Forum Ateista.pl
Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Społeczeństwo (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=16)
+---- Dział: Ateista w rodzinie (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=49)
+---- Wątek: Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę (/showthread.php?tid=7279)

Strony: 1 2 3 4 5


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Severes - 08.01.2012

W końcu para dochodzi do rozmów o wierze, dziewczyna mogła nie wiedzieć, że jesteś ateistą, ale i tak się w końcu dowiaduje, i gdyby chciała Cię zmieniać to wtedy mówisz, że może właśnie dlatego, że jesteś ateistą jesteś sobą, zmieniając Ciebie możesz się stać osobą której ona nie będzie w stanie pokochać. Nie no, prościej już Ci tego nie wyłożę, jak nie zrozumiesz, to nie krytykuj i nie ripostuj.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - exodim - 08.01.2012

A może zakochała się w nie-ateiście?
Skoro "dziewczyna mogła nie wiedzieć, że jesteś ateistą blablabla".


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Severes - 08.01.2012

Ale skoro już to odkryła to trzeba jej uświadomić, że kiedy coś w tobie zmieni(w tym przypadku wiarę) to już nie będziesz tą osobą którą poznała i pokochała Uśmiech


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - exodim - 08.01.2012

no tak.
myślę, że jakby ktoś przemilczał na n-1 randkach fakt, że jest się schizofrenikiem czy impotentem, a na n-tej randce by o tym raczył wspomnieć, to dziewczyna/chłopak (sprowadźmy to do ogólnej konwencji) mogłaby się nawet jakimś cudem "odkochać".

tak jest z większością przywar czy cech ogólnie.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Severes - 08.01.2012

no tak, ale jeżeli zamierza i chce kontynuować związek, to nie powinna jedna osoba zmieniać drugiej.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Afra - 09.01.2012

Myślę, że to kwestia indywidualna. Są osoby, które przyjęły by tę informację, załóżmy o schizofrenii normalnie i nie zaważyłoby to na relacjach, a są takie, którym to komplikuje życie. Nie można wszystkich sytuacji i osób traktować tak samo.
Tak samo ja, wiem, że nigdy nie będę z chłopakiem, który wyznaje islam, bo ta religia jest dla mnie chora i nigdy jej nie zaakceptuję. Może są więc osoby które po prostu nie trawią ateistów.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Roan Shiran - 09.01.2012

Cytat:załóżmy o schizofrenii normalnie i nie zaważyłoby to na relacjach
- Wiesz co? Muszę ci coś powiedzieć... jestem schizofrenikiem..
- A, to nic, to ty mnie jeszcze nie znasz! Ja jak wychodzę z domu to muszę trzy razy usiąść, bo inaczej to ja, no, nie mogę normalnie! Ale jestem świrnięta, nie? [+dalszy trajkot]

Przepraszam. Oczko


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - The Phillrond - 09.01.2012

Severes napisał(a):Zawsze można spróbować tekstu: Zakochałaś się we mnie, w osobie, która nie wierzy w boga, więc dlaczego chcesz zmienić mnie w osobę, którą nie jestem i której nie pokochasz?

A ona Tobie: pokochałam Cię takim jakim jesteś i chcę uwierzyć że nasza wiara jest silniejsza niż śmierć i piękniejsza niż miłość tylko po grób. Wierzę w więcej. Wiara to dla mnie po prostu miłość, miłość do Boga która wcale nie wyklucza miłości do Ciebie. Nie chcę Cię stracić nawet "po drugiej stronie"

Innymi słowy nie przegadasz kogoś kto naprawdę wierzy i się o Ciebie martwi, nie zagniesz go podobnym tekstem. W końcu ktoś skończy- albo ona widząc że nic nie wskóra i tylko zatruwa wam życie, albo Ty widząc że zupełnie nie leży Ci jej wiara a ona nie odpuści. Inaczej nie widzę możliwości szczęśliwego związku opartego na jej poglądach

Ofc to skrajna sytuacja a świat jest szary


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Afra - 09.01.2012

Roan Shiran napisał(a):- Wiesz co? Muszę ci coś powiedzieć... jestem schizofrenikiem..
- A, to nic, to ty mnie jeszcze nie znasz! Ja jak wychodzę z domu to muszę trzy razy usiąść, bo inaczej to ja, no, nie mogę normalnie! Ale jestem świrnięta, nie? [+dalszy trajkot]

Przepraszam. Oczko

Hahaa :lol2:
Nie no, ale serio, znam takich ludzi, którym by to nie przeszkadzało ;d


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - exodim - 09.01.2012

Afra napisał(a):Hahaa :lol2:
Nie no, ale serio, znam takich ludzi, którym by to nie przeszkadzało ;d

Tak, ja też znam ludzi, którzy nie wiedzą co to schizofrenia :>


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Afra - 09.01.2012

Ano bywa.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Katka - 21.01.2012

Na pocieszenie powiem wam, że druga strona ma ten problem tak samo często - "poznałam chłopaka, on jest ateistą, ojej ojej, co robić?!"

Jak tu już zostało powiedziane - wszystko da się przejść, dopóki się nie próbuje zmieniać drugiej osoby. Znam sporo par mieszanych i różnie im się wiedzie, to zależy od historii związku, temperamentu, stopnia "wojowniczości". Mój tata jest wojującym ateistą, o księżach nie mówi inaczej niż "czarna stonka" i tym podobne, moja mama była z pobożnej, katolickiej rodziny (może raczej bogobojnej niż pobożnej), ale z wiekiem oddaliła się bardzo od Kościoła, teraz ma taką "swoją wizję" wiary, daleką od instytucjonalnych religii. I jakoś żyją. Mój teść (ateista, ale konformistyczny, spokojny, nawet na mszę chodzi) żył z żoną przez jakieś 25 lat w spokoju, bo jej katolicyzm był "wyluzowany". Potem, po 50 r.ż. nagle doznała objawienia i postanowiła zacząć go nawracać. Tak, mężczyznę, z którym przeżyła tyle lat, którego zna i którego sama sobie takiego wybrała. Mają obecnie mniej lub bardziej zaostrzający się konflikt, był okres, że nie rozmawiali ze sobą.

Wreszcie - sama jestem ateistką z katolickim mężem, na szczęście niepraktykującym i raczej tracącym wiarę. Nie mieliśmy nigdy sporów światopoglądowych dotyczących praktykowania, seksu, antykoncepcji etc. Głosujemy na różne partie i mamy różne poglądy, dyskutujemy też czasem, ale zazwyczaj nie są to kwestie ingerujące w nasze życie codzienne. Wzięliśmy ślub mieszany - tu ustąpiłam, bo chciałam cywilny. Po wyprowadzce od rodziców (i uwolnieniu się, także finansowemu, od teściowej) wiara mojego małżonka w zastanawiający sposób podupadła Oczko

Nawiązując do początkowego posta - 18 lat to niedużo, światopogląd dopiero kształtuje się, więc nie ma sensu skreślać nikogo na dzień dobry. Religijność nastolatków i wczesnych 20-latków to najczęściej pochodna nacisku rodziny. Do 30 r.ż. wiele się jeszcze może zmienić, wiem po sobie.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - exodim - 22.01.2012

Cytat:Wzięliśmy ślub mieszany - tu ustąpiłam, bo chciałam cywilny.
Co to znaczy "mieszany"? Po prostu kościelny, tak?

Na mocy art. 10 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską zawarcie małżeństwa "kościelnego" ma takie same skutki prawne jak cywilnego w USC.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Katka - 29.01.2012

Ślub mieszany to w KK ślub katolika z osobą innej wiary lub niewierzącą. Jego plusem jest to, że druga strona nie musi udawać katolika.

Cytat:Na mocy art. 10 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską zawarcie małżeństwa "kościelnego" ma takie same skutki prawne jak cywilnego w USC.

Ale tylko wtedy, jeśli dokumenty zostaną pobrane z USC przed ślubem i po ślubie odesłane do USC. Można wziąć ślub kościelny bez skutków cywilnych. Rzadko się to zdarza, ale można.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - current - 29.01.2012

Katka napisał(a):Ale tylko wtedy, jeśli dokumenty zostaną pobrane z USC przed ślubem i po ślubie odesłane do USC. Można wziąć ślub kościelny bez skutków cywilnych. Rzadko się to zdarza, ale można.


Coś takiego ma miejsce chociażby w momencie gdy ktoś najpierw wziął cywilny a potem naszło go na kościelny.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - anonim1 - 29.01.2012

Jesli druga strona już na starcie ostro obstaje przy swoim katolicyźmie i checi nawracania partnera to nalezy albo sie nawrocić albo zakonczyc taki związek. Ponieważ później nie będzie łatwiej gdy dojdzie presja wierzacej rodziny. Póżniej przychodzą kolejne zdarzenia i problemy z tym związane: Ślub, dzieci a więc chrzty , przedszkole , szkoła a wiec nauka religii, pierwsze komunie swięte, bierzmowania, tudziez inne praktyki religijne. Każde z tych zdarzeń będzie zarzewiem konfliktu, chyba że się poddasz woli małżonka(ki).
Przerabiałem te klimaty - radzę pogonić takiego kandydata(tkę) z mety.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - rodnes77 - 29.01.2012

Jak się dziewczynie nie podoba ,że nie wierzysz to zmień ją na inną ja się przemęczyłem prawie 3 lata z jedna taka co się jej mój ateizm nie podobał i teraz tylko tego żałuję.Może być pięknie ale zawsze to gdzieś zostaje i do tego się wraca.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - exodim - 29.01.2012

Cytat:Ponieważ później nie będzie łatwiej gdy dojdzie presja wierzacej rodziny. Póżniej przychodzą kolejne zdarzenia i problemy z tym związane: Ślub, dzieci a więc chrzty , przedszkole , szkoła a wiec nauka religii, pierwsze komunie swięte, bierzmowania, tudziez inne praktyki religijne.
Ja tu żadnego problemu dla ateisty nie widzę. Chyba, że wojującego i narzucającego ateizm swoim dzieciom, to wtedy tak Oczko
Nie wiem komu przeszkadza taki swoisty "guideline" po cywilizacji łacińskiej jakim jest przebrnięcie dziecka a później małolata przez chrzest, komunię, lekcje religii, bierzmowanie itp.
Nie traktowałbym tego jako indoktrynację religijną, wszak sam wszystkie te sakramenty "zaliczyłem", na religię chodziłem, a wierzyć - nie wierzę.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - Aryman - 30.01.2012

Cytat:Nie wiem komu przeszkadza taki swoisty "guideline" po cywilizacji łacińskiej jakim jest przebrnięcie dziecka a później małolata przez chrzest, komunię, lekcje religii, bierzmowanie itp.

Zwłaszcza, że najprawdopodobniej małolat/a, kiedy dojdzie do wieku nastoletniego sam podważy swoją wiarę. IMHO w obecnej kulturze aby utworzyć w dziecku silną tożsamość religijną potrzeba zorganizowanej pracy obydwu wierzących rodziców; jeżeli któreś z nich będzie się od tego w widoczny sposób uchylać to co najmniej otworzy furtkę wiodącą do analizy własnej wiary przez dziecko. A gdy nastanie czas wątpliwości można dyskretnie podrzucić jedną czy dwie książki, które w naszym mniemaniu dobrze naświetlają te sprawy i ostatecznie przechylić szalę na swoją stronę Oczko .

To, co napisałem wygląda trochę tak, jakbym chciał prowadzić wojnę podjazdową o wiarę mojej dziatwy, ale tak nie jest. Sądzę po prostu, że wychowanie dziecka w paradygmacie katolickim nie uniemożliwia mu właściwego wyboru swojego światopoglądu, dopiero radykalnie sfanatyzowana rodzina może "zamknąć" jego umysł do tego stopnia. Dopóki jeden z rodziców przypomina swoją obecnością, że alternatywna wobec katolicyzmu droga istnieje, i oświadcza jasno, że jest to alternatywa całkowicie akceptowalna, dziecko może samo zdecydować.


Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę - anonim1 - 30.01.2012

exodim napisał(a):Ja tu żadnego problemu dla ateisty nie widzę. Chyba, że wojującego i narzucającego ateizm swoim dzieciom, to wtedy tak Oczko
Nie wiem komu przeszkadza taki swoisty "guideline" po cywilizacji łacińskiej jakim jest przebrnięcie dziecka a później małolata przez chrzest, komunię, lekcje religii, bierzmowanie itp.
Nie traktowałbym tego jako indoktrynację religijną, wszak sam wszystkie te sakramenty "zaliczyłem", na religię chodziłem, a wierzyć - nie wierzę.

"Czym skorupka za młodu nasiąknie"... itd
Jaki masz w polsce odsetek ateistów? - w porywach 2-4%. O czym to swiadczy? O skutkach totalnej prowadzonej przez kolejne pokolenia katolickiej indoktrynacji dzieci od lat szczenięcych.
"Exodimowie" są tylko wyjątkami od reguły.

Umysł zostaje zindoktrynowany w dziecinstwie, religia wszczepiona w trybie przymusowym a w późniejszym wieku (poza wyjątkami) taka osoba z reguły już nie interesuje się tym, nie mysli i nie czyta (nawet Biblii)...praktykuje bezmyślnie narzucone, wpojone zachowania, obyczaje i rytuały. Kler bez trudu manipuluje takim "stadłem". Patrzę na to wokoło i widzę, że w moim otoczeniu tak to działa przez pokolenia.
Co do narzucania ateizmu przez jego "wojownikow" - to zauważ przecież oni teiści cały czas robią swoje. To jest taka ichniejsza klerykalna filozofia "Kalego" z palcem wyciagniętym w kierunku "wojującego ateisty" - winowajcy albo co gorsza "mordercy dzieci"...
A Ty ateista to łykasz i robisz na ateistycznym forum za adwokata Koscioła.