(07.02.2021, 22:05)lumberjack napisał(a): No ale kurna jego kurza twarz - lepiej stracić kościół czy być przyczyną śmierci wielu ludzi? Kościelni wybrali śmierć ludzi i jakoś nie mają z tym wyrzutów sumienia. Trza zachować jakąś konsekwencję - albo troszczymy się o życie ludzi i służby pilnują zarówno klubów jak i kościołów albo pozwalamy funkcjonować jednym i drugim na tych samych zasadach.To zezwolenie na msze czasami sprawia wrażenie jakiejś przewrotności, żeby ponakręcać ludzi i ciągnąć konflikt. Niektórym musi naprawdę skakać ciśnienie, jak widzą, że interes życia im pada, a do kościoła wolno chodzić. Chociaż akurat tam, gdzie chodzi nasza koleżanka, podobno wszyscy mają maseczki i przestrzegają odstępów. Pewnie zależy od miejscowości. W sklepach też mają różne podejście.
(07.02.2021, 22:05)lumberjack napisał(a): Mnie ta cała sytuacja z pandemią leczy z "europocentryzmu". Niby kraje pierwszego świata, niby takie towarzystwo wykształcone i mądre, niby tak wyposażone we wszystkie cuda techniki, niby pod każdym względem takie zaawansowane społeczeństwa a mimo to wszędzie intelektualny paździerz. Wygrał instynkt stadny, jakaś zakodowana w genach chęć do tłoczenia się w kupie.Myślę, że ludzie ulegają instynktom stadnym, jeśli jest ich odpowiednio dużo, te kraje, o których piszesz też mają swoje problemy.
Jak tak się patrzy na zachowania społeczeństw/ludzi, to można wywnioskować, że siła przewodnia ludzkości - która będzie ciągnęła nasz gatunek w górę albo przynajmniej która jest na tyle ogarnięta i rozumna, że nie da się zniszczyć jakiemuś wirusowi - znajduje się nie w Europie czy USA tylko tam gdzie są Tajwany, Hong Kongi, Singapury, Koree Południowe i inne Japonie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.

