Żarłak napisał(a):Chodzi raczej o pewne idee, które są propagowane przez (niektórych) apologetów islamu, oparte na ich interpretacji słów Proroka i Hadith. Na miliard wyznawców nawet niewielki procent radykałów będzie stanowić miliony ludzi. Hinduizm czy buddyzm nie zawierają w swoich świętych księgach przekazu, który fanatyczni wyznawcy mogliby wykorzystać jako platformę do szerzenia nienawiści, islam niestety ma. Przecież nikt nie może zarzucić ajatollahowi Chomejniemu, że nie jest prawdziwym muzułmaninem, a to on wywołał swoimi wypowiedziami falę nienawiści w stosunku do bluźnierców. Czy Osama bin Laden i mordercy pracowników redakcji Charlie Hebdo nie byli prawdziwymi muzułmanami? Zawsze mogą poprzeć swoje czyny słowami Proroka, a trudniej byłoby im to zrobić, gdyby byli chrześcijanami.lumberjack napisał(a): Dlaczego świat uwziął się na muzułmanów, a nie na Filipińczyków, Hindusów, Chińczyków, Japończyków czy Ukraińców?
Dlatego, że różnice kulturowe są ogromne. Z tego samego powodu muzułmanie uwzięli się na świat innych kultur.
Dlaczego zamachowiec nie zaatakował hinduskiej czy buddyjskiej społeczności nowozelandzkiej? Przecież wyznawców hinduizmu jest tam dwa razy więcej niż muzułmanów.
Nienawiść wywołuje nienawiść i część odpowiedzialności za to, co się stało w Nowej Zelandii ponoszą islamscy ekstremiści.

