To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Culture Wars
ErgoProxy
1. Muzułmanie mają w statucie nie tyle podbój całego świata, co jego nawrócenie, czym zasadniczo od chrześcijan się nie różną, zwłaszcza, że nawracanie mieczem tradycji chrześcijańskiej nie jest wcale obce.
2. Ta cała „taqija”, tak jak ją przedstawiacie, jest niefalsyfikowalna, zatem poznawczo zupełnie nieprzydatna.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
(24.04.2018, 08:13)ZaKotem napisał(a): Znalazłoby się dużo punktów spornych. Jak indyjska kastowość i mizoginia,
A to owszem. Ino tego systemu kastowego nie bardzo da się zabrać ze sobą poza Indie.
(24.04.2018, 08:13)ZaKotem napisał(a): albo klanowe powiązania korupcyjne Chińczyków.
To samo masz na Sycylii. Gdzie tu jakaś nieeuropejska egzotyka Uśmiech
(24.04.2018, 08:13)ZaKotem napisał(a): Rzecz w tym, że wśród Chińczyków czy Hindusów na emigrację decydują się jednostki niezbyt konserwatywne, tacy są w stanie bez wielkiego wysiłku porzucić te elementy swojej kultury, które mogłyby powodować konflikty z nowym otoczeniem, a zachować te sympatyczne. Nie po to przecież jadą do obcych, żeby żyć jak u siebie. W ten sposób imigranci wzbogacają kulturę tubylców. Z Arabami byłoby podobnie, gdyby nie genialne pomysły neoliberałów z XX wieku, żeby importować siłę roboczą, bo przecież siła robocza to zasób jak każdy inny, a nie jakaś tam kultura. Zaprosili całe mikrospołeczności Arabów bez najmniejszej chęci asymilacji - no to mają. Z Chińczykami czy Wietnamczykami byłoby podobnie.
Jest drobny problem. Chińczycy czy Wietnamczycy też na zachód docierali jako siła robocza czy uchodźcy, a i nieasymilujące się mikrospołeczności wytworzyli. Przekrój demograficzny towarzystwa z Wólki Kosowskiej to wcale nie musi być coś radykalnie innego od tych algierskich wiosek, które Francuzi przesiedlali pod swoje fabryki samochodów. Niemniej problemy są zupełnie innego rzędu.

(24.04.2018, 09:25)znaLezczyni napisał(a): Myślę, że przeciętny mieszkający w Indiach Hindus (jakiegokolwiek wyznania) ma dużo więcej (kulturowo) wspólnego z muzułmańskim Pakistańczykiem, niż z Europejczykiem. Czy wobec tego pakistański muzułmanin ma więcej wspólnego z arabskim muzułmaninem (bo i jeden i drugi jest muzułmaninem) czy z Hindusem?
Cholera wie. Oni zapewne żrą podobne rzeczy, chodzą w podobnych ciuchach itp. Tu zapewne ta kulturowa zbieżność jest duża. Ale w zakresie systemów etycznych, co już od religii zależy bardzo silnie.. Nie zakładałbym się.
(24.04.2018, 09:25)znaLezczyni napisał(a): Na ile klasyfikowanie kogoś ze względu na religię ma sens? Bo widzę na polskich stronach wylewającą się nienawiść do muzułmanów - i to u ludzi, z których większość żadnego realnego kontaktu z muzułmanami nie miała. Nie odróżnią Hindusa od Araba, Araba od Pakistańczyka, Pakistańczyka od Algierczyka, ale wiedzą, że wszyscy ci to zło.
A to wiadomo, ale temat jest o niekompatybilności mentalnej części muzułmanów do jakiegokolwiek cywilizowanego społeczeństwa, a nie o takiejże niekompatybilności sebiksów Uśmiech
(24.04.2018, 09:25)znaLezczyni napisał(a): I na marginesie, wartości hinduskie i europejskie są dość mocno sprzeczne. Mam znajomych Hindusów i Lankijczyków, owszem asymilują się nieźle, ale ich spojrzenie na wiele kwestii jest mocno różne od spojrzenia przeciętnego Europejczyka.
Co to znaczy sprzeczne? Czy dużo rzeczy tam widzianych pozytywnie jest u nas widzianych negatywnie i na odwrót? I jak bardzo priorytetowe są to sprawy?

(24.04.2018, 09:59)ErgoProxy napisał(a): To chyba dlatego, że muzułmanie mają "w statucie" podbój całego świata, tak jak chrześcijanie mają w swoim nawrócenie całego świata.
Poniekąd to jest problem, ale nie tylko. Jest jeszcze dany z nieba system społeczny. Tak naprawdę świat nie ma problemu z islamem. Świat ma problem z szariatem. Inne religie na pytanie "panie premierze, jak żyć" dają w sumie dość ogólnikowe odpowiedzi typu ustępuj miejsca staruszkom w autobusie i nie depcz trawników. A tu w odpowiedzi pada kompletny system prawny z wczesnego średniowiecza na cywilizacyjnym zadupiu. Tu zresztą zwraca uwagę, że frakcjom muzułmanów, które z jakichś względów szariat utraciły, kompatybilność do reszty świata gwałtownie rośnie.

Co może być pomocne w dyskusji - a jak konkretne grupy żyją i rządzą się u siebie?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Obawiam się, że faktycznie nie zrozumiałem – intencji, że mam się nawrócić na nową, świecką równość i tolerancję, nawet jeśli tolerowana strona ma dla mnie "w statucie" coś, co się dżizja nazywa. Przepraszam, że się nie nawrócę, ale zostanę przy mojej racjonalnej argumentacji, że jako giaur muzułmaninowi zaufać mogę wtedy tylko, kiedy siła, liczebna zwłaszcza, jest po mojej stronie.

Bajdewaj, pisząc "statut" bynajmniej nie chodzi mi o SPIZEG i zgroźliwe zamysły islamskiego hivemindu. Przez "statut" rozumiem np. to:

Mahomet (niech idzie do diabła) napisał(a):Zwalczaj tych, którzy nie wierzą w Allaha ani w Dzień Ostateczny, ani nie uznają za zabronione tego, co zostało zabronione przez Allaha i Jego Proroka, ani nie uznają religii Prawdy, [nawet jeśli są] Ludem Księgi, dopóki nie zapłacą dżizji z wolą podporządkowania się i sami nie poczują się poddanymi


kmat napisał(a):kompletny system prawny z wczesnego średniowiecza na cywilizacyjnym zadupiu
O nie! Schrystianizowana cywilizacja hellenistyczna zbudowana na kulturach biblijnych bynajmniej nie była cywilizacyjnym zadupiem. Stała się nim wskutek – no właśnie, niektórzy będą coś mruczeć o Timurze Chromym, byle nie wyszło, że to jednak wina złej religii. Bo jak by nie patrzeć, taka Ruś się po mongolskim najeździe odbudowała i nawet doszła do statusu supermocarstwa, na pewien czas. Muzułmanom to "jakoś" w ogóle nie wyszło.
Odpowiedz
(24.04.2018, 10:45)ErgoProxy napisał(a): Obawiam się, że faktycznie nie zrozumiałem – intencji, że mam się nawrócić na nową, świecką równość i tolerancję, nawet jeśli tolerowana strona ma dla mnie "w statucie" coś, co się dżizja nazywa. Przepraszam, że się nie nawrócę, ale zostanę przy mojej racjonalnej argumentacji, że jako giaur muzułmaninowi zaufać mogę wtedy tylko, kiedy siła, liczebna zwłaszcza, jest po mojej stronie.
A tu właściwie z kim i o czym dyskutujesz?
(24.04.2018, 10:45)ErgoProxy napisał(a): O nie! Schrystianizowana cywilizacja hellenistyczna zbudowana na kulturach biblijnych bynajmniej nie była cywilizacyjnym zadupiem.
Hidżaz w VIII wieku to była schrystianizowana cywilizacja hellenistyczna?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
A jaki w ogóle związek ma ta dyskusja z tym co PiS zrobił, a nie powiedział? Niech ktoś to gdzieś wydzieli, plz.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
(24.04.2018, 11:16)kmat napisał(a): A tu właściwie z kim i o czym dyskutujesz?
Z koleżanką Z., to chyba wynika z kontekstu...?

(24.04.2018, 11:16)kmat napisał(a): Hidżaz w VIII wieku to była schrystianizowana cywilizacja hellenistyczna?
A fakt, zreflektowałem się poniewczasie, że może niekoniecznie. Duży uśmiech Podobnież Bliski Wschód jako taki to nie tylko Chrystus, ale również Zoroaster.
Odpowiedz
(24.04.2018, 09:25)znaLezczyni napisał(a): kmat
Myślę, że przeciętny mieszkający w Indiach Hindus (jakiegokolwiek wyznania)

Myślę, że przeciętny mieszkający w Indniach Hindus nienawidzi islamu. Wystarczy poczytać o częstych zamieszkach religijnych.
https://www.nst.com.my/world/2018/03/350...res-dozens

Co ciekawe buddyści też nie pałają miłością do islamu:
https://www.theguardian.com/world/2017/d...frontieres

W Chinach też prześladowania biednych muzułmanów. Chociaż tutaj akurat wojująca świeckość nie oszczędza żadnych religii.
https://www.independent.co.uk/news/world...73191.html

Dziwne to, że jakoś wszyscy się uparli przeciwko temu islamowi.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
Przepraszam z góry tych, którym ten offtopowy post przeszkadza w czytaniu tematu.

kmat


Cytat:
Cytat:znaLezczyni napisał(a): I na marginesie, wartości hinduskie i europejskie są dość mocno sprzeczne. Mam znajomych Hindusów i Lankijczyków, owszem asymilują się nieźle, ale ich spojrzenie na wiele kwestii jest mocno różne od spojrzenia przeciętnego Europejczyka.

Co to znaczy sprzeczne? Czy dużo rzeczy tam widzianych pozytywnie jest u nas widzianych negatywnie i na odwrót? I jak bardzo priorytetowe są to sprawy?

Być może sprzeczne to za mocne słowo. Bardziej odpowiednie byłoby chyba: niezbyt kompatybilny? Mocno różniący się?

To co zauważyłam u swoich znajomych (i co słyszałam z ich opowieści o Indiach, Sri Lance i innych krajach Azji), to inny stosunek do kwestii
- wolności osobistej jednostki
- miejsca w społeczeństwie
- życia rodzinnego
- pracy
- pieniędzy
- posiadania przedmiotów
- empatii/ pomocy potrzebującym
- mniejszości (np. seksualnych)
- jednostek słabo przystosowanych
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
(25.04.2018, 10:06)znaLezczyni napisał(a): Być może sprzeczne to za mocne słowo. Bardziej odpowiednie byłoby chyba: niezbyt kompatybilny? Mocno różniący się?

To co zauważyłam u swoich znajomych (i co słyszałam z ich opowieści o Indiach, Sri Lance i innych krajach Azji), to inny stosunek do kwestii
- wolności osobistej jednostki
- miejsca w społeczeństwie
- życia rodzinnego
- pracy
- pieniędzy
- posiadania przedmiotów
- empatii/ pomocy potrzebującym
- mniejszości (np. seksualnych)
- jednostek słabo przystosowanych

Ale jak w praktyce to różnienie się wygląda? Ich spojrzenie na świat stoi do naszego w opozycji czy jest prostokątne? Bo tylko pierwsza opcja może być źródłem poważniejszych konfliktów, druga to raczej koegzystencja bez wzajemnego wpieprzania się.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat


Cytat:Ale jak w praktyce to różnienie się wygląda? Ich spojrzenie na świat stoi do naszego w opozycji czy jest prostokątne?

Różnie, u różnych jednostek w różnych kwestiach.
Zatrzymałabym się także przy słowie "naszego". Bo choć powiedzmy, że jako Europejczycy mamy jako tako podobne spojrzenie czy system wartości, to w praktyce wygląda to nieco inaczej. Kwestia np. pomocy biednym - choć zasadniczo, oparta na między innymi chrześcijańskich korzeniach, Europa nad słabszymi jednostkami się pochyla, to nie brak ludzi pozbawionych empatii, postulujących zniesienie pomocy. I na tym forum można przecież poczytać o menelach, darmozjadach, szczęśliwych beneficjentach systemu opieki społecznej, żerujących na krwawicy przyzwoitych ludzi.


Cytat:Bo tylko pierwsza opcja może być źródłem poważniejszych konfliktów, druga to raczej koegzystencja bez wzajemnego wpieprzania się.


Teraz ja powinnam zapytać, jakie to są poważniejsze konflikty.
Po podanych przez ciebie opcjach widzę, że konsekwencje w różnicach systemów wartości/ocen widzisz jako:
1. źródło konfliktu
2. Koegzystencja bez wzajemnego wpieprzania się, jak niestety to nazwałeś.

Ja widzę jeszcze punkt 3, który mogę obserwować w praktyce: asymilacja imigrantów plus przenikanie się systemów. Z naciskiem na asymilację, z racji przewagi liczebnej tubylców zapewne. Oczywiście, asymilacja czy przenikanie to procesy długofalowe, trwają pokoleniami.
Mieszkam w kraju, w którym w 2011 zarejestrowano liczbę 2 800 000 muzułmanów, co dawało 4.4% populacji. W tym samym kraju w mojej wsi mieszkają dwie pary mężczyzn-gejów, w tym jedno małżeństwo. Nie kryją się, na ulicach można czasem zobaczyć mężczyzn idących za rękę. Jeśli chcieliby, mogą adoptować dzieci. Nie muszą się bać, że ktoś na nich napluje albo zwyzywa. Nie muszą się ukrywać ani znosić obelg ze strony zarówno polityków, jak i mijanych ludzi na ulicach, włączając w to muzułmanów. Tak to działa w praktyce. W Polsce, gdzie islam jest straszakiem, a te +/- 25 tysięcy muzułmanów to garstka, kropla w morzu populacji, homoseksualiści nadal nie mogą cieszyć się pełnią praw i nierzadko muszą się ukrywać.
A najśmieszniejsze jest, jak czytam na forum użalanie się użytkowników na traktowanie muzułmanów w krajach gdzie islam jest wiodącą religią, a potem czytam tych samych użytkowników, jak uskarżają się na panoszących się gejów. Krytykują muzułmanów, ale sami nie daliby homoseksualistom takich praw jak hetero.

Podsumowując: nie uważam, że różnice z punktu generują konflikty. Tj. nie uważam, ze generują z punktu poważniejsze konflikty. Wszystko zależy od nastawienia ludzi - a ono nie jest jednoznacznie przypisane żadnej nacji czy żadnemu wyznaniu.

I jeszcze raz przepraszam za offtop. Może rzeczywiście lepiej byłoby to wydzielić gdzieś indziej.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): I jeszcze raz przepraszam za offtop. Może rzeczywiście lepiej byłoby to wydzielić gdzieś indziej.

Wydzielone.

(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Mieszkam w kraju, w którym w 2011 zarejestrowano liczbę 2 800 000 muzułmanów, co dawało 4.4% populacji. W tym samym kraju w mojej wsi mieszkają dwie pary mężczyzn-gejów, w tym jedno małżeństwo. Nie kryją się, na ulicach można czasem zobaczyć mężczyzn idących za rękę. Jeśli chcieliby, mogą adoptować dzieci. Nie muszą się bać, że ktoś na nich napluje albo zwyzywa. Nie muszą się ukrywać ani znosić obelg ze strony zarówno polityków, jak i mijanych ludzi na ulicach, włączając w to muzułmanów. Tak to działa w praktyce.

Dlaczego kraj, w którym jest 4% muzułmanów jest dla ciebie wykładnikiem tego jak się traktuje homoseksualistów? Jak chcesz zobaczyć jak wartości i kultura wpływają na stosunek wobec nich, to weź pod lupę kraje, w których zdecydowaną większość stanowią muzułmanie. Tam homoseksualiści sobie dyndają na sznurach.
 
W UK allahów jest na tyle mało, że mają jeszcze gówno co do powiedzenia i decydowania.

I tak, wiem, że istnieją kraje muzułmańskie, w których nie zabija się homoseksualistów ani nawet nie karze. Jednak bogate kraje islamskie finansują i propagują w Europie islam salaficki, który wobec gejów i lesbijek ma mocne, zdecydowane zdanie.

(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): A najśmieszniejsze jest, jak czytam na forum użalanie się użytkowników na traktowanie muzułmanów w krajach gdzie islam jest wiodącą religią, a potem czytam tych samych użytkowników, jak uskarżają się na panoszących się gejów.

Wskaż proszę chociaż jeden przykład; jeden post jednego użytkownika.

(24.04.2018, 09:25)znaLezczyni napisał(a): Na ile klasyfikowanie kogoś ze względu na religię ma sens? Bo widzę na polskich stronach wylewającą się nienawiść do muzułmanów - i to u ludzi, z których większość żadnego realnego kontaktu z muzułmanami nie miała.

Nie miałem też żadnego realnego kontaktu z nazistami. Czy wobec nich też powinienem powstrzymać się od jakiegokolwiek osądu?
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Różnie, u różnych jednostek w różnych kwestiach.
Bez jakiegoś przybliżenia, to zdanie jest tylko pustym ogólnikiem.
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Zatrzymałabym się także przy słowie "naszego". Bo choć powiedzmy, że jako Europejczycy mamy jako tako podobne spojrzenie czy system wartości, to w praktyce wygląda to nieco inaczej. Kwestia np. pomocy biednym - choć zasadniczo, oparta na między innymi chrześcijańskich korzeniach, Europa nad słabszymi jednostkami się pochyla, to nie brak ludzi pozbawionych empatii, postulujących zniesienie pomocy. I na tym forum można przecież poczytać o menelach, darmozjadach, szczęśliwych beneficjentach systemu opieki społecznej, żerujących na krwawicy przyzwoitych ludzi.
Czyli zakresy zmienności opinii się zapewne dość mocno pokrywają.
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Teraz ja powinnam zapytać, jakie to są poważniejsze konflikty.
Takie z trupami.
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Ja widzę jeszcze punkt 3, który mogę obserwować w praktyce: asymilacja imigrantów plus przenikanie się systemów. Z naciskiem na asymilację, z racji przewagi liczebnej tubylców zapewne. Oczywiście, asymilacja czy przenikanie to procesy długofalowe, trwają pokoleniami.
Owszem. Ale to wymaga systemów wartości, które nie są ani opozycyjne, ani nawet prostokątne, a po prostu zbieżne. Inaczej ta asymilacja to po prostu przejmowanie nowego wzorca i odrzucanie starego.
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Mieszkam w kraju, w którym w 2011 zarejestrowano liczbę 2 800 000 muzułmanów, co dawało 4.4% populacji. W tym samym kraju w mojej wsi mieszkają dwie pary mężczyzn-gejów, w tym jedno małżeństwo. Nie kryją się, na ulicach można czasem zobaczyć mężczyzn idących za rękę. Jeśli chcieliby, mogą adoptować dzieci. Nie muszą się bać, że ktoś na nich napluje albo zwyzywa. Nie muszą się ukrywać ani znosić obelg ze strony zarówno polityków, jak i mijanych ludzi na ulicach, włączając w to muzułmanów. Tak to działa w praktyce. W Polsce, gdzie islam jest straszakiem, a te +/- 25 tysięcy muzułmanów to garstka, kropla w morzu populacji, homoseksualiści nadal nie mogą cieszyć się pełnią praw i nierzadko muszą się ukrywać.
Skoro w obu krajach na głębokiej prowincji liczba muzułmanów jest znikoma, to na poziom homofobii zasadniczo wpływają czynniki lokalne. Ale co to właściwie ma do tematu?
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): A najśmieszniejsze jest, jak czytam na forum użalanie się użytkowników na traktowanie muzułmanów w krajach gdzie islam jest wiodącą religią, a potem czytam tych samych użytkowników, jak uskarżają się na panoszących się gejów. Krytykują muzułmanów, ale sami nie daliby homoseksualistom takich praw jak hetero.
No cóż, konsekwencja i ogarnięcie nigdy nie były mocnymi stronami polskiej konserwy. Choć to i tak są ci względnie umiarkowani, radykalni się cieszą, że przyjadą muzułmanie, świecki gnojownik wezmą za ryj, a LGBT powywieszają na drzewach. Aczkolwiek to margines.
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Podsumowując: nie uważam, że różnice z punktu generują konflikty. Tj. nie uważam, ze generują z punktu poważniejsze konflikty
Z punktu nie.
(25.04.2018, 14:05)znaLezczyni napisał(a): Wszystko zależy od nastawienia ludzi - a ono nie jest jednoznacznie przypisane żadnej nacji czy żadnemu wyznaniu.
Do problemów wystarczy aby było przypisane niejednoznacznie. To znaczy aby była istotna statystyczna korelacja.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat


Cytat:Bez jakiegoś przybliżenia, to zdanie jest tylko pustym ogólnikiem.

Ale co konkretnie mam przybliżać? Jest całe spektrum poglądów, ludzie w zależności od swoich osobistych doświadczeń, norm, w których zostali wychowani, norm, w których żyją, stopnia otwartości przechylają strzałkę w jedną albo w drugą stronę.


Cytat:
Cytat:znaLezczyni napisał(a): Zatrzymałabym się także przy słowie "naszego". Bo choć powiedzmy, że jako Europejczycy mamy jako tako podobne spojrzenie czy system wartości, to w praktyce wygląda to nieco inaczej. Kwestia np. pomocy biednym - choć zasadniczo, oparta na między innymi chrześcijańskich korzeniach, Europa nad słabszymi jednostkami się pochyla, to nie brak ludzi pozbawionych empatii, postulujących zniesienie pomocy. I na tym forum można przecież poczytać o menelach, darmozjadach, szczęśliwych beneficjentach systemu opieki społecznej, żerujących na krwawicy przyzwoitych ludzi.

Czyli zakresy zmienności opinii się zapewne dość mocno pokrywają.

Czy mógłbyś rozwinąć to zdanie, proszę?


Cytat:
Cytat:znaLezczyni napisał(a): Teraz ja powinnam zapytać, jakie to są poważniejsze konflikty.
Takie z trupami.


Ich liczba jest, na szczęście, znikoma. Na szczęście liczba ludzi ginących w atakach terrorystycznych znacząco zmalała, przynajmniej w stosunku do drugiej połowy dwudziestego wieku.

https://www.telegraph.co.uk/news/0/many-...ttacks-uk/
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a):To chyba dlatego, że muzułmanie mają "w statucie" podbój całego świata, tak jak chrześcijanie mają w swoim nawrócenie całego świata

Z tym ze muzułmanie najpierw muszą nawrócić cały świat na Islam. Dowloną metodą. Następnie można budować pokój i miłość pod wspólną banderą prawa szariatu. W chrześcijaństwie mamy najpierw swoim życiem propagować własną religię. A następnie próbować nawrócić innowierce/ateistę. Oczywiście nic pod przymusem
Odpowiedz
Skandaliczna islamofobia.
Odpowiedz
(03.05.2018, 19:14)Quinque napisał(a): Z tym ze muzułmanie najpierw muszą nawrócić cały świat na Islam. Dowloną metodą. Następnie można budować pokój i miłość pod wspólną banderą prawa szariatu.
Jest to tak oczywiste, jak to, że żydzi rządzą światem. Przecież na każdej antymuzułmanskiej stronie o tym piszą, chyba byle czego by nie pozwalali pisać w internetach.


(03.05.2018, 19:14)Quinque napisał(a):  W chrześcijaństwie mamy najpierw swoim życiem propagować własną religię. A następnie próbować nawrócić innowierce/ateistę. Oczywiście nic pod przymusem

To chrześcijaństwo jest bardzo młodą religią, bo jeszcze ze dwieście, trzysta lat temu ludzie w Europie wyznawali jakąś zupełnie inną.
Odpowiedz
Tak właściwie to pytanie będzie offtopiczne, ale jestem szczerze zainteresowany, czy ZaKotem gardzi bardziej tzw. kibolami produkującymi strony internetowe, z których treściami głęboko się nie zgadza, ale nie jest w stanie racjonalnie zaargumentować contra, czy bardziej gardzi polską prowincją reprezentowaną przez Quinquego, która jakoby miała szczerze wierzyć, że w Internetach publikuje się tylko za zezwoleniem. Bo pogarda ZaKotem wyrażona w jego poście jest bezdyskusyjna – wręcz można się zastanawiać, czy kibole i prowincjusze to są wg ZaKotem jeszcze ludzie, czy już nieludzie.

Można też się zastanawiać, do jakiego stopnia ZaKotem pada ofiarą confirmation bias, tudzież do jakiego stopnia jego opinia o muzułmanach sprowadza się do no ale prawdziwi muzułmanie tak nie postępują. Oczywiście mogę się mylić żywiąc takie niepiękne pytania, bo ZaKotem np. bytował kiedyś na kontrakcie w sercu cywilizacji islamskiej, względnie czytał wspomnienia takich członków naszej cywilizacji i wie więcej, niż to jeszcze okazał.
Odpowiedz
(04.05.2018, 11:00)ErgoProxy napisał(a): Tak właściwie to pytanie będzie offtopiczne, ale jestem szczerze zainteresowany, czy ZaKotem gardzi bardziej tzw. kibolami produkującymi strony internetowe, z których treściami głęboko się nie zgadza, ale nie jest w stanie racjonalnie zaargumentować contra, czy bardziej gardzi polską prowincją reprezentowaną przez Quinquego, która jakoby miała szczerze wierzyć, że w Internetach publikuje się tylko za zezwoleniem. Bo pogarda ZaKotem wyrażona w jego poście jest bezdyskusyjna – wręcz można się zastanawiać, czy kibole i prowincjusze to są wg ZaKotem jeszcze ludzie, czy już nieludzie.
To stuprocentowi ludzie,  ale ja jestem ogólnie antropofobem i jedynie nieliczne jednostki ze swej fobii wyłączam.

Cytat:Można też się zastanawiać, do jakiego stopnia ZaKotem pada ofiarą confirmation bias, tudzież do jakiego stopnia jego opinia o muzułmanach sprowadza się do no ale prawdziwi muzułmanie tak nie postępują. Oczywiście mogę się mylić żywiąc takie niepiękne pytania, bo ZaKotem np. bytował kiedyś na kontrakcie w sercu cywilizacji islamskiej, względnie czytał wspomnienia takich członków naszej cywilizacji i wie więcej, niż to jeszcze okazał.
Muzułmanie dzicy i prymitywni, jak i cywilizowani, są równie prawdziwi. Jako ateista raczej nie mam kompetencji do oceny,  których postawę bardziej Allah ceni. W życiu poznałem w realu tylko jednego muzułmanina, na tyle, żeby z nim trochę pogadać,  wiem, że to mało reprezentatywna grupa, ale ci, co utożsamiają muzułmanów z szariatowcami zazwyczaj poznali ich mniej, niż ja. Poza tym nietrudno ich znaleźć i zapytać w necie. Po prostu wnerwiają mnie uogólnienia i stereotypy.
Odpowiedz
Zakotem napisał(a):że żydzi rządzą światem

Oczywiście. Bohemian grove, Bilderberg group, WSI, iluminacji, apollo, nibiru, światowy kapitalizm zamiast socjalizmu. FED, czaszki i kości. MASONI z loży co modlą się do kozy. podwodne cywilizacje. Jak w tej piosence

"Leki najpierw lecą do Afryki,
żywe testery lepsze są od laboratoriów Ameryki.
Wolność spod znaku swastyki.
Co innego mówią ludzie, co innego ludziom statystyki"

Jak widzisz kilka rodzin(Rockefeller, Rotschild) rządzą światem. Kiedyś dolar był wymieniany na złoto a dziś nie jest. SPISEKKKK. Poza tym kryzys lat 20'tych. Kredyty na zabójczy procent. Strzeż się bo nie wiesz kiedy przyjdą. Czipy w mózgu dajo wolność!!!!

Ale ja wbrew temu co piszę, w chuju mam nowy porządek bo stworzyłem nowy

Sprawdź sobie takie opowiadanie "nie mam ust a muszę krzyczeć". Opowiada ono o inwigilacji pod okiem komputera który był bogiem. Jest bardzo smutne co by nawet Vasilij Zajcew się zasmucił Smutny

' napisał(a):To chrześcijaństwo jest bardzo młodą religią, bo jeszcze ze dwieście, trzysta lat temu ludzie w Europie wyznawali jakąś zupełnie inną.

????. Nie za bardzo rozumiem. No ale musisz wziąć korektę na to że ja niewiele rzeczy rozumiem

ErgoProxy napisał(a):wręcz można się zastanawiać, czy kibole i prowincjusze to są wg ZaKotem jeszcze ludzie, czy już nieludzie.

Czy kibole i prowincjusze(czyli ja) to nie wiem. Ale kiedyś rozmawiałem z jednym Niemcem(chyba to niemiec. Albo jakiś polski troll. Bo nawet nieźle mówił po polsku ). No nie wazne. I w każdym bądź razie ten osobnik twierdził iż gdyby nie Gremanie to Słowianie(czyt. Polacy) dalej by skakali po drzewach jak zwierzęta. W ogóle to dzięki Niemcom zawdzięczamy to co zawdzięczamy
Odpowiedz
Każda sra... tego, sroczka, swój ogonek chwali. W każdym razie Niemcy są różni, kwadratowi i podłużni. Znana jest mi rozmowa w łonie pewnej niemieckiej rodziny, w której stare pokolenie się przyznało, że jak było w Rosji, to strzelało Panu Bogu w okno, bo żal mu było Ruskich, że w takich surowych warunkach muszą bytować całe życie; na co pokolenie młodsze odrzekło, że przez takie cipy właśnie, co nie umiały zabijać i nawet nie chciały do SS, Niemcy przegrali swoją wojnę.

Felinofilny antropofobie. Znana jest mi opinia, zupełnie nie pamiętam, gdzie przeczytana – na pewno nie na Frondzie ani nie na pch24 – że muzułmanie umiarkowani w swych poglądach ostrzegają Europejczyków: jeśli uważacie , że islam da się pogodzić z waszą kulturą, to się przynajmniej dobrze zastanówcie. Nie chodziło im, zauważ o szari'at, ale o islam jako taki.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości