Forum Ateista.pl
Nasze pożegnania - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Wydarzenia i przegląd prasy (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=17)
+--- Wątek: Nasze pożegnania (/showthread.php?tid=7606)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


RE: Nasze pożegnania - Sofeicz - 01.07.2016

Dzięki Wam za te posty. Nie sądziłem, że jako stary dziad tak się rozkleję.


RE: Nasze pożegnania - r_s - 01.07.2016

Nazywamy to żałobą, ma swe prawa i etapy. Ode mnie przyjmij również wyrazy współczucia.


RE: Nasze pożegnania - Soul33 - 02.07.2016

Sof, z mojej strony również wyrazy współczucia.

91 lat to jednak sporo. Dziś może to marne pocieszenie, ale z pewnością bardzo dobre jest chociaż to, że mogliście spędzić razem tyle lat. Mój dziadek zmarł w wieku 74. Prababcia żyła 99. Bywa bardzo różnie.

Oczywiście fakt ten, że w sumie mieliście sporo czasu nie sprawia, że jest łatwiej (może być nawet trudniej), ale bez wątpienia jest to coś wartościowego.

Trzymaj się.


RE: Nasze pożegnania - białogłowa - 02.07.2016

Sofeicz napisał(a): Nie sądziłem, że jako stary dziad tak się rozkleję.

Tak się dzieje, gdy odchodzi osoba, która nas kocha bezwarunkowo. Współczuję bardzo, trzymaj się.


RE: Nasze pożegnania - zefciu - 04.07.2016

Mojego ojca swego czasu raczydło zeżarło tak szybko, że nie miałem czasu przyzwyczaić do myśli, że to już koniec. Nie zdążył się zestarzeć, podobnie, jak mój dziadek, którego nie poznałem. Wyrazy współczucia.


RE: Nasze pożegnania - lumberjack - 05.07.2016

Soul33 napisał(a): Sof, z mojej strony również wyrazy współczucia.

91 lat to jednak sporo. Dziś może to marne pocieszenie, ale z pewnością bardzo dobre jest chociaż to, że mogliście spędzić razem tyle lat. Mój dziadek zmarł w wieku 74. Prababcia żyła 99. Bywa bardzo różnie.

Oczywiście fakt ten, że w sumie mieliście sporo czasu nie sprawia, że jest łatwiej (może być nawet trudniej), ale bez wątpienia jest to coś wartościowego.

Trzymaj się.

Tu masz racje. Moja znajoma ma 22 lata i juz nie ma rodzicow. Bede bardzo docenial sytuacje, w ktorej moi rodzice dotrwaja do 90 lat zycia...


Bym napisal, ze wspolczuje, ale nie doswiadczylem takiego uczucia i wydarzenia, wiec nawet nie mam pojecia jak bardzo bolesne moze to byc.


RE: Nasze pożegnania - Sofeicz - 05.07.2016

Z jednej strony dobrze być otoczony przez ludzi, z którymi jest się związanym emocjonalnie, których się kocha i którzy cię kochają.
Ale generuje to potężny 'wiszący w powietrzu' potencjalny ból ich ewentualnej straty.
Z drugiej strony ludzie autentycznie samotni mają ten komfort, że nie mają tego młota nad głową.
Ale samotność to ciężki kawałek chleba.
I tak źle i tak niedobrze.

Może po buddystycznemu trzeba wyzbyć się wszelkiego przywiązania - ale jak?


RE: Nasze pożegnania - freeman - 06.07.2016

Lepiej przywiązać się do kogoś, kogo nie można stracić.Wszystko bowiem co przemija, a co uważamy za cenne, przynosi nam w końcu cierpienie.


RE: Nasze pożegnania - lumberjack - 06.07.2016

freeman napisał(a): Lepiej przywiązać się do kogoś, kogo nie można stracić.Wszystko bowiem co przemija, a co uważamy za cenne, przynosi nam w końcu cierpienie.

Na swiecie przemija wszystko. Jest to jedyna zasada, ktora nie ulega zmianie (Heraklit).

Sofeicz napisał(a): Z jednej strony dobrze być otoczony przez ludzi, z którymi jest się związanym emocjonalnie, których się kocha i którzy cię kochają.
Ale generuje to potężny 'wiszący w powietrzu' potencjalny ból ich ewentualnej straty.
Z drugiej strony ludzie autentycznie samotni mają ten komfort, że nie mają tego młota nad głową.
Ale samotność to ciężki kawałek chleba.
I tak źle i tak niedobrze.

Może po buddystycznemu trzeba wyzbyć się wszelkiego przywiązania - ale jak?

Samotnosc nie jest czyms strasznym. Jesli masz nature samotnika i jesli ogolnie nie lubisz ludzi, to nie ma tragedii.

A reszta twojego tekstu to mi sie kojarzy z roznymi rozwazaniami epikurejczykow, stoikow czy wlasnie buddystow, ale to wszystko wydaje mi sie chuja wartym filozoficznym pierdololo w starciu z zyciem praktycznym. Zadna religia czy filozofia nie da ukojenia po utracie bliskiej osoby. Tak juz chyba w zyciu jest ze jestesmy skazani na cierpienie. Predzej czy pozniej kazdego to spotka.


RE: Nasze pożegnania - Sofeicz - 14.08.2016

"W wieku 83 lat zmarł Kenny Baker - aktor, który wcielił się w postać droida R2-D2"

Paradne - wspominają go jako tego, którego wsadzili, do tej zabawki, bo nie mieli wtedy lepszego pomysłu na sterowanie.
Nawet swojego głosu nie użyczył, bo R2 wydawał tylko piski.
Za to prawie nie wspominają, że był jednym z aktorów genialnego teamu "Bandytów czasu".
Gimbusiarstwo.


RE: Nasze pożegnania - łowca - 12.09.2016

Nie wiem czy to odpowiedni dział, ale na profilu tego forum znajdującym się na portalu Facebook, znalazłem informacje, że zmarł śmiercią tragiczną The Phillrond jeden z użytkowników ateista.pl, poszukałem trochę i odkryłem, że w parafii w Koninie ktoś ostatnio zamówił mszę za osobę o takim samym imieniu i nazwisku jakie miał ten user, więc to niestety chyba prawda. Zdziwiłem się, że nikt na forum nie wspomniał o tym tragicznym wydarzeniu, dlatego postanowiłem o tym poinformować, bo być może są tutaj użytkownicy którzy jakimś cudem jeszcze o tym nie wiedzą.

Dla mnie ten człowiek był legendą tego forum, pamiętam jak 8 lat temu wchodziłem tu specjalnie by poczytać jego posty i dziwiłem się, że w tak młodym wieku można pisać tak merytorycznie, zamiast jak przeciętna osoba w wieku około osiemnastu lat wklejać tylko głupawe obrazki obrażające papieża.


RE: Nasze pożegnania - lumberjack - 12.09.2016

Ja sie dopiero od ciebie dowiaduje. Przeczytalem teraz to co jest na fejsbukowej stronie a.pl... szkoda czlowieka. On chyba nawet 30 lat nie mial...


RE: Nasze pożegnania - exeter - 11.11.2016

Zmarł Leonard Cohen, poeta i pieśniarz.

[Obrazek: Avishai-Cohen-Montreal-1189.jpg]

Był wybitnym artystą - Jego nazwisko przewijało się wśród kandydatów do literackiego Nobla, ale i wielką gwiazdą światowej popkultury. Znali go wszyscy, ale zanim zdobył ogólnoświatową popularność znalazł wielbicieli nad Wisłą, dzięki wysiłkom Macieja Zembatego, tłumacza i wykonawcy utworów Cohena. Dlatego był tak ciepło witany w naszym kraju i lubił do Polski przyjeżdżać z koncertami.
Pisał i śpiewał o prostych sprawach głosem, który sprawiał, że ... panie pozbywały się bielizny, a panowie skręcali się z zazdrości. Nie zazdrościłem Cohenowi jego głosu, ale głęboko Go podziwiałem. 
Z tym większym smutkiem przyjąłem wiadomość o Jego śmierci.

Na pewno macie własne ulubione utwory Mistrza, ja wybiorę te:

In My Secret Life
So Long, Marianne
First We Take Manhattan

a to hołd złożony kobietom, pod którym chętnie podpisałby się każdy facet:
I'm Your Man

i pierwsze utwory Cohena jakie usłyszałem w radiowej Trójce w genialnym wykonaniu Maćka Zembatego:
Słynny niebieski prochowiec
Zuzanna


RE: Nasze pożegnania - znaLezczyni - 11.11.2016

Zmarł też Jerzy Cnota, Ślązak, aktor.


RE: Nasze pożegnania - exeter - 12.11.2016

Nie mogę pożegnać Leonarda Cohena tylko jednym postem, zasłużył na więcej. W Polityce znalazłem artykuł poświęcony odejściu Mistrza:
Cohen też nie żyje

"Cohen? Ten to ma poczucie humoru! – powiedziała mi z kolei Marianne Faithfull w wywiadzie rok temu. Głupio tak puentować wielkiego człowieka własnymi słowami, a tego rodzaju puenta ciśnie się na usta. Brakuje już wśród żywych Macieja Zembatego, który stale Cohena tłumaczył, oto więc w dość przejrzystym oryginale tekst piosenki You Want It Darker, która otwierała ostatnią, przedśmiertną płytę: 


If you are the dealer, I’m out of the game
If you are the healer, it means I’m broken and lame
If thine is the glory then mine must be the shame
You want it darker
We kill the flame



Magnified, sanctified, be thy holy name
Vilified, crucified, in the human frame
A million candles burning for the help that never came
You want it darker


Hineni, hineni
I’m ready, my Lord


There’s a lover in the story
But the story’s still the same
There’s a lullaby for suffering
And a paradox to blame
But it’s written in the scriptures
And it’s not some idle claim
You want it darker
We kill the flame


They’re lining up the prisoners
And the guards are taking aim
I struggled with some demons
They were middle-class and tame
I didn’t know I had permission to murder and to maim
You want it darker


Hineni, hineni
I’m ready, my Lord


Magnified, sanctified, be thy holy name
Vilified, crucified, in the human frame
A million candles burning for the love that never came
You want it darker
We kill the flame


If you are the dealer, let me out of the game
If you are the healer, I’m broken and lame
If thine is the glory, mine must be the shame
You want it darker



Hineni, hineni
Hineni, hineni
I’m ready, my Lord"


You Want It Darker

I jeszcze jedna piosenka na pożegnanie:
Boogie Street


RE: Nasze pożegnania - Sofeicz - 09.12.2016

Zmarł FIDEL - dziwne że tutaj bez echa. Chyba nikim ważnym nie był.


RE: Nasze pożegnania - Socjopapa - 09.12.2016

Bo z jego śmierci należy się cieszyć, a nie żegnać skurwysyna. Szkoda tylko, że umarł spokojnie u siebie, a nie na stryczku.


RE: Nasze pożegnania - lumberjack - 09.12.2016

Mogę uczcić jego pamięć tymi obrazkami:

[Obrazek: 15219609_1403848976309434_17705804095611...e=58B9D7AB]

[Obrazek: 15232306_574408979431808_731734844301630...e=58F95B49]

[Obrazek: 15230678_1402153129812352_58411702212388...e=58F80D9E]

---

BTW

Donald Trump po jego śmierci powiedział o nim prawdę, a taki np. premier Kanady wydalił z siebie oślizgłe dobre słówka:

Trudeau:

Cytat:Fidel Castro był wybitnym liderem, który służył swemu ludowi przez prawie pół wieku. Legendarny rewolucjonista i mówca, pan Castro dokonał znaczącego rozwoju edukacji i opieki zdrowotnej swego wyspiarskiego kraju.

Choć był kontrowersyjną postacią, zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy pana Castro uznali jego ogromne poświęcenie i miłość do Kubańczyków, którzy mieli głębokie, wieloletnie przywiązanie do "El Comendante".

Wiem, że mój ojciec był bardzo dumny nazywając go przyjacielem, a ja miałem okazję spotkać Fidela, gdy mój ojciec zmarł. To był prawdziwy honor móc spotkać jego trzech synów i brata Prezydenta Raula Castro podczas mojej ostatniej wizyty na Kubie.

W imieniu wszystkich Kanadyjczyków, Sophie i mnie, oferuję najszczersze kondolencje dla rodziny, przyjaciół i wielu, wielu zwolenników pana Castro. Łączymy się dziś z Kubańczykami w żałobie po tym wyjątkowym przywódcy.

Dziwne, że Trudeau zapomniał wspomnieć o tym, że Kubańczycy tak bardzo kochali Fidela, że na tratwach spierdalali do USA.


RE: Nasze pożegnania - Żarłak - 09.12.2016

Muszę się zgodzić, że to straszny pech, że zdechł śmiercią naturalną po dziewięćdziesiątce. A te wypowiedzi niektórych polityków są strasznie komiczne. Można by je zrozumieć gdyby to było wrogie i nieracjonalne mocarstwo dające realne powody do obaw w przypadku nieprzemyślanej wypowiedzi "wrogich imperialistów", ale w takim okolicznościach jest to nad wyraz przykry miernik popieprzonej optyki niektórych tzw. liderów.


RE: Nasze pożegnania - lumberjack - 11.12.2016

Chyba przerzucę się na czytanie wyłącznie Russia Today. Ruskie media są świetne tak jak i Pittbpl na naszym forum. Wystarczy czytając przeinaczać wszystkie dezinformacje na odwrót i wułala - znamy prawdę.

Tutaj mamy np. super artykuł upamiętniający Fidela; oddający cześć temu wielkiemu bohaterowi i wielkim rzeczom, które dokonał:

https://www.rt.com/op-edge/369938-fidel-castro-asia-vietnam-china-cuba/

Cytat:Fidel’s Cuba is not only synonymous with excellent medical care, education, social programs, and the determined fight against Western imperialism. It is itself also one tremendous symbol of cultural and artistic excellence and openness. Cuba gave birth to and educated some of the world’s greatest artists. Cuba is also deeply respectful of other world cultures. Its people are obsessed with knowledge and are respectful of how others see and perceive the world.

[...]Since ancient days in this continent, important thinkers and those who fight for the good of humanity are valued incomparably higher than rich merchants and traders. Honesty is essential. Traitors are not valued much higher than scum. At some point in history, they may be ruling over their nations, but when they ascend to the throne, they start counting, as their days are always numbered. 

True heroes like Fidel live forever, in legends and songs, in hearts and dreams for a much better world.

Asia remembers. It mourns the great Cuban hero, a great African hero and an Asian hero, an internationalist, Fidel Castro.

Byłem dzieckiem kiedy komuna się kończyła. Nie miałem zaszczytu czytania komunistycznych gazet, ale odnoszę wrażenie, że czytanie RT przynajmniej w małym stopniu pozwala przenieść się w czasie i poczuć ten klimat ruskiej propagandy.

Musze poszukać sobie archiwalnych gazet i artykułów o Stalinie, które powstawały zaraz po jego śmierci. Ciekawe jak wiele podobieństw znajdę.