Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płaska/Wklęsła Ziemia?
Zdjęcie góry już ładnie wypunktował Ziemowit, ja się jeszcze odniosę do reszty.

matsuka napisał(a): Co prawda nie tłumaczy ten model, jeżeli liczbowo się go sprawdzi, wielu obserwacji na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset km, ale jednak zawsze można powiedzieć "Oh, widocznie był fart, i światło zaginało się tak mocno jak krzywizna Ziemi"
No weź się zastanów co piszesz. Vanat ma rację: to, co tu wyczyniasz, to jest brak kultury zasłonięty pozornie grzecznym językiem.

Jak, kurde, nie tłumaczy obserwacji jeśli się go liczbowo sprawdzi? A co ja tu robię od kilkunastu stron, jak nie podstawiam liczby i pokazuję, że pasują do obserwacji? Miejże jakiś wstyd.

matsuka napisał(a): 1. Zwróciłem uwagę na to, że atmosfera ziemska nagrzewana jest głównie bezpośrednio nie od Słońca, a od Ziemi, która potrafi przyjąć zdecydowanie największy zakres promieniowania słonecznego i od dołu podgrzewać atmosferę.

Ziemia działa więc jak wielka grzałka - a co się dzieje ze światłem w atmosferze, która podgrzewana jest od spodu?
To
[Obrazek: 9UpuQrY.png]

Światło zaczyna zaginać się do góry - zupełnie inaczej niż przewiduje to model kulistej Ziemi.

Fizyk postanowił jednak totalnie zbagatelizować ten temat twierdząc, że to nic nie zmienia - pomimo, że zmienia wyraźnie i jest to potwierdzone eksperymentem laboratoryjnym.

Wobec zwróciłem mu uwagę kolejny czynnik

2. Czynnik wody. Powietrze wilgotne jest lżejsze niż powietrze suche, wobec czego, szczególnie nad morzem, ale nie tylko, prawdopodobnie mogą zamieniać się warstwy powietrza miejscami, co mogłoby spowodować odwrócenie zagięcia światła.

Fizyk postanowił również zbagatelizować ten czynnik

3. Wobec czego zwróciłem uwagę na procesy adiabatyczne, które powodują, że gdy od spodu podgrzewa się powietrze to wyższe partie atmosfery również zwiększają swoją gęstość i mogą wpłynąć na zagięcie światła.

Fizyk postanowił również zbagatelizować ten czynnik


4. W związku z tym zauważyłem, że żeby wyjaśnić zjawiska na Ziemi przy zagięciu światła w górę temperatura wcale nie musi stale podnosić światła do góry, a wystarczyłoby tylko na pierwszych kilkudziesięciu metrach.

Fizyk postanowił również zbagatelizować ten czynnik

5. Zwróciłem więc uwagę na polaryzację atomów i na to, że temperatura prawdopodobnie wpływa na czynnik refrakcji nie tylko przez zmniejszanie gęstości powietrza, ale również przez inne subatomowe własności cząsteczek.

Fizyk nie uznał tego argumentu dodając, że jeśli nawet by się tak działo, bo nie jest pewny - to i tak jego zdaniem nic to nie zmienia.

6. W związku z tym zwróciłem uwagę na to, że standardowe zagięcie światła w górę jest potwierdzone empirycznie badaniem przy użyciu specjalistycznego sprzętu.

Fizyk stwierdził, że badanie nie jest wiarygodne, bo robił to jeden człowiek i mógł się przecież pomylić.

7. Zauważyłem też, że część badań naukowych a priori przyjmuje założenie kulistości Ziemi i do swoich obliczeń wkłada niepostrzeżenie krzywiznę Ziemi - zaburzając przez to ewentualną prawidłowość danych

Fizyk co prawda uznał ten argument za teoretycznie możliwy, ale postanowił nie zwracać na niego uwagę.


8. Ostatecznie Fizyk napisał, że bez względu na to co wymyślę - on i tak to zbagatelizuje, bo światło zagina się standardowo do dołu choćby nie wiem co.

Jego postawa pokazuje pięknie "obiektywność" naukowców. Zbagatelizować wszystko co przeczy ich tezie, jeśli tylko ma ona jakikolwiek cień podstaw naukowych.

Olewanie wszystkich argumentów z góry i z dołu to nie jest nauka. Fizyk jednak uczciwie zapowiedział, że będzie się trzymał kurczowo zagięcia światła w dół - a wynika to z prostego faktu, że bez standardowego zagięcia światła w dół nie ma mowy o kulistości Ziemi, a jeśli nie ma mowy o kulistości Ziemi - to koniec - kaplica. Słaba konstrukcja psychiczna mogłaby legnąć w gruzach.
Cała ta Twoja lista pokazuje tylko, że albo kompletnie nie rozumiesz, co piszę, albo celowo to przekręcasz.

1. Nie, to nic nie zmienia. To, co podgrzewanie od dołu może zrobić, to wytworzyć gradient temperatury, który faktycznie może wpłynąć na refrakcję. Ale skądinąd wiemy, że takiego gradientu temperatury nie wytwarza - wiemy jaki jest na dużych zakresach wysokości, i nie jest taki, żeby podtrzymać Twoje tezy. Więc czy grunt podgrzewa powietrze, czy nie, gradient temperatury nie jest wystarczający do dopasowania danych do płaskiej Ziemi.

2. Fizyk postanowił odwołać się do danych doświadczalnych, które wskazują, że wilgotność ma niewielki wpływ zarówno na gęstość, jak i na współczynnik załamania, dalece niewystarczający do uzasadnienia refrakcji w górę. Ale jasne, najlepiej streścić to jako "postanowił zbagatelizować".

3. Kolejny argument mający uzasadniać możliwość istnienia dużego gradientu temperatury. Nie rozumiesz, że nie jest istotne, jak bogato uzasadnisz możliwość jego zaistnienia, kiedy wiemy niezależnie, że go nie ma? Równie dobrze możesz argumentować, że świnie mogłyby przeprowadzać fotosyntezę, bo mogłyby mieć chlorofil w komórkach. No mogłyby. Ale nie mają. Gradientu temperatury umożliwiającego refrakcję w górę też nie ma.

4. Po pierwsze - przez większość czasu nie ma warstwy powietrza zaginającej światło w górę, więc cały argument od razu rozbija się o kant dupy. Po drugie, nie, kilkudziesięciometrowa warstwa nie wystarczy - ale już mam dość odrabiania za Ciebie pracy domowej. To na Tobie spoczywa ciężar ilościowego zamodelowania jej i pokazania, że wystarczy. Nie zrobiłeś tego. I jakoś nie spodziewam się, że zrobisz (Ty, ani jakikolwiek inny wyznawca płaskiej Ziemi).

5. Zasadniczo nie rozumiesz związku między polaryzowalnością i współczynnikiem załamania. Próbowałem wyjaśnić. Nie zrozumiałeś, OK. Arogancko twierdzisz, że bagatelizuję sensowny argument, kiedy takowego tam nie ma - nie OK.

6. No robił jeden człowiek i jego wyniki są wewnętrznie niespójne. Na standardy badań naukowych taki pomiar jest najzwyczajniej do powtórki w bardziej rygorystyczny sposób. Nie nadaje się na argument.

7. Gdyby Ziemia nie była kulista, to taki zabieg kończyłby się niespójnością teorii z obserwacjami. Wiele badań faktycznie zakłada kulistość Ziemi, bo w świecie nauki to jest po prostu fakt. Gdyby Ziemia nie była kulista, pojawiałoby się dużo rozbieżności, których (niespodzianka!) nie ma.

8. Owszem, nie jesteś w stanie przekonać mnie, że światło nie zagina się w dół, bo istnieje za dużo niezależnych faktów zgodnych z zagięciem w dół. Musiałbyś mieć naprawdę solidny model, spójny ze wszystkimi faktami, żebyś mógł mnie przekonać. Nie masz. Nie będziesz miał, bo płaskoziemcy w ogólności nie mają pojęcia o tworzeniu spójnych modeli (gdyby mieli, to by nie byli płaskoziemcami...).

matsuka napisał(a): Generalnie jeśli ja mam rację to będziemy horyzont widzieli inaczej niż normalnie, jeśli Fizyk ma rację, to będziemy go widzieli tak jak na naszych szerokościach geograficznych.
...i tu następują zdjęcia, które mają czegoś dowodzić, ale nie bardzo dowodzą.

Masz zwykłe zdjęcia albo gór, albo wzdłuż zbocza góry (na jednym z nich, które jak zgaduję miało pokazywać efekt "wklęsłej Ziemi" masz sprzęt do wspinaczki, którym wspinacze utrzymują się na ścianie), albo morza zrobione z wysokości... Nie pokazałeś naprawdę nic, co można by uznać za argument za Twoimi słowami.

matsuka napisał(a): Model optyki Płaskiej Ziemi z zakrzywieniem światła zwyczajowo w górę
- prawidłowo przewiduje zjawiska
- jest uzasadniony naukowo
- jest potwierdzony laboratoryjnie, eksperymentalnie
- jest potwierdzony empirycznie w terenie (za pomocą specjalistycznego sprzętu)
- stara się uwzględniać wszystkie znane zjawiska, w przeciwieństwie do wybiórczego traktowania teorii naukowej przez model kulisty.
Ponownie: miejże wstyd.
Jak jest potwierdzony i uzasadniony, to już w niewielkim stopniu podsumowałem tutaj: https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid696675
Chyba jest potrzeba, żeby ten post rozszerzyć, bo wyraźnie nic nie dociera.

matsuka napisał(a): Aha, dlaczego wahadło Foucaulta nie dowodzi kulistości Ziemi
1. Ponieważ nie ma nic wspólnego z kształtem Ziemi, lecz z jej ewentualnym ruchem. Np. ja też przypuszczam, że Ziemia się porusza, tylko że względem eteru - 430 km/s
Ma dużo wspólnego. Na płaskiej Ziemi okres obrotu wahadła nie ma prawa zmieniać się od punktu do punktu, wszędzie powinien wynosić tyle samo. Na kulistej zmienia się w zależności od szerokości geograficznej.
Czyli kolejny przypadek: nie wiem, ale wypowiem się z pozycji znawcy i będę liczył, że nikt nie zwróci uwagi.

Tak na przyszłość, nie pisz "szach mat" jak nie masz nic ciekawego, bo robisz się jak ten chłopiec, co krzyczał "wilk!".
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Z tym całym zaginaniem zielonego lasera w górę, w akwarium, nie chodzi aby o to, że ciecze w odróżnieniu od gazów są słabo ściśliwe i wysokość słupa cieczy ma niewielki wpływ na gęstość (w odróżnieniu od temperatury)? Bo wtedy faktycznie podgrzewając akwarium od dołu uzyska się rosnący gradient gęstości w górę i taka odwrotna refrakcja faktycznie powinna się objawić..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
kmat napisał(a): Z tym całym zaginaniem zielonego lasera w górę, w akwarium, nie chodzi aby o to, że ciecze w odróżnieniu od gazów są słabo ściśliwe i wysokość słupa cieczy ma niewielki wpływ na gęstość (w odróżnieniu od temperatury)? Bo wtedy faktycznie podgrzewając akwarium od dołu uzyska się rosnący gradient gęstości w górę i taka odwrotna refrakcja faktycznie powinna się objawić..
W końcu tego nie skomentowałem, ale najprawdopodobniej masz rację. Nie wiem dokładnie, jak tam u cieczy z zależnością współczynnika załamania od temperatury i ciśnienia, ale spodziewałbym się dużo większej zależności od temperatury, niż ciśnienia (przez brak ściśliwości właśnie, ale wciąż obecną rozszerzalność temperaturową), dzięki czemu nawet stosunkowo nieduży gradient temperatury może powodować zauważalne ugięcie.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
matsuka napisał(a): Nie rozumiesz istoty dowodu. Dowód de facto rozstrzyga czy światło zagina się w górę czy w dół, a nie czy model kulistej Ziemi ze zmyślonym zagięciem w dół będzie akurat pasował do jakiejś obserwacji.

Myślałem, że akurat do tej nie pasuje, bo trafiłem na zły kalkulator, ta drobna pomyłka nie ma żadnego związku z istotą dowodu.

Nie wiem jak możesz tego nie rozumieć, ale dobra. Twoja sprawa.
Sądze, że rozumiem. 

Napisałeś "model kulistej Ziemi ze zmyślonym zagięciem w dół będzie akurat pasował do jakiejś obserwacji", no bo model ziemi kuli o promieniu 6371-6378 km pasuje do obserwacji jak na tym zdjęciu.

Ale zapewne mógłby pasować do ziemi płaskiej, gdyby promienie światła zaginały się do góry a nie w dół.

No to trzeba teraz policzyć jak bardzo te promienie światła musiałyby zaginać się w górę, żeby dla płaskiej ziemi pasowało to do widoku jak wyżej. Ale najpierw sprawdźmy jak wygląda to dla ziemi kuli:

Bez refrakcji: Hidden= 3.05 km (3049.1 m)
Z refrakcją: Refracted Hidden= 2.48 km (2475.93 m)

Czyli refrakcja w modelu kuli podnosi obraz o 573.17m, całkiem sporo.

No to teraz sprawdzamy jak to by było dla ziemi płaskiej.

Szczyt ma wysokość 2785 m n.p.m. a ze zdjęć można zauważyć, że widać 309 metrów góry, od 2476 m n.p.m. do 2785 m n.p.m., było sprawdzone w grafice 3D w Google Earth

Refrakcja zaginająca światło do góry na ziemi płaskiej musiałaby obniżać widok o 2785 - 309 = 2476 metrów!

Zobacz Matsuka jak wielka to różnica 2476 metrów zaginanie światła w górę dla ziemi płaskiej i 573 metrów zaginanie światła w dół dla ziemi kuli. Grupo ponad 4 razy więcej zaginania jest potrzebne, żeby wytłumaczyć ziemię płaską.

Ale twierdzisz, że ziemia to wklęsła miska. W takiej sytuacji jeszcze mocniejsza refrakcja jest potrzebna, może 3500 metrów, a może i 5000 metrów?

Co ty na to Matsuka? Co o tym sądzisz? 

PROSZĘ, przeanalizuj to dokładnie co napisałem.
Ziemowit napisał(a): Moim zdaniem dla Matsuki cały świat to taka niekończąca się baśń gdzie wszystko działa tak jak sobie to wyobrazimy.

Jak w pewnym świetnym filmie "Labirynt Fauna", gdzie trzeba coś sobie bardzo mocno wyobrazić, żeby stało się rzeczywistością.

Matsuka, liczy się to jaka jest prawda, a nie co brzmi ekscytująco. Prawda jest tylko jedna, a poglądów nieskończenie wiele.

Wydaje mi się, ze matsuka ma niespełnione marzenie stworzenia jakiejś wielkiej teorii naukowej. Siła tego marzenia jest odwrotnie proporcjonalna do jego wiedzy oraz zaślepia jego zdrowy rozsądek. Ciągle powtarza, że coś udowodnił, że szach mat i takie tam. Sprytnie rzucił przynętę na początku tego wątku twierdząc, że on tak naprawdę nie wierzy w płaską ziemię ale tutaj ma takie niby argumenty. Z tym, że nigdy nie chodziło o przedstawienie dowodów tylko o uzyskanie platformy dla wykazania swojego geniuszu. Użytkownicy zaczęli go "debunkować" w nadziei przywrócenia zdrowego rozsądku i po kolejnych stu stronach nadal tkwimy w punkcie wyjścia a matsuka ma satysfakcję ze zwrócenia na siebie uwagi i urojonego zwycięstwa Uśmiech
Cytat:I to mówimy o samym szczycie, a widać znacznie więcej niż szczyt. Być może nawet da się dojrzeć całą górę.
Wykazałem, że tylko ok. 300 metrów da się dojrzeć. Jeśli jesteś innego zdania to PROSZĘ zrób analizę i pokaż, że jest inaczej.

To w sumie jest temat interesujący dla Macieja. Gdzie jest Maciej? 

Zawołam: Macieju?
Fizyk napisał(a):
matsuka napisał(a): Co prawda nie tłumaczy ten model, jeżeli liczbowo się go sprawdzi, wielu obserwacji na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset km, ale jednak zawsze można powiedzieć "Oh, widocznie był fart, i światło zaginało się tak mocno jak krzywizna Ziemi"
No weź się zastanów co piszesz....

Jak, kurde, nie tłumaczy obserwacji jeśli się go liczbowo sprawdzi? A co ja tu robię od kilkunastu stron, jak nie podstawiam liczby i pokazuję, że pasują do obserwacji? Miejże jakiś wstyd.

Do tej pory z tego co kojarzę sprawdziłeś liczbowo jedną obserwację, którą wkleił Maciej1, teraz Ziemowit sprawdził drugą, a ja nie pisałem bezpośrednio o Tobie w tym fragmencie, więc się tak nie bulwersuj.


Najdalsza potwierdzona obserwacja o jakiej wiem to 1700 km. i pisze o niej Tadeusz M.Molenda z  Instytutu Fizyki na Uniwersytecie Szczecińskim.

Cytat:W nocy z 26 na 27 marca 1898 roku na
Oceanie Spokojnym załoga statku „Matador" z Bremy została wystraszona następującym wi-
dzeniem. Około północy zauważyła w odległości około dwóch mil (3,2 km) statek, który wal-
czył z silnym sztormem. Było to tym dziwniejsze, że wokoło panowała cisza morska. Statek
przecinał kurs „Matadora" i był moment, gdy zdawało się, że zderzenie okrętów jest nieunik-
nione... Załoga „Matadora" widziała, jak po silnym uderzeniu fali w nieznany statek w kajucie
kapitańskiej zgasło światło, które było dotąd przez cały czas widoczne w dwóch iluminatorach.
Po pewnym czasie statek zniknął, unosząc ze sobą wiatr i fale.
Rzecz wyjaśniła się później. Okazało się mianowicie, że wszystko to działo się z innym
statkiem, który w czasie „widzenia" znajdował się w odległości 1700 km od „Matadora".

W jaki sposób światło przechodzące przez atmosferę przekazuje wyraźne obrazy przed-
miotów na tak duże odległości? Dotąd brak dokładnej odpowiedzi na to pytanie.

więc proszę Cię, nie pisz, że rzeczywistość jest potwierdzona przez model kuli ziemskiej i to liczbowo, bo akurat raz coś sprawdziłeś i podparłeś się jakimiś obliczeniami.


Fizyk napisał(a):Jak jest potwierdzony i uzasadniony, to już w niewielkim stopniu podsumowałem tutaj: https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid696675
Chyba jest potrzeba, żeby ten post rozszerzyć, bo wyraźnie nic nie dociera.

Ten Twój post jest tak obiektywny jak opinia członka Platformy Obywatelskiej (w debacie telewizyjnej) na temat PISu i odwrotnie.


Ty przedstawiłeś swój punkt widzenia, który mnie zbulwersował, ja przedstawiłem swój, który zbulwersował Ciebie.


Pokazałeś zresztą jak jesteś obiektywny pisząc, że bez względu na to jaki argument się pojawił lub pojawi w przyszłości nie zmienisz zdania co do zagięcia światła w dół.

Mnie takie takie wypowiedzi szczególnie bulwersują bo pokazują, że bez względu na to jakie mam, miałem czy będę miał argumenty - nie zamierzasz ich rzetelnie rozważać.


Po prostu musisz trzymać się konceptu zagięcia światła w dół za wszelką cenę  ... i ja to rozumiem.

Psychologia nazywa to mechanizmem wyparcia.
Wypierasz wszystkie moje argumenty, z góry nawet te przyszłe. Ale się do tego przyznajesz i to jakiś plus.

Fizyk napisał(a):1. Nie, to nic nie zmienia. To, co podgrzewanie od dołu może zrobić, to wytworzyć gradient temperatury, który faktycznie może wpłynąć na refrakcję. Ale skądinąd wiemy, że takiego gradientu temperatury nie wytwarza -

No i to jest właśnie przykład prawdy przez duże G.

Bo doskonale wiemy, że wytwarza nawet o wiele wiele większy i to wcale niekoniecznie w upalne dni.
Nazywa się to mirażem dolnym

[Obrazek: serveimage?url=https%3A%2F%2Fwww.metabun...fcd4cb381f]

I  doskonale wiemy, na podstawie krzywej normalnej że większość zakrzywień w górę nie będzie tak skrajna.


Gdy piszę, że bagatelizujesz moje silne argumenty, to tak właśnie czuję.

Bo właśnie to nazywam argumentacją pseudo-naukową.



Fizyk napisał(a):2. Fizyk postanowił odwołać się do danych doświadczalnych, które wskazują, że wilgotność ma niewielki wpływ zarówno na gęstość, jak i na współczynnik załamania, dalece niewystarczający do uzasadnienia refrakcji w górę. Ale jasne, najlepiej streścić to jako "postanowił zbagatelizować".

Ale chodziło o nierozstrzygniętą kwestię tego czy powietrze o niższej masie atomowej zamieni się miejscami z powietrzem cięższym.

Tego obaj nie wiemy i tę kwestię postanowiłeś zbagatelizować.


Fizyk napisał(a):3. Kolejny argument mający uzasadniać możliwość istnienia dużego gradientu temperatury. Nie rozumiesz, że nie jest istotne, jak bogato uzasadnisz możliwość jego zaistnienia, kiedy wiemy niezależnie, że go nie ma? Równie dobrze możesz argumentować, że świnie mogłyby przeprowadzać fotosyntezę, bo mogłyby mieć chlorofil w komórkach. No mogłyby. Ale nie mają. Gradientu temperatury umożliwiającego refrakcję w górę też nie ma.

Kolejna rzecz której nie rozumiesz i się mocno szarpiesz.
Jeśli powietrze w wyniku podgrzewania traci swoją gęstość, to inna warstwa (ta wyższa) gęstość zyskuje.

Jeśli nie uwzględniasz tego czynnika, lecz laboratoryjnie porównasz cieplejszą warstwę do normalnej nad nią, to popełniasz błąd.

Nie pierwszy zresztą.


Fizyk napisał(a):4. Po pierwsze - przez większość czasu nie ma warstwy powietrza zaginającej światło w górę, więc cały argument od razu rozbija się o kant dupy. Po drugie, nie, kilkudziesięciometrowa warstwa nie wystarczy - ale już mam dość odrabiania za Ciebie pracy domowej. To na Tobie spoczywa ciężar ilościowego zamodelowania jej i pokazania, że wystarczy. Nie zrobiłeś tego. I jakoś nie spodziewam się, że zrobisz (Ty, ani jakikolwiek inny wyznawca płaskiej Ziemi).

Ja wiem, że robienie modeli ilościowych jest imponujące i klękają narody po czymś takim, ale ja póki co nie robię takich modeli, bo jestem uczciwy intelektualnie.

Dopóki wiem, że nie rozumiem wszystkiego w danej materii - dopóty istnieje ryzyko, że mogę nie uwzględnić jakiegoś ważnego czynnika, który mógłby rzutować na ostateczny wynik.

Ty natomiast strzelasz modelami ilościowymi jawnie nie uwzględniając kluczowych czynników lub później je tylko bagatelizując.

Po prostu dostosowujesz modele ilościowe do koncepcji.
Szanuję Cię za tę umiejętność, ale się na to nie nabieram.

Mnie nie wystarczy pomachać matematyką wyższą, skoro widzę, że tworzysz model pod wynik i bagatelizujesz czynniki Ci nie pasujące.


Fizyk napisał(a):5. Zasadniczo nie rozumiesz związku między polaryzowalnością i współczynnikiem załamania. Próbowałem wyjaśnić. Nie zrozumiałeś, OK. Arogancko twierdzisz, że bagatelizuję sensowny argument, kiedy takowego tam nie ma - nie OK.
Arogancko to Ty twierdzisz, że chociaż nie masz pojęcia co się stanie gdy zamkniemy powietrze w szczelnej puszce - to na pewno nie zwiększy to powietrze indeksu refrakcji.

A nawet gdyby zwiększył to nieznacznie. Nie ma podstaw, żeby tak pisać.
Napisz, że po prostu nie chciałbyś, żeby zwiększało, to będzie uczciwiej.

Fizyk napisał(a):6. No robił jeden człowiek i jego wyniki są wewnętrznie niespójne. Na standardy badań naukowych taki pomiar jest najzwyczajniej do powtórki w bardziej rygorystyczny sposób. Nie nadaje się na argument.

Nadaje się, bo nikt nie był w stanie podważyć tego badania alternatywnym.


Fizyk napisał(a):7. Gdyby Ziemia nie była kulista, to taki zabieg kończyłby się niespójnością teorii z obserwacjami. Wiele badań faktycznie zakłada kulistość Ziemi, bo w świecie nauki to jest po prostu fakt. Gdyby Ziemia nie była kulista, pojawiałoby się dużo rozbieżności, których (niespodzianka!) nie ma.
To są tylko Twoje opinie pt. co by było gdyby.

Fizyk napisał(a):8.  Musiałbyś mieć naprawdę solidny model, spójny ze wszystkimi faktami, żebyś mógł mnie przekonać. Nie masz.
Mam, tylko że jeśli połączysz swój punkt 8 ze  punktem 7 to zobaczysz, że stawiasz zadanie logicznie sprzeczne.

Tak jak byś powiedział, że przekonam Ciebie dopiero wtedy gdy przekonam Twoich kolegów, a z drugiej strony Twoi koledzy mogą być przekonani wtedy i tylko wtedy gdy Ty jesteś.

To jest Twoja ściana mentalna. Od razu stworzyłeś warunki takie, że z logicznego punktu widzenia nic nie może Cię przekonać - nawet czysta Prawda

Fizyk napisał(a):Nie będziesz miał, bo płaskoziemcy w ogólności nie mają pojęcia o tworzeniu spójnych modeli (gdyby mieli, to by nie byli płaskoziemcami...).

Stworzenie modelu, który by Ciebie przekonał jest logicznie niewykonalne, abstrahując już od tematu, bo masz psychiczną blokadę, którą udowodniłem.

Ale co do tworzenia modeli - opisujesz tutaj nieświadomie proces tresury. Nauczono Cię robić modele fizyczne, więc nauczono Cię dogmatu o kulistości Ziemi - bez niego nie zdobyłbyś dobrych stopni i nie zaliczyłbyś nawet kolokwium, nie mówiąc o egzaminie.

Sam fakt, że otrzymałeś dyplom magistra fizyki oznacza w praktyce, że zostałeś wytresowany by nie wątpić w dogmat kulistości.

I trzeba przyznać, że to działa.

Fizyk napisał(a):...i tu następują zdjęcia, które mają czegoś dowodzić, ale nie bardzo dowodzą.

No bardzo właśnie dowodzą. Potwierdzasz tu swoją legendarną obiektywność. Zbyłeś wszystko lekką ręką, a takich zdjęć są setki, a może i tysiące.


Fizyk napisał(a):
matsuka napisał(a): Aha, dlaczego wahadło Foucaulta nie dowodzi kulistości Ziemi
1. Ponieważ nie ma nic wspólnego z kształtem Ziemi, lecz z jej ewentualnym ruchem. Np. ja też przypuszczam, że Ziemia się porusza, tylko że względem eteru - 430 km/s
Ma dużo wspólnego. Na płaskiej Ziemi okres obrotu wahadła nie ma prawa zmieniać się od punktu do punktu, wszędzie powinien wynosić tyle samo. Na kulistej zmienia się w zależności od szerokości geograficznej.
Czyli kolejny przypadek: nie wiem, ale wypowiem się z pozycji znawcy i będę liczył, że nikt nie zwróci uwagi.

Rozumiem i zgadzam się, byłem tego świadomy od początku, gdy to pisałem. Tylko, że nie Ty nie rozumiesz kilku kwestii :

- Na wklęsłej Ziemi niczego to nie zmienia
- Ze względu na kilka pozostałych punktów w których omawiałem praktycznie niemożliwość prawidłowego ocenienia marszruty wahadła postanowiłem abstrahować tutaj od tej kwestii i skupić się na samej idei ruchu.
- Nawet gdybym był w stanie zdobyć pewność pomiaru u siebie - pozostaje skrajna niepewność czy inni wykonali swoje pomiary dobrze. Więc czy można w ogóle ufać pomiarom obcym?
- Jeśli nie, to ocenienie okresu na podstawie tylko swojej obserwacji nie ma w ogóle sensu.

Fizyka napisał(a):Tak na przyszłość, nie pisz "szach mat" jak nie masz nic ciekawego

Ależ obiektywnie dostałeś mata, tylko że ja gram w szachy, a Ty grasz w grę pt. "Tylko Fizyk daje mata"
W związku z tym a priori odrzucasz moje argumenty i nie uznajesz moich figur.


Pokazałem zdjęcia z Antarktydy, które wskazywały fenomeny przewidziane przez mój model, a nie przewidziane przez Twój.

To jest obiektywnie szach-mat.
Sorry.

Ziemowit napisał(a): Refrakcja zaginająca światło do góry na ziemi płaskiej musiałaby obniżać widok o 2785 - 309 = 2476 metrów!

Zobacz Matsuka jak wielka to różnica 2476 metrów zaginanie światła w górę dla ziemi płaskiej i 573 metrów zaginanie światła w dół dla ziemi kuli. Grupo ponad 4 razy więcej zaginania jest potrzebne, żeby wytłumaczyć ziemię płaską.

Ale twierdzisz, że ziemia to wklęsła miska. W takiej sytuacji jeszcze mocniejsza refrakcja jest potrzebna, może 3500 metrów, a może i 5000 metrów?

Co ty na to Matsuka? Co o tym sądzisz?

PROSZĘ, przeanalizuj to dokładnie co napisałem.


Przyszła mi do głowy taka koncepcja, że żeby w miarę prawidłowo oszacować zagięcie światła w górę na płaskiej Ziemi trzeba odjąć rzekome zagięcie światła w dół od rzekomego zagięcia spowodowanego krzywizną Ziemi.

Jeśli to dobry trop to będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie.
matsuka napisał(a): Do tej pory z tego co kojarzę sprawdziłeś liczbowo jedną obserwację, którą wkleił Maciej1, teraz Ziemowit sprawdził drugą, a ja nie pisałem bezpośrednio o Tobie w tym fragmencie, więc się tak nie bulwersuj.
Sprawdzałem jeszcze co najmniej szczyty z Nowej Zelandii (które miały och tak bardzo zaorać kulistą Ziemię) i szczyty w Tatrach. Możemy zawsze posprawdzać więcej, jak chcesz. Podrzucaj zdjęcia, wstawimy liczby i zobaczymy (chociaż idea programu była taka, żebym nie musiał robić tego za każdym razem osobiście, ale może korzystanie z niego wciąż nie jest wystarczająco proste).

matsuka napisał(a): Najdalsza potwierdzona obserwacja o jakiej wiem to 1700 km. i pisze o niej Tadeusz M.Molenda z Instytutu Fizyki na Uniwersytecie Szczecińskim.
Poszukałem nieco więcej źródeł i trafiłem jedynie na to: https://paperspast.natlib.govt.nz/newspa...122.2.21.2
Było to na tyle dawno, że pewnie już się nie dowiemy, jak było naprawdę. Odległość tych 1700 km jest mocno podejrzana, już pomijając kształt Ziemi, choćby przez samą przejrzystość powietrza. Warstwa powietrza na poziomie morza (a oba statki były na morzu!) grubości 1700 km byłaby praktycznie nieprzezroczysta, nawet przy najlepszych warunkach (i tak samo na płaskiej Ziemi, jak na kulistej Oczko ).

Sceptycyzm się Ciebie trzyma, jak coś jest niewygodne, ale jak jest wygodne, to momentalnie wszystko jest prawdą, nie? Oczko

matsuka napisał(a): Ten Twój post jest tak obiektywny jak opinia członka Platformy Obywatelskiej (w debacie telewizyjnej) na temat PISu i odwrotnie.
Ależ zapraszam do wytykania mi gdzie napisałem nieprawdę. Czy któraś sprzeczność, którą wytknąłem, nie zachodzi? Zaproponuj więcej punktów ze swojej strony, proszę Cię bardzo.

matsuka napisał(a): Pokazałeś zresztą jak jesteś obiektywny pisząc, że bez względu na to jaki argument się pojawił lub pojawi w przyszłości nie zmienisz zdania co do zagięcia światła w dół.

Mnie takie takie wypowiedzi szczególnie bulwersują bo pokazują, że bez względu na to jakie mam, miałem czy będę miał argumenty - nie zamierzasz ich rzetelnie rozważać.
Rozważę jak najbardziej. Problem w tym, że nie spodziewam się nic szczególnie przekonującego, zwłaszcza że odjeżdżasz w coraz większe absurdy i coraz większe ignorowanie faktów. Zresztą nie ignoruję żadnej Twojej propozycji - rozważam i wskazuję, gdzie są w nich dziury. Że są i to duże, to już nie moja wina.

matsuka napisał(a): Bo doskonale wiemy, że wytwarza nawet o wiele wiele większy i to wcale niekoniecznie w upalne dni.
Nazywa się to mirażem dolnym
Tak. I równie doskonale wiemy, że warstwa powietrza z takim gradientem ma w porywach do kilkudziesięciu metrów. I że jak już powstaje, to widzimy miraże.
Więc próbujesz mi tu przepchnąć, że cały czas (obiekty znikają za horyzontem na okrągło) dzieje się jedna z dwóch rzeczy:
1. taki gradient utrzymuje się na przedziałach wysokości rzędu tysięcy metrów - X patrz temperatury w górach i u ich podnóża
2. do wyjaśnienia horyzontu wystarczy taki gradient w niewielkiej warstwie - X niewielka warstwa z takim gradientem powoduje miraże, a to nie zdarza się codziennie
Zatem sorry, nie trzyma się to kupy.

matsuka napisał(a): Ale chodziło o nierozstrzygniętą kwestię tego czy powietrze o niższej masie atomowej zamieni się miejscami z powietrzem cięższym.

Tego obaj nie wiemy i tę kwestię postanowiłeś zbagatelizować.
Ależ wiemy. Sprawdź, czy przy gruncie zawsze jest sucho. Jeśli nie, to najwyraźniej wilgotne powietrze nie musi koniecznie unosić się w górę. Spoiler: nie jest.
Jakbym jeszcze wrócił do swoich notatek z fizyki statystycznej, to może bym zdołał dokładniej Ci wyliczyć, jak powinien zachowywać się taki układ. Ale to sporo roboty dla mizernych efektów.

matsuka napisał(a): Kolejna rzecz której nie rozumiesz i się mocno szarpiesz.
Jeśli powietrze w wyniku podgrzewania traci swoją gęstość, to inna warstwa (ta wyższa) gęstość zyskuje.

Jeśli nie uwzględniasz tego czynnika, lecz laboratoryjnie porównasz cieplejszą warstwę do normalnej nad nią, to popełniasz błąd.

Nie pierwszy zresztą.
Ach, ja się szarpię.
Już kiedyś magicvortex zdaje się pisał w dyskusji z Tobą, że ignorancja i arogancja to kiepskie połączenie. Ale wróćmy do meritum.

A meritum jest takie, że się mylisz. Myślisz w kontekście statycznych warstw i tego, że jak tu ubywa, to tam przybywa. Ale w powietrzu nie ma z góry ustalonych warstw! Rozszerzające się pod wpływem temperatury powietrze na dole może np. podnieść powietrze nad sobą i tym sposobem przesunąć nieco rozkład ciśnienia w górę, bez zmiany gęstości powietrza nad sobą.
Co dokładnie się dzieje, to można policzyć. Bo widzisz, atmosfera rządzi się pewnymi prawami, i korzystając z tych praw można wprost wyliczyć, jak będzie wyglądał rozkład ciśnienia i gęstości w powietrzu takim, a jak w innym. Nie trzeba spekulować, czy się coś przemieści, czy nie. Wystarczy policzyć.
Zadowoliłaby Cię modyfikacja do mojego programu, dzięki której mógłbyś określić zależność temperatury i wilgotności powietrza od wysokości? Trochę się do tego przymierzam, ale nie wiem, czy warto. W każdym razie mogę coś takiego dodać, tylko zajmie to nieco czasu.

matsuka napisał(a): Ja wiem, że robienie modeli ilościowych jest imponujące i klękają narody po czymś takim, ale ja póki co nie robię takich modeli, bo jestem uczciwy intelektualnie.

Dopóki wiem, że nie rozumiem wszystkiego w danej materii - dopóty istnieje ryzyko, że mogę nie uwzględnić jakiegoś ważnego czynnika, który mógłby rzutować na ostateczny wynik.
Ale bez modelu ilościowego nawet nie jesteś w stanie określić, które czynniki są ważne - bo nie masz żadnych liczb, które Ci to powiedzą.

matsuka napisał(a): Ty natomiast strzelasz modelami ilościowymi jawnie nie uwzględniając kluczowych czynników lub później je tylko bagatelizując.
Robię przybliżenia. Nie ma grzechu w rozpoczęciu od czegoś prostego i dodawaniu kolejnych czynników. Wtedy, nawiasem mówiąc, przy okazji dowiadujemy się, które czynniki są ważne. I tak, gradient temperatury okazuje się całkiem istotny już przy analizie Schneebergu, zmienia niektóre liczby o ok. 10%, więc niemało. Ale właśnie: ja mam model ilościowy i mogę jasno stwierdzić, jak duży jest wpływ takiego a takiego czynnika. Ty możesz jedynie zgadywać, albo liczyć na to, że ktoś policzy za Ciebie.

matsuka napisał(a): Po prostu dostosowujesz modele ilościowe do koncepcji.
A to jest bezpodstawne i krzywdzące oskarżenie.
Tworząc pierwszy przybliżony model atmosfery nie miałem pojęcia, jakie da wyniki. Wiedziałem, że da zagięcie w górę, ale nie miałem żadnej intuicji jaka będzie jego wielkość, albo istotność dla analizy zdjęć. Odkrywałem to wspólnie z czytelnikami tego wątku, bo na bieżąco opisywałem wyniki, które otrzymywałem. Więc w danym momencie wiedziałem tyle samo, co czytający moje posty.
Dopasowywanie modeli do koncepcji to tu Ty uskuteczniasz, i to nawet nie ilościowych.

matsuka napisał(a): Mnie nie wystarczy pomachać matematyką wyższą, skoro widzę, że tworzysz model pod wynik i bagatelizujesz czynniki Ci nie pasujące.
Znowu to "bagatelizowanie", które nie może być dalsze od prawdy.
Jeśli mówię, że coś jest nieistotne, to nie dlatego, że mi nie pasuje. Każde takie stwierdzenie mogę podeprzeć obliczeniem. Mam już kod uwzględniający wilgotność przy liczeniu refrakcji, i to z niego wiem, że jest ona mało istotna, tak żeby dać przykład pierwszy z brzegu.

matsuka napisał(a): Arogancko to Ty twierdzisz, że chociaż nie masz pojęcia co się stanie gdy zamkniemy powietrze w szczelnej puszce - to na pewno nie zwiększy to powietrze indeksu refrakcji.

A nawet gdyby zwiększył to nieznacznie. Nie ma podstaw, żeby tak pisać.
Oczywiście, że są podstawy. Nawet dwie.
Pierwsza to empiryczny fakt zależności współczynnika załamania powietrza niemal wyłącznie od gęstości. Stała gęstość = stały współczynnik załamania, z dużą dokładnością.
Druga to dokładniejszy wzór na współczynnik załamania w zależności od ciśnienia i temperatury. Zmiany ciśnienia w zależności od temperatury przy stałej objętości wynikają z równania Clapeyrona i są p/T = const. Można wygenerować zestaw takich ciśnień i temperatur i policzyć współczynnik załamania powietrza. Zgadnij, co wyjdzie.

matsuka napisał(a): Nadaje się, bo nikt nie był w stanie podważyć tego badania alternatywnym.
To badanie podważa samo siebie, to raz.
Dwa - zgadnij, kto przeprowadza takie pomiary? Prawdopodobnie wyłącznie płaskoziemcy, bo geodeci i astronomowie stosują dokładniejsze metody (które owszem, zakładają kulistość Ziemi, bo nikt nie czuje potrzeby tego założenia podważać). Więc nie dziw się, że nie znajdziesz takiego pomiaru przeprowadzonego przez kogoś innego, bo po prostu nikt nie ma motywacji, by je robić!
Ale jak wypożyczysz niwelator, to możemy się zgadać na zrobienie czegoś takiego Oczko Tylko przydałby się jeszcze ktoś obeznany w geodezji, bo ja się na tym ni cholery nie znam.

matsuka napisał(a): Mam, tylko że jeśli połączysz swój punkt 8 ze punktem 7 to zobaczysz, że stawiasz zadanie logicznie sprzeczne.
Jeśli masz spójny model, to go skrzętnie ukrywasz, bo na razie nic nawet zbliżonego nie pokazałeś.

matsuka napisał(a): Stworzenie modelu, który by Ciebie przekonał jest logicznie niewykonalne, abstrahując już od tematu, bo masz psychiczną blokadę, którą udowodniłem.
Oczywiście, że nie jest. Tylko dobry model nie może ignorować faktów (gradient temperatury na dużych przedziałach wysokości o wiele za mały, by zachodziła refrakcja w górę itp.). Ignorowanie faktów rzeczywiście będzie modele dyskwalifikowało, i jakoś nie wywołuje to we mnie poczucia winy.


matsuka napisał(a): Ale co do tworzenia modeli - opisujesz tutaj nieświadomie proces tresury. Nauczono Cię robić modele fizyczne, więc nauczono Cię dogmatu o kulistości Ziemi - bez niego nie zdobyłbyś dobrych stopni i nie zaliczyłbyś nawet kolokwium, nie mówiąc o egzaminie.

Sam fakt, że otrzymałeś dyplom magistra fizyki oznacza w praktyce, że zostałeś wytresowany by nie wątpić w dogmat kulistości.

I trzeba przyznać, że to działa.
Jasne, jestem takim pieskiem, co został wytresowany i nie mam własnego rozumu.
A potem domagasz się szacunku do siebie? Zastanów się nad sobą.

matsuka napisał(a): Na bardzo właśnie dowodzą. Potwierdzasz tu swoją legendarną obiektywność.
No to dawaj. Pokaż mi co na tych zdjęciach dowodzi Twoich tez, bo jestem ślepy i nie widzę.
Zadanie masz dość trudne, bo nawet nie wiemy gdzie zostały wykonane, z jakiej wysokości, co widzimy w kadrze ani pod jakim kątem. Chociaż może Ty wiesz, tylko zdecydowałeś się zachować dla siebie. Ale dawaj, masz moją uwagę.

matsuka napisał(a): Ależ obiektywnie dostałeś mata, tylko że ja gram w szachy, a Ty grasz w grę pt. "Tylko Fizyk daje mata"
W związku z tym a priori odrzucasz moje argumenty i nie uznajesz moich figur.
Ach, "obiektywnie" dostałem mata.
Jakaś dziwnie subiektywna ta Twoja obiektywność.

matsuka napisał(a): Pokazałem zdjęcia z Antarktydy, które wskazywały fenomeny przewidziane przez mój model, a nie przewidziane przez Twój.
Pokazałeś zdjęcia z Antarktydy, kropka. Fenomenów to ja na nich nie widzę, ale może jak dokładniej pokażesz, to się znajdą. Czekam z niecierpliwością.

Nawiasem mówiąc, znowu krzyczysz "wilk!". Postaraj się z tym nie przesadzać (upewnij się, że masz coś naprawdę mocnego zanim tak napiszesz), bo się pogniewamy.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Cytat:Przyszła mi do głowy taka koncepcja, że żeby w miarę prawidłowo oszacować zagięcie światła w górę na płaskiej Ziemi trzeba odjąć rzekome zagięcie światła w dół od rzekomego zagięcia spowodowanego krzywizną Ziemi.

Jeśli to dobry trop to będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie.
Czyli 3 kilometry trzeba odjąć.

Refrakcja potrzebna do wyjaśnienia płaskiej ziemi musi być potężna, a do wklęsłej jeszcze większa.
Cytat:Model optyki Płaskiej Ziemi z zakrzywieniem światła zwyczajowo w górę
- prawidłowo przewiduje zjawiska
- jest uzasadniony naukowo
- jest potwierdzony laboratoryjnie, eksperymentalnie
- jest potwierdzony empirycznie w terenie (za pomocą specjalistycznego sprzętu)
- stara się uwzględniać wszystkie znane zjawiska, w przeciwieństwie do wybiórczego traktowania teorii naukowej przez model kulisty.

Skoro zaginanie światła w górę jest uzasadnione naukowo i potwierdzone eksperymentalnie to pytanie jest następujące:

O ile metrów refrakcja obniża widok dla góry oddalonej o 100km, 150km, 200km, 250km, 500km i 1000km?

Proszę podać liczbę dla każdej z odległości. Proszę nie opisywać tylko napisać czarno na białym konkretne cyfry.

Jeśli trzeba to bardzo chętnie podam wersję dla ziemi kuli, żeby nie było, że tylko czegoś chcę a sam nie publikuję liczb.
matsuka napisał(a): Prawdziwy dowód związany jest z Antarktydą i pokazuje, że Fizyk nie może mieć racji, gdyż to model płaskiej Ziemi a nie kulistej przewiduje co się będzie działo z horyzontem.

Oto film który udowadnia, że kłamiesz:
https://www.youtube.com/watch?v=mzYCdOY1g4o&t=1124s

1. Można sobie popłynąć na Antarktydę i żadna tajna armia ci tego nie próbuje zabronić.
2. Horyzont na Antarktydzie nie jest podniesiony.

Jak to możliwe, że na wsadzonych przez ciebie fotkach horyzont jest podniesiony? Możliwości są dwie:

1. Jesteś oszustem i tak poucinałeś te fotki, że wyglądają, jakby horyzont był podniesiony.
2. Jesteś DEBILEM i nie załapałeś, że jak się krzywo trzyma aparat lub odpowiednio wykadruje fotkę to horyzont wydaje się być podniesiony.

Ja oczywiście uważam, że jesteś debilem, ale jeśli uznajesz, że to krzywdząca opinia, to udowodnij mi że nie Duży uśmiech

Tak więc twój JEDYNY i NAJWAŻNIEJSZY dowód własnie został OBALONY!
Szach i mat ale w drugą stronę!
Cytat:Na wszystkich zdjęciach widzimy podwyższone horyzonty, widzimy miraże, widzimy gdzieniegdzie wklęsłość Ziemi, widzimy też latające góry itd.

Widzimy horyzont wyraźnie inaczej niż w naszych szerokościach geograficznych.
Gdyby Fizyk miał rację i na krzywiznę wpływała przede wszystkim gęstość powietrza, a inne czynniki mogą być praktycznie pomijalne - nie byłoby powodu, żeby horyzonty się zasadniczo różniły względem Antarktydy.
Horyzont na Antarktydzie widziany jest tak samo jak u nas. To co widać na zdjęciach to góry lodowe a nie miraże.

[Obrazek: Base%2BCamp%252C%2BAlexander%2BIsland1.jpg]

[Obrazek: penguins-429136_960_720-960x450.jpg]
Vanat napisał(a): 2. Jesteś DEBILEM i nie załapałeś, że jak się krzywo trzyma aparat lub odpowiednio wykadruje fotkę to horyzont wydaje się być podniesiony.
To miałem na myśli jak pisałem, że nie wiemy, pod jakim kątem zostały zrobione Oczko
W ogóle trudno ze zdjęcia zobaczyć, czy horyzont jest podniesiony, czy nie, bo zwykle nie wiadomo, gdzie na takim zdjęciu jest kierunek poziomy. Można przy odrobinie szczęścia wyliczyć ze zdjęcia kąty między kierunkami do niektórych obiektów (jeśli zna się położenie obserwatora i odległości do obiektów), ale to w zasadzie tyle. A czasem nawet tyle się nie da i zostają tylko stosunki kątów.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
matsuka napisał(a): [Obrazek: serveimage?url=https:%2F%2Finnemedium.pl...85d70692e4]
Szach i mat  na twoich własnych zdjęciach, kłamco!
Przez przypadek chyba dałeś zdjęcie, na którym wyraźnie widać KULISTOŚĆ Ziemi!!!
Wyraźnie widać jak horyzont kuli Ziemskiej zaokrągla się w lewo!
I co teraz?
Tylko nie mów, że fotka jest źle wykadrowana, bo wtedy wyjdziesz na debila, który nie wpadł że WSZYTSKIE fotki mogą być źle wykadrowane i że horyzont na takich fotkach się unosi się z tego właśnie powodu! Duży uśmiech
Eee no, matsuka jeszcze nie jest taki zły. Przeczytałem trochę postów użytkownika towarzyski pelikan i w przeciwieństwie do matsuki tamtej pani w ogóle nie interesuje dyskusja na temat naukowych dowodów co do krztałtu ziemi lecz swoją wiarę w niebocentryzm opiera w 100 procentach na własnych nocnych wizjach. 

Jej słowa sprowadzają się właściwie do zdania: "Wizja mi powiedziała tak to pewnie tak jest i nie muszę niczego udowadniać".

Sama przyznaje w kilku postach, że się na tym nie zna, ale pisze, że żyjemy wewnątrz ziemi bo miała wizję. Nie wiadomo jak tu z taką osobą rozmawiać, bo prawdopodobnie wszystko zignoruje. Na post tłumaczący ruch słońca na niebie albo post wskazujący na film z balonu meteorologicznego z kamerą na wysokości 50km odpowie postem o swoim duchowym wnętrzu i o tym co przeżyła we śnie. Weź tu z takim rozmawiaj.

A matsuka przynajmniej jakieś hipotezy publikuje i pyta co o tym sądzimy.
Ziemowit napisał(a): Eee no, matsuka jeszcze nie jest taki zły. Przeczytałem trochę postów użytkownika towarzyski pelikan

Tylko że towarzyski pelikan, to jawny troll, który zmyśla idiotyzmy na poczekaniu i udaje, że w nie wierzy, by wywołać wokół nich i wokół swojej osoby emocje.
A Matsuka naprawdę wierzy, że odkrył nową fizykę i jest mądrzejszy od wszystkich naukowców, którzy jak barany wierzą co napisano w podręcznikach, zamiast pooglądać trochę filmików na internecie i zrozumieć, że jest inaczej Duży uśmiech
Ziemowit napisał(a): Eee no, matsuka jeszcze nie jest taki zły. Przeczytałem trochę postów użytkownika towarzyski pelikan i w przeciwieństwie do matsuki tamtej pani w ogóle nie interesuje dyskusja na temat naukowych dowodów co do krztałtu ziemi lecz swoją wiarę w niebocentryzm opiera w 100 procentach na własnych nocnych wizjach.

Jej słowa sprowadzają się właściwie do zdania: "Wizja mi powiedziała tak to pewnie tak jest i nie muszę niczego udowadniać".

Sama przyznaje w kilku postach, że się na tym nie zna, ale pisze, że żyjemy wewnątrz ziemi bo miała wizję. Nie wiadomo jak tu z taką osobą rozmawiać, bo prawdopodobnie wszystko zignoruje. Na post tłumaczący ruch słońca na niebie albo post wskazujący na film z balonu meteorologicznego z kamerą na wysokości 50km odpowie postem o swoim duchowym wnętrzu i o tym co przeżyła we śnie. Weź tu z takim rozmawiaj.

A matsuka przynajmniej jakieś hipotezy publikuje i pyta co o tym sądzimy.
Skretynienie ma gradację. Do tego dochodzi ciekawa zależność - im mniej merytoryki, tym więcej narcyzmu i onanizmu. Maciej coś tam usiłuje argumentować i nad własną zajebistością się szczególnie nie unosi. Pelikan w zasadzie tylko marszczy freda jaka to nie jest genialna, cudowna i niepokalanie poczęta z in vitra. Matsuka jest gdzieś pomiędzy.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Nawiążę do swojego posta wyżej.

Cytat:koro zaginanie światła w górę jest uzasadnione naukowo i potwierdzone eksperymentalnie to pytanie jest następujące:

O ile metrów refrakcja obniża widok dla góry oddalonej o 100km, 150km, 200km, 250km, 500km i 1000km?

Proszę podać liczbę dla każdej z odległości. Proszę nie opisywać tylko napisać czarno na białym konkretne cyfry.

Jeśli trzeba to bardzo chętnie podam wersję dla ziemi kuli, żeby nie było, że tylko czegoś chcę a sam nie publikuję liczb.
Spróbuję sam to policzyć.

Obliczenia odcinka mierzącego ukrycie powierzchni ziemi za horyzontem. Punkt obserwacyjny przyjmujemy 10 m nad ziemią.

OBLICZENIA DLA ZIEMI KULI:

Promień ziemi przyjmujemy 6378 km i wprowadzamy dane do kalkulatora.

Wyniki dla długości odcinka mierzącego ukrycie bez refrakcji i z refrakcją:

Dystans 100 km. Bez refrakcji: 783.9 m. Z refrakcją: 671.92 m. Refrakcja: 98.84 m.
Dystans 150 km. Bez refrakcji: 1508.08 m. Z refrakcją: 1275.87 m. Refrakcja: 232.21 m.
Dystans 200 km. Bez refrakcji: 2791.01 m. Z refrakcją: 2369.54 m. Refrakcja: 421.47 m.
Dystans 250 km. Bez refrakcji: 4465.39 m. Z refrakcją: 3798.87 m. Refrakcja: 666.52 m.
Dystans 500 km. Bez refrakcji: 18695.81 m. Z refrakcją: 15971.95 m. Refrakcja: 2723.86 m.
Dystans 1000 km. Bez refrakcji: 76178.73 m. Z refrakcją: 65279.47 m. Refrakcja: 10899.26 m.

OBLICZENIA DLA ZIEMI PŁASKIEJ:

Ziemia jest płaska, więc nie przyjmujemy promienia ziemi. Jako, że promień światła zagina się w górę, przez co wszystko wygląda jakby chowało się za horyzont, musimy znaleźć punkt zaczepienia w postaci zdjęcia, który wskaże nam jak bardzo góry chowają się za horyzontem. Za punkt zaczepienia możemy przyjąć analizę zdjęcia wrzuconego kilkanaście postów wyżej z obserwacji Pirenejów z okolic Marsylii. Widzimy tam, że obserwacje pokrywają się z obliczeniami kalkulatora zakładającego, że ziemia jest kulą i że występuje refrakcja zaginająca światło w dół. Więc te same wyniki możemy podstawić do modelu ziemi płaskiej.

Wyniki dla długości odcinka mierzącego ukrycie bez refrakcji i z refrakcją:

Dystans 100 km. Bez refrakcji: 0 m. Z refrakcją: 671.92 m. Refrakcja: 671.92 m.
Dystans 150 km. Bez refrakcji: 0 m. Z refrakcją: 1275.87 m. Refrakcja: 1275.87 m.
Dystans 200 km. Bez refrakcji: 0 m Z refrakcją: 2369.54 m. Refrakcja: 2369.54 m.
Dystans 250 km. Bez refrakcji: 0 m. Z refrakcją: 3798.87 m. Refrakcja: 3798.87 m.
Dystans 500 km. Bez refrakcji: 0 m. Z refrakcją: 15971.95 m. Refrakcja: 15971.95 m.
Dystans 1000 km. Bez refrakcji: 0 m. Z refrakcją: 65279.47 m. Refrakcja: 65279.47 m.

Widzimy, że dla modelu ziemi płaskiej refrakcja jest znacznie większa niż dla modelu ziemi kuli.

Zgadzasz się z tym matsuka?
Ziemowit napisał(a): Jej słowa sprowadzają się właściwie do zdania: "Wizja mi powiedziała tak to pewnie tak jest i nie muszę niczego udowadniać".

Sama przyznaje w kilku postach, że się na tym nie zna, ale pisze, że żyjemy wewnątrz ziemi bo miała wizję. Nie wiadomo jak tu z taką osobą rozmawiać, bo prawdopodobnie wszystko zignoruje. Na post tłumaczący ruch słońca na niebie albo post wskazujący na film z balonu meteorologicznego z kamerą na wysokości 50km odpowie postem o swoim duchowym wnętrzu i o tym co przeżyła we śnie. Weź tu z takim rozmawiaj.


Jeśli byś się zastanowił głębiej i zastąpił "wewnątrz Ziemi" na "zewnątrz Ziemi", a także zastąpił "wizje nocne" przez "edukację szkolną" lub "propagandę naukową"

to miałbyś wypisz, wymaluj wszystkich, którzy wierzą w kulistość Ziemi, niczym szczególnym nie różniących się od Towarzyskiego.Pelikana, poza tym, że Ona przynajmniej ufa sobie, a nie innym.
Nie musicie udowadniać swojej wiary, bo tak wam powiedziano, że Ziemia jest kulą i wydaje się, że wszystko trzyma się kupy.

Tylko, że jak się zastanowić to trzyma się niestety, ale kupy ... g..a (przepraszam za wyrażenie).


Ziemowit napisał(a): Skoro zaginanie światła w górę jest uzasadnione naukowo i potwierdzone eksperymentalnie to pytanie jest następujące:
O ile metrów refrakcja obniża widok dla góry oddalonej o 100km, 150km, 200km, 250km, 500km i 1000km?
Proszę podać liczbę dla każdej z odległości.

Są dowody i przesłanki na to, że obraz zwyczajowo wędruje w górę a nie w dół, jest ich wiele, część już przedstawiłem, ale żeby dokładne znać wartości liczbowe należałoby przeprowadzić pod tym kątem konkretne badania.

Zwróć uwagę na to, że gdy tylko ktoś przeprowadza eksperymenty z laserami, to ciągle otrzymuje wynik taki, że albo laser zagina się znacząco ku górze, albo nieznacząco (prawie wcale)

[Obrazek: serveimage?url=https%3A%2F%2Fwww.metabun...fcd4cb381f]

[Obrazek: serveimage?url=https:%2F%2Fi0.wp.com%2Ff...1bcfd85360]


mówimy to o wiązkach na wiele km.

Tymczasem jeszcze do tej pory nie spotkałem żadnego eksperymentu, który spowodowałby zagięcie światła w atmosferze tak, jak w laboratorium

[Obrazek: serveimage?url=https:%2F%2Fwww.popsci.co...8d0d3e1ed0]


Nie sądzisz, że to ciekawy zbieg okoliczności, w połączeniu z badaniami konkretnymi, które też wykazały praktyczne zagięcie światła w atmosferze w górę?


Mam tu kolejną, ciekawą ideę dlaczego światło zagina się do góry :

https://engineering.stanford.edu/magazin...trol-light
https://www.zmescience.com/research/phot...14/#!2KYzd

Okazało się, że światło może zaginać się pod wpływem pola elektromagnetycznego.

Cytat:The researchers refer to the synthetic magnetism as an effective magnetic field. The researchers reported that they were able to alter the radius of a photon’s trajectory by varying the electrical current applied to the photonic crystal and by manipulating the speed of the photons as they enter the system. This dual mechanism provides a great degree of precision control over the photons’ path, allowing the researchers to steer the light wherever they like[


Cytat:To fashion their device, the team members created a grid of tiny cavities etched in silicon, forming the photonic crystal.

Jeśli dobrze rozumiem jeśli odpowiednia krzemowa struktura zostanie naładowania elektrycznie to będzie odpychała światło.

Tak się dziwnie składa, że 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzemiany

Wiki napisał(a):ponad 90% skał tworzących skorupę ziemską to krzemiany (60% stanowią skalenie, 12% kwarc, 15% oliwiny, pirokseny i amfibole, a 3% to miki i inne krzemiany).


Wskazuje to na kolejny potencjalny powód dla którego światło mogłoby się zaginać do góry.



Fizyk napisał(a):Odległość tych 1700 km jest mocno podejrzana, już pomijając kształt Ziemi, choćby przez samą przejrzystość powietrza. Warstwa powietrza na poziomie morza (a oba statki były na morzu!) grubości 1700 km byłaby praktycznie nieprzezroczysta, nawet przy najlepszych warunkach (i tak samo na płaskiej Ziemi, jak na kulistej [Obrazek: wink.gif] ).


Patrz, rozumiesz to dopiero wtedy, gdy wskazuję na fakty, które uderzają w kulistość Ziemi.
A wcześniej bez żenady twierdziłeś, że na płaskiej to by było widać na nieskończone odległości (mimo iż wiedziałeś, że światło się zagina)

I jeszcze na tej podstawie bezczelnie stwierdziłeś, że jest 2:0 dla Twojego modelu, co jest skandaliczne, to jest właśnie krzyczenie o wilku.

Chciałem Ci pokazać konkretny dowód na to, że mój model lepiej przewiduje rzeczywistość, co jest może nie szach matem ale faktycznym 2:0 dla mnie. (bo mój model jest potwierdzony empirycznie i lepiej przewiduje rzeczywistość)

to cię obruszyło, bo nie uznajesz dowodów nieilościowych, o czym zapomniałem.

Sam zacząłeś tę zabawę i płaczesz, że jestem w nią lepszy.

Fizyk napisał(a):Jasne, jestem takim pieskiem, co został wytresowany i nie mam własnego rozumu.
A potem domagasz się szacunku do siebie? Zastanów się nad sobą.

Nie masz się o co obrażać i nie bądź taki delikatny. Każdy z nas był tresowany przez system edukacji. Możesz wierzyć lub nie, ale też kończyłem studia i to nie jedne. Pytanie czy potrafimy się z tej smyczy zerwać do myślenia samodzielnego. Jedne porzuciłem rezygnując nawet ze stypendium bo kazano mi mówić o tym jaka Unia Europejska jest wspaniała, gdy ja tak nie uważam.

W życiu trzeba mieć zasady i umieć myśleć samodzielnie, bo inaczej nie będziesz żył swoim życiem lecz cudzym.

Poza tym nie odróżniasz intensywnej wymiany zdań miedzy nami od plucia komuś w twarz i wyzywania się wulgarnego?

Skoro pochwalasz rynsztokowe zachowania Vanata, bo byłem dla Ciebie ostry to świadczysz tylko o sobie.

Fizyk napisał(a):
Vanat napisał(a): napisał(a):2. Jesteś DEBILEM i nie załapałeś, że jak się krzywo trzyma aparat lub odpowiednio wykadruje fotkę to horyzont wydaje się być podniesiony.
To miałem na myśli jak pisałem, że nie wiemy, pod jakim kątem zostały zrobione [Obrazek: wink.gif]



Aha, czyli delikatny Fizyk, który nigdy się z nikim nie kłócił, nie wytrzymał psychicznie i zaczął wyzywać swojego oponenta, który go delikatnie przycisnął za to, ten oto Fizyk lekceważy wszystkie argumenty, które mu nie pasują do koncepcji i zapowiada, że będzie lekceważył też przyszłe.

Przy tym ten Fizyk ma czelność twierdzić, że rozmawia naukowo i stoi po tej jasnej stronie nauki.

Czyli co Fizyku, teraz jest chamskie ad personam a za chwilę będziesz robił mi słowny wjazd na moją matkę?

Aż tak niskie chcesz upaść, żeby pluć w twarz ludziom z którymi rozmawiasz? Nie idź tą drogą.

Nie bądź delikatną, obrażalską panienką i miej jakieś zasady. Skoro ustalasz regulamin, to się go trzymaj.
Ale to już jest nawet kwestia po prostu wychowania i szacunku do ludzkiej godności.

Nie umiesz być sprawiedliwy względem ludzi z którymi masz spór?
Niedobrze to świadczy o Tobie.

Mam nadzieję, że wyciągniesz wnioski z tej lekcji.

Zdefiniowałeś grzeczność wcześniej jako po prostu przyznawanie Ci racji i dlatego teraz twierdzisz, że jestem niegrzeczny - mimo kulturalnego zachowania.

To ja mogę powiedzieć, że Ty jesteś niestety infantylny, skoro tak myślisz.

To tyle.
Pozdrawiam
No dobra, ale ILE się zagina. Spróbujmy przejść do konkretów i do liczb. Nawet sam za Ciebie policzyłem jak to może wyglądać dla ziemi płaskiej. Odnieś się do tego.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości