(07.04.2020, 19:25)kmat napisał(a): Tak mi chodzi po łbie. Jakby spojrzeć na to od strony biologii ewolucyjnej. Izolujemy osby z wyraźnymi objawami i te, które miały z nimi kontakt. Resztę olewamy. Co to daje: tworzymy ewolucyjną presję w kierunku niskiej zjadliwości. Czego to wymaga - dobrej izolacji, sprzętu ochronnego, procedur bezpieczeństwa.
Co robimy: objawowych wiezie się do szpitali, które przez brak sprzętu stają się rozsadnikami zarazy. Tworzymy ewolucyjną presję w kierunku wysokiej zjadliwości.
Może to tłumaczy różnice w śmiertelności pomiędzy krajami?
Zależy jakich objawowych. Nie wszyscy zdiagnozowani trafiają do szpitala, bo nie wszyscy wymagają hospitalizacji i to ma sens. Problem w statystyce i prewencji pojawił się z innego powodu - braku testów i ochrony.
Raczej nie ma wielkich różnic w śmiertelności. One mogą wynikać z różnic demograficznych, ale też skali testowania osób z symptomami i bez nich. Zaraza na terenie PL hulała sobie już w lutym, ale "nikt o tym nie wiedział", dlatego bardzo szybko rząd dokonał zamknięcia kraju. Dostali raporty, że podejrzeń jest znacznie więcej (jeszcze zanim nastąpił pierwszy zgon) niż potwierdzeń pozytywnych, co nie pasowało do epidemii zwykłej grypy. Jeśli przyjmiemy, że dzisiejsze dane o 159 zgonach (około 1% śmiertelności dla całej populacji) odzwierciedlają skalę zarażeń sprzed 2 tygodni, to można szacować, że w połowie marca było 15 tys. zarażonych, a obecnie będzie to ponad 50 tys. w sumie. Obecnie jesteśmy na etapie Francuskim, Włoskim i Hiszpańskim, kiedy to zarazek zaczął upowszechniać się w domach opieki.
A co do ciepła, które zabija, to chyba wszyscy przegapiliśmy kwestię, że nie ciepło tylko promieniowanie UV ze słońca obniża zdolność wirusa do przetrwania. Większa ekspozycja na słońce w miesiącach letnich tłumi zakaźność. Nie wiem dlaczego media zaczęły to tłumaczyć ciepłem zamydlając sprawę. Dlatego SOR powinny być wyposażane w takie lampy, które emitują odpowiednie spektrum fal ultrafioletowych niszczące wirusa, a jednocześnie nie stanowią nadmiernego zagrożenia dla ludzi.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
“What warrior is it?”
“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”
.

