(18.04.2021, 21:51)kmat napisał(a): Ale w czym problem? Jak ktoś ma mało pieniędzy, to idzie do publicznej służby zdrowia, gdzie, no cóż, jest jak jest. Jak ktoś jest przy kasie, to idzie prywatnie i ma lepiej.
Problem w tym, że pomiędzy mało pieniędzy a dużo pieniędzy jest bardzo szeroka skala. Ludzie bogaci oczywiście zrobią sobie operację nawet za granicą kraju. Natomiast polskiej klasy średniej raczej już na takie rarytasy nie stać.
Ja piszę o tym, że powinny w służbie zdrowia pojawić się mechanizmy wolnorynkowe. Czyli konkurencja, walka o klienta, prawo popytu i podaży.
To klient powinien sobie wybierać szpital, w którym będzie się leczyć (tak jak teraz sobie wybiera weterynarza, knajpe czy mechanika). Za klientem idą jego pieniądze. Jeśli klient jest zadowolony to poleca szpital innym, jeśli nie jest to wystawia negatywne opinie i taki szpital traci zamożnych klientów i może świadczyć bardzo tanie (i słabe) usługi lub zbankrutować.
Prywatna firma, która świadczy ubezpieczenie OC dla kierowców bierze pod uwagę staż za kółkiem i ilość przejeżdżonych bezszkodowo lat. Można mieć zwyżkę lub zniżkę. Każda firma wysokość polisy może ustalać w inny sposób. Podobnie mogłoby być w prywatnych szpitalach. Jeśli badania wykazują, że ktoś pali, pije i ma otyłość to może dostać zwyżkę w prywatnej sieci szpitali (a inna sieć może to inaczej oceniać).
Wiem też, że jest sporo osób (np. moja znajoma), gdy dostaną byle katarek to idą z tym do lekarza bo jest za darmo. Gdyby musieli zapłacić rynkową stawkę za taką wizytę - np. 100-150zł to już by nagle się okazało, że jednak te wizyty nie są potrzebne.
Z uwagi na to część sieci szpitali mogłaby oferować za darmo tylko usługi, których kwota przekroczy np. 1tyś zł a wszystko poniżej jest odpłatne (za to abonament niski). A inna sieć mogłaby oferować wysoki abonament i wszystko w cenie.
Mechanizmy rynkowe ocenią same, z której sieci szpitali najbardziej opłaca się korzystać. Ja nie wiem jakie rozwiązania by się sprawdziły najlepiej. Ale wiem, że to konsumenci wybiorą to co będzie dobre a prywatne szpitale tak będą obsługiwać swoich klientów aby konkurencji nie udało się przejąć pacjenta.
Od wielu lat leczę się prywatne i pierwszy raz od kilkunastu lat wybrałem się do swojego lekarza pierwszego kontaktu - jakość obsługi żałosna, gburowata gadka tej pani to była dla mnie nowość, próbowała mnie potraktować jak jakiegoś szczyla z gimnazjum.
Kiedyś pamiętam, że nie miałem wyboru i korzystałem z usług Poczty Polskiej. Czy chciałem odebrać paczkę czy nadać - trzeba było odczekać te 20-30 minut, takie były kolejki. Aż tu nagle jakiś przedsiębiorca wpadł na świetny pomysł i niedaleko poczty założył paczkomat. Wysyłka i odbiór paczki od tej pory zamykała się w minucie - no i było taniej. Potem paczkomat pojawił się w sklepie, przy którym robię zakupy. Więc już nie traciłem czasu na dojazd. Można? Można. Podobnie może być ze służbą zdrowia, tylko trzeba ją sprywatyzować aby mogła działać na warunkach wolnorynkowych.
