To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ślub kościelny - własne poglądy vs. miłość
#1
Witam!
Na wstępie link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87
Wiele razy na tym forum spotkałem sie ze stwierdzeniem że branie ślubu kościelnego to cios skierowany na własne poglądy lub, jak to sie nie którzy wypowiadają, że nie wezmą ślubu z zagorzałą katoliczką lub ogólnie teistką (rzadziej katolikiem/teistą).
Zapytuje więc: co będzie jeżeli zakochacie się w takowej osobie, przysłoni wam cały świat itp ite śme? Porzucicie miłość swojego życia ze względu na poglądy i fakt, że wasza druga połowa chce ślubu kościelnego?
Moim zdaniem to głupota, ja akurat dopuszczam możliwość, że przez kobietę będę zmuszony do "stanięcia na ślubnym kobiercu" (omfg, jak to brzmi :x ). Jestem ciekaw Waszych opinii.
Odpowiedz
#2
Wybór między miłością a szacunkiem do samego siebie?

Nie wydaje mi się, żeby osoba zmuszająca mnie do takiego wyboru była odpowiednią kandydatką na życiową partnerkę.
--><--
Odpowiedz
#3
Ja tam się nie znam ale chyba miłość jest najsilnijeszym uczuciem, przebiającym wszystkie inne.

Odpowiedz
#4
Niedowiarek, czy jesteś pewien że (przy załorzeniu że naprawde Ją kochasz) mógłbyś tak poprostu powiedzieć "sorki kochanie, ale kocham swój światopogląd ponad Ciebie"?

benman, masz 16 lat. Czy nie możesz tego stwierdzić na podstawie własnych doświadczeń?
Odpowiedz
#5
NeooeN napisał(a):benman, masz 16 lat. Czy nie możesz tego stwierdzić na podstawie własnych doświadczeń?


Nie mogę, ponieważ nie jestem i nigdy nie byłem naprawdę zakochany. No dobra, bujnąłem sie w takiej jednej, ale przeszło mi po miesiącu, więc to nie była prawdziwa miłość. :wink:

Ale wierzę w prawdziwą miłość i jej wyższość nad innymi uczuciami.

Odpowiedz
#6
Bierzesz ślub jednostronny. Szacunek do samego siebie uratowany, miłość też. Wilk jest syty i owca cała. To się nazywa kompromis, bo każdy z czegoś rezygnuje (strona niereligijna zgadza się na religijne wychowanie dzieci, a katolicka na publiczne ujawnienie, że jej druga połowa jest niewierząca).
Odpowiedz
#7
Wow! O tym to nie słyszałem, a może... to wtedy tylko podpisuje papierek, że zgadzam sie na wychowanie dzieci w wierze chrześcijańskiej czy jakoś tak. Czy mam racje?
Odpowiedz
#8
benman napisał(a):Ja tam się nie znam ale chyba miłość jest najsilnijeszym uczuciem, przebiającym wszystkie inne.

Jest to fakt, ale jesteśmy wkońcu ludźmi i powinniśmy czasami nad sobą panować Uśmiech Miłość zabójczym uczuciem, ale lepiej myśleć głową, a nie fiut... Większość zakochuje się ''na całe życie'' pare razy, więc czasem lepiej poświęcić jakiś związek, bo zawsze trafi się następny.

@Kajka, jaki ślub jednostronny? Czyli jak ktoś chce może się ożenić ( :wink: ) z prezydentem bez jego zgody? To jakieś bzdury i nijak się mają do kompromisu. Zazwyczaj kobiety i zdewociali mężczyźni chą mieć poprostu papierek. Jak dla mnie instytucja małżeńska to wydanie na siebie wyroku.
Odpowiedz
#9
NeooeN: Nic takiego nie powiedziałem - chciałem tylko zwrócić uwagę na konsekwencje wiązania się z osobą nie akceptującą twojej niewiary. Niestety, chemia miłości sprawia że ludzie głupieją i podejmują nieprzemyślane decyzje.

Kajka: co jeśli strona niereligijna absolutnie nie zgadza się na religijne wychowanie dzieci? Swoją drogą, ładny kompromis - z jednej strony tytaniczny wysiłek, jakim jest ujawnienie światu wstydliwego faktu niewiary partnera, z drugiej drobne ustępstwo w postaci zobowiązania się do skażenia dzieci religią. :|
Odpowiedz
#10
Cytat:@Kajka, jaki ślub jednostronny? Czyli jak ktoś chce może się ożenić ( ) z prezydentem bez jego zgody? To jakieś bzdury i nijak się mają do kompromisu. Zazwyczaj kobiety i zdewociali mężczyźni chą mieć poprostu papierek. Jak dla mnie instytucja małżeńska to wydanie na siebie wyroku.

Chodzi o to, że jest ślub kościelny ale między ateistą i katolikiem, czyli ateista nie przysięga na Boga, nie przyjmuje komuni itp. I wychodzi na to, że tylko sobie przy tym ołtarzu stoi Oczko Oczywiście wszystko wcześniej skonsultowane z księdzem.

Ja najprawdopodobniej wezme ślub kościelny ale nie ze względu na moją połowke tylko na nasze rodziny... W sumie wszystko to zależy od tego w jakim stopniu będziemy ustatkowani. Jeśli poczekamy ze ślubem i będziemy pracować, dojdziemy do jakiegoś statusu materialnego to rodzice w sumie nie mają za wiele do gadania. Z drugiej strony wiem, że będzie im bardzo przykro jeśli nie będe mieć tej białej sukni z welonem więc pewnie się poświęce Uśmiech I nie będe mieć absolutnie wstrętu do siebie.
GOTT IST TOT
Odpowiedz
#11
Niedowiarek napisał(a):Kajka: co jeśli strona niereligijna absolutnie nie zgadza się na religijne wychowanie dzieci? Swoją drogą, ładny kompromis - z jednej strony tytaniczny wysiłek, jakim jest ujawnienie światu wstydliwego faktu niewiary partnera, z drugiej drobne ustępstwo w postaci zobowiązania się do skażenia dzieci religią. :|

Trudno żeby obie strony rezygnowały z tego samego, a zawsze się wydaję, że to drugie ma łatwiej. Wbrew pozorom "katoliczka" może prędzej nie wziać ślubu kościelnego niż zgodzić się żeby jej cała rodzina w kościele podczas ślubu usłyszała, że wybranek jest niewierzący. Dla takich osob często gęsto ważne są pozory, białe suknie (zresztą kto zabrania brać cywilny w białej sukni i welonie, ja tak brałam) i przed zdewociałymi ciotkami i babciamy by trupem padły gdyby miały powiedzieć o "wstydliwym" fakcie niewiary narzeczonego. Oczywiście są ateiści, którzy się nie zgodzą na religijne wychowanie dzieci, w tym ja, nie ma co liczyć na kompromis, bo nie można dziecka w połowie ochrzić w połowie nie, któraś ze stron musi postawić na swoim.

Zresztą tak na marginesie tematu. Mnie się wydaje, że zauroczenie zauroczeniem, miłość miłością, ale jednak ludzie się dobierają podobni. Po paru latach emocje opadają i staje się twarzą w twarz, imprezowicz z domatorką, szowinista z feministką, zwolenniczka bezstresowego wychowania dzieci ze zwolennikiem twardej ręki, i za dużego pola na kompromis tu nie ma, bo jak dziecko wychowywać po trochu bezstresowo a po trochu twardą ręką? Po paru latach, jak emocję związku opadą wychodzi jak na dłoni ile ich tak naprawdę łączyło, że jak miłość przygasła to się nie potrafią dogadać w najprostrzych sprawach. Dlatego warto troche nieromantycznie zwrócić uwagę czy nowo poznana osoba nie wypowiada poglądów od których nam włosy stają dęba, bo być może po ślubie zechce te poglądy nam wprowadzać w życie :P
Odpowiedz
#12
Ja w tym wypadku stwierdziłem, że nie popuszczę i wziąłem tylko ślub cywilny. Mimo histerii rodziny, mimo gadek wiejskich plotkar "to uny wiare zmieniły czy jak?", mimo wściekłości proboszcza, mimo głupich komentarzy, że niby się boje kościoła, mimo tego, że 1/3 rodziny się potem ode mnie odwróciła i się nie przyznają...

Na argument, że ślub cywilny to ślub "w urzędzie", "bez boga" pytam się "czy to prawda, ze bóg jest wszędzie?", odpowiadają "no tak oczywiście" -"więc z pewnością bóg jest też w USC?" - "no jak jest wszędzie no to tak" - "więc nasz ślub był jak najbardziej przed bogiem". I już.
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#13
Ślub kościelny? Nie miałabym może kaca moralnego przez następne 10 lat, ale chyba bym żałowała że uległam. Na wychowanie dzieci w wierze bym się nie zgodziła za żadne skarby. Zresztą i tak nie chce mieć dzieci - a to jest chyba podstwą do wystapienia o rozwód (przepraszam, unieważnienie ślubu) kościelny.
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#14
ja to w ogóle wolałbym żyć w konkubinacie... ślub cywilny też mi nie jest do szczęścia potrzebny. Jeśli kogoś kocham to nie muszę z tym kimś jakichś umów podpisywać... a jak nie kocham to i tak żaden ślub nie uratuje związku. To tak w teorii, a jak będzie w praktyce zobaczymy... Oczko

NeooeN napisał(a):Zapytuje więc: co będzie jeżeli zakochacie się w takowej osobie, przysłoni wam cały świat itp ite śme? Porzucicie miłość swojego życia ze względu na poglądy i fakt, że wasza druga połowa chce ślubu kościelnego?

A czemuż to akurat ateista musi z miłości poświęcać swoje poglądy, a nie partner/ka?
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
#15
NeooeN napisał(a):Zapytuje więc: co będzie jeżeli zakochacie się w takowej osobie, przysłoni wam cały świat itp ite śme? Porzucicie miłość swojego życia ze względu na poglądy i fakt, że wasza druga połowa chce ślubu kościelnego?
Właśnie dlatego.
Odpowiedz
#16
Skoro teraz już się poświęcam dla rodziców, a właściwie przez rodziców, to w przyszłości już na pewno się na żadne takie nie zgodze. Facet jest wierzący ale fajny no i dobrze. Fajnie, fajnie, ale jeżeli mamy brać ślub to się chyba trochę zastanowię - NeooeN nie jestem taką romantyczką żeby mieć oczy zaślepione miłością i nie wiadomo co jeszcze. A na dłuższą metę z kimś wierzącym bym nie mogłam. Mam ich dość w domu i w szkole.
Ha! Ha! Ha!
Odpowiedz
#17
Nie zrozumcie mnie źle, ale to mi troche przypomina czasy 1, 2, 3 kl podstawówki kiedy dla chłopców "dziewczyny były głupie" a jak sie wydało że ktoś jest zakochany to był traktowany jak trędowaty :p No ale może jestem jeszcze za młody żeby "miłość" olać.
Odpowiedz
#18
Luthce napisał(a):NeooeN nie jestem taką romantyczką żeby mieć oczy zaślepione miłością

Oj, niewiadomo, niewiadomo... się okaże Duży uśmiech


Luthce napisał(a):A na dłuższą metę z kimś wierzącym bym nie mogłam. Mam ich dość w domu i w szkole.

Jeśli dogadywałabyś się z nim na wszystkich innych płaszczyznach, a wasze dzieci miałyby możliwość wyboru (wierzyć, nie wierzyć), to czemu nie?

Ja tam jestem inny i myśle że prawdziwa miłośc wszystko pogodzi. Chociaż może to tylko urojenie, nie wiem.

Odpowiedz
#19
Cytat:przysłoni wam cały świat itp ite śme?

To jest argument obosieczny.:roll: Jeśli ty przesłonisz jakiejś tam dziewczynie świat(nie powiem czym Duży uśmiech) to w takim razie ona może się poświęcić i np dać ci spokój ze ślubem kościelnym...
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
#20
ja nigdy nie wezme slubu koscielnego to cios w moje racjonalne poglady i jesli jakas kobieta by tego zadala ode mnie to bym z nie zerwal poniewz nie zamierzam sie wyrzekac samego siebie nigdy sie tez nie zgodze zeby moje dzieci w przyszlosci mialy byc wychowywane w wierze ale nie narzuce im ateizmu tylko zgodnie z moim swiatopogladem dam im wolny wybor
[Obrazek: mp_obiektywista.png]
"Najmniejszą mniejszością na Ziemi jest jednostka. Ci, którzy odmawiają praw jednostkom, nie mogą twierdzić, że są obrońcami mniejszości." Ayn Rand

patria mea totus hic mundus est
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości