Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Filozofizm - śmierć przez zadyskutowanie
#1
Sofeicz napisał(a): napisał(a):Akurat dyskusje między racjonalistami z reguły odbywają się z założeniem falsyfikowalności.
Dlatego między innymi urządzenia racjonalistyczne działają.
To o czym piszesz, to dyskusje mistyczno-teistyczne, które akurat opierają się na objawieniach, a te z założenia są 'wątróbkowe'.
Tu nie ma symetrii, którą za wszelką cenę chcesz wcisnąć.
Pelikan
Cytat:Ty nie rozumiesz, że chodzi o to, że dyskusja swoja droga (my tu gadu gadu), a jak racjonalistyczne towarzystwo sie rozejdzie, to kazdy i tak bedzie obstawal przy swoim wyjsciowym swiatopogladzie. Te ustalenia dokonane pomiedzy racjonalistami i tak nie wyjda poza sfere czysto intelektualna. Bo nikt nie przyjmuje światopogladu na sposob racjonalny. To moze byc co najwyzej swiatopoglad pod publiczke. A nie ten, który kieruje naszym zyciem.

Ponieważ w temacie "Czy Budda był czcicielem Lucyfera?" wywiązał się ciekawy offtop, postanowiłam przenieść jeden dialog między mną a Sofi do nowego wątku.

Od dłuższego czasu mnie to trapi, czemu tak naprawdę służą często kilometrami ciągnące się forumowe dyskusje. Był czas, że wierzyłam w konsensualną teorię prawdy, czyli że prawdę się osiąga poprzez dyskusję czy burzę mózgów. Iluś tam Ziutków siada, deliberuje, aż w końcu w tym zderzeniu się ze sobą światopoglądów osiąga się konsensus. Ten konsensus zwykle niczego nie rozwiązuje, nie daje żadnych wyrazistych wniosków, a przeciwnie - rodzi kolejne pytania. Z tych nieustannie rodzących się pytań powstają kolejne dyskusje, które mnożą kolejne pytania i tak bez końca.

I teraz tak. Nie ma wątpliwości, ze tego typu dyskusje mogą być niesłychanie wciągające, poszerzające horyzonty myślowe, dzięki temu można spojrzeć na problem z różnych stron, zwrócić uwagę na apekty, które wcześniej się pomijało etc., ale problem polega na tym, że rzeczywistość domaga sie od nas działania, opowiedzenia się za jakimś konkretem. Nie można jednocześnie mieć zalegalizowanych małżeństw homoseksualnych i nie mieć, wprowadzić euro i nie wprowadzić, mieć pełen rozdział Kościoła od państwa i państwo opierać w jakimś stopniu na Kościele etc. Tak w polityce, jak i w naszym życiu prywatnym stajemy przed koniecznością podejmowania decyzji, mimo że nie mamy 100% pewności, że ta decyzja będzie trafna. Może się okazać, że z braku należytej wiedzy popełniły błąd. Ale tak czy siak to ryzyko jest nieuniknione. To jest kwintensencja naszego zycia.

Stąd mam przeświadczenie, że coś jest nie tak z tym podejsciem "prawda leży pośrodku", ponieważ pośrodku zawsze leży wątpliwość, a jeśli prawdą jest wątpliwość, to znaczy, ze prawdy nie ma, a w związku z tym z braku innej mozliwosci, trzeba ją zastąpić konsensusem. Konsensus funkcjonuje przy tym tylko w sferze publicznej (np. nie wiadomo, czy eutanazja jest zła, czy dobra, niech kazdy zdecyduje we wlasnym sumieniu), a w sferze prywatnej/działania człowiek albo akceptuje eutanazje, albo nie. Konkretna sytuacja życiowa wymusza na nim opowiedzenie sie za konkretnym stanowiskiem. 

Wątek ten jest również poniekąd zainspirowany poniższym artykułem prof. Jacka Bartyzela:
https://konserwatyzm.pl/liberalizm-cichy...ca-europy/

Więc na zakończenie wstępniaka załączam 2 ciekawe fragmenty pod rozwagę:


Cytat:Według Juana Donoso Cortesa u podstaw błędu liberalnego leży herezja ubóstwienia rozumu. Alienacja z podległości boskiemu autorytetowi prowadzi słaby, jednostkowy rozum człowieczy do niemożności rozróżnienia pomiędzy prawdą a fałszem, a w konsekwencji do uwiądu i śmierci przez „zadyskutowanie”: „Tak, społeczeństwa umierają, członki są już zimne, a serce będzie wkrótce. […] Umierają, bo zostały otrute; umierają, ponieważ Bóg nakazał im odżywiać się substancją katolicką, a empiryczni lekarze dali im na strawę substancję racjonalistyczną. Umierają, ponieważ tak jak człowiek, nie żyją tylko chlebem, ale słowem z ust Boga. Społeczeństwa giną nie tylko od żelaza, ale przez słowo antykatolickie, wychodzące z ust filozofów. Umierają, gdyż błąd zabija, a one są zbudowane na błędach” Liberalny „filozofizm” nie ma nawet znamion desperackiego heroizmu konsekwentnej negacji, gdyż racjonalistom brak najzwyczajniej intelektualnej odwagi. Liberał-racjonalista nie zaprzecza otwarcie istnieniu Boga, „tylko” o Nim wątpi: „Filozofizm zaczyna od tego, że zręcznie grubą zasłoną przykrywa prawdę i światło, któreśmy z nieba otrzymali, zaś rozumowi podaje nierozwiązalne zagadnienie, jak wyprowadzić w płodny sposób prawdę i światło z wątpliwości i ciemności, rzeczy przeciwnych wszelkiej płodności w rozumie ludzkim

Cytat:Tym natomiast, czym liberałowie rozkoszują się najbardziej, jest nieustanna, a przy tym zupełnie niekonkluzywna dyskusja. Nic nie kompromituje wymowniej politycznej „etyki bez charakteru” tej liberalnej „klasy dyskutującej” (la clase discutidora), niezdolnej do rozstrzygnięcia czegokolwiek, jak wyobrażenie sobie liberała jako postawionego przez Poncjusza Piłata przed alternatywą: uwolnić Jezusa albo Barabasza. Naonczas liberał, który nigdy nie mówi „tak” albo „nie”, ale zawsze „ja rozróżniam”, najchętniej zaproponowałby przeniesienie sesji parlamentu na inny termin, dla wszechstronnego rozpatrzenia tego tak skomplikowanego i złożonego problemu. Liberał bowiem, jako człowiek kompromisu, pragnie, „aby nigdy nie nadszedł dzień radykalnej negacji lub pełnej afirmacji; dlatego przy pomocy dyskusji zamąca wszystkie pojęcia, rozplenia sceptycyzm wiedząc, że lud, który nieustannie, przy każdej sprawie, słyszy z ust swoich sofistów „za” i „przeciw”, w końcu nie wie już czego ma się trzymać i pyta się, czy prawda i fałsz, sprawiedliwość i niesprawiedliwość, hańba i honor rzeczywiście są ze sobą sprzeczne, czy też raczej są tym samym, rozpatrywanym z różnych punktów widzenia. Atoli, stan taki nie może trwać zbyt długo. Człowiek jest zrodzony do działania, i wieczna dyskusja, która nie zostawia miejsca na działanie, jest czymś nienaturalnym. Nadejdzie dzień, kiedy lud pchany swoimi instynktami runie na ulice, aby zdecydowanie zażądać wypuszczenia Barabasza lub Jezusa, i aby przewrócić katedry sofistów”
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Filozofizm - śmierć przez zadyskutowanie - przez towarzyski.pelikan - 17.05.2019, 16:32

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości