![]() |
|
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Wersja do druku +- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl) +-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4) +--- Dział: Kultura i sztuka (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=14) +--- Wątek: Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film (/showthread.php?tid=2890) |
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - El Commediante - 13.10.2013 Fizyk napisał(a):Byłem wczoraj na "Grawitacji" (http://www.filmweb.pl/film/Grawitacja-2013-564230). Ja się wybieram dopiero. Niestety gdyby mieli zrobić realistyczny film tego typu, to narzekalibyśmy na nudę
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Rita - 13.10.2013 El Commediante napisał(a):Ja się wybieram dopiero. Niestety gdyby mieli zrobić realistyczny film tego typu, to narzekalibyśmy na nudęNie zdążylibyśmy, bo wszyscy by zginęli w ciągu 10 pierwszych minut filmu :roll: Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Film jest realistyczny. To co zarzuca Ann filmowi to przesada. To z kolei co pisze Fizyk o blisko połoźonych stacjach to też przesada. Skoro widzisz Fizyku, że były blisko, to znaczy że były blisko. Nikt nie tłumaczy kontekstu tego filmu, nie wiadomo co naprawiali w tym teleskopie. Nie wiadomo dlaczego wszystkie te obiekty były w niewielkim oddaleniu, ale to nie oznacza że nie mogłyby być tak położone. Sprawa z gaśnicą jest nieco komiczna, możliwe że tą scenę mogli sobie podarować. Nie mam jednak pewności, czy można przyjąć że jest fizycznie niemożliwa. To wszystko są jednak bzdury gimbazy, która ma albo nie radzi sobie z uczuciami wyższymi i po takich scenach zarzuca, że film jest patetyczny, albo szuka spełnienia poprzez wynajdywanie pierdół w filmie. Dla tych co byli mogę polecić ten link: http://gravitymovie.warnerbros.com/#/experience Można sobie polatać
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Ann - 13.10.2013 Rita napisał(a):I jeszcze, czy naprawdę film był tak dobry pod kątem realizmu, że nie mogliście znaleźć więcej pierdoletów? Cały film rozgrywał się na orbicie nie mającej nic wspólnego z orbitą Ziemi, ale jasne, to tylko pierdolety
Spoiler!
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Ann napisał(a):Cały film rozgrywał się na orbicie nie mającej nic wspólnego z orbitą Ziemi, ale jasne, to tylko pierdolety Bo jesteś cyniczna i nie radzisz sobie z filmami, które wyzwalają uczucia wyższe. Fajkowe ziele zeżarło Ci mózg
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Rita - 13.10.2013 Ann napisał(a):Cały film rozgrywał się na orbicie nie mającej nic wspólnego z orbitą Ziemi, ale jasne, to tylko pierdoletyNie bardzo rozumiem, co masz na myśli. Co do reszty, to w końcu się zdecyduj, czy bohaterka była rozbeczaną laleczką nie radzącą sobie z niczym, czy może hardkorem, który mimo krótkiego szkolenia potrafił dać sobie radę w kryzysowej sytuacji. Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Ann - 13.10.2013 Koszszyszek napisał(a):Bo jesteś cyniczna i nie radzisz sobie z filmami, które wyzwalają uczucia wyższe. Fajkowe ziele zeżarło Ci mózg Ufff, przez chwilę się przestraszyłam, że mógłbyś mieć coś merytorycznego do powiedzenia, ale jak widać nie miałam się czego obawiać ![]() Rita: to już Fizyk szerzej wyjaśni nieścisłości w filmie, ja znawcą nie jestem, więc i większe problemy mam z samą fabułą, a nie z brakiem logiki. Odwrotnie niż Fizyk, wiec niech on walczy na tym polu z głupotą tego filmu ![]() Babka była nieporadna i nieogarnięta, więc fakt, że poradziła sobie w kosmosie, bez dokończonego szkolenia, bez doświadczenia, jest kolejnym dowodem na to, jak hollywoodzki ten film był. Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Ann napisał(a):Ufff, przez chwilę się przestraszyłam, że mógłbyś mieć coś merytorycznego do powiedzenia, ale jak widać nie miałam się czego obawiać ad personam ! ![]() Boisz się tego, że ktoś użyje w dyskusji merytorycznych argumentów? Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Rita - 13.10.2013 No ale co ty się tu Fizykiem zasłaniasz? Ty napisałaś, że orbita z filmu nie miała nic wspólnego z orbitą Ziemi :roll: Bierzże odpowiedzialność trochę za swoje słowa. Cytat: Babka była nieporadna i nieogarnięta, więc fakt, że poradziła sobie w kosmosie, bez dokończonego szkolenia, bez doświadczenia, jest kolejnym dowodem na to, jak hollywoodzki ten film był.ARaz, że nie zauważyłam, żeby nie skończyła szkolenia, tylko że co najwyżej pewien element tego szkolenia jej dobrze nie wychodził. Dwa, że o tym, czy jesteśmy rozgarnięci i nieporadni świadczy fakt jak sobie radzimy w kryzysowych sytuacjach. Gdzie w ogóle bohaterka była nierozgarnięta i nieporadna, w którym miejscu? Co do doświadczenia: miała półroczne szkolenie, więc doświadczenie jakieś chyba nabyła. Może za krótkie, nie wiem, nie znam się na szkoleniach NASA. Ile powinno trwać? Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Ann - 13.10.2013 No napisałam i Fizyk to wyjaśni lepiej niż ja. Jak Ci zależy, proszę bardzo - ISS porusza się po kompletnie innej orbicie niż teleskop Hubble'a czy chińska stacja kosmiczna. Dolecenie z jednego punktu do drugiego na plecaczku rakietowym jest niemożliwe. Szczegółowo Ci to wyjaśni Fizyk, który wyjaśniał to już mi, więc nie, nie biorę tego z dupy, piszę to, czego dowiedziałam się od niego i co on Ci zaraz wyjaśni dokładniej i o wiele lepiej niż ja. Bohaterka sama przyznała, że nigdy nie doszła w swoim szkoleniu do etapu lądowania statkiem kosmicznym, więc szkolenia nie ukończyła.
Spoiler!
Koszszyszek: bardziej się bałam, że mógłbyś próbować i jeszcze nie daj Boże byś się ośmieszył po drodze Ale zgrabnie tego uniknąłeś
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Ann napisał(a):No napisałam i Fizyk to wyjaśni lepiej niż ja. Ann... to są rzeczy oczywiste. Oglądając ten film przez sekundkę nawet mi nie zaświtało, że wszystkie te stacje są położone w takiej odległości jak w filmie. To jest tak jakbyś napisała, że film nie jest realistyczny, bo teleskop Hubbla się nie rozpadł, a Klunej nie jest astronautą. Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Ann - 13.10.2013 To rozumiem, że oglądając film sensacyjny, gdzie bohater skacze z dwustupiętrowego wieżowca na stóg siana na dole też nie masz żadnych obiekcji, bo przecież wiadomo, że w rzeczywistym świecie by się zabił i nie jest obowiązkiem reżysera takie oczywistości powielać? Ja błędów logicznych nie trawię. Jak Ty trawisz to Twoja sprawa, ale nie miej pretensji do każdego, kto łyka bezmyślnie wszystkie bzdury, jakie mu serwują. Jeżeli twórcy filmów udają, że operują fabułą w naszym wszechświecie, to irytuje mnie, gdy naginają go do takich absurdów, tak samo jak denerwowałoby mnie, gdyby Bullock nagle znalazła jetpacka i poleciała nim na Ziemię. Ale rozumiem, że Tobie by to nie przeszkadzało, bo to tylko film
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Fizyk - 13.10.2013 Koszszyszek napisał(a):Skoro widzisz Fizyku, że były blisko, to znaczy że były blisko. Nikt nie tłumaczy kontekstu tego filmu, nie wiadomo co naprawiali w tym teleskopie. Nie wiadomo dlaczego wszystkie te obiekty były w niewielkim oddaleniu, ale to nie oznacza że nie mogłyby być tak położone.1. Hubble: wysokość orbity 612-620 km 2. ISS: wysokość orbity 404-429 km Do tego względne nachylenie płaszczyzn ich orbit wynosi 23 stopnie. W rzeczywistości zatem te dwa obiekty nigdy nie zbliżą się do siebie bardziej, niż na jakieś 200 km, a nawet wtedy będą się względem siebie poruszać z prędkością około 3 km/s. Może być trochę ciężko przeskoczyć od jednego do drugiego na MMU ![]() No ale ok, przyjmijmy, że z jakichś tajemniczych powodów są na orbitach o takich samych parametrach, w niewielkiej odległości od siebie, dzięki czemu się względem siebie nie poruszają i to wszystko jest możliwe. [spoiler=Inne nieścisłości]Kiedy docierają do ISS, Stone zaplątuje się w linki od spadochronu i wisi na nich, z Kowalskim doczepionym na napiętej linie. Co napina linę? Co powoduje, że Kowalski po odczepieniu się natychmiast odlatuje w przestrzeń? Jak już ich wyhamowało, nie ma nic, co mogłoby ich dalej odciągać od stacji. Dałoby się to od biedy wytłumaczyć rotacją stacji, wtedy odciągałaby ich siła odśrodkowa, ale dla wystąpienia takich sił stacja musiałaby się strasznie szybko obracać, a poza tym Kowalski oddalałby się od niej po zupełnie innym torze. Dalej, lot z ISS do Tiangong. Najpierw Stone rozpędza się silnikami od lądowania Sojuza. Nie jestem pewien, jaką prędkość mogą mu nadać, ale zważywszy na to, że miały się odpalać 3 metry nad Ziemią (choć, z tego co znajduję w internecie, w rzeczywistości jest to 1 metr) i zakładając, że nie poddają załogi przeciążeniu większemu niż 3 g, dałoby to prędkość ok. 13,3 m/s - czyli niecałe 48 km/h. Tymczasem Stone pokonuje odległość między stacjami (która miała wynosić 100 km albo 100 mil, nie pamiętam, ale niech będzie 100 km) w ciągu mniej niż 1,5 godziny, czyli poruszała się co najmniej 67 km/h, a najprawdopodobniej sporo szybciej. Pomijam tu już ten sam problem, który dotyczył ISS i Hubble'a - różne orbity spowodowałyby szybko zmieniające się odległości i duże względne prędkości. Teraz gaśnica. Stone użyła jej do wyhamowania z tych 67 km/h lub więcej do 0 względem Tiangong. Zakładając, że sama ważyła 55 kg, a gaśnica 15 kg, z czego 10 kg to zawartość (prawdopodobnie spora przesada), policzmy, jak szybko musiałaby zawartość wylatywać z gaśnicy. Równanie Ciołkowskiego: [latex]\Delta v = v_e \ln \frac{m_0}{m_1}[/latex] Liczymy [latex]v_e[/latex], [latex]m_0[/latex] to całkowita masa wszystkiego, czyli 70 kg, [latex]m_1[/latex] to masa końcowa (załóżmy Stone + pusta gaśnica, czyli 60 kg). [latex]v_e = \frac{\Delta v}{\ln \frac{m_0}{m_1}} = \frac{67}{\ln \frac{7}{6}} = 434[/latex] Czyli zawartość gaśnicy musiałaby ją opuszczać z prędkością 434 km/h. Dosyć spory huragan. Poza tym, to wszystko przy założeniu, że Stone leciała te 1,5 h. Gdyby pokonała odległość w 30 minut, prędkość zawartości gaśnicy zrobiłaby się naddźwiękowa. Dalej - Stone dociera do Tiangong, która już cała telepie się od rozrzedzonego powietrza w górnych warstwach atmosfery. Wiatr, który szarpie całą stacją nie przeszkadza jej jednak w poruszaniu się tak samo, jak w próżni Nawiasem mówiąc - co spowodowało, że ta stacja zaczęła spadać w atmosferę? O ile pamiętam, nie była uszkodzona, więc zderzenia z odłamkami odpadają, a stacje same z siebie nie spadają z orbit. Poza tym, kolejna sprawa - jeśli Tiangong nurkowała w atmosferę, a ISS nie, to znowu wyklucza utrzymywanie stałej odległości między nimi.W końcu Stone siedzi w Sojuzie, kiedy cała stacja już jest otoczona plazmą. W takiej sytuacji jeśli nie siedzisz za porządną osłoną termiczną, to już*Cię raczej nie ma, ale statkom w filmie to nie przeszkadza. Mało tego, po tym, jak w końcu udaje jej się odczepić od stacji, jeszcze chwilę się telepie i schodzi w atmosferę po de facto losowej trajektorii. W rzeczywistości, jeśli nie lecisz po dokładnie określonym torze, to albo odbijasz się od atmosfery z powrotem w przestrzeń kosmiczną, albo nagrzewasz się tak, że osłona termiczna nie wytrzymuje i wszystko się spala. Trzeba mieć niezłego farta, żeby trafić idealnie na ten właściwy tor [/spoiler]To chyba wszystko, co pamiętam, jak sobie jeszcze coś przypomnę, to dopiszę
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Ann napisał(a):To rozumiem, że oglądając film sensacyjny, gdzie bohater skacze z dwustupiętrowego wieżowca na stóg siana na dole też nie masz żadnych obiekcji, bo przecież wiadomo, że w rzeczywistym świecie by się zabił i nie jest obowiązkiem reżysera takich oczywistości powielać? Mało rozumiesz. Sprzedajesz nam oczywiste dla każdego spostrzeżenia jako interesujące i celne przemyślenia. Film Grawitacja widzę w kontekście wszystkich filmów S-F jakie wyprodukowano. Tak się składa, że obejrzałem wszystkie (wg katalogu filmweb). Realizm w Grawitacji polega na wrzuceniu widza w świat przestrzeni kosmicznej. Widz czuje, że tam jest. Przejście z punktu A do punktu B odbywa się z zachowaniem wszystkich rzeczywistych problemów świata fizycznego. To nie jest Doctor Who, Gwiezdne Wojny, czy Star Trek, gdzie fizyka jest ujarzmiona do postaci w której staje się bagatelnym problemem. W tym filmie czuć rozpaczliwą sytuację kosmonauty odrzuconego od orbitera, który nie ma właśnie żadnego jetpacka żeby w łatwy sposób powrócić. Widać klaustrofobiczną sytuację na stacji rosyjskiej, w której kosmonautka jest uwięziona a szaleje ogień. Został pięknie, realistycznie zwizualizowany ogień w przestrzeni kosmicznej. Bardzo ładna była scena w jaki sposób łzy wydobywają się z oczu w stanie nieważkości. Obejrzałem bardzo dużo filmów tego gatunku. Tylko nieliczne są zbliżone do poziomu Grawitacji. Zaś pod względem ujęć zdjęć kosmosu ten film jest niedościgniony. Jest oczywiste dla każdego kto widzi ten obraz, że te wszystkie stacje nie są w rzeczywistości w tak bliskim oddaleniu od siebie. Każdy widzi, że trajektoria roju odłamków zbyt przepięknie wkomponowuje się w fabułę filmu. Scena z gaśnicą w każdym budzi uśmiech. Ale nie w tym rzecz Ann czy Fizyku. To są oczywiste dla wszystkich spostrzeżenia ocierające się o banał. Racząc nas tego typu spostrzeżeniami, wywołujecie przynajmniej we mnie takie odczucia, jakbym patrzył na 12latka, który nie znał świata przed komputerami, ma w rękach najnowszy sprzęt z którym może czynić cuda, a narzeka, że brakuje tego i owego. To jest niedorzeczne, takie trochę głupstwo. W ciągu 2 lat widziałem na prawdę z ponad setkę filmów z tego gatunku, Grawitacja jest niedościgniona. Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Fizyk napisał(a):1. Hubble: wysokość orbity 612-620 km oczywiście Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Rita - 13.10.2013 Ann napisał(a):No napisałam i Fizyk to wyjaśni lepiej niż ja.Czyli czepiamy się tego, że obiekty były zbyt blisko siebie. To już Fizyk napisał. I to jest szczególik, a już stwierdzenie, że orbita przedstawiona w filmie nie miała nic wspólnego z orbitą Ziemi to totalne nieporozumienie i wyolbrzymienie tego, że faktycznie udało im się pokonywać odległość między obiektami. Ale uwaga: Grawitacja nie jest filmem dokumentalnym! Poza tym wyjaśnij, czemu niby to jest niemożliwe? W kosmosie z tego co wiem, wystarczy się odepchnąć i już lecisz sobie w nieskończoność. Nie wiem, jak szybko się poruszali, ale sądząc po tym, jak ich telepało o te stacje, to raczej szybko. Co do szkolenia, to można równie dobrze zrozumieć jej słowa jako żart. Sama widzisz, jak wyolbrzymiasz fakty, widocznie bohaterka też lubiła sobie powyolbrzymiać Nie miało to żadnego znaczenia dla filmu. Poza tym, żadne szkolenie nie przygotuje człowieka na takie przeżycia, człowiek nie jest robotem. Bohaterka w pewnym momencie była praktycznie skrajnie niedotleniona, więc to, że chciała popełnić samobójstwo czy panikowała jest jak najbardziej medycznie uzasadnione i nijak nie świadczy o jej nieporadności. Chyba NASA nie prowadzi szkoleń astronautów przez trucie ich dwutlenkiem węgla :roll: Dziwne i nieprawdopodobne by było, gdyby wysokie stężenie CO2 nie odbiło się w żaden sposób na jej zachowaniu. Wtedy faktycznie można by się było czepiać, że film mało realistyczny.No Fizyku, czyli zabrakło jakiś kilkuset kilometrów i kilku kilo. No jeżeli w celu pokazania oczywistych idiotyzmów filmu trzeba wykonywać zaawansowane obliczenia, to ja bym powiedziała, że film był wręcz megarealistyczny To nie są jakieś gigantyczne przekłamania, które rzucają się w oczy. Bez przesady, tak to się możemy czepiać wszystkiego. Nierealistycznym nazwałabym film, gdzie się coś pali w kosmosie, a nie gdzie zamiast 28 mamy 67km/h...
Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Fizyk - 13.10.2013 Rita napisał(a):Czyli czepiamy się tego, że obiekty były zbyt blisko siebie. To już Fizyk napisał. I to jest szczególik, a już stwierdzenie, że orbita przedstawiona w filmie nie miała nic wspólnego z orbitą Ziemi to totalne nieporozumienie i wyolbrzymienie tego, że faktycznie udało im się pokonywać odległość między obiektami. Ale uwaga: Grawitacja nie jest filmem dokumentalnym! Poza tym wyjaśnij, czemu niby to jest niemożliwe? W kosmosie z tego co wiem, wystarczy się odepchnąć i już lecisz sobie w nieskończoność. Nie wiem, jak szybko się poruszali, ale sądząc po tym, jak ich telepało o te stacje, to raczej szybko.Argument, że to nie jest film dokumentalny można zastosować do wszystkiego (w tym http://www.youtube.com/watch?v=I16_8l0yS-g), więc jest raczej kiepski ![]() W pustym kosmosie faktycznie wystarczy odepchnięcie, żeby odlecieć gdzieś daleko, ale na orbicie działa to trochę inaczej. Wszystko się wtedy porusza po różnych okręgach i elipsach, przecinających się lub nie. Odepchnięcie się od stacji kosmicznej w odpowiednim kierunku poskutkuje tym, że będziesz na nią wracać z grubsza co 45 minut ![]() Nie mówię, że film mi się nie podobał, bo mi się podobał. Boli mnie jednak to, że sprawia wrażenie, że kosmos jest malutki, a to, co w kosmosie jest dla mnie najbardziej fascynujące, to właśnie jego ogrom. Gdyby bohaterowie musieli znaleźć jakiś cwany sposób, żeby dostać się na stację, która akurat jest po drugiej stronie Ziemi - o, to by było coś. A tutaj wszystko jest skupione na obszarze wielkości województwa mazowieckiego. Jeszcze co do realizmu - owszem, jak ktoś nie ma intuicji związanej z poruszaniem się w kosmosie, to wszystko będzie się wydawało ultrarealistyczne, bo podstawowe fakty (nieważkość, brak oporów ruchu itp.) są ok. Problem w tym, że wystarczy niewielkie wgłębienie się w temat, żeby zobaczyć, że coś tu kurde nie gra. Ja tu widzę zmarnowany potencjał - mogło być naprawdę fajnie przy tylko nieco większej dbałości o szczegóły, ale tradycyjnie komuś się nie chciało. Szkoda. Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - PTRqwerty - 13.10.2013 Fizyk napisał(a):Jeszcze co do realizmu - owszem, jak ktoś nie ma intuicji związanej z poruszaniem się w kosmosie, to wszystko będzie się wydawało ultrarealistyczne, bo podstawowe fakty (nieważkość, brak oporów ruchu itp.) są ok. Problem w tym, że wystarczy niewielkie wgłębienie się w temat, żeby zobaczyć, że coś tu kurde nie gra. Ja tu widzę zmarnowany potencjał - mogło być naprawdę fajnie przy tylko nieco większej dbałości o szczegóły, ale tradycyjnie komuś się nie chciało. Szkoda. To rób własne arcydzieło, już widzę tą totalną klapę w Twoim wykonaniu. Choćby na poziomie managerskim zapomniałbyś pewnie zapłacić komuś za serwer za stronę www, nie mówiąc już o ogarnięciu samego wykonania filmu. Grawitacja jest póki co jednym z najlepszych filmów S-F pod względem realizmu. Z biegiem lat i nowych możliwości będą powstawać lepsze dzieła. To fajnie, że tak Cię boli realizm problemu. Tu masz opinię na temat tego filmu, którą wygłosił Buzz Aldrin: http://www.hollywoodreporter.com/news/gravity-review-by-astronaut-buzz-639883 Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - El Commediante - 13.10.2013 W tej chwili skończcie o tym pisać, bo do IMAXa jadę dopiero za tydzień! :evil: Kino lekkie i przyjemne, czyli mniej ambitny film - Ann - 13.10.2013 Tobie ktoś płaci za reklamę tego filmu czy po prostu jesteś niezdolny do zaakceptowania opinii odmiennej od Twojej? W ani jednym fragmencie Fizyk nie napisał, że film mu się nie podobał, zwrócił tylko uwagę na błędy, które w tym filmie zauważył i które tam SĄ. A Ty się zachowujesz, jakby dzieło Twojego życia ktoś zmieszał z błotem. Przystopuj trochę, bo nieprzyjemnie się z Tobą rozmawia. Skoro błędy o których mówimy są tak nikłe, że wręcz niewarte uwagi, to tym bardziej w prosty sposób dało się ich uniknąć i szkoda, że twórcy tego bardziej nie dopracowali, tak by film nie powalał tylko wizualnie, ale był też zgodny z faktycznym stanem wszechświata. Nie muszę być światowej sławy reżyserem, by krytykować film czy genialnym lekarzem, by zauważyć komplikacje pooperacyjne. A te same błędy co Fizyk wymienił Tyson, skoro argument z autorytetu tak do Ciebie przemawia. Skoro nie potrafisz reagować normalnie na czyjś odmienny gust to zaparz sobie meliski, odetchnij głęboko i wyłącz forum, jeszcze nie daj Boże ktoś się z Tobą nie zgodzi i zrujnuje Ci dzień i wizję świata, w której Ty posiadasz klucz do prawdy i właściwego interpretowania filmów. |