A skąd wziął się Trump?
17 stycznia tego roku ukazał się o (dziwo!) niezauważony przez nasze mainstremowe (czyt mętnego nurtu) media artykuł w New York Times. Wywiad odsłaniający kulisy wsparcia Trumpa przez Dolinę krzemową.
Artykuł dość dobrze pokazuje zawłaszczenie szacownych demokratów przez skrajnie marksistowskie siły, czego efektem było pojawienie się Trumpa. To odpowiedź na koszmarne działania administracji Obamy i później Bidena.
Artykuł jest dość długi, napisany dosłownie jak mówił przepytywany. Omówię jego najważniejsze części podając jednocześnie oryginalny link.
https://www.nytimes.com/2025/01/17/opini...alley.html
Wywiad jest z weteranem Doliny krzemowej Marc Andreessen, działający tam od jej początków. Był współtwórcą pierwszej przeglądarki internetowej Netscape. Zawsze wspierał demokratów, a w ostatnich wyborach wsparł Trumpa podobnie jak większość Doliny.
Wspomina ciepło świetny klimat rozwoju z czasów Clintona i Gora z którymi się dogadywano bez kłopotu. Oni dwaj mieli mieć największy wpływ na rozwój Doliny krzemowej. Republikanów uważano za zacofanych rasistów z innej epoki nie potrafiących posługiwać się właśnie powstającym internetem. Był to czas kiedy na tapecie były sprawy gejowskie. Dolina wspierała finansowo bez problemu ich organizacje, które były wówczas częścią programu społecznego demokratów. Godzono się na wyższe stawki podatkowe, nie miały znaczenia przy ogromnych zyskach. Liberalna wolność, datki na cele charytatywne dawały poczucie bycia dobrym człowiekiem. Nazywano to ideologią kalifornijską, takie połączenie kulturowej bohemy z przemysłem high-tech Doliny krzemowej. Duch hippisów wraz z przedsiębiorczością yuppis.
Wszystko to łączyło się z Partią demokratyczną, nazywa on to syntezą. Kiedy przyszedł Obama ciepło patrzący na technologię, spodziewano się po nim podobnych zachowań. Jeszcze pierwsza kadencja Obamy była w miarę normalna, kłopoty zaczęły się od drugiej.
To co mówi Andreessen przypomina
Olbrzyma zbuntowanego Rand. Do firm zaczęli przychodzić wychowankowie zradykalizowanych uniwersytetów z lat 2008-2012 z dobrych domów, dzieci elit, które odniosły sukces. Określa je
nienawidzącymi elit komunistami, trafiały do firm, jak i biur kongresowych.
Cytat:Andreessen: Okazało się, że była to koalicja radykałów ekonomicznych i to był wzrost Berniego Sandersa, ale dzieciaki zwróciły się przeciwko kapitalizmowi w bardzo fundamentalny sposób. Wyszli jako jakaś wersja radykalnego marksisty, ze z fundamentalnie zmienionym przesłaniem z „Kapitalizm jest dobry i umożliwia dobre społeczeństwo” na „Kapitalizm jest zły i należy go zburzyć”. A potem była druga część, rewolucja społeczna, która była Wielkim Przebudzeniem, a potem te wszystkie rzeczy razem wzięte. I był taki moment, kiedy przeciętny, nowo przybyły dzieciak z Harvardu w 2006 roku był zapatrzonym w karierę ambitnie dążącym do celu, a jego rozmowa z tobą brzmiała: „Kiedy dostanę awans, ile będę zarabiał i kiedy będę zarządzać w firmie?” I o to właśnie chodziło. W 2013 roku przeciętny, nowo przybyły dzieciak z Harvardu mówił: „[przekleństwo] to. Spalimy system. Wy wszyscy jesteście źli. Biali ludzie są źli. Wszyscy mężczyźni są źli. Kapitalizm jest zły. Technologia jest zła”.
Douthat: Ale oni pracują dla ciebie. To ludzie, którzy pracują dla ciebie.
Andreessen: Oczywiście. Więc miałem taki moment z dyrektorem naczelnym, którego nazwiska nie wymienię, ale powiedział mi z poczuciem narastającego przerażenia: „Myślę, że niektórzy z tych dzieciaków dołączają do firmy nie z zamiarem robienia czegoś dla nas, ale z zamiarem zniszczenia nas”. Są oni przede wszystkim zawodowymi aktywistami w swoich umysłach. I okazuje się, że najskuteczniejszym sposobem na wykonywanie profesjonalnego aktywizmu jest teraz zniszczenie firmy od środka. Spotkania wszystkich pracowników zaczęły być bardzo kontrowersyjne. Na spotkaniach wszystkich pracowników jako dyrektor generalny dostawałeś ochrzan, pojawiali się tam ci niezwykle wściekli pracownicy, którzy byli po prostu wściekli z powodu zbyt dużej liczby białych mężczyzn w zespole zarządzającym. „Dlaczego jesteśmy korporacją nastawioną na zysk? Czy nie wiesz, jakie straszne skutki ma ta technologia? Musimy wydawać nieograniczone pieniądze, aby mieć pewność, że nie emitujemy żadnego dwutlenku węgla”. Więc po prostu bierzesz długą listę modnych, radykalnych, lewicowych stanowisk tamtych czasów i spędzają mnóstwo czasu w firmie, zasadniczo organizując się wokół tego. I powiem uczciwie, myślę, że w większości tych firm tego typu osoby nigdy nie zbliżyły się do 100 procent siły roboczej. Ale stało się tak, że stali się, jak 20 procent, może 30 procent. A potem jest ten wielki środek „idź, dogaduj się” ludzi, którzy generalnie również uważają się za Demokratów. I oni po prostu próbują podążać za trendami. Więc bierzesz ten aktywistyczny rdzeń 20 procent, dodajesz 60 procent „idź, dogaduj się” ludzi i nagle prezes doświadcza: „O mój Boże, 80 procent moich pracowników zradykalizowało się w kierunku programu politycznego”. To, co ludzie mówią z zewnątrz, to: „Cóż, powinieneś po prostu zwolnić tych ludzi”. Ale jako prezes nie możesz zwolnić 80 procent mojego zespołu. A swoją drogą, muszę iść i zatrudnić ludzi, aby ich zastąpić innymi. A inni ludzie w innych firmach zachowują się w ten sam sposób. I nie mogę iść i zatrudnić dzieciaków po studiach, ponieważ po prostu zdobędę więcej aktywistów. I tak właśnie te firmy zostały przejęte.
I jeszcze coś, co wyjaśnia mentalnie pogoń za D.E.I.:
Cytat:Andreessen: Będę mówić w imieniu grupy, ponieważ istnieje wiele podobieństw między różnymi graczami, którzy są poddawani tym samym naciskom. Będę mówić w imieniu grupy. Po pierwsze, pozwólcie, że wyprowadzę was z błędu, jeśli sami jeszcze tego nie zrobiliście.
Pogląd, że amerykańscy prezesi działają jak kapitalistyczni optymalizatorzy zysków, jest po prostu całkowicie błędny. To tak jakby Cel nr 5. Są cztery cele o wiele ważniejsze. I nie dotyczy to tylko dużych firm technologicznych. Dotyczy to kadry kierowniczej praktycznie wszystkich w firmach z listy Fortune 500. Powiedziałbym, że:
Cel nr 1 brzmi: „Jestem dobrym człowiekiem”. „Jestem dobrym człowiekiem” jest o wiele ważniejsze niż marża zysku. Ogromne. I dlatego te duże firmy nagle kompletnie oszalały na punkcie marketingu. Dlatego oszalały na punkcie D.E.I. Dlatego widzieliście, jak wszyscy współdziałają w bojkotach mediów społecznościowych. Mam na myśli poziom jednolitości, jednomyślności w procesie myślowym między prezesami firm z listy Fortune 500 a tym, co publikuje się na łamach „The New York Times”, na Harvardzie i w Fundacji Forda – są po prostu ze sobą związani. A przynajmniej tak było przez cały ten okres. Uważam to za zabawne, ponieważ jedynymi prawdziwymi grupami ludzi, które uważają prezesów korporacji za maszyny do optymalizacji zysków, są ludzie ze skrajnej lewicy, którzy są zagorzałymi marksistami, którzy naprawdę w to wierzą, a potem ludzie ze skrajnej prawicy, którzy, jak sądzę, boją się, że prezesi są tacy, ale może też mają taką nadzieję, a później zdają sobie sprawę, że tak nie jest. Tak więc główną reakcją firm technologicznych z Doliny Krzemowej i ludzi, o których mówisz, nie było: „Oto, co musimy zrobić, żeby zarabiać pieniądze i żyć pod rządami Demokratów”. Najważniejszą rzeczą była ta sama kompletna panika, jaką można było zaobserwować w korporacyjnej Ameryce i jaką można było zaobserwować w prasie.
Obecnie firmy w USA porzucają D.E.I widząc do czego doprowadziła ta paranoiczna idea, jak obróciła się przeciwko USA i to w momencie konfrontacji z Chinami. Tu warto nadmienić, że Hollywood z jakiś powodów nadal pozostaje w dużej mierze przy swoim.
Podczas pierwszej kadencji Trump miał nie kontrolować wszystkiego i demokraci nadal wywierali destrukcyjny wpływ na biznes USA. Kadencja Bidena to już bezpośrednie naciski na firmy, wszyscy musieli się podporządkowywać dla możliwości prowadzenia biznesu.
Cytuje artykuł:
Cytat:Andreessen: [Śmiech.] To, co właśnie powiedziałeś, byłoby świetne w porównaniu z tym, co faktycznie dostaliśmy. Więc jeszcze raz, warunkiem wstępnym, jaki dostaliśmy w przypadku kryptowalut, było po prostu próba zabicia ich. Ta cała sprawa z debankingiem — po prostu debankingowali całe pokolenie założycieli. Debankingowali ich rodziny. Naprawdę zniszczyli ludziom życie. Po prostu zabijali firmy na lewo, prawo i środek, po prostu debankingując, niszcząc firmy. Wprowadzili regulację poprzez egzekwowanie. Nigdy nie zdefiniowaliby, jakie są zasady. Po prostu pozywali ludzi arbitralnie, gdy nie sądzili, że mogą pozywać ludzi i wygrywać, a następnie wydawali te rzeczy zwane zawiadomieniami Wellsa, które są zasadniczo publicznym ogłoszeniem, że rząd pozwie cię w przyszłości, co jest zasadniczo wyrokiem śmierci dla firmy, prawda? Więc widzieliśmy to wykonywanie surowej autorytarnej władzy administracyjnej nałożonej na kryptowaluty. Zasadniczo widzieliśmy początki tego, co naszym zdaniem miało zostać zastosowane do sztucznej inteligencji. Więc sztuczna inteligencja musi być bardzo ostrożnie kontrolowana przez rząd lub przez pomocników rządu, aby upewnić się, że nie ma mowy nienawiści ani dezinformacji, co oznacza, że musi być całkowicie kontrolowana politycznie. Próbowaliśmy trzymać głowy nisko, po prostu próbując budować start-upy. Potem Ben i ja pojechaliśmy do Waszyngtonu w maju 2024 roku. Nie mogliśmy spotkać się z Bidenem, ponieważ, jak się okazało, w tamtym czasie nikt nie mógł się z nim spotkać. Udało nam się spotkać z kadrą kierowniczą wyższego szczebla. Spotkaliśmy się więc z bardzo wysoko postawionymi osobami w Białym Domu, w samym sercu. Zasadniczo przekazaliśmy nasze obawy dotyczące sztucznej inteligencji, a ich odpowiedź brzmiała: „Tak, krajowy program dotyczący sztucznej inteligencji. Wdrożymy go w administracji Bidena i w drugiej kadencji. Upewnimy się, że sztuczna inteligencja będzie funkcją dwóch lub trzech dużych firm. Będziemy bezpośrednio regulować i kontrolować te firmy. Nie będzie żadnych start-upów. Ta cała sprawa, w której myślicie, że możecie po prostu zakładać firmy, pisać kod i udostępniać go w internecie — te dni już minęły. To się nie wydarzy”. Byliśmy zszokowani, że było jeszcze gorzej, niż myśleliśmy. Powiedzieliśmy: „Cóż, to wydaje się naprawdę radykalne”. Powiedzieliśmy: „Szczerze mówiąc, nie rozumiemy, jak zamierzacie kontrolować i zakazywać otwartej sztucznej inteligencji, ponieważ w internecie jest tylko matematyka i kod. Jak zamierzacie to kontrolować?”. A odpowiedź brzmiała: „Podczas zimnej wojny sklasyfikowaliśmy całe obszary fizyki. Jeśli będziemy musieli to zrobić dla matematyki lub sztucznej inteligencji w przyszłości, zrobimy to również.
A tu opinia dziennikarza prowadzącego wywiad, którą Andreessen potwierdza:
Cytat:Douthat: To ciekawe, ponieważ to, o co walczysz, to w zasadzie to, co stało się normickim konserwatywnym podejściem do Doliny Krzemowej w latach Trumpa. A mianowicie, że istniał rodzaj powstającego politycznego, kulturalnego establishmentu medialnego, który powstał w pełni, aby przeciwstawić się Trumpowi. Wszyscy byli na tej samej stronie. Dolina Krzemowa była, w zasadzie, podmiotem nadzorującym informacje. Zawsze miałem tendencję do myślenia, że istniał pewien rodzaj mentalności nastawionej na zysk, z którą Dolina Krzemowa zawierała polityczne kompromisy, aby utrzymać się w biznesie, tak jak zawiera się polityczne kompromisy w obcym kraju.
Cóż, każdy usiłuje przeżyć. Na marginesie, podobnie medialny establisment mamy w Polsce. Wspiera on jedynie słuszną opcje, tak wygląda zmierzch demokracji.
Dalej porusza się jeszcze kilka problemów USA, zwraca uwagę na niebezpieczeństwo mediów społecznościowych w kontekście demokracji. Jest też jedna ciekawa konkluzja wobec UE i ograniczeń cyfrowych – albo przodownikiem światowych technologii będą USA, albo będą Chiny. Proste, można sobie wybrać...
Ktoś taki Trump musiał się pojawić, nawinął się w odpowiednim okresie. Łatwiej też zrozumieć odrzucenie destrukcji D.E.I. To też wybór społeczeństwa. Dolina krzemowa po prostu nie miała wyjścia, poparła Trumpa. Obecnie ze względu na Chiny i wyścig technologiczny Dolina ma pełne poparcie obecnej administracji. Co do Obamy jest uzasadnione podejrzenie, że rządził z drugiego rzędu za niedołężnego Bidena, zwłaszcza w ostatnim okresie. Opinia publiczna nie wiedziała specjalnie o stanie Bidena, lecz wywiady bez wątpienia tak. Niedołężny prezydent na czele USA na pewno ośmielił Putina do agresji i nie przeliczył się co do reakcji USA.