Hans Żydenstein napisał(a): Jest dużo więcej akcji niż w pierwszej odsłonie, tego można było się spodziewać po części kulminacyjnej.
Jak dobrze wiecie, nie jestem miłośnikiem fantazy ale szczerze mówiąc pierwsza część nawet mi się podobała.
Ale głównie podobała mi się ta oniryczna „przyprawowa” aura, jaka spowija fabułę.
Chyba pierwszy raz, kiedy dłużyzny mnie nie raziły. Chyba to zasługa dobrej muzyki Zimmera.
Obawiam się, że ten czar zniknie w drugiej części pod zwałami naparzanek.
Ale w tygodniu chyba pójdę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.

