Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
(21.10.2015, 22:36)NotInPortland napisał(a): [ -> ] (30.09.2015, 09:47)magicvortex napisał(a): [ -> ]i?
Nie ma "i".
(21.10.2015, 10:43)El Commediante napisał(a): [ -> ]Prawdopodobnie szybciej wyślemy nową sondę niż dojedziemy na miejsce Curiositym.
Nikt tam nie pojedzie Curiositym bo nie wolno.
Dlatego jedyne co nam na najbliższe lata pozostanie to fantazjowanie i domysły.
Powtarzam: nie pozostanie. Bo i tak szybciej tam dotrze sonda z Ziemi, jeśli w ogóle. Ten zakaz to tylko taka medialna ciekawostka.
Koleżanka już wyjaśniła.
Tak stanowi prawo.
Następca Curiosity, planowany na rok 2020, ma być tak samo wysterylizowany jak poprzednik, więc też sobie nie zamoczy.
A z zupełnie innej beczki
,,W lipcu tego roku środek masy Układu Słonecznego będzie ponad powierzchnią Słońca. Potrwa to aż do roku 2027."
https://youtu.be/iAfWsvQZWNY?t=4m45s
Ktoś jest w stanie to zweryfikować?
Nic nie odkryto, ani niczego nie dowiedziono. Pewnie dlatego forum milczy, mnie przynajmniej nie chciało się tym podniecać. Nie wierzę w istnienie takiej planety, ale wiara nie ma znaczenia, więc poczekam aż ją faktycznie odkryją : P
Poczytałem na temat tej teorii (nie odkrycia!!) i jest ona bardzo prawdopodobna. W zasadzie tylko istnienie masywnego obiektu tłumaczy taki układ wytrąconych z płaszczyzny US, obiektów Pasa Kuipera. Wydaje mi się że obiekt ten raczej istnieje ale jeżeli jest teraz w pobliżu aphelium to możemy go nie odnaleźć nawet przez dziesięciolecia.
Ale z tego co czytałem chodzi o cielsko niebieskie o rozmiarach Saturna.
Aż mi się wierzyć nie chce, że tak masywny obiekt byłby niezauważalny dla ziemskich oczu.
Też mnie to dziwi. Nawet jakby był daleko to do czorta coś by było widać. A może to Nibiru?

Tak. Teraz, znając przybliżoną lokalizację Ziemianie mogą rozpocząć przygotowania do dokonania zemsty na jaszczuroludziach...
I nie wielkości Saturna, tylko co najwyżej Neptuna albo mniejsza od niego.
Problem jej wykrywalności naświetla poniższe:
Cytat:"Even at its most distant, and at the smallest guesses of how big it is, it's like 24th or 25th magnitude," Brown said, referring to the brightness scale astronomers use, in which higher numbers denote fainter objects. "It's not crazy; this is the kind of stuff people are finding all the time. We just need to go out and cover a good swathe of the sky."
Just how big a swathe? Astronomer Scott Sheppard, of the Carnegie Institution for Science in Washington, D.C., has come up with a rough estimate: between 2,000 and 4,000 square degrees. (For perspective, the full moon as seen from Earth covers about 0.5 degrees of sky.)
Space.com
I dodają, że prawdopodobnie jej wykrycie jest możliwe z teleskopów na północnej półkuli, kiedy większość największych znajduje się na południowej. Żeby pokryć ww. obszar nieba potrzeba 50 nocy spędzonych w teleskopie Subaru na Hawajach.
Ruchome obrazki dla niepiśmiennych.
![[Obrazek: planet-nine-160120b-02.jpg?1453312198]](http://i.space.com/images/i/000/052/737/i02/planet-nine-160120b-02.jpg?1453312198)
Cytat: Tak. Teraz, znając przybliżoną lokalizację Ziemianie mogą rozpocząć przygotowania do dokonania zemsty na jaszczuroludziach...
Śmiej się, śmiej a Żydzi i Masoni pewnie już zaczęli Gwiezdne Wojny.
Jaka jest szansa że to gigantyczna superziemia? Odkrywano już takie.
Dobre pytanie. Chyba duże. W końcu gazowe planety są większe i łatwiej byłoby je zaobserwować. Przy takiej masie to byłby chyba oceaniczny świat pokryty lodem. Ciekawe czy w takich warunkach na tak odległej orbicie, planeta skalista miałaby atmosferę i czy taki kolos wykazuje aktywność geologiczną. Byłaby kicha gdyby się okazało że mamy pod nosem takie cudo a przy badaniach się okazało że jest to jałowy świat, w którym pod lodem jest kwaśny ocean. Inna ciekawa sprawa to czy nadawałaby sie do kolonizacji?
Żydzi i Masoni już się dogadali z Jaszczurołakami, więc mają gwarantowane miejsce na kosmicznej Arce w dniu Sądu. Przyleci niszczyciel planet i pozamiata układ słoneczny.
(23.01.2016, 16:03)Nerwomancjusz napisał(a): [ -> ]Dobre pytanie. Chyba duże. W końcu gazowe planety są większe i łatwiej byłoby je zaobserwować. Przy takiej masie to byłby chyba oceaniczny świat pokryty lodem. Ciekawe czy w takich warunkach na tak odległej orbicie, planeta skalista miałaby atmosferę i czy taki kolos wykazuje aktywność geologiczną. Byłaby kicha gdyby się okazało że mamy pod nosem takie cudo a przy badaniach się okazało że jest to jałowy świat, w którym pod lodem jest kwaśny ocean. Inna ciekawa sprawa to czy nadawałaby sie do kolonizacji?
Na pewno nie byłaby łatwa do zamieszkania, choćby przez samą odległość, bo koloniści musieliby tam lecieć kilkadziesiąt lat. Może za stulecie doleci tam sonda bezzałogowa, jeśli w ogóle coś takiego istnieje. W świetle obecnie raczkujących technologii astronautycznych, niepewności co do istnienia tego globu, rozważanie takich kwestii jest przedwczesne. Obstawiam, że nawet jeśli w ogóle to istnieje, to nie nadaje się do zamieszkania jak to jest z większością wszechświata. Przecież rozważana orbita tej planety jest większa, niż odległość jaką pokonał jakikolwiek pojazd kosmiczny stworzony przez człowieka, no to jak ma być dla nas osiągalna w sensownym wymiarze czasowym? Nie da rady.
Abstrahując od obecnych trudności z podróżami gwiezdnymi, to bez cyborgizacji i wydłużenia ludzkiego życia oraz wyeliminowania chorób cywilizacyjnych człowiek nie skolonizuje kosmosu.
Ostatnio udało się potwierdzić istnienie fal grawitacyjnych.
Właśnie przeczytałem o szczegółach tej obserwacji
Cytat:Co zatem zaobserwowano 14 września ub.r.?
Silny sygnał oznaczony numerem GW150914, widoczny w obu detektorach praktycznie „na oko" i niezależnie zbadany wieloma metodami, nie pozostawia wątpliwości, że po raz pierwszy w historii zarejestrowano zderzenie się dwóch czarnych dziur o masach 36 i 29 mas Słońca i powstanie nowej czarnej dziury o masie 62 mas Słońca, dla której zmierzono też tempo rotacji (spin).
W przedziale częstości od 35 do 150 Hz detektory zarejestrowały osiem ostatnich orbit układu (sygnał o rosnącej amplitudzie i częstości zwany ćwierkiem), po którym nastąpiło połączenie się czarnych dziur w jedną.
Tuż przed zderzeniem czarne dziury poruszały się z połową prędkości światła, 150 tys. km/s.
Zjawisko nastąpiło w kosmologicznej odległości 1,3 mld lat świetlnych od Ziemi (czyli miliard trzysta milionów lat temu) i było najbardziej energetycznym procesem obserwowanym do tej pory przez ludzkość.
W mgnieniu oka trzy masy Słońca zamieniły się, zgodnie z zasadą równoważności masy i energii E=mc2, w czystą energię uniesioną przez fale grawitacyjne.
W momencie największej „jasności" układ emitował dziesiątki razy więcej energii niż cały Wszechświat w falach elektromagnetycznych.
Sygnał był na tyle silny, by mieć przekonanie, że nie jest on wynikiem przypadkowego zbiegu okoliczności.
dr. hab. Michał Bejger
A niech mnie - to się nazywa rozmach natury.
No i przy okazji okazało się, że Einstein kolejny raz miał rację, zakładając, że fale grawitacyjne poruszają się z prędkością światła

zdumiewające jest dla mnie, że ludzie wymyślili i skonstruowali maszynę zdolną wykryć coś takiego

Rzeczywiście aparatura użyta w tym badaniu jest niesamowita.
Ramiona interferometru mają 4 km, a mierzone odchylenia są rzędu attometrów (średnicy jądra atomowego).
Lustra odbijające są najgładszymi obiektami, jakie kiedykolwiek zbudowano i są zamocowane na wymyślnych amortyzatorach niwelujących wszelkie drgania ziemskiego pochodzenia.
![[Obrazek: gravity_wave_tank.jpg]](http://www.sott.net/image/s2/43055/full/gravity_wave_tank.jpg)
(13.03.2016, 23:10)Sofeicz napisał(a): [ -> ]Ramiona interferometru mają 4 km, a mierzone odchylenia są rzędu attometrów (średnicy jądra atomowego).
Nawet lepiej. Attometry to odległości rzędu 1/1000 średnicy jądra atomowego. To, że w ogóle udało się coś zmierzyć, to jakaś magia.
A przy okazji, czy dr hab. Gejber z poprzedniego posta to nie przypadkiem dr hab. Bejger? Bo takiego znam i faktycznie jest astrofizykiem :p
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15