Sofeicz napisał(a): I jedno, co z tej mojej kwerendy wynikało, to to, że zawsze wyznaczano pewne klasy problemów przynależnych tylko i wyłącznie do Homo S. jako probierz 'prawdziwej' inteligencji.Nie wiem o jakie konkretnie problemy chodziło ale założę się, że związane one były z tą sztuczną inteligencją określaną mianem "słabą". Dotyczy ona naśladowania pojedynczych zachowań polegających na rozwiązywaniu prostych problemów, postrzegania i zapamiętywania. Dla mnie prawdziwe AI (tu chyba leży postawowy problem gdyż każdy ma swoją własną definicję tejże) powinno być w stanie samemu zaaplikować swoją wiedzę i umiejętności do rozpracowania każdej przeciwności, jak to robią ludzie. Nawet nie mówię tutaj o wszystkich tych aspektach związanych z intelektem takich jak emocje, pragnienia, instynkt, samoświadomość a których przecież nie da się zanegować i stwierdzić, że nie mają znaczenia. Moim zdaniem za naszego życia nie ma co nawet marzyć o przełomie (wiem, że jestem ignorantem w temacie, przecież nawet Einstein kilka lat przed zrobieniem bomby atomowej twierdził podobno, że to niemal niemożliwe
I co? Po latach 90% tych problemów obecna AI połknęła, jak dropsa.

Teista napisał(a): Ludzie skonstruowali komputery, napisali przeróżne programy i spodziewają się, że w pewnym momencie ten układ stanie się na tyle autonomiczny - w ludzkim pojęciu, rzecz jasna - że zacznie się z nami kontaktować.To jest chyba główny problem, antropomorfizujemy cokolwiek, co przypomina nasze zachowanie.

