24.09.2020, 00:16
DziadBorowy napisał(a):Taka ciekawostka:Spokojnie można nazwać to lekiem, może też być preparat leczniczy. Jest to klasyczna surowica odpornościowa, otrzymywana z osocza. Zawiera gotowe przeciwciała dzięki czemu uzyskujemy odporność sztuczną/bierną, która utrzymuje tak długo, jak długo podane przeciwciała będą obecne we krwi. Można podać choremu. Jednak żadna surowica nie stymuluje produkcji przeciw ciał. Tak działa szczepionka, czyli roztwór antygenów (białko z otoczki, martwe lub osłabione wirusy) – tu uzyskujemy odporność sztuczną/czynną. Szczepionki nie możemy podać choremu. Jest jeszcze interferon, ale ten działa na syntezę białek wirusa przy replikacji.
https://fakty.interia.pl/raporty/raport-...ce=special
A teraz tłumaczenie z polityczno-medialnego na ludzkie.
Faktem jest, że zakończono produkcję partii testowej "leku". Specjalnie słowo lek użyłem w cudzysłowie bo to jest raczej preparat niż lek w klasycznym znaczeniu tego słowa. Testy kliniczne dopiero ruszą, więc nie wiadomo, czy on faktycznie działa. Ale skoro istnieje wiele doniesień o pozytywnym wpływie terapii osoczem to można zakładać, że coś co jest kondensatem otrzymanym z tego osocza też będzie działać. Co więcej przypuszcza się, że preparat ten będzie miał pewien poprzez stymulację przeciwciał zwalczających covida. Co więcej przy terapii osoczem pozostaje problem zgodności dawcy z biorcą - ten lek można podawać każdemu oraz precyzyjnie ustalać dawki. ograniczony efekt profilaktyczny - tak jak szczepionka powinien teoretycznie chronić w pewien sposób przed zarażeniem
Niestety nie jest to lek syntetyczny więc nie da się go po prostu wytworzyć "sztucznie". Aby go otrzymać trzeba mieć osocze pobrane od tzw. ozdrowieńców. To pierwsze wąskie gardło w procesie produkcyjnym. Drugim wąskim gardłem są możliwości produkcyjne Biomedu. Z tego co kojarzę mówili coś o kilkudziesięciu tysiącach sztuk leku rocznie (na terapię potrzeba 2-3 dawek) - tu mamy drugie wąskie gardło bo uruchomienie kolejnych linii to nie jest coś co da się zrobić w kilka miesięcy.
Ale sprawa jest ciekawa.
Jeśli surowica jest produkowana w lab to nie będzie problemu ze zgodnością dawca/biorca. Jeśli z osocza ludzi lub zwierząt to tak, ale nie w zakresie układów AB0 i RH. Tu wchodzi zgodność tkankowa MHC i pozostałe układy: Levi, Dafi, Kell i inne, czyli układy antygenowe obecne nie tylko na erytrocytach – ten problem można załatwić chemicznie lub wirówką. Wprowadzenie do ciała każdego preparatu naturalnego to ryzyko. Surowice, z drobnymi wyjątkami, podaje się w przypadku ostrego przebiegu choroby: jak ukąsi żmija, gangrena, zatrucie botuliną. Podejrzewam, że ta surowica będzie ordynowana tylko w ciężkich przypadkach, co wynika również ze źródła pozyskiwania osocza – to jedyne wąskie gardło. Jakby dało się zrobić surowice ze świńskiego osocza, nie byłoby żadnego problemu. Technologia produkcji jest znacznie prostsza niż w przypadku produkcji szczepionki, tu nie będzie problemu.
Czytając artykuł przyszedł mi do głowy inny temat. Z jakiego powodu nic się nie mówi o interferonie. Pewnie chodzi o koszty. Kuracja surowicą jest tania, a interferonem już nie. Leczenie żółtaczki typ C kosztuje ponad 4 tyś pl.

