Forum Ateista.pl
Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Pozostałe (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=12)
+--- Wątek: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? (/showthread.php?tid=14475)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - pilaster - 24.10.2019

DziadBorowy napisał(a): Po prostu polscy  jak by to określił Pilaster genetyczni patrioci nie mogą zrozumieć jednej prostej rzeczy. Że w kwestiach kulturalnych ich środowisko nie prezentuje sobą absolutnie nic.

Bo po prostu nie jest to środowisko polskie. Są oni od polskiej tradycji, historii i kultury, także tej współczesnej, całkowicie wyalienowani.

Cytat:Literatura - jedna jedyna perełka - Łysiak.

Przy czym ostatnie wartościowe dzieło (Malarstwo Białego Człowieka) popełnił Łysiak coś ze 20 lat temu. Potem był już tylko niezły "Talleyrand", ale sam Łysiak deklarował, że napisał go już wcześniej, a tylko opublikował później.

To jest zresztą szersze i intrygujące zjawisko, że twórcy nie tyle nawet wybitni, co solidni, jak Ziemkiewicz, czy Pilipiuk, po dołączeniu do PIS kompletnie stracili nawet te moce twórcze, które posiadali i nie napisali już nic ciekawego.


Cytat:Bo przecież Piekara

Piekara, niezależnie od tego jak oceniać jego poziom, nie jest twórcą pisowskim, tylko polskim - antypisowskim.

 
Cytat: Niestety większość tych ludzi płaczących nad antypolskością Tokarczuk/Sapkowskiego/Pawlikowskiego/Polańskiego itp itd nie jest w stanie tego dostrzec gdyż albo po prostu albo bezmyślnie przekleja bzdury z sieci (jak ta wklejka, krążąca po Facebooku, że Kroniki Jakubowe nie zostały przetłumaczone na żaden język więc jak mógł je docenić komitet noblowski) albo z kulturą ma zbyt małe obycie

Z polską kulturą. Jak większość cudzoziemców. Język polski to nie np angielski i kultura polska jest od anglosaskiej znacznie bardziej hermetyczna.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Fanuel - 24.10.2019

DziadBorowy napisał(a): A czy to nie jest tak, że taki wywiadzik dla TV w którym pewnie wcześniej prowadzący mówi "ma pani jakieś 3 minuty, proszę powiedzieć coś na temat" siłą rzeczy nie może zawierać nie wiadomo jakich mądrości. Ja nie twierdze, że pani Tokarczuk to geniusz, który odkrywa nie wiadomo co ale jednak proponowałbym oceniać ją raczej na podstawie książek. Bo takie wywiadziki to co najwyżej do nich pewien dodatek.  No i na prawdę nie widzę konieczności aby za każdym razem gdy ktoś mówi o zbrodniach Polaków na Żydach lecieć w symetryzm i od razu wyciągać z kieszeni sprawiedliwych wśród narodów świata, lub też zaznaczać oczywistości, że ci Polacy co mordowali Żydów to była mniejszość.


Tyle, że kwestie ideologiczne i etniczne są materiałem wrażliwym i to właśnie dzięki zabiegom lewicy. W dyskursie publicznym wygrywa ten kto narzuci określoną narrację i mnie nie dziwią dzikie lament na wszystkie tezy, które są nieprecyzyjne, albo wręcz z dupy wzięte. Wolę jeremiady niż milczenie, bo jak w opinii publicznej zagoszczą na stałe przekonania tak proste jak wypowiedź Pani Tokarczuk to fakty nie będą miały znaczenia. Ludzie pokroju Pani Tokarczuk mają wiedzę pochodzącą od rodziny i znajomych, a co dopiero pospolity Kowalski...


zefciu napisał(a): No jeśli tak jest, to o jej zajadłych krytykach świadczy tym gorzej. Skoro ktoś się oburza na tezy, które nie mają żadnych znamion kontrowersyjności, to znaczy, że ma już poważnie we łbie nasrane.

Żeby teza była kontrowersyjna to musi być świeża i szokująca. Natomiast to co głosi Pani Tokarczuk jest zestawem zwykłych ogólnikowych frazeaów, tlumaczących co miała na myśli, ponieważ w locie wygłosiła zwykłą brednię. Po tym sprostowaniu to zasadniczo dyskusja powinna się skończyć, bo reszta to już interpretowanie tego co kto myśli. I tak, to jest objaw nasrania we łbie. Bo co innego wytykać hipokryzję np. a co innego interpretować wypowiedzi pod tezę.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Teista - 24.10.2019

ZaKotem napisał(a):
lumberjack napisał(a):A ja przecież wcale nie chcę idealizować Polaków i tworzyć jakieś mity. Rozumiem, że były momenty kiedy byli chujami wobec Żydów, ale twierdzę tylko tyle, że u nas działo się to na mniejszą skalę. Somsiedzi mieli większy rozmach w skurwysyństwie.
To akurat prawda. Złośliwość historii polega na tym, że w Polsce antysemityzm zaczął rozwijać się właśnie wtedy, gdy w Niemczech Żydzi zaczęli się masowo asymilować. Ta epoka asymilacji trwała prawie sto lat, w porównaniu z dekadą nazizmu. Dlatego właśnie niemieccy (i polscy) Żydzi zdążyli utożsamić się z kulturą niemiecką, a Polaków nauczyli się postrzegać jako antysemickich buraków. Stereotypy są paskudne i fałszywe, ale tak znowu całkiem z dupy się nie biorą.
Tyle, że ta asymilacja nic nie dała, a nawet zaszkodziła Żydom. Odpowiedzią europejskich, oświeconych narodów (brytyjski, francuski, holenderski, niemiecki, pruski, później polski) na wyjątkowo skuteczną asymilację był Magadaskarplan, którego realizację przerwała II wojna. Sam plan, popierany przez syjonistów i antysemitów, stał się podstawą dla ostatecznego rozwiązania – kontynuacja zamiaru, tyle że hitlerowcy wprowadzili małą zmianę w procedurze wykonawczej. Generalnie chodzi o to, że antysemityzm ma podłoże religijne i rozwijał się w zachodniej Europie choć pierwsze wzmianki mamy w Księdze Estery. Od średniowiecza nakładano na Żydów nakaz odróżniania się do społeczności chrześcijańskiej np. ubiorem, getta itp. W wielu krajach europejskich zmuszani byli do noszenia „znaków hańby” – żółte koło, czerwone frędzle, w III Rzeszy gwiazdę – w Polsce nigdy nie mieli takiego nakazu. Antysemityzm w dawnej Europie z wyłączeniem Polski to inicjatywa ustawodawcza, a dziś, w całej Europie z Polską włącznie to inicjatywa oddolna – nie wspierana przez władców i rządy.
Nie jest moim zamiarem wybielanie kogokolwiek, jednak w tym temacie historia pokazuje, że postrzeganie Polaków jako antysemickich buraków jest całkiem z dupy wzięte. Jeśli chodzi o procesy czarownic to sytuacja jest podobna. Z jakiego powodu postrzegają Nas jako antysemickie buraki? Będzie cytat:
„Kiedyś antysemitą był ten, kto nienawidzi Żydów. Dzisiaj antysemitą jest ten, kogo nienawidzą Żydzi”


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Sofeicz - 24.10.2019

Cytat:chodzi o to, że antysemityzm ma podłoże religijne i rozwijał się w zachodniej Europie choć pierwsze wzmianki mamy w Księdze Estery.


Polemizowałbym. Religia jest tu sprawą wtórną, chociaź najbardziej widoczną.



Antysemityzm wzmógł się w momencie awansu miejscowego mieszczaństwa, ktore w Europie Zachodniej okrzepło i nabrało znaczenia dość wcześnie.

I wtedy zderzyło się z uprawiającymi do zawsze handel i pośrednictwo Żydami.
Te tarcia spowodowały, że Żydzi migrowali na wschód, gdzie handlem szlachta się brzydziła, pańszczyźniane chłopstwo nie umiało, a mieszczaństwa było mało.

Dlatego w IRP te procesy były spóźnione aż do momentu awansu miast polskich i mieszczan.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Osiris - 24.10.2019

lumberjack napisał(a): Nie, bo siedzę od rana do wieczora w łazienkach, potem w domu z rodziną, a potem tylko na forum. Nie mam styczności z mediami propagującymi to o czym piszesz, więc pewnie mam jakiś zniekształcony obraz tego co się dzieje obecnie. 
Też się przyglądam temu raczej z boku, z perspektywy innego kraju i widzę straszną zawziętość polskich polityków w bronieniu dobrego imienia Polski. Rzekomo jesteśmy nagminnie szkalowani za granicą hasłami typu "polskie obozy śmierci" itp., ale naprawdę zdecywana większość ludzi orientujących się w temacie zna fakty. Premier Morawiecki bardziej kompromituje nas swoimi wypowiedziami z historii niż jakieś trzeciorzędne artykuły, których nikt rozsądny nie bierze na poważnie. 

Cytat:No i dobrze. Dlatego ja nie jestem przeciwko Niemcom; jestem za Niemcami - dajmy im żyć. Dajmy im być Niemcami - niech mają możliwość utrzymania swojej kultury i standardów naukowo-technicznych i gospodarczych. Bo jak się nam niemiaszki rozpuszczą w tyglu muslimsko-polsko-multikulturowym, to chuj wie co za sąsiada będziemy mieć za kilkadziesiąt lat. 

Teraz jest około 4 procent muzułmanów w Niemczech a prognozy mówią o 7-14 procentach w połowie stulecia. Mam nadzieję, że kolejne pokolenia będą się sekularyzować a religię traktować tak jak Anglicy, czy nawet Polacy. Natomiast nie wierzę, że dojdzie do utworzenia Niemieckiej Republiki Islamskiej raczej nigdyUśmiech

Cytat:Nie wiem - coś musiało wpłynąć na to, że ich światopoglądy były takie, a nie inne; że dopuszczały możliwość wyrżnięcia kilku milionów ludzi. 

Jak już napisał ZaKotem, mało kto o tym wiedział. Pamiętajmy, że to nie były czasy fejsa i twittera - informacje podróżowały wiele dni i potrzeba było międzynarodowego śledztwa by przedstawić tą makrabrę opinii publicznej.
Cytat:Jesteśmy narodem o charakterze anarchistycznym i kłótliwym. Nie szanujemy zbytnio prawa, nie umiemy się dobrze zorganizować i dogadać, co jest wadą i zaletą, bo w rzeczach dobrych nie jesteśmy zbyt sprawni, ale w skurwysyństwie wobec innych też nie zorganizowalibyśmy się tak jak Niemcy za Hitlera. 
Może coś w tym jest - potrzeba naprawdę dobrej organizacji całego narodu w kierunku jednego celu, jak Niemcy czy Japończycy by osiągnąć takie wyniki, obojętnie czy chodzi o rozwój ekonomiczny czy ludobóstwo.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Teista - 24.10.2019

Sofeicz napisał(a):
Cytat:chodzi o to, że antysemityzm ma podłoże religijne i rozwijał się w zachodniej Europie choć pierwsze wzmianki mamy w Księdze Estery.
Polemizowałbym. Religia jest tu sprawą wtórną, chociaź najbardziej widoczną.
Antysemityzm wzmógł się w momencie awansu miejscowego mieszczaństwa, ktore w Europie Zachodniej okrzepło i nabrało znaczenia dość wcześnie.
Rzeczywiście, antysemityzm wzmógł się w momencie awansu miejscowego mieszczaństwa, czyli można powiedzieć, znalazł nowe podłoże do wzrostu. W tym fragmencie:
Potem rzekł Haman do króla Aswerusa: Jest pewien naród rozproszony i odłączony od narodów we wszystkich państwach królestwa twego, a prawa jego są inne niż każdego innego narodu. Praw króla oni nie wykonują i w interesie króla leży, aby ich nie zostawić w spokoju. Est 3,8
wyraźnie widać, że nie religia, a prawa króla, a ściślej korzyść Hamana są podstawą do przyszłej eksterminacji – przyczyna ekonomiczna? Wydaje się, że tak, ale jakim sposobem Żydzi nadepnęli na odcisk Hamanowi?  Od zarania, naród Żydowski charakteryzował izolacjonizm, a ten wynikał z religijnego nakazu. W czasach rzymskich mieli pewną swobodę z uwagi na powszechną wtedy tolerancję religijną. Dla Greków, Rzymian ich praktyki były niezrozumiałe, śmieszne, a czasem obrzydliwe co budziło ogólną niechęć. Sytuacja znacznie się pogorszyła w czasach chrześcijańskich. Doszło: „Krew jego na nas i na dzieci nasze”, a nieuznawanie Jezusa jako mesjasza dopełniło reszty. Religia jest nie tylko pretekstem, jest też pierwotnym powodem prześladowań. Z Talmudu dowiadujemy się jak w zgodzie z Torą Żyd powinien traktować goja – w życiu i w interesach. Talmud w tym ujęciu jest ostatnim gwoździem do antysemityzmu, bo ustawy norymberskie w porównaniu z Talmudem to niewinna zabawa w piaskownicy. Siła akcji jest równa sile reakcji. Antysemityzm został wywołany religijnym nakazem izolacji od reszty Świata i z tego powodu uważam, że ma podłoże religijne, później dopiero wzrastał na gruncie ekonomii, by w końcu umocnić się na gruncie ideologii.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - gąska9999 - 02.12.2019

Ja nie wiem co powinien minister kultury.
O tym co powinien decydują:
1. ludzie - mogą demonstrować i rzucać kamieniami
2. wojsko - może zrobić zamach stanu
3. terroryści - mogą zrobić zamach terrorystyczny
4. sąd - może wydać wyrok w sprawie z oskarżenia prywatnego


Nie wiem czy są gdzieś zapisane i może okresowo modyfikowane:
- prawa
- obowiązki - np. wykonywanie poleceń przełożonego tylko kto to jest?
- zadania pracownika zatrudnionego na stanowisku poseł lub minister
( Państwo to według mnie Firma w którym Szefa nie zawsze interesują wszyscy pracownicy i w którym Szef nie wszystkim pracownikom których przyjął do Państwa płaci wynagrodzenia)


No bo trzeba by wiedzieć czy ludzie demonstrujący i rzucający kamieniami w sprawie co powinien minister kultury muszą się najpierw odnieść do jakiegoś dokumentu np. uchwalanego przez sejm o prawach, obowiązkach i zadaniach ministra, odnieść się do poleceń wydanych mu przez przełożonego czy tylko odnieść się do własnego uznania co powinien minister kultury?


Moim zdaniem jedynym zadaniem z którego należy rozliczać pracownika na stanowisku minister kultury jest skakanie na skakance przez 4 godziny przed Pałacem Prezydenckim raz w miesiącu.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - kmat - 02.12.2019

gąska9999 napisał(a): Moim zdaniem jedynym zadaniem z którego należy rozliczać pracownika na stanowisku minister kultury jest skakanie na skakance przez 4 godziny przed Pałacem Prezydenckim raz w miesiącu.
Chyba każdy jest w stanie zgodzić się z tym stwierdzeniem.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - DziadBorowy - 10.12.2019

Ot taka ciekawostka.

[Obrazek: 78755377_1827106874099727_40296413147179...e=5E72BCE2]

Swoją drogą to ciekawe, że gość taki jak Piekara, który całkowitym idiotą jednak nie jest, w momencie gdy wchodzi w wypowiedziach w klimaty prawicowego getta ładuje teksty których głupota aż bije po oczach. Pomijam już wypowiedź tego  pana poniżej - bo Sapkowski przecież jest ideologicznie "poprawny" Język


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - pilaster - 10.12.2019

DziadBorowy napisał(a): Swoją drogą to ciekawe, że gość taki jak Piekara, który całkowitym idiotą jednak nie jest, w momencie gdy wchodzi w wypowiedziach w klimaty prawicowego getta ładuje teksty których głupota aż bije po oczach.

Dlaczego bije po oczach? to po prostu inne, alternatywne kryteria osiągniecia "sukcesu" - w tym przypadku finansowe.

Cytat:Pomijam już wypowiedź tego  pana poniżej - bo Sapkowski przecież jest ideologicznie "poprawny" Język

Sapkowski nie jest już ideologicznie "poprawny". Dziad nie nadąża za mądrością etapu Cwaniak


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - DziadBorowy - 10.12.2019

pilaster napisał(a): Dlaczego bije po oczach? to po prostu inne, alternatywne kryteria osiągniecia "sukcesu" - w tym przypadku finansowe.


Zatem to porównanie z w rodzaju placek z jabłkami jest lepszy niż wycieczka w góry. Zresztą nie tylko tam razi - bo z wypowiedzi Piekary wynikać może, że tej Tokarczuk to absolutnie nikt nie czytał tylko kilku dziadków ją wygrzebało i dało nobla za "lewactwo"  No i wychodzi na to, że wg pana Piekary największym sukcesem światowej literatury w historii jest  (chyba?) Harry Potter pani Rowling.
 


Cytat:Sapkowski nie jest już ideologicznie "poprawny". Dziad nie nadąża za mądrością etapu Cwaniak




Być może. Swego czasu prawica zarzucała mu lewactwo, nie tylko przy sadze o Wiedźminie ale również o tej przy Reynevanie. Może już się trochę oswoili i potrzebują silniejszych bodźców. Nie jestem w temacie jakiego "czarnego luda" obecnie obawia się polska tzw. prawica.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - lucky7 - 10.12.2019

Gdyby Tokarczuk była rzeczywiście dobrze znaną w Polsce literatką, to po otrzymaniu przez nią Nobla nie zniknęłby z bibliotek wszystkie jej książki. Już dawno wszyscy by je mieli przeczytane. Moim zdaniem Tokarczuk do tej pory czytana była głównie przez studentów polonistyki i akademików, więc jest trochę racji w tym, co mówi Piekara.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - gąska9999 - 10.12.2019

A właściwie kultura to co?
Literatura, teatr, film, cyrk, ZOO, kabaret, festyny okolicznościowe np. Święto piwa? A turystyka i wypoczynek wakacyjny i weekendowy oraz wycieczki do lasu to też kultura?
Skakanka przed Pałacem Prezydenckim to byłby kabaret i festyn zdrowego trybu życia.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - DziadBorowy - 10.12.2019

@lucky7
A nie przyszło Ci do głowy, że to po prostu efekt popularności wywołany Noblem i po Tokarczuk sięga czytelnik, który zazwyczaj takich książek nie czyta a gdy sprawa ucichnie ten sam czytelnik powróci do romansideł i kryminałów. Co nie oznacza, że Tokarczuk nie czytał nikt poza studentami i akademikami. Tak samo jak patrząc na popularność Sławomira czy Martyniuka nie można twierdzić, że nikt w Polsce poza krytykami muzycznymi nie kojarzy i nie słucha Preisnera. Oczywistym jest, że tak muzyka jak i literatura typowo rozrywkowa będzie bardziej popularna i taki Mróz będzie czytany przez więcej osób jak Tokarczuk czy Dukaj.  Ale idąc tą drogą patrząc na kwestię popularności, to Nobla z literatury powinna dostać Siostra Anastazja za swoje książki z przepisami kulinarnymi.  Duży uśmiech


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - ZaKotem - 10.12.2019

lucky7 napisał(a): Gdyby Tokarczuk była rzeczywiście dobrze znaną w Polsce literatką, to po otrzymaniu przez nią Nobla nie zniknęłby z bibliotek wszystkie jej książki. Już dawno wszyscy by je mieli przeczytane. Moim zdaniem Tokarczuk do tej pory czytana była głównie przez studentów polonistyki i akademików, więc jest trochę racji w tym, co mówi Piekara.

Bo ja wiem, to może Nobla powinna dostać Erika Lena Mitchell? Jeśli ktoś pisze książki poczytne, to uzyskuje za to nagrodę zgodnie z normalnymi regułami rynku. Jest sens nagradzać kogoś za to, że zarobił? Wiadomo, że literacki Nobel zawsze jest przyznawany według mocno subiektywnych kryteriów. Ma on jednak na celu promocję jakiegoś rodzaju literatury wśród ludzkości, a nie stwierdzenie obiektywnego faktu, że ktoś umie pisać tak, żeby to czytano


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - pilaster - 10.12.2019

DziadBorowy napisał(a): No i wychodzi na to, że wg pana Piekary największym sukcesem światowej literatury w historii jest  (chyba?) Harry Potter pani Rowling.

Wg tych kryteriów - jest.

[quote pid='730728' dateline='1575985834']

Cytat:Sapkowski nie jest już ideologicznie "poprawny". Dziad nie nadąża za mądrością etapu Cwaniak


Być może. Swego czasu prawica zarzucała mu lewactwo,
[/quote]

A teraz lewizna zarzuca mu rasizm, seksizm, faszyzm i co tam lewizna zwykle zwykła zarzucać. Zdezorientowany


Zakotem
Cytat:Jeśli ktoś pisze książki poczytne, to uzyskuje za to nagrodę zgodnie z normalnymi regułami rynku. Jest sens nagradzać kogoś za to, że zarobił? Wiadomo, że literacki Nobel zawsze jest przyznawany według mocno subiektywnych kryteriów. Ma on jednak na celu promocję jakiegoś rodzaju literatury wśród ludzkości, a nie stwierdzenie obiektywnego faktu, że ktoś umie pisać tak, żeby to czytano

Z tym że kiedyś tak nie było. Sienkiewicz dostał Nobla a jednocześnie zarobił na pisaniu kupę kasy.


A akurat Tokarczuk była w Polsce czytana już przed Noblem. Może nie była w pierwszej dziesiątce poczytności, ale i tak stosunkowo wysoko.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Sofeicz - 10.12.2019

Po wstępnym oglądnięciu tej szopki noblowskiej i wykładu noblistki mam mieszane uczucia.
Ona jest sympatyczna ale do bólu poprawna i bez jajec.
Wygłasza dobrze brzmiące komunały o świecie pogrążonym w chaosie i takie tam, jak nudna belferka.
Ja tam lubię postaci wyraziste i niepoprawne, sypiące pieprznymi wicami.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - cobras - 10.12.2019

Cytat:A teraz lewizna zarzuca mu rasizm, seksizm, faszyzm i co tam lewizna zwykle zwykła zarzucać.

Gdzie te zarzuty?


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - Socjopapa - 11.12.2019

pilaster napisał(a): Dlaczego bije po oczach? to po prostu inne, alternatywne kryteria osiągniecia "sukcesu" - w tym przypadku finansowe.

Według tych kryteriów Nobla dostałaby pani od "365 dni" czy innej podróby "50 twarzy geja"... Jeśli coś prowadzi do absurdalnych konsekwencji to jest głupie.

lucky7 napisał(a): Gdyby Tokarczuk była rzeczywiście dobrze znaną w Polsce literatką, to po otrzymaniu przez nią Nobla nie zniknęłby z bibliotek wszystkie jej książki. Już dawno wszyscy by je mieli przeczytane. Moim zdaniem Tokarczuk do tej pory czytana była głównie przez studentów polonistyki i akademików, więc jest trochę racji w tym, co mówi Piekara.

Sądzę mniemam, że to świadczy jednak o tym, że po prostu Ty mało czytasz. Na grupach "książkowych" od kiedy pamiętam było dużo o Tokarczuk. Sam sięgnąłem po jej książkę pod wpływem czyjejś rekomendacji.


RE: Czy minister kultury ma prawo nie czytać Olgi Tokarczuk? - pilaster - 11.12.2019

Socjopapa napisał(a):
pilaster napisał(a): Dlaczego bije po oczach? to po prostu inne, alternatywne kryteria osiągniecia "sukcesu" - w tym przypadku finansowe.

Według tych kryteriów Nobla dostałaby pani od "365 dni" czy innej podróby "50 twarzy geja"...

Nie, bo Nobel kieruje się innymi alternatywnymi kryteriami niż fonansowe. Ale nie zawsze tak było.

Zresztą akurat Tokarczuk na sprzedaż i brak czytelników raczej nigdy nie narzekała.