Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bajka o Jezusie
#1
Poniżej przysyłam moją próbę racjonalnego wytłumaczenia pewnych tajemnic biblijnych. Trochę nawiązuje to do mojego dawnego wątku p.t. "Targetyzm", ale tylko leciutko, więc myślę, iż lepiej założyć nowy wątek. Poza tym nie jestem dumny z poziomu dyskusji, jaki wtedy prowadziłem (z uwagi tylko na swoją osobę). Z wielką chęcią porozmawiam o poniższych ideach.

Oto moja bajka...

Na początku świata jest stan prawdy, logiki, matematyki. Istnieje Absolut, który jest idealnie dobry, jest wszystkim. Absolut nie może nic do siebie dodać, nie może stać się lepszy. Każde działanie z jego perspektywy, w obrębie tego kim jest, jest w takim razie bezsensowne i nie będzie do tego dążył.
Absolut ma zatem 3 inne możliwości:
- marazm, nierobienie niczego,
- samounicestwienie,
- ograniczenie się - przeniesienie swej świadomości w ograniczone ciało - z tej perspektywy bowiem działanie, wybory, dążenia będą miały sens (uznane będą za właściwe).
Absolut wybiera ograniczenie i tworzy świat, który ogółem wiecznie dąży do dobra, ale w którym nie działają istoty wszystko mogące. 
Absolut ogranicza się w ciało Boga-Ojca, a resztę swej świadomości "usypia". Ojciec nie jest wszechmogący. Mieszka w Zamku.
Bóg-Ojciec jest mądry, ale nie wie wszystkiego. Jest dobry, ale nie idealny. Posiada ciało i żyje w czasie.
Ojciec chce więcej szczęścia na świecie, więc tworzy anioły, których czyni potencjalnie nieśmiertelnymi (są jak półproste, które mogą, choć nie muszą, być kiedyś przecięte) i wyposażonymi w wolną wolę.
Jednak Ojciec nie potrafi wszystkiego. Popełnia błędy. Część aniołów się przeciwko niemu buntuje. Nie ufają mu. Mają swoje cele i chcą zawładnąć Zamkiem. Ojcu nie udaje się ich unieszkodliwić.
Ojciec jest od nich potężniejszy, ale starają się go zgładzić. W Zamku dochodzi do potyczek. Zbuntowane anioły chcą przekonać Ojca, że jest zły i powinien się unicestwić dla dobra świata. 
Ojciec jest raniony, ale dalej chce mnożyć szczęście na świecie. Tym razem jednak chce mieć większą kontrolę nad swymi "dziećmi", by się nie zbuntowały i nie miały tak wielkiej mocy w niszczeniu go.
W jednej sali Zamku stoi "komputer".
W komputerze tym Ojciec tworzy ludzi w raju, by byli szczęśliwi. Daje ludziom wolną wolę, bo gdyby zmusił ludzi do kochania go, nie czułby, że jest faktycznie dobry i wart miłości, skoro do tego doprowadził koniecznością - ludzka wolność jest lustrem, w którym ocenia swoje istnienie wierząc, że wyjawia prawdę. Poza tym "zamkowa glina", którą można "lepić" czujące istoty z percepcją implikuje istienie wolnej woli, a Ojciec nie wie, czy może stworzyć lub użyć do tego innego budulca (i jak to zrobić). Niestety, zbuntowane anioły włamują się do komputera i umieszczają tam "toksyczny punkt", którego Ojciec nie może usunąć. Jeżeli ludzie wejdą w interakcję z tym punktem, toksyna zatruje komputer i świat przestanie być rajem. Mimo przestróg Ojca, za namową zbuntowanych aniołów, ludzie się tym trują. 
Świat ludzki poznaje zło.
Ojciec jest zrozpaczony. Widzi ludzi cierpiących, egoistycznych, umierających. Nie jest w stanie po śmierci ludzi w mechanizmach komputera przyjąć ich do siebie do Zamku (nieba), bo krzywdy i zło ludzkie go bolą. Zbyt dużo bólu może sprawić, że Ojciec się podłamie i przegra walkę ze zbuntowanymi aniołami, a może w przypływie rozpaczy się unicestwi.
Ojciec ma ogromne poczucie winy, że nie zdołał stworzyć ludziom lepszego świata. Nie chce być katem ludzi, który spogląda z góry. Próbuje pomagać, ale swoimi emocjonalnymi ingerencjami nie zawsze mu się to udaje (Stary Testament).
Cząstkę swej świadomości "wkłada" więc w osobę Jezusa i zaczyna żyć między ludźmi. Już nie jest tylko katem, albowiem on także cierpi razem z ludźmi. 
Jezus przekonuje ludzi, by kochali każdego, by świat stał się lepszy.
Jezus chce, by ludzie kochali Boga (czyli też Jezusa), modlili się do niego, ubóstwiali go i chwalili w pieśniach, by polepszyć stan wewnętrzny Boga, który jest ciągle targany między podszeptami dobrych i złych aniołów. Jezus też nazywa Boga (siebie) wszechmogącym, by ludzie pokrzepiali Ojca w tym, że faktycznie może wszystko, że mu się uda.
Przekonuje też, żeby przebaczano nawet najgorszym zwyrodnialcom m.in. dlatego, że Ojciec (czyli ta sama istota, choć nie w tych samych granicach świadomości, co pierwotny Absolut (Duch Święty) i Jezus) sam po części uważa się za największego zwyrodnialca i chce, żeby ludzie mu przebaczyli i nie płonęli ku niemu urazą.
Jezus chce, żeby go za wszystko ukarano. Chce, by ludzie się na nim zemścili. Emocjonalnie dąży do tego, by ludzie go poniżyli, torturowali i zabili, co przywróci, z perspektywy emocji, sprawiedliwość. (Do tego zadaje się tak z nizinami społecznymi m.in. dlatego, że utożsamia się z nimi). Jezus ponadto zawiera układ ze zbuntowanymi aniołami. W zamian za otwarcie ludziom zagrodzonej przez zbuntowane anioły drogi do nieba, Chrystus zgadza się przejść do piekła, by tam walczyć ze zbuntowanymi aniołami. Zbuntowani liczą, że zniszczą, osłabią lub nawet podbiją część Boga. Jezus zdaje sobie sprawę z ryzyka, ale jego miłość do ludzi zwycięża - z własnej woli wybiera dla siebie druzgocący ból. Zbuntowane anioły żądają przy tym, by Jezus przed śmiercią był przez ludzi atakowany, bo liczą, że w ten sposób zachwieją jego miłością do ludzi i go pokonają.
Chrystus pójście do piekła wykorzystuje też w jeszcze jeden sposób. Szantażuje on bowiem Ojca, że nie wyjdzie z piekła, dopóki Ojciec nie zdecyduje się przyjąć ludzi do siebie. Wyniszczony wewnętrznie Ojciec stając do wyboru między niepojętym bólem dla swej współistniejącej w Bogu osoby, a ryzykiem zbliżenia się do niego ludzi i niebezpiecznego otwarcia drogi ku swego zamkowego, zagrożonego serca, wybiera warunki Jezusa.
Tak też się dzieje na krzyżu. 
Jezus pokonuje zbuntowane anioły w piekle, ale wojna ciągle trwa.
Od tego czasu Bóg już nie czuje się tylko katem, jego emocjonalna potrzeba ukarania siebie (wzmagana podszeptami zbuntowanych aniołów) została na tyle zaspokojona i na tyle "może spojrzeć w oczy ludziom", że jest w stanie przyjąć ludzi do siebie, do nieba (Zamku), by byli szczęśliwi. Jednakże dalej może przyjąć tylko dobrych, kochających go ludzi. Z innymi, by cierpiał. Ich zło i pretensje do niego, by go wyniszczały. Ważny jest stan ludzi w momencie śmierci. Dusze (ludzie), które umierają z nastawieniami (swymi wewnętrznymi dążnościami) ku dobru, wchodzą, po wyciągnięciu ze swoich ziemskich ciał fizycznych, do Zamku dobre, a te z nastawieniami złymi, wchodzą do Zamku złe.
Ważna jest też wiara w Ojca. Dusze wierzące, że ich doczesny świat stworzył dobry Ojciec, są bardziej znośne dla Ojca. Tym bardziej może je przyjąć i zapewnić im szczęście obok siebie.
Dusze złe, do których Ojciec nie chce się zbliżać, bo pali go ich bliskość i interakcje z nimi, te złe dusze zostawione są na pastwę zbuntowanych aniołów. Zbuntowane anioły (szatani) biorą ich do "lochów" Zamku, gdzie te dusze są torturowane i przekonywane, że ich ból jest winą Ojca. Szatani torturują ich bez przerwy, by torturowani krzyczeli, jak najbardziej mogą (o swym bólu i nienawiści do twórcy tego złego dla nich świata) i w ten sposób jak najbardziej krzywdzili Ojca, który słyszy z dala ich krzyki. Zbuntowani aniołowie szantażują też Ojca - mówią mu, że przerwą tortury ludziom, jeżeli Ojciec pójdzie im na ustępstwa, a nieraz domagają się też jego samobójstwa.
Ludzie muszą też być posłuszni i ulegli wobec Ojca, bo dyscyplina jest kluczowa, by wygrać wojnę ze zbuntowanymi aniołami. Wyższy świat jest też tak obcy wobec naszego ziemskiego, że ludzie muszą po prostu słuchać Ojca i wierzyć, iż nakazuje dobrze. Ojciec ponadto nie chce tłumaczyć swych planów, by nie dowiedzieli się o nich zbuntowani aniołowie.. Do nieba można wpuścić tylko dusze ludzi posłusznych Ojcu też dlatego, że każda zdrada tak blisko odsłoniętego, ojcowskiego serca jest niezwykle groźna.
Absolut (Duch Święty), który był na początku i istnieje uśpiony w tle, przed swym uśpieniem ustalił pewne ingerencje (nastawił mechanizmy przed "swym uśpieniem") w ten stworzony przez siebie świat (o tych ingerencjach nie wiedzą Ojciec i inne istoty), które sprawiają, że koniec końców jest na nim ciągle więcej dobra niż zła, a więc świat ten wiecznie dąży do jak największego skumulowanego w historii dobra (gdyby nie ustalił tak, to świat mógłby być zły, a początkowy wszechmogący Stan Prawdy, a więc i Stan Dobra nie mógłby stworzyć czegoś, co ogółem jest złe). 
A nieważne jest, czy poziom dobra (bilansu szczęścia i nieszczęścia) na świecie rośnie w tempie, dajmy na to, 10x czy 100000x na rok czy też milenium, gdyż Absolut ma do dyspozycji nieskończone zasoby, w tym i zasób czasu, a więc liczy się tylko to, że świat się ogółem ciągle polepsza (rośnie suma dobra), by uznać, że nie ma możliwości bardziej moralnego (lepszego) świata zmiennego w czasie z wiecznej perspektywy Absolutu.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 21.07.2021, 02:48
RE: Bajka o Jezusie - przez Artificial Intelligence - 23.07.2021, 18:27
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 23.07.2021, 21:42
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 02.08.2021, 00:48
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 19.11.2021, 16:07
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 24.11.2021, 16:37
RE: Bajka o Jezusie - przez bert04 - 24.11.2021, 16:50
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 24.11.2021, 18:34
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 15.12.2021, 15:21
RE: Bajka o Jezusie - przez bert04 - 15.12.2021, 16:31
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 15.12.2021, 17:02
RE: Bajka o Jezusie - przez bert04 - 15.12.2021, 17:40
RE: Bajka o Jezusie - przez Mustafa Mond - 15.12.2021, 18:29
RE: Bajka o Jezusie - przez bert04 - 16.12.2021, 12:36
RE: Bajka o Jezusie - przez Sofeicz - 16.12.2021, 15:45
RE: Bajka o Jezusie - przez bert04 - 16.12.2021, 15:53

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości