Forum Ateista.pl
500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Polityka (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? (/showthread.php?tid=12817)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - zefciu - 20.02.2016

Pisior - wrócisz do tematu i odniesiesz się jakoś do 500+, czy masz jakąś obsesję na moim punkcie?


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Katol - 20.02.2016

Kutas napisał(a): Pisior - wrócisz do tematu i odniesiesz się jakoś do 500+, czy masz jakąś obsesję na moim punkcie?
 https://dobryslownik.pl/slowo/pisior/221509/5/233487/
Mam prawo.Grzecznie prosiłem abyś inaczej mnie zaczął traktować i innych.Nie pomogło a Ty dalej swoje z tym Pisiorem(penis).
A obsesję to Ty masz,ale na punkcie PISu.
Za tego kutasa przepraszam,ale inaczej się z Tobą niestety nie da.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Baptiste - 20.02.2016

zefciu napisał(a):
Katol napisał(a): To nie prowokuj
Aha! Ty masz prawo wygłaszać sprzeczne poglądy, a jak ja Ci to wytknę, to jest "prowokacja".
NinnyCamacho napisał(a): Chciałam tylko powiedzieć, że skoro 500+ jest dla wszystkich ludzi z dwójką i więcej dzieci, to marudzenie, że skorzystają z niego również menele jest mniej więcej taką głupotą jak marudzenie, że samorząd zafundował w mieście nowy chodnik, bo przecież będą z niego korzystać menele. Weźcie pod uwagę, że menele to też ludzie.
Zauważ, że uzasadniłem, z czego wynika mój sąd na ten temat. Powtórzę jeszcze raz, jeśli nie zauważyłaś. Jeśli państwo zabiera w formie VAT i PIT, których płacenie jest zależne od wypracowywanych pieniędzy, a oddaje w formie 500+, gdzie już tej zależności nie ma, to ludzie wypracowujący dużo pieniędzy tracą na rzecz tych, którzy ich nie wypracowują. Na ten argument np. Pisior nie ma niczego do powiedzenia i dlatego postanowił się czepić używanych przeze mnie słów.

Czyli tak jak z chodnikiem, wszystko się zgadza. To naturalne, że redystrybucja w przypadku podatków dochodowych ale także vat (ja nie konsumuję tak dużo jak ktoś zamożniejszy przez co i mniej płacę) nie jest proporcjonalna w stosunku do wpłaconej kwoty. Korzystam z takiego samego chodnika jak ktoś kto kwotowo płaci na nie znacznie więcej. 
A jeszcze lepiej wychodzi na tym menel (ten prawdziwy, nie z twojej nowomowy). Oczywiście mogę sobie na złość menelowi odmrozić uszy i chodzić po błocie...


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - lumberjack - 20.02.2016

Korzeń Marianny napisał(a): Najpierw niech ustalą bezpieczny poziom materialny od którego kobiety zaczynają poważnie myśleć o macierzyństwie. Nie sądzę, żeby odpowiedzialna kobieta ktorej dochód wynosi poniżej 800 zł na osobę plus jałmużna 500+ zmotywowały ją do rodzicielstwa.

Że co? Musiałaby dwójkę dzieci urodzić, żeby dostać 500 baksów. Musiałaby być niezłą debilką, żeby zdecydować się na dzieci ze względu na 500 zł.
I jaka jest gwarancja, że państwo będzie w stanie wypłacać te pieniądze? Pośród moich dzieciatych znajomych dominuje przeświadczenie, że państwo będzie w stanie wypłacać tę kasę nie dłużej niż rok czy dwa lata.

Poza tym każdy jest świadom, że za 4 lata lub wcześniej inni politycy zaniechają pomysłu PiSu.

Cytat: Skutek będzie taki, że pieniądze powędruja do zamożnych i meneli a nie do potrzebujących. Czeka nas boom niechcianych dzieci z których część może wylądować w sierocińcach wiodąc smutne i nędzne życie na marginesie, pisząc listy do św. Mikołaja z prośbą o dezodorant w kulce czy bluzę polarową.
 
Nie będzie żadnego boomu, bo ludzie mają mózgi i nawet z nich korzystają. Ci, którzy chcą założyć rodzinę i tak to zrobią niezależnie od tego czy będzie dodatkowe pincet czy nie będzie. Państwo niech się po prostu nie wpierdala - niech pozwoli ludziom działać. Niech nie przeszkadza.

Baptiste napisał(a): Ja się kłócę w sprawie propagandowego bredzenia, które obraża Polaków. A co do obniżki podatków to mógłbym na tym stracić. Drogi finansuje się z podatków, szpitale, hospicja, policję i masę innych rzeczy, która nie jest urzędniczą wypłatą ani zasiłkami. Jako obywatel widzę rzeczy trochę szerzej. Podatki nie są wysokie, gorzej z konstrukcją zus.

Moja babcia jako dentystka płaciła przez całe życie cały ZUS, wszystkie podatki itd. Nigdy nie musiała korzystać ze szpitala. Kiedy na starość była już w końcu tak chora, że w nim wylądowała byłem po prostu przytłoczony psychicznie kiedy zobaczyłem jak wygląda ten szpital. Umieralnia dla chorych. Pełno śladów gówna i krwi, mało pielęgniarek, od lekarzy gówno co można się było dowiedzieć na temat stanu zdrowia babci - po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że leżała taka otumaniona, bo dostała głupiego jasia, bo w nocy wstała z łóżka i chodziła po szpitalu i przeszkadzała lekarzom; drewniane schody obite ceratą, a kilkanaście pampersów, które sami kupiliśmy babci (bo państwo dostarcza tylko obsraną pościel) i zostawiliśmy u niej w szafce na drugi dzień już zniknęły (przypuszczam, że same pielęgniarki je zajebały, żeby się nie męczyć z obsranymi łóżkami innych pacjentów) - wszystko jakby zatrzymało się w czasach komuny. Poziom szpitala - minus dziesięć w skali od 0 do 10. W międzyczasie słyszę o tym jak po raz kolejny pan urzędnik x dał sam sobie jakąś premię za osiągnięcia w pracy.

Jako obywatel czuję ogromną nienawiść do państwa i nigdy nie zapomnę państwu tego co przed śmiercią doświadczyła bliska mi osoba. Z chęcią bym zapłacił podatki na szpitale, ale na takie jakie widziałem mogę tylko rzucić pochodnią.

Do mnie nie trafia argument, że jak będą niższe podatki, to będzie gorszy stan szpitali. Ich stan nie może być już gorszy i niższe podatki niewiele tu zmienią.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Gawain - 20.02.2016

Cytat: Jako obywatel czuję ogromną nienawiść do państwa i nigdy nie zapomnę państwu tego co przed śmiercią doświadczyła bliska mi osoba. Z chęcią bym zapłacił podatki na szpitale, ale na takie jakie widziałem mogę tylko rzucić pochodnią.
Do mnie nie trafia argument, że jak będą niższe podatki, to będzie gorszy stan szpitali. Ich stan nie może być już gorszy i niższe podatki niewiele tu zmienią.

Problem znany nie tylko z Radomia. Moim zdaniem zmiana formy finansowania sprawę by załatwiła. Idąc przykładem starych bractw czy stowarzyszeń ubezpieczeniowych możnaby po prostu płacić składki do kasy związków zawodowych, te negocjowały by warunki z firmą ubezpieczeniową lub bezpośrednio z przychodniami, gabinetami czy szpitalami. Proste wyjście, w którym karta przetargowa jest w ręce związków a ubezpieczyciele i szpitale muszą rywalizować o bazy klientów. A jeszcze jakby bezrobotni mogli także tą składkę opłacać w wybranym związku to już całkiem szlus.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - zefciu - 20.02.2016

Baptiste napisał(a): Czyli tak jak z chodnikiem, wszystko się zgadza.
Nie wszystko. Chodnik jest dobrem wspólnym. Dziecko - nie. No chyba, że chcesz mi wmówić, że korzystasz z cudzych dzieci :/ 
Cytat:A jeszcze lepiej wychodzi na tym menel (ten prawdziwy, nie z twojej nowomowy).
Oczywiście nie wyjaśniłeś, czym różni się "menel prawdziwy" od "menela z mojej nowomowy". Będziesz jednak co post powtarzał, że kłamię, nie uzasadniając, dlaczego i jaka jest prawda.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - zefciu - 20.02.2016

Korzeń Marianny napisał(a): Nie rozumiem, dlaczego zamożni ludzie mają takie samo prawo do świadczeń. Nie potrzebują ich.
A ubodzy potrzebują? Zdefiniuj "potrzebować świadczenia"? O jakie konkretnie świadczenia chodzi?


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Gawain - 20.02.2016

Kartki, które przehandlują i ubranka, którymi w piecu napalą. Przecież tego rodzaju element nie kieruje się żadnymi zasadami, w tym zasadami logiki. Kasa wywalona w błoto.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Żarłak - 20.02.2016

Ludzie sami powinni podjąć decyzję żeby nie pobierać 500 zł. To byłaby najlepsza kara dla twórców gównianych rozwiązań, które tworzą nowe problemy, a nie rozwiązują żadnych.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - zefciu - 21.02.2016

Żarłak napisał(a): Ludzie sami powinni podjąć decyzję żeby nie pobierać 500 zł. To byłaby najlepsza kara dla twórców gównianych rozwiązań, które tworzą nowe problemy, a nie rozwiązują żadnych.
Genialne rozwiązanie po prostu. Oddawać należną komuś prawnie kasę rządowi w ramach kary dla tego rządu. A może mnie tak za karę dasz kilka klocków?

Bawi mnie, jak wcalenipopierającypisu stają na głowie, by z jednej strony gadać rzeczy korzystne dla rządu, a z drugiej sprawiać złudne wrażenie, że go krytykują.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Sofeicz - 21.02.2016

zefciu napisał(a):
Żarłak napisał(a): Ludzie sami powinni podjąć decyzję żeby nie pobierać 500 zł. To byłaby najlepsza kara dla twórców gównianych rozwiązań, które tworzą nowe problemy, a nie rozwiązują żadnych.
Genialne rozwiązanie po prostu. Oddawać należną komuś prawnie kasę rządowi w ramach kary dla tego rządu. A może mnie tak za karę dasz kilka klocków?

Bawi mnie, jak wcalenipopierającypisu stają na głowie, by z jednej strony gadać rzeczy korzystne dla rządu, a z drugiej sprawiać złudne wrażenie, że go krytykują.

Tak, ale w ten sposób dołączasz do tych, którzy mówią "OK, niech Pisiory rozp... budżet i sami się ośmieszą i wyautują".
Ale k.... to nie jest ich budżet i pieniądze, tylko nasz, płacących te jeb.... podatki.
Jak zatopią tę łódź, to razem z nami, niestety.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - NinnyCamacho - 21.02.2016

Korzeń Marianny napisał(a): Nie rozumiem, dlaczego zamożni ludzie mają takie samo prawo do świadczeń. Nie potrzebują ich. Tak samo nie przeszczepia się narządów zdrowym ludziom.
Nie ma co porównywać chodników do dzieci.

To nie jest świadczenie dla ludzi niezamożnych. To jest świadczenie dla ludzi, którzy mają dwoje i więcej dzieci.

Nikt nie porównuje chodników do dzieci, po prostu pokazuję, że narzekanie na świadczenie dla bardzo dużej grupy ludzi tylko dlatego, że coś skapnie "menelom", jest dość małostkowe.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Iselin - 21.02.2016

Ludzie zamożni płacą podatki, i to nawet wysokie. Dlaczego nie mieliby korzystać z tego świadczenia?


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - El Commediante - 21.02.2016

Wnerwia mnie ta ciągła krytyka PO za wypominanie, że 500 miało być na każde dziecko. Że PO się sprzeniewierza swoim ideałom, że rozpierdoliłoby budżet i takie tam. Ale to PiS obiecał 500 na każde dziecko i ta obietnica dała mu większość w sejmie. No więc dobrze że PO się o to upomina - była obietnica, to niech PiS ją zrealizuje, albo niech się przyzna, że to był tylko taki pic na wodę, młyn na głosy biedoty. A PiS nie, idzie w zaparte, w żywe oczy łże, że nigdy nikt z nich nie obiecał, że 500 będzie na każde dziecko, jakby wszystkie nagrania z przemówień Beaty nagle wyparowały. Tymczasem wcaleniepisowcy wypominają platfusom, że chcą rozwalić budżet, jakby naprawdę im zależało na tym, by ich najwięksi przeciwnicy uchwalili kolejny pakiet socjalny. Kurwa, nic się nie dziwić, że tyle osób głosowało na PiS, skoro wszyscy tak łatwo tańczą jak im Jarek zagra.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Iselin - 21.02.2016

To może Ty znasz te mityczne osoby, które głosowały na 500 zł.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - zefciu - 21.02.2016

Iselin napisał(a): To może Ty znasz te mityczne osoby, które głosowały na 500 zł.
Ktoś musiał. W przeciwnym wypadku PiS-owi nie opłacałoby się kłamać. To czy EC w ultraniereprezentatywnym gronie swoich znajomych zna takie osoby, czy nie zna jest bez znaczenia.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Żarłak - 21.02.2016

zefciu napisał(a):
Żarłak napisał(a): Ludzie sami powinni podjąć decyzję żeby nie pobierać 500 zł. To byłaby najlepsza kara dla twórców gównianych rozwiązań, które tworzą nowe problemy, a nie rozwiązują żadnych.
Genialne rozwiązanie po prostu. Oddawać należną komuś prawnie kasę rządowi w ramach kary dla tego rządu. A może mnie tak za karę dasz kilka klocków?

Bawi mnie, jak wcalenipopierającypisu stają na głowie, by z jednej strony gadać rzeczy korzystne dla rządu, a z drugiej sprawiać złudne wrażenie, że go krytykują.

Dobrze piszesz, że nie popieram PiSu. Mogę poprzeć niektóre inicjatywy, które uważam za słuszne np. grudniowa wizyta i wystąpienie prezydenta w Chinach, co nie utrudnia mi postrzegania innych jego działań jako złych i szkodliwych czynów - np. łamanie konstytucji. Na razie to chyba najgorszy prezydent jakiego mieliśmy.

Po pierwsze: 500 zl pomoże w niewielkim stopniu, ale nie rozwiąże problemów finansowania wydatków na dziecko, bo stanowi ono mniejszą część tych wydatków o czym napisałem kilkadziesiąt komentarzy wstecz.
Po drugie: obywatele są sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, bo każdy rodzić potrafi policzyć, że to nie pokrywa kosztów, a tym bardziej nie pomaga, skoro inne nowe podatki podnoszą ceny w sklepach.

Po trzecie: to po prostu złe rozwiązanie, więc nie należy go legitymizować. Jeśli wnioski o zapomogę wypełniłaby znikoma część rodziców to oznaczać to będzie fiasko tego programu, ergo udowodni, że tzw. rząd nieprawych i niesprawiedliwych nie potrafi dać ludziom rozwiązań, które są skuteczne i nie obciążają ich kosztami w innych dziedzinach.

Dużo ludzi zdaje sobie sprawę albo czuje to podskórnie, że to nie o te kilka dodatkowych setek się rozchodzi, tylko o wydolność całego systemu. Dużo ludzi nie ma najmniejszej ochoty na wychowywanie dziecka w systemie, który realnie do tego zniechęca (skomplikowane podatki, źle funkcjonująca służba zdrowia, niepewność na rynku pracy spowodowana szkodliwymi działaniami polityków, różne durne przepisy i polityki społeczne państwa, itd.)


Widzę, że masz jakiś problem z moimi wypowiedziami, ale znacznie prościej będzie, jeśli zapytasz mnie o ewentualne sprzeczności w moich poglądach. Nie musisz uprawiać donkiszoterii, chyba że lubisz przypisywać innym sprawy, które ich nie dotyczą.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - zefciu - 21.02.2016

Wskazywanie, że sugestia pozbywania się 500, 1000 czy 1500 złotych miesięcznie na złość babci (choć wcale nie na złość, bo babci zależy żebyśmy nie brali) jest absurdalna to "donkiszoteria". Uaktualniamy słowniki.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - El Commediante - 21.02.2016

zefciu napisał(a):
Iselin napisał(a): To może Ty znasz te mityczne osoby, które głosowały na 500 zł.
Ktoś musiał. W przeciwnym wypadku PiS-owi nie opłacałoby się kłamać. To czy EC w ultraniereprezentatywnym gronie swoich znajomych zna takie osoby, czy nie zna jest bez znaczenia.

Dokladnie.

Osob liczacych ze beda miec z tego jakis hajs nie znam. Nie zdziwilbym sie gdyby ich bylo niewiele, bo ten kto w Polsce liczy że państwo rozwiaze jego problemy finansowe to naiwniak.

Za to mam paru znajomych w chuj zatroskanych o demografie Polski, ktorzy sami oczywiscie dzieci nie chcą, ale 500 uwazaja za zajebisty pomysl, bo to taka dobra motywacja do posiadania dzieci.


RE: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens? - Żarłak - 21.02.2016

zefciu napisał(a): Wskazywanie, że sugestia pozbywania się 500, 1000 czy 1500 złotych miesięcznie na złość babci (choć wcale nie na złość, bo babci zależy żebyśmy nie brali) jest absurdalna to "donkiszoteria". Uaktualniamy słowniki.

Czyli jednak nie rozumiesz i dobrze Tobie z tym.

Donkiszoterią z twojej strony jest walka z wiatrakami jak poniższe:
Cytat:Bawi mnie, jak wcalenipopierającypisu stają na głowie, by z jednej strony gadać rzeczy korzystne dla rządu, a z drugiej sprawiać złudne wrażenie, że go krytykują.

Nie jest tak jak się tobie wydaje i naprawdę nie musisz w to wierzyć.
Nie interesuje mnie pomaganie rządowi, bo nie mam żadnej możliwości żeby to robić. Za to zależy mi na tym, aby nie uczestniczyć w jego bzdurnych przedsięwzięciach. Wybór ochłapów jakie podsuwają obywatelom pod nos jest złym wyborem. Znacznie lepiej obstawać za zmianami jakościowymi. Na razie zmian na lepsze nie widać na horyzoncie.

Myślałem, że KOD trochę rozrusza masy, ale nawet oni nie widzą powodu żeby protestować przeciwko nowym podatkom : (