08.07.2020, 14:52
Zefciu&Bert04
Taka scenka z życia wzięta. Przełom maja i kwietnia, nieopodal Lidla w centrum jednej z dzielnic pewnego niemałego miasta aglomeracji śląskiej. Na ulicy żywo dyskutują sobie dwie panie. Każda w obowiązkowej maseczce (na brodzie rzecz jasna, bo lepiej gada) a dla większej higieny i ochrony w lateksowych rękawiczkach (na zakupach to mus). W pewnym momencie jedna z kobiet usłyszała od swojej kumy informację najwyraźniej na tyle szokującą, że poruszona do żywego w teatralnym niemal geście zakryła swoją urękawiczoną dłonią usta otwarte na oścież ze zdumienia… I to jest, szanowni panowie, realna realność do której trzeba odnosić wszystkie wasze uczone (i skąd inąd słuszne) argumenty imperatywach kategorycznych i zbawiennym działaniu zakrywania twarzy.
Taka scenka z życia wzięta. Przełom maja i kwietnia, nieopodal Lidla w centrum jednej z dzielnic pewnego niemałego miasta aglomeracji śląskiej. Na ulicy żywo dyskutują sobie dwie panie. Każda w obowiązkowej maseczce (na brodzie rzecz jasna, bo lepiej gada) a dla większej higieny i ochrony w lateksowych rękawiczkach (na zakupach to mus). W pewnym momencie jedna z kobiet usłyszała od swojej kumy informację najwyraźniej na tyle szokującą, że poruszona do żywego w teatralnym niemal geście zakryła swoją urękawiczoną dłonią usta otwarte na oścież ze zdumienia… I to jest, szanowni panowie, realna realność do której trzeba odnosić wszystkie wasze uczone (i skąd inąd słuszne) argumenty imperatywach kategorycznych i zbawiennym działaniu zakrywania twarzy.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.

