jeśli dana osoba ich nie przyjmuje, to znaczy, że nie zna tego nauczania lub je zna i odrzuca. W każdym przypadku nie jest de facto katolikiem.
No ja nie będę Was pouczał kogo za katolika uznać a kogo nie, bo to była by impertynencja z mojej strony. Tylko, że w tym momencie przy takiej interpretacji zbyt wielu katolików w Polsce nie zostaje a już na pewno nie można mówić, że to jest jakaś większość.
Cytat:Zacznę od tego, ze tutaj ważne jest, jak interpretuje się pojęcie "ciężko upośledzonego płodu". Uznawano np. zespół Downa za podpadający pod to pojęcie i około 30% aborcji z przesłanki eugenicznej dotyczyło takich sytuacji.
Pozwól, że się do tego nie odniosę, bo nie jest moim celem rozpoczynanie tutaj dyskusji czy aborcja z powodu wad płodu jest zasadna czy też nie.
Cytat:Odnośnie reszty to muszę przyznać, że też tak kiedyś uważałem. Myślałem też, że zawsze stan prawny organicznie wyrasta z norm przyjętych przez daną społeczność. Teraz uważam, że jest też oddziaływanie w drugą stronę. Tj. stan prawny może w dłuższej perspektywie zmienić światopogląd danej społeczności. Pewnie w sprawie aborcji i w obecnych warunkach polskich nie jest w stanie doprowadzić do tego efektu samodzielnie, ale myślę, że jest krokiem w dobrym kierunku.
Nie sądzę aby w tym przypadku tak było. Raczej obserwujemy tutaj mechanizm, że im bardziej naciągniemy wahadło w jedną stronę to bardziej odchyli się ono w drugą. Skutek wyroku TK na ten moment jest to, że wzrosła akceptacja dla aborcji Polsce i nie za bardzo widzę tutaj jakieś czynniki, które mogłyby ten trend odwrócić.
(17.06.2025, 13:50)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Chodziło mi o to, że raczej nie było w tym czasie jakiś nacisków ze strony hierarchii na polityków w tym względzie. Przynajmniej nie dało się ich zauważyć. A narzekanie na coś a postulowanie zakazu prawnego tego czegoś to jednak dwie różne kwestie są.
To "narzekanie" było postulowaniem zakazu prawnego. Poza tym nie wiem, jakich nacisków byś oczekiwał (i ciekaw jestem jak bardzo liberałowie byliby krytyczni, gdyby jakieś bardzo bezpośrednie naciski lub np. wskazania na kogo należy głosować się pojawiły). W każdym razie KEP wielokrotnie się na ten temat wypowiadała i zawsze jej stanowisko było takie, że ta kwestia nie jest negocjowalna i nie może być przedmiotem kompromisu. Każdy polityk znał to stanowisko.
(17.06.2025, 13:50)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]No ja nie będę Was pouczał kogo za katolika uznać a kogo nie, bo to była by impertynencja z mojej strony. Tylko, że w tym momencie przy takiej interpretacji zbyt wielu katolików w Polsce nie zostaje a już na pewno nie można mówić, że to jest jakaś większość.
Katolicyzm jest (lub był) elementem polskiej kultury. W sensie zwyczaju, pewnych nawyków itd. katolików jest nadal większość, ale to jest bardziej tradycja niż faktyczna wiara. Osoby faktycznie wierzące i rozumiejące, w co i dlaczego wierzą, zawsze stanowiły mniejszość.
(17.06.2025, 13:50)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Pozwól, że się do tego nie odniosę, bo nie jest moim celem rozpoczynanie tutaj dyskusji czy aborcja z powodu wad płodu jest zasadna czy też nie.
Stwierdzam tylko fakt, że przesłanka eugeniczna była stosowana w przypadku zespołu Downa (właściwie ograniczała o połowę liczbę żywych urodzeń z tym zespołem). Nie stwierdzam, czy to zasadne i nie wciągam do takiej dyskusji.
(17.06.2025, 13:50)DziadBorowy napisał(a): [ -> ]Nie sądzę aby w tym przypadku tak było. Raczej obserwujemy tutaj mechanizm, że im bardziej naciągniemy wahadło w jedną stronę to bardziej odchyli się ono w drugą. Skutek wyroku TK na ten moment jest to, że wzrosła akceptacja dla aborcji Polsce i nie za bardzo widzę tutaj jakieś czynniki, które mogłyby ten trend odwrócić.
Teoria wahadła nie jest powszechnie obowiązującym prawem, ale rozumiem Twój argument. Przyszłość pokaże, jak się rozwinie sytuacja.
(17.06.2025, 03:53)Arrogance napisał(a): [ -> ]- w jednoczenie się z przyrodą - zdaje się, że chodzi o chodzenie po trawie na bosaka;
Straszne.

Ja często chodzę po swojej trawie na bosaka, a do wróżek (niezależnie od denominacji) nie chadzam. Wy konserwatyści naprawdę musicie mieć zdrowo namieszane w głowach, żeby w czymś takim upatrywać problem.

DziadBorowy napisał
Cytat:Wytłumaczysz mi co jest honorowego w kibolskich ustawkach? Uwzględniając również to kto tak na prawdę za tym środowiskiem stoi? Bo wiesz jak dla mnie całe to pierniczenie o honorze w tym kontekście brzmi trochę tak jak romantyzowanie gwałtu. Nie piję tu osobiście do Ciebie, ale pierwszym widocznym skutkiem wyboru Nawrockiego jest to, że sporo ludzi, którzy wcześniej do kiboli miało stosunek w stylu "niech policja weźmie pały, armatki wodne i leje hołotę bez litości" nagle sobie tych bandziorów zaczyna usprawiedliwiać.
Ooo...! W sumie słuszna uwaga z którą jak najbardziej trzeba się zgodzić. Może warto pociągnąć temat i rozwinąć. Świadomie/nieświadomie Nawrocki dowartościował nie tyle te grupki, co znaczną część wyborców, dalej miało to wpływ na wynik wyborczy. Zachęcam do lektury tego krótkiego artykułu, dwa razy sprawdzałem autora. Nie chciało mi sie wierzyć, że coś takiego napisał Leszek Jażdżewski będący jakby z "innej bajki".
Cytat:To czego szczerze nie znoszą to pełnego hipokryzji polityczno-medialnego mainstreamu, wciskającego im głodne kawałki o "ratowaniu demokracji", gdy w rzeczywistości chodzi o stołki dla kolejnej ekipy kolesi. (...)
Mainstream ma im do zaoferowania program korekcyjny. Jesteście mężczyznami: czytaj potencjalnymi gwałcicielami. Kobiety są od was lepsze. Musicie przestać je dyskryminować i przeszkadzać im w związkach, karierach, poszukiwaniach własnej seksualnej tożsamości. Jesteście zbędni, w zasadzie przegrani na starcie. Możecie wprawdzie być feministami, używać końcówek, ale i tak będziecie podejrzani. Zachowajcie czujność jeśli macie nie zostać scancelowani. A to oznacza faktyczną cywilną śmierć, w świecie, który nie zna rzeczywistości poza siecią.
Nic dziwnego, że odrzucają gremialnie cały ten pakiet, przyjmując - z zastrzeżeniami - światopogląd prawicowy. Tam odnajdują wewnętrzną wolność, podczas gdy rządząca dyskursem lewica oburza się na nich, wytykając palcem i wyzywając od faszystów, rasistów i homofobów. To oznacza jeszcze ostrzejszą polaryzację w ramach faktycznej samoobrony.
https://wydarzenia.interia.pl/wybory/pre...urce=autor
Kupienie dowartościowanie "kiboli" części wyborców spowodowane jest właśnie tą agresywną propagandą, która dezawuuje normalność. Jak słusznie zauważa w ramach samoobrony. Nie da się tak po prostu zdeptać męskiej godności u wszystkich. Efektem tego w dużej mierze jest samotność społeczeństw, katastrofalny niż demograficzny i tworzenie takich wartości o których wspomniałeś. Nazywa to słusznie zniewoleniem
cancel culture.
Odnosi się celnie do polityków, jedynie ... Nie do siebie. Co on jak naczelny Liberte! może w tej sprawie zrobić, jak przeciwstawić się całej tej destrukcyjnej ideologii.
Kibole to nie jest żadna tam normalność. To jest patologia szkodliwa dla społeczeństwa i wylęgarnia znacznie poważniejszych przestępstw niż zadymy grupek debili w lesie. Co dalej - w ramach przywracania zdrowych męskich zachowań normalizacja napadów, gwałtów i rozbojów? Wszak ich sprawcy zapewne tylko walczą o męską godność.
(18.06.2025, 11:10)Socjopapa napisał(a): [ -> ]Straszne. Ja często chodzę po swojej trawie na bosaka, a do wróżek (niezależnie od denominacji) nie chadzam. Wy konserwatyści naprawdę musicie mieć zdrowo namieszane w głowach, żeby w czymś takim upatrywać problem.
Często się chodzi na bosaka po domu, więc wyjście na ogród jest płynne i nie widzę w tym nic dziwnego.
Ergo raczej pisał o takich trendach gdy ktoś nagle kupuje gong tybetański by zanurzać się w "kąpielach dźwiękowych" łącząc się tym samym z wszechświatem i usuwając traumy z DNA, a potem oczywiście ściąga skarpety i udaje się na obowiązkowy bosy spacer łączący z Matką Naturą, po drodze przytulając się do drzew, wrzucając oczywiście wszystko na rolkę na insta. Robisz tak?
