25.10.2020, 12:08
Jak widać na załączonych powyżej obrazkach, covid-19 atakuje jednak przede wszystkim mózgi zainfekowanych (choć dzieje się to wtórnie), a dopiero w następnej kolejności ich płuca.
I podczas gdy zwłóknienia w tym ostatnim organie ustępują po infekcji dość szybko, to intelektualne spustoszenia będą już pewnie nieodwracalne i społecznie dalekosiężne.
Koronapierdolec, to przypadłość natury sekciarskiej, dlatego postanowiłem sobie odpuścić, ale nad tą pseudonaukową - nomen omen - plwociną trudno przejść do porządku dziennego.
Szalka Petriego, z przyrządzoną domowym sposobem pożywką, to nie błona śluzowa ze swym skomplikowanym mikrobiomem i przeciwciałami.
Gostek właściwie mógłby na tę płytkę jeszcze nasrać i doświadczenie to nic nie strarciłoby na swej "wiarygodności".
No i kto pozwoliłby, by my jakiś osobnik sześć razy pod rząd nakasłał na twarz? Nawet zwierzęta robiąc to, instynktownie, mocno odwracają głowę, ponieważ to są zachowania zaprogramowane genetycznie.
Hiperboliczne unikanie patogenów na dłuższą metę zdemoluje nasz system immunologiczny i tylko coraz bardziej upodobni nas do jakiegoś obcego twory, który ze swym biotopem będzie miał coraz mniej wspólnego a swoje naturalne środowisko przemieni jedynie w źródło śmiertelnych zagrożeń.
Wirus sars-cov nr2, to nie pierwszy i nie ostatni patogen w naszym otoczeniu i należy nauczyć się z nim żyć, a nie za wszelką cenę go unikać.
Przykład Szwecji doskonale pokazuje jak należy to robić, choć i tam nie uniknięto błędów. I podczas gdy liczbę zgonów w tym kraju w ostatnim tygodniu da się policzyć na palcach jednej ręki, to w Polsce ten bilans zamyka się prawie tysiącem przypadków.
Naprawdę nic to nie daje wam do myślenia?
I podczas gdy zwłóknienia w tym ostatnim organie ustępują po infekcji dość szybko, to intelektualne spustoszenia będą już pewnie nieodwracalne i społecznie dalekosiężne.
(25.10.2020, 09:19)DziadBorowy napisał(a): PS.
Ciekawy film o maseczkach:
https://www.youtube.com/watch?v=2T41iw6Rzp8
Koronapierdolec, to przypadłość natury sekciarskiej, dlatego postanowiłem sobie odpuścić, ale nad tą pseudonaukową - nomen omen - plwociną trudno przejść do porządku dziennego.
Szalka Petriego, z przyrządzoną domowym sposobem pożywką, to nie błona śluzowa ze swym skomplikowanym mikrobiomem i przeciwciałami.
Gostek właściwie mógłby na tę płytkę jeszcze nasrać i doświadczenie to nic nie strarciłoby na swej "wiarygodności".
No i kto pozwoliłby, by my jakiś osobnik sześć razy pod rząd nakasłał na twarz? Nawet zwierzęta robiąc to, instynktownie, mocno odwracają głowę, ponieważ to są zachowania zaprogramowane genetycznie.
Hiperboliczne unikanie patogenów na dłuższą metę zdemoluje nasz system immunologiczny i tylko coraz bardziej upodobni nas do jakiegoś obcego twory, który ze swym biotopem będzie miał coraz mniej wspólnego a swoje naturalne środowisko przemieni jedynie w źródło śmiertelnych zagrożeń.
Wirus sars-cov nr2, to nie pierwszy i nie ostatni patogen w naszym otoczeniu i należy nauczyć się z nim żyć, a nie za wszelką cenę go unikać.
Przykład Szwecji doskonale pokazuje jak należy to robić, choć i tam nie uniknięto błędów. I podczas gdy liczbę zgonów w tym kraju w ostatnim tygodniu da się policzyć na palcach jednej ręki, to w Polsce ten bilans zamyka się prawie tysiącem przypadków.
Naprawdę nic to nie daje wam do myślenia?
Skoro jednak śmierć ustanawia porządek świata, może lepiej jest dla Boga, że się nie wierzy w niego i walczy ze wszystkich sił ze śmiercią, nie wznosząc oczu ku temu niebu, gdzie on milczy.
Albert Camus
Albert Camus

