Mnie tam bardziej kojarzy się z filozofią rodem z liceum.
Z tego, co pamiętam, to nawet jeżeli Bóg jest, to dawno nikogo nie powstrzymał przed przestępstwem. Czyli i w tej sytuacji wolno/można zrobić "wszystko".
(19.10.2016, 23:00)Roan Shiran napisał(a): [ -> ]Mnie tam bardziej kojarzy się z filozofią rodem z liceum.
Z tego, co pamiętam, toawet jeżeli Bóg jest, to dawno nikogo nie powstrzymał przed przestępstwem. Czyli i w tej sytuacji wolno/można zrobić "wszystko".
Jean Paul Sartre napisal - "jesli Bog istnieje - wolno wszystko". Chodzilo mu o to, ze wola Boga mozna usprawiedliwac nawet najgorsze okrucienstwa. Muzulmanie z ISIS sa tego najlepszym przykladem. Sa dowodem na to, ze wiara w Boga nie gwarantuje jakichs wyzszych standardow moralnych. Ba - w wyzej wymienionym przykladzie nie gwarantuje jakichkolwiek standardow...
(20.10.2016, 07:42)El Commediante napisał(a): [ -> ]Pewie to, że jesteście lepsi od nas, nie? Dlatego tak przyjemnie sie ogląda
To jest dreszczowiec, nie ogląda się go przyjemnie. W ogóle nie przypominam sobie żeby mi się przyjemnie oglądało jakiś thriller... No może był jakiś z happy endem, wtedy można by powiedzieć że poczuło się na koniec (przyjemną) ulgę.
Cytat:Pewie to, że jesteście lepsi od nas, nie?
Jacy "wy", wierzący? Chodzi Ci o to, że przyjemnie mi się ten film oglądało, bo schlebiał mojej próżności? A zmieniłbyś zdanie jeślibym zaprzeczyła?
Jak dla mnie są dość proste i trudno mi się w nich doszukać drugiego dna. Cytowaliście je, więc pytam. Jeśli ten film pokazuje jakieś zło i obwinia za nie odejście od Boga, to raczej nie jest to wybitny film i nie zachęcacie do oglądania.
(20.10.2016, 13:57)El Commediante napisał(a): [ -> ]Jak dla mnie są dość proste i trudno mi się w nich doszukać drugiego dna.
Naprawdę? Można je rozumieć na co najmniej dwa sposoby. Bardziej oczywisty jest wg. mnie taki, że wiara w Boga jest czymś co człowieka ogranicza i jak się już przestanie polegać na tym kimś, kto w rzeczywistości nie istnieje, wtedy można naprawdę rozwinąć skrzydła. Taka jest optyka autora słów, on w Boga nie wierzy ("gdy tylko zaakceptujefakt, że Bóg nie istnieje.") W skrócie - człowiek jest zdolny do wielkich rzeczy, jeśli tylko porzuci mrzonki o Istocie Najwyższej, pomagającej w potrzebie.
Drugi jest taki jak zdaje się przynajmniej we trzech założyliście, że człowiek jest zdolny do wszystkiego (najgorszego), jeśli przyjmie, że Bóg nie istnieje. Zgadza się?
Cuda z nieba - film nakręcony przez protestantów mający na celu utwierdzać ich w ich przekonaniach. Dla ateisty ciekawie go obejrzeć, żeby zobaczyć jak rozumują wierzący. Ten film warto puszczać znajomym teistom, których dotknęło jakieś wielkie nieszczęście - na pewno ich podniesie na duchu.
Mi osobiście bardzo szkoda, że w prawdziwym świecie takie coś jak spontaniczna remisja (przez wierzących rozumiana jako cud) zdarza się tak strasznie rzadko.
Osobliwy dom Pani Peregrine- kolejny świetny film Tima Burtona. Nie wiem czemu jest reklamowany jako film dla dzieci. Na sali w kinie było pełno rodziców z dziećmi, a film miejscami uznałbym za zarąbisty horror z takimi okropnymi ryjami, że masakra. Chociaż z drugiej strony jak byłem dzieckiem to sam czytałem sobie baśnie braci Grimm, które też były bardzo brutalne. Film polecam wszystkim miłośnikom fantasy, baśni i bajek.
(20.10.2016, 14:23)białogłowa napisał(a): [ -> ]Bardziej oczywisty jest wg. mnie taki, że wiara w Boga jest czymś co człowieka ogranicza i jak się już przestanie polegać na tym kimś, kto w rzeczywistości nie istnieje, wtedy można naprawdę rozwinąć skrzydła.
Zarówno teizm jak i ateizm są ideami, które można wykorzystać w sposób destruktywny jak i konstruktywny.
Wiara w Boga może dawać ogromną siłę, którą można wykorzystać do pozytywnych rzeczy. Z drugiej strony wiarą w Boga terroryści uzasadniają swoje bestialskie czyny oraz samobójstwa-zamachy.
Ateizm przyswojony przez człowieka o słabym i złym charakterze w niczym mu nie pomoże, raczej jeszcze zaszkodzi. U rozsądnego człowieka będzie się komponował z mądrym stylem życia.
Albo inaczej - jak ktoś jest plugawym debilem, to będzie nim niezależnie od wiary lub niewiary.
"Legenda" z Tomem Hardym w podwójnej roli. Sam film jest solidny. Pozycja dla fanów wspomnianego aktora (więcej Hardiego na ekranie, jej!) oraz dla tych, którzy nie mieli okazji go oglądać, a warto, bo należy do czołówki najlepszych. Film opowiada o dwóch bliźniakach z robotniczego Londynu lat powojennych, którzy rozkręcają własny półświatek. Tak, to nie są wymyślone postacie. Gdy oglądałem cały czas miałem wrażenie, że każdego z braci odgrywa inny aktor. Tom Hardy jest naprawdę przekonywający. Czekam kiedy dostanie oskara.
Na Sundance Channel przypadkowo trafiłem na film z 1987 "Nadstaw uszu (Prick Up Your Ears)" z Gary Oldmanem.
Niesamowity jest ten aktor. Jak dla mnie, to mistrz nad mistrze.
Film oparty na życiorysie skandalizującego gejowskiego pisarza brytyjskiego Joe Ortona.
Polecam, świetna robota.
Muszę znaleźć film z Oldmanem "Sid i Nancy" w roli Sida Viciousa z Sex Pistols (jak mogłem to przegapić)?
PS. Dla niewtajemniczonych tytuł "Prick Up Your Ears" ma ukryte, gejowskie znaczenie, bo jest grą słów ears/arse.
Oldman jet świetny. To kolejny z moich ulubionych aktorskich rzemieślników. Sofeiczu, nie widziałem filmu, o którym wspomniałeś, ale może miałeś okazję obejrzeć "Szpiega"? Co prawda, jak to w filmie o szpiegach, pomimo dramaturgii i ciągłego napięcia, to emocje są dość stonowane, więc Oldman nie mógł się w pełni "wyżyć" w tym obrazie, ale warto zobaczyć. Solidna rola i bardzo dobre kino.
Miał też fajny epizod w "Lawless". No i "Leon zawodowiec" - smaczek. : )
Krótka forma od Pixara - powaliła mnie. Wytacza dość ciężki kaliber, który mnie zupełnie zaskoczył. "Łał".
Rikyu. Mistrz ceremonii herbaty, twórca jej tradycyjnej formy. Zył w najciekawszych czasach Japonii, krótkotrwałe otwarcie na świat pod koniec XVII wieku, zjednoczenie pod władzą Nobunagi i Hideyoshiego. Na rozkaz tego ostatniego popełnił seppuku.
Parę uzupełnień dla tych, którym taki skąpy opis nie wystarcza.
Ad 1
Spoiler!
Konflikt między człowiekiem sztuki a człowiekiem władzy. Rikyu jako idealista, artysta, duchowny buddyjski, który chciałby się tylko ograniczyć do własnej sztuki. Ale jest na usługach władcy Japonii, jego bliski przyjaciel znalazł się po stronie przeciwników Hideyoshiego, "zausznik" władcy przesłuchuje jego innego przyjaciela pod kątem wyrazów niezadowolenia. A na koniec ceremonia ma być wykorzystana do "sprzątnięcia" niewygodnej osoby.
I niezapomniana scena, podczas której Rikyu jednym chwytem przemienia gałąź wiśni i misę wody w dzieło sztuki. Tuż przed kluczowym dialogiem.
Ad 2
Spoiler!
Mój ulubiony film z tej serii, w zasadzie nie opowiada o samym Rikyu ale o ludziach, którzy trzymali jego tradycje i pamięć. Zaczyna się od tego, że następca Rikyu na posadzie mistrza ceremonii jest oburzony z tego, że głowa mistrza została wystawiona na publiczny widok. Następnie młoda księżniczka, i jej sługa "porywają" tę głowę, chcąc ją oddać córce Rikyu. Przy tym odkrywają, że "córka" była... ukochaną mistrza. Dlatego on nie chciał jej oddać Hideyoshiemu za nałożnicę, dlatego ten drugi nakazal harakiri.
Reszta filmu opowiada o tych trzech osobach (następca, księżniczka, sługa) związanych tą tajemnicą. I ich losach pod shogunem Tokugawą, następcą Hideyoshiego
Ad 3
Spoiler!
Film opowiada o ludziach znających samego Rikyu jak i inne postaci tego czasu. W centrum stoi teza, że pierwotnie ceremonia herbaty w bushido była przyjmowana przed bitwą w ramach przygotowania do walki. Po zjednoczeniu Japonii i w warunkach praktycznie pokojowych trzech kolejnych mistrzów ceremonii popełniło seppuku. Ze strzępów opowieści różnych świadków wyłania się obraz, że nie było to przypadkiem, że sami mistrzowie zawarli tajemniczy spirytualny pakt.
Widzę, że coś jest nie tak z odsyłaczem, a nie napisałem nazwy polecanej animacji. Tytuł brzmi "Borrowed time". Strona twórców. Nie wiem dlaczego zniknęło z Vimeo. Może udostępnią później, ale na pewno można znaleźć, bo przecież nic nie ginie w internecie.
Zwiastun w ogóle nie zachęcał mnie do tego obrazu. Wydawał mi się przewidywalny i nudny. Skuszony recenzją zdecydowałem się na konfrontację. Powiem krótko - zwiastun w ogóle nie mówi o czym jest ten film. Recenzja nie kłamie. Jest bardzo dobrze, bardzo pozytywnie bym powiedział, z przesłaniem, wizją i mądrością. Przestałem się obawiać nowego Łowcy Androidów, bo odpowiada za niego ten sam reżyser. Tę pozycję można śmiało zmieścić na półce pomiędzy "Łowcą androidów", a pierwszym "Obcym". Bardzo dobrze zrealizowany, z dobrą grą aktorską. Wyważony i stonowany pod każdym względem.
Idźcie, oglądajcie.
Warsztat aktorski jest dobry. Aktorka pierwszoplanowa udźwignęła swoją rolę. Wszystko w tym filmie jest solidne i trudno mi znaleźć słabe punkty. Pomijam pewne konieczne uproszczenia, które nie są aż tak istotne i nie psują efektu.
A nie jest tak, że jej postać jest zbytnio eksponowana? Opis sugeruje, że ma pełnić rolę kogoś na kształt intelektualnego rambo, a to może razić.
Btw. Blade runner to nie tylko super s-f ale także świetny film neo-noir. Myślę, że jakiekolwiek porównania do tego obrazu muszą uwzględniać ten element gdyż to jedna z ważniejszych przyczyn jego sukcesu po latach.
(17.11.2016, 16:03)Baptiste napisał(a): [ -> ]A nie jest tak, że jej postać jest zbytnio eksponowana?
To postać pierwszoplanowa, więc nie.
(17.11.2016, 16:03)Baptiste napisał(a): [ -> ]Opis sugeruje, że ma pełnić rolę kogoś na kształt intelektualnego rambo, a to może razić.
Dlatego napisałem, że pewne uproszczenia mają miejsce, ale nie psują odbioru, bo nie na tym skupia się film.
(17.11.2016, 16:03)Baptiste napisał(a): [ -> ]Btw. Blade runner to nie tylko super s-f ale także świetny film neo-noir. Myślę, że jakiekolwiek porównania do tego obrazu muszą uwzględniać ten element gdyż to jedna z ważniejszych przyczyn jego sukcesu po latach.
Nie miałem na myśli porównywania tych dwóch filmów ze sobą, tylko jakość realizacji i dbałość o szczegóły.