Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ruch Kukiza i wybory na jesieni
#21
Raczej brunatną.
Odpowiedz
#22
Żarłak napisał(a): Rozumiem, że stając okrakiem można zebrac sporą pulę głosów, ale niech chociaż jasno powie coś w stylu "rząd techniczny" żeby było wiadomo coś więcej, niż "chcę dobra Polski i Polaków", które nic nie mówi. Może za dużo wymagam.
Rząd tech...co? Elektorat Kukiza nie zrozumie takich trudnych pojęć. Dla nich wszystko musi być proste i jasne.
Odpowiedz
#23
Tak sobie czytam co tam Kukiz wypisuje, to dochodzę do wniosku, że to jest jakiś niebezpieczny szaleniec, gorszy od Palikota. Nie wiem jak można w nim widzieć jakąś "autentyczność". Niestety jesienią szykuje się koalicja dwóch największych świrów- pisokukizm Smutny
Odpowiedz
#24
Wulfen napisał(a): Tak sobie czytam co tam Kukiz wypisuje, to dochodzę do wniosku, że to jest jakiś niebezpieczny szaleniec, gorszy od Palikota. Nie wiem jak można w nim widzieć jakąś "autentyczność".  Niestety jesienią szykuje się koalicja dwóch największych świrów- pisokukizm Smutny
Oczywiście. Obecnie największym zagrożeniem dla Polski wcale nie jest PiS - bo PiS nawet zwycięski sam rządu nie utworzy, ale z Kukizem i owszem.
A jak widać po jego ostatnich wypowiedziach o mediach, on chciałbym Polaków trzymać w braku informacji i z dostępem tylko do rządowej propagandy. 

Wprowadzi też JOWy, które sprawią, że w obliczu nadchodzącego rozpadu PO, odsunięcie od władzy PiS może się okazać naprawdę trudne.
A nawet jeśli PO się nie rozpadnie, to czeka nas system dwupartyjny, z kilkuprocentową dodatkową reprezentacją RAŚ. 

No, ale ważne że jest "antysystemowy".
"Equality is a lie. A myth to appease the masses. Simply look around and you will see the lie for what it is! There are those with power, those with the strength and will to lead. And there are those meant to follow – those incapable of anything but servitude and a meager, worthless existence."
Odpowiedz
#25
Xeo95 napisał(a):
Żarłak napisał(a): Rozumiem, że stając okrakiem można zebrac sporą pulę głosów, ale niech chociaż jasno powie coś w stylu "rząd techniczny" żeby było wiadomo coś więcej, niż "chcę dobra Polski i Polaków", które nic nie mówi. Może za dużo wymagam.
Rząd tech...co? Elektorat Kukiza nie zrozumie takich trudnych pojęć. Dla nich wszystko musi być proste i jasne.

No ba! Uśmiech
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#26
Masz dobrą orientację w programie Kukiza. Nic więcej póki co nie ma do zaproponowania.

Jakie są przykładowe ambitne tematy poruszane w niemieckiej debacie publicznej?
Odpowiedz
#27
Nie śledziłem kampanii wyborczej w wyborach prezydenta w Polsce, czytam jednak wczoraj, że Kukiz i jego ugrupowanie mogą liczyć, wg sondaży w wyborach do parlamentu, nawet na ponad 20% poparcie. To aż zainteresowałem się tym, czego właściwie chce Kukiz i jakie są jego postulaty.

Znalazłem tylko JOWy i raz przeleciało mi przed oczami, że Kukiz chce wprowadzenia zakazu konsolidacji mediów, żeby w rękach jednej grupy nie było więcej niż 20% mediów – cokolwiek to znaczy.

I co? I już?

Może ja po prostu nie umiem znaleźć tych postulatów?
Słyszałem tyle o dramacie Polski i Polaków i o tym, że niektórzy ze szczerego serca chcą, żeby Polsce i Polakom było jak w raju i koniec końców tyle w tej sprawie?

Mam pewne obawy.
Wg mnie Polacy są nie tylko słabi i niedorozwinięci są w biznesie, że w zderzeniu z Zachodem i na otwartym rynku wszystkie firmy na terenie Polski natychmiast przechodzą w ręce obcokrajowców ale są także słabi i niedorozwinięci społecznie i politycznie.

Jestem stałym słuchaczem niemieckiego radia Deutschlandfunk i kiedy porównam tematy poruszane w tym radio, osoby biorące udział w dyskusjach, opinie słuchaczy z polską debatą publiczną jaką udaje mi wyłapywać się chwilami choćby poprzez przeglądanie onetu itp., to dochodzę do wniosku, że polska debata publiczna jest po prostu durnowata. Rozmowa o bzdurach bez żadnego znaczenia. Pomyślałem sobie, że może ta polska debata publiczna jest taka durnowata bo właśnie nie ma żadnego znaczenia. Jest nieważna. Biznes w Polsce realizują zachodnie koncerny a Polacy są jedynie wyrobnikami, stosunki społeczne w Polsce reguluje polityka zachodnich krajów, a polscy urzędnicy wypełniają jedynie zachodnie dyrektywy.

Ktoś im wyjaśni o co chodzi z Kukizem?
Ma dobre intencje to już wiem ale słyszałem także, że droga do piekieł jest wybrukowana dobrymi intencjami.

Christoff napisał(a): Masz dobrą orientację w programie Kukiza. Nic więcej póki co nie ma do zaproponowania.

Jakie są przykładowe ambitne tematy poruszane w niemieckiej debacie publicznej?

O podstawach kapitalizmu, o problemach zadłużenia, o płacach minimalnych, o systemie leczenia, o napływie uchodźców, o integracji różnych kultur, o różnicach społecznych, o nietolerancji, o szkolnictwie, wałkuje się problemy innych krajów, o mieszkaniach dla uchodźców, o ubezpieczeniu zdrowotnym dla uchodźców, kursach języka, pozwoleniu na pracę, o starzeniu się społeczeństwa, opiece socjalnej, urlopach macierzyńskich, opiece nad starszymi, że już nawet nie potrafiłbym wymienić i wszystko ważne i poważne.

Zaraz po zamachu na redakcję Charlie Hebdo w dziale społeczeństwo i religia pojawił się stały cykl o islamie, historia islamu, zasady itd. byleby budować wzajemne zrozumienie się ludzi odmiennych wierzeń.

Kiedy rozmawiają np. o pracy Polaków w Niemczech, mówią wyraźnie i otwarcie, że jest tak, iż Polacy przyjeżdżają do Niemiec opiekować się starszymi osobami pozostawiając własnych rodziców bez opieki w Polsce czy wręcz własne dzieci i że to jest problem i tak być nie powinno.

Nie boją konfrontować się bardzo sprzecznych opinii, nie przerywają słuchaczom wylewającym gorzkie żale, mierzą się z tym. Jednocześnie szukają nieustannego kompromisu - możemy się sprzeczać do woli ale na koniec musimy osiągnąć porozumienie.

Jak to porównam z polskim "Pan jesteś ZEREM" to jest po prostu sci-fi, ludzie z innego wymiaru. 

------------------
Jeśli Paweł Kukiz z dwoma postulatami, które niewiele zmieniają, i poczciwością zdobywa tak duże poparcie to znaczy, że w Polsce jest tak dobrze, jak tylko być może i nikt z Polaków nie potrafiłby już niczego w Polsce zmienić na lepsze.

Myślę, że Polacy są niezadowoleni głównie z powodu własnego podporządkowania się innym nacjom lecz rządząc się samodzielnie nigdy nie potrafiliby zbudować takiego dobrobytu.

---


Przeniosłem Twój temat tutaj. Jest o tym samym co ten... - lumber
Odpowiedz
#28
O co chodzi z tymi JOWami:
Widzę, że zwolennicy PiS straszą  JOWami (Jednomandatowe Okręgi Wyborcze) jak Michnik Kaczorem. Argumenty takie czy inne padają jednak w debacie:



Ja tu zaznaczam tylko, że pojawiająca się tam idea kompromisu jest słaba. Jak jedni chcą jechać na wakacje nad morze a drudzy w góry to kompromis wygląda tak, że jak nad morze to zabieramy raki i czekan a w góry materac i płetwy. Ja tam dziękuję. Nie jestem też pewien, czy trzeba zmienić konstytucję, żeby wprowadzić JOWy. Teraz mamy ordynację proporcjonalną z progiem która nie jest proporcjonalną i jakoś można. Obecnie partia może mieć 5,1% głosów i 100% miejsc w sejmie - jak inne partie dostaną po 4.9%. I taki przypadek był, przy okazji klęski AWS, że rozdrobnienie spowodowało brak reprezentacji. Nazwiemy JOWy ordynacją proporcjonalną zczymśtam i styknie.
Zamiast rozlewać tu krokodyle łzy proponują obejrzeć sobie trzecią debatę: Młodzi apatyczni, młodzi wkurzeni. Rola młodych w wyborach - debata NK

II
Przekonanie, że system polityczny w Polsce jakoś szczególnie został popsuty czy to przez ustawę o partiach politycznych, czy to przez ordynację jest niesłuszne. Dlatego polemizuję teraz z red Ziemkiewiczem. Naprawdę nie ma tam jakiś super strasznych rzeczy, wymuszających patologię. Finansowanie partii czy inne takie nie doprowadziłyby do patologii, gdyby ludzie nie chcieli wodza. Dlatego powstał Ruch Palikota, KNP mimo że wywalił Korwina gdzieś tam ma w papierach wpisane Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikke. Sam Korwin zakłada partię KORWiN, jak z niej go wywalą to założy partię MIKKE. Stonoga zakłada swoją partię Stonogi. Kukiz jeszcze nic nie założył, ale tworzy nieformalny na razie Ruch Kukiza, identyfikujący się z nim personalnie. On jest większy cwaniak, zobaczycie, że leśnych dziedków wydudka.
Dwie największe partie to póki co PiS i PO. PiS przez jakiś czas był najbardziej zunifikowanym ugrupowaniem, z dominującą rolą dworu i fikcyjną rolą formalnych ciał zarządzających. PO było  zdecydowanie zdominowane przez Tuska, chociaż zawsze jakiś Schetyna się znalazł. Gowin się długo utrzymywał. Gdyby ludzie byli przeciw wycięciu Olechowskiego, Płażyńskiego, Rokity, Gilowskiej etc. to by Platformie poparcie spadło, a tak rosło. I tak wygląda jedna strona medalu.
III
Z drugiej strony, jak jasno pokazałem ostatnio, sukces u nas osiągają szerokie ugrupowania. Jak zatem pogodzić te sprzeczne postulaty? Z jednej strony szerokie fronty a z drugiej partie wodzowskie? PiS - a w zasadzie nie mówię tu o PiS jako o partii ale o szerszym zjawisku, nazywającym się zresztą Zjednoczona Prawica (a kto o tym wie?) - znalazł tu formułę neofeudalną, czyli jest wódz nadrzędny - senior - pod którym są wasale, którzy mają samodzielność w swoich księstewkach. Tak wygląda  obecnie optymalna struktura partii stojącej w obliczu sukcesu.
Zauważcie, że na zasadach zbliżonych do demokratycznych funkcjonują u nas partie postkomunistyczne: SLD i PSL. Dochodziło tam nawet do zmiany przewodniczącego w wyniku demokratycznego głosowania. Nie do pomyślenia było, żeby Palikota obalić w Ruchu Palikota, Tuska w PO czy Kaczyńskiego w PiS. Ale ponieważ rozważamy żywy organizm społeczny to mamy wyjątek pewien: Korwina z KNP JKM wywalili.
Widać wyraźnie, że wszelakie ustawowe zasady funkcjonowania partii - że niby demokratyczne mają być - nie są w stanie przekreślić realnych preferencji społecznych.
IV
Jak się ma to wszystko do JOWów?
  1. Nasza ulubiona Ligia Krajewska weszła zdobywając 3590 głosów. Startowała bowiem we Warszawie, gdzie było 20 mandatów do podziału i gdzie Tusk natrzaskał 374 920 głosów, czyli 36% oddanych na listę PO. Gdyby były JOWy to zamiast dwudziestomandatowego okręgu mamy 20 małych okręgów. I Krajewska nie może korzystać z fruktów osobistej popularności Tuska. Zagłosują na nią fanatyczni zwolennicy PO, którzy zagłosowaliby nawet na żelazko, byle miało nominację PO. I teraz wszystko zależy od tego, jakich ma ona kontrkandydatów: jeśli wyrazistych to osobistą postawą mogą ją pokonać. Stąd ryzyko wystawienia miernych, acz wiernych kandydatów jest poważne.
  2. W Warszawie w JOWie Tusk by wygrał w 2011 z Kaczyńskim, stąd trzeba kombinować, kto z którego okręgu ma wystartować. Podobnie Kaczyński by wygrał z każdym platformersem, byle nie z Tuskiem. Czyli w pewnych okręgach wiadomo, że się nie wejdzie i nie ma się co wysilać. Ale w innych - słaby kandydat może  nie wejść a silny wejść.
  3. Taki Rokita by se wchodził ze swojego okręgu i nikt by mu nie podskoczył w zasadzie.
Referendum planowane na 6 września tak na prawdę nie jest za ową jednomandatowością. Pozwoli ono wyartykułować wotum nieufności wobec tzw klasy politycznej, czyli tak naprawdę wobec zdegenerowanego systemu panującego obecnie. Paradoksalnie niezadowoleni wybrali na swojego przedstawiciela Kukiza, czyli kolejnego wodza.
A na koniec problem teoretyczny: wyobraźcie sobie, że w październikowych wyborach elektorat Kukiza głosuje na PiS i PO (po 10%), ale powiedzmy na miejsca 11 i 12 na liście. Tak by się umówili - ci z nieparzystym dniem urodzenia na jedenastkę a ci z parzystym na dwunastkę. I do sejmu by weszło sporo ludzi niewyznaczonych, którzy by zasiali ferment.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#29
JOW-y wcale nie preferują PO i PIS. Preferują tylko PIS bo oni w swoich bastionach mają elektorat przypisany do partii. PO miała elektorat antypisowski ale przy JOW-ach ludzie będą se mogli głosować na różnych niepisowskich kandydatów i wtedy wejdą i jacyś SLD-owcy, i PO-wcy i przede wszystkim ludzie popularni na danym terenie więc także i niezrzeszeni (ale także np. celebryci)

Ja nie zamierzam bronić czy krytykować Kukiza zanim nie poznam jego głównych założeń programowych i list wyborczych. Na razie zapowiada szeroki ruch i jest to trudne i bezprecedensowe zadanie, więc poczekajmy...
Odpowiedz
#30
Teraz mogą też głosować na SLD i jakoś nie chcą.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#31
Dorn i Borowski o JOWach, czyli jak mieć ciasto i zjeść ciastko.

https://www.youtube.com/watch?v=X-68GLTU4Gk
Odpowiedz
#32
To jednak będzie to referendum 6 września, ws. JOW-ów, finansowania partii z budżetu państwa i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, które jest podobno niekonstytucyjnie?
Coś nie na bieżąco jestem z informacjami czy coś źle zrozumiałem?
"Nieszczęsna kraino, gdyby ci rodacy
Co za ciebie giną, wzięli się do pracy..."
Odpowiedz
#33
Mar napisał(a): To jednak będzie to referendum 6 września, ws. JOW-ów, finansowania partii z budżetu państwa i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, które jest podobno niekonstytucyjnie?
Coś nie na bieżąco jestem z informacjami czy coś źle zrozumiałem?

Jeszcze nie. Musi zostać ogłoszone do 13 lipca.


Nie umiem dać odsyłacza do konretnego komentarza na tym portalu, ale podam, że ukazał się on pod tą notką.

Paweł Kukiz napisał(a):Prosze Pana... BŁAGAM... Proszę poczekać tydzień, uzbroic sie w cierpliwośc. Na stronie internetowej wyjasnię na czym polega różnica między programem a STRATEGIĄ. W wielkim skrócie- program to kłamstwo wyborcze. Prosze pokazać mi choć jedna partię, która zrealizowała swój "program". Moją STRATEGIĄ jest wskazanie podstawowych PROBLEMÓW (ordynacja, wymiar "niesprawiedliwosci", gospodarka, podatki, itp.)i wypracowanie METOD ich rozwiązania. Celem jest upodmiotowienie obywateli we własnej Ojczyźnie i upodmiotowienie Polski na arenie międzynarodowej. Kierunki działania, STRATEGIA własnie ma wynikać z POROZUMIENIA społecznego. Na przykładf w sprawach podatków muszą dogadać się pracodawcy z pracobiorcami. Symbolicznie - Gwiazdowski musi dogadać sie z Kolorzem. I niech mi Pan wierzy - to jest mozliwe, bo wszyscy mamy juz dość bycia wykorzystywanymi przez APARAT partyjny Systemu. Pozdrawiam.


Podoba mi się, że Kukiz podkreśla fakt, że partie nie są potrzebne do "wyprostowania" państwa. Byłoby dobrze, gdyby lepiej to nagłośnił. Może niektórym ludziom dotrze do głowy, że organizacje partyjne to nie jest jedyna możliwość jaka istnieje do zawiadywania państwem, bo niestety, ale ludzie w większości głosują kierując się niewiedzą i potrzebne są właśnie takie działania informacyjne.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#34
Cytat:Kukiz przedstawił natomiast, jakie środowiska będą tworzyć listy wyborcze. Wśród nich: Stowarzyszenie KoLiber, Ruch JOW-owski, pracodawcy, "którym bliskie są idee Centrum Adama Smitha", obrońcy "praw pracowniczych, a nie swoich własnych stołków" i "stowarzyszenia walczące o podmiotowość obywateli".

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1...atow_.html

Póki co na tyle się określił światopoglądowo. Jak już przejdzie do konkretów i okaże się, że rzeczywiście będą tam ludzie z Kolibra albo CAS, to raczej nie będę miał oporów przed oddaniem na nich głosu.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#35
Żarłak:
Cytat:Podoba mi się, że Kukiz podkreśla fakt, że partie nie są potrzebne do "wyprostowania" państwa. Byłoby dobrze, gdyby lepiej to nagłośnił. Może niektórym ludziom dotrze do głowy, że organizacje partyjne to nie jest jedyna możliwość jaka istnieje do zawiadywania państwem, bo niestety, ale ludzie w większości głosują kierując się niewiedzą i potrzebne są właśnie takie działania informacyjne.

Jeżeli mówimy o państwie demokratycznym, to jakie są inne możliwości? Nie chodzi mi o organizacje, które będą różne z nazwy, jak kiedyś "Platforma Obywatelska", ale o takie, które po objęciu władzy wykształcą strukturę i funkcje odmienne od partii politycznych.
Odpowiedz
#36
Tylko teraz co lepsze?
Świeży Kukiz, który przy całej do niego sympatii, jest jednak wielką niewiadomą?
PiS, który jednak zmienia się, w małym stopniu ale zawsze?
Czy szemrane i aroganckie PO-PSL z podejściem "jak nie my to nikt" i "ten straszny PiS"?
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#37
Christoff napisał(a): Żarłak:


Cytat:Podoba mi się, że Kukiz podkreśla fakt, że partie nie są potrzebne do "wyprostowania" państwa. Byłoby dobrze, gdyby lepiej to nagłośnił. Może niektórym ludziom dotrze do głowy, że organizacje partyjne to nie jest jedyna możliwość jaka istnieje do zawiadywania państwem, bo niestety, ale ludzie w większości głosują kierując się niewiedzą i potrzebne są właśnie takie działania informacyjne.

Jeżeli mówimy o państwie demokratycznym, to jakie są inne możliwości? Nie chodzi mi o organizacje, które będą różne z nazwy, jak kiedyś "Platforma Obywatelska", ale o takie, które po objęciu władzy wykształcą strukturę i funkcje odmienne od partii politycznych.

Obecny stan jest patologiczny. Wybieranie kilku organizacji, ktore rzekomo kogoś reperzentują to bzdura. Na jaką cholerę ⅖ parlamentu otrzymuje pensję za bycie "listkiem figowym" demokracji. To marnotrawstwo środków i potencjału. Zasadniczo żeby państwo funkcjonowało nie potrzbujemy parlamentu. Grunt to wypracować stałe zasady, które będą żelazną podstawą funkcjonowania państwa, a maszyna już "sama" będzie pracować dzięki samorządności. Czasami tylko będą potrzebne korekty i uchwalenie nowego prawa. Im mniej praw parlament uchwala, tym wszystko łatwiej funkcjonuje. Dla mnie krokiem w dobrą stronę byłaby decentralizacja i postawienie na struktury samorządowe. Różnie można to rozwiązać, ale nawet byłoby możliwe żeby zamiast kadencji parlamentarnej zwoływać sejm kilka razy do roku albo w razie konieczności, który mógłby się składać np. z wojewodów, starostów. Tylko do tego potrzebne jest szersze myślenie wykraczające poza własny interes. Na tę chwilę niemożliwe, ale jakaś forma efektywnej decentralizacji mogłaby poprawić sytuację.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#38
lumberjack napisał(a):
Cytat:Kukiz przedstawił natomiast, jakie środowiska będą tworzyć listy wyborcze. Wśród nich: Stowarzyszenie KoLiber, Ruch JOW-owski, pracodawcy, "którym bliskie są idee Centrum Adama Smitha", obrońcy "praw pracowniczych, a nie swoich własnych stołków" i "stowarzyszenia walczące o podmiotowość obywateli".

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1...atow_.html

Póki co na tyle się określił światopoglądowo. Jak już przejdzie do konkretów i okaże się, że rzeczywiście będą tam ludzie z Kolibra albo CAS, to raczej nie będę miał oporów przed oddaniem na nich głosu.

coś czuje że z Kukizem będzie z nim tak jak z Braunem, który niby był wolnościowcem, a tak na prawdę okazał się lewakiem
Odpowiedz
#39
Wulfen napisał(a): coś czuje że z Kukizem będzie z nim tak jak z Braunem, który niby był wolnościowcem, a tak na prawdę okazał się lewakiem
Przecież "wolnościowy" Kukiz chce rządowej cenzury prywatnych i państwowych mediów, oraz ustawowego wywłaszczenia właścicieli tych pierwszych (zakaz koncentracji mediów w rękach jednego koncernu, można zrealizować tylko wywłaszczeniem). 
Bardziej zamordystyczny przykład ciężko sobie wyobrazić. 
"Equality is a lie. A myth to appease the masses. Simply look around and you will see the lie for what it is! There are those with power, those with the strength and will to lead. And there are those meant to follow – those incapable of anything but servitude and a meager, worthless existence."
Odpowiedz
#40
Cytat:Obecny stan jest patologiczny. Wybieranie kilku organizacji, ktore rzekomo kogoś reperzentują to bzdura. Na jaką cholerę ⅖ parlamentu otrzymuje pensję za bycie "listkiem figowym" demokracji. To marnotrawstwo środków i potencjału. Zasadniczo żeby państwo funkcjonowało nie potrzbujemy parlamentu. Grunt to wypracować stałe zasady, które będą żelazną podstawą funkcjonowania państwa, a maszyna już "sama" będzie pracować dzięki samorządności. Czasami tylko będą potrzebne korekty i uchwalenie nowego prawa. Im mniej praw parlament uchwala, tym wszystko łatwiej funkcjonuje. Dla mnie krokiem w dobrą stronę byłaby decentralizacja i postawienie na struktury samorządowe. Różnie można to rozwiązać, ale nawet byłoby możliwe żeby zamiast kadencji parlamentarnej zwoływać sejm kilka razy do roku albo w razie konieczności, który mógłby się składać np. z wojewodów, starostów. Tylko do tego potrzebne jest szersze myślenie wykraczające poza własny interes. Na tę chwilę niemożliwe, ale jakaś forma efektywnej decentralizacji mogłaby poprawić sytuację.

To jest zaskakująco ciekawy pomysł. Problemem takiej struktury mogłaby być sytuacja odwrotna niż obecnie - nadmierne osłabienie aparatu centralnego, który mógłby mieć w rezultacie problemy z realizacją zwłaszcza funkcji kontrolnych i generalnie z finansowaniem swoich zadań, bo nie byłoby siły politycznej, która w naturalny sposób działałaby na rzecz jego wzmocnienia. Potrzebny byłby mądrze przemyślany fundament takiego ustroju w randze konstytucji.

Szacunek za bardzo konstruktywną i wnoszącą coś nowego do debaty wypowiedź.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości