Forum Ateista.pl
Abstynencja - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Pozostałe (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=12)
+--- Wątek: Abstynencja (/showthread.php?tid=1411)

Strony: 1 2 3 4 5 6


Abstynencja - Konrado5 - 29.12.2006

Co sądzicie o tym, że abstynencja z samego powodu szkodliwości alkoholu jest nierozsądną? Chodzi o to, że jest to zbyt skrajne podejście, podobnie jak wszystkie inne skrajności. Nierozsądne są wszelkie skrajne podejścia, a człowiek się nie zatruje jak trochę wypije alkoholu. Podobnie nie można nazwać palaczem papierosów kogoś, kto raz w życiu zapali papierosa. Nie zatruje się przecież jednym papierosem. Jeśli chodzi o zabijanie komórek to istotne jest również to, że uderzenie ręką w czoło również zabija komórki nerwowe. Jest to podobna ilość do ilości komórek zabitych po kilku łykach wina. Proszę również nie podawać argumentu o tym, że w takim razie niespróbowanie kupy byłoby zbyt skrajnym poglądem. Być może też jest to zbyt skrajny pogląd, podobnie jak abstynencja od alkoholu, ale też argumentem za niespróbowaniem kupy może być to, że jest to bez sensu, ponieważ jest to produkt wydalany z organizmu, a więc po co jeść coś, czego organizm i tak nie przyjmie. Proszę również nie mówić o tym, że gorączka też ma swoje pozytywne strony jako argument przeciwko absynencji, bo gorączka jest właśnie dobra w czasie choroby, bo pomaga ją zwalczyć, zabijając różne bakterie itp. Paracelsus powiedział, że wszystko jest lekarstwem i trucizną. Zależy od dawki, czy działa jak trucizna, czy nie. Niedawno odkryto nawet, że arszenik w małych ilościach jest zdrowy. Nawet słyszałem, że rtęć jest zdrowa w bardzo małych ilościach. Jak się napije ktoś za dużo soku, to również mu zaszkodzi. Poza tym alkohol jest związkiem organicznym, więc spełnia pewne kryterium produktu spożywczego.


Abstynencja - Joki - 29.12.2006

Witam serdecznie.

Jesli ktoś lubi nie pić to jego sprawa. Ja np. nigdy nie piję czystej wódki i żadnych czystych alkoholi. Po prostu nie smakują mi a nie odczuwam potrzeby wprowadzania umysłu w stan upojenia alkoholowego. Przy okazji jest to trning woli.
Lubię dobre wina i pijam je dla smaku. Lampke lub dwie do obiadu czy kolacji. Każdy swój wybór ma i nawet jesli jest nierozsądny, a nie czyni nikomu krzywdy ma do niego pełne prawo.

Pozdrawiam.


Abstynencja - pieprzona_lumpenliberałka - 29.12.2006

Cytat:Proszę również nie podawać argumentu o tym, że w takim razie niespróbowanie kupy byłoby zbyt skrajnym poglądem. Być może też jest to zbyt skrajny pogląd, podobnie jak abstynencja od alkoholu, ale też argumentem za niespróbowaniem kupy może być to, że jest to bez sensu, ponieważ jest to produkt wydalany z organizmu, a więc po co jeść coś, czego organizm i tak nie przyjmie.
Tak jak jedzenie gówna nie ma dla człowieka najmniejszego sensu, tak i dla mnie osobiście alkohol znaczy tyle, co ten kał - do sedesu ino spuścić :]
Cytat:Nawet słyszałem, że rtęć jest zdrowa w bardzo małych ilościach.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rt%C4%99%C4%87#Dzia.C5.82anie_biologiczne


Abstynencja - Sachmet - 29.12.2006

grunt to zachować umiar :roll:


Abstynencja - - ||| - - 29.12.2006

Konrado5 napisał(a):Co sądzicie o tym, że abstynencja z samego powodu szkodliwości alkoholu jest nierozsądną?
A jeśli komuś nie smakuje alkohol czemu miałoby to być nierozsądne? Picie od czasu do czasu miało by być "rozsądne"? A co w tym rozsądnego?

Konrado5 napisał(a):Jeśli chodzi o zabijanie komórek to istotne jest również to, że uderzenie ręką w czoło również zabija komórki nerwowe. Jest to podobna ilość do ilości komórek zabitych po kilku łykach wina.
I to jest argument na to, że lepiej się napić? Przecież nikt nam nie każe dokonywać wyboru: "wychyl kieliszek lub pacnij się łeb" Uśmiech. Najlepiej wydaje się w ogóle nie niszczyć tych komórek.

A przy okazji skąd masz te dane? I z jaką siłą trzeba uderzyć? Bo to chyba też istotne Uśmiech


Abstynencja - tKoeman - 29.12.2006

Ależ to bardzo proste:
Alkohol to twój wróg-lej go w mordę!!!


Abstynencja - quasar - 29.12.2006

Po prostu abstynencja jest wyborem ideologicznym a nie zdrowotnym i tyle, to tak jak z facetem ktory dzisiaj stwierdzil, ze jest przeciwny wykonaniu kary smierci na Saddamie jakby mial jakies watpliwosci kto to jest i co zrobil, nie mozna i tyle.


Abstynencja - Roy Batty - 29.12.2006

w dużych ilościach nawet tlen okazuje się toksyczny :]


Abstynencja - Konrado5 - 30.12.2006

- ||| - napisał(a):A jeśli komuś nie smakuje alkohol czemu miałoby to być nierozsądne? Picie od czasu do czasu miało by być "rozsądne"? A co w tym rozsądnego?
Nierozsądne jest niespróbowanie smaku napoju alkoholowego.
- ||| - napisał(a):A przy okazji skąd masz te dane? I z jaką siłą trzeba uderzyć? Bo to chyba też istotne Uśmiech
Nie znam szczegółów, ale z tego co wiem to badali piłkarzy.


Abstynencja - Konrado5 - 30.12.2006

tKoeman napisał(a):Ależ to bardzo proste:
Alkohol to twój wróg-lej go w mordę!!!
Z wrogami lepiej się nie zadawać. Duży uśmiech


Abstynencja - pieprzona_lumpenliberałka - 30.12.2006

quasar napisał(a):Po prostu abstynencja jest wyborem ideologicznym
Ciekawe... Kazik śpiewał co innego Uśmiech
"Kto wódki nie pije, ten jest wywrotowcem
Świadomie uszczuplającym dochody państwa bezideowcem"


Abstynencja - - ||| - - 30.12.2006

Konrado5 napisał(a):Nierozsądne jest niespróbowanie smaku napoju alkoholowego.
Przecież abstynentem nie musi być ktoś kto nigdy nie tknął alkoholu. Abstynentem może być alkoholik, który postanowił rzucić nałóg. Mógł to być też człowiek, który spróbował, nie posmakowało, więc nie pije.


Abstynencja - tKoeman - 30.12.2006

Konrado5 napisał(a):Z wrogami lepiej się nie zadawać.
Może i tak, ale prawdziwy mężczyzna konfrontacji się nie boi. Język


Abstynencja - TouchDown - 01.01.2007

Niech Bóg mnie chroni przed przyjaciółmi, z wrogami dam sobie rade sam, lejąc ich w morde, na przykład :]


Abstynencja - Incognito - 09.01.2007

Co do alkoholu jestem zdania, że każdy ma prawo wyboru, ja osobiscie lubie czasem pić, ale nienawidzę wódy czy koniaków, lubię wino i dobre piwo Uśmiech heh no oczywiście wmyśl powiedzenia dobre piwo nie jest złe Uśmiech

PS. Co sądzicie o legalizacji marychy ? Holenderscy naukowcy dowiedli gdzieś czytałem taki artykuł, że haszysz przetworzony w bardzo małych ilośćiach około 1 g na tydzień jest wskazany dla osób chorujących na choroby układu oddechowego, ponoć niweluje złe substancje a sam się wydala... Drugi fakt to taki, iż wszystko co zakazane zawsze będzie ciekawe i wielu ulegnie temu, np. dzieci, które chcą przez to uciec od problemów... Legalizacja nie oznacza całkowitej możliwości kupna i spożycia.
To taki sam przypadek jak z amerykańską prohibicją w czasie międzywojennym...


Abstynencja - domin - 29.01.2007

Chciałem założyć odrębny temat, ale zdecydowałem się jednak napisać coś o alkoholu tutaj.

Irytuje mnie to/ nie rozumiem, dlaczego ludzie tak podniecają się alkoholem. Jak w szkole na geografii/ chemii jest coś o przemyśle browarniczym (jakoś tak), to nie dość że uczniowie się podśmiewują, to nauczycielka też dodaje jakieś dygresje. Jak kumple ze sobą gadają, to też traktują butelkę wódki jak jakieś zwierzątko domowe.

Może ujmę to tak. Jak usłyszy się, że kraj X produkuje najwięcej papierosów, to nie wzbudzi to nadmiernych emocji. A jak kray Y produkuje najwięcej piwa, to od razu pojawia się błysk w oczach i chichot, że w takim razie to oni muszą chodzić wiecznie pijani i że to takie zabawne i w ogóle...


Abstynencja - Bart - 29.01.2007

pieprzona_lumpenliberałka napisał(a):Tak jak jedzenie gówna nie ma dla człowieka najmniejszego sensu, tak i dla mnie osobiście alkohol znaczy tyle, co ten kał - do sedesu ino spuścić :]

Stawiasz na tym samym poziomie coś, co spożywają tylko ludzie cokolwiek wykrzywieni, z czymś, co spożywa masa całkiem normalnych ludzi Uśmiech To chyba lekkie nadużycie :>


Abstynencja - martwy_biskup - 29.01.2007

Mój szwagier np. jest niesamowicie uczulony na alkohol, wystarczy kieliszek syropu ktory zawiera troszke alkoholu i szwagierek robi się czerwony, puchnie i mdleje.... I jak odnieśc jego sytuacje do Twojego tematu?

Mnie alkohol nie smakuje. Wiem, że to może gówniarskie podejście (no ale ludzie ja mam 17 lat Duży uśmiech) ale lubie pić alkohol tylko ze względu na same skutki spożywania Duży uśmiechDuży uśmiechDuży uśmiech


Abstynencja - Adam - 29.01.2007

Ja uważam, że w odniesieniu do normalnych przypadków (wyłączając byłych alkoholików i osoby uczulone) jak najbardziej masz rację. Choć należy pamiętać że złoty środek leży tu daleko w stronę abstynencji. Alkohol piję:
1) Bo relaksuje.
2) Bo selekcjonuje najsłabsze komórki w mózgu i robi miejsce na rozmnożenie się najsilniejszych.
3) Bo jest zdrowy dla serca, płuc i nerek.
4) Dla towarzystwa.
5) Bo jest smaczny.


Abstynencja - Wacek - 30.01.2007

Alkohol jest niezbedny na imprezach. Gdyż bawic sie bez alkocholu to moga jedynie dzieci w piaskownicy.

Ci którzy nie pija to sie po prostu nudzą na swietnych imprezach.
Picie powinno byc w niektórych miejscach nawet obowiązkowe. Duży uśmiech
Bo kto nie wypije ten sie niech pod stół skryje! :wink:

Ale nie mozna pic bez okazji, czyli pic dla samego picia. Bo to wprowadza w nałóg.
Ja np. pije na kazdej imprezie w duzych ilosciach juz od jakis 10 lat. Bez jakiejs specjalnej okazji to moze tylko piwo w małej ilosci. Potrafie sie tez kontrolowac kiedy czuje ze juz mi wystarczy to mówie wszystkim ze nie pije i juz nie pije. To jest najwiekszy test siły woli, bedąc wypitym przestac pic pomimo tego ze wszyscy nadal ciebie do pica namawiaja. Picie nie jest dla ludzi którzy dają sobą manipulowac bo taki na pewno przedwkóje kiedy juz zacznie pic.

A ja po około 10 latach takiego pica nadal potrafie przez miesiąc nic nie wypic. Wódka nadal dla mnie smierdzi a piwo jest goszkie. Faszki stoją w barku nietkniete i mnie do nich nie ciagnie.
A wiec chyba nie jestem arkoholikiem?