03.08.2017, 09:48
Zwykle postrzegamy świat przez pryzmat własnego ja. Jestem ja i oni - inni ludzie.
Ale czy moja pozycja jest rzeczywiście wyróżniona? Oczywiście w sensie czysto praktycznym (biologicznym) tak. Ja - to decydowanie o swoim ciele, dbanie o posiłki i o dach nad głową. Ale czy ja różnię się od innych ludzi?
Wyobraź sobie że stoi przed tobą 10 osób. Jesteś ty i oni. Na pozór podział wydaje się logiczny. Ale popatrzmy z ich punktu widzenia. Dowolna z tych osób może stanąć z boku i powiedzieć: "Jestem ja i oni".
To niby oczywiste, ale co z tego wynika...
Każda osoba ma świadomość i odbiera świat w zadziwiająco podobny sposób. Drzewo to drzewo, kolor to kolor, liczba to liczba. Wszystko się zgadza.
To jeszcze jeden eksperyment myślowy. Oddajmy do dyspozycji ludzi super-telefon, którym mogliby wymieniać ze sobą wszystkie myśli i odczucia. W ten sposób ludzie tworzyliby jedną wielką świadomość. Różne jej części miałby nieco inne poglądy, ale dzięki wymianie myśli mogliby je uzgadniać. Powstałaby super-świadomość.
Super-świadomość nadal wiedziałaby, że drzewo to drzewo, kolor to kolor, a liczba to liczba. To by się nie zmieniło. Różnica byłaby taka, że różnice poglądów byłyby wyjaśniane za pomocą wymiany myśli. Konflikty byłyby rozwiązywane argumentami.
Istniałoby jedno ja.
W naszym świecie to super-ja jest podzielone na części. Mamy oczywiście sposoby, aby się komunikować (mowa, pismo, telefon, internet), ale daleko im do doskonałości super-telefonu. Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy równolegle istniejącymi świadomościami. Zawsze jesteśmy "jachami".
Ale czy moja pozycja jest rzeczywiście wyróżniona? Oczywiście w sensie czysto praktycznym (biologicznym) tak. Ja - to decydowanie o swoim ciele, dbanie o posiłki i o dach nad głową. Ale czy ja różnię się od innych ludzi?
Wyobraź sobie że stoi przed tobą 10 osób. Jesteś ty i oni. Na pozór podział wydaje się logiczny. Ale popatrzmy z ich punktu widzenia. Dowolna z tych osób może stanąć z boku i powiedzieć: "Jestem ja i oni".
To niby oczywiste, ale co z tego wynika...
Każda osoba ma świadomość i odbiera świat w zadziwiająco podobny sposób. Drzewo to drzewo, kolor to kolor, liczba to liczba. Wszystko się zgadza.
To jeszcze jeden eksperyment myślowy. Oddajmy do dyspozycji ludzi super-telefon, którym mogliby wymieniać ze sobą wszystkie myśli i odczucia. W ten sposób ludzie tworzyliby jedną wielką świadomość. Różne jej części miałby nieco inne poglądy, ale dzięki wymianie myśli mogliby je uzgadniać. Powstałaby super-świadomość.
Super-świadomość nadal wiedziałaby, że drzewo to drzewo, kolor to kolor, a liczba to liczba. To by się nie zmieniło. Różnica byłaby taka, że różnice poglądów byłyby wyjaśniane za pomocą wymiany myśli. Konflikty byłyby rozwiązywane argumentami.
Istniałoby jedno ja.
W naszym świecie to super-ja jest podzielone na części. Mamy oczywiście sposoby, aby się komunikować (mowa, pismo, telefon, internet), ale daleko im do doskonałości super-telefonu. Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy równolegle istniejącymi świadomościami. Zawsze jesteśmy "jachami".

