19.06.2017, 18:06
(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): Tu już się nie zgadzam. Możemy udowodnić wiele rzeczy, które są poza naszą percepcją. Dylatacja czasu? Czujesz ją w jakikolwiek sposób?Chyba nie doceniłeś radykalizmu mojego stwierdzenia. Gdy mówię o aktualnej percepcji, mówię bardzo dosłownie. Mówię o tym, czego w tej chwili doświadczasz. Dylatacja czasu? Zbitek 2 słów. Coś się uaktywnia we wspomnieniach, następuje wyszukiwanie. Ale czym są wspomnienia? Tylko myślami, które się pojawiają teraz.
Dla mnie nauka jest formą religii. Zbiorem wierzeń, systemem przekonań. Bardzo praktycznym i nowoczesnym, ale jednak. Umożliwia porozumiewanie się z innymi ludźmi, daje wiele korzyści. Dlatego wybieram, aby wierzyć w naukę. Bo czuję się z tym dobrze. Ale moja wiara w naukę nie jest 100-procentowa. Zachowuję do tego pewien dystans. Pamiętam, że nauka opiera się na pewnych apriorycznie przyjętych dogmatach/aksjomatach. Mogę podziwiać przedstawienie w teatrze, ale nie muszę zapominać, że to tylko sztuka. Mogę korzystać z nauki, nawet bawić się nią; mogę rozmawiać o niej z innymi ludźmi, ale mogę pamiętać, że ostatecznie jest to tylko kwestia wiary, przyjęcia pewnego paradygmatu.
(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): Nie wydaje mi się, abym mógł w tej chwili wybrać, że wierzę w Jahwe lub Allacha. Wiara raczej nie jest kwestią wolnego wyboru.Zdefiniuj "wierzyć" ;-) Od dawna się głowiłem, co tak właściwie to słowo miałoby oznaczać. To tylko słowo, z którym mamy w mózgach zakodowane jakieś skojarzenia. Ostatecznie rzecz biorąc - prawdopodobnie w nic tak naprawdę nie wierzę. Natomiast pojawia się we mnie coś w rodzaju wiary w pewne rzeczy. Traktuję to dość pragmatycznie, ale jednocześnie w tyle głowy pamiętam (chyba, że się zapomnę), że to nie jest prawda obiektywna.
Czymże jest wiara? Jeśli wejdziesz odpowiednio mocno w perspektywę rzeczywistości, w której jest Jahwe lub Allah, to w pewnym sensie w jakimś stopniu wierzysz. Zadając pytanie, już w jakimś stopniu wszedłeś w opowieść o Jahwe lub Allahu. Stworzyłeś opowieść, wewnątrz której istnieją. Nauka to też tylko opowieść. Jeśli zatracisz się w jakiejś opowieści i uznasz ją za prawdę, to wtedy wierzysz. Jeśli wierzysz bardzo głęboko, to twierdzisz, że wiesz.
(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): I w tym momencie całkowicie mnie gubisz, gdyż samo gdybanie o tym, że coś istnieje i o właściwościach tego czegoś w żaden sposób mnie nie przekonuje do tego, aby w to coś uwierzyć. Dla mnie nie ma znaczenia, czy religia jest wewnętrzna, czy zewnętrzna, bo i tak żadna z nich nie potrafi udowodnić tego, że przedmiot wiary jest prawdziwy.Nie każę Ci w nic wierzyć. Proponuje wyłącznie jedynie pewne proste ćwiczenie myślowe. Proponuję podejście pragmatyczne - skoro i tak nic nie wiemy, to może po prostu lepiej przyjmować takie perspektywy, które nam najbardziej służą.
(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): A ja Ci nie wierzę.Ale w co konkretnie? Niezależnie od tego ile w niej prawdy, uważam opowieść o Jezusie Chrystusie za piękną; porusza ona głęboko moje serce.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
May all beings be at ease.
May all beings be happy

