Lisbon Story, oglądał ktoś?
Gocek napisał(a):Lisbon Story, oglądał ktoś?
Z 10 lat temu, na fali podniecenia filmami Wendersa

Oprócz pomysłu na kręcenie filmów nieskażonych okiem reżysera, kompletnie nic z filmu nie pamiętam, chyba tylko muzę zespołu Madradeus.
W sumie możnaby filmik odświeżyć

"Ludzkie Dzieci" ("Children of Men", 2006)
Kilgore Trout napisał(a):BO TAK. :] Nie no, nie wiem, podobal mi sie okropnie, coz moge dodac? Mial swietny klimat, fabule, zwroty akcji + kapitalne dlugie ujecie pod koniec 
Trochę za mało zostało powiedziane tutaj o tym filmie, a właściwie o tym co na jego planie wyprawiała ekipa filmowa. Ambicja w ich przypadku musi być pisana przez duże "A".
Otóż ludzie, którzy nakręcili ten film są mistrzami świata w swojej dziedzinie. Oni najwidoczniej nie lubią się nudzić w trakcie wykonywania swojej pracy. Emocje jakie tam panowały podczas kręcenia tych słynnych mastershot'ów musiały sięgać zenitu. Nakręcenie 6-minutowej sceny akcji zawierającej efekty kaskaderskie, pirotechniczne, z dziesiątkami aktorów, jedną kamerą z ręki to wyczyn wprost nieprawdopodobny. Trudno sobie wyobrazić synchronizację tak wielu elementów na planie.
Poniżej dwa najsłynniejsze długie ujęcia z tego filmu:
Scena w samochodzie, 4 minuty
http://www.youtube.com/watch?v=en16i8BY4hI
Scena z walkami ulicznymi, 6 minut
http://www.youtube.com/watch?v=tQLrnN3qsDs
Rojza Genendel napisał(a):Ja bym nie zachęcała.
Bo jeśli najpierw obejrzysz film, a potem weźmiesz się do książki, to twoja wyobraźnia nie będzie już pracować na pełnych obrotach. Lektura odświeży ci sceny z filmu, ale nie stworzy w twoim umyśle nic nowego.
.
A ja się nie zgodzę,
do nakręcenia filmu często się pomija rzeczy z książki albo w niektórych przypadkach scenariusz całkowicie zmienia niektóre fragmenty z książki.
Po przeczytaniu książki film może się nie spodobać bo np.czytając inaczej sobie wyobrażaliśmy bohaterów.
A kiedy się czyta książkę po obejrzeniu filmu startuje się z pewnym "bagażem" który tylko się wzbogaca o nowe rzeczy zawarte w książce.
A tak po za tym mi podobał się film Wachmen a konkretniej sposób w jaki przedstawiają swoich super bohaterów.
Czyli jako zwykłych ludzi którzy tak samo jak wszyscy zmieniają się pod wpływem otaczających ich okoliczności a nawet bardziej niż zwykli ludzie bo oni są cały czas otoczeni przez przemoc i "zło" które korumpuje dobrych ludzi.
Za to jeżeli ktoś szuka filmu o "super-bohaterach", którzy wszyscy mają jakieś super-moce to raczej się zawiedzie na tym filmie

forge napisał(a):A tutaj making of
http://www.youtube.com/watch?v=4A55xTYXMpI
Zastanawia mnie, gdzie zrobiono cięcie w tej scenie z samochodem.
Na potrzeby filmu zbudowano jeżdżące studio jak na zdjęciu poniżej:
a w ostatnich sekundach ujęcia, kamera tak po prostu "wysiada" razem z głównym bohaterem z samochodu i pokazuje Fiata Multipla bez żadnych filmowych przeróbek.
Głupiec napisał(a):Możecie mi polecić jakieś ciekawe, ambitne kino na temat narkotyków?
"Adam & Paul" Leonarda Abrahamsona
znajomi zachęcili mówiąc, że dobra komedia, ale dla mnie okazało się to dramatem. bardzo prawdziwy obrazek życia irlandzkich ćpunów.
CreatedMind napisał(a):A ja się nie zgodzę,
do nakręcenia filmu często się pomija rzeczy z książki albo w niektórych przypadkach scenariusz całkowicie zmienia niektóre fragmenty z książki.
Po przeczytaniu książki film może się nie spodobać bo np.czytając inaczej sobie wyobrażaliśmy bohaterów.
To mi przypomina moją próbę obejrzenia LOTR. Doznałam bolesnego rozczarowania bo przecież ELFY TAK NIE WYGLĄDAJĄ!
dzisiaj byłem w kinie na filmie Bracia i rzecz jasna polecam.
Głupiec napisał(a):Możecie mi polecić jakieś ciekawe, ambitne kino na temat narkotyków?
"My, dzieci z dworca ZOO"
Ostrzegam tylko ze to stary już film ale dla mnie dobry

o narkotykach to rowniez Miasto Boga, Gomorra I Skazany Na Bluesa z Polskich.
Niezły jest też motyw dragsów w
Traffic. Nie tylko od strony biorących, ale też pokazujący sprzedaż, dystrybucję, przemyt i formy walki ze zjawiskiem.
Faktycznie, jak tak o tym pomyślę, to "Dzieci z dworca ZOO", "Trainspotting" i "Requiem dla snu" obrazują, jak zmienia się otoczka narkomanii w przeciągu trzech dekad - ta stylowa, "romantyczna" strona, pełna fajnej muzy i kolorowych dzieciaków - a syf jest ciągle ten sam. Syf najdobitniej pokazał Aronofsky w Requiem, bez dwóch zdań - są ludzie, którzy nie wytrzymują psychicznie na tym filmie. Apogeum chujozy, w jakie można się wplątać będąc uzależnionym <nie tylko od dragsów w przypadku tego filmu> nie pozostawi nikogo niewzruszonym. W Trainspotting taka masakrująca scena to chyba motyw niemowlaka - kto widział, ten pewnie pamięta. Angolskie gwiazdy muzyki <w większości> lat 90tych jako tło tej sieki. Trainspotting, w przeciwieństwie do pozostałych filmów, bywa jednak zabawny <pamiętna scena w kiblu z marmurami i srebrnymi klamkami> - i taka też jest książka, na podst. której powstał

Candy jest ciekawe, film o miłości i wplątanych w nią narkotykach.
Na mnie w requiemię głownię "oddziaływała" muzyka... chyba każdy co ją zna mnie rozumie ?!?
Motyl i skafander, chociaż trochę smutna tematyka

Babylon A.D.
zajebiście mi się podobał.