15.03.2020, 10:42
(14.03.2020, 23:56)Dwa Litry Wody napisał(a): Podczas pandemii tzw. hiszpanki zachorowało ok. 33% światowej populacji. Jeżeli optymistycznie założymy, że mimo większej liczby połączeń międzynarodowych i bardziej dynamicznego przepływu ludności niż na początku ubiegłego wieku, teraz na Convid19 zachoruje tylko 25% globalnej populacji, to przy śmiertelności rzędu 3-4% na przestrzeni kilku najbliższych miesięcy będziesz miał ok. 269 500 000 trupów. Szacuje się, że podczas trwającej ok. 5 lat II wojny światowej, przy populacji globalnej rzędu 2,3 mld, zginęło łącznie (cywile + żołnierze) od 70 do 85 mln osób, co w przeliczeniu na dzisiejszą populację świata (ok. 7,7 mld) dałoby wynik od 234 do 284 mln ludzi. Innymi słowy, Convid19 ma potencjał by dla globalnej demografii w ciągu 5-6 miesięcy zrobić to co II wojna światowa zrobiła w ciągu 5-6 lat*. Jeśli to nie jest dla ciebie powód do niepokoju, to ja już naprawdę nie wiem co mogłoby nim być.
Ty mówisz o niepokoju a Twój rozmówca mówił o panice. To jest powód do niepokoju, ale to nie jest powód do paniki.
Ale będąc bardziej ścisłym, porównywanie tego do strat wojennych jest bez sensu, bo umiera określona grupa ludzi. Potocznie, ludzie starsi, już z jedną nogą w grobie. Ogólnie chodzi o ludzi bez odporności.
Chorzy na choroby autoimmunologiczne, nowotwory, białaczki przewlekłe, po przeszczepach, astmę, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (pozdro dla palaczy po 50) i inne. Dodatkowo, przy czymś takim jak pochp i astma masz dla przykładu prawie pewne infekcyjne zaostrzenie choroby. Przeszczepy bo ci ludzie są na lekach immunosupresyjnych (specjalnie obniżają odporność organizmu). Ludzie z upośledzoną odpornością. Na znane zarazki mają odporność z lat wcześniejszych bądź są zaszczepieni, czyli mają przeciwciała. Na to nie mają przeciwciał bo to jest nowe. Dopiero jak się epidemia przetoczy to dotknięta populacja będzie mieć te przeciwciała. No więc w tej sytuacji jaka jest teraz organizm sięga do odporności, ale tej wczesnej. Ludzie z tej listy i parę jeszcze grupek mają ją upośledzoną albo w ogóle nie funkcjonującą, vide przypadek babki z Poznania (po przeszczepie). I tutaj dochodzimy do sedna, bo w tej sytuacji zostaje respirator. Albo dostaną respirator, kupią czas i pobudzą układ odp albo adieu.
Gwałtowne reakcje niektórych państw wynikają z tego, żeby liczba dostępnych respiratorów nie stała się wąskim gardłem w czasie szczytu epidemii. Doprowadzić do tego, żeby nawet nie tyle zatrzymać epidemię, co żeby miała kontrolowany przebieg co spowoduje, że każdy potrzebujący będzie ten dostęp do respiratora mieć w okresie największego rozsiewu. Dlatego właśnie Niemcy dokupują sobie tyle respiratorów ile my mamy w Polsce w sumie.
Pytanie czy warto poświęcać całą gospodarkę aby za wszelką cenę zdławić tego wirusa? Moim zdaniem nie, nie warto. I tak będzie to trzeba przechorować wcześniej czy później a strat nikt nie odrobi. Po prostu mądrze jest brać pod uwagę stan gospodarki i państwa po epidemii w rozważania i starać się minimalizować straty a nie zostawiać to pytanie na przyszłość, teraz się decyduje przyszłość. Życie ludzkie jest drogie w naszej cywilizacji, ale nie jest też bezcenne. Natomiast warto podjąć działania które nie spowodują powstania wąskiego gardła przy dostępnie do respiratorów. Czy rząd dobrze wyliczył swoją reakcję na epidemię? Przypuszczam, że doszło tam do pewnego rodzaju paniki gdy zdali sobie sprawę, ile tych respiratorów u nas jest.
Czy panika jest odpowiedzią na cokolwiek? Nawet gdyby padło na to 300mln ludzi, nawet jeśli Tobie śmierć zagląda w oczy? Nie, oczywiście, że nie jest.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.

