Z Twojego posta m.in. podoba mi się koncepcja tej romantycznej relacji gdzie istoty o innych cechach wzajemnie się uzupełniają, i potrzebują nawzajem stąd tworzą wolną i trwała więź. Na co mi więź z Bogiem który wszystko ma jest wszechmocny i nic ode mnie nie potrzebuje. To jest taka nierówność która powoduje kompleksy i niewolnictwo. Bóg przeżyje beze mnie a ja bez niego nie i gdzie tu równość gdzie wolna wola.
Co do szatana też myślę że to nie jest jakiś prymityw z rogami pilnujący ognia w piekle tylko jakaś skomplikowana osobowość zapętlona we własnej inteligencji i we własnych cechach a mogą to być właśnie emocjonalność, narcyzm, egoizm itp.
Co do szatana też myślę że to nie jest jakiś prymityw z rogami pilnujący ognia w piekle tylko jakaś skomplikowana osobowość zapętlona we własnej inteligencji i we własnych cechach a mogą to być właśnie emocjonalność, narcyzm, egoizm itp.

