25.11.2020, 12:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2020, 14:11 przez Query.
Powód edycji: Mówi się "Amerykańskim Samoa", nie "Amerykańską Samoa".
)
(25.11.2020, 11:36)Iselin napisał(a):(25.11.2020, 11:17)lumberjack napisał(a): A może to jest właśnie normalne zachowanie normalnych ludzi w czasie pandemii?Jak w takim ludzkość przetrwała?
Nie nazwałbym tego "przetrwaniem", a raczej "wygraniem z chorobą". Z takiej perspektywy to chyba z żadną pandemią nie wygraliśmy. Hiszpanka nas załatwiła (poza może Amerykańskim Samoa), dżuma nas załatwiła (trochę nieuczciwie, bo medycyna wtedy raczkowała), walka z grypą to w zasadzie czterowymiarowe szachy i jak nie trafimy ze szczepionką lub jakaś mutacja zwiększy zjadliwość/zaraźliwość, to też nas załatwia. Ogólnie rzecz biorąc, mam wrażenie, że "ludzkość przetrwała", ponieważ zawsze była pewna część populacji, która (nie)świadomie robiła prawidłowe rzeczy w prawidłowych miejscach i czasie (nie faworyzuję żadnego specyficznego zachowania). Z drugiej strony, w mniejszej skali mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem "wymierania", ale to dotyczyło chyba bardziej kultur, grup etnicznych, języków itp.
Co do grypy hiszpanki, to proponuję zestawić ówczesne zachowanie ludzi ze współczesnym ze uwzględnieniem faktu, że wtedy pandemia była pewnym istotnym państwom nie na rękę (yhy, yhy, wojna, yhy). <promocja>Sugeruję ciekawą serię na YouTube.</promocja>
"Carl nie chciał po prostu wierzyć: on chciał wiedzieć."
- Ann Druyan
- Ann Druyan

