Forum Ateista.pl

Pełna wersja: Star Trek
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
To był ten, w którym data robił za Pinokio a Pana Dżepetto zaatakowały gwiezdne kryształy?
Fenomen Start Treka i tak jest znikomy w porównaniu z universum Start Wars i jego wpływem na kulturę masową. I słusznie Uśmiech
Skywalker napisał(a):Fenomen Start Treka i tak jest znikomy w porównaniu z universum Start Wars i jego wpływem na kulturę masową. I słusznie Uśmiech

Hmmm... Nie sądzę. Wszak na cześć właśnie jednego ze statków kosmicznych z uniwersum ST nadano nazwę rzeczywistemu wahadłowcowi NASA. Nie słyszałem żeby jakiś prom nazwano np. "Obi-Wan".
Skywalker napisał(a):Fenomen Start Treka i tak jest znikomy w porównaniu z universum Start Wars i jego wpływem na kulturę masową. I słusznie Uśmiech
Pomyśl, co można łatwiej sprzedać nastolatkowi: dwóch gości naparzających się świetlnymi mieczami czy rozważania na temat kosmologicznych paradoksów, itp. :?:
Jorge z Burgos napisał(a):ja bym pooglądał jakby mi ktoś napisał w jakiej kolejności trzeba to oglądać
W dowolnej. Byle nie na trzeźwo. Bełkot tam panujący nie do zniesienia.
http://www.youtube.com/watch?v=BC_A8_u5K...re=related
exodim napisał(a):Hmmm... Nie sądzę. Wszak na cześć właśnie jednego ze statków kosmicznych z uniwersum ST nadano nazwę rzeczywistemu wahadłowcowi NASA. Nie słyszałem żeby jakiś prom nazwano np. "Obi-Wan".

Nie sądze aby więcej ludzi byłaby w stanie skojarzyć np. Spocka niż Lorda Vadera.

NotInPortland napisał(a):Pomyśl, co można łatwiej sprzedać nastolatkowi: dwóch gości naparzających się świetlnymi mieczami czy rozważania na temat kosmologicznych paradoksów, itp.

Ale my jesteśmy w części "Kultura i sztuka" a nie "Nauka" ;]. Wiem że fani ST nie lubią tych od SW (i na odwrót) ale prawda jest taka że w ST wieje nudą i sztucznością a same universum jest słabiutko rozbudowane. Universum SW jest tak wielkie w czasie i przestrzeni że pomimo iż jestem jego fanem od 10 lat to nie jestem w stanie do dziś tego w całości ogarnąć.
Oba są przykładami fantastyki ze słabymi światami, ale jeżeli już muszę wybierać, to Star Wars ma bardziej logiczny wszechświat od Star Treka, kojarzącego mi się głównie z parakomunistyczną utopią.
Cytat:Minęło zaledwie kilkanaście lat od nakręcenia tych scen, a my już używamy takich gadżetów...

Taa, gadżety - szkoda że nas jednak w tym kosmosie nie ma. Może za kilkanaście wieków.

Cytat:Pomyśl, co można łatwiej sprzedać nastolatkowi: dwóch gości naparzających się świetlnymi mieczami czy rozważania na temat kosmologicznych paradoksów, itp.

Jestem przekonany, że gdybym nie widział SW jako dzieciak i dzisiaj nie miałbym do tego lekkiego sentymentu (bo fanatykiem SW nigdy nie byłem) to również dzisiaj bym tego nie polubił. Podobnie jako dorośli ludzie nie oglądamy nowych kreskówek, bo są zbyt trywialne - co najwyżej wracamy do tych, które widzieliśmy jako dzieci bo mamy do nich sentyment.
Avx napisał(a):Oba są przykładami fantastyki ze słabymi światami, ale jeżeli już muszę wybierać, to Star Wars ma bardziej logiczny wszechświat od Star Treka, kojarzącego mi się głównie z parakomunistyczną utopią.

W koncu ktos to zauwazyl Język. Ja za to wlasnie lubie ST. Komunizm osiagniety na drodze rozwoju technologicznego postulowalem dosyc dawno tu na forum, ST odkrylem pozniej. Serial pokazuje pozytywna wizje jak hipotetycznie wygladala by przyszlosc ludzi. W swiecie ST nie ma wielkich korporacji, pieniedzy, biedy, wojen (miedzy ludzmi) a pomimo to ludzkosc rozwijaja sie dalej realizujac sie poprzez nauke, sztuke i eksploatacje kosmosu.

Skywalker napisał(a):Nie sądze aby więcej ludzi byłaby w stanie skojarzyć np. Spocka niż Lorda Vadera.

W Polsce to fakt. Jednak w USA takiej dramatycznej roznicy pomiedzy rozpoznawalnoscia ST a SW nie widac. Mozna to zaobserwowac np. w ilosci nawiazan w roznych komediach, kreskowkach i pozostalej czesci popkultury. Dodatkowo ST jest starszy (1966 vs 1977) wiec i szybciej sie w popkulturze zadomowil.

Skywalker napisał(a):Universum SW jest tak wielkie w czasie i przestrzeni że pomimo iż jestem jego fanem od 10 lat to nie jestem w stanie do dziś tego w całości ogarnąć.
Prawda jest, ze SW jest duzo bardziej rozbudowane. Lecz co z tego jak wiekszosc nowych produktow ze swiata SW to bajki dla dzieci? Wszystko z nazwa "Clone Wars" to dla mnie duzo wieksza kila niz obrosniety legenda "Holiday Special". Co wiecej bezszczelnosc producentow tej cukierkowej wersji SW niszczy tez ustalony kanon. Najbardziej uderzajacym przykladem jest smierc mistrza Jedi Evena Piella - ginie on w ksiazsce Coruscant Nights I: Jedi Twilight a autorzy kreskowki Clone Wars zupelnie o tym zapomnieli. Tak samo w tej kreskowce przedstawili Mandalorian jako pacyfistow (sic!). Takze cala Nowa Trylogia duzo miesza i psuje wizje swiata SW znana z OT i EU. Na przyklad Boba Fett mial zupelnie inny zyciorys (odsylam do opowiadan Lowcow Nagrod i komiksu Dark Empire). Tak samo wizja Wojen Klonow wynikajaca chociazby z trylogii Zahna zostala w ogole porzucona. Dla mnie swiat SW skonczyl sie wraz z pojawieniem sie NT :C. Mimo to czytam nadal serie dziejace sie po wydarzeniach z OT - aktualnie 4 tom Fate of the Jedi.
Przede wszystkim należy zauważyć, że Star Wars to nie jest science-fiction, lecz fantasy.
Star Wars o wiele więcej ma wspólnego z Neverending Story niż ze Star Trekiem.

Samo umieszczenie akcji w przestrzeni kosmicznej, albo na innej planecie, nie czyni filmu science-fiction.
Inky napisał(a):co najwyżej wracamy do tych, które widzieliśmy jako dzieci bo mamy do nich sentyment.

Z tym nie mogę się zgodzić, bo kreskówki z lat 80/90, nawet jeśli ich nie widziałem w dzieciństwie, są dużo lepsze od tych kręconych w dniu dzisiejszym. Aż wychodzę z pokoju, kiedy młodszy kuzyn puszcza jakąś "współczesną" kreskówkę.

O dziwo, nie tyczy się to częsci komiksów (np Marvela)
Nie o to chodzi. Są lepsze, ale oglądasz je? Ja nie. Pisałem o tych, które widziałem jako dzieciak a nie o tych, których nie widziałem.
666gonzo666 napisał(a):O dziwo, nie tyczy się to częsci komiksów (np Marvela)
Racja, mi do tej pory zdarza się obejrzeć spidermana lub ironmana.
Te intro dobrze pamiętam Uśmiech
http://www.youtube.com/watch?v=KZw64rBswqc

Star Treka znam słabo. Oglądałem tylko kilka odcinków serialu. Jeden odcinek nawet pamiętam, traktował o jakiejś społeczności, która żyła w mega przeludnionym środowisku przez co nie istniało w nim coś takiego jak prywatność. Nawet mi się podobał.
SW znam znacznie lepiej.
max99 napisał(a):Przede wszystkim należy zauważyć, że Star Wars to nie jest science-fiction, lecz fantasy.
Star Wars o wiele więcej ma wspólnego z Neverending Story niż ze Star Trekiem.

Samo umieszczenie akcji w przestrzeni kosmicznej, albo na innej planecie, nie czyni filmu science-fiction.

Co za bzdura! Aż musiałem się zalogować żeby zdementować tę głupotkę. SW to też SF tyle, że odmiany space opera. Nie jestem fanem żadnej z serii, ale ciekawszy jest dla mnie ST z uwagi na poruszanie różnych problemów filozoficznych i moralnych. Bez sensu jest porównywanie ST i SW, bo to dwie różne konwencje SF.
Żarłak napisał(a):SW to też SF

Ale i fantasy. To nie są wykluczające się gatunki. SW jest pełne magicznej Mocy, są duchy, jest przeznaczenie, a gdyby zamienić galaktykę na ocean, to z SF nie zostałoby niemal nic. Nie, nie chcę dyskutować o midichlorianach.

TvTropes napisał(a):Star Wars. On the one hand, it is the story of a farmboy who meets an old wizard, learns magic and swordfighting from him, and then fights an evil wizard and a dark knight. He travels throughout strange lands were he meets monsters, rescues princesses, and....flies a spaceship. Because all this takes place in another galaxy where space aliens fight with laser guns and manual labor is done by robots.

Jeśli chodzi o SF+F, to kojarzę taką pisarkę jak Ursula LeGuin, czytałem dawno temu parę jej książek.

Jeśli chodzi o mnie i moją przygodę z ST, to muszę przyznać, że nie mam żadnej. I raczej nieprędko będę miał, bo przytłacza mnie ilość materiału, a zniechęca jego wiek. Sama koncepcja jest fajna i gdybym miał więcej czasu i nie odstraszały mnie efekty specjalne z lat 70., to czemu nie.
Ewentualnie: czy jest jakieś krótkie minimum, które wystarczyłoby, by móc twierdzić, że się zna Star Treka? Jakiś wybór najlepszych/najważniejszych odcinków ze wszystkich serii, albo coś? Tak żeby się w 12 godzinach zmieściło?

Jeśli chodzi zaś o SW, to oryginalna trylogia była OK i tyle, a tę nową to tylko w 2/3 obejrzałem i jakoś nie mam ochoty na resztę – mniej się kupy trzyma niż ekranizacja Wiedźmina.
Dla mnie SW to zdecydowanie SF lecz troche to uniwersum utrzymane jest w konwencji fantasy jezeli chodzi o sposob opowiadania (Dawno, dawno temu w galaktyce...). Moc mimo wszystko nie moze byc utozsamiana z magia bo jest czesto analizowana naukowo przez bohaterow - i nie mowie tu tylko o nieszczesnych midichlorianach. W ST tez jest pelno kosmitow uzywajacych telekinezy, telepatii i innych nadprzyrodzonych mocy - co wiecej rzadko kiedy dostajemy techniczne wyjasnienie ich zdolnosci.
Cytat:Jeśli chodzi o mnie i moją przygodę z ST, to muszę przyznać, że nie mam żadnej. I raczej nieprędko będę miał, bo przytłacza mnie ilość materiału, a zniechęca jego wiek. Sama koncepcja jest fajna i gdybym miał więcej czasu i nie odstraszały mnie efekty specjalne z lat 70., to czemu nie.

Są też efekty z lat 80/90 Język Nie wszystkie ST są stare. Ja właściwie oglądałem wszystkie z tv poza oryginalną serią i animowaną. Jakoś oryginalna strasznie kiczowa dla mnie się wydaje. Już wolę Star Trek: Enterprise, bo choć ma sporo wad, to chociaż efekty z 2001 są całkiem przyjemne dla oka. No i mimo wszystko nie jest tak kiczowaty jak TOS.
666gonzo666 napisał(a):Z tym nie mogę się zgodzić, bo kreskówki z lat 80/90, nawet jeśli ich nie widziałem w dzieciństwie, są dużo lepsze od tych kręconych w dniu dzisiejszym.

Najlepsze są "Tiny Toons", a szczególnie Dizzy Devil Karuzel i Elmirka :]

http://www.youtube.com/watch?v=QGfIf0VMWoo
Windziarz napisał(a):Ewentualnie: czy jest jakieś krótkie minimum, które wystarczyłoby, by móc twierdzić, że się zna Star Treka? Jakiś wybór najlepszych/najważniejszych odcinków ze wszystkich serii, albo coś? Tak żeby się w 12 godzinach zmieściło?
Selekcja najlepszych odcinków z kilku zupełnie odmiennych (czasem pod każdym względem - nie zmienia się tylko uniwersum w zasadzie) serii to nonsens.

Żeby cokolwiek dobrze poznać ST to trzeba obejrzeć przynajmniej połowę jakiejś serii np. TNG, albo DS9. Enterprise, jak przedmówcy zauważyli, choć mi osobiście się podobał, to ponoć jest zbyt różniący się (czyt. zbyt interesujący) od "kanonu".
Tgc napisał(a):Ja za to wlasnie lubie ST. Komunizm osiagniety na drodze rozwoju technologicznego postulowalem dosyc dawno tu na forum, ST odkrylem pozniej. Serial pokazuje pozytywna wizje jak hipotetycznie wygladala by przyszlosc ludzi. W swiecie ST nie ma wielkich korporacji, pieniedzy, biedy, wojen (miedzy ludzmi) a pomimo to ludzkosc rozwijaja sie dalej realizujac sie poprzez nauke, sztuke i eksploatacje kosmosu.

Ta wizja jednakowóż okazała się zbyt utopijna, nawet w warunkach scenariusza do serialu SF Uśmiech

W późniejszych produkcjach z serii "Star Trek", zwłaszcza w DS9, odchodzi się od futurystycznego komunizmu coraz bardziej. Wracają pieniądze, wracają wojny (między ludźmi).

Po prostu komunizm się nie sprawdził nawet w startreku :p
Stron: 1 2 3 4